Wiara

Codzienne umierania nie są dla śmierci, ale dla zmartwychpowstawania!

Medytacje ewangeliczne z dnia 9 sierpnia 2017, Środa – (Mt 16,24-27).

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Co to jest krzyż? Widzimy go wizualnie w Męce Jezusa Chrystusa, ale to przecież tylko zewnętrzny fragment krzyża, on nie był przecież czymś tylko zewnętrznym! Drzewo krzyża zostało powbijane drzazgami dokładnie w całego Syna Boga! W Jego ciało, psychikę, uczucia, duszę, we wszystkie Jego relacje! Dokładnie tak!

Krzyż wbił się we wszystkie relacje Jezusa Chrystusa do tego stopnia, że usłyszeliśmy: „Boże mój, Boże, czemuś Mnie… opuścił!”.

Chrystus po prostu przyjął na Siebie dramat naszego odejścia od Boga! W tym momencie zostało to przez Niego wypowiedziane!

W jakie nasze miejsca uderzają drzazgi naszego krzyża? Czy widzimy to?

Gdyby krzyż, tak jak u Jezusa Chrystusa dotknął wszystkiego w nas, nie dalibyśmy rady tego przetrwać, bo upadlibyśmy w beznadziei. Tę nadzieję zabiłaby nasza grzeszność i rozpacz. Ale Chrystus za nas to przeżył, gdyby tak nie było, nie dalibyśmy rady powrócić do Boga!

Które więc z naszych wewnętrznych przestrzeni dotknięte są krzyżem? Odpowiedź jest u każdego absolutnie indywidualna. My natomiast pokornie jednak mamy zobaczyć to, że nie możemy brać na siebie czyjegoś krzyża, bo nie jesteśmy Bogiem. My mamy brać na siebie swój krzyż! To nie jest egoizm, to jest pokora, bo nie jesteśmy w stanie za kogoś nic ponieść, choć bardzo ważne jest współodczuwanie, przyjaźń i nieosądzanie w relacji z drugim, który tak samo jak my, niesie swój krzyż.

Cokolwiek jest naszym krzyżem, mamy go brać i iść za Chrystusem. Chrystus niesie, a dokładnie już poniósł wszystko, co mogłoby nas zabić. Z tego powodu brzemię nasze jest lekkie i prowadzi nas do życia, choć nie przestaje być brzemieniem!

Nie ma cierpienia dla cierpienia! Nie ma umierania dla umierania! Cierpienie i umieranie jest dla powstawania z martwych! Dla życia! Na wielu płaszczyznach naszych codzienności wielokrotnie umieramy! Ale nie dzieje się to dla umierania, ale dla zmartwychwstawania!

Nie patrzmy na nasz krzyż, ale patrzmy przez nasz krzyż, a zobaczymy Chrystusa zmartwychwstałego a nas razem z Nim w Królestwie Niebieskim!

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Kliknij, aby dodać komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra