Z kraju

Przed Marszem Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce obce państwo narzuca polskim instytucjom warunki polityki historycznej

W najbliższą sobotę w Hajnówce po raz trzeci odbędzie się Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jak co roku wzbudza ogromne kontrowersje i sprzeciw środowisk lewicowych. Po manifestacji miało się odbyć spotkanie z dr Michałem Ostapiukiem z Instytutu Pamięci Narodowej.Obce państwo narzuca polskim instytucjom warunki polityki historycznej: IPN, pod naciskiem władz Białorusi, odwołał udział swojego pracownika w wydarzeniu.

Obchody organizują miejscowi narodowcy i kibice Jagiellonii Białystok. W tegorocznym programie, oprócz marszu znalazł się także pokaz filmu ,,Bury – Podwójnie Wyklęty” w reżyserii Ewy Szakalickiej, opowiadającego o jednym z najsłynniejszych Żołnierzy Niezłomnych – Romualdzie Rajsie ,,Burym”. Po projekcji planowane było także spotkanie z twórczynią oraz dr. Michałem Ostapiukiem z IPN.

W zeszłym roku cerkiew prawosławna  zmieniła godzinę nabożeństwa o przebaczenie win  ( zwanej  „wieczernią z czynem proszczenija)  ze względu na II Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce, który miał przejść obok świątyni, aby „nabożeństwo nie odbyło się w tym samym czasie, co pochód nacjonalistów” – tak pisał wówczas  dziennikarz  wydawanego na Podlasiu „Kurierze Porannym”.  Pod komentarzem zamieszczono  film, w którym Włodzimierz Cimoszewicz wypowiadał się na temat  II Marszu Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce.

Na Twitterze  Brygady Podlaskiej ONR czytamy:

ONR Brygada Podlaska
@ONR_Podlasie
Ambasador Białorusi wystosował list do prezesa IPN ws. pokazu filmu pt. Podwójnie Wyklęty w Hajnówce 24.02. Domaga się w nim zakazu uczestniczenia pracowników IPN. Obce państwo narzuca polskim instytucjom warunki
polityki historycznej. @MSZ_RP, śpicie tam? Gdzie państwo polskie?

Jak czytamy w Mediach Narodowych,  za sprawą nacisku do władz IPN ambasadora Białorusi w Polsce. Instytut wystosował także prośbę do organizatorów wydarzenia o usunięcie informacji o udziale pracownika IPN w spotkaniu.

Żródło: Media Narodowe, poranny.pl

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

25 komentarzy

25 Komentarzy

  1. tuszyn

    19 lutego 2018 at 20:21

    Normalka. W teoretycznym państwie wiodącą rolę mają obce ambasady. Tak było w XVIII wieku przed ponad stuletnim wykreśleniem z mapy. Teraz ważne są także rozliczne fundacje, loże, agencje i agentury tudzież żydowskie i pruskie media mające w Polin propagandowy monopol.

    • prawo

      19 lutego 2018 at 21:12

      Dokładnie tak. Widać jak na dłoni. Poza tym, przy kolejnych wyborach, należy zwrócić baczniejszą uwagę, jakich matołków i tchórzy się wybiera. Z myślenia nic nie zwalnia.

  2. Roman

    19 lutego 2018 at 20:31

    Najwyższy czas aby obce państwa się odp.Nawet taka Białoruś ,nie mówiąc o Żydach jest bezczelna.
    Karzełki z rządu nie potrafią ostro odpowiedzieć.
    Brawo mieszkańcy Hajnówki i kibice Jagiellonii.Nie przejmować się bełkotem jakiejś Białorusi.

  3. Kasia

    19 lutego 2018 at 21:04

    Akurat w Hajnówce marsz powinien być bez Burego na sztandarach.
    „Działania pacyfikacyjne przeprowadzone przez „Burego” w żadnym wypadku nie sprzyjały poprawnie stosunków narodowych polsko – białoruskich i zrozumienia walki polskiego podziemia o niepodległość Polski. Przeciwnie tworzyły często nieprzejednanych wrogów lub też rodziły zwolenników dążeń oderwania Białostocczyzny od Polski. Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego co się stało za słuszne.”

    https://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9989,Informacja-o-ustaleniach-koncowych-sledztwa-S-2802Zi-w-sprawie-pozbawienia-zycia.html

    • prawo

      19 lutego 2018 at 21:13

      Ty sam jesteś bura i dlatego należy ci się kilka wyciorów na gołą d… za pisanie takich głupot.
      Tak na początek.

      • Kasia

        19 lutego 2018 at 21:33

        Merytoryka odpowiedzi powala. A tak przy okazji to cytuję tylko historyków z IPN, którzy przez lata badali sprawę.

        • prawo

          19 lutego 2018 at 22:29

          Za trwanie w uporze dodatkowe 5 kijów.
          Posłuchaj sobie p. Żebrowskiego to trochę (może) zmądrzejesz:
          https://www.youtube.com/watch?v=2lhz3EEtATM

          • kbog

            20 lutego 2018 at 00:04

            Metody wymienione w pana prawo komentarzach takie jak wyklętych, nic nie zrozumiał.

          • Masław

            20 lutego 2018 at 07:30

            Ot, autorytet sobie znalazłeś. Facet znalazł niszę na której bije kasę dzięki niedouczonym naiwniakom.

        • kbog

          19 lutego 2018 at 23:59

          Święta racja Pani Kasiu!

          • Alex Wolf

            20 lutego 2018 at 01:35

            Nie używaj sformułowań święta bolszewiku jeden, piszecie komunistyczne bzdury.

      • Masław

        20 lutego 2018 at 07:29

        Akurat napisała prawdę, niedouczony prostaku. Przez takich jak Bury, od polskości woleli się odciąć ludzie tamtejsi. To mogli być Polacy, ale przez takich drobnych watażków (tym właśnie był Bury i nikim więcej) wybrali narodową opcję białoruską.
        ALe uleganie naciskom obcych ambasad jest niedopuszczalne.

  4. BEZSENSOWNY heroizm Żołnierzy Wyklętych

    19 lutego 2018 at 21:43

    Ludzie!
    Czy Wy do dzisiaj nie zdajecie sprawy z tego, że DALSZA walka tych ponad 30 tysięcy żołnierzy podziemia antykomunistycznego po 1945 roku to był heroizm TRAGICZNIE BEZSENSOWNYM tak jak rozpoczęcie Powstania Warszawskiego, a ta NIE równa zbrojna walka po 1945 roku, była od samego początku skazana na 100% PRZEGRANĄ !!!
    Dlaczego ta walka Żołnierzy Wyklętych po 1945 roku była bezsensowna?
    A dlatego, że USA, Anglia i ZSRR się już DOGADALI miedzy sobą w Jałcie w lutym 1944 roku co się stanie z Polską po pokonaniu Hitlera. USA i Anglia ZGODZILI się w Jałcie że Polska przechodzi pod „KURATELĘ” sovietów ZSRR.
    Właśnie DLATEGO Komenda Głowna AK po zdobyciu Warszawy przez Armię Radziecką i Wojsko Polskie gen.Berlinga 17 stycznia 1945 roku natychmiast wydała ROZKAZ WSZYSTKIM żołnierzom AK w dniu 19 stycznia 1945 roku, oraz innym POLSKIM podziemnym zbrojnym formacjom w Polsce w 1945 roku oraz później, aby całkowicie ZAKONCZYLI WALKĘ ZBORJNĄ, oszczędzali życie AWANGARDY Polskich Patriotów.
    NIE wolno było tracić w Polsce w NIERÓWNEJ walce z żydo-komunistami „sovietami”, którym dali władzę w PRL-u te żydo-komuniści „soviety” z Kremla po wyzwoleniu Polski.
    Komenda Głowna AK wydała WYRAŹNY ROZKAZ 19 stycznia 1945 roku ROZWIĄZANIA się wszystkich oddziałów AK i ZAPRZESTANIA wali zbrojnej z SOVIETAMI, uznając tą walkę zbrojną jako bardzo NIE RÓWNĄ, która NIE da rezultatu na równi z samobójstwem, czyli próbom przejęcia władzy w sposób zbrojny w powstałym PRL-u.
    Większość dowódców AK i innych POLSKICH formacji ZBROJNYCH niższego szczebla w terenie NIE podpodporządkowało się ROZKAZOWI Komendy Głównej AK i dalej kontynuowało BEZNADZIEJNĄ walkę „podjazdową” z sovietami w powstałym PRL-u po 1945 co miało skutki TRAGICZNE – zgineła polska patriotyczna AWANGARDA w tej nierównej walce z sovietami, którzy byli BARDZO potrzebni do późniejszego prowadzenia walki, ale POLITYCZNEJ, których potem zabrakło i dlatego Polska była tak długo pod butem żydo-bolszewików czyli niedobitków żydów z polskim obywatelstwem !
    Bardzo obiektywny wykład profesora Bogusława Wolniewicza na ten temat:
    „HEROIZM TRAGICZNIE BEZSENSOWNY” :
    https://www.youtube.com/watch?v=YXhFI-A6cwo&t=349s

    • spider

      20 lutego 2018 at 04:07

      Czyli wg twojej powalającej logiki: lepiej żeby się poddali i zostali rozstrzelani lub wstąpili do partii, niż walczyli i zostali bohaterami?

      • Masław

        20 lutego 2018 at 07:32

        Większość wcale rozstrzelana nie została. Ale aby to wiedzieć, powinieneś poznać historię (i nie z propagandówek obecnych świń przy korycie). Większość to pospolita bandyterka, która bała się normalnego życia, bo często nie potrafili robić niczego pożytecznego.

        • Paweł

          20 lutego 2018 at 09:07

          Używasz narracji typowej dla komunistów rodem z PRL.Dla ciebie autorytetem jest Muzgała.
          Poczytaj historię tamtych czasów ale różnych autorów a nie tylko tych co pisali za czasów komunizmu fałszując fakty.

    • Stanley

      21 lutego 2018 at 08:48

      zapominasz o jednej ważnej rzeczy. Oni byli żołnierzami, a dla żołnierza najważniejsza jest przysięga, rozkaz. Ich nikt z przysięgi nie zwolnił, a kiedy już rozwiązanao AK, 1944 rok, to już było wiadomo jaki los czeka byłych żołnierzy i pozostała im tylko walka na śmierć i życie. na tym polega ich dramat, a nie na tym , że brawura przesłoniła im logiczne myslenie. To jest taka liberalna narracja serwowana np. przez pana Korwina Mikke.

  5. bnkmnh

    19 lutego 2018 at 22:21

    witold jurasz (celowo z małych liter o tym ścierwie) dzisiaj na fb:
    „Nie rozumiem tylko jednego – jak to możliwe, że istnieje kalendarz szczepień obowiązkowych, a niektórzy nic sobie z tego nie robią i nie ponoszą za to żadnych konsekwencji. W mojej ocenie powinna istnieć procedura, w ramach której nieszczepione dzieci byłyby sczepiane przymusowo (jeśli konieczne – policja powinna dzieci odbierać na kilka godzin i dowozić do szpitali). A jak ktoś uwierzył w putinowską propagandę (bo ta poza tym, że NATO jest złe, Amerykanie nas zdradzą, Patrioty są za drogie a każdy Ukrainiec to banderowiec dotyczy również szczepionek) ma przecież możliwość wyjazdu do Rosji. Może spotka się tam z wierzącymi w moralność w b. Światowej Ojczyźnie Proletariatu. I będzie cacy. Naziole zachorują na krztusiec i się zakaszlą swoją nienawiścią. „

  6. Soplica

    19 lutego 2018 at 23:27

    Widać że Polska to nadal państwo teoretyczne i na dodatek chodzące na pasku obcych państw. Żenada ta cała „dobra zmiana”, opium dla mas aby się ogłupiało i miało poczucie spełnienia. Nic poza tym.

  7. Karol

    19 lutego 2018 at 23:46

    Polską powinni rządzić polscy patrioci. Inaczej nas ograbią, wykorzystają i jeszcze karzą walczyć z ruskimi. Pisowcy niestety tylko robią za patriotów. Powinniśmy dbać o Polskę, a o Białoruś tylko wtedy jak nam to nie szkodzi. Na razie jest na odwrót. Boją się wszystkich.

    • Soplica

      20 lutego 2018 at 11:36

      Boją się tylko żydów – konsultują ustawy i pytają o zakres, ulegają Ukrainie i innym, ostatnio w sprawie Puszczy Białowieskiej wywieszono białą flagę. Taka ci „dobra zmiana”.

  8. tomek

    20 lutego 2018 at 16:38

    Tu zawsze jest pełno spadochroniarzu ubeckich z neonu

  9. Piotrx

    20 lutego 2018 at 18:18

    „Pod komentarzem zamieszczono film, w którym Włodzimierz Cimoszewicz wypowiadał się na temat II Marszu Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce…”

    Poniżej na temat ojca W.Cimoszewicza

    „Pół wieku zarazy 1944-2000”- Jan Beszta Borowski
    /fragmenty/

    ……Marian Mikołaj Cimoszewicz ur. w 1917 r. w Ulianowsku. Po ukończeniu z przerwami szkoły podstawowej, do przyjścia bolszewików pracuje jako robotnik-brukarz. W 1939-40 jest już poborcą dostaw obowiązkowych w bolszewickim „Rejonpołnamzakie” w Wołkowysku. W końcu 40 r. pojawia się w parowozowni Białystok jako „seksot”- tajny donosiciel NKWD -jak zezna później świadek Ułas, (w dokumentach tej informacji brak). Potem w Armii Czerwonej. 24-06-1941 r. kończy szkołę podoficerską radiotechniczną w Rostowie n. Donem. W 1941 r. przydzielony do Jedn. Spec. przy sztabie wojsk inż. Po dwóch latach skierowany do Wojska Polskiego – Armii Berlinga na kurs oficerów „oświatowych” czyli politycznych i otrzymał pierwszy stopień oficerski. „Do zakończenia wojny – napisał M. Cimoszewicz – byłem więc w aparacie polit. na stanowiskach od z-cy d-cy baterii, z-cy d-cy batalionu i z-cy d-cy 11 pułku piech. 4 DP włącznie. Po zakończeniu wojny w Informacji Wojskowej i WSW do stopnia pułkownika, w tym w latach 1951-54 szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej. W 1955-57 ukończyłem lic. ogólnokształcące i maturę. Kurs WKDO przy wojsk. Akademii Polit. im F. Dzierżyńskiego”. Moc odznaczeń, medali i orderów. Jednym słowem jeden z najbardziej zaufanych ludzi Bolszewii na Polskę. W WAT bardziej wierny bolszewikom niż Komendant WAT-u gen. Leoszenia, który kilku pracowników Akademii wybronił z łap „Polaka” – MC, jak później zeznają świadkowie. 5 listopada 1991 r., po konsultacji z prawnikiem i za namową jednego z dziennikarzy składam do Sądu Rejonowego w Białymstoku pozew przeciwko W. Cimoszewiczowi o zasądzenie od niego 100 mln. zł na rzecz fundacji PCK i ofiar terroru stalinowskiego. W załączeniu przekazałem kopie dokumentów, obszerne oświadczenie p. Jarosława Krzyżanowskiego i jego podałem jako świadka. Po kilku tygodniach, na prośbę p. Jarosława wnioskowałem o przeniesienie tej sprawy do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, z uwagi na wiek i trudności z dojazdem świadków do Białegostoku. Kończyła się „nasza” dwuletnia kadencja Sejmu. Wracam z W-wy do domu. Do tego samego przedziału wsiada poseł Czykwin, ma ze sobą jeszcze „ciepłą”, tylko co wydaną książkę Marszałka Sejmu Mikołaja Kozakiewicza „Byłem Marszałkiem kontraktowego…” pokazuje str. 131 czytam: 6. 07. 1989 godz. 9. 30 – wizyta wicemarszałka Fiszbacha, raczej rozpoznawcza. Mówimy o „okrągłym stole”. Ze zdumieniem dowiaduję się od niego, że za tym stołem na 57 uczestników, aż 47 było żydami!….”

    (…)

    ….Za każdym razem przed wyjazdem umawiam się telefonicznie na spotkanie z p. Krzyżanowskim. Wzajemnie przekazujemy sobie materiały, informujemy o postępie w poszukiwaniu świadków. Do spotkania z por. Romualdem Ułasem doszło dopiero po 8-krotnym pobycie Krzyżanowskiego w jego domu. Początkowo zgodził się na krótką rozmowę o tamtych czasach, później napisał Oświadczenie i zgodził się wystąpić przed Sądem jako świadek. To był prawdziwy cud – odnalezienie takiego świadka. Poznał Cimoszewicza seniora jeszcze w 1940 r. w Parowozowni Białystok, jako tajnego agenta NKWD i Komisarza Kuprianowa. „Po rozmowach Cimoszewicza z jego „seksotem” znikali nagle ludzie” – napisał.

    (…)

    Pierwsza, właściwa rozprawa odbyła się 14-07-1992 r. Stawiło się trzech świadków. Sąd przesłuchał tylko Jarosława Krzyżanowskiego lat 77. Zeznał on min…

    „Byłem kierownikiem sekcji remontów w WAT… z MC zetknąłem się wiele razy, m.in. otrzymałem od niego polecenie przebudowania schronu przeciwlotniczego na areszt… wydał polecenie przystosowania pomieszczenia pod schodami w piwnicy na celę, w której nie można się było wyprostować… Byłem aresztowany przez MC w 1952 r. lub 53 r. na 24 godziny za jakąś domniemaną kradzież cegieł… powodów do aresztowania nie było, wystarczył jeden telefon do mnie…..przesłuchanie trwało od 16 do 22 i od 8. 30 do 16-tej. W nocy siedziałem pod strażą żołnierza uzbrojonego w automat. W czasie wojny byłem przesłuchiwany przez Niemców na Szucha i stwierdzam, że tamto Gestapo nie zostawiło tak złych wspomnień jak przesłuchanie w Inf. Wojsk. Mjr. MC… raz kazał mi przejąć rzeczy po aresztowanym oficerze, który słuchał radia Wolna Europa i w kilka miesięcy później zostały one odebrane przez rodzinę aresztowanego… w pokoju widziałem na ścianie rdzawe plamy jakby po strzałach po to, aby stworzyć atmosferę strachu dla przesłuchiwanego… Wiadome mi jest, że przez mjr. MC był aresztowany Komendant WAT gen. Grabczyński. Generał zniknął z dnia na dzień, była atmosfera terroru… Ja zawsze bałem się MC. Przez 4.5 roku pobytu w WAT, spodziewałem się każdego dnia aresztowania z tytułu działalności ojca i brata oraz przynależności ich do AK, też byłych więźniów Gestapo… W 52 roku był aresztowany kpt. Słowik, który został zniszczony przez Cimoszewicza psychicznie i nerwowo: 11 miesięcy siedział w tym areszcie bez okna, miał zarzut grożący karą śmierci za udział w AK i posiadanie pistoletu z carskich czasów, a był kierownikiem sekcji uzbrojenia, więc zarzut jest śmieszny. Za szpiegostwo był skazany przez sąd wojskowy na 18 miesięcy… Żona jego nie mogła się od nikogo dowiedzieć gdzie mąż przebywa… od mjr. MC ucierpieli jeszcze kpt. Rajter, kpt. Wosik, kpt. Wierzba, Ułas, Walenczak, szer. Kobys, Klimecki, Zimmerman, oraz księża w kościele w Boernerowie… jak wiem byli oni AK-owcami za okupacji… Z-ca MC bez sądu zerwał Słowikowi po aresztowaniu epolety z gwiazdkami. Wszyscy szeregowi kierowcy byli zobowiązani do donoszenia… Nazwisko MC po 30 latach przypomniało mi się, gdy jego syn zaczął prowadzić kampanię prezydencką… Mjr MC uczestniczył w ostatnich 5-10 min. przesłuchania”… ja się boję o moje życie. Jestem zagrożony przez Włodzimierza Cimoszewicza w związku z groźbą w jego liście, który był opublikowany w prasie”.

    Następna rozprawa odbyła się 22 września 1992 r. Pozwany Cimoszewicz junior jak zwykle nie stawił się na rozprawę. Jego pełnomocnik adwokat Sandomierski wniósł o oddalenie przesłuchania świadków, podobnie jak na poprzedniej rozprawie, wnosił też o oddalenie dowodu w postaci akt osobowych MC z Centr. Arch. Wojsk… Sąd postanowił dopuścić dowody z zeznań świadków. Zeznaje świadek Jan Kossowski l. 70, emeryt, obcy pozwanemu.

    „… WAT istnieje od 1951 r., grupa przygotowawcza była już w 1950 r. ja byłem już wówczas pracownikiem WAT-u. MC był szefem Inf. w stopniu majora… Wyczytałem w Przekroju wywiad z kandydatem na prezydenta posłem Cimoszewiczem, który się powołał na chlubną działalność ojca, który przeszedł szlak bojowy do Berlina i po którym przejął w spadku patriotyczne cechy. Napisałem wówczas do redakcji, czy wiedzą że pan Cimoszewicz był w rosyjskim „Smierszu” a później w Informacji… miałem pewne zahamowania moralne, czy syn może odpowiadać za winy ojca. Major takich zahamowań nie miał… w tamtym systemie ojciec odpowiadał za syna, syn za ojca. Wiem, że major w 51 r. aresztował Komendanta Szkoły Lotniczej płk. Adameckiego… Major Cimoszewicz bardzo prześladował moich najbliższych kolegów np. Hiprza, wzywał go ciągle na przesłuchania, czepiał się jego nazwiska, że pewnie był kiedyś folksdojczem, chciał mu wmówić przynależność do AK, również prześladował Downara, Słowika, który po wyjściu z więzienia był ruiną człowieka. Słowik opowiadał mi jak był bity, maltretowany. MC mówił mu, że jego żona go się wyrzekła. MC kazał skonstruować specjalną klatkę dla więźniów. Major gdy przesłuchiwał Hiprza to podobno kładł na stole pistolet. Major Cimoszewicz chwalił się na zebraniu oficerów jak w 45 r. zlikwidował oddział AK. Ja przeszedłem łagry, dostałem 8-letni wyrok, major tego nie wiedział. Musiał coś podejrzewać, bo gdy szedłem do rezerwy znalazłem w mojej teczce personalnej odręczny zapisek MC, że nie należy mnie awansować do czasu sprawdzenia mojej przeszłości. Do 56 r. nie byłem w ogóle awansowany. Gdyby major wiedział o łagrach byłbym na pewno usunięty z wojska, na pewno bym pojechał na wschód. Gdy Komendantem był generał Leoszenia to mogę powiedzieć, że pomimo iż był Rosjaninem to był stosunkowo przyzwoitym człowiekiem, a tu przysyłali najgorszych Rosjan, ale majora Cimoszewicza nie znosił. Wiem, że do niego zgłaszali się niektórzy oficerowie z jakimiś sprawami dotyczącymi MC i on im pomógł.”

    Przesłuchanie świadka Romualda Ułasa lat 71 emeryt, obcy pozwanemu.

    „Zetknąłem się z Marianem Cimoszewiczem, szefem Informacji WAT w 1951 r. Byłem skierowany przez departament MON do pracy w WAT-cie… spotkanie z MC zszokowało mnie, był w stopniu majora, kojarzył mi się z inną osobą. … Byłem czujny, po 5,6 miesiącach pracy w WAT-cie, w nocy po godz. 22-giej do mojego mieszkania służbowego przyszli 2-aj uzbrojeni żołnierze i zameldowali, że z rozkazu majora Cimoszewicza mam się u niego stawić… zabrali mnie w asyście… w pokoju siedział za biurkiem MC, oprócz niego siedziało 4-ech oficerów… informacji m.in. Kołaczyk, Iwański. MC kazał mi usiąść. Otworzył biurko, wyjął pistolet, podrzucił go i schował do biurka, oficerowie też wyjęli pistolety i położyli obok siebie. Po chwili Cimoszewicz powiedział, że mamy porozmawiać o pewnych sprawach. Wyjął ponownie pistolet, położył kolbą w moją stronę, pytał mnie o życiorys kolejno aż do zesłania. Później zaczął pytać o mojego ojca, co robił, gdzie należał w czasie okupacji, ojciec był w Polsce ścigany przez UB a ja byłem na zesłaniu. Przesłuchania takie trwały do 2-giej w nocy… powtarzało się to 5-ciokrotnie w ciągu kilku miesięcy. … poszedłem do gen. Leoszeni mówiąc mu, że MC wykańcza mnie psychicznie. Po 3-ch dniach generał powiedział, że mogę siedzieć spokojnie dopóki on tu jest, będę miał spokój. Po paru miesiącach na WAT-cie skojarzyłem sobie, że Cimoszewicza widziałem w 1939 roku w Białymstoku, gdy był on tzw. „seksotem” komisarza Kuprianowa, ówczesnego kierownika Kadr w dziale technicznym parowozowni, co w ówczesnej nomenklaturze oznaczało – tajny agent. W 39 r. koledzy ostrzegli mnie, że jest to człowiek niebezpieczny. Utkwiła mi w pamięci ta twarz. Różne szczególiki wskazywały, że on grzebał w różnych sprawach, trefny był każdy Polak. W moim głębokim przekonaniu człowiek z Białegostoku i major Cimoszewicz to ta sama osoba… w czasie przesłuchania wspominał, że pochodzi spod Wołkowyska… uważam, że MC chodziło o sprawy mojego ojca, bo w tym czasie trwało śledztwo przeciwko mojemu ojcu, który należał do SZP, AK, BIP, WIN. Ojciec w czasie śledztwa był torturowany fizycznie i w wyniku tego zmarł 17 stycznia 1952 r. w UB w Białymstoku.”

    Oto niektóre zapiski – notatki jakich dokonałem przeglądając akta MC w Centr. Arch. Wojsk, cytuję…

    „W 1946 r. jako oficer Informacji kierując grupą żołnierzy likwiduje bandę Bohuna, działającą na terenie woj. poznańskiego… Płk. MC jest długoletnim, doświadczonym pracownikiem organów, zajmował w nim szereg odpowiedzialnych stanowisk… Pełnił funkcję szefa Oddziału III-operacyjnego d/s poszukiwań dezerterów i broni… ideologicznie, klasowo związany z partią. Posiada skrystalizowany światopogląd marksistowsko-leninowski, nieprzejednany stosunek do wroga, oddany sprawie Polski Ludowej i ZSRR (53 r.). Raport z prośbą o przeniesienie w ramach organów do innej jednostki – czuję się źle przy wykształconych oficerach i ludziach… Raport z prośbą o przeniesienie z powrotem do pracy operacyjnej. Prosiłem w 1948 r. będąc u Fejgina, by nie pozostawiono mnie poza operacyjnymi… 2-XI-1968 r. Rada Państwa zezwoliła na wniosek Min. Spraw. Zagr. na przyjęcie odznaczenia ZSRR Orderu Wojny Narodowej I stopnia /-/ Bartel -Ambasador… Prośba MC o skierowanie do Indochin-Międzynarodowej Komisji Nadzorczej, za moje zasługi. Popieram /-/ płk Turkiewicz z-ca WSW… Posiada wyrobioną czujność klasową. Kary: Nagana udzielona przez szefa GZI MON z 11-02-1952 r. za niewłaściwy stosunek do żołnierzy, oraz bezprawne zatrzymanie jednego z nich w areszcie. … posiada charakter nieco impulsywny… mimo średniego wykształcenia szwankuje styl pisania. /-/ gen. Brygady Kokoszyn szef WSW 1959 r. … odznaczenie 4-X-71 r. Z-ca szefa WSW Tow. płk. dypl. Cz. Kiszczak w obecności Sekr. kom. partyjnej.”…..

  10. Piotrx

    20 lutego 2018 at 18:26

    cd..

    ….4 czerwca 1992 r. Antoni Macierewicz – Minister Spraw Wewnętrznych wykonując uchwałę sejmu ujawnił m.in. posłom zasoby archiwalne MSW dotyczące ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych. Na tej liście był też Włodzimierz Cimoszewicz kryptonim: Carex. Listę tą ujawniła dopiero po roku, w rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego Gazeta Polska. W międzyczasie dowiedziałem się, że junior Cimoszewicz już przed wrześniem 1980 r. wrócił cytuję: … „ze Szwecji, gdzie odbywałem letnią praktykę w polskim konsulacie w Malmó,,.

    Cytat ten pochodzi z wydanej w 1993 r. książki pt. „Czas odwetu” Włodzimierza Cimoszewicza, zredagowanej przez Artura Smółkę. Jest to agitka propagandowa niczym cytowane wyżej „Trzy spotkania” – seniora MC. Oczywiście junior WC zaprzecza w niej że był agentem, przeciwnie, mówi że był inwigilowany przez SB i oskarżony o współpracę z CIA. Niemal siłą wciągano go do ZMS-u. …

    „W 1972 zostałem przewodniczącym ZMS na Uniwersytecie, podobnie byłem przew. SZSP. Potem sekretarzem komitetu uczelnianego PZPR. 15 września 1980 r. wyjechałem na stypendium Fullbrighta na Uniwersytet Columbia w Nowym Jorku” pisze Cimoszewicz junior … „Należałem do organizacji partyjnej przy konsulacie w Nowym Jorku”. –

    Wcześniej był na jakiejś placówce ONZ w Genewie z ramienia PRL – rok 1977. Jakich ludzi wysyłano na placówki zagraniczne, czy do zachodnich uczelni i co tam mieli robić dla MSW, wie dziś już niemal każde dziecko. To były jaczejki wywiadu KGB i GRU, bo nawet nie dla PRL-u. Poseł Włodzimierz Cimoszewicz od maja 1992 r. pełnił w Radzie Europy funkcję sprawozdawcy Komisji Prawnej i Praw Człowieka w sprawie … dekomunizacji.

    Doczekaliśmy czasów – komunista dekomunizuje! W rządzie Pawlaka szef Komitetu Społecznego Rady Ministrów i minister (o Boże!) Sprawiedliwości – niczym u Orwella. 4 listopada 1993 r. w Gazecie Polskiej ukazał się obszerny artykuł Piotra Jakuckiego pt. „Pułkownik Cimoszewicz”. Oparty był o zdobyte przeze mnie dokumenty, oświadczenia i zeznania świadków przed Sądem Woj. w Warszawie. Artykuł ujawniał publicznie, na cały kraj, haniebną, zdradziecką przeszłość i czyny MC, oraz niektóre fakty świadczące, że jego potomek poszedł w jego ślady.

    (…)

    Co syn ma wspólnego z czynami ojca – zadawali pytania Krzyżanowskiemu? kontrą byli pracownicy WAT, wojskowi, „intelektualiści” itp. Musieliśmy zmienić wzajemnie adresy na korespondencje bo listy na mój adres zaczęto przechwytywać na poczcie. WC miał wszędzie swoje jaczejki, w tym w Wojewódzkim Oddziale Poczty w Białymstoku, skąd np. nakazywano wszystkim placówkom terenowym zakupywanie „Gazety tygodniowej”, redagowanej i wydawanej przez WC – takiej „Prawdy” w PRL-bis. Jaka siła, moc nakazywała mnie – schorowanemu, starszemu człowiekowi poświęcić 3 lata życia, cały wysiłek i energię, ok. 70 dni wyjazdów do samej tylko W-wy, pisać setki skarg, wniosków, próśb i listów, wreszcie wydać ze swojej renty ok. 50 min. zł. Czy po to aby WC mnie przeprosił? Po stokroć nie!

    Celem tej pracy, był krzyk rozpaczy – Narodzie patrz: potomkowie zdrajców i zbrodniarzy sięgają bezczelnie po władzę nad Tobą. Same zło, zdrada, służba okupantowi, agentura ojca i syna – niezauważone w otoczce perfidnego kłamstwa -triumfuje. I nie przeraża to już niemal nikogo. Jaka to będzie Polska? To był proces w celu poruszenia sumień, u wielu już spaczonych przez prokomunistyczne media, szkoły, uczelnie itp. Kierujący nimi to w dużym stopniu potomkowie ludzi o przeszłości podobnej do płk MC (rodzina Michnika-Szechtera). Stąd powtarzane przez nich brednie o zbiorowej odpowiedzialności, grzebaniu w życiorysach, teczkach itp.

    A przecież na Zachodzie, w wielu krajach kandydat nawet na policjanta jest sprawdzany czy jego rodzice nie byli zdrajcami. Czy udało się coś z tego celu osiągnąć? Dziesiątki artykułów w Gazecie Lokalnej, Gazecie Polskiej, początkowo kilka nawet w Wyborczej i w prasie lokalnej, a nawet w „Trybunie”, gdzie gen. Rozłubirski zaatakował mnie za ujawnienie przeszłości MC, na co odpowiedział mu red. Jakucki w GP. Kilka artykułów zamieściło też Życie, Gazeta Łapska i inne. W procesie uczestniczyło kilkudziesięciu ludzi z różnych stron kraju, np. kilka razy przybywali ludzie z Poznania; było też rozprowadzonych kilka tysięcy materiałów i dokumentów nt. Cimoszewiczów. Wszystko to pozostawiło jakieś ślady w umysłach, sumieniu, w świadomości.

    CZERWONE SKUNKSY.

    Wszystkim, którzy ględzą o zbiorowej odpowiedzialności, nie winieniu syna za ojca, „grzebaniu w życiorysach” dedykuję niniejsze fragmenty z broszury pt. „Czerwone skunksy” napisanej przez W. Gauzę – rzecz o Quislingu i jego grupie, która w czasie okupacji Norwegii przez Niemców, współpracowała z okupantem. Cytuję : …,,W Norwegii nikt nie nazywa partii N. S., której przewodził Quisling „obozem politycznym” (poza dziećmi faszystów), lecz nieodmiennie od 1945 r. do dziś, stadniną zdrajców ojczyzny, łajdaków i pospolitych łotrów. A przecież Quisling i jego partia, nie uczyniła w Norwegii nic innego, a nawet daleko mniej niż komuniści w Polsce.

    Wraz z przegraną nazistów w Niemczech wszystkie „Nachrichtung Beobachtery” znikły z życia publicznego, żeby więcej nie truć i nie smrodzić. W Norwegii postąpiono podobnie z duchowymi przewodnikami i kierunkowskazami inteligencji faszystowskiej. Skoro w Polsce wychodzą nadal N. Beobachtery (niektóre zmieniły barwy i nazwy, żeby utrudnić ludziom rozpoznanie), to jest to znak, że czerwoni jeszcze nie przegrali… Michnik – nie pojmując pewnych prostych rzeczy – uwierzył w swą wyjątkowość i posłannictwo, chwytając się za umoralnianie Polaków, pouczając ich, co jest moralne, a co niemoralne i jak zachowywać się, zwłaszcza wobec czerwonych. Cynik i łgarz, moralista! Na domiar złego, z jakiego domu! Z jakiego środowiska moralnego?! Syn łajdaka i zdrajcy a przy rym młodszy brat łotra i czerwonego gangstera, mającego na sumieniu wiele ludzkich istnień i cierpień niewinnych Polaków, za przeciwstawianie się czerwonemu bezprawiu i zdradzie ojczyzny. To już za wiele… żeby prostytutka pouczała moją córkę jak ma się prowadzić… W czołowym dzienniku norweskim „Aftenposten” ukazał się wiosną 91 r. obszerny artykuł pt. „Przegrana generacja”, w którym autor poruszył problem zapomnianej generacji profaszystowskiej… czyli dzieci członków i działaczy formacji faszystowskiej w Norwegii. Jądrem problemu była kwestia, czy było konieczne tak drastyczne i dogłębne rozprawienie się ze zdrajcami (bo rządzili z ramienia obcego państwa tj. Niemiec) w ramach defaszyzacji kraju, w rezultacie czego, bezpośrednie potomstwo (dzieci) faszystów zostało wyłączone i wyizolowane, a tym samym pozbawione możliwości uczestniczenia w życiu politycznym i innym publicznym. W tej sprawie demokratyczna opinia publiczna w Norwegii, po 45 latach zajęła stanowisko tak samo bezkompromisowe. Jak sąd nad Quislingiem i jego współpracownikami oraz działaczami, był koniecznością dla zdrowia moralnego narodu, oraz przywrócenia poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości, tak konieczna była kwarantanna duchowa dla ich dzieci, wychowanych w środowisku faszystowskim. To głównie dlatego, aby uniemożliwić im zatruwanie życia społeczno-politycznego i kulturalnego duchem wyniesionym z domu faszystowskiego. Quisling i członkowie jego rządu i partii, byli zdrajcami ojczyzny dlatego, że sięgnęli po władzę przy pomocy obcego państwa. Koniec. Kropka. Powodem, dla którego prof. Dahl sięgnął po sprawę Quislinga, był rozwój sytuacji w krajach Europy wschodniej i ujawnienie ogromu zbrodni i barbarzyństwa, będącego dziełem komunistów i tyranii bolszewickiej. Faszyści i naziści mają razem na sumieniu ok. 50 mln ofiar. Komuniści w samej tylko Rosji mają na sumieniu 62 mln istnień ludzkich, do tego należy dodać 2 mln w Kambodży i 20 min ofiar w Chinach Ludowych, poza milionami inwalidów… Przed dwoma laty – w 1989 r. TV norweska nadała w odcinkach program-reportaż filmowy z procesu Quislinga i jego kliki… najbardziej interesująca w nim była argumentacja, przy pomocy której bronił się Quisling i towarzysze… była ona zaskakująca… odnosiło się wrażenie, że Quisling czytywał regularnie komunistyczną „Politykę”, Nowe Drogi, i Trybunę Ludu z lat 80-tych i początku 90-tych. Głównym bowiem argumentem Quislinga było to, że biorąc władzę w Norwegii z rąk Hitlera i przy pomocy niemieckich sił zbrojnych, uratował istnienie państwa norweskiego, uratował niepodległy byt tego państwa. Bo gdyby tego nie uczynił, to Norwegia zostałaby wcielona do Niemiec i przestałaby istnieć jako samodzielne państwo… Komuniści w Polsce wyciągają co pewien czas identyczny argument na swoją obronę… Gdyby tego nie uczynili – jak podkreślają – to Polska stałaby się 17-tą republiką sowiecką… Jest to oczywista bzdura, serwowana Polakom przez inteligencję „polską” z biografią duchową ukształtowaną przez komunistyczną „Politykę”… Tę komunistyczną argumentację Quislinga sąd norweski uznał za dziecinnie naiwną. Wyrok był jednomyślny. Zapadło 29 wyroków śmierci. 25 wykonano… Król ułaskawił tylko cztery osoby, zamieniając im karę na dożywocie… … Czyż komuniści w Polsce zrobili coś innego, poza tym, że nie poszli na służbę hitlerowskiego barbarzyńcy, lecz jeszcze większego bolszewickiego Stalina… Michnik usiłuje zobiektywizować rolę, jaką odegrali w historii Polski czerwoni (a odegrali przecież taką samą rolę, jak faszyści w Norwegii) i wywołać w społeczeństwie polskim zrozumienie dla komunistów, aby pomniejszyć ich winę, a właściwie po to, aby zapobiec pociągnięciu ich do odpowiedzialności karnej za służbę obcemu państwu i za zdradę ojczyzny……. ale nie tylko ich broni. Broni również swojej rodziny, ojca zdrajcy i brata Stefana, byłego członka UB-eckich sądów kapturowych … wyobraźmy sobie taki proces ojca i brata Michnika… „Ja tu słyszę wołanie o krew” – wołał w Sejmie ten moralista … kara jaką nałożono Najrowskiemu i innym złodziejaszkom jemu podobnym, nie wzbudziła w Michniku wołania o „miłosierdzie chrześcijańskie”, o którym było tylekroć głośno, ilekroć ktoś domagał się ukarania komunistycznych przestępców. Niemoralną i haniebną rzeczą jest domaganie się ukarania zdrajców ojczyzny, morderców i złodziei, którzy rozkradli kasę państwową..

  11. Ada

    26 lutego 2018 at 10:52

    Chcesz mieć piękny uśmiech nie czekaj umów się z ortodontą http://ortodoncjakabaty.pl atrakcyjne ceny i duże doświadczenie zarówno z dziećmi jak i dorosłymi

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra