Felieton

Jak to się stało, że Europa pozwoliła się zdominować antyhumanistycznemu neomarksizmowi?

Wprowadzenie

Pytanie, jakie stawiam w tym artykule jest dzisiaj niezwykle, ale to niezwykle ważne. A to dlatego, że dopóki nie zdołamy na nie odpowiedzieć sobie w sposób klarowny i prawidłowy, nie będziemy w stanie przeciwstawić się tym negatywnym nurtom myślenia, zjawiskom i destrukcyjnym procesom, z którymi mamy obecnie do czynienia.

 

Nieszczęście polega na tym, że to wszystko, z czym mamy do czynienia dzisiaj w przedstawianym tu względzie, wcale nie jest narzucane społeczeństwom Europy siłą fizyczną, jak miało to miejsce w trakcie rewolucji bolszewickiej w Rosji – i potem, aż do upadku ZSRS na obszarze dominacji tego komunistycznego państwa. Ktoś może powiedzieć: no cóż, to obiektywny proces dziejowy zmierzający w kierunku „wywyższenia” jednostki ludzkiej i uwolnienia jej spod różnego rodzaju ograniczeń, a wynikający ze wzrostu poziomu jej samoświadomości. Gdyby tak było, to zapytajmy wobec tego, dlaczego przynajmniej od XVI wieku, a więc od reformacji protestanckiej, przez niektórych słusznie określanej mianem rewolucji, widzimy nic innego, jak posuwający się ciągle naprzód proces degradacji człowieka, odzierania go z istotowej ontycznej struktury – struktury duchowej, zorientowanej na transcendentalia i transcendencję, a więc z tej warstwy, która najbardziej odróżnia człowieka spośród całej rzeczywistości? Dalej – dlaczego wobec tego człowiek pozwala się pozbawiać coraz większej sfery swojej wolności, zawłaszczanej przez państwo i tzw. elity, które wiedzą lepiej? Czy zatem człowiek jako istota rozumna jednak, zatraciła nagle swą cechę rozumności i stała się sama z siebie – mówiąc delikatnie – nielogiczna?

 

Nic z tych rzeczy! Dokonało się to i dokonuje nadal według bardzo precyzyjnie obmyślanego planu, którym zainteresowani są określeni ludzie i organizacje. A jaki to jest plan? Jest on niezwykle prosty. A mianowicie: doprowadzić do tego, aby pozbawić człowieka jakiegokolwiek oparcia, tak w systemie kulturowym, w jakichkolwiek wartościach, w jakiejkolwiek wspólnocie, a nawet w nim samym. I aby to uzyskać – kompletnie zdekomponować tak społeczeństwo, jak i człowieka. W celu osiągnięcia takiego efektu, odwołano się do relatywizacji prawdy i wartości, seksualizacji i permisywizmu moralnego oraz opartego na tym wychowania, i innych jeszcze zabiegów.

 

Relatywizm prawdy i wartości

Historycznie patrząc, dzieło relatywizowania prawdy i wartości rozpoczęła z powodzeniem rewolucja protestancka, szczególnie w wydaniu Martina Lutra. Doktryna i nauczanie Martina Lutra, dzięki walnemu wsparciu wielu władców świeckich, zdobyły szybko zwolenników i zapoczątkowały ruch o charakterze rewolucyjnym, który trwa do dziś. Nawet wewnątrz Kościoła katolickiego dzisiaj trwa zastanawiająca promocja herezji niemieckiego augustianina. A przecież Martin Luter dokonał rozłamu w Kościele powszechnym, zrywając z papiestwem. Swoimi pismami i nauczaniem także zrelatywizował to, co do tej pory było niewzruszone – zanegował dotychczasowe zasady moralne, tak naprawdę wyeliminował z życia człowieka sacrum, a nawet dokonał – jak określa to ks. prof. Tadeusz Guz – zsatanizowania samego Boga.

 

Już w 1925 roku inny reformator, były franciszkanin Henry von Kettenbach napisał:

 

Wielu ludzi teraz zachowuje się tak, jakby wszystkie grzechy i słabości były dozwolone, jak gdyby nie było piekła, nie było diabła, nie było Boga i są bardziej źli niż kiedykolwiek byli, a ciągle chcą być dobrymi ewangelikami”.

 

A sam M. Luter o swojej „reformie” tak powiedział:

 

Nie ma już pośród nich (ludzi – przyp. mój) strachu lub miłości do Boga. Po zrzuceniu jarzma Papieża, każdy chce żyć jak mu się podoba”. (…) „Na świecie nie istnieje religia, która naucza tej doktryny o usprawiedliwianiu: ja sam, nawet jeśli nauczam jej publicznie, mam ogromną trudność, by uwierzyć w nią prywatnie”.

 

Ale owa reforma Lutra miała swoje zarówno doraźne, jak i późniejsze, makabryczne skutki społeczne – i ideowe, i również inne, pozaideowe. Na fali wywołanej przez niego rewolucji, w latach 1525-1526 doszło do tzw. wojny chłopskiej na terenach niemieckich, która pochłonęła, jak się szacuje, od 100 tys. do 300 tys. ofiar. Natomiast, w związku z tym, że Żydzi nie nawracali się na luteranizm, czego się Luter spodziewał, dosłownie trzy lata przed swoją śmiercią zaczął propagować idee unicestwienia Żydów, formułując siedmiopunktowy program rozwiązania problemu żydowskiego. Dosłownie cztery wieki później rady Lutra w tej kwestii zrealizowali przywódcy nazistowskich Niemiec: Hitler, Goering i Himmler.

 

Następnym etapem na tej drodze były oczywiście idee oświeceniowe oraz antyfrancuska Rewolucja, która walkę z Kościołem powszechnym i kulturą oraz moralnością chrześcijańską posunęła jeszcze dalej – do tego stopnia, że na miejsce Boga postawiła człowieka, a na miejsce wartości i zasad moralnych – jakieś konstrukty w formie praw człowieka. Tzw. Rewolucja Francuska – pamiętajmy – przygotowana została przez masonerię, mającą swój formalny początek w 1717 roku; po ostatecznym zaanektowaniu lóż rzemieślniczych, które opierały się na katolicyzmie, przez ideologów – jak byśmy dziś powiedzieli – którzy za cel postawili sobie wyeliminowanie oddziaływania Kościoła powszechnego na życie ludzi. Aby tego dokonać, zaczęli odwoływać się do idei różokrzyżowców, islamu, żydowskiej Kabały, filozofii greckiej (tylko w wydaniu Pitagorasa, oczywiście), parapsychologii, okultyzmu i spirytyzmu.

 

Kolejne etapy destrukcji: od marksizmu do implementacji ideologii gender

Marksizm Marksa i Engelsa, który dążył głównie do tego, aby doprowadzić do zdobycia władzy przez komunistów możliwie na największym obszarze nie tylko Europy, ale świata – nadając idealizmowi heglowskiemu interpretację materialistyczną – również powodował określoną degradację człowieka, jako jednostki. W tym przypadku, jak wiemy, ostatecznie nie mogło być tak, że ta władza dostanie się w ręce komunistów jedynie poprzez siłę oddziaływania i atrakcyjność społeczną samej idei; przykład Rosji sowieckiej pokazał, że potrzebny był dla tego zadania terror, a nawet brutalna eksterminacja; na Zachodzie tej metody z różnych powodów nie udało się zastosować.

 

Dlatego niemieccy frankfurtczycy zaczęli już w latach 20-tych ub. wieku przygotowywać zupełnie nowy grunt ideowy dla rewolucji społecznej o charakterze komunistycznym. I to im się – dzięki różnym „zabiegom” – znakomicie udało. W jaki sposób? Poprzez zanegowanie wszystkiego, co dotychczas było klasyczne i pozytywne: począwszy od całej warstwy kultury aż po społeczne instytucje, z podstawowymi wspólnotami ludzkimi – przede wszystkim rodziną – na czele. Również poprzez opanowanie w wielu krajach Zachodu czołowych stanowisk, przede wszystkim państwowych oraz w sferze edukacji; dokonano tego w ramach tzw. marszu przez instytucje w latach 60-tych i 70-tych ub. wieku. I zwieńczeniem tego dzisiaj jest ideologia gender. Ideologia ta idzie jeszcze dalej, a mianowicie nie tylko degraduje człowieka do jednej zasady ontycznej – materii oraz do gry popędów (co jest niczym innym, jak jego cofnięciem do stanu zwierzęcego, a więc przedkulturowego, przedludzkiego), ale próbuje dokonać jego całkowitej dekompozycji – dekompozycji człowieka, jako człowieka. I znowu odwołam się do poglądu ks. prof. Tadeusza Guza na ten temat. Mówi on, że ani niemiecki nazizm, ani sowiecki komunizm nie poszły w tym ontycznym unicestwianiu człowieka tak daleko (nie mylić oczywiście tego z unicestwianiem fizycznym). Oczywiście ma to ogromne konsekwencje dla moralności – w postaci permisywizmu moralnego, który jest jednym z paradygmatów nowego marksizmu.

 

Jak to się mogło udać?

I teraz wróćmy do podstawowego pytania tego materiału: jak to się mogło udać? Trzeba powiedzieć sobie wyraźnie, że powodów można wskazać kilka. Wystarczy jednak, że zwrócimy uwagę na te najważniejsze.

 

Przede wszystkim ideolodzy neomarksistowscy, epigoni frankfurtczyków, w oparciu o dobrą znajomość natury ludzkiej, wykorzystali koniunkturę, jaką stworzył rozwój techniki i technologii, potrafiący zapewnić ludziom naszego kręgu kulturowo-cywilizacyjnego dobra zaspokajające ich potrzeby bez jakiegoś specjalnego wysiłku. W Polsce do niedawna jeszcze sprawę tę symbolizowała „ciepła woda w kranie”, a polskość – to miała być nienormalność zdaniem byłego polskiego premiera. A więc ów coraz dalej posunięty konsumpcjonizm sprzyjał wychowywaniu, a właściwie należało by powiedzieć – formatowaniu ludzi w atmosferze wręcz nihilistycznego postmodernizmu. Szło to w parze oczywiście z odcinaniem ludzi od dostępu do szerszej informacji na temat taki, jakie procesy tak naprawdę zachodzą, co tak naprawdę się dzieje. I o to już zadbały systemy edukacyjne tworzone pod dyktando ludzi lewicy.

 

W sferze czysto politycznej – to była deformacja demokratycznego ustroju społecznego (również sterowana w dużym stopniu) w kierunku wyradzania się w pewnego rodzaju polityczny „oligarchizm”. Sprzyjało temu sprytne – również celowe, sterowane – zacieranie różnic pomiędzy ugrupowaniami lewicowymi a prawicowymi. W związku z tym, jakkolwiek nie zagłosowaliby wyborcy w tzw. demokratycznych wyborach, i tak wygrywali ci, którzy powinni. Nie mówiąc o coraz szerszych praktykach nominacyjnych – chociażby na przeróżne stanowiska instytucji unijnych.

 

Czy i jak możemy z tego wyjść?

Przede wszystkim musimy mieć wiedzę – tak, jak niedawno we Wrocławiu powiedziała znawczyni problematyki globalizacji kulturowej w świecie zachodnim, pani Marguerite Peeters. To jest warunek sine qua non. Ale to nie jest cała prawda. Ponieważ poprzez odpowiednią aktywność obywatelską w państwach, aktywność wiernych w Kościele powszechnym powinniśmy przeciwstawiać się także dezorientującym nas, podawanym nam, niby prawdziwym informacjom, bądź też zatajaniu przed ludźmi pewnych informacji w ogóle; również nadawanie dotychczasowym pojęciom – w sposób całkowicie nieuprawniony – zupełnie nowych znaczeń. Ma to niestety miejsce nadal, również w Polsce. Oczywiście, jeśli chodzi o Kościół, nie są wolni od tego papieże, ani hierarchowie. Przykłady? Otóż skądinąd bardzo czcigodny papież Benedykt XVI (w swoich poglądach filozoficznych, co prawda zbyt zbaczający z nurtu filozofii realistycznej w kierunku fenomenologii), pozwolił sobie stwierdzić, że do pewnego stopnia Oświecenie było dobre, ponieważ dało nam prawa człowieka oraz wolność religijną. A ja twierdzę, że to jest całkowicie błędna ocena. Przynajmniej, jeśli chodzi o wolności religijne, to absolutnie nic nie zawdzięczmy tej epoce, a wręcz przeciwnie – nasilający się antyklerykalizm, dający początek sekularyzacji życia ludzkiego we wszystkich niemal jego dziedzinach – to „zawdzięczamy”. Prymas Polski np. nacjonalizm stawia na równi z herezją. Cóż za pomylenie pojęć! Nie czytał na pewno Prymasa Tysiąclecia, który na ten temat mówił wyraźnie, że nacjonalizm, który nie staje się szowinizmem, jest jak najbardziej czymś pozytywnym. Zresztą, nacjonalizm, który jest skorelowany ściśle z personalizmem chrześcijańskim, nigdy nie będzie popełniał grzechu szowinizmu; już Roman Dmowski zauważał, że polski nacjonalizm nigdy nie był szowinistyczny. Ale może wynikać to z błędnego pojęcia, z którym się można spotkać, że rzekomo nacjonalizmy prowadziły do wojen. Przede wszystkim o nacjonalizmach można mówić dopiero począwszy od XIX wieku, i to drugiej połowy. A jak doskonale wiemy, w czasach nowożytnych, nam bliskich do wojen dochodziło przede wszystkim z powodu błędnych, antyludzkich ideologii; II wojnę światową np. wywołali narodowi socjaliści niemieccy i międzynarodowi socjaliści bolszewiccy. I miejmy na ten temat – i na inne – właściwy pogląd, bo inaczej niczemu tak naprawdę skutecznie się nie przeciwstawimy.

 

Nie uzdrowimy naszej rzeczywistości także wówczas, jeżeli będziemy się posługiwać nieadekwatnym, naiwnym programem społecznym, bo takowy program nie będzie znaczącą przeciwwagą dla neomarksistowskiego programu społecznego. Może takie opowiadanie, że powinniśmy budować cywilizację miłości, jest i ładne, romantyczne, ale można to sobie odłożyć między bajki, bo niczego w ten sposób nie uzyskamy; chyba, że chcemy powiedzieć, że za nas wszystko ma załatwić Bóg. Bóg na pewno będzie błogosławił naszym wszystkim dobrym uczynkom – tego możemy być pewni, ale cała reszta pozostaje w naszych rękach. Jak wskazywałem już w jednym z poprzednich moich materiałów, jedynym programem, który możemy przeciwstawić skutecznie społecznemu programowi neomarksistowskiemu dzisiaj, jest program, który może być wywiedziony ze społecznej nauki Kościoła powszechnego. Jeżeli ktoś wątpi w to, bądź nie ma co do tego należytego przekonania, to lepiej niech nie robi nic, bo może tylko jeszcze bardzie się pogrążyć, i nie tylko siebie. Że może to być działanie skuteczne, pokazał ruch niemieckiego biskupa von Kettelera, który w czasie nawały pierwszego marksizmu zdołał do swojej partii Centrum, opartej na społecznym programie Kościoła powszechnego zdobyć poparcie społeczne dużo większe, niż ówcześni socjaliści i komuniści razem wzięci.

 

Też denerwuje mnie to, jak słyszę od ludzi z Zachodu, że Zachód tak patrzy na nas, na Polskę, jak na jakieś zbawienie. Znowu odzywa się taka naiwna myśl, że my tutaj nad Wisłą powinniśmy zrobić coś dla „biednych”, sponiewieranych przez lewicowe własne elity, społeczeństw Zachodu. A one same co? Czy one nie muszą się obudzić, wyrwać się wpierw ze swego postmodernistycznego konsumpcjonistycznego amoku? Nic za nikogo zrobić się nie da, jeżeli on sam nie wykaże tego niezbędnego minimum swojej własnej woli i aktywności. Promieniowanie ideowe owszem, ale reszta należy do samych zainteresowanych, a jeżeli na szerszą skalę takiego zainteresowania nie wykażą, to niech Bóg ma w opiece Europę! Nic więcej nie da się powiedzieć.

 

Ryszard Kazimierz Grajek

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarzy

18 Komentarzy

  1. Danka

    5 grudnia 2017 at 17:38

    Gratulacje, swietny tekst,jasna wykladnia problenu dla piewcow budowania wspolnoty siarki z kropidlem i woda swiecona oraz katow z ich ofiarami.

  2. Soroka

    5 grudnia 2017 at 17:56

    Nic z tego nie będzie! Ludzie mają głowy całkowicie opanowane żądzami cielesnymi, czyli żądzą posiadania, panowania i seksu, no i żądzą zemsty.
    Odwrócenie tego stanu może nastąpić jedynie po jakimś wielkim upadku, kiedy dużo ludzi umrze i będzie cierpiało.
    Obecnie ludzie mają głowy całkowicie zablokowane i jakiekolwiek tłumaczenie im czegoś jest zupełnie bezowocne. Taki stan spowodowany wychowywanie ludzi w zakłamaniu, którego matecznikiem jest życie w niesprawiedliwości.
    Zakłamanie jest tak wielkie, że żaden ksiądz nie wie już nawet co to jest religia.

    • Danka

      5 grudnia 2017 at 19:32

      Twoja religia to szczucie na Polakow i KK.Zgadnijmy?Jestes ucxniem Jana H z lozy B’Nai…cos tam,tam cos tam?

      • Soroka

        6 grudnia 2017 at 09:12

        Ruscy stiukacze też nie mają zielonego pojęcia co to jest religia. Ruscy stiukacze i inni poputczicy wyznają materializm, a materializm to religia głupców, bo to jest religia diabła.

  3. marju73

    5 grudnia 2017 at 19:15

    Serwery to trzeba chronić bo po co pòźniej się tłumaczyć i udowadniać że nie jest się wielbłądem.

  4. Danka

    5 grudnia 2017 at 19:26

    Przed chwila byl tu na topie makabryczny temat o zgonie prezesa.Zniknal, to znaczy, ze ktos sie wam wlamuje? Z tym Morawieckim to jeszcze nic pewnego podobno.Prezes sonduje.Widac, ze brakowalo mu adrenaliny i teraz to dopiero…namieszal.A tyle spraw lezy odlogiem.Po co wprowadza zamieszanie i deprecjonuje premier Szydlo- nie wprost, ale wywoluje komentarze i zlisliwosci, a to nie sprzyja odpowiedzialnemu sprawowaniu funkcji premiera RP.Polska to nie puzzle.

  5. Janusz

    5 grudnia 2017 at 19:49

    To żyje Kaczyński, czy nie żyje, jaja sobie robicie? Zbyt poważna sprawa. Setki osób widziały wasz artykuł, może tysiące, na Twitterze cytują, albo napiszcie sprostowanie i przeproście, albo opublikujcie.

  6. gość

    5 grudnia 2017 at 19:50

    Sodoma i Gomora!
    ————-
    Austria wprowadza równość małżeńską. Śluby par jednopłciowych będą możliwe od 2019 r.

    Od 2019 r. Austria dołączy do państw europejskich, w których związki małżeńskie mogą zawierać także pary homoseksualne. Sąd Konstytucyjny w Wiedniu orzekł, że utrzymanie dotychczasowych przepisów byłoby dyskryminacją.

    http://strajk.eu/austria-wprowadza-rownosc-malzenska-sluby-par-jednoplciowych-beda-mozliwe-od-2019-r/

  7. Robert B.

    5 grudnia 2017 at 21:30

    A tak to się stało, że Europa udaje, że żydostwa „nie ma”, bo żydostwo rzekomo tyyyleee przeeecieeerpiaaałooo… A żydostwo ryje marksizmem, bo to oni go wymyślili. Jeżeli kontynent, na którym była taka zagłada, nie pamięta o swoich, tylko się rozckliwia nad narodem, który ma się za pępek świata, to ma za swoje. A naród ten, który ma się za pępek świata, ze swoich planów ujarzmienia ludzkości nie zrezygnował, bo mentalność się nie zmienia. Oni sobie ją z pokolenia na pokolenie kulturowo przekazują. Mamełe już nad kołyską do żydziątka śpiewa kołysanki, że będzie rządził światem, że jest czymś lepszym.

  8. jok

    5 grudnia 2017 at 22:21

    Pytanie bardzo ważne i z pewnością próba odpowiedzi nie zbliży nas do rzeczywistości, jeśli będziemy omijać etnicznego słonia w składzie porcelany.
    Na relatywizmie, „anarchistycznym poczuciu swobody”, „umiłowaniu wolności”, niczego się nie oprze, nawet siły destrukcyjnej wobec cywilizacji europejskiej, by stworzyć „nową”. Motywacje „nieokreślone” są zbyt słabe, by stworzyć silne, zorganizowane i skuteczne przesłanki zmian.
    Skuteczna organizacja musi mieć w miarę cel „prowadzący ku”, a nie ogólnikowy „zwalczający zniewolenie”.
    Takie coś występuje w przypadku hiperetnocentrycznej grupy narodowej. Widziałbym tu grupę etniczną żydowską:)) Jest tu i organizacja i umiejętność prowadzenia działań konspiracyjnych i pólkonspiracyjnych, silna motywacja do stworzenia „świata dobrego dla Żydów”.

    Natomiast jeśli Autor całkowicie omija taką motywację, i stać go jedynie na filozydowskie/współczujące wobec Ż. wtręty, to moim zdaniem, nie tylko nie zbliża się do prawdy czy rzeczywistości, lecz oddala w tempie ekspresowym.
    Tak to wszystko jakoś widzę….

    • Robert B.

      6 grudnia 2017 at 09:02

      Moje słowa. Udawanie, że 1) Żydów nie ma i 2) Oooniii tyyyleee pszeeecieeehpieeeliii i brak przy tym jakichkolwiek dysonansów poznawczych – oto cecha rozpoznawcza takich felietonistów.

      U Żydów jest coś jeszcze: bezwzględność, całkowity brak skrupułów. Dlatego należy z nimi postępować dokładnie tak samo.

      • Gotfryd P.

        7 grudnia 2017 at 11:14

        Moim zdaniem, autorowi w ogóle nie chodziło o eksponowanie tego wątku. I stąd zarzucanie mu jakiegoś dysonansu poznawczego nie jest trafne. Natomiast Ty, Robercie B. ocierasz się o zwyczajną nikczemność, ponieważ nikt, kto chce być uważany za człowieka cywilizowanego, nie może sobie pozwalać na ironizowanie na temat zbrodni, dokonanej przez niemieckich nazistów w czasie II wojny światowej na Żydach. A trzeba pamiętać o tym, że holokaust (termin ten zaproponował po raz pierwszy Żyd rumuński, Eliezer Wiesel) dotyczył w takim samym stopniu, o ile nie w większym (jeśli weźmiemy pod uwagę liczby bezwzględne) i Polaków, eksterminowanych tak przez niemieckich nazistów, jak i sowieckich komunistów. W obozach zagłady nie ginęli ponadto jacyś ideolodzy żydowscy, ale zwyczajna ludność pochodzenia żydowskiego. Jakbyś się czuł, jakby ktoś spoza naszego narodu ironicznie i lekceważąco powiedział: a to co, że Polacy w czasie II WŚ „tyle przecierpieli”… I nie może usprawiedliwiać takiej postawy fakt, że do dzisiaj są w świecie koła żydowskie, które bazując bądź na chorych ideologiach, bądź na talmudycznej idei „narodowego wybraństwa” dążą do tego, aby podporządkować sobie najlepiej całą ludzkość. Myślę, że powinien sobie wziąć to do serca również komentator jok. A może Panowie zaproponujecie od siebie coś pozytywnego – poza prymitywnym wskazaniem na tzw. winnego, bo to jest bardzo łatwe. Chętnie pewnie czytelnicy zapoznaliby się z Waszym planem, jeśli go w ogóle macie, oczywiście.

  9. rebeliant80

    5 grudnia 2017 at 22:27

    Humanizm jest z założenia antykatolicki, więc ja zapytuję jak to się stało, że Europa stała się humanistyczna, co doprowadziło później do rozwoju marksizmu?

    • Polonus

      6 grudnia 2017 at 18:32

      Oto definicja z encyklopedii wydanej przez Katolicki Uniwersytet Lubelski:
      HUMANIZM CHRZEŚCIJAŃSKI – zwany niekiedy personalizmem, albo integralnym humanizmem, jest tym nurtem humanizmu, który wielkość człowieka i godność osoby widzi w perspektywie związku z Bogiem w świetle Objawienia chrześcijańskiego. Przyjmuje zatem, że wartości religijne i dążenia transcendentne nie tylko nie są sprzeczne z jakimkolwiek humanizmem godnym tego miana, ale że czynią go pełnym i autentycznym.
      Proszę @rebeliant80-ego o niewprowadzanie czytelników w błąd, OK?!

  10. ac

    6 grudnia 2017 at 08:00

    Pani M.A. Peeters, wie pośród jakich ludzi żyje. Protestantyzm od V wieków niszczy Zachód i ludzi na Zachodzie, dlatego Ona widzi nadzieję w naszych jeszcze nie do końca zsekularyzowanym kraju.

  11. Rycerzniebieski

    6 grudnia 2017 at 10:11

    Dobrze napisane. Tak trzymac! Wiedza jest teraz uksztaltujmy nasze zycie w drodze z Chrystusem Panem. Precz z demoniczna ideologia gender, precz z aborcja, precz z eutanazja, precz ze smiertelnym grzechem cudzolostwa i homoseksualizmu, precz z upowszechnianiem samogwaltu w szkolach, precz z legalna pornografia, precz z pigulka aborcyjna dzien po, precz z gloryfikowaniem odrazajacych zbrodniarzy wszechczasow z OUN-UPA na wspolczesnej Ukrainie, po prostu precz z szatanem i cywilizacja smierci!!! Z Panem Bogiem

    • zapiniotodement

      10 grudnia 2017 at 04:17

      Rycerzu Niebieski, Twoja ocena sytuacji wspaniale harmonizuje z artykułem!
      Wszystko dokładnie w nim przeanalizowano – tylko raz wymieniając słowo „Żyd”‚
      a Ty, Szanowny Rycerzu, nawet nie zauważasz „korzenia” tych wszystkich
      bolączek, które chcesz wywalic precz…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra