Gospodarka

Warszawska IKEA wygania niepełnosprawnych klientów. Co na to rzecznik sklepu?

Selekcja w sklepie IKEA? Trudno na razie rzetelnie ocenić, ale wygląda na to, że problem jest poważny. Kiedy przez całą noc bezkarnie w sklepie baraszkują młodzi uczniowie krakowskiego liceum, w innym rozgrywa się prawdziwy dramat, który wstrząśnie Polską jeszcze bardziej.

W połowie września na kanale YouTube młodzież z Krakowa chwali się autorskim nagraniem nocy spędzonej w sklepie IKEA. „Dwaj idioci całą noc w IKEI” – brzmi polski tytuł filmiku, w którym w znanej sieci marketów meblarskich ze Szwecji baraszkują licealiści, a ochrona nie reaguje, choć włączony system monitoringu zapewne nadzoruje firma ochroniarska.

Tymczasem w innym markecie, w tym samym czasie rozgrywa się prawdziwy dramat. Młoda mama zostawia swojego synka na placu zabaw przy IKEI w Warszawie na Targówku i udaje się na zakupy. Co było dalej? Pani Agata opisuje na swoim blogu:

„IKEA. Dzwoni mój telefon:

– Dzień dobry, zostawiła Pani u nas dzieci na placu zabaw.

– Tak, czy coś się stało?

– Chodzi o syna (tu serce zaczęło mi trzepotać), bo on nie rozumie jak do niego mówimy.

– Aha, ale czy jest jakaś sytuacja, która wymaga interwencji?

– Nie, ale my go nie możemy pilnować. To wina koleżanki, która go przyjęła.

– Ale ja nie prosiłam żeby go pilnować.

– Tak, ale czy może Pani tu przyjść i z nim siedzieć?

(Teraz się wkurwiłam.)

– Czy on się jakoś źle zachowuje?

– Nie

– Czy prowadzone są jakieś zajęcia zorganizowane, które on dezorganizuje?

– Nie, ale…

– Rozumiem zatem, że on żadnych problemów nie stwarza. Zostawiłam syna na kulkach, żeby zrobić zakupy. Jak skończę, to po niego przyjdę. Jeśli do tego czasu będzie z nim jakiś problem, to wtedy proszę do mnie zadzwonić i wtedy przyjdę.

Ten zaskakujący dialog może wskazywać nie tylko na pewne obawy matki dziecka z dodatkowym chromosomem, jakoby sklep starał się selekcjonować swoich klientów i ich dzieci, ale pokazuje, że placówki opiekuńcze niekiedy nie są przygotowane na pracę z dzieckiem mającym zespół Downa.

Matka opisuje na swoim blogu, że „w Arkadii jest piękny, nowy, wielopoziomowy plac zabaw dla dzieci. Wszystkich dzieci. Wszystkie mogą się bawić, wszystkie mogą zostać, a rodzice w tym czasie mogą SPOKOJNIE zrobić zakupy. Dzieci z orzeczeniami mają zniżkę…”

Co dzieje się dalej? Matka stara rozwiać swoje obawy i kontaktuje się z rzecznikiem IKEI w Polsce. Odpowiedź przyszła mejlem:

„AgaTa, Småland jest miejscem, w którym każde dziecko może pod opieką naszego personelu bawić się w oczekiwaniu na swojego rodzica. Wszystkie dzieci są równe i każde jest dla nas tak samo ważne. Zapis w regulaminie Småland dotyczący konieczności pozostania w punkcie jednego z rodziców wraz z dzieckiem o orzeczonej niepełnosprawności nie jest w żadnym stopniu przejawem dyskryminacji, a wynika jedynie z faktu, iż dzieci te często wymagają dodatkowej szczególnej dla siebie troski lub mają swoje specyficzne potrzeby.

Pozostawione bez najbliższej im osoby, mogą czuć się osamotnione, a przecież chcielibyśmy wszyscy, aby czas spędzony przez nie w Czarodziejskim Lesie był pełen tylko dobrych wspomnień i upłynął w dobrym nastroju. W tej konkretnej sytuacji prawdopodobnie opiekunowie w punkcie Småland nie mogli porozumieć się z dzieckiem. Dlatego też poprosili o odebranie dziecka.

Piotr,

Zespół IKEA”

Wniosek nasuwa się sam: rzecznik mógł pomyśleć, że matka zostawiła chore dziecko pod nadzorem niewykwalifikowanej kadry opiekunów i poszła na zakupy. Jaka wyrodna matka? Nie dość, że ukarała swojego syna jego narodzinami, to jeszcze pozostawiła go specjalnie, aby męczyli się z nim opiekunowie IKEI. Na złość pewnie chciała im zrobić…

Czy matka, która zna swoje dziecko lepiej, niż ktokolwiek inny, byłaby aż tak arogancka? Owszem zdarzają się takie marginalne przypadki, ale na pewno nie chciałaby, aby „czuło się osamotnione” i przebywało na placu zabaw bez dobrego humoru pośród bawiących się dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

2 komentarze

2 Komentarzy

  1. michał

    24 września 2016 at 17:09

    Czy to dziecko było przypadkiem… białe?

  2. Bartosz

    26 września 2016 at 16:00

    Zastanawiające, że taki postępacki sklep jak Ikea miewa tego rodzaju problemy. Choć pewnie wg szwedzkiej ideologii dzieci upośledzone należy abortować, a kiedy już „mleko się wylało” eutanazować/uśpić.
    W każdym razie jeżeli tej pani nie podoba się ta firma to proszę bardzo wybrać inny sklep z podobnym asortymentem (również internetowy). Mimo wszystko nie żyjemy w 100%. socjalizmie i istnieje możliwość bojkotu, protestu bądź przeniesienia zakupów dokądinąd.
    Wielki mi „skandal”.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra