Felieton

Dlaczego milczą?

Coś jest nie tak. Mało po prawej stronie kobiet piszących. Lewaczki piszą bzdury, wylewa się ich wodolejstwo oknami i drzwiami do powszechnej świadomości.

Może kobiety „po skrajnej prawej” wolą po prostu publicznie występować? Panowie narodowcy i panowie-mizogyni dopuście je tłumniej do głosu.

Na polskim rynku wydawniczym ciągle nie ma nie znacznej objętościowo literatury, która by wyszła spod żeńskiego narodowego pióra. Literatura piękna stworzyła niegdyś szlachetny model dla kobiet, czerpiąc z autentycznych, heroicznych wzorców Matki-Polki, czyli kobiety-instytucji, która jest notorycznie ośmieszana przez lewackie „pisarczynie”.

Ile mamy czekać na antidotum? Może motywująca byłoby utworzenie narodowej nagrody literackiej? Zaczęłam od niepokoju związanego z milczeniem talentów ( lub postaci dojrzałych, acz mało ujawnionych) w gronie narodowych kobiet. Powinnam raczej zastanowić się – nim zaczniemy pracować nad odrodzeniem literatury tworzonej przez kobiety narodowe, dlaczego mimo sprzyjających warunków trwa niepokojąca cisza? Do narodowego świata męskiego – w tym literackiego nie wtrącam się, a od I Kongresu Narodowego powinniśmy mieć przynajmniej z dziesięciu młodych, gniewnych pisarzy narodowych TEGO pięknego pokolenia, w którym nadzieje pokładają dziadkowie i pradziadkowie, i to ze zdwojoną siłą!

Niemcy czy Francuzi ( lub inne mimozy) niezbyt przejmują się literaturą innych krajów, za to na własnej znają się świetnie, Wyspiański, Norwid, Sienkiewicz niewiele im mówi, a o polskich pisarkach słyszeli – tyle, że lewicowych oraz potrafią mówić o ich twórczości z silnymi emocjami.

Gdzie zatem jest błąd? W milczeniu pań piszących czy w niedoskonałej promocji? Nie mam na myśli powieści historycznych, ani literatury fantasy z narodowym płomieniem w tle, ale prozy żarliwej, oddającej ducha danego terytorium a zarazem pełnej symboliki uniwersalnej, jak literatura prowansalska!

Czekam niecierpliwie na pierwsze zbiory poezji narodowej młodych poetess, na ich próby prozatorskie osadzone w wysmakowanej polszczyźnie, acz o wiele mniej egzaltowane niż moje felietony.

Marta Cywińska

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

6 komentarzy

6 Komentarzy

  1. miedzywierszami

    10 sierpnia 2017 at 23:54

    Niestety większość kobiet jest podatna na lewacką propagandę, ponieważ żeruje ona na podświadomych instynktach przynależnych płci pięknej – opiekuńczości i innych. Mężczyźni zostali wykastrowani przez feminizm a ich role miało przejąć państwo. Więc kobiety upatrują substytutu mężczyzny w strukturach państwa, mediach itp. Nie będzie prawicowych publicystek, jeśli nie będzie odważnych kobiet.

  2. hansi

    11 sierpnia 2017 at 10:34

    Niema. Wytępione przez żydownię, już w trzech pokoleniach.
    A następne – podpisanym przez Dudusia przymusem „szczepień”,
    z HPV na czele 🙂
    Zostaje na placu boju koszmarny, lewacki potwór, nazwiskiem „profesor” Seneszyn :), przy którym Urban był wcieleniem cnoty, uczciwości , prawdomówności i honoru 🙂
    Odsyłam do wykładu innej Pani profesor, działającej ze wszystkich sił, dla odmiany, na korzyść Polski i Polaków, usiłując ratować im DZIECI, coraz energiczniej Polakom TĘPIONE (poprzez trucie im mózgów wszelkimi sposobami), żeby – między innymi – NIE wyrosły z nich „młode poetessy”, Pani Marto :)Oto link do wykładu Pani profesor Majewskiej…
    https://www.youtube.com/watch?v=3mGUjjG7VrE
    Albo proszę sobie wrzucić dowolny jej inny wykład.
    Albo inżyniera Zięby, o „szczepionce” HPV 🙂
    Pozdrawiam.

  3. Andrzej Pilipiuk

    11 sierpnia 2017 at 12:39

    to proste. Lewica to cały mechanizm – początkująca feministka jeśli ma dryg do pisania może liczyć a udział w warsztatach, stosunkowo łatwo jej uzyskać stypendium by siedzieć sobie pół roku i pisać książkę. To co naskrobie jest nieźle dystrybuowane a życzliwe media są w stanie napompować literacką sieczkę jak balonik do poziomy sprzedaży rzędu kilkunastu tyś.

    Prawica? stypendiów brak. Warsztaty? nie słyszałem. Ruch wydawniczy słaby i rozproszony. Prawicowe bieda-media nie mają powiązań towarzyskich z wydawnictwami – więc nie promują tego co się wydaje. Tworzenie silnej prawicowej czy narodowej alternatywy kulturowej jest bardzo proste – ale nikomu się nie chce.

    Do tego prawica w Polsce jest biedna jak mysz kościelna. Kogo z prawicowych konserwatystów czy narodowców stać by powiedzieć żonie – rzuć tę głupią robotę na kasie i pisz dla nas prawicowe książki a ja cię utrzymam?

    Napisanie książki ok 400 stron w druku to 800-1000 godzin pracy. Można to robić po godzinach w czasie wolnym w weekendy ale niestety napisze się jedną na trzy lata.

  4. Senator

    11 sierpnia 2017 at 14:09

    Nie piszą bo nic mają do powiedzenia. Wystarcza im trwanie na tradycjonalistycznych pozycjach. Nie potrafią tego nawet opisać i zachwalić.

    • Marian

      12 sierpnia 2017 at 06:40

      „senator” – ***

  5. jok

    12 sierpnia 2017 at 06:55

    A jeszcze mniej pań „na prawicy” ośmieli sie, czy nawet zdoła zauważyć np. „zawlaszczanie” „kultury” przez kręgi ży-owskie, Ż-ów, czy ich wplyw na rzeczywistość, nawet jakoś mniej lub bardziej oględnie czy „dyplomatycznie”, jak np.cpo stronie męskiej czynią choćby Michalkiewicz, JR Nowak, Miszalski, Braun czy nawet Łysiak. Ta pani teź mi jakos na to nie wygląda i to nawet „bardzo mi nie wygląda”, moim skromnym zdaniem:)))))))

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra