Z zagranicy

Rosja chce przywrócić instytucję politruka w armii

Rosja szykuje się do wojny i przywraca sprawdzony za Stalina sposób utrzymywania dyscypliny w armii i rzucania żołnierzy na rzeź.

Jak doniosła 5 lutego b. r. Agencja Interfax [1], istniejący w armii rosyjskiej od 1992 roku Zarząd Główny ds. Pracy ze Składem Osobowym Sił Zbrojnych FR (ГУРЛС ВС РФ – GURLS SZ FR) [2] zostanie zastąpiony przez Wojskowo-Polityczny Zarząd Główny (ГВПУ – GWPU) [3], czyli przez kontynuację działającego od czasów Wszechrosyjskiego Biura Komisarzy Wojskowych (1918) do końca ZSRR „centralnego wojskowo-politycznego organu zarządzania, wykonującego robotę partyjno-polityczną w Siłach Zbrojnych RFSRR i ZSRR, które istniały w latach 1919-1991” i realizującego dyrektywy partii rządzącej (WKPb/KPZR) na wszystkich szczeblach struktury Armii Czerwonej przy pomocy komisarzy wojskowych/oficerów politycznych, zwanych powszechnie politrukami, a przez żołnierzy: „nierobami” i „pasożytami”.

O zamiarze odrodzenia GWPU i przywrócenia instytucji politruka w Rosji poinformował Agencję Interfax zastępca przewodniczącego Rady Społecznej przy Ministerstwie Obrony FR płk rez. Aleksander Kańszyn (Александр Каньшин), ur. w 1956 r. w Azerbejdżanie, w przeszłości wieloletni działacz struktur wojskowych i Komitetu Centralnego Komsomołu (Wszechzwiązkowego Leninowskiego Komunistycznego Związku Młodzieży), zastępca dowódcy pułku ds. politycznych, zastępca szefa Zarządu Politycznego ds. Komsomołu w Północno-Kaukaskim Okręgu Wojskowym i w Wojskach Lądowych, absolwent (1990) moskiewskiej Akademii Wojskowo-Politycznej im. Lenina (przemianowanej w 1991 r. na Akademię Humanistyczną Sił Zbrojnych FR, a od 1994 r. wchodzącej w skład nowoutworzonego Uniwersytetu Wojskowego Ministerstwa Obrony FR), doktor nauk filozoficznych („Duchowe podstawy zarządzania społecznego”, Uniwersytet Wojskowy, 2000 r.), członek rzeczywisty pozarządowej Akademii Nauk Wojskowych (АВН – AWN), „skupiającej wiodących naukowców z resortów i struktur siłowych oraz przemysłu zbrojeniowego”, kierowanej przez Tatara, b. zastępcę szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR, b. głównego radzieckiego doradcę wojskowego w Afganistanie, gen. armii Machmuta Gariejewa. [4][5][6]

W rozmowie z Interfaxem Kańszyn stwierdził, że „Nowy Wojskowo-Polityczny Zarząd Główny musi posiadać wystarczająco duże uprawnienia i mieć ścisłą pionową strukturę w skali Sił Zbrojnych – od kompanii do rodzajów wojsk, na Ministerstwie Obrony Rosji kończąc”. I podkreślił, że nie chodzi tu bynajmniej o kolejną zmianę nazwy dotychczasowych struktur, albowiem „W warunkach globalnych zmagań informacyjno-psychologicznych wzrasta niezmiernie rola jedności moralno-politycznej armii i społeczeństwa. Dlatego konieczna jest zasadnicza przebudowa i istotne wzmocnienie całej tej struktury w ramach Sił Zbrojnych, która będzie organizować, prowadzić i brać na siebie odpowiedzialność za moralno-ideologiczną spoistość armii rosyjskiej, skrupulatnie uwzględniać w swojej działalności sytuację społeczno-polityczną kraju, umiejętnie nakierowywać energię kolektywów wojskowych na wzmacnianie obronności kraju i podnoszenie gotowości bojowej wojsk”.

Kańszyn przypomniał też, że organy polityczne powstały pierwotnie w Armii Rosyjskiej w sierpniu 1917 roku, a następnie doświadczenie to zostało wykorzystane i zastosowane w Siłach Zbrojnych ZSRR.
Widzimy zatem, że Rosja na serio szykuje się do wojny i nie-słowiańscy socjaliści z akademii im. Lenina reaktywują sprawdzony za Stalina sposób utrzymywania dyscypliny w armii, prania mózgów i rzucania żołnierzy na rzeź. Oby nie doszło do tego, że przedstawiciele „socjalistycznej cerkwi” będą święcić sztandary wojsk odchodzących na Zachód, a putinowscy komisarze pędzić tłumy „zjednoczonych moralnie i politycznie” Słowian wschodnich do śmiertelnej walki ze Słowianami zachodnimi. Jak to już nie raz w polsko-rosyjskiej historii bywało.

Opr. i tłum. – Grzegorz Grabowski

Przypisy:
[1] – В российской армии будет воссоздан руководящий политический орган (W armii rosyjskiej zostanie odtworzony kierowniczy organ polityczny) http://www.interfax.ru/russia/598553 (05.02.2018).
[2] – Главное управление воспитательной работы ВС РФ (Zarząd Główny Pracy Wychowawczej SZ FR) https://ru.wikipedia.org/wiki/Главное_управление_воспитательной_работы_ВС_РФ
[3] – Политическое управление Красной армии (Zarząd Polityczny Armii Czerwonej) https://ru.wikipedia.org/wiki/Политическое_управление_Красной_армии
[4] – Каньшин Александр Николаевич (Kańszyn Aleksander Mikołajewicz) https://structure.mil.ru/management/info.htm?id=10372994%40SD_Employee (d. 02.2018). Kańszyn jest także przewodniczącym Rady Dyrektorów Narodowego Stowarzyszenia Organizacji Oficerów Rezerwy Sił Zbrojnych z siedzibą w Moskwie. http://gd.megapir.info/dir/207
[5] – Академия военных наук Российской Федерации (Akademia Nauk Wojennych Federacji Rosyjskiej) https://ru.wikipedia.org/wiki/Академия_военных_наук_Российской_Федерации
[6] – Machmut Gariejew https://pl.wikipedia.org/wiki/Machmut_Gariejew

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

13 komentarzy

13 Komentarzy

  1. michu

    8 lutego 2018 at 15:25

    Trudno wyczuć (pomijając propagandę) czy Rosja bardziej przygotowuje się do ataku, czy do obrony. No i z kim ten ewentualny koflikt rzeczwywiście miałby być.

  2. t-n

    8 lutego 2018 at 15:36

    Skąd wezmą kadry? Ponoć ostatni potencjał kadrowy na politruków wyjechał w ramach słynnej operacji MOST do Polski i Izraela…

    • Soroka

      8 lutego 2018 at 19:25

      Za pieniądze będzie mamoniarzy skolko ugodno!

  3. stary

    8 lutego 2018 at 16:07

    Politruk nr I – Kuźmiuk Zbigniew -dochtor
    Politruk nr II – Grabowski Grzegorz

  4. TZ.

    8 lutego 2018 at 16:10

    A jak ten problem załatwiają Amerykanie? Rosja dopiero „szykuje się” do wojny, a USA od kilkudziesięciu lat toczą wojny na całym świecie. Mają jakichś politruków, którzy motywują żołnierzy, czy uciekają się do innych sposobów? Jakich?

    • Hania

      8 lutego 2018 at 16:29

      Ano amerykanie stosują lepsze sposoby na podniesienie morale swoich kałbojów

      „W amerykańskiej armii nie ma miejsca dla chrześcijaństwa

      Represje dotykają nie tylko służących w armii chrześcijan, lecz także tych, którzy odeszli na wieczną wartę. Latem 2011 r. amerykańskie media informowały o wykluczeniu chrześcijańskich modlitw z wojskowych ceremonii pogrzebowych w Houston National Cemetery. Reprezentujący stan Teksas republikański kongresman John Culberson opowiadał, że był świadkiem kilku ceremonii pogrzebowych weteranów, którzy brali udział w wojnach poza granicami USA, podczas których zabroniono odwoływania się do Boga.

      Takie działania mają „ostudzić” chęć żołnierzy do publicznego manifestowania swojej wiary, poprzez wzbudzanie w nich strachu nie tylko przed karą ale też potencjalnym zrujnowaniem ich karier.

      Podczas szkolenia dla rezerwistów w Pensylwanii określono katolicyzm i chrześcijańskie kościoły ewangelickie jako przykłady ekstremizmu religijnego, na równi z grupami terrorystycznymi takimi jak Al Kaida czy też Ku-Klux-Klan. Mogłoby się więc wydawać, że z punktu widzenia wojskowych władz chrześcijaństwo stanowi zagrożenie dla amerykańskiej armii na równi z organizacjami terrorystycznymi.

      Read more: http://www.pch24.pl/w-amerykanskiej-armii-nie-ma-miejsca-dla-chrzescijanstwa,16332,i.html#ixzz56Wxj2kPg

      Przy jednoczesnym zaproszeniu do służby w wojsku ” kapelanów” różnych wyznań, np satanistów

      „Prezydent Barack Obama przed swoim odejściem zalegalizował satanizm na szczeblu państwowym”

      To jest wyższa szkoła jazdy.
      Co tam ruski politruk:)

  5. Zona

    8 lutego 2018 at 16:21

    Jesteście śmieszni tak z powagą twierdząc że Rosją rządzi Stalin. Jak rozumiem obecny w US Navy i Marines „Officer in Charge” który „ufa i kontroluje” wam nie przeszkadza.

  6. michu

    8 lutego 2018 at 17:26

    Warto by też zająć się politrukami (polit. popraw. gender itp ) na naszych uniwersytetach 😉

    • Soroka

      8 lutego 2018 at 19:27

      Chciałbyś walczyć ze swoimi?

      • michu

        8 lutego 2018 at 20:25

        Takimi rzeczami to nie zajmuje się raczej nikt z historycznego narodu polskiego, ale z polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej na naszym terenie 😉

  7. stary

    8 lutego 2018 at 19:42

    Ten mądry inaczej to tak jakoś z pyska nie wygląda na naszego.

  8. z-k

    8 lutego 2018 at 20:05

    Organizacje żydowskie zaprotestują albo zażądają pieniędzy. Polityczni żydokomisarze i zaporowe oddziały to ich autorski wkład w rozwój sztuki wojennej i w dzieje ludzkości i nikt bez ich zgody powielać pomysłu nie będzie, szczególnie za darmo

  9. m

    9 lutego 2018 at 11:20

    W 2001 roku próbowano przeprowadzić w Jedwabnem ekshumacje. Pokazały one, że w miejscach, gdzie według traktowanych jako bazowe relacji miały być zbiorowe miejsca pochówku ofiar, nie było ich. Jest tylko jeden grób w miejscu stodoły. Niby drobiazg, ale, jak uczy prawo rzymskie, świadek „niewiarygodny w jednym jest niewiarygodny we wszystkim”, pomieszczenie w jednej stodole 1500 oficjalnie uznawanych ofiar jest fizyczną niemożliwością, musiało ich być więc pięciokrotnie, a zapewne dziesięciokrotnie mniej. Co ważniejsze, w grobie w miejscu stodoły wykonując tylko pierwszy, sondażowy, omijający same zwłoki wykop, znaleźli naukowcy kilkadziesiąt łusek z niemieckich karabinów. Wtedy prace przerwano na polecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, który swe fatalne w skutkach zarządzenie usprawiedliwił potem słowami: „nie mogliśmy się kopać z koniem”.

    Jeśli łusek jest w tym grobie więcej, jeśli na kościach są ślady kul, świadczące, że Żydów z Jedwabnego nie spalono żywcem, ale rozstrzeliwano ich w tej stodole i dopiero potem zwłoki spalono, to mamy niezbity dowód. Polscy wieśniacy nie tylko nie dysponowali organizacją i umiejętnościami pozwalającymi w kilka godzin wymordować wszystkich Żydów z okolicy. Nie chodzili też w roku 1941 z bronią. Mogli zabijać drągami, siekierami, widłami – ale nie rozstrzeliwać.

    A to, czy Polacy byli sprawcami zbrodni, czy jej współwykonawcami, czy może sterroryzowanymi świadkami – ma znaczenie fundamentalne.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-prawda-o-jedwabnem-najwyzszy-czas,nId,2520224#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra