Wiara

Przewodniczący Episkopatu w Vesprém: Polaków z Węgrami łączą pradawne więzy braterstwa

Niech Bóg błogosławi Węgrów! Niech Bóg błogosławi Polaków! – mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki 24 marca w Vesprém na Węgrzech, podkreślając więzy braterstwa jakie łączą Polaków i Węgrów. Przewodniczący Episkopatu wraz z Prezydentem RP Andrzejem Dudą wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.

Mówiąc o przyjaźni między ludźmi, Przewodniczący Episkopatu podjął refleksję nad tym czy taka przyjaźń możliwa jest między narodami. „Kto chce być przyjacielem, ten musi szukać prawdy o sobie i o przyjacielu, a nie jest to łatwe” – mówił. Wymienił też wydarzenia z historii, które łączą Polaków z Węgrami.

Przewodniczący Episkopatu udał się na Węgry 23 marca na pokładzie samolotu prezydenckiego. W sobotę 24 marca w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej uczestniczył w koncelebrze Mszy św. w katedrze św. Michała w Veszprém. W liturgii uczestniczyli prezydenci obu państw: Andrzej Duda i János Áder z małżonkami. Mszę koncelebrowali m.in. prymas Węgier kard. Péter Erdő i przewodniczący Konferencji Episkopatu Węgier bp András Veres.

Publikujemy treść słowa z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej:

Abp Stanisław Gądecki
Słowo z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej (Vesprém – 24.03.2018)
„Lengyel, magyar – két jó barát,
Együtt harcol s issza borát,
Vitéz s bátor mindkettője,
Áldás szálljon mindkettőre”.
Polska wersja tego przysłowia brzmi:
„Polak, Węgier – dwa bratanki,
i do szabli, i do szklanki,
oba zuchy, oba żwawi,
niech im Pan Bóg błogosławi”.

1. To popularne powiedzenie mówi o pięknym zjawisku, jakim jest przyjaźń między Węgrami i Polakami. Co to jest przyjaźń? Istnieje wiele definicji przyjaźni, przyjaźń bowiem należy do tego rodzaju uczuć, które dobrze znamy, ale które trudno opisać.

Oczywiste jest jednak to, że kto chce być przyjacielem, ten musi szukać prawdy o sobie i o przyjacielu, a nie jest to łatwe. Często chcemy być postrzegani jako lepsi i mądrzejsi. Często też pielęgnujemy w sobie fałszywe wyobrażenie o naszym przyjacielu. Każdy zaś proces poznawania siebie owocuje nie tylko odkrywaniem swoich zalet, lecz także swoich wad i niedociągnięć. Tylko przyjaciel potrafi mówić o nich tak, żeby nas to zmieniało i zachęcało do pracy nad sobą.

Prawdziwy przyjaciel nie może mieć dla nas dwóch twarzy. Przyjaźń oznacza przecież szczerość, zaufanie, dzielenie się smutkami i radościami, dodawanie otuchy, niesienie pociechy, wspomaganie przykładem. Zakłada ona i rozwija wielkoduszność, bezinteresowność, sympatię i solidarność. Jeśli przyjaźń ma być wierna i szczera wymaga wyrzeczeń, prawości, wzajemności szlachetnych i godziwych przysług. Od przyjaciela oczekuje się w sposób szczególny gotowości do poświęcenia.

Prawdziwa przyjaźń nie pozwala się zniszczyć przez zawiść. Nie ulega ochłodzeniu z powodu podejrzeń. Wzrasta pośród trudności. Przyjaciel nie zdradza, ani nie mówi o mnie źle, nie pozwala też na krytykowanie nas pod naszą nieobecność, występuje w naszej obronie. „Wierny bowiem przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł” (Syr 6,14).

Przyjaciel jest kimś, kto nas szanuje i jest przez nas szanowany – nie dzięki bogactwu, ale na podstawie jedności myśli. Prawdziwa przyjaźń jest bezinteresowna, gdyż bardziej polega na dawaniu niż na otrzymywaniu; nie szuka własnej korzyści, lecz dobra przyjaciela. Dobrze powiedział o przyjacielu ten, kto go nazwał „połową swojej duszy”.

Przyjaciele mają wspólny cel. Do czegoś wspólnie dążą i w tym dążeniu pragną przekształcać, rozwijać samych siebie i swoją przyjaźń. Jednym słowem przyjaźń jest bardzo blisko miłości, o której św. Paweł mówi: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-7).

2. Biblia mówi nam wielokrotnie o przyjaźni, ale szczególnie piękny jej przykład znajdujemy w postaciach Dawida i Jonatana. „Jonatan zaś zawarł z Dawidem związek przyjaźni, umiłował go bowiem jak samego siebie” (1 Sm 18, 3). Przykład ten uczy nas, że w przyjaźni najważniejsza jest wspólnota dusz. Jest to coś więcej niż zwyczajne lubienie kogoś; to jakaś subtelna forma miłości.

„Przyrzeczenie zaś, które złożyliśmy ja i ty, jest takie: Oto Pan między mną a tobą na wieki” (1 Sm 20, 23). W tym zdaniu z kolei podana jest recepta na trwałą i piękną przyjaźń: „Pan między mną a tobą”. Przyjaźń chrześcijan nigdy nie jest tylko dwustronną relacją, ona zawsze ma szczególne odniesienie do Trzeciego, tzn. do Boga. I tylko wtedy posiada ona swój najgłębszy sens. „Pan między mną a tobą” – oto zasada, która każe nieustannie pytać samego siebie: czy to, czego pragnę dla mojej przyjaźni, jest rzeczywiście tym, czego pragnie dla niej Bóg?

3. Ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć: to wszystko prawda. Szlachetna przyjaźń między ludźmi jest możliwa i urzekająca, ale czy tego rodzaju relacja jest możliwa między narodami? W starożytności mówiło się, owszem, o istnieniu takiej możliwości, lecz tylko między narodami, które łączą – prawdziwe, albo domniemane – więzy pokrewieństwa. Tego zaś nie można powiedzieć o Polakach i Węgrach. Innym argumentem przemawiającym za przyjaźnią polityczną była siła: narody sprzymierzały się z silniejszymi, bo warto było do nich przyłączyć. W dzisiejszym świecie Węgrzy i Polacy do takich narodów nie należą.

a) A jednak, mimo tego, Polaków z Węgrami łączą pradawne więzy braterstwa. W X wieku – prawie równocześnie – weszliśmy razem do rodziny narodów chrześcijańskich i połączył nas ten sam chrzest święty. Chrzest Polski miał miejsce w 966 roku, chrzest Węgier w 974 roku. Fakt ten połączył nas z Rzymem i kulturą chrześcijańską.

Łączą nas także święci. Św. Wojciech i córka Ludwika Wielkiego, Jadwiga Andegaweńska, koronowana w 1384 roku na króla Polski, apostołka Litwy, święta patronka Polski. Z jej fundacji został odnowiony uniwersytet w Krakowie (1400).

b) Łączą nas wybitni władcy. W 1370 królem Polski został władca Węgier Ludwik I zwany w węgierskiej historiografii Wielkim. Ponad pół wieku później, w 1440 roku, oba państwa połączyła znowu osoba wspólnego króla. Został nim Władysław III Warneńczyk, syn Władysława Jagiełły, zabity w bitwie pod Warną (1444). W drugiej połowie XV wieku Zygmunt Stary zanim został królem Polski, przebywał na dworze swego brata, króla Węgier Władysława II Jagiellończyka. Także władca Siedmiogrodu Stefan Batory w 1575 roku został wybrany królem Polski.

c) Łączą nas również wspólne klęski. W latach 1241–1242 Węgry, podobnie jak i wiele krajów wschodniej Europy zostały zniszczone przez najazdy mongolskiej Złotej Ordy. Także Polska doświadczyła wtedy dotkliwej porażki w bitwie pod Legnicą (1241).

W 1526 roku w bitwie pod Mohaczem – oprócz 18.000 rycerzy węgierskich – zginęło 3.000 rycerzy polskich. W tym okresie do Polski wyemigrowało wielu Węgrów. W Tarnowie schronił się między innymi król Węgier Jan Zápolya, którego żoną została Izabela, córka Zygmunta Starego.

Klęską zakończyła się też rewolucja węgierska (1848–1849). W walkach po stronie węgierskiej uczestniczył wówczas trzytysięczny legion polski pod wodzą gen. Józefa Wysockiego. Węgierskim bohaterem narodowym stał się wtedy Józef Bem (urodzony w 1794 roku w Tarnowie), naczelny wódz powstania węgierskiego.

d) Łączą nas też wspólne zwycięstwa. Podczas wojny polsko-bolszewickiej Węgry były jedynym krajem w regionie, który zaoferował pomoc militarną Polsce. Rząd Węgier przekazał w 1920 roku na własny koszt – drogą przez Rumunię – zaopatrzenie wojskowe.

Związek między naszymi narodami umocnił się w okresie II wojny światowej. Premier Węgier Pál Teleki odmówił Adolfowi Hitlerowi możliwości dokonania inwazji na Polskę także z terytorium Węgier. Po jego inwazji na Polskę, na Węgrzech znalazło schronienie ponad sto tysięcy polskich uchodźców. Tam też – mimo nacisków niemieckich – rząd Horthy’ego do końca listopada 1940 zezwalał na oficjalne funkcjonowanie poselstwa polskiego w Budapeszcie. Przy cichej aprobacie władz węgierskich, ewakuowano stamtąd do maja 1940 około 35 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego, co miało istotne znaczenie w utworzeniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

e) Łączą nas wspólne doświadczenia związane z życiem pod panowaniem komunistycznym. Wtedy to w Poznaniu w 1956 roku wybuchł strajk generalny. Ok. 100 tys. robotników protestowało domagając się chleba, wolności i Boga.

W tym samym roku w Budapeszcie wybuchła rewolucja węgierska – entuzjastycznie poparta przez Polaków – którzy masowo oddawali wówczas krew i lekarstwa dla rannych bojowników węgierskich.

Później mieliśmy do czynienia z wieloma powtarzającymi się protestami Polaków przeciwko rządom komunistycznym: studencki marzec 1968, masakra na Wybrzeżu 1970, Czerwiec 1976. Ruch „Solidarności”, strajk okupacyjny w kopalni Wujek (1981), strajki w okresie stanu wojennego.

W rezultacie tych wstrząsów łączy nas wreszcie wspólne odzyskanie wolności. W wyniku Jesieni Ludów w 1989 roku tak Polska jak i Węgry stały się państwami demokracji parlamentarnej. W 1991 roku podjęły współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej. A 1 maja 2004 roku obydwa państwa stały się członkami Unii Europejskiej. W końcu – wspólną decyzją parlamentu Węgier i Polski – dzień 23 marca został uznany Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej (2007).

f) W świetle tej wspólnej historii trzeba zabiegać o to, aby Węgry i Polskę łączyła nas nie tylko wspólna przeszłość, ale również wspólna przyszłość. Patriotyzm, czyli miłość do własnej ojczyzny, będący charakterystyczną cechą naszych narodów, jest wielką wartością. Trzeba jednak troszczyć się nieustannie o to, aby nie przerodził się on w niezdrowy nacjonalizm, ksenofobię czy pogardę dla innych. Mądrość Syracha poucza: „W trzech rzeczach upodobałem sobie, które są przyjemne Panu i ludziom: zgoda wśród braci, przyjaźń między sąsiadami oraz żona i mąż dobrze zgadzający się wzajemnie” (Syr 25,1). Prawdziwa przyjaźń nie jest ekskluzywna, zamknięta w swoim własnym gronie, ona otwiera się na innych, kreśląc w ten sposób nowe perspektywy na przyszłość.

Na koniec, chciałbym zapewnić wszystkich Węgrów – w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce, tj. polskich biskupów, duchowieństwa, osób konsekrowanych i wiernych świeckich – o naszej serdecznej solidarności z Wami. Modlę się o błogosławieństwo Boże dla Was, o to, by Pan Bóg strzegł Was, darzył pokojem, rozwojem materialnym i duchowym. Niech Bóg błogosławi Węgrów! Niech Bóg błogosławi Polaków!

+ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Vesprém, 24 marca 2018 roku

Fot. BP KEP/Mazur

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

4 komentarze

4 Komentarzy

  1. Zbyszek

    25 marca 2018 at 00:47

    Kochamy Was Węgrzy – Magyar Lendeyl, ket ye borat! Niedługo do Was na „węgrzyna” zawitam 🙂

    • Marian

      25 marca 2018 at 08:52

      Nie wiem, kto mu napisał to przemówienie, ale wygląda całkiem poprawnie.

  2. Slawomir Tomasz Roch

    25 marca 2018 at 10:20

    Znakomite przemowienie abp Stanislawie Gadecki, bo madre i prawdziwe, co tym bardziej cieszy! Ukazuje realnie, iz nasza przyjazn z Bratankami Wegrami to nie iluzja, to chciejstwo ale to rzeczywistosc, poparta faktami, czynami, realnym dobrem, czynionym przez obie strony. A tetaz oto abp Gadecki prosze to odniesc do kontaktow ze stara i wspolczesna Ukraina! Celowo nie pisze z przyjaznia, bo czegos takiego w relacjach ze wspolczesna Ukraina na pewno nie ma, jesli cos jednak jest, to sa to interesy, ze strony Ukraincow rozumiane b. egoistycznie rozumiane. A pomimo to wciska nam sie bajki o jakims strategicznym sasiedzie, ktory dokonal wiele razy ludobojstwa, ktory cerkiewnie i panstwowo gloryfikuje ludobojcow! Prawda jest konieczna w przyjazni! Z Panem Bogiem

  3. Soroka

    25 marca 2018 at 10:28

    Ciągle mi serce drży, aby ta przyjaźń nie skończyła się na słowach, bo ludzie obecni są niewolnikami mamony, których nie prowadzi serce, tylko mamona.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra