Historia

Jan Paweł II o Powstaniu Warszawskim

W obliczu kolejnych starań antypolskich środowisk chcących umniejszyć ofiarę Polaków podczas II wojny światowej, warto przypomnieć sobie słowa ojca świętego Jana Pawła II o Powstaniu Warszawskim wygłoszone 1 sierpnia 1990 roku do pielgrzymów z Polski podczas środowej audiencji generalnej w Watykanie.

 

„Nie możemy nie wspominać tego bohaterskiego zrywu. Chociaż wielu wydał on się przede wszystkim „szaleńczy”, innym „niepotrzebny” – nie możemy nie pochylić czoła przed ludźmi, którzy gotowi byli położyć młode życie na płonącym ołtarzu stolicy. I wielu z nich legło w gruzach tego Miasta, które Prymas Tysiąclecia nazywał niepokonanym. Czy naprawdę nie zostali pokonani?Jaka była logika tego czynu?

Trudno ją zrozumieć w oderwaniu od września 1939, od całego bohaterskiego wysiłku Polski Podziemnej: państwa i armii. To ta sama wola niepodległego bytu Ojczyzny, choćby za cenę największych ofiar. W momencie wybuchu – sierpień 1944- wzrok pokolenia musiał być skierowany w przyszłość. Bo cóż wyłaniało się z układów stron, które miały decydować- niestety ponad głowami tych, którzy tak wiele zapłacili w walce o wolność „waszą i naszą” ? Jaka niepodległość miała być „przydzielona” Polsce? Czy Powstanie Warszawskie mogło tutaj coś zmienić? Doraźnie niczego nie zmieniło. Pozostawiło jednak wstrząsające wyzwanie na przyszłość. Na jeszcze inny sierpień!”.

Papież Polak w w swoim liście z okazji sześćdziesiątej rocznicy powstania warszawskiego pisał do Lecha Kaczyńskiego:

„Całym sercem jednoczę się z mieszkańcami Stolicy i ze wszystkimi Rodakami uroczyście wspominającymi dramatyczne dni, które stanowiły niejako apogeum oporu, jaki podczas okupacji cały naród stawiał hitlerowskiemu najeźdźcy. Jako syn tego narodu pragnę złożyć hołd poległym i żyjącym bohaterom sierpniowego zrywu.

Chylę głowę przed powstańcami, którzy w nierównej walce nie szczędzili krwi i własnego życia dla Ojczyzny. Choć w ostatecznym rozrachunku na skutek braku odpowiednich środków i z powodu zewnętrznych uwarunkowań ponieśli militarną klęskę, ich czyn na zawsze pozostanie w narodowej pamięci jako najwyższy wyraz patriotyzmu. Jak wiele musiało być miłości do Ojczyzny w sercach tych, którzy nie zważając na młody, często jeszcze dziecięcy wiek, na całe życie, które otwierało się przed nimi, szli na barykady w imię osobistej i wspólnej wolności. Z podziwem i czcią wspominam żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji militarnych, którym przewodził pułkownik, potem generał Antoni Chruściel „Monter”. Wspierali ich cywilni mieszkańcy Warszawy, których dziesiątki tysięcy poległo na placu boju. Jak nie wspomnieć bohaterskich kapłanów, którzy jako kapelani powstania nieśli ostatnią posługę walczącym, często za cenę własnego życia. W szczególny sposób pragnę oddać hołd bohaterskim lekarkom i pielęgniarkom, które jako sanitariuszki troszczyły się o walczących. Wiele z nich zostało zamordowanych wraz z rannymi, którym świadomie towarzyszyły do końca. Ufam, że pamięć tych heroicznych kobiet i dziewcząt pozostanie zawsze żywa jako wezwanie do bezinteresownej służby potrzebującym”.

Jan Bodakowski

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

6 komentarzy

6 Komentarzy

  1. Hania

    1 sierpnia 2017 at 19:23

    JPII w homilii wygłoszonej 27 czerwca 2001 na hipodromie we Lwowie podczas mszy świętej wypowiadał się o Andrzeju Szeptyckim w te słowa:

    Jak moglibyśmy nie wspomnieć dalekowzrocznej i gruntownej działalności pasterskiej Sługi Bożego, metropolity Andrzeja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny posuwa się do przodu i którego mamy nadzieję oglądać pewnego dnia w chwale świętych? Trzeba tu odnieść się do jego bohaterskiej działalności apostolskiej, jeśli chcemy zrozumieć niewytłumaczalną po ludzku płodność Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie w ciemnych latach prześladowań”

    Chcę napisać, że nie wszystko co powiedział papież- Polak jest najmądrzejsze…
    ( chodzi mi o wypowiedzi w stosunku do osób świeckich)

  2. Marian

    2 sierpnia 2017 at 06:36

    Karol Wojtyła w młodości przyjaźnił się z Żydami, grał w żydowskiej drużynie piłkarskiej, podkochiwał się w Żydówce, jego najlepsi przyjaciele z dzieciństwa to Żydzi.
    Ale w czasie wojny nie ratował Żydów narażeniem życia jak jego rówieśnicy Polacy. Pracował se spokojnie w kamieniołomie, a potem nosił wodę w fabryce sody. Czytał książki filozoficzne, pisał wiersze, grywał w podziemnym teatrze.
    „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” – prawda? On uratował jedno życie – swoje własne.

    • hansi

      2 sierpnia 2017 at 08:15

      Zapomniałeś dodać, „Marianie”, że Wojtyła sam też był Żydem, o nazwisku Katz :).
      Tylko jakoś nie kumam POWODU, dla którego tu wrzuciłeś post o takiej właśnie treści ? CZEMU to niby ma służyć ? 😀 .. Masz tutejszych Czytelników za głupków może ? 🙂
      Jest dzisiaj MILIONY „Żydów” na świecie, którzy nie mają NIC wspólnego, ani z Chabad Lubavicz, ani z Talmudem. SAM pewnie masz korzenie żydowskie, jeśli dobrze poszukasz 🙂 A którzy znowu będą ginąć razem z nami, z powodu pejsatej swołoczy w czarnych myckach, ich „pobratymców”, którzy potem znowu będą odcinać kupony od kolejnego ich „holocaustu”, jak dzisiaj ta parszywa, chazarska jemioła, która obsiadła Parszawę i Polskę, pod dyktando chorej umysłowo swołoczy, typu Szewach Weiss, czy inne Abrahamy Foxy, czy Harrisy, które rozsiadły się już na całego w naszej Ojczyźnie.Tylko… CO to ma wspólnego z Wojtyłą ?..
      NAWET, jeśli „globalnie” – przysłużył się potężnie, w finalnym rozrachunku Rothschildom i ich NWO ?.. Poprzez chociażby propagowanie tzw. „ekumenizmu” ?..
      Czy, „Marianie”, jesteś ŻYDOWSKIM trollem, który – zgodnie z aktualnym programem „etapu” Smolara i Michnika – sra na ostatnią ostoję Polaków – jego KOŚCIÓŁ katolicki, którego Wojtyła, jeszcze nie tak dawno, był symbolem ?
      Pewnie tak 🙂
      Shalom ! 🙂

      • Marian

        2 sierpnia 2017 at 18:51

        Co do jednego to nie masz racji: Wojtyła nie był żadnym symbolem Kościoła – był tylko wysokim urzędnikiem kościelnym, niczym więcej.

  3. Hania

    2 sierpnia 2017 at 13:13

    Mimo wszystko BYŁ PAPIEŻEM
    Więc delikatniej może….

  4. Franklin

    10 sierpnia 2017 at 03:48

    Amazingly good short article. I totally delight in this website. Carry on the beneficial hard work!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra