Z kraju

Wiktoria Wiktora

aborcja_chazansliderW ostatnim numerze „Polityki” ukazał się artykuł „Ocalić od życia” nawiązujący do śmierci dziecka urodzonego w Szpitalu Św. Rodziny w Warszawie. Dziecko urodziło się po przeprowadzeniu zabiegu aborcji ze względu na zespół Downa. W bardzo trafny, ale chyba niezamierzony przez Autorkę sposób, tytuł jej artykułu precyzyjnie oddaje istotę aborcji eugenicznej . Chodzi o to, by zabić dziecko przed urodzeniem, aby nie urodziło się żywe. Jeżeli ktoś uzna, że dziecko nie zasługuje z jakiegoś powodu na dalsze życie po urodzeniu, w tym przypadku ze względu na chorobę, to obowiązujące jeszcze w naszym kraju bezduszne i bezwzględne prawo przewiduje możliwość usunięcia choroby poprzez zabicie dziecka razem z jego chorobą zanim się urodzi. To postępowanie jest opisane w programie zdrowotnym (?) dotyczącym profilaktyki wad wrodzonych i chorób u dzieci. Dziwna to profilaktyka…

Natomiast poprzedzająca artykuł fotografia zupełnie nie oddaje tego, co stało się w szpitalu. Widzimy na niej dziecko w troskliwych ramionach pielęgniarki, wkładane do inkubatora. I tego właśnie, jak twierdzi świadek tych wydarzeń, pozbawiono Wiktora, niespodziewanie żywo urodzonego w rezultacie aborcji Zarówno troskliwych rąk jak i medycznych urządzeń. Chociaż były pod ręką. Świadek ów, mocno poruszony tym, co zobaczył, postanowił zrelacjonować przebieg wydarzeń księdzu Ryszardowi Halwie. Zrobił to, chociaż wiedział jakie mogą być tego konsekwencje. Teraz rolą prokuratury jest odtworzenie faktów.

Dziecko skazano na śmierć, ale wyrok nie został poprawnie wykonany. Skazaniec ocalał. Nie zastosowano wobec niego prawa łaski. Z historii znamy przypadki, kiedy człowiek skazany na śmierć w wyniku jakiegoś zbiegu okoliczności nadal żył po wykonaniu wyroku. Po raz drugi zwykle go nie wykonywano. W tym przypadku zdecydowano inaczej.

I nie ma znaczenia, czy dziecko krzyczało czy tylko kwiliło, czy jego serce biło z częstością prawidłową czy nie. Urodził się człowiek, żywy, chociaż z wrodzoną chorobą i mocno wyczerpany procedurą aborcji. Powinien zostać zarejestrowany w dokumentach szpitalnych jako noworodek i ratowany. Ogrzany, podłączony do aparatury ratującej życie. Dużo mniejsze noworodki lekarze szpitala Św. Rodziny wcześniej z powodzeniem ratowali. Teraz z góry z tego zrezygnowali. Czy dlatego, że dziecko nie było przeznaczone do życia ? Znane są przypadki przeżywania dzieci urodzonych z masą ciała 500 gramów. Wiktor ważył 700. Nie można więc mówić, że w jego przypadku nic nie dało się zrobić. Czasem rodzice są przeciwni ratowaniu swoich przedwcześnie urodzonych lub chorych dzieci. To nie zwalnia personelu medycznego z obowiązku ratowania dziecka, jeżeli są na to szanse.

Pani Redaktor cytuje bez komentarza opinie lekarzy: „Były wskazania medyczne (do aborcji). Naszym zadaniem było ukończenie ciąży a nie przyjęcie na świat noworodka”. Nie ma czegoś takiego jak wskazania do aborcji. Są tylko okoliczności, które sprawiają, że wykonanie aborcji jest możliwe. Lekarz nie jest firmą przyjmującą zamówienia na usługę. Był kontrakt na aborcję więc dziecko po urodzeniu trzeba zostawić własnemu losowi ? To nieludzkie. Nie jest prawdą, jak pisze Pani Redaktor, że lekarze są szkoleni w sprawach etycznych. Podczas sympozjów sprawy te są skrzętnie omijane. I takie są rezultaty.

Pani Redaktor zastanawia się co robić by nie dochodziło do takich sytuacji jak opisana w artykule. Proponuje większą dostępność wcześniejszych badań ultrasonograficznych. Popieram. Ale nie zmniejszy to liczby wykonywanych aborcji, Spowoduje, że aborcje, w jeszcze większej liczbie będą wykonywane wcześniej i rzeczywiście nie będzie dochodziło do urodzeń w ich następstwie żywych dzieci. Ale te dzieci będą umierały w podobnych męczarniach jak Wiktor, tyle, że w drogach rodnych matki. Rzeczywiście nie będą więc swoim umieraniem ranić wrażliwych sumień. Na Zachodzie, na który przykład liberalne środowiska często się powołują dzieci przeznaczone do aborcji zabija się w macicy zastrzykiem dosercowym z chlorku potasu.

Pani Prezydent M. St. Warszawy wprowadziła dwa lata temu swego rodzaju zarządzanie strachem lekarzy. Okazuje się, że to nadal działa. Wiadomo, że po wyrzuceniu mnie z tego samego Szpitala za odmowę wykonania aborcji zwiększyła się w całym kraju liczba prenatalnych zabójstw. Lekarze, dyrektorzy szpitali zostali skutecznie przez Panią Prezydent „zmotywowani” do posłusznego zabijania dzieci. Ten sam strach sparaliżował personel medyczny Szpitala Św. Rodziny i skłonił do kontynuowania aborcji już po urodzeniu dziecka (nie płodu, jak pisze Pani Redaktor). Z tego samego powodu wybrano nocne weekendowe godziny na wykonanie tej procedury. By świadków było jak najmniej. Wygląda na to, że w szpitalu Św. Rodziny aborcja nie jest czymś zwyczajnym, wykonywanym w biały dzień, przy świadkach. Jak widać nie pozwalają na to sumienia pracowników.

Zasługą Wiktora jest, że pokazał istotę aborcji. Zanim umarł. To jego zwycięstwo, jego wsparcie dla pełnej ochrony ludzkiego życia w Polsce. Od poczęcia do naturalnej śmierci.

Bogdan Chazan

Warszawa, 18 sierpnia 2016

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

26 komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra