Święta świętami, a życie życiem

alicja_dolowska_kolorZbliża się Wigilia. Święty czas radości i oczekiwania na narodziny Jezusa. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś z okazji Bożego Narodzenia na frontach zawieszano działania wojenne i wrogowie przestawali ze sobą walczyć. Trudno uwierzyć, bo dziś nie ma żadnej świętości. Na walce non stop wielu buduje swoją pozycję polityczną i materialną, stawiając do kąta przeżycia duchowe.

Aż się prosi o przypomnienie pięknej piosenki Seweryna Krajewskiego, chociaż to dla młodych może i ramotka:

„ Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy. Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory. Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich, Dzień, który już, każdy z nas zna od kołyski.”

I pomyśleć, że w tym dniu nawet laicka do szpiku kości Francja gromadzi się w kościołach na Pasterce, bo nawet niewierzący uznali to za narodowy zwyczaj. Gromadzi się, choć kościoły stały się tam miejscem niebezpiecznym, jednak władza, która tępi zwłaszcza chrześcijańskie symbole religijne w miejscach publicznych, uzbrojona po zęby, podczas nabożeństw kościoły ochrania.

U nas spokoju nie będzie. Trwa i będzie tak co najmniej do 11 stycznia, okupacja sali plenarnej Sejmu. Dla posłów stanowiących prawo – bo to przecież organ legislacyjny – nie jest ważne, że okupacją je łamią. Napomnienia straży marszałkowskiej, która przypomina, że rozporządzenie wydane w 2008 roku przez ówczesnego marszałka Bronisława Komorowskiego nakazuje opuszczenie sali zaraz po zakończeniu obrad, dopuszczając do niej z przyczyn porządkowych i technicznych, tylko pracowników obsługi Sejmu.

„Straszą nas”- komentują uwagi straży marszałkowskiej, koczujący. A związany z TVN ksiądz Kazimierza Sowa, którego brat (przeszedł z PO do Nowoczesnej i okupuje salę), popisuje się na twitterze „Bracie, jestem z ciebie dumny!”.

Trudno zrozumieć, po co posłowie tam siedzą. Argumenty obrony demokracji brzmią w tym przypadku jak żart. Przyczyna jest tylko jedna. Chcą zwrócić uwagę mediów wyłącznie „NA SIEBIE” i lansować własną osobę. Nagrywane przez siebie samych sprawozdania filmowe i komentarze wysyłane do mediów, przypominają widowisko Big Brother. Skandaliczne jest przy tym szczególnie zachowanie pani poseł Elżbiety Radziszewskiej z PO, która popisując się nadgorliwością, buszowała w komputerze marszałka sejmu Kuchcińskiego jak w swoim własnym, sprawdzając szpiegującymi oczami jego zawartość.

Szpiegowanie poseł Radziszewskiej musiało być wysokospecjalistyczne jak mało kogo, bo była ona przecież przez jakiś czas wicemarszałkiem Sejmu. Wiedziała zatem czego, jak i gdzie szukać.

Upadek sejmowych obyczajów sięgnął dna. Niektórzy powiadają nawet, że to dno i metr mułu. Podobnie jak „rekonstrukcja strajku okupacyjnego” w wydaniu parlamentarzystów. W ostatnich badaniach opinii publicznej połowa Polaków opowiedziała się krytycznie o działaniach opozycji, a „temu strasznemu PiS – owi” notowania – o dziwo!- podskoczyły aż o 5 procent. Trudno uwierzyć. Takie badania to jednak zawsze pole do nadużyć i dyrygowania nastrojami. Firma Millward Brown, na przykład, przeprowadzająca ankietę na zlecenie TVN, podała, że Nowoczesnej skoczyło poparcie aż do 21 proc!

No cymes po prostu. Nowoczesna nie ma żadnego dla Polski programu, ale poparcie dla niej nad wyraz zwyżkuje. Dosłownie z  siebie wychodzą, by im pomóc dziennikarze TVN i innych bratnich stacji, „nadmuchujący” bohaterstwo koczujących w sali plenarnych uzurpatorów demokracji. Okupujący co i  raz wychodzą ze „strajku” do telewizyjnych i radiowych stacji i studiów nagrań gazet jak na spacer i komentują swoje poczynania. Snując swoje partyzanckie opowieści, kreowaną przez siebie martyrologią robią nas w balona.

– To trochę tak, jakby brali udział w strajku głodowym podczas dnia, a w nocy żarli- mówi jeden z uczestników strajku głodowego w latach 90. z Huty Katowice.

Kultura parlamentarna legła w gruzach. Powaga Sejmu również. Problem mamy my, wyborcy, bo przecież tym ludziom płacimy z naszych podatków, odprowadzanych z ciężko zarobionych pieniędzy. Gdy nie ma w narodzie zgody – a jesteśmy świadkami coraz większej polaryzacji społeczeństwa – nie ma wesołych świąt. Bo z nami tak jest, jak pisał z odległej Ameryki Czesław Miłosz w liście do mieszkającego w Warszawie Zbigniewa Herberta, że „od Polski można zwariować”. Ale też i wszczepia się w nas od lat szkolnych słowa z „Konrada Wallenroda”- „Szczęścia w domu nie było, bo go nie było w ojczyźnie”.

Błogosławionych Świąt! Spokojnych, przede wszystkim. Nie dajmy się zwariować.

Alicja Dołowska

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

289 komentarzy

289 Komentarzy

  1. Darnell

    5 listopada 2017 at 04:10

    thx for the info

  2. weight loss programs

    3 grudnia 2017 at 15:47

    Healthy Lifestyle is greater than eating as well as working out; it requires a long-term lifestyle adjustment. To start with, even more water. Here are ideas to live healthily.

  3. Hedy Helberg

    21 grudnia 2017 at 09:25

    i would always love to hear those christmas music with a very happy tune.,

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra