Z kraju

Dr hab. Andrzej Zapałowski miażdży raport o WOT sporządzony na zlecenie Biura Analiz Sejmowych

Fundacja Stratpoints opublikowała raport dotyczący stanu i perspektyw Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce, który w sposób bardzo krytyczny odnosi się do zainicjowanego 25 kwietnia 2016 r. przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, a kontynuowanej przez ministra Mariusza Błaszczaka projektu stworzenia WOT. Przysłowiowej suchej nitki nie pozostawił na tym raporcie specjalista w zakresie bezpieczeństwa państwa ppor. OT dr. hab. Andrzej Zapałowski, który w sposób merytoryczny wytknął wszystkie mankamenty wspomnianej analizy.

W opublikowanej w ramach projektu Neptune analizie koncepcji obrony terytorialnej przypomniano założenia zadań wojsk obrony terytorialnej (WOT), do których twórcy koncepcji zaliczyli: prowadzenie działań zbrojnych we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, ochronę ludności przed skutkami klęsk żywiołowych, udział w realizacji przedsięwzięć z zakresu zarządzania kryzysowego, współpracę z elementami systemu obronnego państwa, w szczególności z administracją rządową i organami samorządu terytorialnego, ochronę społeczeństwa przed skutkami dezinformacji i destabilizacji sytuacji w państwie, propagowanie idei wychowania patriotycznego w społeczeństwie.

Zgodnie z koncepcją, wojska obrony terytorialnej powinny funkcjonować w strukturze dostosowanej do poziomów podziału administracyjnego kraju – na najwyższym Dowództwo WOT, na szczeblu wojewódzkim dowództwa brygad i bataliony OT oraz powiatowym dowództwa batalionów i kompanie OT. Osiągnięcie docelowej struktury organizacyjnej WOT, w latach 2016 – 2019, podzielono na cztery etapy:

1) sformowanie Dowództwa WOT oraz trzech dowództw brygad i batalionów OT, w województwach: podlaskim, lubelskim i podkarpackim, do końca 2016 roku,

2) utworzenie trzech dowództw brygad i batalionów OT, w województwach: warmińsko-mazurskim i mazowieckim, do końca 2017 roku,

3) powstanie siedmiu dowództw brygad i batalionów OT, w województwach: pomorskim, kujawsko-pomorskim, wielkopolskim, łódzkim, świętokrzyskim, małopolskim i śląskim, w 2018 roku,

4) sformowanie czterech dowództw brygad i batalionów OT, w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim i opolskim, w 2019 roku. Skład WOT jako piątego rodzaju sił zbrojnych tworzyłyby – przy założeniu, że powyższe etapy zostaną zrealizowane – dowództwa siedemnastu brygad OT wraz z podległymi batalionami i kompaniami (po jednej w każdym powiecie ziemskim), natomiast stan osobowy – zgodnie z zapowiedziami Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza – powinien liczyć 53 000 żołnierzy, do końca 2019 roku. W WOT będą pełnić służbę żołnierze zawodowi oraz żołnierze nowego rodzaju czynnej służby wojskowej, tj. terytorialnej służby wojskowej.

„Osobliwe w tej koncepcji jest założenie, że szkolenia pododdziałów OT będą odbywać się na trzech szczeblach: powiatowym, wojewódzkim i krajowym. Na terenie powiatu byłoby realizowane szkolenie podstawowe. Na szczeblu wojewódzkim przewiduje się szkolenia specjalistyczne w ośrodkach szkolenia, funkcjonujących przy dowództwach brygad. Z kolei na poziomie najwyższym zostaną przeprowadzone szkolenia zintegrowane na poligonowych ośrodkach szkolenia. Przewiduje się trzyletni cykl szkolenia żołnierzy i pododdziałów OT w systemie weekendowym, w wymiarze 30 dni rocznie. Żołnierze WOT, za wyjątkiem żołnierzy zawodowych, powinni przechowywać umundurowanie w miejscu zamieszkania, natomiast sprzęt i uzbrojenie w Komendzie Policji na terenie powiatu, w którym funkcjonuje dany pododdział OT lub w miejscu stacjonowania dowództwa batalionu OT” zauważa raport, jako zalety omawianej koncepcji wymieniając: zwiększenie ogólnego stanu ewidencyjnego Sił Zbrojnych RP czasu pokoju, uwzględnienie zasobów osobowych organizacji proobronnych w procesie naboru do jednostek obrony terytorialnej, proponowanie elementów oddziaływania motywacyjnego do podejmowania służby w terytorialnych jednostkach wojskowych.

Do istotnych wad tej koncepcji twórcy raportu zaliczają: obniżenie potencjału wojsk operacyjnych, z uwagi na duże potrzeby kadry zawodowej w nowo tworzonych jednostkach WOT58; niewystarczające fachowe przygotowanie kadry zawodowej pozyskiwanej do dowództw i sztabów jednostek OT – adekwatne do specyfiki prowadzenia działań przez te jednostki; nieuwzględnienie kwestii usprawnienia systemu naboru do terytorialnej służby wojskowej oraz zawodowej służby wojskowej, w celu osiągnięcia zakładanego do 2019 roku stanu osobowego WOT; przyjęcie niewłaściwego założenia w szkoleniu pododdziałów OT na terenie powiatów, z uwagi na brak odpowiedniej bazy szkoleniowej – budowa placów ćwiczeń, czy strzelnic oprócz środków finansowych wymaga dodatkowo czasu; brak infrastruktury odpowiedniej dla jednostek WOT, przewidywanych do utworzenia w latach 2017-2019; nazbyt optymistyczne założenia dotyczące osiągnięcia w 2019 roku planowanej liczebności WOT.

„Według oficjalnych danych, z 15 stycznia 2018 roku, Wojska Obrony Terytorialnej liczą niemal 8 000 żołnierzy, w tym około 6 500 żołnierzy terytorialnej służby wojskowej i 1 470 żołnierzy zawodowych, którzy przeszli z innych jednostek Wojska Polskiego. Jak wynika z powyższego, uzupełnianie jednostek OT żołnierzami zawodowymi (ponad 18% stanu WOT) odbywa się kosztem wojsk operacyjnych” stwierdzono dalej w raporcie.

Co więcej, twórcy raportu wskazują, że obecne podporządkowanie WOT, odmienne od pozostałych rodzajów sił zbrojnych, nie zapewnia Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej realizacji ustawowego zadania dotyczącego przygotowania sił i środków podległych jednostek wojskowych oraz związków organizacyjnych do działań bojowych, zwłaszcza w operacjach połączonych (Joint Operations), natomiast dotychczasowe, niskie wskaźniki ukompletowania jednostek OT żołnierzami oraz sprzętem wojskowym mogą sprawić, że WOT nie osiągną zakładanego na koniec 2019 roku stanu osobowego i zdolności do działania, zgodnie z ich przeznaczeniem. Dodają przy tym, iż szkolenie wojskowe kandydatów na oficerów, w ramach studium oficerskiego na potrzeby WOT, jest niewystarczające do odpowiedzialnego dowodzenia i wyszkolenia pododdziałów powierzanych tym oficerom, po zakończeniu studium. „W odróżnieniu od studiów stacjonarnych dwunastomiesięczne studium nie wykształci gruntownie oficerów spośród kandydatów, którzy wcześniej nie mieli do czynienia ze służbą wojskową. Należy też nadmienić, że do pododdziałów OT zostaną skierowani żołnierze – ochotnicy do terytorialnej służby wojskowej – zaledwie po kilkunastodniowym szkoleniu podstawowym” oceniają. Uwzględniając powyższe, a także deficyt bazy szkoleniowej przewidują, iż może pojawić się problem jakości i efektywności szkolenia żołnierzy jednostek obrony terytorialnej. „[…] niedostatek odpowiednio przygotowanych specjalistów na stanowiska sztabowe w Dowództwie WOT, dowództwach tworzonych brygad i batalionach uzupełniany jest, i w kolejnych latach będzie, żołnierzami zawodowymi z pozostałych rodzajów sił zbrojnych, wpływając na zmniejszenie potencjału i zdolności jednostek wojsk operacyjnych, system naboru kandydatów do zawodowej oraz terytorialnej służby wojskowej jest nieprzystosowany do zwiększonych stanów osobowych Sił Zbrojnych RP62, nakłady finansowe związane z zakupem sprzętu i uzbrojenia na wyposażenie tworzonych jednostek WOT mogą znacznie spowolnić lub wstrzymać zasadnicze programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP” wyliczają swoje obiekcje.

Treść raportu wzbudziła liczne kontrowersje. Przysłowiowej suchej nitki nie pozostawił na nim dr hab. Andrzej Zapałowski, który na swoim profili na jednym z portali społecznościowych w sposób merytoryczny, aczkolwiek dobitny odniósł się do zawartych w dokumencie treści.

„Zasadnicze zarzuty, które zostały w nim sformowane dotyczą braku odpowiedniej bazy logistycznej (nikogo nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności za jej degradację przez ostatnie dwie dekady) oraz „drenażu” kadry zawodowej z jednostek operacyjnych. Nasuwa się tu pytanie, a mianowicie, gdzie byli przez ostatnie dziesięć lat politycy i stratedzy wojskowi, że nie zapewnili kadr do mobilizacyjnego rozwinięcia armii na wypadek „W’? Jeżeli nie ma kadr do nowych jednostek OT, to byłyby one dla rozwijanych jednostek operacyjnych?” pytał dr hab. Zapałowski. „Wydaje się, iż tworzenie brygad OT jest zbawienne dla Sił Zbrojnych RP, nie tylko pod względem zwiększenia potencjału obronnego Polski, ale przede wszystkim poprzez uwypuklenie zaniedbań MON i Sztabu Generalnego WP w zakresie szkolenie rezerw oficerskich i podoficerskich” dodał.

Odnosząc się do zarzutu o niskim ukompletowaniu jednostek OT żołnierzami, stwierdził, iż zarzut ten jest chybiony w momencie ich tworzenia w oparciu o różne, testowane systemy. „Takie zarzuty można formułować po 2019 roku” zaznaczył.

Dr hab. Andrzej Zapałowski przyznał, iż wprawdzie szkolenie wojskowe kandydatów na oficerów jest – jak stwierdzono w raporcie – niewystarczające, „ale jest znacznie lepsze niż dotychczasowe systemy kształcenia oficerów na potrzeby mobilizacyjne SZ RP – 2 miesięczne kursy”. „Należy zauważyć, iż od połowy lat dziewięćdziesiątych szkolenie rezerw oficerskich należy traktować jako pewną patologię w wojsku. Całkowicie nie sprawdził się tutaj przez ostatnią dekadę Departament Kadr MON i odpowiednie komórki w Sztabie Generalnym. Wydaje się, iż w obecnym cyklu szkolenia oficerskiego w ciągu kilku lat nastąpi pełna stabilizacja stopnia wyszkolenia kadr OT” ocenił.

„Jeżeli chodzi o wstrzymanie „drenażu” kadr oficerskich z jednostek operacyjnych. Są tu dwie drogi. Pierwsza to intensyfikacja szkolenia młodszych kadr w jednostkach operacyjnych (widoczne podejście zachowawcze Sztabu Generalnego i MON), a po drugie pozyskiwanie czasowe stanów osobowych kadr z rezerwy kadrowej lub „emerytów” wojskowych. Całkowity jest tu brak systemu pozyskiwania kadr na odpowiednie stanowiska z Policji, Straży Granicznej i służb specjalnych. Problemem jest także uznawalność stopni nabytych w tych formacjach w WP” zauważył.

„Zarzut dotyczący spowolnienia modernizacji Sił Zbrojnych RP poprzez zakupu uzbrojenia i wyposażenia dla wojsk OT (strona 29) jest kuriozalny, bo nie bierze pod uwagę znaczenia strategicznego budowy OT dla obronności państwa a wyłącznie kwestie wyłączenia ok. 2 procent środków finansowych budżetu MON. Równie dobrze można by założyć, że zmniejszenie wojsk operacyjnych do o. 50 tys. żołnierzy przyspieszy procesy modernizacyjne w WP” kontynuował wywód.

„Autorzy zwracają uwagę (strona 29), iż po wkroczeniu przeciwnika do rejonu działania pododdziału OT ci przejdą do działań nieregularnych – do konspiracji. O ile w pierwszym stwierdzeniu tzn. działań nieregularnych jest pełna zgoda to w kwestii konspiracji w warunkach działania OT jest to nieporozumienie. Mianowicie nie może być mowy o klasycznej konspiracji w przypadku np. kompanii OT w rozpoznanym społecznie środowisku. Tu musi nastąpić częściowe przerzucenie osobowe żołnierzy na nierozpoznane obszary działania. Tworzenie konspiracji to zagadnienie tylko częściowo związane z działaniami OT” wyjaśniał.

W jego ocenie, cały rozdział dotyczący znaczenia maskowania w działaniach OT jest ważny, ale to bardziej wykład akademicki niż analiza na potrzeby OT. „Podobnie jest w zakresie HNS- typowe prawne, doktrynalne i teoretyczne omówienie zagadnienia a nie analiza” skonstatował.

„W zakończeniu autorzy raportu pokazują, iż jest im daleko nieznajoma doktryna działania powszechnych sił OT, a poprzez stwierdzenia typu „Należy rozwijać posiadane przed 2015 rokiem zdolności batalionów OT i reaktywować proces ich szkolenia -podobnie jak miało to podczas ćwiczeń pk. DRAGON-15” wykazują się przywiązaniem do nieefektywnych form organizacji OT na wypadek „W”, gdyż zarówno pod względem wyposażenia, rezerw kadrowych czy też stopnia efektywności mobilizacyjnej nic one nie wnoszą, a to jest elementem krytyki obecnej formy budowy OT w tym raporcie” zakończył swoją analizę ppor. OT dr hab. Andrzej Zapałowski.

Całość raportu dostępna jest na stronie: https://www.stratpoints.eu/wp-content/uploads/2018/03/WOT_stan-obecny-i-pożądane-kierunki-zmian_BAS_FINALEX.pdf

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

28 komentarzy

28 Komentarzy

  1. prawo

    7 marca 2018 at 15:54

    To nie są żadne wady tylko zalety. Wojska OT są przyszykowane na PO i resztę bandy Złotego Funduszu a nie na wrogów zewnętrznych.
    Wszystko jest git i koliduje.

  2. z-k

    7 marca 2018 at 16:14

    Nie wiem kto to jest dr hab. A. Zapałowski ani też fundacja Stratpoints ani co napisali. Wiem natomiast, że służby odpowiedzialne za budowę Polin czy też Środkowoeuropejskiego Żydolandu (cholera wie jak toto będzie się nazywało) nie zgodzą się nigdy na istnienie zorganizowanej zbiorowości wojskowo wyszkolonych i uzbrojonych Polaków. Nie jest wykluczone, że jest to przyczyna odwołania Macierewicza a z wielkim hukiem powołany projekt WOT będzie cichcem wygaszany

    • tuszyn

      7 marca 2018 at 16:54

      też uważam, że w przedmiotowej sprawie jedynie głos owego sierżanta rezerwy co to go ostatnio pełno wszędzie…..

    • Tomek

      8 marca 2018 at 10:44

      A co to Żydów niby obchodzi, że tak cię zapytam, choć wiem, że tryby twojego myślenia są tak surrealistyczne, że Salvador Dali by się zawstydził. Boją się Żydzi, że „Polin” napadnie na Izrael? A może to Izrael szykuje jakiś desant wojskowy na nasz kraj i tak sie boi obrony terytorialnej?:)

      • tuszyn

        8 marca 2018 at 12:18

        Szykuje? Już wylądował przywieziony na taborach SMIERSZU i NKWD tudzież na politruckich i propagandowych etatach. Nie rżnij głupa i nie odwracaj po waszemu kota ogonem.

        • Tomek

          9 marca 2018 at 13:51

          Aha. I co, nadal tu siedzi? NKWD i Śmiersz? I dlatego Żydzi się boją naszej Obrony Terytorialnej. Nie pogrzało cię za bardzo, koleżko?

          • zbyszek

            10 marca 2018 at 19:43

            Tomek – Izraelem rzadza juz rosyjscy miliarderzy typu Acron -20 % Azotow.

  3. warszawiANKA

    7 marca 2018 at 16:46

    Nie znam się na wojsku i obronności kraju, ale słyszałam, że ludzie będący w WOT co miesiąc dostają 500 zł. Nie wiem czy to jest prawda, ale jeśli jest, to uważam, że LUDZIE SŁUŻĄCY W WOT NIE MAJĄ PRAWA SIEBIE NAZYWAĆ OCHOTNIKAMI. Ochotnik to osoba, która robi coś np. społecznie nie biorąc za to ani złotówki, albo i czasami z własnej kieszeni do wolontariatu dokłada (osobiście znam takie osoby). Jacy to ochotnicy, którzy biorą miesiąc w miesiąc 500 zł. z naszych podatków? Niech sobie ktoś z nas żartów nie robi nazywając tych ludzi „ochotnikami”. Chyba, że zostałam wprowadzona w błąd i ludzie z WOT nie otrzymują żadnych pieniędzy – wówczas przepraszam.

    • Marian

      8 marca 2018 at 05:49

      Pani to na pewno z Warszawy, czy z Falenicy?

    • z-k

      8 marca 2018 at 10:34

      Jeśli dostają to dobrze. To nie żarty a ciężka harówka, utrata potencjalnych zarobków w tym czasie a także koszty. Te 5 stówek im się prawdziwie należy i proszę im tego nie zazdrościć.

      • warszawiANKA

        8 marca 2018 at 11:01

        @z-k
        Nie zazdroszczę im tych 500 zł., ale uważam, że ludzie będący w WOT nie mają prawa nazywać siebie, ani być nazywanym przez innych ochotnikami. Bo jeśli ktoś za swoją służbę dostaje 500 zł. i tytułuje się go „ochotnikiem” to jak nazwać tych ludzi, którzy działają ochotniczo społecznie nie dostają za to żadnych pieniędzy, albo i czasem dokładają z własnych portfeli (znam takie przypadki)?

        • Rob

          9 marca 2018 at 11:19

          Komuna wbiła w głowy, że za darmo, to znaczy bez pieniędzy… Nawet jak są koszty. I dalej to pokutuje, nawet po tzw. prawej stronie. Grałem kiedyś „darmowe” koncerty do których dokładałem 150 zł na dojazd itp. Czyli gdy byłbym frajerem, to dopiero mogę się nazwać ochotnikiem??? Litości!!!

          • warszawiANKA

            9 marca 2018 at 15:53

            @Rob

            Mam znajomych, którzy udzielają się na zasadzie wolontariatu w hospicjach. Robią to ochotniczo, nie dostają żadnych pieniędzy. Czy Pana zdaniem to „frajerzy”? Bo moim skromnym zdaniem są to wspaniali ludzie, którzy powinni być stawiani np. dla młodzieży jako wzór do naśladowania. TO SĄ PRAWDZIWI OCHOTNICY, bo robią to nie dostając ani grosza, a z tego co opowiadali, to czasem i do tego dokładają, co prawda nie jakieś wielkie sumy, ale jednak.

        • ochotnik WOT

          9 marca 2018 at 22:33

          rozumiem ze jak zachodnie firmy dostają miliony dotacji to jest ok, jak ja dostane 500 pln miesięcznie to tragedia

          • warszawiANKA

            10 marca 2018 at 15:32

            @ochotnik WOT

            Uważam, że skandalem jest dawanie jakichkolwiek środków finansowych, z naszych podatników kieszeni: czy to zachodnim firmom, zagranicznym bankom czy Ukrainie na której tuczą się oligarchowie i szaleje neobanderowska ideologia. Ma Pan prawo pobierać 500 zł. za to, że jest Pan w WOT. Natomiast uważam, że ŻE JEŚLI BIERZE PAN 500 ZŁ. MIESIĘCZNIE ZA SWOJĄ SŁUŻBĘ W WOT, TO NIE MA PAN PRAWA NAZYWAĆ SIĘ OCHOTNIKIEM. Prawdziwymi ochotnikami, godnymi tego miana są ludzie, którzy działają społecznie nie biorąc za to ani grosza, a zdarzają się i tacy, którzy do działalności społecznej dokładają z własnej kieszeni. Tacy ludzie są godni miana ochotników, a nie ludzie z WOT, którzy miesiąc w miesiąc biorą za to 500 zł.

          • Marian

            11 marca 2018 at 15:48

            @ochotnik WOT, olej takie Salcie jak warszawiANKA. Oni zawsze mają jakieś problemy, tylko nie na swoim podwórku.

          • warszawiANKA

            12 marca 2018 at 12:44

            @Marian

            Dlaczego Pan w ten sposób pisze? Czy ja Pana obraziłam? Nie. Piszę merytorycznie i z rzeczowymi argumentami. A Pan w ten sposób hejtuje. Szkoda, że na konserwatywnym i katolickim portalu dzieją się takie rzeczy, jak Pana „komentarz”.

    • dublet

      12 marca 2018 at 13:14

      Uwierz mi,że te osławione 500zł jest przeznaczone na doposażenie w sprzęt i nie ma mowy nawet o odłożeniu tych pieniążków,a do tego dochodzi podnoszenie tężyzny psycho-fizycznej co też jest kosztowne….

    • sebek

      13 marca 2018 at 12:35

      Pomyliły się Pani pojęcia OCHOTNIKA z WOLONTARIUSZEM. Wolontariusz nie bierze pieniędzy za pomoc, czy inne czynności, które wykonuje, oczywiście jest też ochotnikiem ale ochotnik niekoniecznie musi być wolontariuszem, po prostu do WOT na siłę nikt nikogo nie wciąga, więc osoby, które się zgłaszają do służby są OCHOTNIKAMI i pieniądze nie mają nic do tego. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę…

  4. 32gb

    7 marca 2018 at 19:40

    PiS nas oszukał. To stało się oczywiste gdy szefem propagandy czyli TVP został brat szefa Agory. PiS nigdy nie zgodzi się aby broń trafiła w ręce Polaków.

  5. tomek

    8 marca 2018 at 11:20

    WOT beda powaznym utrudnieniem w likwidacji Polski i tworzeniem polin

    • abc

      10 marca 2018 at 06:45

      Niekoniecznie, wszystko zależy kto będzie tym ostatecznie kierował.

  6. Wojciech

    8 marca 2018 at 22:29

    Na nieznajomość tematu wskazuje choćby fakt, że dr Zapałowski nie wie, iż dwumiesięczne kursy oficerskie rezerwy dotyczą tylko bardzo specyficznych korpusów prawnego, medycznego oraz posługi kapłańskiej.
    Myślę, że ten tekst można wyrzucić do kosza.

    • WKU

      9 marca 2018 at 01:06

      Kursy przeszkolenia kadr rezerwy w korpusach osobowych: żandarmerii wojskowej (SW 44A-C), sprawiedliwości i obsługi prawnej (SW 46A-C), duszpasterstwa (SW 48A 01) oraz medycznym (SW 40A-I) dla osób przeniesionych do rezerwy, nie będących żołnierzami rezerwy, które posiadają wykształcenie kierunkowe zbieżne z potrzebami tych korpusów, trwają trzy miesiące (dokładnie 89 dni; w korpusie osobowym medycznym – 80 dni); w tym 6-tygodniowe szkolenie podstawowe (tzw. unitarka). Skierowani na te kursy żołnierze rezerwy, którzy posiadają wykształcenie kierunkowe zbieżne z potrzebami tych korpusów i odbywali już wcześniej czynną służbę wojskową i w związku z tym ukończyli szkolenie podstawowe, w ramach kursu odbywają unitarkę ponownie, z tym, że nie zdają po raz drugi egzaminu ze szkolenia podstawowego (przepisywana jest ocena ze świadectwa). Do egzaminu oficerskiego na zakończenie kursu, wszyscy kursanci podchodzą na takich samych zasadach. Kursy przeszkolenia kadr rezerwy w korpusach osobowych wojsk lądowych (w tym grupy osobowe: pancerno-zmechanizowana, rakietowa i artylerii), rozpoznania i walki elektronicznej, inżynierii wojskowej oraz ogólnym trwają 75 dni, z tym, że uczestniczą w nich tylko żołnierze rezerwy, którzy odbywali już wcześniej czynną służbę wojskową (nie jest konieczna zbieżność korpusów osobowych), więc w programach tych kursów nie ma szkolenia podstawowego.

  7. Leszek1

    9 marca 2018 at 04:44

    „Przewiduje się trzyletni cykl szkolenia żołnierzy i pododdziałów OT w systemie weekendowym, w wymiarze 30 dni rocznie. Żołnierze WOT, za wyjątkiem żołnierzy zawodowych, powinni przechowywać umundurowanie w miejscu zamieszkania, natomiast sprzęt i uzbrojenie w Komendzie Policji na terenie powiatu.,,”
    Nikt z Panstwa nie zwrocil uwagi. jaka moze byc wartosc zolnierza szkolonego przez 30 dni w roku ?
    Do tego, nie majacego na codzien dostepu do broni.
    Przeciez ta cala Obrona Terytorialna, to zwykla gra pozorow.
    Za komuny polskie wojsko bylo dobrze przeszkolonym wojskiem.
    Mielismy 350 tys zolnierza. Obecnie 105 tys, a w tym polowa to dowodcy i urzednicy.
    Glupio to pisac, ale taka jest prawda.
    Nasza stuacja militarna jest tragiczna.

    • leszek2

      9 marca 2018 at 09:36

      sluzba za komuny byla nieefektowna i pozorna. Tzw fala obnizala morale wojska, stan techniczny uzbrojenia mial wiele do zyczenia. jesli chodzi o szkolenia WOT to trening snajperski, trening nawiazania lacznosci, trening ostrzalu z mozdzierza czy granatow podwieszanych, trening na symulatorze broni ppanc i plot raz w miesiacu jest wystarczajacy. Nie wiem kim jest ow recenzent WOT, ale nie chce miec ludzi pod bronia. Wiele mozna uzupelnic i reformowac ale zawsze trzeba sie zbroic.

    • mar

      9 marca 2018 at 23:20

      Dodatkowo, na 2-tyg. szkoleniu podstawowym WOT (podobno bardzo intensywnym) każdy rekrut wystrzeliwuje ok. 80 nabojów na strzelnicy – co wg. oficerów jest bardzo dużo. Jak to wczoraj przeczytałem to aż z krzesła spadłem, ja sobie chodzę 3-4 razy w miesiącu na strzelnicę i miesięcznie wystrzeliwuję ok. 600-800 nabojów, i wiem że jeszcze dużo mi brakuje żeby być dobrym strzelcem. To jakimi strzelcami będą żołnierze WOT, którzy będą bazowali tylko na szkoleniu w jednostkach?

  8. gość

    10 marca 2018 at 11:28

    Kiedy dobra zmiano zapowiadane strzelnice w każdej gminie. Toż to już dwa lata upłynęło rządów i gdzie one są?
    A co za tym idzie, gdzie pieniądze na kółka strzeleckie wzorem Sokoła?
    Tyle krzyku o możliwej agresji ze wschodu, a tu społeczeństwo jest niewyszkolone, zatem bezbronne.
    A może by szanowny Rząd powołał pełnomocnika ds. krzewienia obronności?
    Gdy wróg zaatakuje to zostaną nam jedynie tylko białe chusty zatknięte proporce?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra