Felieton

Kwestia białoruska w polityce PiS-u

1917183_790234994455925_3763950293264407560_nPolityka zagraniczna rządu premier Szydło oprócz porażek czy blamaży ma też jeden pozytywny aspekt. Jest nim próba ocieplenia relacji z Białorusią. Od ponad 10 lat Polska była aktywnie zaangażowana w prowadzenie polityki zmierzającej do obalenia władzy Aleksandra Łukaszenki na Białorusi, zarówno z wykorzystaniem urny wyborczej jak i przy użyciu do tego celu manifestacji, które przerodzić się miały w ewentualny Majdan. Wrogość i niechęć do Łukaszenki powodowana była jego rzekomą wasalizacją Białorusi względem Rosji. Trudno dziś rozstrzygnąć na ile działania te były efektem polityki polskich kół decyzyjnych, realizujących linię giedroyciowską, a na ile były to działanie zlecone przez sojusznicze zachodnie demokracje. Faktem natomiast są negatywne skutki tej polityki dla Polski, zarówno na polu gospodarczym jak i interesów społeczności polskiej zamieszkującej ten kraj. Przypomnę tylko, że oficjalnie do narodowości polskiej przyznaje się około 300 tys. mieszkańców Białorusi, choć według różnych danych mówi się, iż z polskimi korzeniami utożsamia się od pół do miliona mieszańców ziem wchodzących w skład dawnego Księstwa Litewskiego. Mówimy więc o znaczącej zbiorowości wobec, której Polska ma z jednej strony pewne obowiązki a z drugiej zbiorowości pozwalającej oddziaływać pozytywnie na relacje gospodarcze między ojczyzną a Białorusią.

Wizyty tak wicepremiera Morawieckiego jak i marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego na Białorusi rozpoczęcie procesu normalizacji stosunków od wymiany kulturalno-oświatowej to krok we właściwą stronę. Co prawda trzeba tylko brać poprawkę na to, że znając linię programową PiS-u nie chodzi o rzeczywistą współpracę korzystną dla obu stron oraz mniejszości polskiej na Białorusi ale o próbę przeciągnięcia Łukaszenki do obozu państw antyrosyjskich co odbić się może Polsce czkawką i zamiast poprawy będzie jeszcze w relacjach jeszcze gorzej niż jest. Władze polskie nie chcą zrozumieć albo sprawiają tylko takie wrażenie, że Łukaszenka nie jest pomagierem Putina i że prowadzi on własną niezależną politykę. Główną osią tej polityki jest umiejętne balansowanie relacjach międzynarodowych pomiędzy Wschodem a Zachodem, tak aby ostatecznie jak najwięcej ugrać na rzecz Białorusi. Pora więc wreszcie traktować Łukaszenkę i Białoruś jako niezależnego pragmatycznego gracza na międzynarodowej szachownicy. Dlatego cieszy też inicjatywa zacieśniania polsko-białoruskich relacji ze strony przedstawicieli polskiej opozycji parlamentarnej. Posłowie należący do klubu sejmowego Kukiz’15, a będący członkami Stowarzyszenia Endecja zamierzają pracować nad ociepleniem relacji na własną rękę poprzez bezpośrednie zacieśnianie relacji. Partia Jedność Narodu zamierza w styczniu przyszłego roku zorganizować konferencję w Sejmie poświęconą relacjom polsko-białoruskim. Jeśli dodać do tego ułatwienia wizowe dla Polaków odwiedzających Grodno i okolice to możemy mówić o odwilży we wzajemnych relacjach.

Przy okazji wizyty marszałka Karczewskiego i jego spotkania z Łukaszenką, wypłynęła kwestia dalszego finansowania przez państwo polskie, stacji telewizyjnej Biełsat. Należy przypuszczać, iż Łukaszenka uzależnił możliwość pogłębiania relacji od deklaracji strony polskiej w tym zakresie. Przypomnijmy, iż Biełsat to telewizja nadająca program w języku białoruskim, z terytorium Polski, z myślą o mieszkańcach Białorusi. Teoretycznie dziwić może dlaczego telewizja nadająca program po białorusku nadaje program z Polski ale powiedzmy, że akurat to jeszcze dałoby się jakoś wytłumaczyć. Natomiast dużo gorzej przedstawia się kwestia celowości istnienia stacji. Stacja ta powstała jako wsparcie działań zmierzających do odsunięcia od władzy Łukaszenki i wybrania na jego miejsce kogoś kto umożliwi podporządkowanie kraju interesom zachodnich banków i korporacji. Kogoś kto podobnie jak wcześniej miało to miejsce w Polsce ułatwi prywatyzację białoruskich przedsiębiorstw i sprzedaż ich za niewielką część ich rzeczywistej wartości. Poza polskim ministerstwami i polskimi firmami z udziałem Skarbu Państwa, wywrotową działalność stacji Biełsat sponsorują takie kraje jak USA, Szwecja czy Norwegia. Dla USA czy Szwecji wsparcie dla stacji to forma utworzenia jeszcze jednego odcinka do działań zmierzających do osłabienia Rosji. Polska jest tu pomostem i daje możliwość nie narażania się bezpośredniego na reperkusje ze strony Białorusi czy Rosji. Od dostawania po głowie jest przecież Polska, która dla psucia humoru Łukaszence, gotowa była ponosić straty wynikające z zamrożenia wymiany gospodarczej czy złożyć ofiarę z Polaków mieszkających na Białorusi, których w formie odwetu mógł represjonować Łukaszenka. Polska to przecież kraj w którym od 20 lat interes Wielkiego Brata jest ważniejszy od interesu Polski i Polaków. Zakończenie finansowania tej stacji z publicznych pieniędzy to nie tylko oszczędności, które można przeznaczyć na służbę zdrowia czy armię, ale również krok w kierunku normalizacji relacji z Białorusią, a tym samym szansa na eksport i rozwój polskich firm na rynku białoruskim. Decyzja taka przyniesie bezcenne pozytywne skutki dla sytuacji Polaków na Białorusi. Oby PiS-owi nie zabrakło determinacji w działaniach na tym odcinku zwłaszcza, że uderzą one w ludzi PiS-u zainstalowanych w strukturach Fundacji Wolność i Demokracja, która to fundacja jest podporą Biełsatu. Podjęte przez PiS decyzje w tym zakresie będą kolejnym testem wiarygodności dla tej partii. A dotychczasowy bilans nie napawa optymizmem.

Arkadiusz Miksa

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

1 komentarz

1 Komentarz

  1. tuszyn

    23 grudnia 2016 at 15:22

    Ów Biełsat z Romaszewską to jest wyjątkowe draństwo i wstyd dla Polski. Podobnie ma się rzecz z wykorzystywaniem Polaków na Białorusi do dywersyjnych działań w imię interesów obcych „prywatyzatorów” patrzących łakomymi ślepiami na białoruski przemysł, lasy i ziemię. Prezydent Łukaszenka wie w czym rzecz i słusznie uważa naszych wysłanników za pachołów grandziarskiej międzynarodówki.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra