Historia

„Mściciel” – następca Józefa Kurasia „Ognia”

Józef Świder swoją przygodę z antykomunistyczną partyzantką zaczął jeszcze jako nastolatek, wstępując do oddziału legendarnego Józefa Kurasia „Ognia”, walczącego na Podhalu. Po śmierci dowódcy i rozbiciu jego zgrupowania przez UB, z pozostałych w lesie partyzantów stworzył własny oddział „Wiarusy”. Zginął w obławie 13 lutego 1948 r. w wieku 21 lat.

Przyszedł na świat 15 stycznia 1927 r. w Rdzawce w Małopolsce, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Jako osiemnastoletni chłopak wstąpił do tworzącego się w 1945 r. zgrupowania partyzanckiego „Błyskawica” Józefa Kurasia ps. „Ogień”.

Był żołnierzem 3 kompanii dowodzonej przez Antoniego Wąsowicza „Rocha”, nosił wówczas pseudonim „Pucuła”. Uczestniczył w licznych akcjach bojowych na terenie powiatu nowotarskiego w rejonie Rabki oraz w południowej części powiatu myślenickiego, oraz powiatu limanowskiego.

Po śmierci „Ognia” w lutym 1947 r. część partyzantów w ramach amnestii wyszła z podziemia. W lesie pozostały resztki 3 kompanii zgrupowania, na której bazie powstał oddział nazywany początkowo po prostu „3 kompanią AK”.

W maju 1947 r. dowództwo nad oddziałem, nazywającym się od tej pory „Wiarusy”, objął Świder, który sam przyjął pseudonim „Mściciel”. Zgrupowanie stacjonowało w masywie Gorców w Beskidach Zachodnich.

Sam Świder pomimo młodego wieku wykazywał wyjątkowe zdolności dowódcze i organizacyjne. W krótkim czasie zwiększył liczebność oddziału oraz wzmocnił siatkę współpracowników i informatorów.

Mimo iż na Podhalu licznie operowały wojska Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a wsie były stale penetrowane przez funkcjonariuszy UB i rozrastającą się agenturę, „Mściciel” kontynuował bezpardonową walkę z przeważającymi siłami. Od wiosny do jesieni 1947 r. dokonano kilkunastu akcji zbrojnych, w których zginęło 7 żołnierzy KBW, 2 milicjantów i 1 funkcjonariusz UB.

13 lutego 1948 r. Józef Świder „Mściciel” zginął od kuli w trakcie obławy przeprowadzonej przez grupę operacyjną UB i KBW na oddział stacjonujący w miejscowości Lubień w powiecie myślenickim. Miał zaledwie 21 lat.

Jego ciało po przewiezieniu do siedziby bezpieki w Myślenicach zostało sfotografowane, zdjęcie opublikowano w prasie. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane.

Założony przez „Mściciela” oddział „Wiarusy” kontynuował walkę do lipca 1949 r., kiedy to został rozbity przez siły bezpieki na polanie Surówki koło Rabki.

Źródło i fot: podziemiezbrojne.blox.pl

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

4 komentarze

4 Komentarzy

  1. Soroka

    13 lutego 2018 at 10:38

    „Józef Świder swoją przygodę z antykomunistyczną partyzantką zaczął jeszcze jako nastolatek, wstępując do oddziału legendarnego Józefa Kurasia „Ognia”, walczącego na Podhalu.”
    Ładna mi przygoda! Walka na śmierć i życie to przygoda?
    Poza tym nie „antykomunistyczną partyzantką”, tylko w partyzantce walczącą z ruskim okupantem Polski!!!

  2. warszawiANKA

    13 lutego 2018 at 15:34

    A dla mnie bohaterką jest Elżbieta Zawacka ps. „Zo” jedyna kobieta, która była Cichociemną. Była dzielnym żołnierzem Armii Krajowej, ale po zakończeniu II wojny światowej – w przeciwieństwie do Żołnierzy Wyklętych – nie dała się wciągnąć w konspirę tylko zaangażowała się w oficjalne życie Polski i pracowała na niwie edukacyjnej współuczestnicząc w wyciąganiu naszego kraju z dna analfabetyzmu. Dla mnie postawa Elżbiety Zawackiej jest wzorem do naśladowania, a nie Żołnierzy Wyklętych.

    • Tomek

      18 lutego 2018 at 02:25

      Nie kwestionując Twojej oceny, bo oczywiście Elżbieta Zawacka była bohaterką, to chciałbym skorygować dwa Twoje stwierdzenia:

      1) że nie dała się wciągnąć powojennej „konspirze” – nie jest to prawdą. „Zo” uczestniczyła w poAKowskiej konspiracji, m.in. do 1946 roku działała w WiN. Fakt, zaniechała później konspiracji, ale wówczas przeszłość konspiracyjna dopadła ją – w 1948 została wyrzucona z urzędu, w którym pracowała, jako były żołnierz AK, a w 1951 roku została aresztowana i skazana na 10 lat więzienia (wyszła przed czasem, z tego co kojarzę, bo i też odwilż przyszła).

      2) i porównanie z Żołnierzami Wyklętymi – jest bardzo nie fair. Po pierwsze, wielu próbowało żyć tak jak „Zo” – ujawniali się, szli na studia, do pracy – i wielu ginęło w piwnicach katowni UB. Nie dano im szansy, nawet, jak chcieli pracować dla kraju. Chłopcy siedzący w lasach w latach 40-tych czy 50-tych naprawdę nie byli jakimiś idiotami, czy „żołnierzykami”. Wielu rozumiało, że UB nie da im szansy i nie godziło się na taki koniec, nie bardzo mieli wyjście. Zresztą, masz nawet przykład „Zo” – wyrok 10 lat.

      Dla mnie bohaterem jest zarówno „Zo”, jak i ginący w lasach Wyklęci.

  3. Ra

    13 lutego 2018 at 18:38

    Gdyby wszystkich potraktowali jak ZO to tak. Ale od czego byly katownie UB i funkcjonariusze UB?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra