Felieton

Ze wspomnień Pani Izabelli

Kobiety miały doń słabość, oj, miały! Żadna jednak nie pisała tak serdecznie, a wręcz czule o  Dmowskim jak Izabella Wolikowska, zaś zbiór jej wspomnień Mu poświęconych ma w podtytule ,,Polak, człowiek, przyjaciel”.

Wspomnienia Izabelli z Lutosławskich Wolikowskiej zostały wydane po raz pierwszy w 1961 roku w Chicago, a cytowane fragmenty korespondencji należałoby umieścić w kanonie tejże, by mogły służyć jak wzorzec  – szczególnie współczesnym, którzy zatrzymali się na prehistorycznym, kamiennym etapie mejli, emotikonów i prościutkich obrazków.

Izabella Wolikowska pisze o Dmowskim, ze swoistą emfazą  przypominając, że jego program, który wprowadzał konsekwentnie w życie brzmiał: ,,Wychować naród Wielkiej Polski”. Podkreśla, iż zgodnie z koncepcją Dmowskiego chodzi o naród o najwyższym poziomie moralnym, zaś  jego wodzowie mają być nieprzekupni. Nieznana jest  im pycha i znają swój lud na tyle, iż wiedzą „jakie drogi prowadzą ku wielkości”.

W książce padają słowa wypowiedziane na pogrzebie Dmowskiego: ,,Ta trumna jest za ciężka dla Rzeczypospolitej”. Może faktycznie naród nie dorósł, by na tamtym etapie, by unieść tamtego wodza? Może też – o czym zazwyczaj się nie mówi  – Dmowski miał pełną świadomość czekających go do końca życia cierpień (nie tylko fizycznych), świadomości zawrotnego tempa przemijania i niemocy  manifestującej się niemożnością dokonania wszystkiego tego, co w swym życiu zaplanował?

Autorka książki wznowionej  w 2007 roku przez Wydawnictwo Nortom i Muzeum Przyrody w Drozdowie przypomina, że od Dmowskiego powinniśmy się uczyć przede wszystkim myśleć. Tak – myśleć i mowa tu o nas, dorosłych. Nie chodzi tylko o myślenie polityczne czy narodowe, lecz dotyczące postępowania z dziećmi.

Nawet jego najzagorzalsi wielbiciele nie pamiętają przecież, że pan Roman świetnie dogadywał się z dziećmi, choć biologicznie ojcem nie był. Umiał jednak niespełnione ojcostwo przelać na dzieci zaprzyjaźnionej rodziny i gdyby los potoczył się inaczej miałby zapewne gromadkę własnych oaz drugą gromadkę – przysposobionych.

Pięknie pisał poetyckie listy między innymi do Neny Niklewiczówny, czyli w przyszłości siostry Marii Klaudii, zakonnicy w zamkniętym zakonie Sióstr Wizytek w Warszawie –  choćby o kwiatach: ,,Gdy otwieram okno na noc, Busia z rozkoszą przechyla się w głąb pokoju, skąd idzie na nią ciepło przez całą noc. Biedaczka tak się ogrzewa, za to rano jest wesoła i umiana bo słońce już o siódmej mocno grzeje„.

Wielkość ludzi wielkich nie zawiera się we frazach bez pokrycia lecz w zdumiewającej prostocie i umiejętności wnikania w świat dziecka. Kto z dziećmi nie umie rozmawiać, nigdy w pełni dzieckiem nie był.

 

Marta Cywińska

 

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Kliknij, aby dodać komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra