Gospodarka

Od Ubera i Bla Bla Car po usługi pogrzebowe

Nie zawsze największe koncerny tracą tak dużą część rynku ze względu na nowe trendy w ekonomii. Taką pozytywną rewolucją społeczno-ekonomiczną jest zjawisko, które w Polsce znany najczęściej pod pojęciem „ekonomii współpracy”, chociaż na zachodzie mówi się raczej o „ekonomii współdzielenia” i „ekonomii dostępu”. W gruncie rzeczy dla zrozumienia zjawiska wystarczy sobie przypomnieć komedie z PRL i np. dźwigowego Zygmunta Kotka w „Alternatywach 4”, ale też całe zjawiska z tamtej kinoteki, dla przykładu karetki służby zdrowia robiące za taksówki („Co lubią tygrysy”), Straż Pożarną wcielającą się w rolę stacji benzynowych („Zmiennicy”), palaczy wykonujących pracę libacyjnego restauratora z małą gastronomią („Miś) itd.

 

Dzisiaj zarabianie „przy okazji” staje się znowu zwyczajną praktyką, tyle, że jest zgodne z prawem, nie jest karykaturą ekonomiczną, ale przykładem samo organizującego się społeczeństwa. Czasami jest też pochodną oporu antykorporacyjnego. Innym razem udanym manewrem gigantów udających „małe misie”, ale im też wolno udawać wolnych i spontanicznych oferentów. Prawo rynku. A więc o co chodzi?

Zorganizowana ulica

Każdy segment rynku oparty był dotąd na schemacie jeden do niewielu (porządny producent dla swoich stałych klientów), następnie niewielu do wielu (grupy producenckie, zakłady, spółki dla większej grupy odbiorców kończąc na rynku globalnym), a obecnie ekonomia dostępu, o której tak wiele mówi się w dokumentach finansowych największych gospodarek na świecie – bazuje zmienionym modelu z „jeden-do-wielu” na model „wielu-do-wielu”. Mówiąc wprost, ten kto ma samochód, Internet, GPS, bazy danych, magazyny, cokolwiek, co może jednocześnie ułatwić komuś innemu życie – staje się uczestnikiem rynku. Szerokość potrzeb świadczonych „obywatelsko” pokazują nawet podmioty zajmujące się usługami pogrzebowymi, które spróbowały swoich sił w ekonomii współdzielenia. Każdy może zaoferować każdą usługę. Dlatego takie szyldy jak Poczta Polska, PKP, znane sklepy stacjonarne, mogą się obawiać przyszłości i muszą konkurować ze zorganizowana ulicą.

Gdy klient staje się sprzedawcą

A więc cała rewolucja zastawia się na tym, że ofertobiorcy stają się ofertodawcami. Klasycznym przykładem takiego rozwiązania jest Uber czy Bla Bla Car. Kierowcy podróżujący po mieście czy na dłuższych trasach, także międzynarodowych (usługi te znane są już na całym świecie) po zarejestrowaniu się na stosownej platformie (ważne miejsce spotkań i wymiany danych niezbędnych do zawarcia umowy) przy okazji (słowo klucz!) swojej trasy mogą zabrać ze sobą pasażerów. Bez rejestracji jako firmy przewozowe, bez korporacji, całego systemu biurokratycznego i bez wielu mechanizmów kontroli państwa (zazwyczaj spowalniających rynek). Minusy według specjalistów to większe ryzyko (np. mniejsze bezpieczeństwo), trudności w przypadku reklamacji, mniejsza przejrzystość co do warunków świadczonej usługi. A jaki plus został tu dotąd pominięty? Koszt usługi – zazwyczaj bardzo atrakcyjny.

Co kusi jeszcze ludzi o alternatywnym podejściu do życia, czyli społeczeństwo XXI-wieku, zwłaszcza o słowiańsko romantycznej duszy bazującej na antysystemowym podejściu do życia? Ogranie skostniałych graczy na rynku i współdzielenie (a przynajmniej poczucie wymiany środków i usług pomiędzy obywatelami bez pośredników i najczęściej nieszczególnie kochanego systemu państwowego nadzoru i totalnego opodatkowania).

W 2016 r. kilka zdań (zdecydowanie za mało, ale jednak!) o ekonomi dostępu pojawiło się w tzw. planie Morawieckiego (polskie założenia wyłożyło Ministerstwo Rozwoju w dokumencie o nazwie „Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” z 29 lipca 2016 roku). To zdecydowany pozytyw, że Polska nie przegapiła światowego trendu, który w dużej mierze kształtują ludzie (ci zwyczajni obywatele). Najwyższa pora, bo rynki peer-to-peer, te, które używają platform i oferują wymianę danych w Internecie (eMule, Skype, BitTorrent) czy też platformy crowdfundingowe, które mają na celu zbieranie środków finansowych na cele skierowane do wspierania konkretnych dzieł, często pasjonackich, społecznościowych (omijane są tu często Fundacje i sformalizowane centralnie inicjatywy charytatywne) są już w Polsce doskonale znane.

Ekonomia dostępu to w końcu media społecznościowe (czy nam się to podoba czy nie, wielu młodych Polaków zaczyna żyć z Facebooka). Za tym wszystkim kryją się też zagrożenia, ale jak mawiał św. Maksymilian Maria Kolbe, wszystkie godne środki są dobre, by zdobywać świat dla Niepokalanej i dla Boga. Dlatego w czasach, kiedy jego współbraciom w kapłaństwie nawet się to nie śniło, on rzucił się na prasę o największym wówczas w Polsce zasięgu, ale też radio i telewizję (tego ostatniego nie zdążył zrealizować). Dzisiaj potrzebni są katoliccy liderzy w obszarze ekonomii dostępu, aby poza lewackimi Facebookami powstawały też nie lewackie platformy wymiany danych, usług i informacji. Na każdym polu, gdzie tylko znajduje się potrzeba na rynku ekonomia dostępu będzie się pojawiać. Świat podmiotów z biurami i pieczątkami odchodzi do lamusa, a sama świadomość możliwości lekkiego zdystansowania się do m.in. Urzędu Skarbowego raczej nas nie odstrasza, zwłaszcza, że idea współdzielenia jest z zasady chrześcijańska. Ta idea jednak nie może stać się bożkiem. Nie jest przecież tajemnicą, że szczytne idee ekonomii dostępu wypaczają się. Przewoźnicy, którzy mieli być zwykłymi obywatelami (użytkownikami runku będącymi jednocześnie oferentami jak i ofertobiorcami) profesjonalizują się, rekrutują m.in. na Ukrainie, zrzeszają w formalne lub nieformalne korporacje, lizingują pojazdy, ale i tak gros udziałowców rynku „współdzielenia” to zwykli Polacy i trzeba o tym pamiętać, bo to jest plus i szansa dla każdego z nas; każdego kto ma jakiś pomysł i odrobinę odwagi.

Robert Wyrostkiewicz

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Kliknij, aby dodać komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra