WDŻ – czy nie czas na zmianę uwzględniającą prawo do intymności ucznia?

W Polsce zagadnienia seksualności człowieka jako tematu pedagogicznego były podejmowane od umownej daty 1957, tj. od roku gdy powstało tzw. Towarzystwo Planowania Rodziny.

 

Możemy się domyślać, jak wyglądała cała historia problemu ideologizacji społeczeństwa, skoro rządząca lewica nie pomijała i tych osobistych zagadnień na przykład na polu edukacyjnym. Z historią problemu na terenie naszego kraju można się szczegółowo zapoznać w ogólnodostępnych dokumentach Kancelarii Sejmu w Biurze Studiów i Ekspertyz.

Obecnie, po wielu staraniach różnych środowisk, zwłaszcza po wielkim wysiłku zespołu opracowującego program dla przedmiotu zwanego Wychowaniem Do Życia W Rodzinie (WDŻ), mamy również ogólnodostępną tzw. podstawę programową z całym szeregiem materiałów dydaktycznych do wykorzystania na lekcjach tego przedmiotu w szkołach.

Po ostatnim posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej, które poświęcone zostało właśnie problematyce przeprowadzania tegoż przedmiotu, a które obnażyło właściwie dość – nazwijmy to – specyficzne podejście parlamentarne do zagadnienia WDŻ, postanowiliśmy zapoznać się bliżej ze specyfiką owego nauczania. Zachęcamy do podobnego pochylenia się nad tematem również wszystkich Państwa, a zwłaszcza rodziców dzieci szkolnych.

Pierwszym i najbardziej niepokojącym sygnałem jest w tej przestrzeni edukacyjnej to, że rodzice najczęściej nie wiedzą nic o światopoglądzie osoby prowadzącej tego typu zajęcia z ich własnymi dziećmi, a otwartość na różnorodność światopoglądową edukatorów jest bardzo duża, co podkreślało wielu gości uczestniczących w spotkaniu  parlamentarnym.

Spójrzmy jednak na samą problematykę zagadnienia o wiele szerzej i zastanówmy się, czy nie powinno wzbudzić naszego niepokoju pewne zjawisko, a mianowicie chodzi o przerzucenie zbyt dużej odpowiedzialności za wychowywanie dzieci na placówki szkolne.

Skąd taki niepokój? Po prostu, daje się wyraźnie zauważyć niski poziom zainteresowania rodziców tym, co jest nauczane na lekcjach WDŻ oraz kto konkretnie naucza tego przedmiotu w szkole.

Zjawisko nadmiernego ufania pod względem wychowawczym placówkom edukacyjnym ma swoje konkretne przyczyny, a są to przyczyny pierwotnie ideologiczne! Otóż, nasze społeczeństwo, powolutku krok po kroku, było przez całe dekady przyzwyczajane do idei, że szkoła uczy i… wychowuje. To jest prawda, ale tylko częściowa!

Dlaczego? Zobaczmy to wyraźnie. Szkoła uczy i rzeczywiście wychowuje, ale zarówno jedno jak i drugie realizuje się w młodym człowieku częściowo! Na przykład dzieci uczą się matematyki, ale utrwalają ją w sklepie, gdy na przykład muszą dodać do ceny zabawki i cenę zeszytu itd…

Analogicznie jest z wychowywaniem, tylko że w przypadku wychowywania otworzyły się pewne bardzo niebezpieczne drzwi, które mogą prowadzić do niebezpiecznej pułapki.

Jeśli chodzi o aspekt wychowawczy szkoły, przypatrzmy się samej celowości wychowawczej. Teren szkoły jest niezmierzoną przestrzenią różnych relacji. Jednak – co jest w zagadnieniu wychowawczym niezwykle istotne – te relacje niekoniecznie są wolne, to znaczy dzieci należą do jakiejś określonej klasy, na której skład nie mają wpływu, oraz uczą ich nauczyciele, których sami nie wybierają.

Ma to ogromne znaczenie w aspekcie przygotowywania się do dorosłego życia społecznego, w którym funkcjonujemy po prostu pośród ludzi, których nie wybieramy, jeśli chodzi na przykład o pracę, czy pośród sąsiadów, we wspólnotach, na różnych polach naszego życia.

To jest bardzo piękne, że sytuacje życiowe są dla nas okazją do wchodzenia w relacje z osobami różnymi od nas, że nawzajem się siebie uczymy i rozwijamy się w sprawnościach wzajemnie mobilizując się do cierpliwości, szacunku, służenia jeden drugiemu, bez selekcjonowania ludzi na lepszych i gorszych.

W przygotowywaniu się do takich relacji społecznych rzeczywiście szkoła jest doskonałym terenem dla dzieci dla wychowawczego praktykowania przyszłych społecznych zachowań, dla poznawania własnych możliwości, dla uczenia się własnych talentów, czy ograniczeń. Mądrzy nauczyciele mają na tym polu niesamowitą misję do przeprowadzenia, a pod ich czujnym okiem dzieci mogą wspaniale rozwijać się w społeczności szkolnej, która jest swoistym nazwijmy to prespołeczeństwem.

Każdy rodzic będzie wdzięczny nauczycielowi za mądre towarzyszenie dzieciom w dojrzewaniu do ról społecznych.

Jednak jeśli chodzi o wychowywanie do życia w rodzinie musimy przecież w końcu jasno zobaczyć, że szkoła ze swej natury nie jest terenem dla tego rodzaju wychowywania! Mimo najszczerszych chęci zespołu, który opracował plan ratujący szkoły przed seksualizacją, proponując WDŻ, nadszedł już najwyższy czas, aby zobaczyć nowe światło tego problemu!

Przedmiot sam w sobie jest niepopularny, bo wychowanie do życia w rodzinie ze swej natury odbywa się… w rodzinie i nigdy nie będzie inaczej. O ile podstawy innych przedmiotów poznawane w placówkach edukacyjnych są przydatne np. w późniejszej pracy zawodowej, czy w różnych życiowych sytuacjach dotyczących spraw bardziej życiowo przyziemnych, o tyle wychowanie do życia w rodzinie ma w sobie coś, co nie może naturze tego procesu być odebrane, a chodzi mianowicie o INTYMNOŚĆ!

Podstawie programowej spisanej w wielu punktach dla tego przedmiotu będziemy się szczegółowo przyglądać, ale już dziś musimy zauważyć, iż zagadnienia są tak obszerne i niestety nierealne do przeprowadzenia w szkole. Pewnie musiało to tak wyjść, skoro sam przedmiot, bez względu na to jak go nazwiemy, po prostu jest nierealizowalny w szkole! Chęci szczere niestety nic tu nie pomogą, ale za tytaniczną pracę nad programem, który w tamtych czasach oddalił przedmioty moralnie wątpliwe należy się wdzięczność zespołowi opracowującemu wtedy ów program.

Jest jednak już czas tzw. zmian i wszyscy jesteśmy świadkami tego, czy są one realne na polu edukacji szkolnej, czy rzeczywiście idą w parze i do końca z prorodzinna polityką rządu?

Podkreślmy zatem jeszcze raz, gdzie leży sedno problemu z przedmiotem typu WDŻ, prowadzonym w szkołach? Otóż chodzi o samą naturę przedmiotu i o prawo dziecka do intymności!

Dziecko ma prawo do intymności, do nieprowokowania do rozmów o jego najczulszych sferach rodzinnych, uczuciowych, emocjonalnych w przypadkowym towarzystwie. W klasach są dzieci, które się lubią i takie które się nie lubią. Jest bardzo niedobrze prowokować dzieci do rozmów na przykład o rodzinie, czy o seksualności życia ludzkiego w gronie osób, którym dziecko nie ufa. A dziwne byłoby, gdyby dzieci oprócz wzajemnego zaufania, nie uczyły się także zachowywania zdrowego dystansu względem siebie nawzajem w przestrzeni klasowej. Jedna z ważniejszych lekcji życiowych jest ta, że nie rozmawia się ze wszystkimi o wszystkim. Oczywiście dziecko nie musi się wcale odzywać podczas lekcji WDŻ, ale odczuwać swoje najintymniejsze emocje związane z rodziną, czy własną seksualnością do której przeżywania jest pobudzane, z resztą zupełnie niepotrzebnie już w klasie 4 szkoły podstawowej (sic!),  dziecko także nie musi w przypadkowym gronie!

A zatem przedmiot WDŻ jest bardzo ryzykowny, bo może być krzywdzący dla wrażliwości dzieci. INTYNOŚĆ jest darem, który każdy człowiek ma dla wyższego celu, z pewnością nie dla jakiegokolwiek planu edukacyjnego, choćby był on najwspanialszy na świecie!

My dorośli, jeśli chcemy poruszać tematykę naszych relacji rodzinnych, naszych małżeństw, czy naszych choćby poglądów w tych sprawach, nie rozmawiamy z narzuconą nam grupą, ani nie słuchamy przypadkowych osób pouczających nas w tym temacie. Sami wybieramy osoby, z którymi chcemy się dzielić naszymi spostrzeżeniami, albo od których chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś na te tematy. Dlaczego więc dzieciom to prawo do intymności jest odbierane? Czyżbyśmy stracili z oczu coś bardzo ważnego?…

Oczywiście jest to jeden z wielu głosów w sprawie. Temat jest obszerny i nie można go oddzielić od tematu integralności człowieka i od razu dodajmy odważnie – integralności duchowo cielesnej. O tym następnym razem…

Cdn…

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

92 komentarze

92 Komentarzy

  1. domain name registrar

    5 listopada 2017 at 06:15

    Great post.

  2. jiaogulan tea

    16 grudnia 2017 at 21:27

    in a search engine as natural or un-paid (organic) search results.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra