Felieton

Quo vadis, nasza Mater et Magistra?

Chociaż z należną pokorą musimy przyznać, że ad hoc nie jesteśmy w stanie dać odpowiedzi na tego rodzaju pytanie, to jednak z kolei nie może to oznaczać, że takiego pytania nie powinniśmy stawiać. A mianowicie pytania: gdzie idzie, dokąd zmierza dzisiaj nasz Kościół – Kościół katolicki, który tak pięknie i trafnie został nazwany przez papieża Jana XXIII w jego encyklice z 15 maja 1961 roku, już w samym tytule: Mater et Magistra (a więc z łaciny Matka i nauczycielka; po łacinie Kościół – Ecclesia jest rodzaju żeńskiego).

 

W tej chwili asumptem szczególnym do postawienia takiego pytania niewątpliwie może i nawet powinna być nieodległa, czekająca nas w przyszłym roku 50-ta rocznica ogłoszenia przez papieża Pawła VI encykliki Humanae Vitae, tj . encykliki, która zawiera w sobie pełny wykład nauki Kościoła katolickiego nt. małżeństwa i rodziny oraz życia ludzkiego. Nauczanie Kościoła na ten temat, w encyklice przedstawione, jest mocno osadzone w Tradycji naszego Kościoła i czymś nowym absolutnie nie jest. Podkreślić należy, że w takim, a nie innym ogólnym kształcie obowiązywało ono od pierwszych wieków chrześcijaństwa aż do Jana Pawła II i Benedykta XVI.

 

A zastanówmy się, jak to wygląda dzisiaj, w czasach po adhortacji apostolskiej Amoris Laetitia papieża Franciszka? Wiemy, że wywołała ona spore zamieszanie, ale także ogromny niepokój ze strony wielu duchownych, lecz także i katolików świeckich. I tak w reakcji na nią czterej kardynałowie: Carlo Caffara (niedawno zmarły), Raymond Burke, Walter Brandmüller i Joachim Meisner zgłosili tzw. dubia i poprosili papieża o odpowiedź na pięć pytań, dotyczących jej interpretacji. Adresatem tych pytań był zarówno papież, jak i prefekt Kongregacji Nauki Wiary – Gerhard Müller, a wątpliwości tych kardynałów dotyczyły przede wszystkim tego, czy w świetle tej adhortacji jest możliwe udzielanie rozgrzeszenia i dopuszczenie do Komunii Św. osób żyjących w powtórnych związkach małżeńskich, co w przypadku odpowiedzi pozytywnej w oczywisty sposób prowadziło by do zanegowania niezmiennej nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. Oficjalnej odpowiedzi papieża nie ma do dzisiaj.

 

Dalej – w tej sprawie 25-stronicowy list do papieża wystosowało 62. kapłanów i teologów z dwudziestu dwóch krajów (wśród sygnatariuszy listu z Polski był prof. Arkadiusz Robaczewski z KUL). W liście tym jego autorzy zarzucają papieżowi głoszenie herezji na temat moralności i Eucharystii. Podkreślmy, że podobna sytuacja nie zdarzyła się w Kościele od 700 lat.

 

Po tym, jak sygnatariusze listu nie doczekali się od papieża odpowiedzi, list ten upublicznili.

 

Co więcej, w Watykanie dzisiaj możemy obserwować tendencje idące aż tak daleko, aby wspomnianą encyklikę Pawła VI, Humanae Vitae w swoisty sposób „uwspółcześnić”, a mianowicie dokonać jej reinterpretacji w duchu adhortacji Amoris Laetitia.

 

Nie miejmy złudzeń, nie wzięło się to znikąd. Jest to efekt dokonywanych przez papieża zmian personalnych – i nie tylko – w Kurii Rzymskiej, a także zapraszania przez papieża do ciał doradczych istniejących w Watykanie ludzi – co tu dużo mówić – „lewoskrętnych”. Jako znamienny przykład, można by podać fakt mianowania w 2015 roku przez papieża Franciszka prof. Johna Shnellnhubera na członka zwyczajnego Papieskiej Akademii Nauk; prezentował on następnie encyklikę papieża Franciszka Laudato Si. Tenże sam profesor jednak rok później w Berlinie na kolejnym zebraniu Klubu Rzymskiego był jednym z referujących treść kolejnego raportu Klubu, a raport – jakże by inaczej – dotyczył problematyki zrównoważonego rozwoju.

 

I to jest właściwy powód, dla którego mamy do czynienia z „przymierzaniem się” do wspomnianej reinterpretacji encykliki Humanae Vitae, a nawet z przenikaniem do Watykanu lewacko-masońskich idei depopulacyjnych. Dodajmy, że zagadnienie depopulacji na Ziemi zaczął podnosić od początków swego istnienia i działania wspomniany wyżej Klub Rzymski, organizacja niby o charakterze think tanku, założona w 1968 roku przez takich ludzi, jak Alexander King, David Rockefeller, Aurelio Peccei. Klub ten już wówczas w swoich przymiarkach depopulacyjnych – warto zaznaczyć – docelową liczbę Polaków określił na 15 mln osób.

 

Na tle tych, wskazanych powyżej, „rewolucyjnych” tendencji dochodzących w Watykanie coraz bardziej do głosu, pozytywnie i zgodnie z całą Tradycją Kościoła przedstawia się postawa polskich hierarchów katolickich, pokazująca, że stoją oni mocno na gruncie niemodyfikowalnego w żaden sposób absolutnego poszanowania ludzkiego życia. A dowodzi tego nie tak dawno wydany przez Prezydium Konferencji Episkopatu Polski apel tego zagadnienia właśnie dotyczący. Warto ów apel przytoczyć in extenso.

 

Apel Prezydium Konferencji Episkopatu Polski sprawie ochrony prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci

Prawo do życia jest podstawowym prawem każdego człowieka. Każde dziecko ma prawo żyć, także dziecko chore. Musimy szczególnie chronić prawo bezbronnego dziecka żyjącego pod sercem matki, tak samo jak chronimy życie dziecka po jego narodzinach. O tym, że od chwili poczęcia istnieje już osoba ludzka, choć dopiero w fazie embrionalnej, w bezsporny sposób mówi współczesna nauka. Obrona życia dzieci nienarodzonych nie jest zatem kwestią tylko religii czy światopoglądu, lecz należy do najbardziej fundamentalnych obowiązków każdego człowieka.

Święty Jan Paweł II nie znajdował żadnego usprawiedliwienia dla zabijania dzieci. W encyklice Evangelium vitae stwierdził: «Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. „Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać”» (Evangelium Vitae, 57).

W związku z tym, Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zachęca wszystkich do poparcia obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, która ma na celu większą ochronę życia dziecka poczętego (www.zatrzymajaborcje.pl). Jest to ważny krok w stronę ochrony każdego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Za kilka dni kończy się czas wyznaczony na zbieranie podpisów, dlatego raz jeszcze zachęcamy do wsparcia tej inicjatywy. Karty z podpisami należy przesłać do organizatorów, aby trafiły do Parlamentu RP do końca listopada.

Kościół katolicki w Polsce stale wspiera rodziny w trudnych sytuacjach życiowych. Jeśli rodzice – pomimo dostępnej pomocy psychologicznej, medycznej i materialnej – nie zdecydują się na wychowywanie dziecka, zawsze mogą przekazać je do adopcji, tym bardziej, że tak wiele rodzin jest gotowych z otwartym sercem przyjąć je i otoczyć swoją opieką. Zabijanie dzieci nigdy nie powinno mieć miejsca. Zamiast aborcji – adopcja!

Prosimy o modlitwę za nienarodzone dzieci, aby wszystkie od chwili swego poczęcia cieszyły się miłością i miały zagwarantowane prawo do narodzin i dalszego szczęśliwego życia.

ks. Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

ks. Marek Jędraszewski Arcybiskup Metropolita Krakowski Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

ks. Artur Miziński Biskup Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski”

Nie znaczy to jednak, że w naszym Kościele w tej właśnie płaszczyźnie – moralności dotyczącej życia ludzkiego, nie spotykamy obecnie przypadków gorszących zachowań i postaw ze strony polskich duchownych. Przede wszystkim należy wskazać tu jednego z ojców jezuitów i – niestety – też jednego z biskupów, którzy w pełni pozytywnie ocenili samobójczy akt tragicznie nieszczęśliwego człowieka, który dokonał aktu samospalenia się. A z jakich pobudek taką błędną pod względem moralnym opinię na forum publicznym przedstawili? W nieukrywanym przez nich geście „walki” z obecną władzą polityczną. Można by zapytać, co sprawia, że tacy ludzie schodzą na takie manowce moralnych ocen i myślenia w ogóle.

 

Za niezrozumiałe też należy uznać zachowanie niektórych hierarchów, którzy uginają się – a nie powinni w żadnym wypadku – pod wpływem krytyki, np. lewackiej Gazety Wyborczej bądź lobby protestanckiego (ogólnie rzecz ujmując), a dotyczącej głoszonych – a niewygodnych dla tamtych środowisk – prawd głoszonych przez mądrych i kochających prawdę kapłanów, jak choćby ks. prałata Romana Kneblewskiego lub ks. prof. Tadeusza Guza. I co robią ci hierarchowie? Wydają takim księżom zakazy głoszenia publicznie tych prawd – nie żadnej błędnej ideologii, dodajmy, ale obiektywnych, opartych na dobrze udokumentowanych źródłach, prawd.

 

Jak ja, tak i wielu ludzi – chcemy wierzyć jednak, że jest to – ta określonego rodzaju słabość ducha (a może i czasem intelektu) tych określonych kapłanów – sprawa na polskim gruncie marginalna i że taką pozostanie, a nawet, że ustąpi w niedługim czasie całkowicie na rzecz postawy, do jakiej zobowiązał nasz wszystkich odwieczny Bóg w swoim Synu Jezusie Chrystusie, którego zesłał On na Ziemię, byśmy mogli się stać „królewskim kapłaństwem” i „odkupionym ludem bożym”.

 

Pytanie główne, postawione w tym tekście, pozostaje i pozostanie pewnie jeszcze przez czas jakiś aktualne.

 

Ale jedno musi pozostać niepodważalnym. A mianowicie to, że ani „sługa sług bożych” – papież, ani biskupi i kapłani, ani cały „boży lud odkupiony”, pod groźbą skazania się na wieczną gehennę – my wszyscy nie możemy temu depozytowi wiary, prawdy i miłości, jaki od Boga dostaliśmy, w jakikolwiek sposób i nawet na jotę zaprzeczać, a tym bardziej dla jakichś fałszywych, często narzucanych nam z zewnątrz idei, temu depozytowi sprzeniewierzać się.

 

Wydaje się to być niezwykle proste. Ale czy takim naprawdę jest ? Wiele wskazuje na to, że nie.

 

Ryszard Kazimierz Grajek

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

1 komentarz

1 Komentarz

  1. Soroka

    21 listopada 2017 at 17:05

    Na temat małżeństwa Kościół nigdy nie nauczał, ani nie naucza zgodnie z Prawem Bożym i Nauką Chrystusa! Gdyby nauczał, świat dzisiaj by rozkwitał a nie ginął!
    To się nie mieści w głowie, jak pożądanie mamony może ludzi zaślepić!
    Małżeństwo jest to kobieta i mężczyzna złączeni miłością małżeńską, która jest darem Boga dla ludzi, czyli ta sama, która była przyczyną stworzenia świata i ludzi, która jest nierozerwalną więzią duchową łączącą małżonków i ich uszczęśliwiającą, a także spływającą na ich dzieci.
    Darem zdolności do miłości oblubieńczej, która po współżyciu płciowym oblubieńców przekształca się w miłość małżeńską, Bóg obdarza dzieci rodziców żyjących po Bożemu, czyli wg Przykazań Bożych.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra