Greenpic i żubr polski

Dorodny polski żubr wybrał się na spacer. Najpierw zwiedził urocze, polskie zagajniki i lasy nietknięte ręką czerwonego ekologa. Spacerował, zwiedzał i odwiedzał. Widziano go zadowolonego i spokojnego. Ostatnio w Owczarach – jak doniósł członek Klubu Przyrodników w Świebodzinie Andrzej Jermaczek. Nikomu nie wadził, wędrował sobie po polach rozweselając krajobraz Polski.

Nasz żubr to zwierzę towarzyskie i otwarte na kontakty międzygatunkowe, więc wybrał się za Odrę, aby poznać sąsiadów. „Prawdopodobnie przepłynął Odrę. Raczej nie przekroczył jej którymś z mostów drogowych, gdyż to nie uszło by uwadze ludzi. Mostem kolejowym też raczej nie przeszedł” – dodał pan Andrzej. Tak też, zażywszy kąpieli w Odrze, żubr wyszedł się osuszyć na jej niemieckim brzegu. I to był katastrofalny błąd.

Biedak, chyba szkół nie skończył albo na lekcjach historii nie uważał, bo nie wiedział, że Niemcy to dziwny naród i nieprzyzwyczajony do oglądania zwierząt w otoczeniu naturalnym. Nieszczęśliwie naszego obieżyświata zauważono w okolicach niemieckiego, przygranicznego miasta Lubusz. Przechadzał się ulicami tego nieciekawego miasta. Obejrzał wystawy, sprawdził ceny w Lidlu, zmierzył czy trawniki równo pościnane, pobuszował w przydrożnych krzakach. Byłoby wszystko fajnie, gdyby nie to, że pojawienie się dorodnego żubra wprawiło w popłoch lokalne władze.

Co prawda w Niemczech jest kilka hodowli żubrów i tamtejsi autochtoni w telewizji nawet czasami mogą zobaczyć dzikiego zwierza, ale nie zapominajmy, że to są demokratyczne hodowle. W takich wynalazkach wszystkie zwierzęta są trzymane w zamkniętych zagrodach, najwyżej po kilka sztuk. Niemcy tak kochają naturę, że trzymają ją w zamknięciu. Ordnung muss sein. Tam tylko korniki drukarze mogą przechadzać się wolno i żreć Las Bawarski. Dlatego widząc zadowolonego z siebie żubra, wolno spacerującego po uliczkach miasta naród niemiecki zbaraniał. Strach padł na obywateli. Powołano sztab kryzysowy. Urzędnicy chwycili się za głowy i za telefony w poszukiwaniu rozwiązania tego zaskakującego problemu. Niestety nie znaleziono w okolicy weterynarza. Nikt też języka polskiego nie potrafił się nauczyć, więc nie wpadli na pomysł by zadzwonić do nas po pomoc. A co mogą oni bez naszych fachowców? Nic.

Dlatego po odważnej debacie, w trosce o równowagę ekologiczną i zdrowie psychiczne krasnali ogrodowych i członków partii rządzącej, podjęto wiekopomną decyzję. Skoro nie udało się złapać żubra, to trzeba go zabić. No i Niemcy, jak to Niemcy – rozkaz, jak to rozkaz. Żubr został zastrzelony. Do zdarzenia doszło w środę 20 września po południu, w okolicach miejscowości Lebus nad Odrą, na północ od Frankfurtu. Decyzję o zastrzeleniu ważącego 900 kg zwierzęcia podjął bohaterski szef miejscowego urzędu do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Herr bohater urzędnik będzie bardzo sławny. Ale tylko w Niemczech, bo poza granicami bardzo niesławny będzie. Okazało się, że ryk żubra po śmierci dotarł aż za ocean Atlantycki. Przetoczył się przez media i portale społecznościowe. Przejęli się głupotą Niemców Amerykanie. Przejęli się Polacy. Gromy na bohaterskiego urzędnika spadają z całego świata. Nawet Greenpeace niemiecki wystosował zawiadomienie do odpowiednich instytucji.

Tylko Grennpicowcy z Polski milczą wymownie. Tak zmęczyli się walką o stan równowagi w polskiej przyrodzie i w Gazecie Wybiórczej, że nie mają już sił by się odezwać. Ciekawe dlaczego? Może są tak zajęci liczeniem korników w spróchniałych drzewkach naszych wspaniałych puszcz i lasów, że zabitego przez Niemców żubra nie zauważyli? A może pan Soros nie pozwala krytykować germańskich urzędników? A może takie mają horyzonty ekologiczne, że wszystko co większe od robali, to nie mieści się w ich skali? Może tak, a może nie.

Dr Paweł Janowski

Redaktor naczelny miesięcznika „Czas Solidarności”

Felieton ukazał się w najnowszym wydaniu „Tygodnika Solidarność”

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

126 komentarzy

126 Komentarzy

  1. Lelio Vieira Carneiro Junior

    12 listopada 2017 at 01:18

    My relatives every time say that I am wasting my time here at net,
    but I know I am getting knowledge all the time by reading thes pleasant content.

  2. WOW just what I was looking for. Came here by searching for royal jelly

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra