Polskość

Czy Polacy musieli pomagać? Polska pomoc dla Żydów podczas II wojny światowej i antypolskie kłamstwa społeczności żydowskiej dziś

Obecna agresja Żydów na Polskę wynika między innymi z trwającego od dekad sporu historycznego między Żydami i Polakami, sporu, który był przez lata skrzętnie ukrywany przed Polakami, również, przez część mediów patriotycznych.

Osią tego sporu jest kwestia zachowania się Polaków w czasie II wojny światowej. Wbrew faktom Żydzi zarzucają Polakom, że rzekomo współuczestniczyli w zagładzie Żydów. Jest to wierutne kłamstwo. W złagodzonej formie kłamstwo to głosi, że Polacy byli obojętni wobec tragedii Żydów. To też nie jest prawda.

Dogmatem środowisk żydowskich i filosemickich jest to, że Polacy mieli obowiązek pomocy Żydom. Jednak czy ten dogmat jest prawdziwy? W czasie II wojny światowej ku swemu ogromnemu zaskoczeniu (pomimo ostrzeżeń Polaków), właściwie nagle od 1942, Żydzi zaczęli być masowo eksterminowani przez Niemców (wcześniej Niemcy nie mordowali Żydów na tak masową skale, ofiarami terroru byli głównie Polacy, a Żydzi żyli w błędnym przeświadczeniu, że pomimo niemieckiego antysemityzmu i terroru Niemcy zachowają ich przy życiu).

Za pomaganie Żydom, nawet za danie im czegoś do jedzenia, Niemcy karali Polaków śmiercią. Nie tylko osobę, która pomagała ale i całą jego rodzinę i sąsiadów. I tu pojawia się kwestia, czy pomagający Żydom mieli prawo narażać życie swoich rodzin i sąsiadów. Nie każdy ma ochotę zostać męczennikiem, dla wielu życie ich rodzin jest ważniejsze od życia obcej im osoby. Nikt nie ma prawa zmuszać innych do ryzykowania własnego życia i życia własnych rodzin (dzieci, żony czy rodziców). Z dzisiejszej perspektywy wygodnego fotela i pełnego bezpieczeństwa absurdem jest wypominanie Polakom, którzy chcieli by ich dzieci przetrwały wojnę, że nie byli zainteresowani ryzykowaniem ich życia dla obcych.

Problemem było też to, że Polak spotykający Żyda proszącego o pomoc nigdy nie wiedział, czy ma do czynienia z rzeczywistym uciekinierem, czy z Żydem kolaborującym z Niemcami, który jest prowokatorem i o tym, że mu się pomogło nie doniesie Niemcom, za co polskiego miłosiernego samarytanina, jego rodzinę i sąsiadów spotka śmierć. Nie dziwi więc to, że dla wielu Polaków był to czynnik, który uniemożliwiał udzielenie pomocy. Warto zaznaczyć, że za taką sytuację nie ponoszą winy ani Polacy, ani Żydzi, tylko Niemcy, bo to oni rozpoczęli wojnę razem z Rosją sowiecką i to oni okupowali polskie ziemie podczas II wojny światowej.

Z winy Niemców Żydzi znaleźli się w sytuacji ekstremalnej. W obliczu zagłady całego narodu, mogli popaść w całkowite szaleństwo. Zrozumiałe jest to, że w szaleństwie zagłady mogli zatracić wszelkie normy i za cenę ratowania własnego życia (nawet na krótki okres) mogli iść na współpracę z niemieckimi mordercami narodu. Jednocześnie w tej sytuacji zrozumiały jest strach Polaków przed kontaktami z Żydami i przed udzielaniem im pomocy.

Zrozumiały jest tez strach przed kłopotami wynikającymi z problemów, jakie sprawiał stan zdrowia fizycznego i psychicznego Żydów, którzy mogli narazić się i narazić pomagających im Polaków na dekonspirację np. poprzez popadnięcie w szaleństwo. Polacy, nawet gdyby chcieli pomagać Żydom, nie mieli pewności czy w wyniku traumy Żydzi, którym pomagali, nie oszaleją i swym ekscentrycznym zachowaniem nie przyciągną uwagi Niemców, czym nie sprowadzą na Polaków, ich rodziny i sąsiadów śmierci.

Wielu ignorantów nie znających realiów II wojny światowej wyrzuca, wbrew faktom, Polakom obojętność wobec zagłady Żydów. By skutecznie odpierać takie podłe antypolskie wyrzuty warto mieć wiedzę na temat relacji Polaków z Żydami. Wiedzę taką pomoże zdobyć poświęcony relacjom Żydów i Polaków zbiór wywiadów Gabriela Kayzera „Klincz? Debata polsko – żydowska”, którego jednym z tematów jest pomoc, jaką Polacy udzielali Żydom w czasie II wojny światowej, innym zaś antypolskie kłamstwa społeczności żydowskiej dzisiaj.

Jeden z wypowiadających się w tej książce, profesor Jan Żaryn przypomniał, że nie ma jak stworzyć pełnej bazy Polaków, którzy pomagali w czasie wojny Żydom. Często Polacy pomagający Żydom robili to anonimowo, by zapewnić sobie bezpieczeństwo w wypadku wypadku wpadki Żyda, któremu ta pomoc była udzielana (i z którego Niemcy mogli by wydobyć zeznanie, którzy Polacy udzielili mu pomocy). Tylko w Polsce od 1941 Niemcy wprowadzili opierającą się na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności karę śmierci dla Polaków pomagających Żydom i ich rodzin oraz sąsiadów.

Senator Jan Żaryn przypomniał również o tym, że księża katoliccy (pełniący przed i podczas II wojny światowej funkcje urzędników urzędów stanu cywilnego) wydawali Żydom fałszywe metryki, dzięki którym mogli udawać nie Żydów przez niemieckim okupantem.

Reżyser i scenarzysta Maciej Pawlicki w swoim wywiadzie dla autora pracy stwierdził, że „Polakom jak dotąd przyznano około 6500″ tytułów sprawiedliwy wśród narodów świata za pomoc Żydom podczas II wojny światowej, jednak ogromna większość Polaków zaangażowanych w ratowanie Żydów tych medali nie otrzymała. W pomoc Żydom podczas II wojny światowej zaangażowanych było około 1 miliona Polaków.

Zdaniem Artura Andrianiaka „podczas wojny Żydzi byli ukrywani w Polsce w około 400 męskich i żeńskich domach zakonnych”. Żydom pomagało 1000 polskich księży. Na 14 biskupów katolickich, 11 było bezpośrednio zaangażowanych w pomoc Żydom. Historykom udało się ustalić nazwiska 1059 Polaków zabitych przez Niemców za pomoc Żydom, niestety nazwiska dziesiątków tysięcy innych Polaków zabitych za pomoc Żydom są wciąż nieznane.

Ksiądz prałat Józef Maj w wywiadzie dla autora pracy przypomniał, że działający w getcie warszawskim Kościół katolicki, którego proboszczem był ks. Marceli Godlewski wydawał codziennie 100 posiłków dla żydowskich dzieci z getta. Duchowni przemycali dla Żydów na teren getta nie tylko żywność, ale i leki.

Według Uri Hupperta, Polacy absolutnie ignorują potrzebę informowania opinii światowej o swoich zasługach. W wyniku tego zaniedbania świat myśli, że to Polacy mordowali Żydów podczas II wojny światowej, co jest bardzo na rękę imperialistycznej polityce Rosji zainteresowanej złym wizerunkiem Polski na świecie. Pożywką dla nienawiści młodych Żydów do Polski i Polaków są wyjazdy negatywnie nastawianej przez izraelskich nauczycieli izraelskiej młodzieży do Auschwitz.

To, że „Polacy muszą podkreślać, że Niemcy zabijali Żydów” stwierdził w swoim wywiadzie dla autora pracy Szewach Weiss. Jego zdaniem Polska nie ma w tej sprawie jakiegokolwiek mechanizmu informacyjnego, chociaż powinien być. Podobnie zdaniem Seweryna Aszkanazego dyplomacja polska nie robi nic, by obronić dobre imię Polski na Zachodzie.

W udzielonym wywiadzie ksiądz Józef Maj przypomniał, że nawet w getcie warszawskim religijni Żydzi nienawidzili Żydów nawróconych na katolicyzm. Karol Tendera, więziony w KL Auschwitz, opisał w swojej wypowiedzi dla autora pracy jak Konrad Adenauer stworzył tajną agencję 114, której celem było fałszowanie historii poprzez zrzucenie odpowiedzialności z Niemców za zbrodnie dokonane w czasie II wojny światowej na Polaków. Szefem tej agencji był były szef niemieckiego wywiadu RFN Reinhard Gehlen.

Wypowiadając się na temat niemieckiej zbrodni na Żydach, jaka miała miejsce w Jedwabnym i potrzeby ekshumacji w Jedwabnym profesor Jan Żaryn przypomniał, że Jan Tomasz Gross swoje kłamstwa o zbrodni w Jedwabnym oparł na aktach stalinowskiego śledztwa i protokołach wymuszonych torturami zeznań. Podobnie zdaniem profesora Jana Żaryna w Kielcach pogromu dokonali nie Polacy, ale rządzący z polecenia Moskwy komuniści.

Zdaniem profesora Witolda Kieżuna kłamstwa o polskiej odpowiedzialności za Holocaust są rozpowszechniane przez Żydów w celu zaboru należącego Polaków, a wartego 65.000.000.000 złotych mienia przez środowiska żydowskie. W opinii profesora Kieżuna „Niemcy we współudziale z niektórymi środowiskami żydowskimi sfinansowali powstanie mitu polskich obozów koncentracyjnych”.

Według profesora Kieżuna wiara amerykańskich profesorów w antypolskie kłamstwa bierze się z ich wąskich specjalizacji – jak wspomina profesor amerykańscy wykładowcy nie mają w domu książek tylko atrapy i charakteryzują się brakiem elementarnej wiedzy – dzięki czemu wśród amerykańskich prymitywów Żydzi robią zawrotne kariery.

Zdaniem Artura Andrianiaka antypolskie kłamstwa o współudziale Polaków w zagładzie Żydów szerzy Yad Vashem w Izraelu, a w Polsce Jan Tomasz Gross czy Anna Bikont. Według Macieja Pawlickiego kłamstwa o polskiej odpowiedzialności są powszechne na Zachodzie (gdzie rozpowszechniają je Żydzi, również za pośrednictwem amerykańskich filmów) i w Polsce (gdzie szerzy „Gazeta Wyborcza”).

Piotr Gontarczyk w swoim wywiadzie dla autora pracy opisał takich przedstawicieli żydowskiej narracji historycznej jak Alina Cała twierdząca, że: „Polacy zatruci propagandą katolicką i endecką są współodpowiedzialni za holocaust, II RP była krajem antysemickiego rasizmu i pogromów, Niemcy uprzedzili Polaków w dziele zagłady Żydów”.

Piotr Gontarczyk do innych propagatorów antypolskich kłamstw zaliczył Jana Tomasza Grossa i Jana Grabowskiego. Zdaniem historyka Jan Tomasz Gross to „intelektualny naciągacz, skandalista”, który dla zdobycia sławy i pieniędzy nie pisze rzetelnie, przedstawiciel obscenicznej pop kultury, autor książek, które zawierają „nieodpowiedzialne wypowiedzi, kłamstwa, przeinaczenia i manipulacje”, osobnik uprawiający „intelektualną hochsztaplerkę”.

Zdaniem Piotra Gontarczyka o Polakach można mówić wszystko, a o Żydach tylko to co jest dla nich wygodne. Według historyka „faworyzowanie pamięci żydowskiej w przestrzeni publicznej” związane jest z dominacją tej społeczności w życiu politycznym i kulturalnym USA. Żydzi z USA poprzez amerykańską pop kulturę narzucili światu swoją wizję historii.

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

30 komentarzy

30 Komentarzy

  1. michu

    19 lutego 2018 at 15:25

    Ci eskimosi, którzy przeżyli często współpracowali z Niemcami. Resztę Niemcy zabili. Najpierw współpraca z gestapo (tak jak dziś. Niemcy wiedzą kto i „albo mówicie naziści, albo możemy ujawnić”), potem z NKWD potem Palestyńczycy… i jakoś można egzustować.

  2. frate

    19 lutego 2018 at 15:34

    TO ŻYDZI ŻYDOM ZGOTOWALI TEN LOS ,a nie niemcy, czy w najmniejszym stopniu Polacy!!! To żydzi z USA i ZSRR pozwolili dojść do władzy hitlerowi, a ten w zamian miał zniszczyć katolickom Polskę, by na jej zgliszczach mogli poźniej zbudować Polin!!! Dlaczego hitler nie zaatakował wpierw Francji i W. Brytani, chociaż na jej granicach zgromadzone były potężne ilości wojska?? Ano dlatego że wiedział, że jest tam wielka diaspora żydowska u władzy i nie ruszą nawet palcem w obronie Polski! I tak samo było z pierwszą wojną światową! W 20 wieku wymordowano ponad 100 milionów białych mężczyzn! I ten holokaust białych mężczyzn chrześcijan trwa do dzisiaj, którzy są dalej mordowani i prześladowani przez brudasów i innych żydowskich pedałów!!!

  3. Marian

    19 lutego 2018 at 15:55

    Prawdę mówiąc, to ja nie rozumiem, skąd to oburzenie na Żydów, że chcą ukraść, ile się da.
    Pamiętam, jak kilka lat temu, czy aby nie obecny premier Natanjahu, powiedział publicznie, że Żydzi nie są chrześcijanami i nie obowiązuje ich etyka chrześcijańska.
    Nie wiem, skąd wzięło się w głowach światowego lewactwa, i wszelkiej maści celebrytek płci obojga, że wszyscy mają być uczciwi, sprawiedliwi i prawdomówni. No niby z jakiej racji?

    No niby są jakieś niby-uniwersalne „prawa człowieka” i „wartości ogólnoludzkie”, ale ile one są warte to widać w takich sytuacjach, jak dziś. – Tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, tam kończy się fasadowa etyka uniwersalna, a zaczyna się plemienna etyka żydowska, etyka chrześcijańska i hedonistyczna etyka pogańska.

  4. Źmior

    19 lutego 2018 at 15:59

    Mój dziadek odmówił pomocy znajomemy Żydowi mówiąc mu” ale ja mam pięcioro dzieci. Nikt oprócz tego Żyda nie ma prawa do oceny zachowania mojego przodka bo nikt inny nie był na ich miejscu.
    Co do edukacji to marzy mi się aby jakaś fundacja oskarżyła USA, Anglię, Rosję i inne państwa o zbrodnię zaniechania pomocy mordowanym w obozach obywatelom polski bez względu na ich wyznanie. Izrael podłożył ogień więc upieczmy przy nim sowją pieczeń. W każdym muzeum obozowym każda wycieczka, tylko grupy zorganizowane oprowadzane przez pracownika muzeum, powinna zaczynć się od wizyty w baraku hańby – prawdy. powinny być tam umieszczone informacje tak skrzetnie skrywane lub przekłamywane jak kolaboracja Żydów, reakcja aliantów na raporty Polskiego Państwa Podziemnego, historia rotmistrza POileckiego.
    A jak się to kumuś nie podoba to można w ramach reprywatyzacji zwrócić prawowitym włascielom grunty zagrabioe przez Niemców na potrzeby obozów zagłady.

    • IGO

      19 lutego 2018 at 20:02

      Żmior; dobry człowieku, Ty marzysz,czy zwariowałeś.Jaki polityczny zasrancen by się na to odważył w Polsce. Kto? pytam, wielki mały człowieczek, Naczelnik niby- państwa polskiego,które zostało już dawno rozgrabione i sprzedane i klęczy, żebrząc o prawdę historyczną.Może JE Juda, wystrugany z banana lub podmieniony przez prezesa premierek, uznany historyk- gawędziarz i sławny bankier, który miał ocieplać wizerunek Polski w UE i na Świecie w ramach dobrej, a jakże, zmiany od której robi się niedobrze.Pozostało jeszcze kilka rodowych sreber, a i to nam wyprzedadzą, oczywiście bez swojej wiedz i zgody, jak mawia zawsze mający rację redaktor Michalkiewicz.A nam, Polakom pozostanie Gloria Victis – na pocieszenie i rachunek do zapłacenia za ” polskie zbrodnie ” jaki wystawi amerykańsko – żydowska finansjera z błogosławieństwem naszego przyjaciela Donalda Trumpa.A nasi umiłowani przywódcy jw. milczą – dlaczego?, czyżby wszystko już zostało uzgodnione.

    • Grze

      19 lutego 2018 at 20:49

      Twój dziadek był bardzo mądrym człowiekiem. To katolicyzm stosowany, mądry, sumienny katolicyzm. Oro Caritatis obowiązuje nas katolików zawsze, na wojnie też. Nie wiem czym się zachwycają, jak pieją nad biednymi, zagubionymi ludźmi, którzy życie własnych dzieci oddali za pomoc Żydom. Rozumiem, że samotny człowiek ryzykuje dla obcego człowieka własnym życiem ale, do cholery, nie kaźcie mi zachwycać się kimś kto zapłacił życiem własnych niewinnych dzieci. Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli potraficie.

      • Marian

        19 lutego 2018 at 23:25

        100/100

    • obserwator

      20 lutego 2018 at 14:58

      Chwała Twojemu Dziadkowi! Niech Bóg Mu Błogosławi po tysiąckroć!

  5. Robert B.

    19 lutego 2018 at 16:09

    Jeszcze się taki nie urodził, kto by ich zadowolił w ofiarności wobec nich. Ja na to całe ratooowaaanie tych niepokalnych niewiniątek sram i szczam.

  6. Wiesław

    19 lutego 2018 at 17:18

    Z komentarzy a szczególnie żydów wynika to, że Polacy mieli obowiązek ratowania żydów. A żydzi byli niewinni. Otóż prawda jest niestety taka, że żydzi byli trzecim agresorem, który do spółki z Niemcami i Sowietami napadł na Polskę. Więc jakikolwiek status „ofiar” im nie przysługuje, bo jeżeli tak, to włączmy do tego i Niemców, i bolszewików. Ławka oskarżonych nie może być pusta, więc siądą na niej też Polacy. I o to chodzi! Komentatorzy podnoszą emocje związane z „ratowaniem” żydów, a wszyscy przemilczają to, że „ratowanie” było związane ze szkodą dla Polaków. Polacy, którzy narażali życie innych Polaków w trakcie tzw. „ratowania”, powinni być surowo napiętnowani, a nawet stać się stroną, która ma ponieść koszty odszkodowawcze za mordy na Polakach i utratę ich mienia. Jeżeli ktoś chce umierać za żyda, to niech umiera! Ale nie wolno mu narażać życia innych Polaków, bo to jest zbrodnia! Przeraża mnie atmosfera tych wpisów, gdzie nikt nie podejmuje tego arcyważnego problemu moralno-etycznego oraz materialnego, który tak mocno dotyka nas Polaków, szkód, które zadajemy sami sobie w żydowskim interesie! Gdyby Francuz, Niemiec, Anglik,…..Szwed powiedział, że jego współziomek uratował żyda, a przy tym poświecił swoją rodzinę czy choćby sąsiadów, którzy – nocą – wyrywani z łóżek, zostali postawieni pod ściana i rozstrzelani, to na cały kraj rozległoby się święte oburzenie i potępienie. Czymś takim nikt by się tam nie chełpił, nie cmokał i nie układał takich emocjonalnych sytuacji, gdzie jakiś Duńczyk pokazywałby z dumą statystyki zabitych Duńczyków, którzy zostali zamordowani w obronie żydów. Wszyscy Europejczycy, bez wyjątku, każdego narodu, którzy słyszą o polskich ofiarach poniesionych w trakcie „ratowania żydów” nie kryją swojego zadziwienia i pogardy wobec Polaków. Widocznie podobnie myślą czołowi rabini, którzy wyrażają się o Polakach jako o osłach, którzy muszą służyć żydom. Rabin Izraela powiedział wprost, że Jahwe pozwala Polakom żyć, bo ich zadaniem jest służyć żydom”. Polacy ratujący żydów popełniali grzech przeciwko swojej rodzinie bo wiedzieli, że grozi im w razie czego śmierć. Czy Polacy mieli obowiązek ratowania żydów/ Odpowiedź: NIE!!! Przede wszystkim OBOWIĄZEK wobec swej Rodziny, Bliskich oraz swojej nacji, bez narażania ich na represje, śmierć. Gubi nas Polaków wyciąganie ręki „topielcowi”, który uratowany topi i pozbywa się wybawcy, oraz opluwa, etc..Jak une nam się odwdzięczyli, odwdzięczają każdy Polak i Polka widzi na co dzień. W następnych pogromach gdy do nich dojdzie a dojdzie na pewno, niech liczą tylko na siebie, a jak mogli liczyć wiemy z historii. Mamy nadzieję, że Polacy już nie będą lekkomyślnie narażać swoje rodziny dla żydów. Wątpię czy Polacy będą ich ratować w kolejnych pogromach. Co siejesz to i zbierać będziesz!

    • michu

      19 lutego 2018 at 18:10

      Są narody poważne i pozostałe…

    • Robert B.

      19 lutego 2018 at 18:16

      Jak bodajże Korwin-Mikke zadał pytanie, a może by tak zacząć nadawać ordery „sprawiedliwego wśród Żydów świata”, to podniósł się klangor, że to jest antysemityzm. Córka generała Fieldorfa-Nila zadała Michnikowi publicznie pytanie, czy zna choć jednego Żyda, który uratował Polaka. Nie było nigdy na to reakcji. Oczywiście! Cały świat ma się dla nich poświęcać. Oni jedyne, co muszą, to „ocaleć z holokaustu”, a potem wystawić za to jeszcze rachunek. Obrzydzenie mnie bierze.

  7. finka

    19 lutego 2018 at 17:57

    Świetny artykuł, powinien być przetłumaczony na kilka języków i publikowany w zachodnich gazetach i wysyłany do ambasad. Istnieje jakaś fundacja podobno dbająca o dobre imię Polski, co robią z kasą z naszych podatków, to powinno iść na rozpowszechnianie takich tekstów.

    • michu

      19 lutego 2018 at 18:12

      Kasa z podatków idzie na muzeum Polin, a w ambasadach są gieremkowcy, którzy „Gnidy” i „Pokłosia” promują.

    • IGO

      19 lutego 2018 at 20:14

      A za inne artykuły Pan Bodakowski był na tych łamach tak często sekowany.Może by Go przeprosić?

  8. m

    19 lutego 2018 at 18:51

    Ameryka broni jednak Izraela bez względu na wszystko, więc to chyba coś więcej niż sympatia.

    Tak, i po tym widać, że chodzi o coś innego niż tylko o polityczną rachubę. To raczej wpływ marksizmu sprawia, że z naszych rozważań o relacjach międzynarodowych wykluczamy kulturę i religię. Że zakładamy, iż wszyscy kierują się interesami politycznymi i ekonomicznymi. Gdyby chodziło tylko o kasę, to Ameryka paktowałaby tylko z Arabami i muzułmanami. Ich jest kilkaset milionów na Bliskim Wschodzie, a Żydów tylko kilka milionów na małym terytorium. Najwyraźniej chodzi o coś innego. O tożsamość, która jest nierozerwalnie związana ze znajomością Biblii, w tym także Starego Testamentu. Zauważmy, że europejski romantyzm w XIX w. miał dosłownie świra na punkcie rodzącej się nowożytnej Grecji – chodziło o powrót do starożytności, do Aten jako symbolu europejskiego dziedzictwa. Podobnie jest z Jerozolimą i Izraelem dla Amerykanów. Takich, którzy czytają Biblię, a zwłaszcza Stary Testament, jest w Europie mniej niż w USA – więc nic dziwnego, że polityczne podejścia do Izraela są inne. Syjonizm jest częścią tożsamości amerykańskiej – i polityka zagraniczna jest uwarunkowana wewnętrznie.
    http://gosc.pl/doc/4458880.Izrael-dusza-Ameryki

    • michu

      19 lutego 2018 at 19:30

      Widać nieodrużniają Chazarów od Izraelitów 😉

    • m

      19 lutego 2018 at 19:53

      Rację ma też Krzysztof Kłopotowski, który od lat mieszka na Manhattanie i zna dobrze amerykańską politykę. Zauważył, że polski rząd po prostu nie ma szans w zderzeniu z Izraelem. Dlaczego?

      Przez mocne lobby żydowskich organizacji w Białym Domu. Zawsze silne, ale najmocniejsze w czasie rządów prawicy. Jest prawdopodobne, że nigdy nie było tak mocne jak dziś, gdy prezydentem jest Donald Trump. Ten sam, który bezprecedensowo uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Trump jest otoczony nie tylko wpływowymi Żydami ( jego córka po ślubie przeszła na judaizm), ale też chrześcijańskimi syjonistami, którzy są jeszcze gorliwsi w obronie interesów Izraela niż sami Żydzi. Trump to biznesmen i cynik. Jeżeli ktoś myśli, że jego piękne słowa o Polsce cokolwiek znaczą przy sporze z Izraelem, ten jest, mówiąc delikatnie, pięknoduchem.
      https://wpolityce.pl/polityka/378959-mamy-racje-ale-nie-mozemy-sobie-pozwolic-na-gleboki-spor-z-izraelem-ktory-ma-wplyw-na-administracje-trumpa

  9. Polka

    19 lutego 2018 at 18:53

    Ręka w rękę z Hitlerem

    Poniżej przedstawiamy artykuł pochodzący z francuskiego pisma „Minute” (nr 1843 z 13 sierpnia br. i nr 1844 z 20 sierpnia)
    dotyczący współpracy Żydów z Adolfem Hitlerem i III Rzeszą. Tytuł, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji „NP.”, przypisy w
    nawiasach kwadratowych pochodzą z „Minute” (red.).

    Na dwa miesiące przed mianowaniem Hitlera kanclerzem, egzekutywą Agencji Żydowskiej [Agencja Żydowska została stworzona w celu zapewnienia kontaktów międzynarodowej społeczności żydowskiej z władzami brytyjskim sprawującymi mandat w Palestynie oraz Żydami osiedlającymi się w Palestynie od końca XIX wieku. Palestyna, oderwana od Turcji na mocy Traktatu Wersalskiego z
    1918 r. została powierzona przez społeczność międzynarodową Brytyjczykom, którzy 2 listopada 1917 r. (Deklaracja Balfoura) przyznali Żydom prawo do utworzenia „siedziby narodowej”. W rzeczywistości Agencja Żydowska pełniła najprawdopodobniej funkcję rządu tworzącego się państwa izraelskiego.] wysłała do niego telegram z Jerozolimy w celu zapewnienia go, że „yishow”(wspólnota pionierów, to znaczy Żydów z Palestyny) nie ma zamiaru przyłączać się do bojkotu Niemiec. 21 czerwca 1933 r., w kilka tygodni po dojściu Hitlera do władzy, Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD) – prężna organizacja syjonistów
    niemieckich, stała się nieoczekiwaną podporą NSDAP (partii nazistowskiej): Wierzymy, ze to właśnie nowe Niemcy mogą, dzięki swej zdecydowanej woli, rozwiązać problem żydowski, znaleźć rozwiązanie problemu, który w istocie rzeczy powinien być rozwiązany przez wszystkie narody europejskie […] Wdzięczność narodu żydowskiego staje się podstawą szczerej przyjaźni z narodem niemieckim wraz z jego realiami narodowymi i rasowymi. […] My również jesteśmy przeciwni mieszanym małżeństwom i pragniemy utrzymać czystość żydowskiej grupy etnicznej. […] Aby osiągnąć te praktyczne cele, syjonizm ma nadzieję, że będzie zdolny do współpracy z rządem nawet zasadniczo wrogim Żydom… [według cytatu w „Les guerriers d’Israel”; E. Ratier, wyd. Facta 1995]. W tym samym czasie przywódca NSDAP, baron Leopold Itz von Mildenstein, poprzednik Eichmanna na stanowisku kierownika
    Biura ds. żydowskich przy SS, zostaje zaproszony przez syjonistów do Palestyny. Po zwiedzeniu tego kraju wzdłuż i wszerz (…)i zwróceniu szczególnej uwagi na problem kibuców, specjalny wysłannik, któremu towarzyszył Kurt Tuchler, działacz
    syjonistyczny z Berlina, publikuje serię dytyrambicznych artykułów w dzienniku Jozefa Goebbelsa „Der Angriff” [„Ein Nazi fahrt nach Palastina”, „Der Angriff” 26 września-9 października 1934 r.(…)]. Ten każe z tej okazji wybić pamiątkowy medal, na którego jednej stronie widnieje swastyka, a na drugiej – gwiazda Dawida. W następstwie podróży von Mildensteina organ SS – „Das Schwartz Korps” – oficjalnie ogłosi swoje wsparcie dla syjonizmu [to wsparcie będzie ponowione przez Reinhardta Heydricha, szefa służby bezpieczeństwa SS, a w 1937 r. przez Alfreda Rosenberga, teoretyka narodowo-socjalistycznego rasizmu.
    Tom Segev donosi, nie określając dokładnie daty, że Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych w rządzie Hitlera, spędził swój miodowy miesiąc w Jerozolimie.]
    Z funtami i markami do Ziemi Obiecanej
    W czasie, gdy Mildenstein zwiedzał brzegi Jordanu, Arthur Ruppin, pruski Żyd osiadły od 25 lat w Palestynie, wysłany został przez Agencję Żydowską do Niemiec [Ruppin, który prowadził badania nad pochodzeniem rasy żydowskiej, a szczególnie nad podobieństwem fizycznym i profilem myślowym Żydów, wykorzystał tę podróż w celu spotkania się w Jenie z niemieckim antropologiem Hansem F. K. Guntherem, znanym że swych prac poświęconych rasom.(…)], gdzie na czele delegacji syjonistycznej miał negocjować z ministrem finansów porozumienie w sprawie „haavara” (po hebrajsku: przewozu). Porozumienie podpisane 7
    sierpnia 1933 r. umożliwiało wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wyjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej [była to znaczną kwota. W tym okresie czteroosobowa rodzina mogła dostatnio przeżyć rok za 300 funtów szterlingów] oraz towarów na łączną sumę 20 000 marek. (…)
    Lewicy Agencji, a zwłaszcza Dawidowi Ben Gurionowi, dawnemu marksiście, mianowanemu w 1935 r. przewodniczącym egzekutywy Agencji Żydowskiej i przyszłemu premierowi Izraela [wielu przyszłych premierów Izraela, takich jak Moshe Sharett, Levi Eshkol czy Golda Meir, przyjmowało to porozumienie i publicznie go broniło] chodziło o wykorzystanie antysemityzmu narodowych socjalistów (…) aby zachęcić jak największą ilość Żydów do wyjazdu i osiedlenia się w Palestynie. Jako dobrzy syjoniści,potępiali politykę asymilacji przeważającą we wspólnocie żydowskiej w Niemczech, a także antynazistowską krucjatę prowadzona przez Żydów ze Stanów Zjednoczonych. Tygodnik partii Mapai „Hapoel Hatsair” posuwał się nawet dalej twierdząc, że pierwsze kroki podjęte przeciw Żydom ze strony III Rzeszy są „karą”, jaką ponoszą ci Żydzi, którzy próbowali zintegrować się z niemieckim społeczeństwem, zamiast wyjechać do Palestyny.
    „Nowy człowiek” w Palestynie
    Syjoniści z partii pracy, którzy kontrolowali Agencję, pisze izraelski dziennikarz Tom Segev [w „Le septieme million – Les Israeliens et le genocide” (Siódmy milion – Izraelici a ludobójstwo). Wyd. Liana Levi, 1993], uważali, że należy stworzyć nowe społeczeństwo, którego życie różniłoby się całkowicie od tego, jakie cechowało Żydów na wygnaniu. Chcieli, by naród żydowski mógł powrócić do pracy na roli. Ich zdaniem życie w mieście było symbolem degeneracji społecznej i moralnej; powrót do ziemi zrodziłby „nowego człowieka„, którego mieli nadzieję ukształtować w Palestynie. Stąd preferencje przyznawane młodym
    i zdrowym Żydom, którzy mogliby się stać dobrymi „haloutzim” (pionierami). Porozumienie przyjęte w sierpniu 1933 r. przez Kongres syjonistyczny w Pradze nie zostało bynajmniej zatwierdzone jednogłośnie przez syjonistów. W paradoksalny sposób najbardziej zagorzałymi jego przeciwnikami okazali się „rewizjoniści” [syjonistami „rewizjonistami” określano te osoby, które pragnęły „rewizji” polityki prowadzonej przez Agencję żydowską wobec Brytyjczyków, uznając ją za zbyt pojednawczą], a szczególnie ich lider Włodzimierz (zwany Zeev) Żabotyński*, który dał się poznać we wrześniu 1921 r. jako sygnatariusz porozumienia z rządem ukraińskim na wychodźstwie w sprawie powołania żandarmerii żydowskiej, mimo że szef rządu ukraińskiego – Siemion Petlura – był znanym antysemitą, oskarżonym o organizowanie pogromów na tysiącach Żydów. W podobny sposób Żabotyński nie okazał żadnych skrupułów, kiedy w 1934 r. zasiadł do negocjacji z faszystowskimi władzami Włoch w kwestii szkolenia jednego z oddziałów Betaru [Betar został założony przez Żabotyńskiego w Rydze (Łotwa) w 1923 r. W przededniu II wojny światowej liczył około 100 000 członków w 26 różnych krajach] w prowadzonej przez „czarne koszule” Szkole Morskiej w Civitavecchia. Jeden z głównych współpracowników Żabotyńskiego, Wolfgang von Weisl, wybitną postać ruchu „rewizjonistycznego” w Palestynie, wyrażał publiczne zadowolenie ze zwycięstwa faszystowskich Włoch w Abisynii, upatrując w nim triumf rasy białej
    nad czarną. Z kolei Mussolini nie okazywał żadnej wrogości wobec Żydów i wielokrotnie przyjmował przywódców syjonistycznych, zarówno Chaima Weizmana, przyszłego pierwszego prezydenta Izraela, w styczniu 1923 r. i we wrześniu 1926 r., jak i Nahuma Goldmana, przewodniczącego Światowej Organizacji Żydów w październiku 1927 r.
    „Nikczemny sprzeciw” Żabotyńskiego
    Sprzeciw Żabotyńskiego wobec „haavara” – pisał on, że porozumienie jest nikczemne, haniebne i godne pogardy – jest tym bardziej zdumiewający, że przywódca „rewizjonistów” usprawiedliwiał w jakiś sposób antysemityzm, przyznając, że była to odpowiedź obrzydliwa, chociaż naturalna na anomalię żydowską i że otwarcie wyznawał poglądy rasistowskie: Nie może być mowy o
    asymilacji. Nie pozwolimy na takie rzeczy jak mieszane małżeństwa, ponieważ zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy […]. Z krwi człowieka wypływa źródło uczucia narodowego […], znajduje się ono w typie fizyczno-rasowym. Można zrozumieć, że Żabotyński, mimo że dostąpił inicjacji w loży Wielkiego Wschodu we Francji w 1931 lub 1932 r. [został z niej jakoby wykluczony w 1936 r. z powodu swych faszystowskich poglądów], był nieustannie oskarżany przez swych syjonistycznych rywali o sympatię do ustrojów totalitarnych [w tygodniku „Mapai”, począwszy od 1932 r.,
    Chaim Weizmann nie waha się uważać „rewizjonistów” za „dzieci igrające z żydowską swastyką”]. W 1931 r. w Gdańsku Żabotyński,którego Ben Gurion nazwał „Włodzimierzem Hitlerem”, dał się wybrać na najwyższego wodza Betaru („Rosh Betar”) wraz z wszelkimi pełnomocnictwami („shilton”), wzorując się w oczywisty sposób na „Fuhrerprinzip”. Bojownicy Betaru, naśladując S.A., noszą brunatne koszule. (…)
    Pod ochroną Gestapo
    (…) W Niemczech działacze Betaru odnoszą się z największym uznaniem do reżimu hitlerowskiego. Od 1932 r. kierownictwo ruchu żąda od swych członków, by okazywali nazistom uprzejmość i nigdy nie wypowiadali się w sposób, który mógłby zostać uznany za obelgę wobec narodu niemieckiego, jego instytucji lub panującej ideologii [Informacja powielona 29 czerwca 1932 r. znajdująca się w Archiwum Żabotyńskiego (cyt. przez Toma Segeva, op.cit.). Ponieważ taka postawa spowodowała wykluczenie Betaru niemieckiego ze Światowej organizacji syjonistycznej w maju 1933 r., przybiera on nową nazwę: Nazional Jugend Herzlia. Po dojściu Hitlera do władzy członkowie Betaru przez kilka następnych miesięcy paradują w mundurach po ulicach Berlina. W grudniu 1934 r., kiedy ruchy młodzieży żydowskiej otrzymują zakaz noszenia mundurów, Herzlia Betar, jako jedyne
    stowarzyszenie, ma ten zakaz na kilka miesięcy uchylony, a członkowie mogą jeszcze występować w mundurach na spotkaniach prywatnych, wycieczkach i letnich obozach. Pewnego dnia, opowiada Tom Segev, grupa SS zaatakowała letni obóz Betaru. Wtedy szef ruchu złożył skargę w Gestapo i w kilka dni później tajna policja oświadczyła, że winni esesmani zostali ukarani.
    Zapytano na Gestapo, jaki rodzaj zadośćuczynienia byłby dla Betaru najbardziej odpowiedni. Wtedy ruch poprosił, by uchylono wprowadzony ostatnio zakaz noszenia brunatnych koszul i prośba ta została spełniona. Rozporządzenie to będzie uchylone aż do 1939 r., kiedy powołanie Reichsvereinigung des Juden in Deutschland (Powszechnego Związku Żydów w Niemczech) spowoduje rozwiązanie ruchu.
    O bezkonfliktową koegzystencję
    Jeden z przywódców Herzlia-Betar, Georg Kareski, założył w 1926 r. Judisches Volkspartei, której celem było zwalczanie zjawiska małżeństw mieszanych i ochrona Żydów przed jakimikolwiek wpływami z zewnątrz. W 1932 r. prowadził wielokrotnie
    rozmowy z Georgiem Strasserem, jednym z przywódców NSDAP. W opublikowanym 23 grudnia 1935 r. wywiadzie dla jednego z „Der Angriff”, dziennika Goebbelsa (…), potwierdza rasistowskie ustawy norymberskie przyznając, że całkowita segregacja kultury dwóch narodów (narodu niemieckiego i narodu żydowskiego) jest wstępnym warunkiem bezkonfliktowej koegzystencji. [Ustawy Norymberskie zakazujące małżeństw i związków seksualnych między Żydami i Niemcami były również aprobowane przez „Judische Rundschau”, organ prasowy kontrolowany przez Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD)].
    Niemcy szkolili emigrantów żydowskich
    W okresie od 1933 do 1939 r. blisko 60 000 Żydów niemieckich, to znaczy prawie 10 proc. ich wspólnoty, osiedliło się w Palestynie dzięki porozumieniu haavara. (…) Światowa Organizacja Syjonistyczna otrzymała pozwolenie na utworzenie na
    terytorium Niemiec około czterdziestu ośrodków szkolenia zawodowego i rolniczego dla przyszłych emigrantów. Władze nazistowskie udostępniły im gospodarstwa rolne. Ci z emigrantów, którzy zostali zwolnieni ze swoich zakładów pracy, mieli w
    dalszym ciągu otrzymywać w Palestynie zasiłki dla bezrobotnych, skrupulatnie przelewane przez skarb Rzeszy. SD [Sicherheitsdienst: służba bezpieczeństwa i informacji SS], który z bliska obserwuje całą sprawę, nawiązał w Palestynie
    kontakty z Feiblem Folkesem, zastępcą kierownika Haganah [Żydowska milicja obronna założona w 1920 r.], który wyraził swe zadowolenie z radykalnej polityki Niemiec, dzięki której do tego stopnia wzrośnie liczba ludności żydowskiej w Palestynie, że w najbliższej przyszłości przewyższy liczbę Arabów (…).
    Porozumienie haavara działało aż do wybuchu Drugiej Wojny Światowej, mimo wzrastających zastrzeżeń ze strony syjonistów wobec niemieckich Żydów, którzy okazali się mało przydatni do pracy na roli [od 1934 r. Agencja Żydowska uskarżała się, że materiał ludzki przybywający z Niemiec (jest) coraz gorszy. Nie mają ani ochoty, ani zdolności do pracy. Świadectwa emigracyjne zostaną cofnięte Żydom powyżej 35 roku życia, którzy oddają się handlowi lub innej podobnej działalności]. Rośnie również sprzeciw ze strony pewnych frakcji w III Rzeszy, mianowicie w Auslandorganisation (AOO przy NSDAP. Założona w 1930 r., w celu
    zorganizowania komórek narodowo-socjalistycznych w społecznościach niemieckich za granicą, organizacja czuwała nad losem 2000 Niemców rasy aryjskiej osiedlonych w Palestynie od XIX wieku. Ci koloniści, którzy żyją z owoców swoich gospodarstw rolnych, niechętnie patrzą na Żydów przybyłych z Niemiec, a z chwilą, gdy zostaje podpisane porozumienie haavara, uskarżają się, że mimo, iż nie są Żydami, muszą wszelkie swoje transakcje ze starym krajem przeprowadzać przez Havaara Trust i Transfert Office.
    Pierwsze zamieszki arabskie
    Obawy kolonistów niemieckich pogłębiają się w kwietniu 1936 r. podczas pierwszych zamieszek arabskich wywołanych wskutek masowego napływu żydowskich imigrantów. W miesiąc później brytyjskie ministerstwo ds. kolonii tworzy komisję śledczą, a jej
    przewodnictwo powierza lordowi Robertowi Peelowi, który w lipcu 1937 proponuje plan podziału Palestyny między Arabów, Żydów i Anglików. (…)
    Współpraca syjonistów z Gestapo
    Arabowie (…) chcą przekonać III Rzeszę, by zrezygnowała z wysyłania Żydów do Palestyny. W październiku 1937 r. Hadż Amin El-Husseini, Wielki Mufti Jerozolimy, główny inspirator arabskich zamieszek w Palestynie, wysyła do Berlina swego emisariusza Musse Alami, który zostaje bardzo grzecznie odprawiony przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych. Również następny wysłannik, Said Iman, przybyły do stolicy Niemiec 24 listopada 1937 r., nie odnosi większych sukcesów u przywódców NSDAP, mimo solidnych listów polecających [Admirał Canaris, szef Abwehry, który się z nim potajemnie spotkał w Bejrucie w 1938, był jak się zdaje pierwszym oficjalnym przedstawicielem Niemiec, który potraktował go serio. Wielki Mufti doprowadzi do swojego wyjazdu do Berlina w listopadzie 1941 r. Jego spotkanie z Hitlerem spowoduje, że III Rzesza dokona wyboru na korzyść Arabów.
    Będzie patronował tworzeniu się muzułmańskich dywizji SS w Bośni (Handschar) i Albanii (Skanderberg)].
    Walter Dohle, generalny konsul Niemiec w Jerozolimie, z którym Wielki Mufti spotkał się 15 lipca 1937r., również stara się przekonać swój rząd, by zrezygnował z haavary. Spotyka się ze sprzeciwem Otto von Hentiga, od lipca 1937 r. dyrektora Departamentu Bliskiego Wschodu na Wilhemstrasse, uważającego, że haavara jest (…) najlepszym sposobem przekonania Żydów do opuszczenia Niemiec. Pogląd ten podzielają również minister spraw zagranicznych, Constantin von Neurath, minister spraw wewnętrznych, Wilhelm Frick, szef policji i SS Heinrich Himmler oraz dwaj następujący po sobie ministrowie gospodarki:
    Hjalmar Schacht i Walter Funk.
    Hitler: emigracja Żydów będzie popierana W 1938 r. Hitler po rozmowie z Alfredem Rosenbergiem, dyrektorem biura spraw zagranicznych przy NSDAP, oświadcza, że
    emigracja Żydów z Niemiec będzie w dalszym ciągu popierana wszelkimi możliwymi sposobami. W jego rozumieniu chodzi tu jedynie o emigrację w kierunku Palestyny, jak to potwierdza w swoim liście z 14 czerwca 1938 r. Wilhelm Frick: Z wyjątkiem Palestyny żaden inny kraj nie wchodzi w grę jako miejsce masowej imigracji [Żydów].
    O ile Hitler nie wierzy, by Żydzi zdolni byli stworzyć państwo, inni przywódcy III Rzeszy nie są tego tak pewni i obawiają się, czy utworzenie syjonistycznego organizmu nie wzmocni wpływów światowego judaizmu. Obawy te znikają, gdy nowa komisja śledcza, której tym razem przewodzi Sir John Woodhead, dochodzi do wniosku, że podział Palestyny jest nie do przeprowadzenia.
    Projekt Państwa żydowskiego na razie został zawieszony.
    Heydrich czarteruje statki 17 maja 1939 r. w trosce o dobro Arabów Londyn (…) zrywa z polityką zapoczątkowaną przez Deklarację Balfoura: Żydzi mają
    zakaz kupowania ziem na prawie całym terytorium powierniczym. W lipcu brytyjski minister ds. kolonii podejmuje decyzję o zawieszeniu na okres sześciu miesięcy, począwszy od 1 października, wszelkiej imigracji żydowskiej do Palestyny. Ogłoszenie tej decyzji następuje w momencie, kiedy przedstawiciele Agencji Żydowskiej są w trakcie negocjacji porozumienia z Eichmannem o organizacji wyjazdu 10 tysięcy Żydów niemieckich drogą przez Hamburg. Wypowiedzenie przez Anglię wojny 3 września 1939 r. oznaczało fiasko tego projektu, ale o ile Ben Gurion i Agencja Żydowska musieli się pozornie podporządkować decyzjom
    brytyjskim, o tyle „rewizjoniści” próbują popierać tajną emigrację. W lecie 1938 r. przybyli do Berlina dwaj agenci syjonistyczni, Pinhas Ginsburg i Max Zimels w celu przestudiowania wraz z SD metody obejścia brytyjskiej blokady [Jon i David
    Kimche, „The Secret Roads”, Secker&Warburg, Londyn, 1954 r.]. W założeniu przewiduje się wysyłanie 400 Żydów tygodniowo. Aby wyczarterować statki, Reihard Heydrich – prawa ręka Himmlera, któremu w styczniu 1939 r. powierzono kierowanie Centralnym Biurem Rzeszy ds. emigracji Żydów – odwołał się do grecko-niemieckiego armatora.
    Żydzi chcą walczyć u boku Niemiec
    Ginsburg i Zimels będą musieli opuścić Niemcy po wypowiedzeniu wojny, ale współpraca między SD a tajnymi służbami syjonistycznymi będzie się ciągnęła do 1941 r. [w marcu 1942 r. w Neuendorf ciągle był czynny kibuc szkoleniowy dla
    kandydatów na emigrację]. W styczniu tegoż roku, kiedy Afrykański Korpus Rommla usiłuje wkroczyć do Egiptu, wysłannik z grupy Stern [od nazwiska założyciela Abrahama Sterna, który zostanie zgładzony przez Anglików w lutym 1942 r., jednak jej prawdziwa nazwa brzmiała: Lehi (skrót od „Lohamei Herut Yisrael”: Bojownicy o wolność Izraela). Grupa, która zrodziła partię Herout,miała swój dziennik zatytułowany po prostu „Terroryzm”] Naftalski Lubenczyk przybywa do Bejrutu (wówczas pod kontrola rządu Vichy), by spotkać się z Otto von Hentigiem i przekazać mu tekst memorandum, w którym stwierdza się, że ustanowienie Państwa
    żydowskiego na gruncie narodowym i totalitarnym, sprzymierzonego traktatem z Rzeszą Niemiecką, przyczyniłoby się do utrzymania i wzmocnienia obecności Niemiec na Bliskim Wschodzie. Po wygłoszeniu tej zasady przywódcy grupy Stern wysuwają
    propozycję wzięcia czynnego udziału w wojnie u boku Niemiec!
    Memorandum podpisał Szamir
    Memorandum zostaje przesłane do Berlina 11 stycznia 1941 r. i jest przedmiotem dyskusji z Franzem von Papenem, wówczas ambasadorem Rzeszy w Ankarze. Nigdy nie spotka się z odpowiedzią. Otto von Hentig przestrzega swojego rozmówcę: istnieje w Niemczech nurt, który jest przychylny utworzeniu państwa żydowskiego w Palestynie, ale OKW, naczelne dowództwo Wermachtu, podjęło już decyzję zapewnienia sobie w walce z Anglią poparcia Arabów, którzy są nieporównanie liczniejsi od Żydów (…).
    Dzisiaj wiemy z całą pewnością, że jednym z sygnatariuszy memorandum był Izaak Shamir (prawdziwe nazwisko – Jeziernicki), przyszły premier Izraela. Będzie nawet osobiście odpowiadać za opóźnienia wynikające z finansowania podróży Naftalskiego
    Lubenczyka do Bejrutu [na próżno Shamir będzie starał się zanegować swą rolę w tej sprawie. W Izraelu została ona ujawniona przez Davida Yisraeli („The Palestine Problem in German Politics, 1889-1945”, University Bar Ilan, Ramat-Gan, 1974), a w Anglii przez Leni Brennera („The Iron Wall. Zionist Revisionnism from Yabotinsky to Shamir”, Zed Books, Londyn, 1984)].
    Begin zrywa rozejm z Anglią
    W styczniu 1944 r., kiedy wydaje się, że wojna jest już przez Niemców przegrana, inny przyszły premier Izraela, Menahem Begin, dawny przywódca Betaru w Polsce i nowy szef Irgunu [tajna grupa stworzona w 1931 r., w której kilka tysięcy członków pochodziło z Betaru Irgun Zvai Leumi (Narodowa Organizacja Militarna); dopuszczała się aktów terroryzmu zarówno wobec Brytyjczyków, jak i Arabów] zrywa rozejm z Anglikami, jaki tuż przed swoją śmiercią zdołał narzucić Żabotyński, w chwili, gdy wybuchła II wojna światowa [w reakcji na ten rozejm bojownicy opuścili Irgun w celu stworzenia grupy Stern. Begin nazywał ich „naszymi towarzyszami w rewolcie”, podkreślając w ten sposób zbieżność punktu widzenia, czy wręcz uzupełnianie się obu organizacji (zob. „Les guerriers d’Israel”, Facta, 1995)]. Znowu mają miejsce zamachy na brytyjskich żołnierzy, co czyni z
    Irgunu spóźnionego, ale bezstronnego (lojalnego) sojusznika III Rzeszy. Tysiące kolaborantów w Europie skazano, szargając ich imię za dużo mniejsze przewinienia. (…) Pamięć bywa zadziwiająco selektywna.

    Jean-Claude VALLA

    * W oryginale – Vladimir Jabotinski. Ponieważ w polskiej historiografii występuje jako Włodzimierz Żabotyński, redakcja

    zastosowała polską transkrypcję.

    Za: http://mbp_x.republika.pl/html/naszapolska.html

  10. mj

    19 lutego 2018 at 19:31

    Panie Bodakowski,
    Pan jesteś człowiek mądry, ale Pan się mylisz.
    Polacy mieli obowiązek bronienia żydów jak niewolnik swego pana. Jeśli pan poległ, a niewolnik ocalał, natychmiast ponosił karę śmierci. Pan jesteś niedouczony Rzymu… Pan się doucz…

  11. m

    19 lutego 2018 at 20:08

    Żydzi wypędzani 47 razy w ciągu 1000 lat. Dlaczego?

    Dlaczego tak często? Dlaczego z tak różnych narodów i kultur? Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją? Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:
    „Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli.”…

    Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię:

    „To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją żydzi i nie-żydzi. Skoro żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm.”

    http://trybeus.blogspot.com/2017/05/zydzi-wypedzani-47-razy-w-ciagu-1000.html

  12. Piotrx

    19 lutego 2018 at 20:11

    Przemilczana pomoc.

    Fragment książki Tadeusza Bednarczyka „Życie codzienne warszawskiego getta” – Warszawa 1995, Wydawnictwo OJCZYZNA

    Truizmem byłoby powoływać się na rząd polski w Londynie i na osobę generała Sikorskiego w sprawie głoszenia potrzeby i wydawania zarządzeń o niesieniu pomocy Żydom. To samo dotyczy Delegatury Rządu. Na potwierdzenie tego są — szczęśliwie — zachowane w części dokumenty i łatwo jest całą postawę władz polskich odtworzyć i udokumentować. Tym się jednak nikt dotychczas nie zajął. A przecież często spotykamy się z negatywną oceną działalności władz polskich na tym odcinku. Niektórzy żydowscy historycy na Zachodzie chorują po prostu na obsesję wszechszmalcownictwa i antysemityzmu. panującego rzekomo w szeregach AK i władz polskich. Komentarz na str. 191 z książki B. Marka z 1963 r., do depeszy gen. Sikorskiego z dnia 19 października 1942 r. ma błędną interpretację, nie rozumiem jak można z niej odczytać rzekomą obawę gen. Sikorskiego o antysemickie akcje w kraju prowadzone przez prasę prawicową.

    Gutta cavet lapidem non vii sed sepe cadento — kropla drąży kamień nie silą, lecz częstotliwością padania. Podobnie padają na nas — Polaków, te ,.krople” z wielu nieżyczliwych, bądź wrogich stron. Ma to wszystko swoje skutki. Stąd się biorą śmieszne i paradoksalne zarazem takie fakty, że materiałów w sprawach eksterminacji Żydów w Polsce i o alarmowaniu o tym sumienia narodów świata, sąd i prokurator generalny Izraela nie szukali u źródła w Polsce, lecz w Szwecji (patrz stenogram z dnia 20 czerwca z procesu Eichmana). Rząd szwedzki na życzenie ambasady Izraela wydal w dniu 8 czerwca 1961 r. komunikat, że owszem o eksterminacji dowiedział się wprawdzie od swego przedstawiciela w Berlinie von Ottera, ale całą sytuację znał wcześniej z audycji radia londyńskiego z dnia 9 czerwca 1942 r. z wypowiedzi gen. Sikorskiego, Czy to tylko kapitalne przeoczenie ? W Izraelu wiedziano coś o tajnym raporcie von Ottera, ale nie pamiętano lub nie chciano pamiętać o kilku radiowych przemówieniach w obronie Żydów polskich, adresowanych przez Premiera polskiego rządu i Naczelnego Wodza do narodów świata. Ma to wymowę nie tyle braku zrozumienia i uznania ówczesnych warunków w GG, naszej postawy i świadczonej pomocy, co niechęcią do nas i niechęcią posłużenia się oficjalnie materiałami polskimi stwierdzającymi polską pomoc dla Żydów. Dane te mogli też dostać od Żydów polskich piastujących w Londynie stanowiska w Radzie Narodowej, jako przedstawiciele Żydów na emigracji, a nie chcieli bo to w lepszym świetle przedstawiałoby Rząd Polski i jego postawę wobec polskich Żydów. Ta ich zoologiczna postawa antypolonistyczna powoduje, że w Izraelu nic się nie mówi o antyżydowskiej postawie krajów zachodnich, forsuje się propagandowo tylko polski antysemityzm. Dlaczego nie mówią nic o nie przyjmowaniu uciekinierów żydowskich do tych krajów? Dlaczego nie mówią nic o braku pomocy ze strony Żydów amerykańskich ? Dlaczego nie mówią nic o kolaboranckich grupach w policjach Belgii, Holandii i szczególnie Francji — masowo wydających Żydów Niemcom. Dlaczego oszczędzają teraz Niemców ? — że płacą im sute odszkodowania ? Przeciw tej obojętności i brakowi pomocy zachodu na znak protestu popełnił samobójstwo Szmul Zygielboim. członek Rady Narodowej w Londynie i dopiero ten krok spowodował ruszenie pierwszej pomocy finansowej w końcu 1942 r., a właściwie w 1943 r., no i przede wszystkim śmierć wtedy już 80% Żydów polskich — na co właśnie czekali by wyginęła biedna hołota. A za opóźnienie tej pomocy złośliwie i wbrew prawdzie B. Mark usiłował w książce z 1958 r. obciążyć rząd polski. Nic bardziej głupiego i wrogiego ! My przeadresowujemy te złośliwości i bezczelności, na zachód. O tym, że tam nie kochają Żydów i nie chcą dawać im pomocy dowiedzieliśmy się w 1938 r., gdy prezydent Roosevelt zainicjował zwołanie konferencji międzynarodowej do Evian w południowej Francji. Chodziło wtedy tylko o pól miliona żydów niemieckich, których chciano zabrać z hitlerowskich Niemiec. Gdy przyszło do konkretów. to za wyjątkiem zdaje się Kolumbii — deklarującej przyjęcie 5000 osób. nikt nie chciał ich przyjąć, także prezydent Roosevelt i USA. Wszyscy wymawiali się, że przyjęci Żydzi stworzą konkurencję na miejscowym rynku pracy, czy działalności ekonomicznej i przyczynią się do rozszerzenia antysemityzmu ! znamienne, że przyjęcie po kilka zaledwie tysięcy Żydów już groziłoby w tych państwach antysemityzmem, jego znacznym rozwojem. Toż my Polacy w 1939 r. z własnymi 3,6 do 4 milionów Żydów możemy uchodzić, w świetle tych zastrzeżeń prawie za świętych. Tak to ginący na ziemiach polskich w kaźniach hitlerowskich typ tzw. Ostjude by tak nie lubiany przez ogół światowego żydostwa, że nie chcieli dawać im pomocy. Nie lubili ich za zacofanie kulturowe, za ich obyczaje (chasydyzm), nieeuropejskie stroje, no i za biedę — wymagającą ciągłej pomocy. A tak problem załatwiali im Niemcy, a odpowiedzialność za brak pomocy można było zwalić na Polaków. Wśród Żydów sefardyjskich. wyższych w ich rozumieniu rasowo (problem ten istnieje i obecnie w Izraelu w stosunku do Żydów kolorowych), słyszało się liczne głosy przed wojną i podczas okupacji, że Ostjude jest kulą u nogi i kompromitacją Żydów zachodnich. W wyższych sferach żydowskich w kraju byli tacy, którzy akceptowali likwidację biedoty. wierząc w swe pieniądze i lepsze jutro po wojnie. Zmarły Aleksander Ładoś. przyjaciel gen. Sikorskiego, jako b. minister i poseł w Szwajcarii, opowiadał ciekawe fakty, o licznych trudnościach z jakimi się spotkał w przyjmowaniu uciekinierów żydowskich za granicą i w utrudnianiu polskiej dla nich tam pomocy. Sygnalizując, zgodnie z założeniami. nieznane, przemilczane, bądź prostując fałszywie ocenione wycinki pomocy Żydom, niesionej głównie przez ugrupowania tzw. „londyńskie”, autor wierny tej zasadzie, chce poświęcić kilka słów przemilczeniu także komórki AL w getcie przy ul. Twardej 14. W komórce tej działał Jerzy Kilianowicz, brat generała Korczyńskiego. Z uwagi na to, że polscy komuniści bardzo przyczynili się do rozbudowania woli oporu i walki wśród Żydów, oraz przyczynili się do powstania ŻOB, a dane te były nieznane, więc chciałem tę sprawę umieścić gdzieś u fachowych historyków. Mówiłem o tej komórce kilkakrotnie w ŻIH z prof. Markiem i innymi, ale historycy ci- dotychczas tak czuli na wszelkie dane o pomocy ze strony PPR. nie zainteresowali się tym, wykazując nieobiektywizm i tendencyjność polityczną. Dlaczego?

    Kończąc rozdział o pomocy niesionej Żydom ze strony społeczeństwa i władz polskich, chciałbym jeszcze raz podkreślić ogrom ofiar zaangażowania, ale też ogrom wysiłku ekonomicznego i próbować to wszystko ująć cyfrowo, zbilansować.

    Ilość Żydów w Polsce w momencie wybuchu II wojny światowej przekraczała 3.5 miliona ludzi, a uwzględniając kryteria niemieckie podciągające do tej nacji wszystkich mieszańców na pewno wynosiła 3 600 000 ludzi. Choć prof. A.Sujkowski i inni oceniali ich na 4 miliony. Początkowo, w okrągłych liczbach, pod władzą niemiecką znalazło się około 2 milionów Żydów, a pod władzą radziecką 1.6. Szybko posuwający się atak niemiecki na ZSRR spowodował bardzo szybkie opanowanie wschodnich województw polskich i wraz z nimi ponad miliona Żydów obywateli polskich. Ostatecznie ze schronienia na terenach ZSRR skorzystało do końca wojny około 400 000 Żydów polskich, w tym co najmniej 50 000 przetransportowanych tajnie przez Polaków. Za podstawę szacunkowego wyliczenia strat biologicznych Żydów i ilości uratowanych przyjmuję omówione już i wyliczone 60 000 ukrywanych — na trochę ponad 600 000 Żydów w województwie i dystrykcie warszawskim (wraz z Warszawą) — czyli 10%. Terenowo województwo warszawskie było znacznie większe od dystryktu warszawskiego, ale pomocą Żydom, organizowaną przez delegata Obszaru Warszawskiego objęty był teren przedwojennego województwa i stany liczbowe województwa wzięte były jako podstawa poniższych obliczeń. Przyjmując tę liczbę za reprezentacyjną i opierając się na wypływających stąd wskaźnikach procentowych w stosunku do ogółu Żydów i do ogółu ludności polskiej w województwie warszawskim otrzymaliśmy następujące liczby globalne dla całego kraju.

    Przy 10% przechowywanych Żydów w województwie, w skali kraju otrzymalibyśmy około 320 000 osób; natomiast przy wskaźniku 1,6% w stosunku do ogółu ludności polskiej województwa warszawskiego, w skali kraju przy 22 milionach tylko Polaków, otrzymalibyśmy 352 000 osób. Z drugiej strony liczbę tę podbudowuje ustalenie przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich liczby 2,7 miliona wymordowanych Żydów, a zatem w stosunku do 3.2 miliona ogółu Żydów w rękach niemieckich, otrzymujemy 500 000 osób ukrywanych w Polsce (i 400 000 w ZSRR). Przy wyliczonej rozpiętości 320 — 500 000 średnia arytmetyczna wynosi 410 000, przyjmując ją w zaokrągleniu na 400 000. Ilość uratowanych można by przyjąć o 10% niższą. Władysław Żarski-Zajdłer w swej pracy podaje szacunkowo liczbę 450 000 ukrywanych Żydów, ale nie precyzuje ilości uratowanych, wymienia jedynie najczęściej powtarzaną liczbę 100 do 120 000 Tymczasem wg moich wyliczeń, po odliczeniu 10% od 400 000, otrzymujemy około 360 000 uratowanych, w zaokrągleniu przyjmuję ją specjalnie zaniżając na około 300 000, choć właściwsze byłoby 400 000. Ale te 300 000 jest liczbą bardziej strawną i do kompromisowego przyjęcia przez żydowskich fałszerzy historii i polskiej pomocy. Powyższe liczby sygnalizują dużą ilość strat wśród ukrywanych, rzędu około 50 do 100 000 osób. Na tę dużą ilość strat istotne znaczenie miały działania wojenne, pacyfikacyjne, czy powstanie —jak w Warszawie, ale też ogromny wpływ, i to największy, miały wpadki z tytułu niemieckich rewizji. Z tymi rewizjami wiążą się również równolegle wpadki Polaków, oddających życie razem z odkrytym Żydem. Chcąc ustalić ilość Polaków zabitych za udział w pomocy Żydom to trzeba policzyć straty szmuglerów i straty przy ukrywaniu się, zaś straty we wspólnie prowadzonych walkach były nieznacznego kalibru (bo było tych wspólnych walk mało). W samej Warszawie szmuglerzy stracili przez przeszło 2 lata około 2 000 osób (2 do 3 osób dziennie co ja sam w dużej mierze widziałem), tracili życie i przy innych gettach. Straty z tytułu wykrycia przechowywanych Żydów przyjmę za identyczne ilościowo tak po stronie żydowskiej jak i polskiej, choć straty polskie musiały być dużo większe. Gdy odejmiemy od 100 000 kilkanaście tysięcy Żydów, którzy mogli stracić życie podczas walk w Powstaniu Warszawskim lub innych przypadkach, a ogólnie łącznie nawet około 50 000 w działaniach wojennych na terenie kraju, to otrzymamy przypuszczalną liczbę ca 50 000 zabitych w wyniku wykrycia ich schowka. I tyleż samo przyjmuję, że wyniosły z tego tytułu minimalne straty polskie. Nikt ich nie rejestrował. ŻIH „doszukał” się zaledwie ponad 200 zabitych Polaków. Działający w USA prof. dr Wacław Zajączkowski, zająwszy się tą sprawą, na taką odległość już doliczył się i dokumentuje śmierć ponad 5 000 Polaków za niesienie pomocy Żydom. Ja nie rejestrowałem Polaków, którzy zginęli za pomoc Żydom, więc mam mało ich w pamięci. Mogę wymienić swoich kolegów z OW-KB por. Zielonkiewicza, ppor. policji Ryszarda Stolkiewicza, ogrodnika Smolarka (Stołkiewicz i Smolarek byli moimi podkomendnymi). Ksiądz Więckiewicz z organistą z kościoła św. Krzyża. Handlarz uliczny Marczak i bardziej znana historia (również mająca swe źródło w zdradzie szmalcowników żydowskich) Marczaków i Wolskich z ul. Grójeckiej 84 ukrywających grupę Żydów, wraz z historykiem Rigelblumem piszącym nam w bunkrze negatywną historię, w ramach „uczuć wdzięczności”. Na Próżnej 14, wg relacji pani B.Bryły, dozorca tego domu ukrywał w piwnicy pod swoim mieszkaniem kilkoro Żydów. Okienko piwniczne wychodziło na pl. Grzybowski. Niemcy wpompowali do piwnicy dużo wody i zatopili ukrywanych, a dozorcę wraz z rodziną rozstrzelali. Gdy nie rejestrujemy w Polsce naszych strat, to ułatwiamy naszym przeciwnikom manipulowanie liczbami i umniejszanie naszych strat, ich bagatelizowanie. W ramach naszych strat trzeba liczyć wielotysięczne straty szmuglerów, ludzi wyprowadzających ludzi z getta, zatem podana liczba 50 000 jest mocno zaniżona. Żydzi ginący w Powstaniu Warszawskim, czy w innych działaniach wojennych w terenie ginęli pojedynczo, nie wciągając w to Polaków. Ale Żydzi ginący na skutek wykrycia ich kryjówki u Polaków, pociągali za sobą i Polaków dających im schronienie. Gdy przyjęliśmy ich liczbę na 50 000, to straty z tego tytułu Polaków, przy przeciętnej 4 osobowej rodzinie polskiej, można by liczyć na 4 razy większe. Uwzględniając, że czasem ukrywało się równocześnie 2 lub więcej osób, a z drugiej strony, że rodziny wiejskie były na ogól większe niż 4 osoby, to jednak granicę strat polskich przy przechowywaniu Żydów można by szacować co najmniej na 150 000 osób. Zatem za pomoc Żydom zginęło ca 150 000 Polaków. Liczby te akceptował mi delegat Okręgu Warszawskiego Józef Kwasiborski. Jeśliby te teoretyczno — szacunkowe wyliczenia nie znalazły uznania u badaczy żydowskich, wtedy odrzucając liczbę 100 000 jako strat, automatycznie należałoby o tyleż samo powiększyć liczbę uratowanych Żydów przy polskiej pomocy, co zresztą i tak odpowiada prawdzie, gdyż proponując liczbę 300 000 uratowanych Żydów zaniżyłem ją rozmyślnie, by nie odbiegać zbytnio od podrzuconej nam propagandowo przez żydowskich „historyków” liczby tylko 100 000 uratowanych. Gdy moja liczba 300 000 (a właściwie 400 000) uratowanych zaczęła zdobywać znaczące uznanie, to obserwuję koncentryczny atak żydowsko-syjonistyczny na ustaloną przez GKBZH liczbę 2.7 miliona zmarłych podczas wojny Żydów polskich. Różni „historycy”, publicyści a nawet zawodowi komedianci, podnoszą tę liczbę na 3.0 miliony, a nawet na 3.3 miliony, by pozbawić mnie arytmetycznego argumentu, że skoro było ich 3.6 a zginęło 2.7 to gdzie jest 900 000. nic z tych manewrów nie będzie, gdyż liczba globalna 3.6 min jest zaniżona. Wybitny polski geograf i specjalista spraw ludnościowych i gospodarczych prof. dr Antoni Sujkowski podawał z katedry studentom WSH (SGH) w połowie lat trzydziestych, więc na krótko przed wybuchem wojny. liczbę Żydów w Polsce — 4 miliony, mam więc zapas, tym niemniej podtrzymuję tę niższą liczbę, jako pionierską, a więc 300.000 uratowanych. Ta liczba i tak jest korzystna dla Żydów, ostatecznie duży stwarza margines dla tych, którzy zmienili nazwiska na polskie i nie przyznają się oficjalnie do żydowskiego pochodzenia. Nam jest to obojętne, byle byli lojalnymi obywatelami, bez chowania za podszewkę paszportu drugiej ojczyzny i bez występowania w obronie jej interesów, a nam obcych, czy nawet szkodliwych, jak to było w latach 60-tych i aż do dziś. Przykre, że na skutek narzuconej nam dezinformacji mamy tak małe rozeznanie w tej niemiłej sprawie, że możliwości pomagania nam w dokumentowaniu musimy mobilizować u Polaków aż w USA.

    W 1970 r., gdy jeden z żydowskich historyków „wykrył” sprawę zamordowania około 100 Polaków za ukrywanie kilku Żydów, zapowiedziano wtedy przy okazji akcję badawczą w tym kierunku, która zresztą ucichła, bo była sprzeczna z ich antypolskimi tezami. Ilość Polaków biorących udział w akcji pomocy wyliczam w stosunku do ilości ukrywanych Żydów. Ważne jest przyjęcie właściwego wskaźnika przeliczenia.

    Bywało najczęściej, że l , ewentualnie 2 osoby ukrywały się u polskiej rodziny, ale bywało też, że u jednej rodziny ukrywało się kilka lub kilkanaście osób żydowskiego pochodzenia. Jednak cala rodzina żydowska unikała mieszkania pod jednym dachem, gdyż w razie wpadki chciano dać szansę przeżycia choć części rodziny (względy spadkowe — majątkowe). Wieloosobowe grupy ukrywanych składały się przeważnie z ludzi obcych. Ale na wskaźnik istotny wpływ miała i częstotliwość zmiany miejsca ukrycia, a przez to powiększenie ilości Polaków zaangażowanych w ukrywanie. Przykładem niech będzie stwierdzenie dziennikarki Hanny Krall: W grze o moje życie stawką było życie 45 osób, gdyż tyle kolejno osób uczestniczyło w jej ukrywaniu. Dlatego też zarówno Kwasiborski, jak i ja przyjęliśmy, uwzględniając, że minimum 2 lub 3 razy ukrywany Żyd musiał zmieniać miejsce zamieszkania przy polskiej rodzinie (a średnia rodzina była 4 osobowa), ten wskaźnik wyniesie więc l0, czyli 10 Polaków uczestniczących w ukrywaniu jednego Żyda. Stąd ogólna ilość Polaków biorących udział przy ukrywaniu około 400 000 Żydów, wynosiła 4 miliony osób. Liczby te są może zaskakujące, gdyż Żydzi specjalizujący się przez 40 lat w „badaniach” tego wycinka historii, przyjmowali inne liczby. które zarazem starały się tendencyjnie ukazywać mniejszy zakres pomocy niż było w rzeczywistości. Ale moje wyliczenie jest nie tylko logiczne ale i całkowicie realne, znajdujące uznanie u wielu znawców zagadnienia. Reasumując powyższe rozważania cyfrowe należy stwierdzić, że Żydów — polskich obywateli, uratowało się z kaźni hitlerowskiej co najmniej 700 000 tysięcy (w tym ca 400 000 w ZSRR), czyli prawie 20% ogółu, zatem mimo dużo trudniejszych warunków, nie gorzej to wypadło niż na Zachodzie.

    Jako ostatni problem ilościowy, powstaje pytanie gdzie oni są teraz ? Otóż prawie wszyscy wyjechali z Polski, wraz z 200 000 którzy powrócili z ZSRR. W pierwszych 2 latach po wojnie przy ich znanych wpływach u władz, większość mogła i emigrowała. Ale w tym okresie duża ilość emigrowała też nielegalnie (szacuję na 100 000), a wśród nich duży odsetek stanowili dawni kolaboranci hitlerowscy, którym grunt palił się pod nogami. Wśród pospiesznie wyjeżdżających byli i oszuści, którzy wykorzystali specjalne udogodnienia dla nich w PRL, upoważniające na podstawie 2 „lipnych” świadków do przejmowania sądownie różnych nieruchomości jako rzekomo swoich i szybkiego ich sprzedania. Zatem po kilku takich falach emigracyjnych, pozostało w Polsce obecnie około 50 do 100 000 osób żydowskiego pochodzenia, z których większość do tego się nie przyznaje.

    Obecnie omówię stronę świadczeń finansowych na rzecz pomocy Żydom, ze strony Rządu Polskiego w Londynie. Dane cyfrowe zaczerpnąłem z książki Iranka Osmeckiego. napisanej w Londynie w oparciu o dokumenty AK i Naczelnego Dowództwa Polskiego.

    Rząd Polski wydatkował w okresie 1941/42/43 na pomoc w paczkach żywnościowych dla Żydów w Polsce nadsyłanych z zagranicy, około l miliona dolarów (pamiętne sardynki portugalskie); robił agitację wśród żydostwa światowego o kontynuowanie takiej pomocy. Niemcy powołali l.04.1943 r. w Krakowie Komitet Samopomocy dla Żydów, znany urzędowo Judische Unterstutzung Stelle — JUS. celem przcchwytywania tych darów. Na czele JUS stali kolaboranci dr Weichert i dr Hilifstein. Mimo uprzedzenia świata zachodniego (Żydów) o agenturalnym charakterze JUS, paczki z delikatesową żywnością i lekarstwami szły nadal zasilając Niemców. A zachodni Żydzi świadomie zatem udawali, że świadczą pomoc swoim braciom. Pomoc pieniężna rządu dla Żydów zaczęła płynąć od jesieni 1942r. , tj. od powstania ŻKN (i ŻOB) i nawiązania przez nich łączności z Główną Delegaturą i zarazem od okresu masowego przechodzenia uratowanych Żydów do ukrycia. Delegatura dala wtedy 150 000 zł dla FOP celem udzielania przez nią zapomóg podopiecznym Żydom za okres miesięcy X, XI i XII 1942r.

    Od stycznia 1943 r. Delegatura na Kraj, wnosiła do Rady Pomocy Żydom systematycznie comiesięczne kwoty na utrzymanie Żydów. Kwoty te wynosiły w r. 1943: w I — 150 000 zł., w II — 300 000 zł., III — 250 000. IV— 900 000 zł., V do X — po 400 000 zł., w Xl i XII — po 750 000 zł., od VI do X 1943 r. Okręgowe Rady Pomocy Żydom, dostały osobno po 150 000 zł. mies.; co czyni razem 6 250 000 zł. W roku 1944 wypłacono RPŻ od I do XII po 1 000 000 zł. miesięcznie; poza tym dopłacono jeszcze w miesiącach VIII-XII po l 000 000 zł., dalej dodatkowo dano RPŻ w listopadzie 1944 r. 6 000 000, a w grudniu 8 000 000 zł., co czyni razem w 1944 r. zł. 31 milionów a łącznie za rok 1942/43/44 — 37 400 000 zł.

    Do tych kwot specjalnie przeznaczonych przez Rząd na pomoc Żydom, dochodziły jeszcze znaczne sumy z funduszów socjalnych poszczególnych Delegatur i różnych wpływów nadzwyczajnych, z których poważna część szła również na finansowanie ukrywanych Żydów, znacznie przewyższały one dotacje Rządu, przy czyni stały wzrost tych sum miesięcznych (od kwietnia 1943r. — wybuch powstania w getcie warszawskim) wskazuje na stały wzrost ilości osób ukrywanych, w miarę likwidowania do końca 1943 r. gett na terenie kraju. Wzrost zaś wydatków w 1944 r. w stosunku do 1943 r. wskazuje na fakt, że w miarę przedłużania się okupacji i okresu utrzymywania ukrytych Żydów, zaczęły się wyczerpywać możliwości finansowe prywatnych żywicieli i coraz większa ich ilość zaczęła zwracać się do Delegatur o zapomogę finansową, stalą comiesięczną.

    Organizacje żydowskie na Zachodzie, alarmowane stale przez Rząd Polski, alarmowane depeszami działaczy ŻKN, Bundu, ŻOB i żydowskich przedstawicieli w RPŻ. zaczęty w końcu pod presją przesyłać pieniądze dla Żydów w Polsce. A przesyłki rosły w miarę zbliżania się końca wojny i potrzeby wykazania się tą pomocą. Oto one: Bund otrzymał za okres X 1942 r. do XI 1943 r. 81 000 dolarów, od XII 1943 r. do VIII 1944 r. — 240 000 dolarów a w XII 1944 r. prawie 86 000 dolarów. W międzyczasie, między tymi przesyłkami Delegatura udzielała Bundowi pożyczek lub zaliczek. Fundusze dla ŻKN zaczęły płynąć dopiero od lipca 1943 r. i tak na okres VIl-IX 1943 r. przysłano 10 000 dolarów, w listopadzie 1943 r. przysłano dwa razy po 10 000 dolarów, w grudniu — 14 000 dolarów, w styczniu 1944 r. — 12 000 dolarów, w kwietniu 1944 r. —20 000 dolarów, w maju 1944 r. —60 000 dolarów, w lipcu — 100 000 dolarów od Jointu i 20 000 dolarów od Kongresu Żydowskiego. w grudniu 1944 r. blisko 50 000 dolarów, tą drogą ŻKN dostał łącznie około 400 000 dolarów. Przesyłki te ŻKN i Żydzi dostali za pośrednictwem Delegatury Rządu na kraj. Przesyłki te szły przez cichociemnych, zatrudniając do tego celu wiele samolotów i ludzi, bo do jednego pasa przesyłkowego wchodziło do 100 000 dolarów, kilka samolotów i kilkadziesiąt osób przy tej akcji zginęło. A ŻKN wydatkował te sumy następująco: 15% na swoich członków z rodzinami i na aktyw kulturalny — artyści. literaci, 10% na cele ŻOB (należy przypomnieć, że już było po walkach, zatem wydatki tylko bytowe) i 75% na ogólną pomoc Żydom w kraju, w obozach. Rzuca się w oczy ogromna dysproporcja między wydatkami 25% na nieliczną grupę aktywu kierowniczego i 75% dla masy ludzkiej „demokratycznie”. Żydzi z Zachodu przysyłali też pieniądze dla Żydów na adres RPŻ. W lipcu 1944r. otrzymała Rada 95 000 dolarów od Jointu, a w grudniu 100 000 dolarów od Żydów amerykańskich na adres RPŻ w Krakowie (gdyż Warszawa już nie istniała). Do tych kwot Rząd Polski dorzucił w lipcu 1944 r. 50 000 dolarów, oraz z własnej dotacji przez powołaną przez siebie Radę do Spraw Ratowania Ludności Żydowskiej w Polsce 200 000 franków szwajcarskich na pomoc dla Żydów z obozu koncentracyjnego w Bergen-Belsen gdzie im się dobrze powodziło. Polacy w obozach nie dostawali takiej pomocy. Ponadto różne sumy w dolarach, idące w dziesiątki tysięcy, dostały każda z czynnych i ujawnionych organizacji politycznych. Ogółem wszystkie organizacje żydowskie i RPŻ dostały od Żydów z Zachodu poprzez polskich spadochroniarzy i Delegaturę, ponad l milion dolarów.

    Analiza powyższych wpływów finansowych na pomoc dla Żydów, potwierdziłaby zarazem moją tezę o około 400 000 Żydów ukrywanych na ziemiach dawnej Polski. Istotna jest analiza roku 1944. Wpływy dolarowe wyniosły przeszło 1 000 000 (wraz z polskimi 50 000 ale nie licząc l miliona dolarów wydanych na paczki żywnościowe), które przeliczając na złotówki dają około 200 000 000 zł. Dotacje Rządu 31 min zł. plus z funduszu Delegatur około 50 mln. zł (160%), co czyniło razem w zaokrągleniu 280 mln. złotych. Ale wpływ te nachodziły w miarę alarmistycznego wzrostu potrzeb i wyczerpywania się możliwości charytatywnych Polaków, szczególnie tych indywidualnie pomagających. Zarówno z wpływów złotówkowych na rzecz RPŻ, jaki dolarowych wynika, że w pierwszej połowie roku wynosiły one 20% sumy globalnej, a 80% przypadało na lipiec-grudzień 1944 r, Zatem, w drugim półroczu przybliżone wydatki wyniosły około 224 milionów zł., co daje średnio miesięcznie około 37 miliona złotych. Gdy przyjmiemy ten koszt średni na 100 zł od osoby (jest to koszt statystyczny), to wynikałoby, że za 37 mln. zł. można by wyżywić 370.000 osób. Wyliczenie to pokrywa się więc z moim poprzednim i weryfikuje je. Weryfikuje je także przykry fakt, że w roku 1944 postępował ciągły ubytek i straty ilościowe ludności żydowskiej, zatem ten kilkudziesięciotysięczny ubytek pozostałym podnosił automatycznie nakład wydatków na wyżywienie l osoby, który z kolei równoważył w pewnej mierze postępującą drożyznę. Ponadto tę średnią podwyższała wielotysięczna rzesza Żydów pozostających nadal na wyłącznym utrzymaniu prywatnym Polaków (a kilka tysięcy częściowo i swoim własnym). Ulgą dla nas w ponoszonych kosztach było kilka tysięcy dodatkowych „lewych” kartek żywnościowych, które OW-KB otrzymało od kol. F. Świetlika. W skali kraju tych kartek było kilkaset tysięcy; oraz pomoc w naturze.

    Podsumowując wyniki polskiej pomocy dla Żydów należy stwierdzić, że przetrwali oni 3 lata w swojej masie dzięki wyłącznie polskiej pomocy, pomocy w produktywizacji gett i daniu zarobku, oraz zaopatrzeniu żywnościowym. Tylko dla getta w Warszawie szło w latach 1941/42 po 300 ton żywności dziennie, czyli 30 ówczesnych wagonów kolejowych (odrzućmy niepoważne sugestie o możności wyżywienia się getta w ramach Żydowskiej Samopomocy Społecznej i z ogródków balkonowych i podwórzowych, ale do tego trzeba doliczyć nie mniejszą wagowo ilość tajnie przewożonych surowców przemysłowych i węgla, oraz wymyt (czyli wywóz) wyrobów gotowych. Pomoc w ukrywaniu ponosiło społeczeństwo polskie, przy czym w wydatkach tych pomoc zagraniczna zrobiła mu znaczą ulgę dopiero w ostatnim półroczu okupacji. Pomoc wojskowa również świadczona była tylko przez Polaków. Zaś jeśli chodzi o pomoc wojskową dla getta w Warszawie, to jako ilości podsumowujące wysiłek OW-KB, AK. AL, PLAN. BCh i innych organizacji, należy przyjąć dane przytoczone w kwietniu 1968r, na odczycie w PTH. ku czci 25-lecia walk w getcie, przez mgr Krakowskiego dyr. ŻIH. Podał on, że 1000 żołnierzy getta otrzymało od Polaków około 1000 pistoletów, kilka ckm, po kilkanaście rkm. pm, kilkadziesiąt kb plus amunicja na cały czas walki i granaty. W Powstaniu Warszawskim co dziesiąty żołnierz miał jakąś broń (czy granat), a w getcie każdy żołnierz miał co najmniej pistolet. Ogromny udział w tych dostawach miała OW-KB, gdyż znacznie ponad polowa tej broni znajdowała się w ŻZW. Na ten temat opublikowałem w kraju i zagranicą dziesiątki artykułów, podając duże ilości dostarczonej broni (jak i ilości ukrywanych i dających ukrycie), stad milo mi skwitować wystąpienie mgr. Krakowskiego z kwietnia pamiętnego dla nas roku 1968 — nasilonych wystąpień antyżydowskich. Było to wystąpienie po śmierci M.Marka i w roku wyjazdu jego z-cy — wroga Polaków A.Rutkowskicgo. stąd inna już tendencja do polskiej pomocy dla Żydów, bliższa prawdy, z ukrytą antypolskością.

    Zestaw powyższych liczb nic pasuje do spreparowanego przez wielu historyków Żydów uogólnionego fałszywego obrazu Polaka jako wroga, antysemity, szmalcownika i pomocnika moralnego w mordowaniu Żydów przez hitlerowców, podczas gdy korzystali z pełni praw obywateli Polski, których nie byli godni. Bo w ciężkim okresie lat 1919/20 walki z bolszewikami o Polskę, oni nas powszechnie zdradzali. W końcu gen. K.Sosnkowski, jako minister spraw wojskowych, wydal rozkaz— Oddz. I Sztabu Głównego. liczba 13 679 mob. —- usunięcia Żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych M.S.Wojsk , z możnością pozostawienia tylko do 5%. a resztę przekazać do kompanii roboczych. Także kazał usunąć wszystkich szeregowych Żydów z biur i kancelarii Departamentów i Wydziałów. Wykonanie kazał meldować do 12 VIII 1920 r. Może to pomogło nam wygrać „Bitwę Warszawską”. Sprawiedliwie muszę zaznaczyć że Żydzi dość licznie uczestniczyli w 1794 r. w Powstaniu Kościuszkowskim (Berek Joselewicz) jak i w 1830/31 r. w Powstaniu Listopadowym, za to w Powstaniu Styczniowym (poza rabinem postępowym Berem Majzelsem) występowali raczej wrogo, masowo działali w służbie szpiegowskiej Rosjan, choć ci Żydów nienawidzili, przodowali w antysemityzmie (antysyjonizmie) w Europie, byli organizatorami masowych akcji pogromów, stąd ruskie pochodzenie tego słowa. Ale swoją postawą antypolską w latach 1863/64 Żydzi w Królestwie Kongresowym zarobili u cara na przyznanie im pełni praw obywatelskich, choć takie same dawali im Polacy w r. 1862/63. Według powszechnej opinii Polaków po 1863 /64 r. Powstanie to było „dziełem agitacji żydowskiej dla pognębienia Polaków”. (Hirszhorn str. 319).

  13. Wiesław

    19 lutego 2018 at 20:12

    On naprawdę to powiedział. Nie uwierzycie, co według profesora z Żydowskiego Instytutu Historycznego było najlepszą strategią przetrwania dla Żydów.

    https://niezlomni.com/naprawde-powiedzial-uwierzycie-wedlug-profesora-zydowskiego-instytutu-historycznego-bylo-najlepsza-strategia-przetrwania-dla-zydow/

    Ps…Wychodzi na to, że Niemcy zbudowali obozy koncentracyjne po to, żeby uratować żydów przed Polakami. Ja myślałem całe lata, że jedyną strategią przeżycia żydów było noszenie szpadli i kopania dołów dla innych żydów.

  14. Sara

    19 lutego 2018 at 20:24

  15. jok

    20 lutego 2018 at 04:41

    Raczej osią sporu jest zachowanie zie Zydow w czasie wojny i okupacj wobec Niemców, wobec Sowietów,i wobec siebie samych, , a także wobec Polaków i …..chęc przykrycia tego i zrzucenia wszlkiej winy na Polakow.

    • jok

      20 lutego 2018 at 04:56

      No i rzecz jasna, chęc wyciągnięcia z tego wszystkiego przez Żydów jak największych korzysci po wojnie i dodajmy -bardzo kksztem innych ,w tym przypadku Polaków. Tu nie chodzi „tylko o pieniądze”, lecz o ostateczne „przejęcie majątkowe” i pognębienie Polaków, by juz tylko spelniali funkcje pomocniczo-wykonawcze w swej większości- jak mi sie zdaje. To są te „osie sporu”, moim skromnym zdaniem

  16. Piotr

    20 lutego 2018 at 08:51

    W USA mieszka ok. 5 mln Żydów, tymczasem Polonia liczy tam ok. 10 mln osób. Mimo to dwukrotnie mniejsza diaspora żydowska dysponuje o wiele większymi wpływami, chociaż Polonia jest dobrze wykształcona i całkiem zamożna, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by stała się równie skutecznym lobbystą. Izraelczycy to naród niezwykle zorientowany na wspólny interes, nieoglądający się na innych, pozbawiony kompleksów i podejmujący się każdego wyzwania. Tymczasem duża część Polaków drży na samą myśl, że ktoś o nas źle napisze, każdy ambitniejszy projekt jest w naszym kraju wyśmiewany jako nierealny, a dużo większa Polonia nie ma nawet połowy wpływów diaspory żydowskiej. Ewidentnie powinniśmy odrobić lekcję Izraelczyków i przestać użalać się nad każdym krytycznym wobec nas tekstem w zachodniej prasie oraz zacząć wykorzystywać naszą bardzo dużą diasporę do budowy wpływów na całym świecie. Czas też wreszcie zrozumieć, że dbanie o nasze interesy niejednokrotnie spotka się ze sprzeciwem naszych sojuszników. To wcale nie znaczy, że przestają być sojusznikami – nawet najbliższy partner w pierwszej kolejności dba o swój kraj.
    Podstawowym problemem jest to, że Polska nie posiada żadnych narzędzi do realizacji polityki historycznej na świecie. Nie posiada systemu strategicznej komunikacji, to znaczy, że jakikolwiek polski przekaz ma charakter lokalny, nie posiada mediów anglojęzycznych, anglojęzycznej bazy eksperckiej ani propolskiego lobbingu w strategicznych dla Polski krajach. To, że my sobie pogadamy po polsku w internecie nie zmienia absolutnie nic w globalnej narracji historycznej. To, że polskie media zrobią wywiad z kolejnym polskim politykiem też nie zmieni tej narracji. Co ją zmieni? Zmieni ją konsolidacja i wsparcie ze strony rządu organizacji polonijnych w USA i na świecie. Stworzenie z tych organizacji siły lobbującej za Polską. Zmieni ją propolska, profesjonalna i transparentna fundacja działająca w USA, promująca propolski lobbing i propolską narracje historyczną. Wielu mówi o tym od lat, bez rezultatu.

  17. Wiesław

    20 lutego 2018 at 08:55

    W armii Hitlera służyło 150 tysięcy żydów, w tym co najmniej 21 generałów, 7 admirałów i 1 feldmarszałek. Wielu żydów kolaborowało i wydawało innych żydów na pastwę nazistów licząc, że dzięki temu przeżyją. O kolaborantach żydowskich powstał w Izraelu w 1999 r. film dokumentalny pt. „Kapo”. Jak na 500 tys. żydów żyjących w ówczesnych Niemczech to całkiem spora liczba żydowskich zbrodniarzy. Ciekawiło mnie ilu żydów zostało straconych po wojnie jako zbrodniarze nazistowscy. Odpowiem, że żaden. Skoro ratowano niemieckich zbrodniarzy, wiec dlaczego mieliby karać swoich? W Chile, na południu są prowincje gdzie niemiecki jest językiem powszechnym a mniejszość ocenia się na 1,5 mln? Oficjalnie ~500 tyś.
    2.Kanada oficjalnie 3mln Niemców
    3.Argentyna ~300 000 Niemców
    4.Paragwaj~200 000 Niemców
    5.Brazylia ~500 000 Niemców
    6.Urugwaj ~100 000 Niemców
    7.Namibia oficjalnie 15 000 Niemców ale osoby bywające w tamtych rejonach twierdza, że niczym nie różni się od państwa niemieckiego ( poza klimatem oczywiście)+ RPA ~200 000 Niemców
    Oczywiście nie są to emigranci po II wojnie światowej. Warto poczytać wspomnienia sędziego A.Jarguza z jego pobytu w Cordobie podczas marszu „SS-manów”. W tym czasie Watykan powołał do życia instytucję Pontifica Commissione Assistenza, która przyznawała dokumenty tożsamości. Co prawda były one respektowane jedynie w kilku krajach, niemniej realnie przyczyniły się do pomocy w ucieczce nazistowskich zbrodniarzy. Jeden z listów polecających tej instytucji załatwił sobie sam Adolf Eichmann, zbrodniarz, który zajmował się koordynacją i wykonaniem planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Za Eichmanna poręczył ks. Eduard Dömöter – bliski współpracownik biskupa Hudala. Z kolei sam Hudal pomagał z ramienia Watykanu internowanym Niemcom w ramach Assistenza Austraica. Ale w tym wypadku „pomoc” nie jest najlepszym określeniem. Mówiąc wprost: biskup ratował zbrodniarzy wojennych przed sądem. W jego domu ukrywało się nawet pięciu zbiegów jednocześnie. To duchowny zorganizował ucieczkę Franza Stangla, Austriaka, który był komendantem obozów śmierci w Treblince i Sobiborze. Wyłania się obraz kto jest kto. Prawda boli… Najbardziej żydów boli, prawda o ich przeszłości..Premier powiedział prawdę, i tym samym „wsadził kij w mrowisko”, żydowskiej histerii. Teraz trzeba co rusz tym kijem poruszyć, głośno podając dowody, tego, że premier nie kłamał. Ustąpienie nic nie poprawi w „stosunkach” z nimi, wręcz pogorszy, bo ich kategoriami myślenia idąc, da im to otwartą drogę do wszelakich roszczeń…Wszak nas obraziliście to płacić. Wszak nas mordowaliście płacić, wszak na waszej ziemi (ulice) nas mordowano, zatem oddajecie nam kasę, albo..”kamienice”..W końcu świat się dowie o Morelowych żydach. Roszczeniowa nacja. Nie tylko oni byli ofiarami II Wojny Światowej. Nie tylko inni kolaborowali z Niemcami, żydzi też, byli wyjątkowo sumienni we współpracy z faszystami, a świadkowie mówią, że byli wyjątkowo okrutni. Trzeba sobie w końcu powiedzieć prawdę. Sami żydzi piszą o swoich zbrodniach. Holocaust był dotychczas maszyną do robienia pieniędzy, stąd ta panika syjonistów. Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki „Les Juifs en Pologne et Solidarność” („Żydzi w Polsce i Solidarność”) Michel Wiewiórka pisał na s. 122: „Ministerstwo spraw wewnętrznych, zwłaszcza za wyjątkiem samego ministra, było kierowane w różnych departamentach przez żydów, podczas gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności”. Czasami trzeba pogodzić się , z tym że będzie awantura, ale ta awantura uporządkuje przyszłość, odsłaniając przeszłość.. Prawdę o przeszłości, nie taka jaką chcą promować światu żydzi, ale taka oparta na faktach..

  18. Wiesław

    20 lutego 2018 at 09:01

    Syjonizm i III Rzesza. Na początku 1935 r., statek pasażerski płynący do Hajfy w Palestynie opuścił niemiecki port Bremerhaven. Na sterburcie, hebrajskimi literami wypisana była nazwa statku – „Tel Awiw” – a na maszcie powiewała flaga ze swastyką. Mimo że statek był w posiadaniu syjonistów, kapitan był członkiem partii narodowosocjalistycznej. Wiele lat później, jeden z pasażerów przebywających na pokładzie, przypomniał tę kombinację jako „metapsychiczny absurd”.[1] Absurd czy nie, jest to scena z mało znanego rozdziału historii: szeroko zakrojonej współpracy między syjonistami a III Rzeszą pod przewodnictwem Hitlera. Całość pod linkiem.
    https://wolnemedia.net/syjonizm-i-iii-rzesza/

    Ps..„…Faktycznie w latach 30. XX w. żadne inne państwo nie zrobiło tak wiele dla poparcia żydowsko-syjonistycznych celów jak Niemcy Hitlera…” dziś robi to USA – czyżby też w końcu przyszła kryska na matyska i powtórzył się holocaust?/holokit lecz tym razem definitywny, prawdziwy.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra