Z kraju

Nie można zrozumieć wydarzeń z marca 1968 roku bez przypominania roli, jaką odegrali przedstawiciele narodowości żydowskiej w budowaniu podstaw ustroju komunistycznego w Polsce

Publikujemy oświadczenie Klubu imienia Romana Dmowskiego z okazji 50. rocznicy Marca 1968.

Oni też wyjechali w Marcu’ 68 – oświadczenie Klubu imienia Romana Dmowskiego

50 lat po tzw. „wydarzeniach marcowych” z 1968 roku opowiadamy się za przypominaniem tamtego okresu historycznego w pełnym kontekście, w szczególności bez stosowania cenzury w jakiejkolwiek formie. Od protestu przeciwko działaniu cenzury rozpoczęły się manifestacje studenckie w marcu 1968 roku. Wychodząc na ulice społeczeństwo dało wyraz swojego sprzeciwu wobec systemu komunistycznego.

Uważamy, że nie można zrozumieć wydarzeń z marca 1968 roku bez przypominania roli, jaką odegrali przedstawiciele narodowości żydowskiej w budowaniu podstaw ustroju komunistycznego w Polsce po 1944 roku, masowo uczestnicząc w aparacie represji wobec Polaków, stawiających opór zbrojny nowej okupacji sowieckiej. Do najbardziej znanych przykładów zbrodni popełnianych przez żydowskich komunistów nie tylko w imię komunistycznej ideologii, ale również z pobudek narodowościowych, należy mord sądowy na generale Auguście Fieldorfie. Przywołujemy dzisiaj nazwiska najbardziej znanych zbrodniarzy komunistycznych pochodzenia żydowskiego: Salomona Morela, Helenę Wolińską, Stefana Michnika, Adama Humera – skazujących na śmierć polskich patriotów lub osobiście ich torturujących.

Po 1968 roku większość z nich opuściła Polskę spodziewając się, że w przyszłości przyjdzie im odpowiadać za popełnione zbrodnie. To oni byli najbardziej zainteresowani przedstawianiem Polaków jako antysemitów: Helena Wolińska zdołała przekonać brytyjski wymiar sprawiedliwości, aby oddalić żądanie jej ekstradycji do Polski, gdyż w Polsce nie mogłaby liczyć rzekomo na sprawiedliwy proces.

Do 1968 roku wiedzę o licznym zaangażowaniu przedstawicieli narodowości żydowskiej w aparat terroru miał każdy, kto zetknął się z działalnością funkcjonariuszy MBP i UB. Starsi Polacy pochodzący z kresów II Rzeczypospolitej pamiętali również kolaborację wielu Żydów z sowieckimi organami bezpieczeństwa po 17 września 1939 roku.

W dyskusjach o wydarzeniach sprzed 50 lat warto przypomnieć również o takich źródłach ówczesnych nastrojów wewnątrz aparatu PZPR, choć były one przede wszystkim inspirowane przez walczące ze sobą frakcje w partii komunistycznej. Uważamy, że jedynie pokazywanie pełnego kontekstu historycznego stosunków polsko-żydowskich jest zgodne z polską racją stanu i może być podstawą racjonalnego ułożenia tych stosunków w przyszłości. Sprzeciwiamy się działaniom tych środowisk, które uprawiają wobec Polaków „pedagogikę wstydu” w sposób wybiórczy dokonując interpretacji historii stosunków polsko-żydowskich.

Jan Waliszewski, Klub imienia Romana Dmowskiego
Kamil Klimczak, Klub imienia Romana Dmowskiego
Jacek Kędzierski, Klub imienia Romana Dmowskiego

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

38 komentarzy

38 Komentarzy

  1. z-k

    8 marca 2018 at 23:36

    Właśnie to jest TO. Należałoby możliwie najszerzej rozpropagować książkę Jerzego Brochockiego (to świetny dziennikarz Ryszard Gontarz) „Rewolta marcowa. Narodziny, życie i śmierć PRL” bo to chyba jedyna książka, która przedstawia fakty oraz ich żydo-zbrodnicze tło. To co wygadują pachoły w telewizji, w sejmie, senacie…. a pan prezydent to już jeden wstyd i sromota skąd go pan prezes wytrzasnął to cholera wie.

  2. prawo

    9 marca 2018 at 00:07

    (cyt. za wcześniejszym wpisem kolegi)
    Prawda o Marcu 1968 roku…tzw. „Wydarzenia Marcowe” – Marian Kałuski /fragmenty/
    ….Nikt Żydów nie wyrzucał z Polski w 1968 roku. Po prostu komunistom żydowskim, którzy przegrali walkę o władzę w PZPR z polskimi komunistami, dano okazję wyjazdu z Polski. Nie wiadomo dokładnie ilu ich wyjechało, ale przyjmuje się że od 12 do 20 tys. osób.
    Wyjechali głównie młodzi Żydzi, w tym prawie 1000 studentów wyższych uczelni polskich.
    Wyjechało także 18 wysokiej rangi dygnitarzy partyjnych, aż 729 innych wyższych urzędników partyjnych i rządowych (w tym jeden minister – Fryderyk Topolski, kilku wiceministów, szereg dyrektorów departamentów ministerialnych), 28 dyplomatów, 176 UB-owców, 55 oficerów (politycznych) Ludowego Wojska Polskiego, 28 sędziów, ponad 200 dziennikarzy prasowych (w tym 15 redaktorów naczelnych) i 61 redaktorów i wyższych urzędników komunistycznego radia i telewizji.
    Niejeden z tych żydowskich komunistów, ubeków i oficerów w każdym państwie prawa nie otrzymałby prawa wyjazdu z kraju, a tylko stanął by przed sądem za popełnione zbrodnie na narodzie polskim. Chyba nikt z patriotów polskich nie opłakiwał czy nie opłakuje ich wyjazdu z Polski! Np. wyjazdu Heleny Wolińskiej, która w 1953 roku brała udział w zamordowaniu gen. Emila Fieldorfa czy brata Adama Michnika Stefana – także stalinowskiego prokuratora, którego ręce są zbroczone w polskiej krwi. Dzisiaj o ekstradycję Wolińskiej z Anglii stara się polski wymiar sprawiedliwości.
    Czy Polacy mieli i mają płakać, że wyjechało z Polski setki stalinistów – agentów Kremla i izraelskiego Mosadu (Victor Ostrovsky „By way of deception” London 1991) i np. aż 261 dziennikarzy żydowskich, którzy byli na usługach propagandy PZPR i rządu komunistycznego? …
    ….Że nikt Żydów z Polski nie wyrzucał dlatego, że byli Żydami potwierdza i to, że w Polsce pozostało ich jeszcze wiele tysięcy, jak np. setki czołowych komunistów żydowskich, jak również i UB-owców. Ostatecznie, gdzie zmarli np. Jakub Berman, Hilary Minc, Roman Zambrowski, bandyci Romkowski czy Różański?
    Tak, w PRL po Marcu 1968. Przecież w Polsce mieszkał aż do 1992 roku stalinowski ludobójca Salomon Morel, który uciekł do Izraela dopiero jak w wolnej Polsce groziło mu aresztowanie. A jeśli PRL opuścili wszyscy Żydzi, jak głosi żydowska antypolska propaganda, to skąd się wzięli w Polsce po 1968 roku np. Adam Michnik, Jerzy Urban, Bronisław Geremek i setki innych znanych dzisiaj Żydów polskich?…..
    Wszak po 1968 roku były w Polsce nadal organizacje i pisma żydowskie oraz działał Państwowy Teatr Żydowski w Warszawie, a wielu Żydów zajmowało nadal różnego rodzaju wysokie stanowiska; np. Jerzy Urban był 1981-89 ministrem propagandy za gen. Jaruzelskiego. Mówienie więc o Polsce bez Żydów i o „polskim antysemityzmie w Polsce bez Żydów” to nie tylko kłamstwo, ale i potwarz!
    Marzec 1968 to celowo zakłamane po dziś dzień wydarzenie z dziejów PRL. Antypolsko nastawieni Żydzi na całym świecie wykorzystali dobrowolny wyjazd polskich Żydów do walki z narodem polskim – jako rzekomy objaw polskiego antysemityzmu. I to nie komunistów polskich tylko całego narodu polskiego, który z walkami frakcyjnymi w łonie PZPR nie miał nic wspólnego. Ta wyjątkowo podła kampania antypolska dużo zaszkodziła Polsce i Polakom w świecie.
    I tutaj mam rewelacyjne wprost wiadomości, w ogóle nieznane przez Polaków. Otóż według „Encyclopaedia Britannica. 1969 Book of the Year” po zdławieniu Praskiej Wiosny 1968 szereg czołowych działaczy żydowskich było zmuszonych uciekać z Czechosłowacji, jak np. Eduard Goldstuecker i Frantisek Kriegel. Natomiast „Encyclopaedia Britannica. 1971 Book of the Year” podała, że po 1968 r. w wyniku antysyjonistycznej propagandy wyjechało z Czechosłowacji ponad 5000 Żydów. Z kolei wychodzący w Melbourne dziennik „Herald Sun” („List fears” 19.7.1995) podał wiadomość, że czechosłowacka bezpieka po 1968 roku przekazała zagranicznym organizacjom antysyjonistycznym obszerną listę czeskich Żydów, narażając ich tym samym na osobiste niebezpieczeństwo. Są to duże grzechy Czechosłowacji i Czechów wobec Żydów.
    A teraz pytanie: kto słyszał czy czytał o oskarżaniu Czechów o antysemityzm przez Żydów? Nikt! Natomiast, jak już wspomniałem, z Polaków – całego narodu polskiego (co jest zwykłym rasizmem!) zrobiono zwyrodniałych antysemitów.
    Dlatego Marzec 1968 nie jest czarną plamą w historii Polski i Polaków, a tylko czarną plamą w historii żydowskiego antypolonizmu. Tak kłamliwych i niemoralnych jest wiele innych żydowskich oskarżeń Polaków o antysemityzm.

    • abc

      10 marca 2018 at 06:58

      No jak to nikt nie opłakuje wyjazdu żydowskich stalinowców – dopiero co opłakiwał i przepraszał pan Duda/Kornhauser. W imieniu nas wszystkich.

  3. Żydofil OSZUST A.Duda ZNOWÓŻ kłamliwie PRZYPISAŁ "wyny" Polaków wobec żydo-komunistów żydów

    9 marca 2018 at 02:01

    Ten kłamliwy żydofil KAPITULANT a.duda w funkcji prezydenta żydo-mafijnej III RP pojechał dzisiaj 8-III-2018 roku na dziedziniec Uniwersytetu Warszawskiego i bełkotał przepraszając aż 5 razy żydów-komuchów którzy zorganizowali awanturę anty-polską w marcu 1968 roku.
    Ten podły OSZCZERCA i bydlak „duda” naśladując innych dalej BEZKARNYCH anty-polskich podpłaconych OSZCZERWCÓW jak TW bolka, kwaśniewskiego, kaczyńskiego i komorowskiego zaczął KŁAMLIWIE bełkotać przypisując jakieś UROJONE winy Polakom OCZERNIAJĄC o to JAKOBY Polacy wygnali „żydów” z PRL-u w marcu 1968 co jest zwykłym NASTĘPNYM wstrętnym KŁAMSTWEM, oszczerstwem PONIŻAJĄCYM Polaków !
    To żydo-komuniści z PZPR po utracie pełnej kontroli nad Polakami wskutek ich wewnętrznej ruchawki politycznej o dostęp do koryta władzy „warszawki” tzn. utracili możliwość rabowania publicznych pieniędzy w PRL-u, wiec się OBRAZILI na ten PRL i SAMI na swoje własne życzenie wyjeżdżali z PRL-u, dlatego ten bełkot bezkarnego OSZCZERCY jest jego następnym anty-polskim podłym kłamstwem !
    Polacy w 1968 NIE wyganiali tego anty-polskiego qurestwa którymi są podłe żydy intryganci, ZAWSZE spiskujący przeciwko Państwu Polskiemu obojętnie jakie by ono było, aby za pomocą tych ich chamskich oszustw potem WYŁUDZAĆ pieniądze jako „rękompesaty” za to, co NIGDY Polacy NIE uczynili !
    To żydoskie bezczelne wyłudzania forsy tą zafałszowaną kłamliwą metodologią się ciągle i systematycznie powtarza nie tylko w Polsce!
    Ten podły OSZCZERCA duda znowuż bezkarnie bezpodstawnie kłamliwie ZGNOIŁ Polaków na ZAMÓWIENIE żydowskiej bandyckiej międzynarodowki, która szuka pretekstów, aby wyłudzać jakieś następne specjalne PRZYWILEJE dla żydostwa, aby tym sposobem RABOWAĆ finansowo polskiego podatnika, co ma UŁATWIĆ ten dzisiejszy KŁAMLIWY anty-polski bełkot OSZCZERSTW tego bydlaka dudy na UW.
    Miedzy innymi jak KŁAMAŁ i OPLÓWAŁ Polaków ten bydlak duda:
    ” … Chcę powiedzieć, proszę, wybaczcie Rzeczpospolitej, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce. Za to, że dokonano tego haniebnego aktu. (…).
    Szanowni państwo, proszę o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili.
    Proszę, żeby tę prośbę o wybaczenie przekazali także swoim rodzicom, jak kto może.
    Polska moimi ustami o to wybaczenie prosi, dla tamtych, żeby zechcieli zapomnieć i zechcieli przyjąć, że Polska tak bardzo żałuje, że ich dzisiaj w niej nie ma.
    Cześć i chwała bohaterom 68 roku …”
    . . . . pierdolony OSZUŚCIE duda, aby ci to mordę SPARALIŻOWAŁO za twój następny kłamliwy bełkot oczerniający Polaków !
    Nie pokazuj się w Chicago w maju i NIGDY ty podły wstrętny OSZCZERCO duda !

    • kacperek

      9 marca 2018 at 15:59

      dobre slowa

  4. gość

    9 marca 2018 at 02:10

    Duda to zdrajca interesów Polski i narodu Polskiego!!!

    • michu

      9 marca 2018 at 09:05

      No i co z tego wynika? I tak będziemy musieli iść do roboty, żeby zarobić na jego wypłatę, czy nam się to podoba czy nie.

    • abc

      10 marca 2018 at 07:05

      E tam, po prostu mąż swojej żony jak dziesiątki innych znanych tego typu przypadków. I tak mniej więcej od grubo ponad dwóch tysięcy już lat. Czego innego się spodziewaliście?
      Prezes doskonale wiedział co robi wystawiając tą akurat kandydaturę i nie sądzę aby był zawiedziony.

  5. Tomasz

    9 marca 2018 at 05:17

    Zapomniał założyć jarmułkę .Przemawiał w interesie Żydów oraz Żydo-Komuny a nie Polski i Polaków .

    • michu

      9 marca 2018 at 09:07

      Bez jarmułki może być bardziej wiarygodny dla różnych mikrocefali i innych użytecznych ;). Po co płoszyć przed czasem…

  6. Czesław

    9 marca 2018 at 06:02

    Pan Prezydent Polaków nie przeprosił za marzec 68 (08.03.2018) jak zwykle tylko o Żydach, krzywda Polaków jest mu co najmniej obojętna np.Kresowian. Powinien przeprosić zwykłych studentów relegowanych z uczelni i często powołanych do wojska. Inicjatorzy buntu tj.komandosi to przeważnie potomkowie żydowskich dygnitarzy partyjnych i po tej zadymie miękko wylądowali w tamtej rzeczywistości np.A.Michnik, Blumsztajn, Szlajfer, Modzelewski itd. Synowie zwykłych Polaków to jak zostali wyrzuceni z uczelni to pożegnali się na całe życie z marzeniami bycia inżynierem, ekonomistą czy humanistą, często powoływano ich do wojska. W Przemyślu było takie wydarzenie, temu studentowi-żołnierzowi przełożony polecił wejść do radiostacji i wówczas śmiertelnie poraził go prąd, ponieważ radiostacja nie była uziemiona. Czy to był przypadek, ile było podobnych przypadków?. O tych faktycznie skrzywdzonych ten faryzeusz Prezydent Duda pomija milczeniem, czy on nie lubi Polaków, bo Żydów to kocha bezgranicznie.

  7. Marian

    9 marca 2018 at 06:17

  8. Renegat Duda spoliczkował Polaków na UW na zamówienie żydów

    9 marca 2018 at 07:15

    SKANDAL !
    Renegat Andrzej Duda prosi Żydów o wybaczenie za Marzec’68 i przeprasza 5 razy za Polaków ?
    Ten zafałszowany sprzedajny renegat Duda bredzi, jakby rozum stracił, był naćpany lub jakiś pijany czy oszołomiony.
    W czasie kłamliwego paplania na UW język jemu się łamie, gdyż on zdaje sobie sprawę z tego, że bezczelnie kłamie i pluje na Polaków na zamówienie chciwych żydów.
    Czy jest czymś szantażowany czy stuknięty ?
    Teraz potomkowie ludobójców żydo-komunistów „PUŁAWIAN” po tym bełkocie Dudy na UW będą się fałszywie domagać kolejnych „odszkodowań” za ich ucieczkę z PRL-u w obawie ich rozliczenia za żydowskie morderstwa na Polakach w PRL-u w latach 1944-1968:
    https://www.youtube.com/watch?v=q-mxwZAiYGA

    W marcu 1968 roku w PZPR rozegrała się zajadła walka wewnętrzna w PZPR o władzę między dwoma nieformalnymi frakcjami czyli żydowskich ludobójców komuchów tzw. „PUŁAWIAN”(większość z nich mieszkała na ul. Puławskiej w Warszawie) i polskimi narodowcami komuchami tzw. „NATOLIŃCZYCY”(mieszkających w Natolinie na obrzeżach Warszawy).
    Tą walkę w marcu 1968r o władze w PZPR i ministerstwach wygrali „NATOLINCZYCY” też nazywani „Chamami” przez żydowską krwawą frakcję „PUŁAWIAN”, którzy w szczególny okrutny sposób znęcali się nad Polakami Narodowcami wszelkich opcji politycznych, gdyż biologicznie nienawidzili etnicznych Polaków.
    Żydowskie komuchy „PUŁAWIANIE” w większości krwawi komunistyczni oprawcy Polaków, zwyczajnie UCIEKLI w 1968 roku z PRL-u po przegranej walce o władze, obawiając się rozliczeń za swoje ludobójstwa na etnicznych Polakach.
    Te wszystkie „łączki” pomordowanych Polaków przez NKWD w mordowniach UB i tzw. Informacji Wojskowej to właśnie krwawa robota żydowskich komuchów oprawców „PUŁAWIAN”.
    Straszeni w marcu 1968r skandalem międzynarodowym „NATOLINCZYCY” przez krwawych żydów ludobójców „PUŁAWIAN”-mających rozległe układy z żydowską bandycką międzynarodówką(USA, ZSRR, Izraela itd) sami na swoje własne życzenie UCIEKALI z PRL-u w 1968r, obawiających ich rozliczeń za ich ludobójstwa na etnicznych Polakach w PRL-u.
    To żydo-komuchy z nieformalnej frakcji „PUŁAWIAN” byli najważniejszymi krwawymi zarządcami w latach 1944-1968 wszystkich instytucji wywiadu i resortów przemocy w PRL-u jak NKWD, UB, KBW, Milicji, Żandarmerii Wojskowej i nadzoru politycznego w wojsku LWP.
    Żydo-komuniści oprawcy „PUŁAWIANIE” z PRL-u powinni być w końcu sprawiedliwie osądzeni i ukarani, a tym czasem ten renegat Duda obstaje za oprawcami żydami z lat 1944-1968r.
    W 1968r żydo-komuniści z Kremla też rządzący aparatem przemocy ZSRR, którzy z kolei wyrzynali etnicznych ruskich w tym też ruskich komunistów z KC KPZR stanęli w obronie swoich pobratyńców żydów „PUŁAWIAN” z PRL-u w ramach żydowskiej wspólnoty rodowej i nie pozwolili ruszać żydów „PUŁAWIAN” z PRL-u.
    To oni żydo-komuniści z Kremla nakazali wypuszczać za granicę żydów „PUŁAWIAN” z PRL-u bez problemu, a zwłaszcza takich morderców jak Michnik, Wolińska, Bauman i wielu innych.
    Ten fałszywy krzyk żydo-komunistów „PUŁAWIAN”, że jakoby ich ktoś wyrzucał z PRL-u po marcu 1968r miał na celu tuszowanie morderstw tych krwawych „PUŁAWIAN”, którzy wymyślili sobie tą swoją „martyrologię” dla zamaskowania ich ludobójstw na etnicznych Polakach wszystkich opcji politycznych w latach 1944-1968.

    Czy nie macie już dosyć PNIEWIERANIA Polakami i instytucji Państwa polskiego przez bezczelnych żydów chciwców tych zamieszkałych w III RP, tych żydów złodziei żydów neokonów co okrążyli Obame/Trumpa w USA i tych żydów z UE którzy szczują całą Europę na Polske ?

    Te podłe kłamstwa, bluźnierstwa oraz opluwanie Polaków tego podłego fałszywca A.Dudy to nic innego jak tylko kolejny bezkarny policzek wymierzony w Polaków na tym zafałszowanym wstrętnym anty-polskim widowisku 8 marca 2018r na dziedzińcu UW w Warszawie, urządzonym przez żydowskich anty-polskich renegatów synalków i córy tych morderców „PUŁAWIAN”.
    Jak długo to jeszcze będzie trwało to niekończące się od 1989 roku do dzisiaj zajadłe atakowanie, bezczelne opluwanie Polaków przez kolejnego renegata A.Dudę, a wcześniej jego kumpli renegatów Komorowskiego, Kwaśniewskiego i tych anty-polskich syjonistów neo-banderowców PO-PiS-PSL-SLD podszywających się za „polaków”?
    Antysemitą jest ten, kogo żydy nie lubią i nienawidzą!
    Mam dosyć qurwa tych żydowskich zakłamanych „muzeów” w III RP budowanych za ukradzioną forsę Polakom, całej masy cmentarzy żydowskich utrzymywanych za moje pieniądze czyli polskiego podatnika etc.
    Teraz żydy na piedestałach władzy w Warszawie przyzwyczajeni do uległości rabowanych Polaków domagają się kolejnego żydowskiego muzeum, aby tam żydy mogli się spotykać i knuć intrygi przeciw Polakom, radzić jak nas okraść i oczerniać.
    Rządzące gangi żydowskie w III RP co rusz wprowadzają nowe podatki. Polskie instytucje wodne z ujęciami pitnej wody w całej III RP zostały przymuszone przez żydoskie gangi do przekupczenia za grosze izraelskim złodzejo-spekulantom i wprowadzili podatek od deszczu!!
    Tak właśnie szarogęsi się żydowska mafia w III RP. Oni teraz nas Polaków gnębią podatkami.
    Chciwość i bezwzględność żydów jest nie do opisania. Nie mam słów!!
    Sprzedaję wszystko!!
    Dom, ziemię i spierdalam z tej lemingowej III RP, którą wykończył ten bandyta mafiozo pruski Tusk z żydofilem Komorowskim.
    Na stacjach benzynowych w III RP dolewają wodę do benzyny, aby nas oszukać przez to mamy więcej kłopotów z samochodami.
    Żydo-mafijna władza w III RP rozdaje pieniądze podatnika na żydoskie propagandowe muzea i też dla leniwych awanturniczych ukrów, którzy nas rabują.
    Jak zjedzie się z jakieś centralnej drogi w III RP na jakąś podrzędną, to tam wszędzie drogi w zupełnej rozsypce, same dziury budowane za czasów tow. Gomółki, a tym czasem obecne skorumpowane kryminalne gangi rządzące PO-PiS rozdają forsę podatnika po 100-i milionów na jeden żydowskie cmentarz, a do tego wysyłają forse polskiego podatnika do Izraela jako emerytury z Polski dla jakiś oszustów żydów mieszkających w Izraelu, którzy nigdy nie byli nawet turystycznie w Polsce.
    Wolnej POLSKI już NIE MA i ten ANTY-POLSKI żydowski rząd „polski” PO-PiS-PSL już tego NIE kryje, bezczelnie nas Polaków rabuje, a teraz nas usiłuje wywłaszczyć, tak abyśmy byli jedynie parobkami chciwych podłych żydów !
    Paru rozwydrzonych żydów z polskim obywatelstwem z waszyngtońskim poparciem grasujących w III RP usiłują nas wszystkich Polaków ZAORAĆ !

    • michu

      9 marca 2018 at 09:10

      Już PAD rozumu nie stracił. Wie kto ile daje srebrników. A za srebrniki można się nieźle ustawić.

  9. Mirek

    9 marca 2018 at 07:25

    To oświadczenie cały czas , niestety , nie oddaje istoty sprawy.Pod określeniem system komunistyczny ukrywa się grabież własności na skalę nieznaną w dziejach ludzkości.Żydzi służący Rosjanom przede wsystkim okradli Polaków literalnie ze wszystkiego . Mordy dokonywane przez Żydów na Polakach były mimo wszystko tylko środkiem do tego celu

  10. LS

    9 marca 2018 at 08:08

    „Moje pokolenie nie ponosi za to odpowiedzialności i nie musi za to przepraszać – powiedział o Wydarzeniach Marcowych Andrzej Duda.”
    To fakt. Pan A. Duda, rocznik 1972 nie mógł brać udziału w tamtych wydarzeniach.
    Ale co ja mam powiedzieć ? Miałem już prawie 13 lat. A pan Prezydent dalej powiedział;
    „Pochylam głowę, jako prezydent. Mówię tym, którzy zostali wypędzeni – wybaczcie. Wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce.”
    Czyli przeprosił również za moje pokolenie, a więc za mnie. Czy wobec tego powinienem się pokajać i też osobiście przeprosić? Powinienem przeprosić tych, którzy „zostali wypędzeni”?!
    Czyli powinienem przeprosić wypędzonego do Szwecji tow. Stefana Michnika.
    Powinienem przeprosić tow. Helenę Wolińską i pochylić się przy jej grobie w Wielkiej Brytanii dokąd została wypędzona. Czy ambasador Rzeczypospolitej złożył już wiązankę?
    Czy powinienem przeprosić tow. Zygmunta Baumana wypędzonego do Izraela ?
    Wiedziałem, że coś jest ze mną nie w porządku. Dzisiaj się dowiedziałem. Jestem pokoleniem, które wypędziło tylu zasłużonych towarzyszy z Polski Ludowej.
    Dzisiaj Prezydent Rzeczypospolitej przeprosił za mnie. Wariactwo sięga zenitu. Niestety jako stary spiskowiec przeczuwam, że to jeszcze nie koniec.
    Leszek Samborski

  11. Ferdek

    9 marca 2018 at 09:00

    duda jak duda….niczym bolek….Wszelkie komentarza są zbyteczne ,nikt z Polaków nie mówi,inaczej o tym deklamatorze wierszyków 1-majowych …Musimy się uzbroić w cierpliwość i przy następnych wyborach skosić tego przygłupa,który szkodzi Polsce.Ale takich maliniaków w ekipie rządzącej jest wielu…Wystarczy się przyjrzeć ławom poselskim czy też senatorskim.. szmalcownicy żywcem wyciągnięci z okresu okupacji. Zero patriotyzmu.Podłość goni podłość….Tych uczciwych policzyłby na palcach jednej ręki…

    • michu

      9 marca 2018 at 09:13

      Skoro za podłość dają konkretną kasę, to co ludzie podli będą sobie żałować?

  12. Tomek

    9 marca 2018 at 09:37

    Tragiczne wystąpienie Dudy i bardzo szkodliwe w obecnej sytuacji. Najlepiej było albo wyciszyć w ogóle tę rocznicę i nadać jej możliwie najniższą rangę (wysłać jakiegoś podsekretarza), albo powiedzieć coś bardziej wyważonego i mającego oparcie w faktach – z jednej strony dostrzec mechanizmy sprawcze Marca i uwikłanie w ówczesny ustrój tzw, żydokomuny, z drugiej dostrzec też to, co spotkało 90% wyjeżdżających, którzy żadnego związku z ustrojem komunistycznym nie mieli, ale bez przepraszania w imieniu RP, czy Polaków, bo ani RP ani Polacy za Marzec nie odpowiadają. Niech przeproszą rodziny Jaruzelskich, Moczarów, Gomułków czy dziennikarzy stosujących nagonkę medialną w ówczesnej prasie (choćby, posłanka PO obecna, p. Katarasińska). Ćwoków spędzanych przez władze na wiece, co stały z tablicami w stylu „Syjoniści do Syjamu” nie utożsamiajmy z polskim Narodem.

    • michu

      9 marca 2018 at 09:41

      Wiadomo, że szkodliwe i wiadomo, że tragiczne. Wiadomo też, że nic z tego nie wyniknie i będzie dalej spokojnie pełnił urząd prezydenta, a my pracować, żeby Urząd skarbowy miał za co wypłacać pensje prezydentowi i całemu jego dworowi.

    • michu

      9 marca 2018 at 09:49

      No jeśli to prawda, to pensje w muzeum „Polin” będą mogły wzrosnąć 🙂

      • znamto

        9 marca 2018 at 10:01

        jeśli Polacy nie protestują przeciw samemu istnieniu jaczejki, która ich okrada, to już po nich.

  13. sneik

    9 marca 2018 at 09:45

    Maliniak to żydo banderowiec nie ma o czym pisać

  14. 21321312

    9 marca 2018 at 10:21

    Maciej Modzelewski – do Generałów
    https://www.youtube.com/watch?v=dMzKNLZQNw4

  15. Aldona

    9 marca 2018 at 12:32

    Duda się kompletnie skompromitował.Nie po raz pierwszy i ostatni.Nic dziwnego ma pochodzenie żydowskie-ukraińskie.Wywodzi się z tzw. Unii Wolności.

  16. ggość

    9 marca 2018 at 13:33

    no cóz. Duda ich przeprasza że wyjechali. a to chyba dobrze. po za tym rządzili komuniści żydowscy przysłani z Rosji więc jak to jest że wyganiali swoich?

    • michu

      9 marca 2018 at 14:45

      Jak to porachunki między mafiozami 😉

  17. m

    9 marca 2018 at 18:42

    Żartem, żartem, ale wpływy osób pochodzenia żydowskiego w III RP były i są ogromne. I w polityce i w mediach, a nawet w świecie artystycznym gdzie przez lata swobodnie dominował przekaz niekorzystny dla Polaków. Realizowane są tutaj krociowe interesy, które z pewnością też przynoszą ogromne dochody firmom z kapitałem żydowskim.

    I nagle się okazuje, że to wszytko za mało, to wszystko na nic. Postanowiono nam wreszcie uzmysłowić jakie jest nasze miejsce we własnej Ojczyźnie i co jest nam dozwolone.

    W skrócie, cała działalność państwa polskiego musi być taka, żeby największe korzyści miał Izrael, a i tak jesteście godnymi pogardy antysemitami.

    Tak to niestety brutalnie wygląda.

    https://wpolityce.pl/polityka/385235-czemu-nie-ma-reakcji-polskich-wladz-na-kolejna-prowokacje-pani-ambasador-izraela

  18. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:37

    Co z tymi napisami?

    Krystian Brodacki, Tygodnik Solidarność, 2001-06-25

    W 1942 roku w Krakowie i okolicy żydowska policja porządkowa OD współpracująca z Niemcami, z polecenia gestapo, dokonała dwóch publicznych – przez powieszenie – egzekucji Polaków i Żydów. Stojące w miejscu kaźni tablica i pomnik zawierają napisy oskarżające o tę zbrodnię „okupanta hitlerowskiego” (tablica) i „oprawców hitlerowskich” (pomnik).

    To krótka, nijaka ulica, na pół przemysłowa, na pół mieszkalna. Wprawdzie ostatnio budowane tu są nowe wille, ale ton nadają nadal stare piętrowe domy, nie remontowane od lat. Ulica Wodna kończy się ślepo, bo od północnego wschodu zamyka ją pas torów kolejowych stacji Kraków-Płaszów. Tory biegną powyżej poziomu ulicy, więc aby do nich dojść, trzeba pokonać schody, wpuszczone w niewielką skarpę. Wieńczy ją wysoki obelisk, z krzyżem wytłoczonym u góry. Jeśli rozgarnąć gęste chwasty, ukaże się tablica z napisem:

    MIEJSCE UŚWIĘCONE / MĘCZEŃSKĄ ŚMIERCIĄ / 7 POLAKÓW / POWIESZONYCH PRZEZ / OKUPANTA HITLEROWSKIEGO / 26 VI 1942 / CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

    Chyba nikt tego miejsca kaźni siedmiu Bezimiennych nie odwiedza, nie ma kwiatów, nie stoją znicze, tynk z obelisku odpada. A wokół – leżą śmieci.

    Kto to zrobił?

    Wydarzenia przy ul. Wodnej w Płaszowie w czerwcu 1942 wstrząsnęły Krakowem: była to pierwsza publiczna egzekucja w mieście. Niemcy postarali się, żeby nabrała rozgłosu, pozostawiając na szubienicy ciała powieszonych przez dwa dni – były dobrze widoczne z okien przejeżdżających w pobliżu pociągów. Na ulicę Wodną ciągnęły pielgrzymki. Mówiono, że tych siedmiu to kolejarze, zamieszani w akcję sabotażową Gwardii Ludowej, której miał przewodzić sowiecki oficer Leonid Czetyrko. Czy to prawda – nie udało się ustalić, a najlepszym dowodem jest brak takiej informacji na obelisku, wzniesionym za „Polski Ludowej”, której zależało przecież na każdej prokomunistycznej propagandzie. Do dziś n i ez n a m y też nazwisk ofiar. Ale przypadek zrządził, że znamy okoliczności egzekucji, a te są ogromnie bulwersujące!

    1 września 1948 wiceprokurator Sądu Okręgowego w Krakowie i członek Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, dr Wincenty Jarosiński przesłuchał w charakterze świadka dr. Dawida Schlanga, syna Arona i Anny, wyznawcę religii mojżeszowej, z zawodu adwokata. Oto fragment jego zeznania, dotyczący egzekucji przy ul. Wodnej (zachowałem oryginalną pisownię – KB):

    „Wiadomo mi, że z końcem czerwca 1942 r. gestapo krakowskie, oddział dla spraw żydowskich, w osobach: sekretarza policji kryminalnej Willy Kunde, Heinricha Oldego, rozkazali radzie żydowskiej przygotowanie sznurów oraz talku. Powszechnie sądzono, że przygotowuje się egzekucja na członkach rady żydowskiej lub innych mieszkańcach getta. Równocześnie nakazano, by cała rada żydowska wraz z personelem kancelaryjnym nazajutrz, dnia, o ile sobie przypominam – 23 czerwca 1942 oraz wybrany przez gestapo oddział tzw. mundurowej żydowskiej policji porządkowej (Ordnungsdienst) z jej komendantem, Simche Spirą na czele, udali się do Płaszowa.
    Wiadomo mi, że w grupie żydowskiej policji porządkowej znajdowali się następujący członkowie OD. Simche Spira, Silberman, którego nazwiska nie pamiętam, Feiler Mojżesz, Dawid Immerglück, Leon Schleifer, Salo Rottersmann, Herman Rosner, Ignacy Neiger, Herman Neiger, Szeiner Ignacy i Efroim Immerglück.

    Na miejscu zgromadzeni otoczeni byli niemiecką policją i na przygotowanej szubienicy członkowie OD wyżej wymienieni, z rozkazu niejakiego Obersturmführera gestapo – Bächera, o czym dowiedziałem się w tym samym dniu z ust jednego z odemanów 1, powiesili siedmiu skazańców, przywiezionych przez gestapo autem. Między powieszonymi znajdował się jeden albo dwóch Żydów, a reszta Polaków. Z opowiadania asystujących przy egzekucji odemanów wiem, że siedmiu skazańców przywieziono w godzinach przedpołudniowych, około godz. 10-tej autem ciężarowym i ustawiono ich obok uprzednio przygotowanej szubienicy. Każdego ze skazańców wprowadzono na specjalnie do tego celu przygotowane schodki, następnie jeden z odemanów przytrzymywał skazańca, a drugi nakładał pętlę. Po założeniu pętli inny z odemanów na polecenie nadzorujących gestapowców podrywał stopnie spod nóg skazańca, tak że ten zawisał w powietrzu. Podczas wykonywania egzekucji na jednym – inni skazańcy czekali na swoją kolej. Cała egzekucja robiła straszliwe wrażenie z uwagi na to, że odemani nie mieli żadnej wprawy w kierunku wieszania ludzi, w związku z czym zdarzało się, że skazaniec, którego miano powiesić, już z samej szubienicy urywał się i tego wieszano po raz drugi. Radę Żydowską i cały personel gminy użyto do tej egzekucji w tym celu, aby wzburzyć opinię ludności polskiej przeciw Żydom, jako rzekomym sprawcom egzekucji, a z drugiej strony, by mieć „galerię”, przyglądającą się tej niesamowitej egzekucji. Jako powód wykonania tej egzekucji podano sabotaż kolejowy, wykonany w ten sposób, że nieznani sprawcy rozkręcili szyny kolejowe w okolicy Bieżanowa 2, na skutek czego wykoleił się pociąg. Nazwisk powieszonych nie znam, w każdym razie z opowiadania odemanów wiem, że byli to więźniowie, ponieważ zdradzali ślady wyczerpania i katowania ich w więzieniach przez Niemców. Według posiadanych przeze mnie informacji zwłoki skazanych miały wisieć na szubienicy kilka dni, ale następnie z nieznanych mi powodów zdjęto już je nazajutrz o godzinie 10-tej wieczór. Dokąd wywieziono zwłoki nie wiem, ale wiem, że zdejmowali je z szubienicy ci sami odemani, którzy wykonali egzekucję”.

    Ten sam scenariusz

    Druga publiczna egzekucja odbyła się w kilka dni później, u zbiegu ulic Prokocimskiej i Narutowicza, na przedmieściu Krakowa zwanym Wola Duchacka, dziś włączonym do miasta. W latach powojennych ta okolica uległa gruntownym przemianom urbanistycznym, toteż ulica Narutowicza w ogóle zniknęła, a ulicę Prokocimską częściowo wchłonęła potężna Fabryka Kabli. Przybliżone miejsce egzekucji znajduje się teraz tuż przy przystanku nowej linii tramwajowej, poprowadzonej wzdłuż nowej arterii – ulicy Nowosądeckiej; stoi tam skromny, ale zadbany pomnik z napisem:

    TU ZOSTALI STRACENI NIEWINNIE / ŚMIERCIĄ MĘCZEŃSKĄ / PRZEZ OPRAWCÓW HITLEROWSKICH / DNIA 1.VII.1942 R. / KUŹMA ZYGMUNT / KUŹMA JÓZEF / GACEK EDMUND / KOSZAŁKA JAKÓB / KOSZAŁKA MICHAŁ / BUDETTY LUDWIK / SPUŁA STEFAN / OZGA WŁADYSŁAW / WŁODARCZYK ANTONI / ZAŁUBSKI LEON / HABAJ JAN / CZEŚĆ BOHATEROM!

    Ofiarami byli w większości robotnicy w wieku od 24 do 48 lat. Początkowo znano nazwiska tylko ośmiu, potem dopisano pozostałych trzech. Tych 11 mężczyzn zamordowano w odwecie „za rzekome zabicie przez Ruch Oporu wywiadowcy policyjnego w Prokocimiu” 3. Powróćmy na chwilę do zeznań dr. Schlanga.

    „Bliższych szczegółów, dotyczących egzekucji, wykonanej na 11 Polakach w Woli Duchackiej w dniu 1 lipca 1942, nie posiadam (…). Egzekucję wykonali ci sami odemani pod kierownictwem kierownika OD Simche Spiry”.

    Znacznie więcej na temat tej drugiej egzekucji przekazała prokuratorowi Jarosińskiemu Zofia Bittner, córka Piotra i Anny, wyznania rzymskokatolickiego, żona kolejarza, zamieszkała wtedy przy ul. Narutowicza 88 w Woli Duchackiej. Oto najistotniejsze fragmenty jej zeznania z 26 sierpnia 1948:

    „W okresie okupacji – jakoś do czerwca 1942, niedaleko mnie na tej samej ulicy mieszkał, pracujący wówczas w policji polskiej, Jerzy Orłowski. Orłowski miał wśród ludności Woli Duchackiej i Prokocimia złą opinię i uważano go za konfidenta gestapo. Jakoś z początkiem czerwca 1942 r. – daty dokładnie nie pamiętam – w nocy nieznani sprawcy zastrzelili Orłowskiego, tuż koło mego domu. Powodu zastrzelenia Orłowskiego nie znam. W związku z powyższym Niemcy urządzili na Woli Duchackiej łapankę i aresztowali kilku Polaków. Co się z tymi aresztowanymi następnie działo, tego nie wiem. Ostatniego czerwca 1942 r. w godzinach rannych zajechało auto z Niemcami mundurowymi i policją żydowską. Z auta wyładowano również materiał, z którego wybudowano następnie szubienicę. Wszystko to obserwowałam dokładnie z odległości około 15 metrów, ponieważ szubienicę budowano naprzeciw mojego domu, obok miejsca zastrzelenia Orłowskiego (…).

    Dnia 1 lipca 1942 roku, o godzinie 6-tej rano zajechało przed mój dom auto ciężarowe (…) wysiadło z niego kilku policjantów żydowskich i kilku Niemców i poczęli wyprowadzać skazańców. Byli oni skuci po dwóch, a jedna grupka liczyła trzech. Było ich razem 11-tu. Szubienica zbudowana była w ten sposób, że opierała się na trzech słupach (…). U dołu ułożono na wysokości około półtora metra dwie deski, które oparte były na słupach. Na te właśnie deski, po specjalnie do tego zbudowanych schodkach, sprowadzono dwójkami skazańców. Najpierw wprowadzono ich sześciu, a wprowadzali ich policjanci żydowscy. Równocześnie z wprowadzaniem skazańców na deski inni policjanci wiązali pętle (…). Po założeniu pętli na szyję pierwszych sześciu skazańców zauważyłam, że dwaj policjanci Żydzi zepchnęli deskę (…). Po wykonaniu egzekucji na pierwszych sześciu, wyprowadzono z auta następnych pięciu i ustawiono ich na desce po drugiej stronie szubienicy. Egzekucję na tych pięciu wykonano w sposób analogiczny (…).
    Cały przebieg egzekucji obserwowałam bardzo dokładnie przez okno swego mieszkania. Jakkolwiek okno zasłoniłam uprzednio firanką, ale zostawiłam odpowiednią szparę (…). Oprócz mnie przebieg egzekucji obserwowały moje dzieci oraz inni mieszkańcy w sąsiednim domu. Jak już uprzednio zaznaczyłam, całą egzekucję wykonywali policjanci żydowscy i mundurowi Niemcy. Czy to byli gestapowcy, tego dokładnie określić nie potrafię (…).Według krążących pogłosek, zwłoki powieszonych miały wisieć na szubienicy przez kilka dni, ale na skutek interwencji przejeżdżającego tamtędy włoskiego generała polecono je zdjąć drugiego dnia wieczorem, tzn. czwartek 2 lipca 1942. Zwłoki powieszonych zdejmowali z szubienicy policjanci żydowscy, którzy pod eskortą Niemców przyjechali dwoma autami ciężarowymi”.

    Odemani

    Jest rzeczą oczywistą, że sprawcami obu zbrodni byli Niemcy. Natomiast ich bezpośrednimi wykonawcami byli funkcjonariusze żydowskiej policji z oddziałów Ordnungsdienst, w skrócie OD, nazywani odemanami. Co to była za formacja?
    Jeszcze raz mówi dr Schlang:

    „Służba porządkowa żydowska została zorganizowana z polecenia gestapo jeszcze w r. 1940. Początkowo znaleźli się w szeregach OD ludzie przyzwoici, pod kierownictwem kapitana W.P. Aleksandra Chocznara, znanego działacza społecznego i sportowca z Krakowa. Następnie jednak ludzi tych usunięto lub sami wystąpili, a służba porządkowa została opanowana przez 30-tu ludzi, którzy złożyli przyrzeczenie wierności i bezwzględnego podporządkowania się rozkazom gestapo krakowskiego na ręce Untersturmführera Branda. TA 30-tka została następnie przeniesiona z końcem marca do ghetta na Podgórzu 4 i pod kierownictwem Simche Spiry uformowała się jako niezależna od rady żydowskiej instytucja, podległa bezpośrednio rozkazom gestapo. Część członków OD otrzymała mundury z odznaką JOD (Judischer Ordnungsdienst), bez dodatku „Judische Gemeinde” i pałki gumowe, a część chodziła w ubraniach cywilnych, tworząc specjalny oddział pod nazwą „Zivilabteilung”. Ta ostatnia grupa złożona z 10-u zaufanych, spełniała rolę niejako policji politycznej (…). Brali oni udział w różnych akcjach (łapanki) wespół z gestapo. Kontaktowali się stale z urzędem „Sicherheitspolizei” przy ul. Pomorskiej 2, gdzie mieli resortowych szefów gestapowców (…). Do tej grupy należał znany mi osobiście Szymon Spitz, Wigdor Werthal, Leopol Blodek, mgr Artur Löffler, znani konfidenci gestapa i ścigani przez podziemną organizację polską. Kierownikiem tej. „Z.A.” (Zivilabteilung) był Michał Pacanower. Mundurowi odemani (…) w czasie wysiedleń lub łapanek wykonywali również funkcje doprowadzania z listy osób przeznaczonych do aresztowania. Między członkami OD znajdowali się również ludzie nieskazitelni, którzy niejednokrotnie z narażeniem swojej osoby pomagali ludności żydowskiej – większość jednak wykonywała ślepo i gorliwie wszystkie rozkazy władzy niemieckiej. Wiadomo mi, że niemal wszyscy byli przekupni i ludność żydowska, która usiłowała przez bramkę przenieść żywność do ghetta, zmuszona była opłacać się drogo członkom OD, przy czym taksa ta w porównaniu z łapówkami wręczanymi granatowej policji wynosiła zawsze podwójną stawkę. OD miało nieograniczoną władzę policyjną, sądową i administracyjną. Spory między mieszkańcami ghetta załatwiał arbitralnie kierownik OD, który za zgodą gestapo uzurpował sobie nieograniczoną władzę sądową i administracyjną. OD miało własne więzienie przy ul. Józefińskiej 37, gdzie przetrzymywano ludzi przywiezionych przez gestapo, policję kryminalną i inne władze policyjne niemieckie. Z tego więzienia wybierano ludzi do obozów koncentracyjnych w czasie ogólnej represji przeciwko ludności polskiej i żydowskiej, przeznaczając ich jako zakładników do stracenia. Ponadto z więzienia tego wysyłano ludzi do Bełżca lub innych miejsc stracenia, dołączając ich do transportów przechodzących przez Kraków. Z chwilą likwidacji ghetta dnia 13 marca 1943 roku część odemanów przeniesiono do obozu w Płaszowie, a część „Z.A.” pozostała do dnia 14 grudnia 1943 roku. W tym czasie członkowie „Z.A.” spełniali niebezpieczne dla ludności polskiej funkcje śledzenia i informowania gestapo o różnych ruchach oporu i organizacji podziemnej polskiej. W dniu 14 grudnia 1943 władze niemieckie, uważając, że członkowie „Z.A.” spełnili swoją „powinność”, wywiozły wszystkich członków „Z.A.” z rodzinami na tzw. „górkę stracenia” w obozie w Płaszowie i tam po rozstrzelaniu spalili”.

    Co dalej?

    W zeznaniach Dawida Schlanga są pewne miejsca wątpliwe bądź niespójne – na przykład relacjonując wydarzenia przy ul. Wodnej, myli się co do daty egzekucji oraz stwierdza w pewnym momencie, że po dokonaniu egzekucji odemani upili się do nieprzytomności i przez tydzień byli niezdolni do wykonywania swych funkcji – a jednocześnie pamięta, że ci sami policjanci żydowscy, którzy wieszali siedmiu nieszczęśników, dzień później ich z szubienicy zdejmowali… Generalnie jednak w świetle jego i Zofii Bittner zeznań staje się bezsporne, że funkcjonariusze OD w obu zbrodniach czynnie uczestniczyli. Ich ponurą rolę w getcie i poza nim opisał Schlang szczegółowo. Potwierdza się stara prawda, że w każdym narodzie, zwłaszcza w sytuacjach ostatecznych, ujawniają się jednostki zwyrodniałe i zbrodnicze.
    Odemanów spotkał tragiczny koniec, ale to nie zmazuje ich win ani nie zwalnia od współodpowiedzialności za zbrodnie, w których brali udział. Zbrodnie tak przeciw Żydom, jak i przeciw Polakom. Czy wobec tego, gwoli prawdy historycznej i elementarnej sprawiedliwości, nie należałoby rozważyć zmiany treści napisów na obu cytowanych tablicach? Przecież tam mowa jest jedynie o „oprawcach hitlerowskich” bądź o „okupantach hitlerowskich”! Odemani z całą pewnością nie byli ani hitlerowcami, ani okupantami…

    KRYSTIAN BRODACKI

    1 Odeman – rzeczownik urobiony od skrótu „Ordnungsdienst”, czyli OD.
    2 Bieżanów – przedmieście Krakowa, dziś dzielnica.
    3 Cytat z książki St. Czerpaka i T. Wrońskiego pt. „Upamiętnione miejsca walk i męczeństwa w Krakowie i województwie krakowskim 1939-1945”, Kraków 1972; Prokocim – przedmieście Krakowa między Płaszowem a Bieżanowem, dziś – dzielnica.
    4 Podgórze – prawobrzeżna dzielnica Krakowa, teren getta.

    Krystian Brodacki, Tygodnik Solidarność, 2001-06-25

  19. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:43

    W komunistycznej bezpiece Żydzi zajmowali niemal połowę stanowisk

    Dr hab. Krzysztof Szwagrzyk – Nasz Dziennik, 28.01.2011

    Nie tylko Morel.

    Przez lata w historiografii polskiej obowiązywał powszechny pogląd, zgodnie z którym teza o nadreprezentacji Żydów w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa jest mitem. Gdy jednak podjęto badania nad narodowością kadr “bezpieki” w oparciu o przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej akta osobowe funkcjonariuszy, i opublikowano dane statystyczne, okazało się, że blisko 40 proc. kierowniczych stanowisk Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmowali oficerowie pochodzenia żydowskiego.

    Wynik naukowych ustaleń nie spotkał się jednak z uznaniem środowisk opiniotwórczych, dla których uzyskany efekt badań świadczył jedynie o… antysemityzmie ich uczestników.

    Równolegle z analizą kadr aparatu bezpieczeństwa prowadzono studia nad obsadą personalną innych struktur tworzących stalinowski aparat represji: wojskowego i powszechnego wymiaru sprawiedliwości, Informacji Wojskowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicji Obywatelskiej czy wchodzącego w skład MBP więziennictwa. W każdym przypadku liczba oficerów pochodzenia żydowskiego w sprawowaniu funkcji kierowniczych wynosiła od kilku do kilkudziesięciu procent, a badań dokonano w odniesieniu do czasu, gdy Żydzi stanowili niespełna 1 proc. ludności Polski.

    Od początku budowy systemu komunistycznego tworzący go napotkali ogromne problemy związane z koniecznością sformowania obsady personalnej powstających stanowisk aparatu władzy. Bazą kadrową dla rządzących stały się środowiska partyzantów Gwardii i Armii Ludowej oraz przedwojennych działaczy komunistycznych, wśród których znaczny odsetek stanowili Żydzi. Część z nich okres wojny przeżyła w Związku Sowieckim i po 1944 r. z silnym zaangażowaniem usiłowała przeszczepić nad Wisłą tamtejszą ideologię. Ich liczbę zwiększyli ci spośród ocalałych z holokaustu, którzy w nowym ustroju politycznym widzieli szanse na realizację własnych – prywatnych i narodowych – interesów. Nagrodą za akces znacznej części społeczności żydowskiej do procesu budowy systemu komunistycznego były eksponowane etaty w aparacie władzy i systemie represji oraz związane z nimi profity. W powszechnej opinii symbolem udziału Żydów w tworzeniu stalinizmu w Polsce stała się służba wielu z nich w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa.

    Wbrew intencjom przypisywanym historykom zgłębiającym to zagadnienie, badania nad narodowością kadr “bezpieki” nie obejmują jedynie jednej nacji. Stanowią element szeroko zakrojonych studiów nad całością budowy i funkcjonowania tajnej policji politycznej komunistycznego państwa polskiego, w tym nad jej obsadą personalną, gdzie pochodzenie narodowościowe funkcjonariuszy jest tak samo ważne, jak ich pochodzenie społeczne czy wykształcenie. Dająca się już dziś zdefiniować teza o “internacjonalistycznych kadrach bezpieki” w Polsce powstała w oparciu o analizę głównie ich akt osobowych, z których wynika, że w latach 1944-1956 obok oficerów sowieckich pracowali przedstawiciele narodowości: polskiej, żydowskiej, białoruskiej, ukraińskiej, litewskiej, a nawet niemieckiej i greckiej.

    Polityczna poprawność a statystyka

    Wstępujący do UB Żydzi nie ukrywali swego pochodzenia. We własnoręcznie wypełnianych ankietach personalnych w rubryce “narodowość” wpisywali zazwyczaj “żydowska”. Dane takie ujawniali nawet ci, którzy już w okresie międzywojennym zerwali związki ze środowiskiem żydowskim i stali się gorącymi zwolennikami idei komunistycznej. Deklarację światopoglądową ujawniano natomiast w rubryce “wyznanie”, gdzie obok powszechnie używanego terminu “niewierzący” nie brakowało określenia “mojżeszowe”.

    O pozycji funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego w ministerstwie, ale też o ich postrzeganiu w społeczeństwie decydowały dwa zasadnicze czynniki. Pierwszy dotyczył ich liczby w “bezpiece”; drugi zaś zajmowania przez nich eksponowanych stanowisk. Jesienią 1945 r. doskonale zorientowany w sprawach “bezpieki” w Polsce sowiecki doradca przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego płk Nikołaj Seliwanowski w raporcie do Moskwy informował, że połowę stanowisk kierowniczych w MBP zajmują Żydzi, a w całym ministerstwie ich odsetek sięga 18,7 procent. Zapewne nawet on się nie spodziewał, że tak duża liczba oficerów pochodzenia żydowskiego w centrali aparatu bezpieczeństwa będzie się nadal zwiększać. W kolejnych latach udział Żydów polskich w kierowniczych strukturach MBP stale rósł, ostatecznie przekroczył 37 procent. Wśród 450 osób pełniących najwyższe funkcje w MBP (dyrektorów i zastępców dyrektorów departamentów, kierowników samodzielnych wydziałów) pochodzeniem żydowskim legitymowało się 167 oficerów.

    Na czele ministerstwa stał gen. Stanisław Radkiewicz, wspomagany m.in. przez wiceministrów: Romana Romkowskiego (Menasze Grynszpana) i Mieczysława Mietkowskiego (Mojżesza Bobrowickiego). W okrytej ponurą sławą centrali “bezpieki” wyżsi oficerowie o żydowskich korzeniach kierowali: kadrami – Leon Andrzejewski (Ajzen Lajb Wolf), śledztwami – Józef Różański (Goldberg), finansami – Edward Kalecki (Ela Szymon Tenenbaum), ochroną zdrowia – Kamil Warman, Leon (Lew) Gangel, Ludwik (Salomon) Przysuski, cenzurą – Michał Rosner, Hanna Wierbłowska, Michał (Mojżesz) Taboryski, Biurem Prawnym – Zygmunt Braude, Witold Gotman, konsumami – Feliks (Fiszel) Goldsztajn, Centralnym Archiwum MBP – Jadwiga Piasecka, Zygmunt (Nechemiasz) Okręt, Biurem Wojskowym – Roman Garbowski (Rachamiel Garber) oraz Departamentami: I – Józef Czaplicki (Izydor Kurc), Julian Konar (Jakub Julian Kohn), II – Leon (Lejba) Rubinstein, Michał (Mojżesz) Taboryski, III – Józef Czaplicki (Izydor Kurc), Leon Andrzejewski (Ajzen Lajb Wolf), IV – Aleksander Wolski (Salomon Aleksander Dyszko), Józef Kratko, Bernard Konieczny (Bernstein), V – Julia Brystiger, VI (więziennictwem) – Jerzy Dagobert Łańcut, VII – Wacław Komar (Mendel Kossoj), Zygmunt (Nechemiasz) Okręt, Marek Fink (Mark Finkienberg), X – Józef Światło (Izaak Fleischfarb), Henryk Piasecki (Chaim Izrael Pesses).

    Niższymi strukturami MBP – wydziałami, kierowali wówczas m.in.: Anatol (Natan) Akerman, Marian Baszt, Mieczysław (Mojżesz) Baumac, Jan Bernstein, Adam Bień (Bajn), Ignacy Bronecki, Izrael Cwejman, Tadeusz (Dawid) Diatłowicki, Michał Holzer, Maurycy (Aron) Drzewiecki, Michał (Mojżesz) Fajgman, Leon Fojer (Feuer), Tadeusz Fuks, Edward (Eliasz) Futerał, Artur Galewicz (Glasman), Henryk Gałecki (Natan Monderer-Lamensdorf), Łazarz Gejler, Jakub Glidman, Leon Goryń, Karol Grabski (Hertz), Helena (Gitla) Gruda, Borys (Boruch) Grynblat, Józef Gutenbaum, Herman Halpern, Henryk Jabłoński (Chaim Grinsztajn), Michał Jachimowicz, Zbigniew Józefowicz, Bronisława Juckier, Leon Kesten, Abram Klinberg, Leon Klitenik, Ignacy Krakus, Michał-Emil Krassowski, Mieczysław Krzemiński (Mojżesz Flamenblaum), Icek Lewenberg, Mieczysław Lidert (Erlich), Juliusz Litoczewski, Kazimierz Łaski (Cygier), Samuel Majzels, Ignacy Makowski, Aleksander Marek (Markus) Malec, Walenty Małachowski, Ignacy Marecki, Marian (Mojżesz) Minkendorf, Bronisław Nechamkis, Artur Nowak (Abraham Lerner), Jerzy Nowicki (Lipszyc), Dawid Oliwa, Róża (Gina) Poznańska, Stanisław Rothman, Mieczysław (Moralich) Rubiłłowicz, Irena Siedlecka (Regina Reiss), Michał (Mowsza) Siemion, Wolf Sindel, Zygmunt Skrzeszewski (Salomon Halpern), Marceli Stauber, Józef Stępiński, Ernest Szancer (Schanzer), Ignacy Szemberg, Antonina Taube-Knebel, Juliusz Teitel, Adam (Abram) Wein, Salomon Widerszpil, Józef Winkler (Szaja Kinderman), Stanisław Witkowski (Samuel Eimerl), Roman Wysocki (Altajn), Edward Zając, Marek Zajdensznir, Maria Zorska, Emanuel Żerański.

    W tym samym czasie, w rozbudowanym systemie więzień i obozów liczącym 179 więzień i 39 obozów pracy, stanowiska naczelników i komendantów zajmowali: Salomon Morel – komendant obozów w Świętochłowicach-Zgodzie (1945) i Jaworznie (1948-1951), naczelnik więzień m.in. w Opolu (1945-1946), Katowicach (1946-1948) i Jaworznie (1951); oraz Mieczysław (Moszek) Flaum – komendant obozu we Włocławku (1945-1946) i Mielęcinie (1946); Beniamin Glatter – naczelnik więzienia w Goleniowie (1949); Franciszek (Efroim) Klitenik – naczelnik więzienia we Wrocławiu (1946-1947), Dzierżoniowie (1947-1951) i Łodzi (1951-1958), Henryk Markowicz – naczelnik więzienia przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu (1945-1946), Sewer Rosen – naczelnik więzienia w Barczewie (1947-1951), Oskar Rozenberg – naczelnik więzienia w Potulicach (1951-1954), Kazimierz Szymanowicz – naczelnik więzienia w Rawiczu (1945-1947) i Saul Wajntraub – naczelnik więzienia w Kłodzku (1948-1951) i więzienia nr III w Warszawie (1951-1954).

    Znaczący procent (13,7) oficerów pochodzenia żydowskiego znalazł się także wśród szefów i zastępców szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego/ Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Najwięcej z nich znalazło zatrudnienie w wojewódzkim UB we Wrocławiu, gdzie wśród osiemnastu zastępców szefów WUBP/ WUdsBP sześciu (33 proc.) było Żydami: Władysław Wątorek (Adolf Eichenbaum), Jan Stesłowicz (Lemil Katz), Adam Nowak (Adaś Najman), Adam Kornecki (Dawid Kornhendler), Eliasz Koton i Karol Grad, a w niektórych wydziałach i sekcjach urzędu przedstawiciele tej narodowości stanowili niekiedy 1/3 ich całego stanu osobowego. Zjawisko takie występowało np. w Wydziale ds. Funkcjonariuszy, Wydziale V, VIII i Gospodarczym.

    W latach 1945-1956 poszczególnymi wydziałami kierowali: personalnym – Leonarda Opałko (Lorka Nadler) (1945-1946); I – Roman Wysocki (Altajn) (1950-1951); V – Józef (Jefim) Gildiner (1951-1952); X – Józef (Jefim) Gildiner (1952-1954); “A” – Edward Last (1946); śledczym – Antoni Marczewski (1946-1947), Feliks Różycki (Rosenbaum) (1950-1952); Wydziałem ds. Funkcjonariuszy – Bronisław Romkowicz (Maks Bernkopf) (1946-1947); Sekcją Finansową – Stanisław Ligoń (Lemberger) (1949-1954); Służbą Mundurową – Arnold Mendel (1949-1950). Stanowili oni także trzon istniejącej przy WUBP komórki partyjnej PPR/PZPR (Jefim Gildiner, Karol Grad, Zygmunt Kopel, Henryk Lubiński, Grzegorz Rajman, Felicja Rubin) – 26 proc. w 1954 roku.

    Podobną, wynoszącą 30 proc. statystykę, można dostrzec w gronie kadry kierowniczej powiatowego UB w Dzierżoniowie. Na jej wielkość wpływ miało piastowanie urzędu szefa przez: Artura Górnego (1946-1947); Michała (Mojżesza) Wajsmana (1947-1948) i Adama Kulberga (1951-1954). Jeszcze wyższy odsetek wystąpił na stanowiskach ich zastępców, wśród których trzy z ośmiu etatów zajmowali oficerowie żydowscy: Edward Last (1945-1946), Adam Kulberg (1950-1951) i Izaak Winnykamień (1952).

    Od sprawcy do ofiary

    Łącznie w latach 1945-1956 we wszystkich komórkach tylko wojewódzkiego UB na Dolnym Śląsku pracowało ponad 500 osób pochodzenia żydowskiego. Pytanie o pełną liczbę zatrudnionych w aparacie bezpieczeństwa Polski Ludowej/ PRL pozostaje nadal otwarte, podobnie jak problem związany z próbą określenia świadomości narodowej oficerów “bezpieki”, wśród których część już przed wojną manifestacyjnie odcinała się od swych żydowskich korzeni. Oderwani od rodzimego środowiska deklarowali swą polskość i światopogląd materialistyczny, w których wiarę głęboko zachwiały dopiero wydarzenia 1968 r., gdy w wyniku antysemickiej nagonki 1968 r. kilkanaście tysięcy polskich Żydów zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Ich wyjazd upowszechnił na świecie pogląd o ksenofobicznej Polsce i rzekomym antysemityzmie jej mieszkańców. Milczeniem pomija się przy tym fakt, że całą operację przeciwko Żydom zorganizowali ich niedawni towarzysze z “bezpieczeństwa”, a pośród wyjeżdżających do Izraela znalazło się kilkuset niedawnych sekretarzy partii, stalinowskich sędziów i prokuratorów, oficerów Informacji Wojskowej, Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa.

    Żaden z nich nigdy nie poniósł odpowiedzialności za dokonane czyny, a nieliczne próby doprowadzenia do ekstradycji osób oskarżonych o zbrodnie stalinowskie każdorazowo kończyły się niepowodzeniem. Wymownym komentarzem do tej sytuacji może być fragment uzasadnienia sporządzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości Izraela z 5 czerwca 2005 r., odmawiającego zgody na ekstradycję do Polski Salomona Morela: “…uważamy, iż nie ma żadnych podstaw do przedstawienia Morelowi zarzutów popełnienia poważnych przestępstw, nie mówiąc już o ‘ludobójstwie’ czy ‘zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu’. Jeżeli już, to wydaje się nam, że Morel i jego rodzina byli ewidentnie ofiarami zbrodni ludobójstwa popełnionych przez hitlerowców i Polaków z nimi współpracujących”.

  20. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:47

    Znalezione w internecie:
    ***

    Wlecze sie za Polonią wszystkich krajow wywiadowczy i kontrwywiadowczy „Ogon” zydowskich funkcjonariuszy UB, wywiadu, kontrwywiadu, wszystkich ogniw wojskowych, partyjnych i administracyjnych, z ktorych wiekszosc wybrala wolnosc na zachodzie. Wszyscy potem wlaczyli sie do akcji szkalowania Polakow, polskosci, dmiac ze szczegolnym wigorem w surmy antysemityzmu Polakow. Przygnebiajacy jest w tej materii spacer Stanislawa Wysockiego w ksiazce „Zydzi w dziejach Polski”, po tych sciezkach wladzy, ktore byly i pozostana nieznane ogolowi polskich „antysemitow”. Warto odzalowac troche miejsca na obszerne fragmenty ksiazki, odwolujace sie do tego watku:

    „W akcji szkalowania Polakow wzieli aktywny udzial uciekinierzy z Polski, tacy zajadli syjonisci jak: M. Muszkat – byly profesor prawa UW; I. Iserles – byly sedzia Sadu Najwyzszego PRL; Jozef Swiatlo (I. Fleischfarb) – byly wicedyrektor Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego; W. Tykocinski (E. Tikhotyner) – byly szef polskiej misji wojskowej w Berlinie Zachodnim; S. Bialer – byly pracownik naukowy Instytutu Ksztalcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR i PAN oraz lektor KC PZPR; Stanislaw Wygodzki – pisarz; J. Muszkat – Jotem – dziennikarz; A.Donat – autor ksiazki pt. Krolestwo calopalenia, wydanej w USA w roku 1964; 0. Pinkus – autor ksiazki Dom popiolow wydanej w Izraelu w 1964 roku; J. Kosinski [Lewikopf – przyp. aut.] – autor ksiazki Malowany ptak wydanej w USA w 1965 r. oraz J. Grynberg – byly aktor Teatru Zydowskiego i autor ksiazki pt. Wojna zydowska wydanej w USA w 1968 roku ( … )”
    Dazenia Zydow do obejmowania kluczowych stanowisk z cala jaskrawoscia uwidocznily sie w ogniwach Wojska i
    Bezpieczenstwa. W samym tylko Wydziale Oswiatowym I Dywizji Kosciuszkowskiej latem i jesienia 1943 roku pracowato 21 oficerow pochodzenia zydowskiego. Byli to: A. Bromberg, J. Burgin, A. Ford, J. Gawronski, P. Hoffman, St. Kalinowski, A. Klos, W. Konopka, B. Marczewski, J. Putrament, L. Szenwald, M. Mietkowski, H. Minc, K. Naszkowski, St. Okecki, L. Pasternak, M. Wagrowski, E. Werfel, H. Wemer, R. Zambrowski i St. Zawadzki.

    Natomiast w aparacie ogwiatowym oddzialow i samodzielnych pododdzialow tej dywizji w tym samym czasie bylo zatrudnionych 60 pracownikow pochodzenia zydowskiego. Do nich m.in. nalezeli: L. Andrzejewski, S. Arkuszewski, N. Bajtner, F. Debski, J. Bengom, L. Bibrowska, Z. Bibrowski, K. Biernacki, J. Burgin, M. Czarnota, A. Fejgin, B. Gabara, J. Gorecki, M. Gruda, T. Gutt, P. Hoffman, M. Jekiel, J. Kole, J. Komar, J. Kowalski, A. Kostasznik, J.Krakowski, J. Kratko, W. Kuber, W. Ley, M. Ludwikowski, St. Lukasik, R. Mandel, W.Matwin, M. Mazur, M. Minor, Fr. Mroz, E. Ochab, Z. Okret, A. Paczkowski, H. Palka, R. Razinski, J. Perkowski, J. Prusak, St. Rozanski, M. Rybicki, J. Siedlecki, J. Sigalin, St. Sobczak, Wl.Stapor, A. Stock, W. Strasser,R. Stypula, A. Suchanek, L. Szybek, F.Swietlik, K. Swietlik, St. Wancerz, K. Witaszewski, M. Wodnar, E.Zadrzynski i J. Ziolkowski.

    Obiektem szczegolnego zainteresowania i duzej infiltracji Zydow staly sie organa kadrowe rozrastajacego sie Wojska Polskiego. I tak: w lipcu 1946 r. Szefem Departamentu Personalnego WP byl gen. bryg. Stanislaw Zawadzki scisle powiazany porzez zone z tym narodem. Zastepcami Szefa Departamentu Personalnego byli: plk Jakub Wachtel i plk Stefan Kuhl. Szefem Wydzialu I tego Departamentu zajmujacego sie oficerami piechoty, sztabow i instytucji byl pplk Julian Rotnicki; szefem Wydzialu Awansow i Odznaczen byl pplk Adam Brandel; szefem Wydzialu VII zajmujacegosie powolywaniem oficerow do sluzby wojskowej i zwolnien z tej sluzby, administracja rezerw oficerskich, obsada kadrowa WKR i sprawami zwiazanymi z przyznawaniem emerytur – byl ppik Edward Pfeffer; szefem Wydzialu Oficerow Kwatermistrzostwa byl pplk Mieczyslaw Wodnar. Po sierpniowo-wrzesniowym plenum KC Partii 1948 r. do Departamentu Personalnego WP przybyli nowi oficerowie pochodzenia zydowskiego, a takze nastapily pewne zmiany na kluczowych stanowiskach w tej instytucji umacniajace pozycje i wplywy oficerow narodowosci zydowskiej. Po przeprowadzeniu wiosna 1950 r. reorganizacji Departamentu Kadr pomimo -istniejacego szefa tego Departamentu plk. Turskiego i jego zastepcy oficera radzieckiego plk. Kozucha, wyloniono 3-osobowa kierownicza ekipe zydowskiego pochodzenia w osobach: plk. Ziemiana, plk. Mazura i plk. Wojnara. Te, trojke cechowala wynioslosc, arogancja, a nawet brutalnosc, przypisywanie sobie monopolu na madrose i nieomylnosc. W wyniku polityki personalnej realizowanej przez oficerow pochodzenia zydowskiego zajmujacych kierownicze stanowiska w Departamencie Kadr i terenowych organach kadrowych, powazna czesc waznych stanowisk w dowodztwach okregow wojskowvch i rodzajow Sil Zbrojnych, instytucjach centralnych MON, szefostwach rodzaju wojsk i sluzb, byla obsadzona przez oficerow zydowskiego pochodzenia, w stosunku do ktorych nie byly w zasadzie stosowane kryteria polityczno-moralne, ani wymogi kwalifikacyjne. Jesli chodzi o obsade szefow Wydzialow Personalnych okregow wojskowych, to przedstawiala sie, ona we wspomnianym okresie nastepujaco: szefem Wydzialu Personalnego DOWI (Warszawa) byl pplk Jan Wisniewski, pozniejszy kontradmiral, a po nim pplk Rosinski (Rosenberg); szefem Wydzialu Personalnego DOW2 (Bydgoszcz) byl pplk Adolf Kolb; szefem Wydzialu Personalnego DOW4 (Wroclaw) byl pplk Marian Mazur, a po nim mjr. Roman Domanski (Rosenband); szefem Wydzialu Personahiego DOW5 (Krakow) byl kpt. Bronislaw Lampel, a po rozformowaniu tego okregu objal on w maju 1952 r. takie samo stanowisko w DOW4. Szefem Wydzialu Personalnego DOW6 (Lodz) byl pplk Henryk Ziemian (Zysman), a po rozwiazaniu tego okregu objal takie samo stanowisko w DOW3 (Poznan); szefem Wydzialu Personalnego DOW7 (Lublin) byl pplk Jan Dolanowski (Dollinger);szefem Wydzialu Personalnego w Dowodztwie Wojsk Lotniczych byl pplk Leon Turski (Tannenbaum), a w Wojskach Ochrony Pogranicza – pplk Michal Rudawski. W aparacie politycznym WP przez wiele lat kluczowe stanowiska sluzbowe obsadzone byly przez oficerow zydowskiego pochodzenia. I tak: kolejno zmieniajacymi sie szefami Glownego Zarzadu Politycznego WP byli: gen. Wiktor Grosz (Izaak Medres), gen. Mieczystaw Wagrowski (Izaak Pustelman), gen. Swietlik, gen. Edward Ochab, gen. Naszkowski, gen. Janusz Zarzycki (Neugebauer). Zastepcami szefa GZP WP byli: gen. Malko i gen. Leszek Krzemien. Szefem Zarzadu Organizacyjnego GZP WP byl plk Jekiel, ktory po zwolnieniu go do rezerwy objal stanowisko zastepcy przewodniczacego Glownego Komitetu Kultury Fizycznej. Szefem Zarzadu Propagandy GZP WP przez dlugi okres byl plk, a pozniej gen. Blum. Ponadto w GZP WP pracowali: plk. Alster, plk Fried-man, plk Szliferstejn, plk Lider, plk Brones, plk Hubert, plk Jegier, plk Gradlewski (Goldberg), plk Malczewski i inni. Analogiczna sytuacja istniala w Zarzadach Politycznych okregow wojskowych i rodzajow Sil Zbrojnych, Wojskowej Akademii Politycznej i Wojskowym Instytucie Historycznym. Interesujacym jest fakt, ze w celu zatarcia sladow zydowskiego pochodzenia, na wniosek okreslonej grupy oficerow owczesnego Departamentu Personalnego przeforsowano okoto 1947 r. wydanie odpowiedniego aktu normatywnego upowazniajacego Ministra Obrony Narodowej do przeprowadzania we wlasnym zakresie zmiany nazwisk oficerow. Formalnosci z tym zwiazane zatatwial Departament Personalny WP opracowujac odpowiednie rozkazy personalne. Sprawy takie byly zalatwiane bardzo operatywnie. Z tej mozliwosci skorzystalo wielu oficerow narodowosci zydowskiej. Zespol autorow organu teoretyczno-politycznego GZP WP „Nasza Mysl” skladal sie z oficerow pochodzenia zydowskiego. W sklad tego zespolu wchodzili: gen. Janusz Zarzycki, plk Leon Grosfeld, plk Henryk Werner, pplk Dorian Plonski, Roman Werfel, mjr Wlodzimierz Brus, mjr Wlodzimierz Baczko, mjr Julian Lider, pplk Zenon Welfeld, pplk Leon Sternik, mjr Zbigniew Safian, plk Adam Bromberg i pplk Ignacy Blum. Czesc z nich posiadala skompromitowana przeszloc jak np. mjr Safian, ktory w czasie okupacji hitlerowskiej byl policjantem zydowskim w getcie.

    Ludzie ci w swej dzialalnosci publicystycznej tendencyjnie pomniejszali role ruchu oporu w kraju (AK, BCh, GL i AL), w sposob niezwykle uproszczony oceniali kampanie wrzesniowa oraz wytwarzali sztucznie klimat podejrzliwosci wobec oficerow polskich przebywajacych w kraju w czasie okupacji. Ich artykuly staly sie wybitnie nihilistyczne wobec tradycji naszego narodu, a nawet jego wkladu w druge wojne swiatowa. Natomiast reportaze St. Daleckiego z Bliskiego Wschodu po 1948 r. gloryfikowaly walke organizacji syjonistycznych w Palestynie. Byla nawet mowa o ich „misji cywilizacyjnej” w tej czesci swiata. Walka zas krajow arabskich zdecydowanie okreslana byla jako niesprawiedliwa.

  21. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:48

    cd..

    Od 1950 roku czasopisma i prasa wojskowa opanowana w dalszym ciagu przez ludzi zydowskiego pochodzenia z wyjatkowa pasja podjely problem tzw. „odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego”, a calosc wychowania politycznego kadry i zolnierzy zostala sprowadzona do walki z owym odchyleniem. Pominieto sprawe patriotycznego wychowania. W programach szkolenia ideowo-politycznego niebywale wyeksponowano historie WKPB, programy zas historii Polski wyprane z politycznego tla wekslowaly ja na tory historii gospodarczej. Historia polskiego ruchu robotniczego pozbawiona faktow, a zwlaszcza nazwisk, przerodzila sie w dociekania istoty bledow i wypaczen tego ruchu. W tego rodzaju programach prym wiodla Wojskowa Akademia Polityczna, dla ktorej starannie dobrano kadre wykladowcza w duzej czesci zydowskiego pochodzenia z gen. Uzieblo, Plk. Hoffmanem, Plk. Piaseckim, Plk. Haliczem, Plk. Pawlowskim, Plk. Pirko, Plk. Wachtlem, Plk. Ochockim, mjr. Lewandowskim, Plk. Malczewskim, Plk. Grotem, Plk. Sokolowskim i mjr. Zillbersteinem. Na szefow katedr powolywano nawet ludzi nie posiadajacych zadnego przygotowania (m.in. kpt. Dworniaka), czy tez posiadajacych trudnosci w poslugiwaniu sie jezykiem polskim (m.in. mjr Zillberstein). Zasadniczym kryterium przydatnosci nie byla wiedza, ani umiejetnosci zawodowe lecz przynaleznosc do narodowosci zydowskiej. Po wydarzeniach pazdziernikowych 1956 r. grupa zydowskich dzialaczy zajmujaca eksponowane stanowiska w Wojsku i odpowiedzialna za wypaczenia i bledy lat 1948-1956 postanowila zrzucic z siebie odpowiedzialnosc i przedstawic sie jako ofiary kultu jednostki i glowni rzecznicy odnowy. Wykorzystali do tego narade wyzszych dowodcow i oficerow politycznych, ktora odbyla sie 27.10.1956 r. przy udziale Gomulki, Spychalskiego, Zawadzkiego i Cyrankiewicza. Na tej naradzie specjalnie przygotowani przez Bluma i Malczewskiego polemisci przypuscili ostry atak na wojsko pod plaszczykiem troski o jego demokratyczne oblicze. Domagano sie odwolania ludzi skompromitowanych z wojska, ale o jakich ludzi chodzi, tego nie precyzowano. Chodzilo im bowiem o tych dowodcow i oficerow politycznych, ktorzy zachowali rozwage i nie dali sie poniesc emocjom. Chodzilo im takze o rozbicie zwartego kierownictwa wojskowego postulujac utworzenie Ministerstwa Spraw Wojskowych i odrebnego stanowiska naczelnego dowodcy (plk Mojsiejewicz). Postulowano zastapienie jednoosobowego dowodzenia dzialnoscia rad wojskowych i rad wojennych na wzor chinski (gen. Frey-Bielecki). Domagano sie takze otwartego pisania w prasie o sprawach wojskowych bez cenzury. Podobne postulaty zglosili gen. Hubner i inni. Te rewizjonistyczne tendencje spotkaly sie z krytyka kierownictwa partii i rzadu. Objecie przez gen. Janusza Zarzyckiego (Neugebauera) stanowiska szefa GZP WP powaznie wzmocnilo pozycje i wplywy zydowsko-rewizjonistycznej grupy w tej instytucji. W sklad tej grupy wchodzili: Fryderyk Malczewski, Ignacy Blum, Zygmunt Hofman, Michal Friedman, Stanislaw Nadzin, Miroslaw Nadelwicz, Jan Zamoyski, Bronislaw Bednarz, Eugeniusz Kuszko i Piotr Borowy. Korzystajac z opieki Zambrowskiego, Morawskiego i Ochaba grupa ta zaczela lansowac wyraznie tendencje rewzjonistyczne. Ukazaly sie w pismiennictwie wojskowym odpowiednie w tym duchu artykuly plk.J.Bluma, cykl artykulow Z. Baumana. Publikowal sie tez W. Gornicki – juz znany wowczas jako syjonista i rewizjonista.

    Organ teoretyczny GZP WP „Wojsko Ludowe” i prasa wojskowa podjely tez nader szkodliwa dyskusje o „bohaterszczyznie”, ktora zapoczatkowal plk Janusz Przymanowski piszac m.in.: ,Skonczmy z gloryfikacja bohaterstwa pustych rak! „ „Dosyc juz wyslawiania bohaterstwa, ktore bylo bezuzytecznym szalenstwem lub nastepstwem glupoty czy balaganu”. Podjeto takze walkae z urojonym przez zydow rzekomo pleniacym sie wsrod Polakow antysemityzmem. Z inicjatywy szefa GZP WP gen. Zarzyckiego wydano w marcu 1957 r. broszure poswiecona antysemityzmowi w Polsce, w ktorej usilowano wykazac, ze Polska to kraj zagorzalych antysemitow. Dla uzasadnienia tego domniemania przedrukowano prace J. Marchlewskiego pt. Antysemityzm a robotnicy, szkic E. Orzeszkowej pt. O Zydach i kwestii zydowskiej, esej J. Tuwima pt. My zydzi polscy oraz paszkwilancki artykul z „Po prostu” pt. Gdy budza sie upiory piora J.Ambroziewicza, E. Gonczarskiego I J. Olszewskiego. Na naradzie aktywu partyjnego 27.05.1957 r. owczesny szef GZP WP gen. J. Zarzycki przestrzegal oswiadczajac wprost: „pod-daje sie w watpliwosc nasz sojusz ze Zwiazkiem Radzieckim… Ten antyradziecki nurt wiaze sie czesto z antysemityzmem, ktory jakkolwiek rzadko manifestuje sie otwarcie, wystepuje jednak w ukryciu zazwyczaj pod postacia falszywych hitlerowskich niemal plotek”.

    W latach 1957-1958 na lamach „Zolnierza Wolnosci” ukazywac sie zaczely alarmujace artykuly i reportaze pietnujace ostre przejawy rzekomego polskiego antysemityzmu. G1owny Zarzad informacji WP od samego Poczatku swego istnienia obsadzony byl przez oficerow zydowskiej narodowosci. I tak: szefami GZJ byli: plk Jan Rutkowski, a po nim oslawiony ,,krwawy” Stefan Kuhl. Zastepcami szefa GZL byli: plk Adam Gajewski, plk Eugeniusz Zadrzynski, plk Anatol Fejgin, plk Antoni Skulbaczewski i plk Jerzy Dobrowolski. Obsade zarzadow i oddzialow GZJ stanowili: Plk Ignacy Krzemien, plk Jerzy Szerszen, plk Wincenty Klupitiski, pplk Eugeniusz Wyszkowski, pplk.Aleksander Synaj, pplk Aleksander Andruszewicz, plk Neumian Lewandowski, pplk Stefan Sarnowski, pplk Stefan Lewkowicz, mjr Jerzy Fonkiewicz, mjr Mateusz Frydman, pplk Wincenty Klupinski, pplk Robert Knap, pplk Jozef Wargin-Slomenski, pplk Andrzej Szydlowski, mjr Edward Umer, mjr Stanislawa Sowinska, plk Wladyslaw Halbersztadt, pplk Anatol Leszczynski, plk Isser Rabinowicz.
    Podobnie obsadzone byly kierownicze stanowiska w Zarzadach Informacii Okregow Wojskowych. Po rozwiazaniu G1owneg Zarzadu Informacji, zostala powolana w lutym 1957 r. Wojskowa Stulba Wewnetrzna. Zwolnieni z organow informacji oficerowie zydowskiego pochodzenia odpowiedzialni za lamanie praworzadnosci, bezprawie i terror, otrzymali
    eksponowane stanowiska w administracji panstwowej,dyplomacji itd. Do nich m.in. nalezli: plk Stefan Kuhl, ow znany ,,krwawy” oprawca zostal mianowany wiceministrem, plk Ignacy Krzemien zostal sekretarzem
    ambasady PRL w Sofii, plk Boleslaw Jelen zostat ambasadorem PRL w Meksyku, plk Jerzy Dobrowolski zostal szefem Departamentu Kadr MON, plk Jozef Maruszewicz i ppfk Madyslaw Godlewski zostali kierowniczymi
    pracownikami w Orbisie, pplk Leopold Cetkin zostil pracownikiem misji handlowej PRL w Moskwie; mjr Aleksander Mirecki i mjr Jerzy Zukowski zostali zatrudnienie w dziennikarstwie. Natomiast wielu innych zwolnionych z informacji oficerow narodowosci polskiej zostalo pozostawionych wtasnemu losowi i z trudem uzyskiwali oni prace i
    srodki do dalszej egzystencji. Szczegolne skoncentrowanie oficerow zydowskiego pochodzenia mialo miejsce w instytucjach centralnych MON. I tak: w Sztabie Generalnym WP glownym Inspektorem Techniki i Planowania byl w latach 1956-1967 gen. Marian Graniewski, szefem Zarzadu Operacyjnego byl w latach 1954-1960 gen. Jan Drzewiecki (Holzer), szefem Zarzadu II byl w latach 1946-1950 gen. Waclaw Komar, szefem Zarzadu Organizacyinego byl w latach 1952-1954 plk Cze-slaw Berman, szefem Zarzadu Planowania Materialowego byl w latach 1952-1967 gen. Edward Pfeffer, szefem Oddzialu Szyfrowego byl w latach 1946-1952 plk Joachim Erlich, szefem Oddzialu Cenzury byl w latach 1953-1963 plk Tadeusz Polanowski. Piastujac stanowisko Szefa Zarzadu II Sztabu Generalnego WP juz od 1946 r. gen. bryg. Waclaw Komar rozpoczal intensywne angazowanie do pracy w tym Zarzedzie osob pochodzenia zydowskiego, wsrod nich i takich, ktorzy nie posiadali odpowiedniego wyksztalcenia i niezbednych kwalifikacji, a nawet i takich, ktorzy nie mieli polskiego obywatelstwa. Pracownicy ci byli bezposrednio sciagani z Palestyny, Francji, Wloch i roznych instytucji krajowych. Tak zostali sciagnieci z Palestyny m.in. Bryn Trojan (Adler), Gineberg, Botwinska i inni.

    Obok szefa Zarzadu II gen. W, Komara, zydowskiej narodowosci byli dwaj zastepcy szefa Zarzadu – plk Stanislaw Flato i plk Wladyslaw Leder. Szefem Wydzialu Operacyjnego byl plk Stanislaw Bielski, szefem Wydzialu Informacyjnego – plk Adam Brandel, szefem Wydzialu I – plk Michal Bron (Bronstein), szefem Oddzialu III – plk Anatol Liberman, szefem Wydzialu Finansow kpt. Marcin Sochaczewski. Ponadto pracowali tam dalsi oficerowie tego samego pochodzenia jak plk Leon Herzog, plk Pawel Monat, plk Jan Rochwerger, plk Maksymilian Sznapf, mjr Boleslaw Wlodynger, mjr Maksymilian Berezowski i inni. Wszystkie wazniejsze stanowiska w podstawowych komorkach Zarzadu II byly obsadzone przez pracownikow tej narodowoeci, a np. w sekcji agenturalnej amerykanskiej na 9 pracownikow kadrowych 8 z nich bylo zydowskiego pochodzenia wraz z szefem tej sekcji plk. Leonem Zagorskim.

    Jezeli w latach 1945-1949 stanowiska w Misjach i Attachatach Wojskowych obsadzone byly oficerami przedwojennymi (m.in. gen. Modelski, gen. Kuropieska, gen. Mossor, plk Rozen-Zawadzki ‘ plk Krajewski. plk Bukowski i inni), to po tym okresie stanowiska te obejmuja stopniowo oficerowie zydowskiego pochodzenia w osobach: plk Tykocinski (Tykotyner), plk Herzog, plk Monat, plk Bron, plk Hirszowicz, pplk Kornecki, pplk Kofler, pplk Czarny i mjr Rochwerger. Aparat kadrowy pod przykryciem byl obsadzony przede wszystkim przez osoby narodowoeci zydowskiej. I tak np. w latach 1948-1953 w USA na 8 pracownikow pod przykryciem wszyscy byli zydowskiego pochodzenia (Zagorski, Klon, Groniewicz, Krakowski, Maliszewski, Heliman, Welker, Hamerlak). Podobnie przedstawiala sie sytuacja na terenie innych krajow. Jedynie do pracy pomocniczej angazowano mlodych oficerow narodowosci polskiej. Poczawszy od 1953 r. do pracy w attachatach wojskowych kierowani byli oficerowie polscy, a tylko nieliczni pochodzenia zydowskiego jak np. Monat do Waszyngtonu, a Bron do Jugoslawii. Do organizowania siatek agenturalnych w roznych krajach poczawszy od 1948 r. wysylano pracownikow wylacznie zydowskiego pochodzenia. m.in. zostali wystani: Trojan (Adler), Lubiejski (Zygielman), Rajski (Rajgrodzki), Kot (Szterenzys), Zagorski (Winter),Wolf, Hubner, Tykocinski (Tikotiner) i inni. Organizowali oni siatki wywiadowcze w oparciu o koneksje rodzinne i srodowiska zydowskie.

    Werbowali najczesciej osoby bezwartosciowe, skorumpowane, a w wielu wypadkach wykazywali fikcyjne werbunki w celu uzasadnienia nadmiernych wydatkow finansowych.

    W Inspektoracie Szkolenia wazne stanowiska zajmowali tacy oficerowie zydowskiego pochodzenia jak plk Szulczynski – Redaktor naczelny Przegladu Wojsk Ladowych; plk Welfeld – p.o. szefa Zarzadu Szkolnictwa Wojskowego, ktory kierowal caloksztaltem spraw organizacyjnych, programowych i personalnych w tym Inspektoracie i plk Sadykiewicz z-ca szefa Zarzadu I. W Akademii Sztabu Generalnego czolowe stanowisko zijmowali tacy oficerowie narodowogci zydowskiej jak: plk Broch, plk Berman, plk Demner, plk Bielawski, plk Makowski, plk Szlifersztejn i inni. W Biurze Studiow MON – plk Heistein i plk Speizer.

    W aparacie kwatermistrzowskim dzieki Glownemu Kwatermistrzowi WP gen.Komarowi i szefowi Wydzialu Kadr G1ownego Kwatermistrzostwa pplk. Tatarynowiczowi znaczna czesc kierowniczych stanowisk zajmowali oficerowie narodowoeci zydowskiej m.in.: plk Cukierman, pplk Zawadzki, pplk Pakier, pplk Haliliski, pplk Malachowski i pplk Weis, ktory w 1956 r. zdradzil Polske. Do osob, ktore byly specjalnie wyrozniane i przewidywane do objecia eksponowanych stanowisk nalezeli: plk Herc Antopolski, plk Henryk Flikielski, plk Henryk Ebensztejn, plk Jozef Guterman i plk Henryk Cukierman.

    W pionie technicznym wojsk pancernych wazniejsze stanowiska byly w latach 1950-1954 obsadzone przez oficerow zydowskiego pochodzenia takich m.in. jak plk Rotowski (Rotholtz), plk Szulc, plk Bochniewicz, plk Bergerson, plk Sztuhl, plk Krygier, plk Wohlmuth, plk Magler i pplk Neuberg. Po odwolaniu plk Rotowskiego ze stanowiska szefa Zarzadu Sluzby Techniczno Czolgowej, zgodnie z decyzja b. szefa Departamentu Kadr MON gen. Fonkowicza, na powyzsze stanowisko zostat wyznaczony plk Ludwik Szulc, mimo zgloszonych bardziej odpowiednich kandydatow.

    W wielu przypadkach oficerowie narodowoeci zydowskiej zajmujacy odpowiedzialne stanowiska w pionie technicznym tych wojsk nie posiadali nawet sredniego wyksztalcenia, jednak zawsze oceniani byli przez kierownictwo stuzby jako wybitni fachowcy. W sluzbie samochodowej MON jej kierownictwo w osobach: plk Pawel Solski (Pinkus) w latach 1948-1950 i gen. Nowicki od 1952 r. w sposob swiadomy i celowy obsadzali wazne stanowiska w tej sluzbie oficerami narodowosci zydowskiej, czesto o niskich wartosciach fachowych i moralnych jak np. b. plk Jozef Malagowski – zdegradowany za naduzycia i skazany na 6 lat wiezienia; plk Ukrainski, zdegradowany, porzucil zone i dzieci, szczegolna opieka otaczal go szef sluzby gen. Nowicki; plk Bolestaw Badian pelnil sluzbe do 1967 r. w pionie organizacyjno-mobilizacyjnym o przecietnych wartosciach; pplk Rafal Lekach nie posiadal w ogole wyksztalenia i praktyki w sluzbie samochodowej; pplk Henryk Majsiak – wyrzucony z informacii w 1967 r. zostal przyjety do sluzby samochodowej bez jakichkolwiek kwalifikacji; pplk Tadeusz Sarzycki – zwolniony z wojska za wroga dzialalnose w czasie okupacji. Po zabiegach gen. Nowickiego powtornie powolany do sluzby wojskowej; pplk Szymon Gladysz – posiadal zaledwie 7 klas szkoly powszechnej, wyjechal do Izraela w 1956 r. oraz plk Ignacy Rutkowski z wyksztalceniem 6 klas szkoly powszechnej, byl naczelnym dyrektorem WZ Mot. Zaciekly syjonista, wybieral sie do lzraela, lecz zmarl na zawal serca na krotko przed planowanym wyjazdem.

  22. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:49

    cd..

    Szczegolnie duze skupisko oficerow narodowosci zydowskiej bylo w sluzbie zdrowia, a zwlaszcza w Departamencie Stuzby Zdrowia WP. Stalo sie tak dzieki temu, ze przez wiele lat szefowal temu Departamentowi plk, a poiniej general Leo Samet, ktory do 1958 r. nie posiadal Dyplomu lekarza, aczkolwiek przez caly czas swego szefowania tytulowat sie ,doktorem”. Jego nastepca gen. Kowalski z pochodzenia rowniez Zyd, wyznaczony na to stanowisko po pazdzierniku 1956 r. nie zrobil nic aby uzdrowiec sytuacje kadrowa w podleglej mu sluzbie. Powazna koncentracja pracownikow narodowogci zydowskiej wystaipila w Departamencie Sluzby Sprawiedliwogci, Najwyzszym Sadzie Wojskowym, Naczelnej Prokuraturze Wojskowej oraz w sadach i prokuraturach terenowych. Nie bylo takiego sadu ani prokuratury w wojsku, w ktorej oficerowie zydowskiego pochodzenia nie piastowaliby kluczowych stanowisk. W Departamencie Sluzby Sprawiedliwogci stanowiska szefa Departamentu, szefow Wydzialow, Radcow i Inspektorow piastowali oficerowie tegoz pochodzenia w osobach:

    Henryk Holder, Winawer, Mieczyslaw Halski, Jakub Lubowski (Chasze Smen), Helena Wolinska, Borys Olomucki, Mieczyslaw Freudenhaym, Leopold Kielski, Marian Malinowski, Arnold Rak, Franciszek Szelinski, Jan Zaborowski i Ludwik Fals. W Najwyzkszym Sadzie Wojskowym funkcje zastepcow Prezesa badz sedziow NSW pelnili: Marian Muszkat, Oskar Karliner, Marcin Dancyg, Leo Hohberg, Roman Rawicz (Vogel), Marian Rozenblit, Marian Berton, Jozef Warecki. W Naczelnej Prokuraturze Wojskowej stanowiska zastepcow Naczelnego Prokuratora, szefow Wydzialow i Prokuratorow pelnili: Henryk Podlaski, Maksymilian Lityliski (Lifsches), Stanislaw Lex-Majewski, Marian Frenkel, Mieczyslaw Bogucki, Feliks Aspis, Edward Gol, Witold Grodzinski, Adam Masz, Jerzy Modlinger, Tadeusz Miernik, Mojzesz Ponarski, Zenon Rychlik, Feliks Slonimski, Rubin Szweig, Wlodzimierz Winawer, Emil Ziegler i Henryk Zelnik.

    W terenowych prokuraturach i sadach wojskowych funkcje szefow bedz zastepcow szefow pelnili oficerowie tejze narodowosci m.in. tacy jak: Kazimierz Graf, Arnold Zaleski (Zalkind), Adolf Brunicki, Marek Szauber, Stanislaw Sliwa, Piotr Smolnicki, Jozef Fledman, Maks Auster, Jerzy Tranier, Jozef Rajch, Filip Berski (Badner), Mieczyslaw Fajnsztajn, Antoni Mamrot, Eugeniusz Landsberg, Jan Orlinski (Unterweiser), Jan Kant, Roman Bojko, Julian Wilf, Edward Milewski, Juliusz Surozki, Ryszard Wierciech, Jozef Rajch i Aleksander Warecki. Sposrod wymienionych wyemigrowali do Izraela: Marian Muszkat, Jan Kant (prokurator Marynarki Wojennej w Gdyni), Ludwik Fels, Marcin Dancyg, Edward Gol, Edward Milliblit, Eugeniusz Landsberg, Adolf Brunicki, Michal Salpeter, Mieczyslaw Mirski i Andrzej Makowicz.
    Na przelomie lat 40-50-tych oficerowie narodowosci zydowskiej zajmowali tez sporo odpowiedzialnych stanowisk dowodczych w tym: dowodcow pulkow i dywizji wprowadzanych w miejsce odkomnderowanych oficerow Armii Radzieckiej. Do nich m.in. nalezeli: plk Szulczynski (Szulcyger) – dowodca pulku, plk Izydor Helin – dowodca pulku czolgow, wyjatkowo nieudolny, o niskich wartosciach etyczno-moralnych, ktory juz w 1948 r. napisal raport o wyjazd do lzraela, co wcale mu nie
    przeszkadzalo w dalszym sprawowaniu swego stanowiska; dowodcy dywizji I korpusow: plk Sadykiewicz, plk. Gross, plk. Lech, plk. Heistein (szef sztabu korpusu), plk. Majtek, plk. Peste i plk. Garbowski (Caber).

    Dobor na studia w radzieckich akademiach wojskowych dokonywal sie u nas rowniez pod okreglonym katem narodowosciowym. Spora czesc oficerow kierowanych na te studia byla pochodzenia zydowskiego. Wsrod absolwentow tych uczelni znalezli sie m.in. tacy oficerowie tego pochodzenia jak: plk. Wisniewski (pozniejszy wiceadmiral), plk. Spajzer, plk. Drzewiecki (Holzer) poiniejszy general, plk Frey-Bielecki (pozniejszy general), plk. Lach, plk. Lapinski (pozniejszy general), plk. Grabowski i plk.Heinrich. Oficerowie narodowosci zydowskiej nie wykazujacy wystar czajacych wartosci umyslowych lub nie widzacy realnych mozliwosci objecia odpowiednich eksponowanych stanowisk w dotychczasowych ich pionach pracy, kierowani byl.i na kluczowe stanowiska w departamentach I biurach wojskowych ministerstw i urzedow centralnych. W 39 tego typu komorkach na kierowniczych stanowiskach bylo 40 oficerow pochodzenia zydowskiego, z tego 17 dyrektorow biur i departamentow.

    Przez okolo 10 lat procesem szkolenia i wychowania wojskowego w Ministerstwie Szkolnictwa Wyzkszego jako Dyrektor Departamentu Wojskowego kierowal plk. Bartkiewicz nie reprezentujacy soba zkadnych wartosci ideowo-moralnych. Dyrektorem Departamentu Wojskowego w Mi- nisterstwie Zeglugi byl plk. Horoszewicz, a w b. Ministerstwie Oswiaty – nadzor i opieke nad realizacja programu przysposobienia obronnego mlodziezy w szkolach srednich i technikach sprawowal p Woch. W Ministerstwie Zdrowia i Opieki Spcaecznej dyrektorem Departamentu Wojskowego przez ponad 10 lat byl plk. Wadlewski (Waldman). Podobnie byto z obsada kierownikow utworzonych na poczatku 1950 r. wojskowych studiach przy wyzszych uczelniach cywilnych. Kierownikiem takiego studium Uniwersytetu Jagiellonskiego byl plk Cynkin skazany wyrokiem sadu za sprzedaz dyplomow, a po nim na tymze Uniwersytecie plk. Jozef Morzycki. Wieloletnim kierownikiem Studium na Uniwersytecie Warszawskim byl plk Maksymilian Sznepf. Wielu z pracownikow studium bylo skorumpowanych i skompromitowanych na uprzednio zajmowanych stanowiskach. I tak np. plk Stanislaw Garder przed objeciem funkcji kierownika Studium Wojskowego zamieszany byl w naduzycia gospodarcze; plk Andrzej Liwocki obciazony byl odpowie dzialnoscia moralna za falszowanie dokumentow w wyniku czego zostal usuniety ze stanowiska Szefa Oddzialu Kadr SOW. Skom promitowani byli tez plk Helin, pplk Namedynski i pplk Szeremeta. Tolerowano na stanowiskach kierownikow Studiow Wojskowych ludzi, ktorzy nie mieli zadnych predyspozycji fachowych badz ideowo-moralnych. Do takich m.in. nalezeli: plk.Wiktor Szyszka z Politechniki Czestochowskiej, plk. Adam Gloca z Uniwersytetu Wroclawskiego, plk. Piotr Pioro z Uniwersytetu Lubelskiego, pplk Konrad Zywicki z Wyzszej Szkoly Wychowania Fizycznego w Poznaniu, plk Klemens Nusbaum z Politechniki Warszawskiej maz przewodniczacej Ligi Kobiet – Zawadeckiej. Dosc czesto przenoszono skompromitowanych oficerow narodowogci zydowskiej z jednej do drugiej uczelni jak mialo to miejsce m.in. z plk. Diduchem i pplk. Jurkowskim.

    W mlodziezowej organizacji „Sluzba Polsce” powolanej w 1948 r. skoncentrowala sie wiekszoge oficerow i pracownikow narodowooci zydowskiej. Zajmowali oni w tej organizacji kluczowe stanowiska. I tak: Komendantem G1ownym tej organizacji byli po sobie: plk. Edward Braniewski (Brandsteter) – pozniejszy general i plk Aleksander Slaw. Szefem sztabu byl do maja 1949 r. Otto Finski (Finkenstein), a od maja 1949 r. plk. Jerzy Siodmak. Kwatermistrzem – plk Herc Antopolski, szefem Zarzedu Polityczno Wychowawczego – mjr Michal Gorski, szefem Oddzialu Organizacyjnego sztabu – mjr Henryk Uminski (Keff), szefem Oddzialu Propagandy Zarzadu Politycznego – mjr M. Sawicki, szefem Wydzialu Wydawnictw – mjr Jozef Sliwinski (Flaumanbaum) i szefem Wydzialu Prawnego – dr Jerzy Lecki.

    Wielu z tych oficerow nie miato nie tylko wlasciwego przygotowania zawodowego, ale i czesto wartosci moralno-etycznych, co potwierdzaja nastepujace fakty: plk Otto Finski, kosmopolita, wyksztalcony w Austrii i Niemczech, matka na state mieszkala w Wiedniu; plk. Jerzy Siodmak – syn krakowskiego kamienicznika nalezal do 1939 r. do syjonistycznej organizacji „EI-Al „; mjr Henryk Uminski falszywie podawal w dokumentach, ze byl w KZMP. Rodzinnie powiazany z konfidentem policji w polskim ruchu robotniczym, czego nie ujawnil w dokumentach personalnych. Mjr Michat Gorski – aresztowany pod zarzutem wspolpracy z okupantem (byl policjantem w getcie zydowskim), pplk Henryk Nachsatz – bez zadnego przygotowania fachowego, w 1957 r. wyjechal do Izraela; pplk Albert Galina – syn bogatego kusnierza warszawskiego o bardzo niskim poziomie umystowym, w 1958 r. wyjechal do Francji; pplk Leon Blacharski – wrogo ustosunkowany do Polakow, w 1957 r. wyjechal do Izraela; mjr Jozef Sliwinski – o niezwykle niskim, poziomie umyslowym, nie potrafil poprawnie mowio po polsku; ppik Dawid Lerner – syn zydowskiego kapitalisty, nieprzyjaznie ustosunkowany do Polakow, kpt Samuel Lewin tyran swoich podwladnych, zastrzelil oficera, za co nie poniosl aadnych konsekwencji.

    Korpus Bezpieczeiistwa Wewnetrznego (KBW) byl przez sorodowisko zydowskie calkowicie opanowany. Dowodca KBW od 1946 r. byl gen. bryg. Konrad Swietlik, nastepnie gen. bryg. Juliusz Hubner. Po 1956 r. przez okres pobytu gen. Musia w rosyjskiej Akademii Sztabu Generalnego, obowiazki dowodcy KBW pelnil gen. bryg. Waclaw Komar – dowodca Wojsk Wewnetrznych. Na stanowisku zastepcy dowodcy KBW do spraw politycznych pozostawal plk Zdzislaw Bibrowski (delegowany w 1954 r. do Komisji Kontroli i Nadzoru w Korei wraz z zona Anna powolana specjalnie do sluzby czynnej, za naduzycia zwolnieni oboje z wojska w 1956 r; po nim plk Puteczny przekazany po 1956 r. do MON.
    Szefem sztabu KB byl plk Edward Koninski – syn fabrykanta, rzekomy dzialacz KZMP. Szefem Oddzialu Mobilizacyjnego KBW byl plk. Kocubej – zwolniony w 1958 r., wyjechal do Izraela. Szefem Oddzialu Lacznosci byl plk Oskar Weiss. Wieloletnim szefem Oddzialu Personalnego KBW byl plk. Niewiadomski. Stanowisko dowodcy Artylerii i Broni Pancemej KBW piastowal przez wiele lat (do 1964 r. ) plk. Leon Helfer, dowodca brygady byl plk Dymitr Pliskin nieudolny, nie umiejacy zyc z kolektywem. plk. Stanislaw Konar jako dowodca brygady bez sredniego wyksztalcenia i wojskowego wyszkolenia, dopuscil sie szeregu wykroczen. Plk Karol Glajcher jako dowodca pulku.byl nieudolnym, slabym organizarem. Podobnymi cechami charakteryzowali sie: plk. Hanski b. szef sztabu KBW, plk. Wasilkowski i plk. Dobrowolski – komendanci Oficerskiej Szkoly KBW. Pplk Resiur jako szef sztabu 2 Brygady KBW wzial w 1957 r. udzial w mundurze w zebraniu gminy zydowskiej w Bialymstoku z okazji przyjazdu przdstawiciela Zydow z Kanady. W 1958 r. zostal zwolniony ze sluzby. Rowniez Dowodztwo Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) stalo sie powaznym skupiskiem oficerow i pracownikow cywilnych zydowskiego pochodzenia. Zajmowali w nim kierownicze stanowiska tacy oficerowie jak: plk Roman Grabowski, plk. Stefan Sobczak, plk Adam Broda, plk August Bernard, plk. Aleksander Grylak, plk Oberhard, plk. Fuks, plk Tubak, pplk Jakub Margules, plk Michal Rajewski, pplk Marek Tempel, pplk Tadeusz Korobkow, plk. Stanislaw Banski i plk. Roman Wasilkowski.

  23. Piotrx

    9 marca 2018 at 19:50

    cd..

    W Ministerstwie Bezpieczetistwa Publicznego i jego organach terenowych wszystkie kierownicze stanowiska obsadzone byly przez oficerow i pracownikow cywilnych narodowogci zydowskiej. jak wiadomo glownym zarzadca nad cala bezpieka w Polsce byl Jakub Berman, czlonek Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR. To on patronowal okrutnym, wciaz udoskonalanym ubeckim metodom znecania sic i mordowania polskich patriotow z AK i innych ugrupowan politycznych. To on ponosi za to, co wyrabiali ubowscy oprawcy z polskimi patriotami calkowita i niezmazalna wine.

    Sekundowali mu w tej zbrodniczej dziatalnosci tacy wiceministrowie tego resortu jak: gen. Roman Romkowski (Natan Grunspan – Kikiel), gen. Alster, gen. Bukojemski, gen. Matejewski (Kugelschwanz) – gangster od przemytu zlota i dukatow w MBP (fikcyjnie skazany na 5 lat, wyroku nie odsiedzial, zloto zas zostalo podzielone miedzy takimi jak on „kolezkami”); gen. Milewski- czolowy mafioso od przemytu I pozaprawnych zbrodni, szef afery „zelazo”, pozostal bezkamy; Mieczystaw Mietkowski (Mojzesz Bobrowicki) – byly policjant zydowski w gettcie; doradca Ministra Bezpieki – plk Gajewski i dyrektor gabinetu Ministra BP -Leon Andrzejewski (Lajb Wof Ajzen). W niczym nie byli gorsi od nich dyrektorzy departamentow MBP: Jozef Rozanski (Josek Goldberg) – dyrektor departamentu sledczego; plk Czaplicki – dyrektor departamentu III nazywany ,,Akowerem” gdyz specjalizowal sie w znecaniu sie nad Akowcami; plk. Galczewski – dyrektor departamentu IV; plk. Julia Brustygier (Brustiger) – dyrektor departamentu V (politycznego) zwana , krwawa „Luna”; plk. Duliasz – dyrektor departamentu VI; plk. Zabawski dyrektor departamentu VIII, do 1939 r. byl agentem NKVM na Polske; plk Gorecki (Goldberg) – dyrektor departamentu IX; plk. Anatol Fejgin – dyrektor departamentu X; plk. Orechwa – dyrektor departamentu Kadr MBP, plk. Stuczek dyrektor departamentu Lacznogci i Podsluchu; plk. Grzybowski dyrektor departamentu Ochrony rzadu MBP; plk. Kisielew – dyrektor departamentu finansowego MBP; plk. Jozef Kratko – dyrektor departamentu szkolenia; plk. Jarczewski – dyrektor departamentu, adwokat od prawa mojzeszowego i PRL-owskiego; plk. Modecki – dyrektor departamentu, specjalista od „zlotego Banku”; plk Kowalik – dyrektor departamentu , specjalista od ,Zlotego Cielca” oraz grupa pozostalych dyrektorow departamentow w osobach: plk Sienkiewicz (Lewi), plk Gangel, plk. Kalecki, Rubinsztejn, Sajewski, Krupski, Drzewiecki, inz. Wolski, Siedlecki, Zabludowski, Burgin, Tyborski ktory byl policjantem zydowskim w getcie oraz plk. Jozef Switalo (Izaak Fleischfarb) – zastepca dyrektora departamentu X……

  24. Piotrx

    9 marca 2018 at 20:14

    KTO I DLACZEGO WYJEŻDŻAŁ Z POLSKI PO 1968 ROKU? -Paweł Siergiejczyk
    /fragmenty/

    Lista „inteligentów”

    Spójrzmy na listę dziennikarzy i literatów, idąc alfabetycznie. Oto Andrzej Berkowicz z młodzieżowego tygodnika „Dookoła Świata”, wcześniej pracujący w „Nowej Wsi” i „Po Prostu”. Był synem Oskara Berkowicza, przed wojną sekretarza Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy we Lwowie oraz szefa Wydziału Wojskowego tej partii (czyli ekspozytury sowieckiego wywiadu). Oto Zygmunt Braude, występujący na liście jako redaktor, dawny działacz KPP, w latach 1944-1952 kierujący Biurem Prawnym resortu bezpieczeństwa oraz gabinetem ministra Radkiewicza, gdzie dosłużył się stopnia podpułkownika.

    Oto Józef Gruber, którego najlepiej scharakteryzowała jego córka, Wanda Rapaczyńska, do niedawna szefowa spółki Agora: Tata pochodził ze Stanisławowa. Przed wojną mieszkał we Lwowie. Zajmował się głównie robieniem rewolucji i siedzeniem w więzieniu, był bardzo ideowy. Kiedy weszli Niemcy do Lwowa, gonił za Armią Czerwoną, bo chciał się do niej zaciągnąć, żeby walczyć z Niemcami. I wylądował w kołchozie na Uralu, a potem obok Taszkientu. (…) Rodzice poznali się w 1945 roku w Saratowie. Mama po amnestii dla Polaków pracowała najpierw w delegaturze rządu londyńskiego w Krasnojarsku, a po jej zlikwidowaniu w Związku Patriotów Polskich. Tata w ZPP. (…) Ojciec był dyrektorem Polskiego Wydawnictwa Ekonomicznego, mama w Książce i Wiedzy prowadziła redakcję gospodarczą. I na zasadzie urawniłowki oboje w 1968 roku stracili pracę („Gazeta Wyborcza”, 24-26.12.2007 r.).

    Oto Filip Istner, ujęty na liście jako starszy redaktor w Polskiej Agencji Informacyjnej „Interpress”. Przed wojną związany z komunistycznymi młodzieżówkami, po powrocie z ZSRR w 1946 r. ważna postać w Polskim Radiu, m.in. kierował programem „Muzyka i Aktualności”. Z radia i z partii usunięty w 1956 r. za tzw. działalność rewizjonistyczną. Oto Krystyna Obozowicz, redaktor naczelna pisma „Żyjmy Dłużej”, w latach 50. wiceszefowa „Sztandaru Młodych”. Jej bratem był Józef Światło, sławny wiceszef X Departamentu MBP, który w 1953 r. uciekł na Zachód. Oto Arnold Słucki, poeta, publicysta, były żołnierz Armii Czerwonej i redaktor dywizyjnej gazety w armii Berlinga, potem jeden z czołowych oraz propagatorów socrealizmu. Jak stwierdził autor jego biogramu w „Polskim Słowniku Biograficznym”: Żarliwy wówczas aż do fanatyzmu komunista, był przy tym oderwany od rzeczywistości. Po przełomie 1956 r. pisał o rodzącym się faszyzmie i antysemityzmie w szeregach członków PZPR, pozostał jednak w partii aż do 1966 r.

    Oto Jadwiga Wełykanowicz, redaktor w PAP, przed wojną działaczka KPZU, walczyła w wojnie domowej w Hiszpanii, gdzie zginął jej pierwszy mąż. Drugim był płk Henryk Toruńczyk, pierwszy szef Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 1945 r. Oto Edda Werfel, tłumaczka w PAI „Interpress”, zaraz po wojnie wiceszefowa „Rzeczpospolitej”, później tygodnika „Świat”. Była żoną Romana Werfla, czołowego ideologa PPR i PZPR w okresie stalinowskim, kierującego „Głosem Ludu”, „Nowymi Drogami” i krótko „Trybuną Ludu”.

    Warto przy tym zauważyć, że na liście emigrantów znalazło się czworo pracowników redakcji „Trybuny Ludu”, trzech z „Nowych Dróg”, a także dwóch autorów partyjnej „Polityki”: Józef Śmietański i Antoni Gutowski. Ten ostatni był jednocześnie rencistą MSW, gdyż do 1961 r. pracował w aparacie bezpieczeństwa, gdzie doszedł do stopnia podpułkownika. Dodajmy, że na tej samej liście – jako redaktor w Wydawnictwie MON – figuruje Stefan Michnik, sędzia wojskowy z lat 50., mający na sumieniu wiele wyroków śmierci na żołnierzy podziemia i oficerów WP.

    Znacznie krótsza lista pracowników filmu, którzy po 1968 r. opuścili Polskę, również zawiera ciekawe nazwiska. Najbardziej znany jest Aleksander Ford, powszechnie uważany za dyktatora polskiej kinematografii w okresie powojennym, reżyser „Krzyżaków”, ale także „Ulicy granicznej”, gdzie w sposób antypolski przedstawił tragedię Żydów w warszawskim getcie. Obok niego wyjechali z Polski Helena Lemańska, w latach 50. redaktor naczelna „Polskiej Kroniki Filmowej”, oraz Władysław Forbert, główny operator tej „Kroniki” i twórca wielu propagandowych dokumentów, w czasie wojny wraz z Fordem organizator Czołówki Filmowej przy I Dywizji Piechoty w ZSRR. Opuścił kraj także Józef Krakowski, szef produkcji zespołu filmowego „Kamera”, w latach 40. wiceszef Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, Gdańsku i Warszawie, a później dyrektor biura podróży „Orbis”.

    Exodus „naukowców”
    Wśród ponad 400 pracowników nauki, jacy zdeklarowali chęć wyjazdu do Izraela, również znajdziemy wiele ciekawych postaci. Oto prof. Emanuel Halicz, pułkownik LWP i wykładowca Wojskowej Akademii Politycznej, wyjechał już jako cywilny historyk zajmujący się dziejami Powstania Styczniowego. Oto Juliusz Katz-Suchy, przed wojną działacz KPZU, od 1946 r. komunistyczny dyplomata, m.in. stały delegat Polski przy ONZ w Nowym Jorku i ambasador w Indiach. Był także dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz wykładowcą historii dyplomacji i stosunków międzynarodowych na UW.

    Oto Karol Lapter, kolejny były aktywista KPZU, po wojnie profesor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, autor książki pod jednoznacznym tytułem „Pakt Piłsudski-Hitler”.

    Wyjeżdżali nie tylko historycy, także ekonomiści. Tacy, jak Gabriel Temkin, od 16. roku życia członek komunistycznej młodzieżówki, w czasie wojny żołnierz Armii Czerwonej, po powrocie do kraju wykładowca i wicedyrektor Dwuletniej Szkoły przy KC PZPR, później prodziekan w WSNS i doradca ekonomiczny wicepremiera PRL. Albo prof. Kazimierz Łaski, prorektor SGPiS, który – zanim rozpoczął karierę naukową – do 1950 r. był funkcjonariuszem MBP (służbę zakończył w stopniu majora). Co ciekawe, jeden z jego uczniów, Jerzy Osiatyński, w laurce z okazji 80-lecia urodzin Łaskiego (na łamach „GW” z 17.12.2001 r.) nawet się na ten temat nie zająknął, choć wspomniał, że w czasie wojny walczył on w Gwardii Ludowej.
    Nazwisk takich uczonych można by wymieniać znacznie więcej. Czynią to zresztą również osoby, których nie sposób oskarżyć o jakieś antysemickie uprzedzenia. Choćby prof. Andrzej Walicki, znany historyk idei, który podpisał się pod listem popierającym apel Gołdy Tencer, tak wspominał wczesne lata 50. na wydziale rusycystyki UW: Rządy „ideologiczne” sprawowały w grupie dwie wściekłe aktywistki partyjne: niejaka Mirosława Nowakowa, działająca na wyższych szczeblach hierarchii partyjnej, dużo od nas starsza, powiązana z przedwojennymi komunistami, oraz Nelli Widerszpil, jej pomocnica, która po roku 1968 wyemigrowała na papierach „syjonistycznych”. Nawiasem mówiąc, również pierwsza z tych „towarzyszek” była pochodzenia żydowskiego, wtedy jednak, przynajmniej w moim środowisku, zwracano uwagę tylko na różnice „ideologiczne” i „klasowe”; fakt żydowskiego pochodzenia obu aktywistek przedarł się do mej świadomości dopiero w związku z „antysyjonistycznymi” kampaniami lat sześćdziesiątych, wywołując rodzaj przykrego zdziwienia, iż teza o szczególnej gorliwości Żydów w stalinizacji Polski zgodna jest, niestety (co nie daje, oczywiście, podstaw do szerszych uogólnień) z moim osobistym doświadczeniem (A. Walicki, „Zniewolony umysł po latach”, Warszawa 1993, s. 48).

    Wyjeżdżali komuniści
    Z kolei znany polonista żydowskiego pochodzenia, prof. Michał Głowiński, wspominając 1968 r. w Instytucie Badań Literackich PAN mówił: Wyjechał mój kolega Samuel Sandler, historyk literatury. Z żoną i córką. W PRL-u był mocno partyjny. Komunistą został w łódzkim getcie, miał wtedy 18 lat. W łódzkim było chyba jeszcze gorzej niż w warszawskim. Mogę go zrozumieć. (…) Bał się. W Marcu strach był wieloraki. Mój – gdybym go porównał do strachu innych – był chyba dużo mniejszy. Jeśli uczucie strachu w ogóle podlega stopniowaniu. Mój ojciec był skromnym urzędnikiem na mało płatnej posadce, moja matka zajmowała się domem, a ja wprawdzie wydałem już dwie książki, ale były to książki naukowe: o poetyce Tuwima i o przemianach powieści w XX wieku. Byłem osobą mało znaną, niepartyjną, nosiłem polskie nazwisko. Najbardziej moim zdaniem bali się komuniści pochodzenia żydowskiego z przedwojennej KPP, ci, którzy aktywnie uczestniczyli w budowaniu stalinizmu w Polsce Ludowej, i ci, którzy w PRL-u zajmowali ważne stanowiska partyjne i państwowe („GW”, 23.05.2005 r.).

    To ostatnie spostrzeżenie Głowińskiego wydaje się kluczowe dla zrozumienia zjawiska marcowej emigracji. Bo wprawdzie była to emigracja inteligencka, jak twierdzi Eisler, ale objęła inteligencję szczególnego rodzaju. Niewielu było wśród niej przedstawicieli inteligencji przedwojennej, wrogo lub przynajmniej nieufnie nastawionej do komunizmu. Ta inteligencja albo zginęła w czasie wojny, albo znalazła się na emigracji, albo żyła stłamszona w PRL. Ważne posady w prasie, wydawnictwach, na uczelniach zajmowali tymczasem inteligenci z naboru komunistycznego, głównie przedwojenni KPP-owcy, a z czasem także ich dzieci. Wielu z nich zaraz po wojnie nosiło mundury wojskowe lub służyło w UB. W latach 60. niemal wszyscy byli już jednak cywilami i jako cywile wyjeżdżali z Polski.

    Tak, właśnie wyjeżdżali, a nie zostali wyrzuceni lub wygnani – jak to się często dziś słyszy. Decyzja o wyjeździe należała bowiem wyłącznie do wyjeżdżającego, choć zwykle spowodowana była upokarzającymi doświadczeniami – wyrzuceniem z pracy, napiętnowaniem na zebraniu partyjnym. To prawda, że praktyki te przypominały ponure czasy stalinizmu, tyle że Polska roku 1968 znacznie różniła się od tej sprzed kilkunastu lat, gdy wyrzucanym i piętnowanym groziło więzienie albo i śmierć. Dlatego swoista marcowa martyrologia, którą tak epatują zarówno emigranci, jak i ich adwokaci w Polsce, wydaje się stanowczo przesadzona.

    Starych komunistów wysyłano na renty lub emerytury, a ich dzieci co najwyżej wyrzucano ze studiów, przez co zmuszeni byli do podjęcia pracy fizycznej, jak np. Marek Borowski czy Stefan Meller. Dodajmy – nie na długo, bo wkrótce po przełomie grudniowym 1970 r. nowa ekipa darowała stare grzechy i większość młodego pokolenia tej przedmarcowej elity mogła spokojnie żyć i pracować.

    Członkowie KC nie wyjeżdżali…
    Powtórzmy więc jeszcze raz i dobitnie: w 1968 r. nikt nie zmuszał Żydów czy też Polaków pochodzenia żydowskiego do wyjazdu. Świadczy o tym fakt, jak niewielu wyjechało byłych funkcjonariuszy partyjnych, choć w pierwszym ćwierćwieczu PRL stanowili oni znaczący odsetek aparatu PPR i PZPR. Nie wyjechał żaden członek KC, żaden kierownik wydziału KC, żaden sekretarz wojewódzki ani żaden minister (jedynie dwóch byłych wiceministrów: hutnictwa – Ignacy Borejdo i budownictwa – Fryderyk Topolski).

    Wyjeżdżali natomiast ludzie ze średniego i niższego szczebla władzy (w tym aparatu bezpieczeństwa i sądownictwa wojskowego), a także pracownicy nauki, kultury i mediów, czyli frontu propagandowego.

    Na pewno dla wielu z nich – a zwłaszcza dla ich rodzin – opuszczenie Polski było osobistym dramatem. Ale jednocześnie stało się ogromną szansą na życie w zachodnim świecie, o czym przez cały okres PRL marzyły miliony Polaków. O tym też trzeba pamiętać, gdy słyszy się o niesprawiedliwości, jaka podobno dotknęła emigrantów z 1968 r. Bowiem to oni (albo ich rodzice) mieli niemały udział w narzuceniu Polsce systemu, który odbierał wolność, własność i godność nie tylko Żydom, ale wszystkim obywatelom. Nie-Żydom nawet w większym stopniu i to przez całe 45 lat.

    Trafnie spuentował to Stefan Kisielewski, cytując zasłyszany wówczas dowcip: W ogrodzie szkolnym siedzi Aronek, rozkoszując się słońcem, zielenią, śpiewem ptaków. – Aronek, czemu ty nie jesteś w klasie? – pyta przechodzący dyrektor. – Bo logiki nie ma, panie dyrektorze – odpowiada Aronek. – Jak to?! – No bo ja się zesmrodziłem i pan nauczyciel wyrzucił mnie z klasy. To oni teraz siedzą w moim smrodzie, a ja odpoczywam w ogródku! („Dzienniki”, s. 278).

  25. Piotrx

    9 marca 2018 at 20:25

    „Czerwoni Turyści” – Tadeusz M. Płużański

    Wielu komunistycznych oprawców uciekło za granicę. Tylko do Izraela wyjechało po marcu 1968 r. ok. tysiąc zagorzałych stalinistów. Niektórzy żyją do dziś. Trzeba ich ścigać i pokazywać ich zbrodnie.

    Do Szwecji

    Funkcjonariusze komunistycznego systemu bezprawia uciekali w różnych kierunkach. Szczególnie upodobali sobie Szwecję. Do tamtejszego soc-liberalnego raju dla zbrodniarzy wyjechał w 1969 r. ppłk Maksymilian Lityński (Lifsches), razem z żoną Pauliną i synem Adamem. Ten przedwojenny prawnik (w 1933 r. skończył prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie), w stalinowskiej Polsce był zastępcą Naczelnego Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnych (1948-50), a następnie wiceszefem Zarządu Sądownictwa Wojskowego.

    Raport Mazura, badający na fali “odwilży” przejawy łamania “socjalistycznej praworządności” zarzucił mu szereg przestępstw, m.in. sankcjonowanie wniosków o tymczasowy areszt i zatwierdzanie aktów oskarżenia przygotowanych przez MBP, mimo wiedzy o stosowaniu brutalnych metod śledczych. Ten oprawca w mundurze zmarł w Göteborgu w 1982 r. Pytana o jego losy, Emilia Lityńska (druga żona?) stwierdziła, że dokumentów po nieboszczyku należy szukać w tamtejszej gminie żydowskiej.

    Po 1968 r. w Szwecji schronił się również i dożył spokojnej starości Józef Bik-Bukar-Gawerski, zastępca naczelnika Wydziału Śledczego WUBP w Gdańsku, a potem w Katowicach. Tak samo Stefan Michnik, krwawy sędzia warszawskiego Wojskowego Sądu Rejonowego, a nadto informator i rezydent Informacji Wojskowej. Ten emerytowany bibliotekarz żyje do dziś w Uppsali.

    Do ZSRS

    Żyć może do dziś w Rosji płk Hersz Podlaski, poprzednik Lityńskiego na stanowisku zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego ds. szczególnych, po 1948 r. kierownik Departamentu Nadzoru Prokuratorskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, a w latach 1950-55 zastępca Prokuratora Generalnego. Urodził się w 1919 r. w Suwałkach. Później zmienił imię na Henryk, ojciec Mojżesz został Maurycym, a matka Szprynca – Stanisławą. Wg oficjalnej wersji w 1956 r., kiedy chciano postawić mu zarzuty, popełnił samobójstwo. Naprawdę Podlaski zamieszkał w ZSRS u swojej siostry, która wyszła za mąż za wysokiego funkcjonariusza NKWD. Żona Hersza – Zyta wyemigrowała w 1974 r. do Danii. W tym samym roku, tyle że do Szwecji wyjechała ich córka Swietłana.

    Prawdopodobnie żyje także mjr Bronisław Szymański, ur. w Omsku, NKWD-zista, oddelegowany do polskiej armii w ZSRS, a potem centrali bezpieki w Warszawie, członek specjalnej grupy operacyjnej MBP likwidującej niepodległościowe podziemie. Do ZSRS został odwołany w 1954 r.

    Do “wyzwolonej” Polski przybyło jeszcze wielu sowieckich pomagierów. Ze względu na rok urodzenia najpewniej już zmarli. Wymieńmy tych najważniejszych. Pierwszy to płk Leonard Azarkiewicz, ur. pod Witebskiem. Z sowieckiego sądownictwa trafił do Warszawy na szefa Prokuratury Garnizonowej, a następnie do Gdyni, gdzie w latach 1950-52 był prokuratorem Marynarki Wojennej. Do ZSRS wrócił rok przed Szymańskim.

    Kolejnym jest płk Aleksander Tomaszewski, ur. pod Kamieńcem Podolskim. Po służbie już od lat 30. w Armii Czerwonej, wstawiono go na stanowisko zastępcy prezesa “polskiego” Najwyższego Sądu Wojskowego (1950-1954). W raporcie komisji Mazura, czytamy, że razem z innym oficerem sowieckim, swoim przełożonym w NSW płk Wilhelmem Świątkowskim (pochodzącym z rejonów Odessy) był “głównym inspiratorem wypaczeń w wojskowym wymiarze sprawiedliwości” i “bezpośrednim współsprawcą drakońskich wyroków w sfingowanych sprawach”.

    Z kolei przełożonym ppłk Lityńskiego był inny NKWD-zista, płk Antoni Skulbaszewski. Odwołany do ZSRS w 1954 r. z funkcji zastępcy szefa Głównego Zarządu Informacji WP, powrócił do rodzinnego Kijowa. Polska nie ma informacji o jego śmierci. W latach 90. Ukraina uznała, że jego przestępstwa uległy przedawnieniu, a powinien odpowiedzieć m.in. za brutalne śledztwa oraz wyroki dożywocia i śmierci w sfingowanych sprawach “spisku w wojsku”. Szefem Skulbaszewskiego w GZI był płk Dymitr Wozniesieński, ur. w Jarosławiu, od 1925 r. pracował w kontrwywiadzie Armii Czerwonej, w czasie wojny w jej aparacie sądowniczym. W 1953 r. wrócił do ZSRS, gdzie zmarł. Do “kraju powszechnej szczęśliwości” odwołano prawdopodobnie większość sowieckich funkcjonariuszy “polskiego” stalinizmu.

    Szokowała nawet po śmierci

    W Wielkiej Brytanii po 1968 r. schroniła się świetnie nam znana Helena Wolińska-Brus (Fajga Mindla Danielak). Zamiast ponownie opisywać jej szlak bojowy prowadzący z warszawskiego getta przez AL, MO do Naczelnej Prokuratory Wojskowej, przypomnijmy, co w grudniu ub.r. napisała o tej inkwizytorce „Rzeczypospolita”:

    “Wolińska nie przestała szokować nawet po śmierci. Zgodnie z oficjalnym komunikatem jej pogrzeb miał się odbyć wczoraj w miejscowym kościele. Ludzie, którzy przybyli na uroczystość, dowiedzieli się jednak, że o tej porze odbędzie się ceremonia pochówku kogoś innego. W ten sposób rodzina Wolińskiej zmyliła osoby postronne i dziennikarzy, którzy chcieli wziąć udział w pogrzebie. Wolińską pochowano w tajemnicy dwa dni wcześniej. W ceremonii w obrządku żydowskim wzięło udział ok. dziesięciu osób, między innymi prof. Kołakowski. Uroczystość miała przebiegać w bardzo spokojnej atmosferze. Nic nie zakłóciło pogrzebu komunistycznej prokurator”.

    Kilka miesięcy później prof. Leszek Kołakowski podążył za swoją przyjaciółką.

    Prokuratorskie małżeństwo

    Do Wielkiej Brytanii, tak jak Wolińska, wyjechała wraz z mężem po 1968 r. wiceprokurator Prokuratury Generalnej Paulina Kern. Zmarła tam w 1980 r. Dwa lata wcześniej na łono Abrahama przeniósł się jej mąż Karol, który też był prokuratorem, a potem adwokatem. Został nim mimo wytycznych władz, że nie może być małżeństw prokuratorsko-adwokackich. Paulina Kern, jako pracownica Departamentu Specjalnego, oskarżała przed Sądem Najwyższym gen. Fieldorfa. Zmaltretowanym przez bezpiekę potrafiła oświadczyć: “władze śledcze Polski Ludowej nie biją”.
    Komisja Mazura z 1956 r. postanowiła: “Zwolnić z pracy w Prokuraturze PRL, gdyż stawiane jej zarzuty wskazują na to, iż nie daje ona gwarancji należytego spełniania funkcji prokuratora”.

    Najlepiej w Izraelu

    We Włoszech w 1967 r. wylądował krwawy sędzia Józef Warecki. Do Australii wyjechała Estera Szenberg, lekarka z więzienia na Rakowieckiej, córka Izaaka i Mali. Z ul. Kazimierzowskiej w Warszawie wymeldowała się 12 maja 1961 r.

    Jednak drugim, po Szwecji, najpopularniejszym miejscem schronienia dla komunistycznych oprawców stał się Izrael. Zamieszkali tu m. in. prokuratorzy Maks Auster (wyjechał w 1970 r. razem z synem Zygmuntem), Edward Gol (1957) czy Rubin Schweig. Ten ostatni wraz z żoną Karoliną i synem Marianem Dawidem zamieszkał w Jerozolimie przy ul. Joel 7. W stalinowskiej Polsce był majorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej, odpowiedzialnym – tak jak Henryk (Hersz) Podlaski – za sprawy szczególne. 10 lipca 1948 r. Szwajg napisał list do MON o zwolnienie ze służby wojskowej: “z uwagi na to, że zamierzam wraz z żoną wyjechać do Izraela, by tam połączyć się z naszą najbliższą rodziną. Mamy w Izraelu córkę naszą, rodziców i rodzeństwo”. Kilka lat temu Interpol, w ramach pomocy prawnej, dostarczył stronie polskiej jego dane: “Rubin Szwajg – Shatkay Reuben, s. Davida, ur. 15 listopada 1898 r., zm. 19 kwietnia 1992 r. w Izraelu”.

    Sąsiadem Szwajgów został Marian Meir Rozenblit (Rozenbluth), sędzia, w końcu kierownik sekretariatu w Najwyższym Sądzie Wojskowym, a zarazem obrońca, który był na specjalnej liście dopuszczonych do spraw szczególnej wagi. W tej ostatniej roli wystąpił na procesie generałów WP, oskarżonych o udział we wspomnianym już “spisku w wojsku”.

    W końcu – Salomon Morel, krwawy naczelnik powojennych, komunistycznych obozów w Świętochłowicach i Jaworznie, który w Jerozolimie nie doczekał biletu na proces w Polsce, ale za to wnuków.

    Trzech od Fieldorfa

    23 października 1951 r. Władysław Dymant, wicedyrektor Departamentu Specjalnego Prokuratury Generalnej, przesłał na ręce prezesa Sądu Wojewódzkiego m.st. Warszawy Ilii Rubinowa pismo (z klauzulą: “ściśle tajne”), w którym wnosił o prowadzenie rozprawy przeciwko generałowi Fieldorfowi przy drzwiach zamkniętych.
    Ten z zawodu ślusarz i górnik zabrał rodzinę do Izraela w styczniu 1957 r. Dwa lata później chciał wrócić, ale władze PRL nie pozwoliły, bo “brał osobisty i bezpośredni udział w łamaniu praworządności w minionym okresie”.

    W składzie Sądu Najwyższego, który 20 października 1952 r. podtrzymał wyrok śmierci wobec Fieldorfa, znaleźli się sędziowie sekcji tajnej: Igor Andrejew, Emil Merz i Gustaw Auscaler.
    – W świetle prawa żaden z nich nie był sędzią – nie spełniali wymaganych kryteriów zawodowych, a jedynie polityczne. Gustaw Auscaler nie skończył nawet studiów – mówi prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

    Auscaler, po powrocie do Polski z ZSRR w 1946 r. pracował w handlu i przemyśle. Podobno jako jedyny miał wątpliwości w sprawie winy Fieldorfa. Z Sądu Najwyższego odszedł rok po wydaniu wyroku na “Nila”, by zostać dyrektorem Centralnej Szkoły Prawniczej im. Duracza. Nowa rola musiała mu się jednak średnio podobać, bo też postanowił emigrować do Izraela. Wyjechał, wraz z rodziną, rok po Dymancie – w grudniu 1957 r. W Izraelu Gustaw został Szmulem i pracował jako prokurator rejonowy w Tel Awiwie. Umarł 10 listopada 1965 r.

    W Izraelu może żyć jeszcze Jerzy Mering, obrońca “Nila” z urzędu. Do Janiny Fieldorf miał powiedzieć: “Pani mąż to człowiek ze stali, nie okazuje ani skruchy, ani żalu. Szkoda, że nie jest po naszej stronie”.

  26. Robert B.

    10 marca 2018 at 21:58

    Znalazłem w Internecie taki wierszyk o Judzie:

    PADam do nóżek żydowskiej damy i się skundlamy
    Jest dla alfonsa z brandenburskiej bramy mile widzianym klientem
    O niejakim Morawieckim myśli Adolf ze wstrętem
    Bo jankeskie dziewczyny wybiera
    Jankes Adolfa z rynku wypiera
    Dziewczynkę Europę w swoje szmatki ubiera i doi
    Dopóty dopóki Izraelowi stoi
    Ameryka przy lewym boku
    I ciągnie haracze na nowe drapacze i banki
    Ku zadowoleniu żydowskiej kochanki

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra