Zaprogramować Polaka na lęk, żeby mu potem wyjaśniać islam?

W polskiej przestrzeni medialnej jest pewien rodzaj tendencji, powiedzmy para intelektualnej, która podprowadza określoną strategią społeczeństwo do swoistego poczucia winy, wpajanej, która ma w konsekwencji przynosić lęk w Polakach. Lęk ów został z resztą już stwierdzony, to znaczy, że on już naprawdę jest i  został określony jako lęk przed islamem!

Narracja owych publikacji jest zadziwiająco podobna, a opiera się na typowym sposobie pseudoargumentowania, zwanego ad ignorantiam. O co chodzi?

Otóż istnieją środowiska, których przedstawiciele uzurpują sobie prawo do wyjaśniania nam islamu. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież nie każdy Polak musi być wszędzie i widzieć wszystko, a z wiedzy tzw. ekspertów się po prostu korzysta, tak przecież na całym świecie ludzie wzajemnie wspomagają się zasobami intelektualnymi.

Jednak  w niektórych polskich mediach pojawiają się tzw. eksperci, którzy nas oświecają w dość specyficzny sposób, który wcale nie ukazuje ich w wiarygodnym świetle.

Tylko że my nie żyjemy w buszu i ogólnie rzecz biorąc, już po chociażby pobieżnym przyjrzeniu się publikacjom internetowym, autorytetów, na których warto opierać swoją wiedzę o islamie jest całe mnóstwo. W obecnych czasach z łatwością można przemierzyć literaturę i liczne dostępne wykłady znawców wszelkich zagadnień, z religioznawczymi włącznie i się z tego korzysta, jeśli się chce znać temat, ale po prostu nie ma się ochoty na samodzielne badania, wyjazdy i naoczne oglądanie świata np. islamskiej kultury, bo i dlaczego mielibyśmy wszyscy mieć na to chęć?

Zdobycie rzetelnej wiedzy na przykład o islamie właśnie i wyrobienie sobie własnego zdania w temacie nie jest żadną wiedzą tajemną, dostępną jedynie nad-przeciętnym osobom, które w pewnych gronach tzw. eksperckich, nazywają nas wszystkich „przeciętnymi Polakami”. Hm…

Sam Koran również nie jest przed nami ukryty – wprawdzie istnieją dwie papierowe jego wersje w tym jedna ocenzurowana, jednakże jego zawartość można odszukać również w internecie, a istotniejsze fragmenty – w opracowaniach naukowych. Można wziąć go do ręki, przeczytać wersy, można też z łatwością zapoznawać się z różnymi opiniami na temat tej księgi i jej interpretacjami.

Jednak pewne grono tzw. ekspertów w Polsce wydaje się samych uznawać za swoiste jury oceniające narodową świadomość Polaków względem islamu. Padają pod naszym adresem sformułowania typu: Polacy są zestresowani jeśli chodzi o islam, nie mają pojęcia o tej religii, są ignorantami, mówi się też o arogancji i nietolerancji. Oczywiście jak nieustannie powtarzający się hejnał pohukuje słowo klucz, które niekiedy chyba już stało się w niektórych środowiskach synonimem terminu „myślenie Polaków”, a słowo to brzmi: stereotyp. Hm… po raz drugi.

Cała ta kawalkada naszych rzekomych wad owocuje według tzw. ekspertów jednym: lękiem przed islamem. Jeśli nawet o tym jeszcze nie wiedzieliśmy, to zostaje nam to powtarzane. Jeżeli natomiast tak bardzo się boimy, to owi eksperci nam pomogą i podadzą na tacy wszystko to co mamy wiedzieć o islamie i jak (sic!) mamy o nim myśleć. To nas z pewnością ma uwolnić od tego okropnego, polskiego, stereotypowo nośnego przerażenia!

Gdy się przegląda owe tzw. kompendia wiedzy o islamie na pewnych polskich stronach, budzi się od razu kilka pytań. Zadajmy je jedno po drugim:

  1. Skąd u owych ekspertów tak nagminne wpajanie Polakom przeciętniactwa?
  2. Dlaczego z taką asercją i podkreśleniem powtarza się, że Polacy są ignorantami?
  3. Dlaczego tzw. eksperci, mówiąc tyle o konieczności dialogu z islamem, uczciwie nie przedstawiają (co akurat na tym polu jest istotne) własnej wyznawanej duchowości?
  4. Dlaczego w proponowanych materiałach nie ma odniesień do Encyklik i stanowiska Kościoła Katolickiego, albo są one traktowane kurtuazyjnie jako konieczny dodatek?
  5. Dlaczego tak nachalnie stawiana jest teza o lęku Polaków przed islamem?
  6. Dlaczego to, co ma stanowić rzekomo kompendium wiedzy o islamie, jest na samym początku szeroko prezentowaną bardzo pejoratywną opinią owych ekspertów na temat świadomości narodu polskiego?

Pozostawmy te pytania do samodzielnej refleksji Czytelnikom, którzy bynajmniej nie zasługują na miano wylęknionych ignorantów!

Na koniec zobaczmy coś bardzo ważnego o nas:

Wczoraj milion z nas – tych właśnie Polaków, wspólnie odmówiło różaniec na granicach naszego kraju. Ilu odmówiło we własnych domach, parafiach, w podróży tego już nikt nie policzy. Kto takiemu narodowi ma śmiałość wmawiać, że się boi? Kto ma czelność ogłaszać, że istnieje „przeciętny” Polak, albo w ogóle „przeciętny” człowiek? Kto chce ukazywać Polaków jako nietolerancyjnych ignorantów?

Każdy dialog zaczyna się od miłości. Miłość to relacja osobowa. Polacy o tak głębokiej i Maryjnej duchowości,  wciąż w ogromnej liczbie modlący się i żyjący życiem sakramentalnym, mieliby być nazywani zalęknionymi ignorantami? Coś tu bardzo nie pasuje drodzy Państwo!

Dialog między ludźmi jest wtedy, gdy obie strony zaczynają z równej pozycji, gdy każda z osób ma świadomość własnej godności osoby ludzkiej i swojej rozumności. Na gruncie rozumu ludzkiego spotykają się osoby różnych wyznań i obserwując sugerowane Polakom treści o ich ignorancji i lęku, lepiej byłoby gdyby gruntu do jakichkolwiek dialogów nie przygotowywali żadni tak działający eksperci, bo szybciej dogadają się sami ludzie, którzy znają swojego Boga, a przez to że Go znają, znają także Miłość do drugiego człowieka!

Ps. Tekst ten proszę potraktować jako wprowadzenie do kolejnego, w którym pochylimy się nad treściami tzw. Leksykonu dla dziennikarzy, pt: „Nie bój się islamu”.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

135 komentarzy

135 Komentarzy

  1. Pingback: URL

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra