Z kraju

Świętości „Wyborczej”, czyli o Gender Studies nie pytaj!

„Gazeta Wyborcza” z przerażeniem odnotowała fakt, że Fundacja Życie i Rodzina podjęła temat gender studies na uczelniach wyższych. Artykuł red. Katarzyny Włodkowskiej napisany jest w klimacie nadchodzącej apokalipsy. To początek nagonki – oświadcza jedna z wywiadowanych pracownic Uniwersytetu Gdańskiego, która równocześnie przyznaje, że obawia się eksterminacji (i mówi to całkiem serio!).

Co tak przeraziło „Wyborczą”? Wielotysięczne manifestacje pod rektoratami? A może zmasowany atak medialny na uniwersytety? Nic z tych rzeczy. Panikę wywołało niepozorne pismo z wnioskiem o podanie poniższych danych:

– liczby, tytułów naukowych i nazwisk pracowników naukowych prowadzących zajęcia z gender studies,

– kryteriów według których dokonano wyboru tych pracowników,

– kosztów prowadzenia zajęć z gender studies.

Skandal, prawda?

Ludzie powinni przecież siedzieć cicho, płacić podatki i o nic nie pytać. Taką rolę przewidziała dla obywateli „Wyborcza”. Informujemy zatem redakcję, że ustawodawca dla obywateli przewidział rolę zgoła inną i dał im prawo do informacji (polecamy zapoznać się z ustawą o dostępie do informacji publicznej). Doradzamy też szklankę wody na skołatane nerwy…

Kaja Godek

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

7 komentarzy

7 Komentarzy

  1. Maciek

    21 stycznia 2017 at 11:19

    🙂
    Uczelnia utrzymywana ze środków państwowych . Zapytanie w oparciu o ustawę o dostępie do informacji publicznej . Co Gazecie nie podoba się aktywność NGO-wsów ,w OtwartymSpołeczeństwie(r) to chyba jak najbardziej naturalne .
    🙂

    • Maciek

      21 stycznia 2017 at 11:26

      Skandalem jest ,że w ogóle trzeba o takie informacje pytać To powinno byœ wywieszone w internecie i dostępne w każdej chwili dla każdego ,

      • Maciek

        21 stycznia 2017 at 12:47

        Poza tym, można by sprawdzić patenty , wdrożenia w przemyśle ,cytowalność w prasie fachowej ,korzyści jakie przynosi tego typu „nauka” . Tylko niech się nie kryją za „badaniami podstawowymi” ,bo tylko idą śladami starożytnej Grecji . 🙂

  2. Tomasz

    21 stycznia 2017 at 11:30

    „Wybiórcza” powinna pojechać na dłuuugi urlop i przemyśleć swoje dotychczasowe życie prasowe.
    Wciąż nam się przypomina, że o „wolności prasy”, „wolne media” a nawet „4 władza”.
    Ludzie którzy uzurpują sobie jakieś prawo do władzy nie maja do nie praw. Prasa nie mam prawa nas (Suwerena) pouczać ani oceniać. Prasa, to zwykła płatna praca, której nawet Suweren nie finansuje. „Nasza prasa” to business as usual, finansowany ostatnio przez zagraniczny kapitał.
    Ta „wolna prasa” wmawia nam, że jesteśmy podzieleni, rusofobami, rusolfilami, germanofobami, katolikami, faszystami… i wszystko na co jest zapotrzebowanie ze strony mocodawców. „Nasza wolna prasa” już dawno zapomniała gdzie są granice dobrego smaku oraz wychowania, choć wciąż przypomina i powołuje się na różne salonowe pochodzenie oraz honor malowanych „autorytetów”.
    Dość już tego…
    Nie znam wielu miłośników political fiction, a „GW” i „przyjaciele” od lat serwują nam „powieść w odcinkach”.
    Czas dorosnąć i zając się „Real life”.
    Już czas przejrzeć na oczy i opuścić marksistowski Mattrix.
    Czas na Red Pill.
    Polecam 🙂

  3. Tomek

    21 stycznia 2017 at 12:35

    Teoria tzw. płci kulturowej, czyli gender, została opracowana przez Karola Marksa. Gender studies to zatem taka kontynuacja WUML – wieczorowych uniwersytetów marksizmu-leninizmu. Różnego rodzaju „ideolożki” (żeby użyć ich formy językowej) wpajają więc studentom marksistowskie bzdury, a żyjemy wszak w XXI wieku. Wystarczy wejść sobie na stronę takiego studium w Warszawie – strona cała na różowo, po lewej rysunek umalowanego szminką Kopernika (tak, „Kopernik była kobietą”). Patronem studium jest Maria Konipnicka i… jej domniemana (przez feministki) partnerka życiowa-kochanka. Wykładowcy? Skrajne feministki – aktywistki jak Szczuka czy Graff, wojująca lesbijka z Lambdy Kostrzewa, feministka Bratkowska, co zasłynęła gloryfikowaniem Stalina… To jest „kadra naukowa”? O tytułach wykładów już nie wspomnę, bo myślałem, że czytam jakiś program kabaretu, a nie wykładów na uniwersytecie. Państwo polskie nie może finansować takich ideologicznych bzdur, nie mających nic wspólnego z nauką.

  4. burrak

    21 stycznia 2017 at 17:14

    gazeta wyborcza nie jest na usługach prawdy. Jej emblematem jet czerwona tarcza, co po niemiecku oznacza rotschild. A jak wiadomo, na świecie nic nie dzieje się przypadkiem.

  5. Agg

    23 stycznia 2017 at 12:26

    Sama studiuję na Uniwersytecie Gdańskim na filologii angielskiej i miałam zajęcia z gender studies, w prawdzie 1 semestr, ale jednak. Bardzo ciekawe by były gdyby nie lewacka pani doktor która na sprzeciw nie widziała miejsca.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra