Ks. prof. Chrostowski: Bierze się słowa Jezusa i interpretuje przez pryzmat korzyści politycznych
Dodano 23 października 2017
0
0

/

Zwrócił uwagę na odrzucenie pojęcia grzechu i winy, czyli zmiana antropologii i zmiana obrazu Boga. - Bierze się słowa Jezusa i interpretuje przez pryzmat korzyści politycznych, które chce się osiągnąć, a nie przez pryzmat słów Jezusa interpretuje się rzeczywistość – ubolewał, a w kontekście przymuszania Polaków do przyjmowania muzułmańskich imigrantów przypomniał biblijną definicję przybysza, z którą – co powszechnie wiadomo – owi imigranci nie mają zbyt wiele wspólnego.
- Najczęściej przytaczanymi współcześnie słowami Chrystusa są słowa: „Byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie”. Tylko że najczęściej powtarzają te słowa ludzie, którzy odrzucają Ewangelię, nie mają specjalnej więzi z Chrystusem, a przytaczanie tych słów odbywa się jakby poza Kościołem. Te słowa są niejako fetyszem – ocenił ks. prof. Chrostowski.
Kolejny poruszony przez niego problem to instrumentalne traktowanie Bożych przykazań i prawd wiary, dobieranych w zależności od okoliczności i potrzeb. Nie krył, że prawdy wiary przedstawia się tak samo jak potrawy, które można dowolnie wybierać. - Tak samo przedstawia się moralność chrześcijańską: „Wybierzcie sobie, co chcecie”. To oznacza odejście od Dekalogu, wybiórczość w jego stosowaniu – tłumaczył. - Od tych dziesięciu prostych słów zależy przyszłość świata – skonstatował.
Instrumentalizacja Kościoła
Szczególnie bolesne dla wspólnoty chrześcijan są niewątpliwie istniejące w społeczeństwie podziały, które niekiedy przybierają formę „upartyjnienia”. Ks. prof. Waldemar Chrostowski skrytykował przy tym próby upartyjniania religii i Kościoła. - To upartyjnianie jest widoczne w życiu społecznym, w życiu politycznym, ale ono przenosi się do Kościoła. I również Kościół bywa dzielony na rozmaite stronnictwa i partie i co najgorsze pozwala się dzielić, pozwala się instrumentalizować. Pojawiają się pojęcia „mój Kościół”. Są środowiska, które szczególnie lubują się w tego typu nazewnictwie – tłumaczył ks. prof. Chrostowski.
Uwrażliwiał również na atomizację społeczeństwa, czyli oderwanie człowieka od rodziny, od Ojczyzny, od pamięci, od tradycji po to, żeby go uczynić bezwolnym narzędziem ideologii. - Jest to w gruncie rzeczy zawoalowana forma totalitaryzmu - stwierdził.
Jego niepokój budzi także coraz powszechniejsza pogarda dla systemu wartości oraz zobowiązań wobec rodziny, narodu i Kościoła, aby stworzyć ludzi podatnych na sterowanie. - Temu służą środki masowego przekazu – skonstatował.
Tłumaczył, że miłosierdzie to nie jest przywracanie człowiekowi dobrego samopoczucia, jak interpretuje je wielu współczesnych. Zaznaczał, że żyjemy w klimacie silnej agresji antychrześcijańskiej a w szczególności, antykatolickiej. - Powinniśmy patrzeć na świat oczami Kościoła, a nie na Kościół oczami świata – konkludował.
Fot. Anna Wiejak
Źródło: prawy.pl