Felieton

Zanosi się na „twardy” Brexit

1. Wczoraj w Parlamencie Europejskim odbyła się debata związana ze złożoną przez W. Brytanię notą o wyjściu z Unii Europejskiej, zakończona przyjęciem rezolucji określającej zasady prowadzenia negocjacji i ogólne warunki, na których mają być oparte przyszłe stosunki pomiędzy UE-27, a tym krajem.

W debacie oprócz szefów frakcji politycznych w PE, wziął udział Jean Claude Juncker (tym razem w dobrej formie), w imieniu Rady wicepremier Malty Ian Borg (nie było Przewodniczącego Rady Donalda Tuska), a także powołany przez Komisję na szefa negocjatorów Francuz Michel Barnier (były unijny komisarz).

Debata przebiegła spokojnie, bardzo wyważone wystąpienie miał przewodniczący Juncker, jak zwykle najbardziej konfrontacyjne wystąpienia wygłosili szef frakcji liberałów Guy Verhofstadt i szef frakcji EFD zrzeszającej eurosceptyków Nigel Farage.

2. Przypomnijmy tylko, że już kilka dni po ogłoszeniu wyników referendum w W. Brytanii 28 czerwca poprzedniego roku, ówczesny przewodniczący PE Martin Schulz zwołał jego nadzwyczajne posiedzenie, żeby przyjąć przygotowaną „na kolanie” rezolucję.

Wydźwięk przyjętej wtedy przez PE rezolucji był mniej więcej taki, że W. Brytanię trzeba wyrzucić z UE wręcz „na zbity pysk” i to najlepiej natychmiast, bo tak sobie życzą europejskie elity, sądząc prawdopodobnie, że taki, a nie inny sposób rozstania z tym krajem, wpłynie ostrzegawczo na inne kraje, w których rodziłyby się tego rodzaju pomysły.

Stąd zdecydowane wypowiedzi szefów chadeków, socjalistów i liberałów, którzy wręcz domagali się, aby ówczesny premier W. Brytanii David Cameron już na posiedzeniu Rady w dniach 28-29 lipca złożył wniosek w oparciu o art. 50 Traktatu Lizbońskiego o wyjściu tego kraju z UE.

Po zaledwie 2 godzinnej dyskusji z udziałem Rady, Komisji i szefów frakcji w PE, rezolucja w zaproponowanym kształcie została przyjęta, za głosowało 395, przeciw było 200, a wstrzymało się od głosu 71 europosłów.

3. Tym razem debata odbywała się w oparciu o projekty kilku rezolucji złożone przez różne grupy polityczne, przy czym wspólną przygotowały 4 grupy polityczne (chadecy, socjaliści, liberałowie i zieloni), pozostałe zaproponowały swoje własne.

Rezolucja przygotowana przez parlamentarną większość nie jest już tak konfrontacyjna jak ta z poprzedniego roku, ale zawiera wiele warunków, których już na tym etapie W. Brytania nie akceptuje.

W liście do przewodniczącego Rady Donalda Tuska, premier W. Brytanii Theresa May napisała, bowiem o „twardym” Brexicie informując, że przyszłe stosunki z UE nie będą obejmować członkostwa w rynku wewnętrznym, członkostwa w unii celnej, swobodnego przepływu ludzi, a także, że Zjednoczone Królestwo wyraziło zamiar wystąpienia spod jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

4. Wygląda jednak na to, że W. Brytania jest gotowa płacić składkę do budżetu UE do końca tej perspektywy finansowej, czyli do roku 2020 (płaci około 10 mld euro netto rocznie), ale pod warunkiem, że do 30 marca 2019 roku zostanie zawarte porozumienie o warunkach wyjścia i umowa dotycząca relacji z UE-27 po tym fakcie.

Jeżeli takiego porozumienia nie będzie i nastąpi tzw. wyjście nieuporządkowane W. Brytanii płatności tego kraju do budżetu UE skończą się już w roku 2019, a wymiana towarów i usług z UE-27, zostanie objęta stawkami celnym i ograniczeniami pozataryfowymi w oparciu o regulacje WTO.

A bilans handlowy tego kraju z UE jest ujemny i wyniósł w 2016 roku blisko 90 mld GBP (UE sprzedaje znacznie więcej do UE, niż stamtąd kupuje), przy czym 5 piątka największych eksporterów do W. Brytanii to: Niemcy-60 mld GBP, Holandia- 32 mld GBP, Francja- 23 mld GBP, Belgia-22 mld GBP, Włochy-16 mld GP.

Razem eksport tych 5 krajów unijnych do W. Brytanii to ponad 200 mld GBP i wydaje się ciągle możliwe, że w toku tych 2-letnich negocjacji, to właśnie eksporterzy z UE-27, przywołają unijnych polityków do porządku i wzajemnie korzystne porozumienie z W. Brytanią, zostanie jednak zawarte.

Ostatecznie jednak frakcja ECR głosowała za odrzuceniem tej rezolucji, bo za dużo w niej zapisów konfrontacyjnych, co nie najlepiej wróży negocjacjom w sytuacji, kiedy także strona brytyjska wyraźnie usztywniła swoje stanowisko.

Zbigniew Kuźmiuk

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

2 komentarze

2 Komentarzy

  1. Robert B.

    6 kwietnia 2017 at 10:42

    Wiadomości z wielkiego świata dla miejscowych Irokezów od wybrańca… Jedno słowo, Kuźmiuk: C E T A…

  2. Adamsky

    6 kwietnia 2017 at 11:47

    I niech idzie „na ostro”, bardzo jestem ciekawy komu się to w gruncie rzeczy opłaci. UE to przede wszystkim Niemcy, którzy żerują na pozostałych krajach jewrokołchozu, brawo niech jak najszybciej i wszystkim pokażą swoją prawdziwą twarz. Grecy już się nauczyli, Polacy (nie liczę Targowicy) zawsze byli nieufni do szkopów, natomiast takie Włochy, Francja czy inne Holandie tylko cukają jakie to Niemcy są dobre, bo „są płatnikiem netto”. I niech cukają, już 2 wojny światowe Niemcy rozpętali, teraz szykują nam chyba trzecią (tym razem domową) i po to im te miliony afrykanerów i arabów płynących przez M. Śródziemne na zaproszenie anielowej. Niemcy to nie kraj, Niemcy to stan umysłu jak ktoś słusznie zauważył. Oni się NIDGY nie zmieniają, zmieniają tylko maski!!!!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra