Z kraju

Rządowy program obliczony na poprawę zdrowia psychicznego nastolatków może okazać się nieskuteczny, jeżeli całkowicie nie wyeliminujemy seksualizacji

„Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że eksperci pracują nad planem ratunkowym dla dzieci z zaburzeniami psychicznymi. Gazeta alarmuje, że z badań przeprowadzonych wśród warszawskich gimnazjalistów wynika, iż co piąta 15-latka cierpi na depresję, natomiast według policji przez trzy lata o jedną trzecią zwiększyła się liczba nastolatków próbujących odebrać sobie życie.

Cytowani przez gazetę eksperci twierdzą, że problem leży w dysfunkcyjnych rodzinach, wymagających więcej niż dziecko jest w stanie udźwignąć. Czy jednak rzeczywiście w tym? Czy winnych nie należy jednak szukać po stronie państwa, niewalczącego w sposób dostateczny z głównym powodem tego stanu rzeczy, a mianowicie z seksualizacją i pornografizacją przestrzeni publicznej?

Jak podkreśla E. Erikson warunkiem właściwego rozwoju psychoseksualnego dziecka jest spełnienie zadań rozwojowych okresu dojrzewania, na które składają się: akceptacja własnej płci i własnego ciała, przyjęcie zdrowego modelu roli płciowej oraz nauka zdrowego stosunku do płci odmiennej, kierowania własną seksualnością. Tymczasem obecnie – co widać dosłownie wszędzie – ów proces w większości przypadków jest poważnie zaburzony: oglądanie pornografii, coraz powszechniejsza moda na pary jednopłciowe realizowana najpierw w formie zabawy, prowokacji, później zaś prowadząca do realnych uwikłań i zaburzeń, wszechobecna nagość, handel pożądaniem i rozbudzanie tego ostatniego w dzieciach mimo że nie są do tego dość dojrzałe i psychicznie przygotowane.

Już na początku obecnego wieku liczne badania potwierdzały, że coraz większa liczba polskiej młodzieży przejawia liberalizm w dziedzinie zachowań seksualnych, który charakteryzował do niedawna głównie kraje Europy Zachodniej i USA. Uwagę na to zwróciła swego czasu Patrycja Miśko (Koło Naukowe Studentów Resocjalizacji „Dwa Światy”, UAM). Wiele złego uczyniły w tej materii bezmyślnie wpuszczane do szkół organizacje pozarządowe jak PONTON, czy Jaskółka, które prowadziły regularną deprawację dzieci. Nie mniej złego wyrządziły dzieciom media. Jak słusznie zauważyła Patrycja Miśko z koła naukowego studentów resocjalizacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza za S. Grzelakiem, wówczas doktorem psychologii i wiceprezesem zarządu Fundacji Homo Domini im. Karola de Foucauld (a było to ponad dziesięć lat temu – do dnia dzisiejszego problem jedynie się pogłębił), seksualizacja jest obecna we wszystkich mediach i wpływa na dzieci, narzucając pewne treści, które powinny być im jeszcze nieznane. „Seks jest wszechobecny w sztuce, reklamie, gazetach, modzie. Masowość zjawiska powodowana jest dużą konkurencją na rynku, która prześciga się w pomysłach na przyciągnięcie klienta. Marketingowe założenie „zwrócenia uwagi poprzez propagowanie seksu” sprawia, że zainteresowanie nim skupia się tylko na jego zmysłowych, biologicznych cechach. Młodzi ludzie są zmuszani do dorastania w nienaturalnym, zbyt szybkim tempie, bez przeżyć, których oni potrzebują, aby czuć się bezpiecznie i ufnie. Media propagują wizję seksu bez miłości, uczą doświadczania przyjemności, ukierunkowując seks na osiąganie orgazmu, a nie na pielęgnowanie bliskości i intymności” zauważyła. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na wspomnianą przez nią kwestię poczucia bezpieczeństwa – jego brak bowiem może prowadzić do poważnych zaburzeń natury psychicznej, czy psychosomatycznej.

Jest tu niewątpliwie wielka rola rodziców, którzy powinni kontrolować, jakie treści trafiają do ich dzieci za pośrednictwem prasy dla dzieci i młodzieży. „Niemały wkład w podejmowanie przedwczesnych kontaktów seksualnych ma prasa typu: Bravo, Bravo Girl, Popcorn, Twist. W rubrykach „Mój pierwszy raz” czy „Psychoporady” znaleźć można wypowiedzi 12, 13-latków opisujących swoje przeżycia. Młody czytelnik, przed inicjacją, zaczyna się wówczas zastanawiać, czy jest z nim wszystko w porządku, skoro jego rówieśnicy już współżyją, a on nie… Ciekawość i chęć dorównania kolegom/koleżankom powoduje rozpoczynanie kontaktów seksualnych bezrefleksyjnie, w momencie, gdy jeszcze nie jest się do tego odpowiednio przygotowanym i dojrzałym. Wokół propaguje się współżycie seksualne, nie mówiąc nic o konsekwencjach, jakie niesie ono za sobą. Wyniki badań przeprowadzonych w 2006 r. w warszawskich gimnazjach są zatrważające. Ponad połowa uczniów była przekonana, że prezerwatywy w 100% chronią przed HIV/AIDS” zauważała Miśko.

O zagrożeniach wynikających z seksualizacji alarmowało w 2007 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologów (APA), które wydało w tej sprawie specjalny raport. Nie pozostawia on złudzeń – rozpowszechnianie wyuzdanych zdjęć kobiet i dziewcząt, handel nimi oraz wizerunek kobiety obecny w mediach są szkodliwe, ponieważ niszczą samoocenę dziewcząt oraz zdrowe środowisko ich wzrastania. Wnioski te APA wyciągnęła w oparciu o badania oraz analizę skierowanych do dziewcząt kampanii reklamowych, treści zawartych w przekazie telewizyjnym, filmach wideo, muzyce, tekstach piosenek, magazynach, filmach, grach wideo oraz internecie. Przedstawiciele stowarzyszenia wskazywali, że z seksualizacją mamy do czynienia wówczas, kiedy wartość osoby sprowadza się do jej sexappealu, wyglądu oraz zachowania, a także wówczas kiedy osoba jest traktowana (przez samą siebie, bądź innych) w sposób przedmiotowy, wielokrotnie również nadużywana seksualnie.

– Konsekwencje seksualizacji dziewcząt we współczesnych mediach są bardzo rzeczywiste i mają negatywny wpływ na rozwój zdrowotny dziewcząt – powiedziała Eileen L. Zurbriggen, wykładowca psychologii na Uniwersytecie Kalifornii. – Dysponujemy obszernymi dowodami, że seksualizacja ma negatywny wpływ na wiele obszarów, w tym funkcje kognitywne, zdrowie fizyczne i psychiczne, a także zdrowy rozwój w sferze seksualności – dodała. Przeprowadzone przez APA badania jasno dowodzą, że seksualizacja i uprzedmiotowienie podkopuje poczucie własnej wartości oraz akceptację dla własnego ciała, prowadząc do problemów emocjonalnych, jak wstyd czy stany lękowe. Co więcej, łączą one seksualizację z trzema najpowszechniejszymi zaburzeniami psychicznymi diagnozowanymi u dziewcząt i kobiet, a mianowicie z zaburzeniami jedzenia (anoreksja, bulimia, zachowania kompulsywne), niska samoocena, depresja i nastroje depresyjne. W ocenie analityków z APA, z przeprowadzonych przez nich badań można wysnuć również wniosek, że seksualizacja ma negatywne konsekwencje na zdolności dziewcząt do rozwinięcia w sobie zdrowej tożsamości seksualnej.

APA podkreśliła znaczenie roli rodziców w kształtowaniu seksualności dzieci, ich roli ochronnej, ale również edukacyjnej. Uwrażliwiała przy tym, aby odpór seksualizacji dały szkoły – mają one uczyć, jak bronić się przed seksualizującą propagandą mediów oraz pseudoedukacyjnych programów, w rzeczywistości prowadzących do deprawacji.

– Jako społeczeństwo musimy zastąpić wszystkie te seksualizujące przekazy, przekazem pokazującym dziewczęta w sposób pozytywny, prowadzący do właściwego rozwoju w sferze seksualnej – uważa dr Zurbriggen.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że ocena zadowolenia z życia polskich dziewcząt jest najgorsza spośród 42 przebadanych pod tym względem krajów, oraz że rząd przygotowuje program mający zaradzić problemom psychicznym wśród dzieci. I tak w każdej szkole będzie psycholog, ponadto mają powstać terapeutyczne zespoły mobilne i szybko dostępna terapia rodzinna. Wszystko pięknie, ale czy w ten sposób rzeczywiście odpowiemy na istniejący problem?

W 2003 r. magazyn „Psychology Today” ostrzegał, że wielu nastolatków, w szczególności chłopców czuje się przymuszanymi do aktywności seksualnej zanim są do niej psychicznie przygotowani. Wyniki ówczesnych badań były szokujące i porażające: ok 63 proc. nastolatków wyrażało przekonanie, że pragnienie seksu to dobry pomysł, chociaż niewielu z nich rzeczywiście decydowało się na inicjację seksualną. Jeden na trzech chłopców w wieku 15-17 lat przyznawał, że czuje presję ze strony rówieśników do rozpoczęcia pożycia seksualnego. Wówczas jeszcze dziewczęta czuły się nieco mniej przymuszane do tego przez środowisko rówieśnicze – 23 proc. dziewcząt odczuło taką presję. Ten trend, który do dnia dzisiejszego w sposób znaczący się pogłębił, trafił również do Polski.

Problem w tym – o tym jakoś nikt nie chce głośno mówić – że współczesne nastolatki są narażone na nadużycia seksualne w stopniu dotychczas niespotykanym i wydaje się, że właśnie tutaj należy szukać przyczyn depresji i prób samobójczych. Nadużycie seksualne zawsze pozostawia trudną do zagojenia ranę i dopóki nie ukróci się seksualizacji dzieci i młodzieży, to wszelkie pomocowe programy rządowe mogą okazać się zwyczajnie nieskuteczne.

 

Fot. Pixabay

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

3 komentarze

3 Komentarzy

  1. Bartek

    7 marca 2018 at 13:23

    Bardzo ważny i potrzeby i pełen troski głos Pani Anny Wiejak.Niestety PIS wprowadza w życie wszystkie żądania unii ,nawet zgniliznę moralną.Episkopat opanowany przez lewaków nie reaguje.Hańba.Szkodzą Kościołowi i Polsce i Polakom.

    • prawo

      7 marca 2018 at 23:19

      Jednym słowem: chujnia.

  2. Soroka

    7 marca 2018 at 17:33

    Następne darmozjady przy tej okazji się napasą!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra