Kościół

Sobór Watykański II i zmiana podejścia Kościoła do Żydów i judaizmu

Najkrótszym dokumentem Soboru Watykańskiego II, ale mającym wielkie znaczenie, jest „Nostra Aetate” –- Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Zostało w nim zaprezentowane nowe podejście Kościoła katolickiego do innych religii, w tym do judaizmu.

 

 

Mowa jest o tym, że „Ludzie oczekują od różnych religii odpowiedzi na głębokie tajemnice ludzkiej egzystencji” (DRN 1), a także, że „Od pradawnych czasów aż do naszej epoki znajdujemy u różnych narodów jakieś rozpoznanie owej tajemniczej mocy, która obecnie jest w biegu spraw świata i wydarzeniach ludzkiego życia; nieraz nawet uznanie Najwyższego Bóstwa lub też Ojca. Rozpoznanie to i uznanie przenika ich życie głębokim zmysłem religijnym. Religie zaś związane z rozwojem kultury starają się odpowiedzieć na te same pytania za pomocą coraz subtelniejszych pojęć i bardziej wykształconego języka” (DRN 2).

Po ciepłych słowach poświęconych hinduizmowi i buddyzmowi następuje refleksja: „Podobnie też inne religie, istniejące na całym świecie, różnymi sposobami starają się wyjść naprzeciw niepokojowi ludzkiego serca, wskazując drogi, to znaczy doktryny oraz nakazy praktyczne, jak również sakralne obrzędy”.

Tym, co uderza w tych słowach, jest bezgraniczny optymizm i niezachwiana wiara w to, że wszystkie religie są jakąś odpowiedzią na spotkanie Boga, nawet jeśli zidentyfikowały Go mylnie bądź tylko częściowo, jako jakąś wyższą moc. Tymczasem istnieje przecież religia satanistyczna, istnieją kulty okrutne także naprawdę poświęcone demonom i zapewne przez nich inspirowane. Rytualne morderstwa, prostytucja świątynna, zabijanie Albinosów „na szczęście” wśród różnych plemion w Afryce, nie są zwyczajami szlachetnymi i z pewnością nie zrodziły się pod wpływem Boskiej inspiracji.

Oczywiście dalej mowa jest o tym, że „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte” (DRN 2). Te „ziarna prawdy i świętości” sugerują, że większość treści zawartych w tych religiach nie musi być ani święta, ani prawdziwa. Same jednak te religie są postrzegane jako dobre. Zresztą jeśli nawet znajdujemy w nich rzeczy cenne i wartościowe to przecież jako zmieszane z fałszem i złem, co jest jeszcze bardziej niebezpieczne dla prawdziwej wiary i poznania Boga, bo łatwo wprowadza w błąd.

Najobszerniejszy 4 paragraf tej deklaracji jest poświęcony Żydom:

Zagłębiając tajemnicę Kościoła, święty Sobór obecny pamięta o więzi którą lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama. Kościół bowiem Chrystusowy uznaje, iż początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków. Wyznaje, że w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary, i że wyjście ludu wybranego z ziemi niewoli jest mistyczną zapowiedzią i znakiem zbawienia Kościoła. Przeto nie może Kościół zapomnieć o tym, że za pośrednictwem owego ludu, z którym Bóg w niewypowiedzianym miłosierdziu swoim postanowił zawrzeć Stare Przymierze, otrzymał objawienie Starego Testamentu i karmi się korzeniem dobrej oliwki, w którą wszczepione zostały gałązki dziczki oliwnej narodów. Wierzy bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, przez krzyż pojednał Żydów i narody i w sobie uczynił je jednością.

Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, „do których należy, przybrane synostwo i chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała” (Rz 9,4-5), Syn Dziewicy Maryi. Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową.

Według świadectwa Pisma świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania. Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i „służyły Mu ramieniem jednym” (Sf 3,9).

Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy. A choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego. Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co nie licowało z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym.

Poza tym Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje – nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej – akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom. Chrystus przy tym, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili zbawienia. Jest więc zadaniem Kościoła nauczającego głosić krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i jako źródło wszelkiej łaski.

Powyższe słowa wydają się być wyważone i potwierdzają podstawowe nauczanie katolickie (Żydzi odrzucili Zbawiciela, Kościół jako nowy lud Boży) , ale należy je odczytywać w kontekście posoborowych przemian, jakie dokonały się w Kościele w stosunku katolików do Żydów. Kiedy weźmie się pod uwagę wszystkie ustępstwa Kościoła wobec Żydów, jakie dokonują się na naszych oczach, posunięte aż do oficjalnego zaprzestania ich nawracania (co stwierdza watykański dokument Komisji ds. Stosunków Religijnych pt. „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, ogłoszony 10 grudnia 2016 r. z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate”) to inaczej patrzy się na ten „wyważony” tekst. Tak, jak i inne tekst soborowe, jest on bombą z opóźnionym zapłonem, która eksplodowała na naszych oczach, zdradzając, co było prawdziwym celem ich autorów.

Po pierwsze uderza w nim podstawowy historyczny błąd, jakim jest traktowanie współczesnego judaizmu jako czegoś, co jest prostą kontynuacją judaizmu biblijnego. Tymczasem ma on z nim niewiele wspólnego. Żeby to zrozumieć trzeba wiedzieć, że istnieją trzy podstawowe rodzaje judaizmu. Pierwszym z nich jest mozaizm.

Tak go charakteryzował ks. M. Poradowski: „Mozaizmem nazywamy religię objawioną, czyli pochodzącą od Boga, przez pośrednictwo przywódców ludu żydowskiego, a głównie przez Mojżesza (stąd i nazwa: mozaizm). Istotnym, w mozaizmie jest to, że wiedza o Bogu (teologia) oraz nakazy moralnego postępowania (etyka) są, w sposób wyraźny, pozytywnie dane od Boga. Wyznawcami mozaizmu byli przede wszystkim Izraelczycy, naród wybrany przez Boga właśnie dla zachowania tej czystej, nieskażonej wiedzy o Bogu, o początkach życia człowieka na ziemi, o upadku człowieka (grzech pierworodny) i o obiecanym przez Boga Odkupicielu-Mesjaszu. Mozaizm przygotował ludzkość na przyjęcie Zbawiciela, mającego ludzkość odkupić oraz nauczyć ją pełni wiedzy o Bogu. Mozaizm przeto ma charakter religii objawionej, pozytywnej, danej człowiekowi od Boga”1.

Poza tym istnieje judaizm pogański, który ks. M. Poradowski nazywał po prostu judaizmem: „Judaizm natomiast jest religią żydowską, jako synteza wierzeń narodu żydowskiego, wytworzona w ciągu wieków przez sam naród żydowski; jest on religią naturalną, jest dziełem ludzkim a nie boskim; jest wytworem psychiki żydowskiej, jego dziejów, przeżyć, kultury. To religia plemienna, narodowa, a nawet coś więcej niż sama religia, bo to jest światopogląd żydowski i wyrosła, z tego światopoglądu, cywilizacja. Cywilizacja żydowska jest zrośnięta z religią żydowską (z judaizmem a nie mozaizmem), jest to cywilizacja sakralna. Można więc powiedzieć, że judaizm jest pogańską religią żydowską. Mozaizm, podobnie jak i inne wierzenia, wywarł potężny wpływ na judaizm, ale nigdy się z nim nie utożsamiał, lecz często był z nim w walce”2.

Czytając Pismo Święte, dostrzegamy, że opisuje ono nieustanny konflikt między mozaizmem a judaizmem pogańskim. Pierwszy przynosi trudne, ale wspaniałe objawienie Boże zapowiadające przyjście Zbawiciela jako cierpiącego Sługi Jahwe (zob. cztery pieśni w księdze proroka Izajasza). Pokazuje ono także chociażby, że należy miłować Boga i bliźniego oraz to, że cierpienie może spotykać niewinnych. Judaizm pogański wypacza z kolei każdą objawioną prawdę, odczytując ją po ludzku, z punktu widzenia interesów narodu żydowskiego, bądź jego obyczajów. Zbawiciel jawi się więc w nim jako polityczny przywódca, miłość obowiązuje tylko wobec Boga i współziomków, a cierpienie jest zawsze karą za grzech.

Jezus Chrystus dyskutując z faryzeuszami, sprzeciwiał się właśnie ich pogańskiemu judaizmowi. Pokazują to choćby wyraźnie słowa z Kazania na Górze: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5, 43-44). Mojżesz nie otrzymał nigdy takiego prawa. Zbawiciel odwołał się jednak do jego interpretacji, którego dokonywali Żydzi.

Mozaizm charakteryzował się występowaniem kapłaństwa, składaniem ofiar przepisanych przez prawo i pojawianiem się kolejnych proroków, którzy wielokrotnie piętnowali pogańskie myślenie i uczyli naród wybrany myśleć po Bożemu. Zanikł on w zasadzie wraz z nadejściem Chrystusa, który wypełnił stare prawo i przyniósł nowe prawo łaski. Od tego czasu nie pojawił się żaden nowy prorok. Wraz zaś z 70 rokiem, kiedy nastąpiło zburzenie Świątyni jerozolimskiej przez Rzymian, skończyło się także składanie ofiar, a wraz z tym działalność kapłanów.

Ci Żydzi, którzy nie przyjęli Chrystusa, uczynili to w imię pogańskiego judaizmu, któremu nie odpowiadał taki Zbawiciel. Odczekawszy 400 lat i oni jednak zauważyli, że sytuacja się zmieniła. Nie było kolejnych proroków, a Objawienie wydawało się niedokończone. Spisali wówczas Talmud, który jest komentarzem do Tory i reguluje wszystkie aspekty życia Żydów. Tak powstał judaizm rabiniczny. Charakteryzuje się on brakiem kapłanów. Zastąpili ich rabini, czyli nauczyciele prawa i znawcy pisma. Można więc powiedzieć, że judaizm rabiniczny jest pogańską religią, która ma niewiele wspólnego z Objawieniem.

Biorąc to pod uwagę refleksje zawarte w soborowej deklaracji nie mają uzasadnienia. Chrześcijanie mogą dopatrywać się związków z mozaizmem, ale nic ich nie łączy z judaizmem rabinicznym. Stały się one podstawą do tego, że Jan Paweł II nazwał Żydów „naszymi starszymi braćmi w wierze”, a przecież religia współczesnych Żydów jest młodsza od naszej o 400 lat!

Obietnice dane Żydom, były dane mozaistom, jako wyznawcom religii objawionej, a nie dotyczą judaizmu rabinicznego, który jako religia pogańska nie może się wiązać z mesjanistycznymi zapowiedziami.

Po drugie, w związku z tym, nie ma sensu „obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”. Nie ma bowiem czegoś takiego, jak „wielkie dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom”, jeśli przez tych ostatnich rozumie się zwolenników judaizmu rabinicznego.

Od 50 lat sprzyja to jedynie temu, że katolicy są zatruwani żydowską ideologią i przyjmują za swój, punkt widzenia holokaustianizmu. Nie powinno to dziwić w sytuacji, w której katoliccy teolodzy nie potrafią odróżnić od siebie mozaizmu i judaizmu rabinicznego. W związku z tym nie potrafią wskazać różnicy między judaizmem a holokaustianizmem. Przyjmują za judaizm to, co powiedzą im Żydzi, którzy kierują się przede wszystkim partykularnym interesem.

Po trzecie Kościół wyrażając na Soborze żal z powodu wielowiekowej dyskryminacji Żydów i potępiając wszelkie przejawy antysemityzmu zapoczątkował proces nieustannego przepraszania za rzekome zbrodnie wobec „starszych braci w wierze” i wpisał się doskonale w rolę, jaką przewidział dla niego ruch holokaustianistów: bycia narzędziem w rękach wpływowych grup Żydów. Wiadomo bowiem, że od lat o tym, kto jest antysemitą, decydują sami zainteresowani, którzy wskazują niewygodnych ludzi, całe grupy, a nawet narody (co spotkało Polaków), aby ich dyscyplinować i podporządkowywać własnej polityce.

 

1 Już ks. Michał Poradowski wskazywał na to, że protestantyzm to zjudaizowane chrześcijaństwo. Ks. M. Poradowski, Kościół od wewnątrz zagrożony, Wrocław 1994, 34. Na temat powstały m.in. dwie interesujące prace. Pierwszą z nich jest dzieło Heinricha Graetza pt. „Influence of Judaism on the Protestant Reformation” z 1867 r., a drugą praca Louisa Izraela Newmana pt. „Jewish influence on christian reform movements” z 1925 r.
2 Tamże.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarzy

18 Komentarzy

  1. semperparatus

    9 czerwca 2018 at 09:40

    Tzw.”mozaizm”,”judaizm pogański”i „judaizm rabiniczny”niczym się od siebie nie różnią…są-nawet nie religiami a zbrodniczymi projektami politycznymi(bo dotyczą głównie spraw ziemskich,doczesnych i przemijających)…A „Stary Testament”i okrutna istota „jahwe”(=demiurg=szatan)tam opisana…nie ma nic wspólnego z Jezusem Chrystusem i głoszonym przez Niego przesłaniem miłości…(Łk.4,1-13,1J,5,19,J,14,30..i wiele innych)

    • prawo

      9 czerwca 2018 at 12:06

      Innocenty III Papież – Sobór Laterański IV
      69. Żydzi nie powinni pełnić urzędów publicznych.
      69, 1. Byłoby absurdem, by bluźniący Chrystusowi sprawował władzę nad chrześcijanami. Dlatego z powodu zuchwałości przestępców odnawiamy w tym artykule roztropne zarządzenie synodu w Toledo i zabraniamy, by Żydzi pełnili urzędy publiczne, ponieważ dawałoby im to pretekst do większego nękania chrześcijan. Jeżeli ktoś powierzy im taki urząd, po uprzednim upomnieniu zostanie ukarany, jak na to zasłużył, przez synod prowincjonalny, który nakazujemy odbywać każdego roku.
      69, 2. Takiemu urzędnikowi zabrania się kontaktów handlowych oraz innych z chrześcijanami na tak długo, dopóki wszystkiego, co uzyskał od chrześcijan przy okazji pełnienia tego urzędu, nie obróci na korzyść ubogich chrześcijan, zgodnie z zaleceniem biskupa diecezji. Powinien on ze wstydem usunąć się ze stanowiska, ponieważ bezwstydnie przyjął to, co mu się nie należało.
      69, 3. Ten sam przepis stosowany niech będzie wobec pogan.”

  2. michu

    9 czerwca 2018 at 10:15

    Wydaję się, że KK potępia wszelką niesprawiedliwą dyskryminację i wszelkie niesprawiedliwe prześladowania wszystkich narodów bez wyszczególniania. Np w czasach obecnych najbardziej jaskrawo występuje antypolonizm, którego podstaw i inspiracji ludzie zajmujący się sprawami społecznymi powinni szukać, a ci co nami rządzą domagać się wyraźnego potępienia antypolonizmu przez międzynarodowe instytucje.

  3. gazetawarszawska.com

    9 czerwca 2018 at 11:03

    X. prof. Cisło: Ambasador Izraela Anna Azari powinna zostać uznana przez rząd za persona non grata.

  4. agganus

    9 czerwca 2018 at 11:42

    Pan M Krajski się chyba lefebrystów naczytał…
    Vaticanum II bardzo potrzebny, wręcz niezbędny. Po toksykacji społeczeństw utopijnymi ideologiami ateizmu,narodowego socjalizmu i komunizmu „stare narzędzia” nawracania przestały do ludzi przemawiać.
    Po II wojnie światowej i tzw. Shoah Kościół musiał odnieść się do judaizmu ale i innych religii.Poza tym wystarczy poczytać św. Jana XXIII czy wspomnienia Włochów tego okresu:Plac Sw. Piotra straszył spustoszeniem jako rezultat w/w utopii,które zainfekowały myśl ludzką. Kościół musiał otworzyć drzwi i okna a papieże przestać być skostniałymi „więźniami Watykanu” .

    • prawo

      9 czerwca 2018 at 12:07

      Kard. Robert Sarah w końcu po 50 latach wypowiedział prawdę.
      Bezczelnie szybko, nachalnie i bezproblemowo znalazł sobie drogę do polskich kościołów i kaplic satanistyczny gest: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie przebywającym w Tabernakulum. Takie zachowanie nie ma precedensu w historii Kościoła! Rozpowszechnia się gest kłaniania się do drzewa i do kamienia (pomijamy tutaj kwestię uprawnionych i należnych znaków rewerencji wobec konsekrowanego ołtarza z relikwiami, np. przez ucałowanie, co Kościół czyni od wieków). Pan Jezus mówi prawdę: „Et ecce ego vobiscum sum omnibus diebus usque ad consummationem saeculi” „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). To słowo realizuje się w sposób najpełniejszy i najzupełniejszy w Najświętszym Sakramencie. Transsubstantiatio – przeistoczenie – podczas Mszy Świętej to istotowa przemiana: nie ma już chleba i wina, jest Ciało i Krew Chrystusa obecne vere, realiter, substantialiter – prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie. Kościół zawsze otaczał najwyższym szacunkiem i czcią Eucharystię, Ciało i Krew Chrystusa. Już sama nazwa Sanctissimum Sacramentum– Najświętszy (!) Sakrament – odzwierciedla obiektywną rzeczywistość: hic est Deus – tutaj jest Bóg. Stąd Najświętszemu Sakramentowi oddawana jest cześć boska, najwyższy kult: cultus latriae. Jednym z istotnych i integralnych elementów kultu jest zwrócenie się w kierunku Pana Jezusa, postawa klęcząca i przyklęknięcie – pełne szacunku, pokory, uniżenia przed majestatem Boga skrytym w Hostii tej. Klęczymy w momencie przeistoczenia, klęczymy przyjmując Komunię Świętą, klęczymy podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, podczas adoracji wspólnej i prywatnej, przyklękamy kiedy wchodzimy do kościoła, przyklękamy kiedy wychodzimy z kościoła, przyklękamy kiedy przechodzimy przez środek kościoła. Pan Jezus na czas Mszy Świętej nie ulatnia się z Tabernaculum.
      „dicentes ligno: «Pater meus es tu» et lapidi: «Tu me genuisti».
      Verterunt ad me tergum et non faciem”.
      „Ci, którzy mówią do drzewa: «Ty jesteś moim ojcem»,
      a do kamienia: «Ty mnie zrodziłeś»,
      do Mnie zaś obracają się plecami a nie twarzą”
      (Jr 2, 27).

    • michu

      9 czerwca 2018 at 12:31

      Ideologie XX w. nie były przyjmowane dobrowolnie. Niechby ktoś w III Rzeszy chciał zrobić karierę i nie odcinał się od katolicyzmy, a w ZSRR wiadomo marksizm został przyjęty powszechnie i bez zastrzeżeń (niechby tylko ktoś miał jakieś zastrzeżenia).

    • Hania

      9 czerwca 2018 at 15:08

      Brednie @ agganus wypisuje!

      Po utopii ateizmu, narodowego socjalizmu przyszedł czas na utopię liberalizmu.
      Polecam książki Spustoszona Winnica Pan Hildebranta
      a dowie się @ jak naprawiono ” skostniałe więzienie Watykanu”

  5. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 19:47

    Fragmenty książki „Tajemnice Zakonu Synów Przymierza” – E. Ratier

    (….)

    Isaac od „Mallet-Isaaców”

    Jedna z najbardziej interesujących aluzji odnoszących się do ewolucji stosunków I między Żydami a Watykanem, jaką poczynił Marc Aron w swym przemówieniu, dotyczyła Julesa Isaaca: „Potem przyszedł Jules Isaac, członek B’nai B’rith; jego spotkanie z papieżem to wierzchołek góry lodowej; Watykan II, Nostra Aetate, dyrektywy soborowe zmierzające do poprawienia w katechezie i liturgii wszystkich pojęć antyżydowskich”.

    Kim więc był ów Jules Isaac, tak skuteczny w przekony¬waniu Jana XXIII? Otóż jest on świetnie znany wszystkim Francuzom, ale wcale nie jako brat z B’nai B’rith: zawdzięczamy mu współredakcję „Mallet-Isaaców”, znanych podręczników do historii dla szkół drugiego stopnia, z których uczono się przez całe dziesięciolecia. Jednak dla wspólnoty żydowskiej jest on tym człowiekiem, który osiągnął to, że pewne dogmaty katolickie, na których Kościół wspierał się od dwóch tysię¬cy lat, zostały zmienione. Żyd z Aix-en-Provence (gdzie jego imieniem nazwano później jedną z lóż B’nai B’rith), pisarz i historyk Jules Isaac urodził się 18 listopa¬da 1877 roku w Rennes, gdzie jego ojciec był wojskowym (dowódcą szwadronu, mimo swych republikańskich sympatii w czasach Drugiego Cesarstwa). Jules Isaac habilitował się z historii w 1902 roku, a we wczesnej młodości walczył, wraz ze swym przyjacielem Charlesem Peguym, w szeregach zwolenników Dreyfusa. Jego dewizą było „pro veritate pugnator” (bojownik o prawdę). Skierowany do Nicei, ten lewicowy republikanin szybko wspinał się po kolejnych szczeblach awansu, a punktem kulminacyjnym jego kariery było stanowisko inspektora gene¬ralnego Oświaty Publicznej we Francji, uzyskane w 1936 roku, na które mianował go Jean Zay w okresie rządów Frontu Ludowego. Od 1920 roku Isaac redagował Nouveau cours d’histoire w siedmiu tomach. W 1939 roku wybrano go prze¬wodniczącym komisji konkursowej przyznającej stopnie docenta w dziedzinie historii, a marszałek Petain wybrał go także na swego biografa, co jest szczegó¬łem starannie zatajanym w życiorysie Isaaca. W końcu skreślony z uniwersytetu (podobnie jak z listy odznaczonych Legią Honorową, której był komandorem) osiadł w Aix-en-Provence, potem w Chambon-sur-Lignon w 1942 roku, a wresz¬cie w 1943 roku w Riom. W następstwie śmierci żony i córki, zmarłych w trakcie deportacji, poświęcił ostatnie dwadzieścia lat życia krytycznym studiom stosunków między judaizmem a chrześcijaństwem, publikując zwłaszcza dwa opracowania, uchodzące za głów¬ne w jego spuściźnie: Jesus et Israel (1946, reedycja dokonana przez wydawnictwo Fasquelle w 1959 roku) oraz Genese de lantisemitisme (1948). Napisał także: L’Enseignement du mepris (1962, tłumaczone i wydane przez ADL w Stanach Zjednoczonych) i UAntisemitisme a-t-il des racinse chretiennes? (Fasąuelle, 1960). W 1941 roku, by ulżyć wymuszonej bezczynności, zajął się studiowaniem róż¬nic między tekstami ewangelicznymi a ich nauczaniem, które – jego zdaniem – przedstawiało zdeformowaną wersję judaizmu. Pierwsze studium – Oueląues considerations basees sur la lecture des Erangiles, opracowane w 1941 roku wraz z rabinami i członkami B’nai B’rith – przekształciło się ostatecznie w książkę Jesus et Israel, rozpoczętą w latach 1942-1943.

    Bogobójstwo nie istnieje

    Jakie tezy głosił Isaac? Otóż, jego zdaniem, w następstwie holokaustu trzeba raz na zawsze skończyć z antysemityzmem. Najbardziej niebezpiecznym antysemi¬tyzmem jest antysemityzm chrześcijański na bazie teologicznej, który ukształ¬tował zachodnią umysłowość. Podstawą tego antyjudaizmu są cztery Ewangelie i nauczanie Ojców Kościoła (świętego Jana Chryzostoma, świętego Ambrożego, świętego Augustyna, świętego Grzegorza Wielkiego, świętego Agobarda i innych). Trzeba zatem zmienić tę podstawową bazę teologiczną, w szczególności poprzez zakwestionowanie wartości historycznej Ewangelii i podanie w wątpliwość nauk, jakie z nich wyciągnięto – aby chronić Żydów, oskarżanych nieustannie o zamiary podkopywania ładu chrześcijańskiego. W Jesus et Israel Isaac podaje w wątpliwość i rewiduje Ewangelię według świętego Jana i Ewangelię według świętego Mate¬usza, dokonując prawdziwej wolty w imię równie subtelnego, co specyficznego mędrkowania:

    „Historyk ma prawo i obowiązek, obowiązek absolutny, rozpatrywania tekstów ewangelicznych jako obciążających świadectw, z tą dodatkową okolicznością pogar¬szającą wiarygodność ich przekazu, że są one jedynymi świadectwami i że wszyst¬kie cztery przeważają tylko jedną szalę: nie mamy ani świadectw żydowskich, ani świadectw pogańskich, aby zrównoważyć spojrzenie. Tymczasem nigdzie stanowi¬sko ewangelistów nie jest bardziej jasne, bardziej zaakcentowane, nigdzie ów brak dokumentacji niechrześcijańskiej nie jest bardziej godny ubolewania, jak w przy¬padku historii Męki Pańskiej (…). Nie ma bardziej zajadłych przeciwników, jak powaśnieni bracia: a właśnie Mateusz jest Żydem, na wskroś Żydem, najbardziej żydowskim spośród Ewangelistów (…). Chrześcijańskie oskarżenie kierowane pod adresem Izraela, oskarżenie o bogobójstwo, oskarżenie o zabójstwo, samo zabójcze jest oskarżeniem najcięższym, najbardziej szkodliwym: jest także najbardziej nie¬sprawiedliwym (…) Jezus skazany został na mękę krzyża, na mękę rzymską, przez Poncjusza Piłata, rzymskiego prokuratora (…). Ale czterej Ewangeliści, w tym przypadku zgodnie, twierdzą: to przez Żydów Jezus wydany został Rzymianom; to pod przemożną presją Żydów Piłat, pragnący uniewinnić Jezusa, jednak kazał mu cierpieć (…) Jedynie Mateusz wie i pisze, że prokurator Piłat umył ręce, uro¬czyście, na sposób żydowski, by uwydatnić, że nie jest odpowiedzialny niewinnej krwi, do której przelania został zmuszony. On tylko odnotowuje, że „cały lud” za¬krzyknął: „Krew jego na nasze dzieci”. Marek, Łukasz i Jan nie wiedzą o tym, nic o tym nie mówią, ani o słynnym umyciu rąk, ani o tym straszliwym okrzyku ludu (…). Ów werset, który wyrządził tak wiele zła, który używany był przeciwko ludo¬wi żydowskiemu od tylu wieków przez tylu chrześcijańskich autorów, znajduje się tylko w Ewangelii według świętego Mateusza, tylko w ewangeliach apokryficznych i nie odpowiada żadnej historycznej rzeczywistości.”

    Krótko mówiąc – Ewangelie, sam fundament Kościoła rzymskokatolickiego, są fałszywe, co pozwala Julesowi Isaacowi wykrzykiwać: „Nie, Piłat nie umył rąk na sposób żydowski. Nie, Piłat nie zapewniał o jego niewinności. Nie, tłum ży¬dowski nie wołał: «Jego krew na nas i na nasze dzieci!». Ale po co jeszcze upierać się? Sprawa jest oczywista. Jest taka dla wszystkich ludzi dobrej woli”.
    W drugiej ze swych książek, Genese de lantisemitisme, Isaac w ten sam sposób stara się zdyskredytować na trzystu pięćdziesięciu stronach pisma Ojców Kościoła. Na temat świętego Jana Chryzostoma (IV wiek) pisze:

    „Są u niego wszelkie zarzuty, wszelkie obelgi. To właśnie u niego widać naj¬lepiej, wraz z gwałtownością, a niekiedy niemającym sobie równego grubiaństwem, to połączenie elementów zapożyczonych z nurtu ludowego antysemityzmu z zarzutami specyficznie teologicznymi, to wykorzystanie tekstów biblijnych, które są cechą własną chrześcijańskiego antysemityzmu (…). Odważmy się powiedzieć to wyraźnie: bez względu na to, jaki byłby zamierzony cel, ów brak umiaru w obe¬lgach i kalumniach jest czymś oburzającym u świętego mówcy (…). Takie ziarna pogardy i nienawiści wzrastają zawsze. Piękny zasiew, piękne żniwa (…). A po tych chrześcijańskich kaznodziejach ujrzycie nadchodzących ohydnych pamflecistów, nazistowskich Estreicherów.”

    W kilku linijkach klamry dopinają się: między świętym Piotrem a Hitlerem istnieje bezpośredni związek. Teza ta zresztą jest podjęta dalej:

    „Teraz widzimy radykalną różnicę, która oddziela poniżający system chrześci¬jański od jego współczesnego naśladowcy, systemu nazistowskiego – tylko ślepi i ignoranci nie widzą tysiąca ich głębokich powiązań – ten drugi był tylko etapem, krótkim etapem poprzedzającym masową eksterminację; tamten pierwszy, przeciwnie, zakładał przetrwanie, ale przetrwanie hańbiące, w pogardzie i klęsce; stworzony więc został po to, by trwać, szkodzić, zatracać powoli miliony niewinnych ofiar.”

    Mamy zatem konkluzję: Kościół jest winien, Żydzi są niewinni, zostali nie¬sprawiedliwie oszkalowani. Trzeba zatem, aby Kościół, i tylko Kościół, zmienił swe nauczanie. Nale¬ży więc potępić wszelką dyskryminację, porzucić dogmat o bogobójstwie, zmienić lub odrzucić liturgiczne modlitwy dotyczące Żydów, zwłaszcza te z Wielkiego Piątku, przemilczeć ewangeliczne fragmenty nieprzyjemne dla Żydów etc. Isaac podejmował w swych pismach, pod szatą pozornie teologiczną, tematy drogie bractwu B’nai B’rith, które od dłuższego już czasu usiłowało zasadniczo zmienić chrześcijaństwo, nie zmieniając niczego w judaizmie (w komentarzach Talmudu do Tory etc). Można zacytować kilka fragmentów wstępu z La Dette du christianisme a legard dujudaisme:

    „Chrześcijaństwo zrodziło się z judaizmu. Jego pierwsze pisma nasycone są od¬niesieniami do świętej księgi judaizmu. Zawartość Nowego Testamentu nie jest zrozumiała bez odwołania się do Starego Testamentu. Problem Nowego Testa¬mentu rozwiązuje się, gdy jego zagadnienia uzgodni się ze Starym Testamentem. Terminologia pierwotnego chrześcijaństwa i jego podejście do religii są żydow¬skie (…). Horyzontem pierwotnego chrześcijaństwa jest żydowski nacjonalizm. Głównym wkładem judaizmu do chrześcijaństwa jest Jezus (…). Chrześcijaństwo zawłaszczyło „najstarszą księgę ludzkości” [Stary Testament] (…). Jeśli to wszystko jest prawdą, nauczanie Jezusa wymaga, aby współcześni chrześcijanie wyznali swój błąd i przyznali się do niego, gdyż tysiące nieuzasadnionych ocen ma swój począ¬tek w ich literaturze, w postaci wszelkiego rodzaju ataków na judaizm”.

    (…)

  6. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 19:49

    (…)

    Konferencja w Seelisbergu

    Począwszy od 1947 roku, korzystając ze wsparcia osób nastawionych filose-micko, takich jak ojciec Danielou, Henri Marrou, ksiądz Vieilllard, sekretarz Episkopatu Francji etc. – Jules Isaac redagował osiemnastopunktowy memo¬riał Redressement de lenseignement ehretien concernant Israel (O naprawie chrześci¬jańskiego nauczania względem Izraela). Tego samego roku uczestniczył w ważnej międzynarodowej konferencji w Seelisburgu, w Szwajcarii, gdzie spotkało się siedemdziesiąt osobistości życia religijnego (jak wielki rabin Jacob Kaplan), przy¬byłych z dziewiętnastu krajów (30 lipca 1947 roku). Na sesji plenarnej konferencja przyjęła Dix points de Seelisberg (Dziesięć punktów z Seelisbergu), sugerując Kościołom chrześcijańskim podjęcie środków celem oczyszczenia nauczania reli¬gijnego dotyczącego Żydów. Spotkanie to miało miejsce z okazji przypomnienia hitlerowskiego ludobójstwa dokonanego na sześciu milionach osób pochodzenia żydowskiego, obecnego w powszechnej świadomości. Praca tej komisji religijnej, powołanej do oceny części odpowiedzialności Kościoła za Shoah, opierała się na propozycjach Julesa Isaaca, które opublikował później w swej książce Jesus et Israel. Mimo sprzeciwu R.P. Calixta Lopinota, komisja ta ogłosiła Appel adresse aux Eglises (Apel skierowany do Kościołów), który uzyskał aprobatę chrześcijańskich autorytetowi religijnych. Końcowy komunikat wskazywał w istocie, że „ten sam żywy Bóg przemawia do wszystkich w Starym i Nowym Testamencie”, upierając się przy fakcie, że „Jezus urodził się z matki Żydówki”. Przewidziano szeroki reper¬tuar środków, jak na przykład „wprowadzenie i rozwijanie w nauczaniu drugiego stopnia i pozaszkolnym na wszystkich jego szczeblach nauki historii biblijnej i post-biblijnej o ludzie żydowskim, bardziej obiektywnej i bardziej pogłębionej; zainicjowanie rozpowszechniania tej wiedzy poprzez publikacje dostosowane do różnych środowisk chrześcijańskich; nadzór nad poprawianiem w publikacjach chrześcijańskich, szczególnie w podręcznikach, tego wszystkiego, co sprzeciwiałoby się zasadom wyżej ogłoszonym”.

    Wkrótce potem Isaac zakłada z wielkim rabinem Francji, Jacobem Kapłanem (członkiem B’nai B’rith), izraelitami – Edmundem Flegem i Leonem Algazim, katolikami – Jacąuesem Madaulem, Henri Marrou i Jacąuesem Nantes, prote¬stantami – Jacąuesem Martinem i profesorem Lovskym, pierwsze Towarzystwo Przyjaźni Judeochrześcijańskiej (Amitie judeochretienne), które uzyskuje patronat kardynała Lienarta. Między B’nai B’rith a Towarzystwem zachodzą liczne wzajemne związki, gdyż w 1988 roku jego sekretarzem w Szwajcarii zostaje Ernst Ludwig Ehrlich, będący jednocześnie dyrektorem B’nai B’rith na dystrykt europejski. W 1949 roku Isaac był przyjęty na audiencji prywatnej przez Piusa XII, by bronić sprawy judaizmu. Przekazał papieżowi Dziesięć punktów z Seelisbergu. W 1959 roku pozostawał w stałych kontaktach z różnymi prałatami kurii rzymskiej, zwłaszcza z kardynałem Tisserandem, kardynałem Ottavianim i kardynałem Bea.

    Wreszcie 13 czerwca 1960 roku został przyjęty przez Jana XXIII, dzięki interwencji prezydenta Francji, Vincenta Auriola, za pośrednictwem Jean-Pierre Blocha, który wspierał Isaaca od 1953 roku. Podczas spotkania z papieżem „Julesowi Isaacowi towarzyszyli Georges Jacob i Gaston Khan, funkcyjni przedstawi¬ciele francuskiego bractwa B’nai B’rith.
    (…)
    Zbiórka funduszy niezbędnych dla sfinansowania podroży Isaaca i przygo¬towania dossier przeznaczonego dla papieża były zorganizowane przez Marcela Bleustein-Blancheta, przewodniczącego działu publikacji i członka LICRA oraz przez B’nai Brith. Aby lepiej przygotować tę historyczną rozmowę, Isaacowi pomagał Gaston Kahn, honorowy przewodniczący loży Francji. Końcowy sukces tej podróży był tak wielki, że dla Jean-Pierrea Blocha „stała się największą dumą jego życia”. Isaac, co oczywiste, posiadał pełne pełnomocnictwo B’nai B’rith, co po¬twierdził Ernst Ludwig Ehrlich, dyrektor XIX dystryktu B’nai B’rith, kładąc nacisk na fakt, że to jego organizacja pragnęła zaważyć i zaważyła na przebiegu soboru
    (…)

    B’nai B’rith na Soborze Watykańskim

    Jules Isaac, wysłannik B’nai B’rith, w rzeczywistości zażądał od papieża potępienia „nauczania pogardy” i zasugerował stworzenie soborowej podkomisji mającej za zadanie zająć się tą kwestią. Jego dossier, zawierające program na¬prawy chrześcijańskiego nauczania dotyczącego Izraela, przykład teologicznego mitu (rozproszenie Izraela, opatrznościowa kara), fragmenty z katechizmu Soboru Trydenckiego, miało wykazać, że oskarżenie o bogobójstwo jest sprzeczne z tra¬dycją Kościoła. Sugestia ta została podsunięta i powierzona do przestudiowania przyjacielowi Isaaca, kardynałowi Bea. Kardynał Bea utworzył wówczas w łonie Sekretariatu do spraw Jedności Chrześcijan grupę roboczą, obarczoną specjalnym zadaniem przebadania stosunków między Izraelem a Kościołem. Prace te zakoń¬czyły się akurat w chwili rozpoczęcia soboru. W rozwoju stosunków judeochrześcijańskich to spotkanie Jana XXIII z Jules Isaacem uważane jest za najważniejsze, a wręcz zasadnicze, w każdym razie z żydowskiego punktu widzenia.

    20 listopada 1964 roku zgromadzenie biskupów, arcybiskupów i kardynałów z całego świata zebranych na soborze w Rzymie (na trzeciej sesji) przyjęło w drodze głosowania (dziewięćdziesiąt dziewięć głosów przeciw, sześćset pięćdziesiąt jeden za, dwieście czterdzieści dwa wstrzymujące się) ów soborowy schemat dotyczący postawy i pozycji Kościoła katolickiego wobec Żydów i judaizmu, zawarty w Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (Declaratio de Ecclesiae habitudine ad religiones non Christiana, przytaczane również jako Nostra aetate). Jak odnoto¬wał monsignore de Provencheres, biskup Aix: „schemat ów wziął się z pewnego żądania sformułowanego przez Julesa Isaaca, skierowanego do Watykanu i prze¬studiowanego przez ponad dwa tysiące biskupów. Inicjatywa tego wydarzenia podjęta została przez osobę świecką, przez świeckiego Żyda” (to znaczy Isaaca). Był on zwornikiem tego zwrotu, obok Nahuma Goldmana, przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów, czy Labela Katza, przewodniczącego B’nai B’rith. W perspektywie globalnej tekst ten, przyjęty pod pozorem jedności eku¬menicznej, wzmocnienia Kościoła i chrześcijańskiego miłosierdzia, grzebał dwa tysiące lat religijnych praktyk i sporą część specyfiki chrześcijaństwa. Można tam było zwłaszcza przeczytać:

    „Badając tajemnicę Kościoła, Sobór przypomina więź, jaka łączy lud Nowe¬go Testamentu i potomstwo Abrahama. Skutkiem tego Kościół Chrystusowy uznaje chętnie, że początek jego wiary i jego wyboru znajduje się u Patriarchów, Mojżesza i proroków. Wyznaje, że wszyscy wierni Chrystusa, potomka Abraha¬ma wedle wiary, są włączeni w powołanie tego patriarchy i że zbawienie Kościo¬ła jest mistycznie przepowiedziane w wyjściu ludu wybranego z ziemi niewoli. Dlatego Kościół nie może zapominać, że uzyskał objawienie Starego Testamentu od tego ludu, z którym Bóg, w swym nieskończonym miłosierdziu raczył zawrzeć starodawne przymierze. Kościół nie może zapominać, że karmi się korzeniem dobrego drzewka oliwnego, na którym zaszczepione są gałązki dzikich oliwek pogan (…). Kościół wspomina, że apostołowie zrodzeni byli z ludu żydowskiego, oni, którzy stanowią fundamenty i kolumny Kościoła, podobnie jak wielu z jego pierwszych uczniów, którzy przepowiadali światu Ewangelię Chrystusa (…). Po¬nieważ wielkie jest wspólne duchowe dziedzictwo chrześcijan i żydów, Sobór chce wspierać i polecać wzajemną wiedzę i szacunek między nimi (…). Sobór żałuje i potępia nienawiść i prześladowania żydów podejmowane tak w przeszło¬ści, jak w naszych czasach. Oby zatem wszyscy troszczyli się, aby w katechizmie lub w przepowiadaniu słowa Bożego nie nauczano niczego, co mogłoby sprawić narodzenie się w sercach wiernych nienawiści lub pogardy wobec żydów: oby ni¬gdy lud żydowski nie był przedstawiany jako rasa potępiona lub przeklęta, winna bogobójstwa. To, co uczyniono podczas Męki Chrystusa, nie może być w żaden sposób przypisywane całemu ówczesnemu ludowi, a tym bardziej ludowi współ¬czesnemu. Co więcej, Kościół zawsze twierdził i twierdzi nadal, że Chrystus poddał się dobrowolnie Męce i śmierci z powodu grzechów wszystkich ludzi, na mocy swej bezbrzeżnej miłości.”

    Organizacje żydowskie, a szczególnie laickie – gdyż przecież chodziło o pro¬blem religijny – wydały wówczas pełen satysfakcji komunikat, w którym powtórnie potwierdzone zostały cele własne judaizmu:

    „Żydzi na całym świecie z satysfakcją przyjęli do wiadomości miażdżące i po¬zytywne wyniki pierwszego głosowania w sprawie Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (…). Gdy Ojcowie Soborowi ostatecznie przegłosują tę deklarację i gdy zostanie ona promulgowana, Kościół katolicki wniesie histo¬ryczny wkład w ustalenie harmonijnych stosunków między wiernymi obydwu tych wielkich religii. Pragniemy wyrazić nadzieję, że ostateczna akceptacja dekretu będzie znaczącym wydarzeniem, w którego konsekwencji nastąpi kres nienawi¬ści wobec Żydów, ale także lepsze zrozumienie między narodami. Raz jeszcze opo¬wiadamy się przy naszym rozumieniu judaizmu jako niezależnej wspólnoty reli¬gijnej, która wnosi swój własny udział w realizację swych celów, wspólnych całej ludzkości.”

    Liga Antydefamacyjna sprecyzuje nawet swoje stanowisko, wykazując, że chodzi w sposób oczywisty o uzgodnioną kampanię, przypominającą bitwę ze względu na użycie wojennych terminów:

    „Po przegłosowaniu przez Sobór tekstu dotyczącego Żydów, Centrum [ADL] pozostaje bez przerwy w kontakcie z dobrze poinformowanymi osobistościami, aby nadzorować z bardzo bliska reakcje i wszystkie możliwe interwencje wobec papie¬ża w przerwie międzysesyjnej, gdyż nie trzeba zapominać, że część batalii rozpoczętej przez Jules Isaaca jest wygrana, ale cała sprawa nie zakończyła się jeszcze i podczas trwającej przerwy międzysesyjnej trzeba kontynuować działania z wielką stanowczo¬ścią, wygrywać dla naszej sprawy osoby niezdecydowane, jednym słowem, przeko¬nywać opinię publiczną o zasadności tego tekstu i jego pilnej potrzebie.”

    W następstwie tego prawdziwie rewolucyjnego głosowania, zapropono¬wanego z zaskoczenia, gdyż progresiści i Izraelici zachowywali pełne milczenie o toczących się między nimi negocjacjach, ujawniła się gwałtowna opozycja wśród przedstawicieli katolików rytu wschodniego i w świecie muzułmańskim. Prezydent Indonezji, Sukarno, odbył w imieniu państw muzułmańskich podróż do Rzymu, by zwrócić uwagę papieża na konsekwencje takiego głosowania. Suweren pontyfikalny odmówił ratyfikowania tej deklaracji i przełożył decyzję na czas ostatniej sesji soboru, wyznaczonej na rok 1965. „Tradycyjni” katolicy, którzy zostali zaskoczeni tym doraźnie zarządzonym, „dzikim” głosowaniem, wywołali wówczas wielką debatę w światowej prasie. We Francji „Le Figaro” i „Le Monde” poświęciły temu tematowi długie artykuły. W Rzymie wydrukowane zostały dziesiątki ulotnych druków „za” i „przeciw”. Kardynał Bea, otoczony postępowymi teologami, przeciwstawił się hierarchom: Carli, Proenza Sigaudowi, Marcelowi Lefebvre. Ostatecznie wypracowany został nowy tekst i poddany pod głosowanie ojców soborowych w październiku 1965 roku. Został w dużej mierze złagodzony w sto¬sunku do pierwszej redakcji i był o wiele bardziej zgodny z kanonami Kościoła katolickiego. Następnie przyjęty został 14 października dużą większością głosów (tysiąc siedemset siedemdziesiąt trzy – za, dwieście pięćdziesiąt – przeciw) i do¬piero wówczas promulgowany przez papieża…..

  7. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 19:49

    Pertraktacje z kardynałem Bea

    Po stronie katolickiej odpowiednikiem Isaaca był w tej sprawie kardynał Bea, jezuita pochodzenia niemieckiego, który został szefem sekretariatu i odegrał główną rolę podczas soboru. Ten były spowiednik Piusa XII i osobisty przy¬jaciel Jana XXIII wybrany został prowincjałem jezuitów w Niemczech w 1921 roku, zanim został dyrektorem studiów kościelnych najwyższego stopnia Towarzystwa Jezusowego w Rzymie (1924-1928), potem zaś rektorem Papieskiego Instytutu Biblijnego (1930-1949). Popierany był szczególnie przez monsignore Oesterre-ichera, dyrektora Instytutu Judeochrześcijańskiego w Seton-Hall (ADL). Głęboko filosemicka postawa kardynała Bea sprawiła, że oskarżany był przez niektórych przeciwników o to, że jest „agentem B’nai B’rith”. Interesujący jest fakt, że B’nai B’rith nie omieszkało podkreślać pozytywnej roli, jaka odgrywał względem juda¬izmu, oraz zwracało uwagę, że kardynał ów zabiegał o to, by osobiście prezentować podczas soboru rozdział poświęcony Żydom, podczas gdy trzy pierwsze rozdziały prezentowane były przez kardynała Cicognaniego, a piąty – przez monsignore De Smedta; kardynał Bea uważał bowiem „swój” rozdział za najważniejszy.

    Tradycjonalistyczny pisarz Leon de Poncins tak streścił ataki przeciw kardynałowi Bea (nie podpisując się jednak pod nimi):

    „1. Był pochodzenia żydowskiego (w rzeczywistości jego prawdziwe nazwisko miało brzmieć «Beja» lub «Behar», a jego dwaj zastępcy, nawróceni na wiarę katolicką, monsignore Baum i monsignore Oesterreicher, byli również pochodzenia żydowskiego).

    2. Przez cały czas trwania soboru był tajnym agentem Bnai Brith, wpływowej i niebezpiecznej organizacji żydowskiej, której siedziba znajduje się w Stanach Zjednoczonych.

    3. Otrzymał od Bnai B’rith i innych organizacji żydowskich znaczne sumy pieniędzy, by w Rzy¬mie podtrzymywać sprawę żydowską i bronić jej”.

    Co jeszcze bardziej interesujące, ten sam Poncins cytuje obszernie pe¬wien reportaż o problemie żydowskim podczas soboru, który ukazał się w dobrze znanym tygodniku amerykańskim „Look”, ukazującym się w nakładzie ponad siedmiu milionów egzemplarzy. Podpisany przez redaktora naczelnego tygodnika, J. Roddyego, ów długi i dobrze udokumentowany artykuł – nigdy nie zdemen¬towany przez Watykan – ilustrowany był zdjęciami ukazującymi kardynała Bea podczas dyskusji z rabinem Heschelem i innym członkami kierownictwa B’nai B’rith. Zdjęcia te dostarczone zostały przez organizacje żydowskie, jak się wydaje, po ostatecznym głosowaniu na Soborze. Roddy opisywał, jak przebiegały tajne negocjacje prowadzone przez kardynała Bea w Nowym Jorku z kierownictwem Bnai B ‚rith i Amerykańskiego Kongresu Żydów. Można tam przeczytać zwłaszcza:

    „Potwierdzenie (poczynione w Rzymie), że Żydzi przeniknęli do Kościoła kato¬lickiego zaniepokoiło antysemitów. Faktycznie bowiem, między prałatami pocho¬dzenia żydowskiego pracującymi w Rzymie nad deklaracją żydowską, byli monsignore Baum i monsignore Oesterreicher, tworzący część sztabową kardynała Bea, a sam Bea, wedle ukazującej się w Kairze gazety „Al Gomhuria”, był Żydem i na¬zywał się kiedyś Behar. Ani Bauma, ani Oesterreichera nie było z kardynałem Bea późnym popołudniem 31 marca 1965 roku, gdy pod hotel „Plazza” w Nowym Jorku zajechała po kardynała limuzyna i zabrała go sześć wieżowców dalej, do biur Ame¬rykańskiego Kongresu Żydów. Tam na szefa Sekretariatu do spraw Jedności Reli¬gii Chrześcijańskich czekał Sanhedryn. Spotkanie zachowano w tajemnicy wobec prasy. Bea chciał, żeby ani Stolica Apostolska, ani Liga Arabska nie dowiedziały się, że udał się tam, by wysłuchać pytań, na które Żydzi pragnęli uzyskać odpowiedź.”

    Potem następuje streszczenie tych dyskusji oraz długie omówienie przebiegu negocjacji prowadzonych przez organizacje żydowskie. Można się z tekstu do¬wiedzieć, że dwie główne, wspólnotowe organizacje amerykańskich Żydów, B’nai B’rith i Amerykański Kongres Żydów, dysponowały przez cały czas przygotowań do soboru i w czasie jego trwania korespondentami w Rzymie, z którymi kierow¬nictwo amerykańskie było w stałych kontaktach. Po głosowaniu, pisze „Look”:

    „Światowa prasa uprościła kontekst poprzez takie tytuły, jak „Watykan przebacza Żydom”, „Żydzi nie są winni”, „Żydzi uwolnieni w Rzymie od wszelkiej odpowie¬dzialności”. B’nai B’rith publikowało płomienne deklaracje w tym samym sensie, ale każda z nich zawierała uwagę o rozczarowaniu z powodu silnego złagodzenia pierwszej wersji soborowego tekstu.”

    Wszystko to podtrzymane zostało na europejskim kongresie Bnai B’rith we Florencji w 1966 roku w przemówieniu przewodniczącego bractwa, Ernsta Ehrlicha, który ujawnił, że zadanie kardynała zostało starannie wyznaczone przez B’nai B’rith, które uczestniczyło nawet w wypracowaniu nowego kształtu katechezy:

    „Winniśmy (…) wielką wdzięczność kardynałowi Bea za jego oddanie, dobroć i wiedzę; ale nie wydawało się nam wskazane, by to spotkanie między katolika¬mi i żydami odbyło się w ramach watykańskiego Sekretariatu do spraw Jedności Chrześcijan. Bez wątpienia sam kardynał ma wielkie zrozumienie dla tych proble¬mów, a także dla emocji i żydowskiej podejrzliwości, ale należało jednak znaleźć inne struktury poza soborem. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy stwierdzić, iż kar¬dynał zdawał sobie sprawę z tej konieczności. Stworzono nowe biuro, które praco¬wało pod jego kierownictwem (…). Tym, co interesuje nas przede wszystkim, jest katecheza, będąca kluczem do wszystkich problemów. Chodzi tu o pewną całość, z którą trzeba walczyć systematycznie, idąc do sedna rzeczy (…). Cóż to da, jeśli po¬święci się nam dobre słowo, podczas gdy w nauczaniu religii dzieci i w niedzielnych kazaniach nadal będą się upierać co do winy Żydów, deprecjonując judaizm. Oto dla¬czego podjęliśmy wysiłek wypracowania projektu katechezy dla całej Europy (…). Być może trudno wam nie zadać sobie pytania: a cóż to w istocie obchodzi Żydów? Po¬wiecie: czy chodzi o naszą katechezę? Czy to są nasze książki? Oto odpowiedź: nie jest z pewnością naszą sprawą finansowanie czy realizowanie tego rodzaju przedsięwzięć, ale byłoby ciężkim i niewybaczalnym błędem uchylić się od proponowanych przez ekspertów katolickich kontaktów (…). Nasze wysiłki nie zmierzają jedynie do wyeli¬minowania fragmentów antyżydowskich, ale do przekazywania młodym prawdziwe¬go obrazu judaizmu, obrazu, który będzie miał swą autonomiczną wartość i godność obok Kościoła i poza nim, i który nie zostanie zatarty.”

    Gdy Jules Isaac zmarł w 1963 roku, B’nai B’rith zorganizowała 21 paździer¬nika we współpracy z Towarzystwem Przyjaźni Judeochrześcijańskiej manifestację upamiętniającą go. Odnoszono się do „pamiętnej rozmowy w Rzymie Julesa Isaaca z Janem XXIII, historycznego momentu, w którym w tak wielkim stopniu uczestniczyło Centrum Badań i członkowie B’nai B’rith”. Jak to sprecyzował jeden z mówców – „to do niego [Isaaca] odwołujemy się nieustannie, gdy rozważana jest kwestia [żydowska], która nas zajmuje”. Deklaracja soborowa znalazła kontynu¬ację w późniejszym dialogu judeochrześcijańskim i hołdzie, „którego fundamentem stało się słowo Kościoła wygłoszone 13 kwietnia 1986 roku, gdy Papież, tym razem Jan Paweł II, wkroczył po raz pierwszy do synagogi (rzymskiej, gdzie został przyjęty przez Wielkiego Rabina Elio Toaffa), wymawiając swe pamiętne słowa:« Religia ży¬dowska nie jest dla naszej religii rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrz¬nym. Stosunek do niej jest inny aniżeli do jakiejkolwiek innej religii»”.

    Przemówienie papieskie skutkowało licznymi „awansami” czynionymi ze strony Kościoła katolickiego wobec judaizmu, zwłaszcza przez episkopat fran¬cuski, o czym świadczy na przykład wewnętrzny dokument Bnai B’rith dotyczący noty o kierunku pracy duszpasterskiej z roku 1973, opracowanej przez Komitet Episkopalny do spraw Stosunków z Judaizmem. Choć „wiele spraw w dialogu judeochrześcijańskim zostało uregulowanych”, pozostają jednak kwestie „bez znaczenia” (warto docenić to określenie), jak uznanie państwa Izrael przez Watykan, a Jerozolimy za stolicę państwa hebrajskiego. 6 grudnia 1990 roku były przewodniczący światowego B’nai B’rith i przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Żydowskiego do spraw Konsultacji Międzyreligijnych, Seymour Reich, w towarzystwie delegacji bractwa, został przyjęty na prywatnej audiencji przez papieża Jana Pawła II z okazji XXV rocznicy Nostra Aetate. Apelował wprost do papieża o uznanie Izraela. Spotkanie to miało następstwo w postaci rozmów prowadzonych przez B’nai B’rith (Maurice Honigbaum, E.L. Ehrlich i inni) z ka¬tolikami w Pradze, we wrześniu 1990 roku, których celem było skoordynowanie planu działań przeciw antysemityzmowi w krajach Europy Wschodniej. W swej odpowiedzi papieżowi Reich miał podkreślić, z pewną pychą, że jeśli katolicy są „duchowymi synami Rzymu”, to żydzi są „duchowymi synami Jerozolimy”. W dokumencie „Kościół a rasizm”, opublikowanym przez papieską Komisję na rzecz Sprawiedliwości i Pokoju, antysyjonizm postrzegany jest jako tło antysemityzmu:

    „W sercu judaizmu tkwi miłość dla świętej Ziemi Izraela i dla świętego Miasta Jerozolimy; współczesne państwo Izrael jest wcieleniem żydowskiej tożsamości. Podobnie jak wy, również i my uważamy, że prawdziwy pokój odbudowany zo¬stanie w tym niespokojnym regionie i sądzimy, że stosunki dyplomatyczne mię¬dzy Stolicą Apostolską a państwem Izrael mogą posunąć tę sprawę naprzód. Ich normalizacja byłaby sygnałem adresowanym do narodów pragnących zniszczenia Izraela. W czasach, w których upadają długo kultywowane ideologie, dojrzała chwila, by nawiązać więzi między Stolicą Apostolską a Izraelem.”

  8. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 19:51

    (…)

    Brat Albert Pike

    Tak przypomina Yann Moncomble, idąc śladem innych historyków specjalizujących się w temacie masonerii, istniała przynajmniej jedna bezpośrednia relacja J między regularnym wolnomularstwem a bractwem B’nai B’rith. 12 września 1874 roku w Charleston podpisano porozumienie o „wzajemnym uznaniu” przez Armanda Levyego, reprezentującego B’nai B’rith, i Alberta Pike’a, będącego najwyższym zwierzchnikiem Dyrektoriatu Dogmatycznego Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego powszechnego wolnomularstwa. Gdy Albert G. Mackey, uchodzący za „the best informed mason in America” (najlepiej poinformowanego masona w Ameryce), dysponujący trzydziestym trzecim stopniem wtajemniczenia i pełniący funkcję Wielkiego Mistrza loży Royal and Selected Masters w Karo¬linie Południowej, Wielkiego Przeora loży Arche Royale w Chicago i sekretarza generalnego Rady Najwyższej jurysdykcji południowej Stanów Zjednoczonych, został także sekretarzem generalnym Najwyższej Macierzystej Rady Rytu Szkoc¬kiego Dawnego i Uznanego, „przekonał Pikea, aby stowarzyszył się z bractwem; Pike został wkrótce Wielkim Suwerennym Inspektorem i postanowił całkowicie poświęcić się Rytowi; udało mu się gruntownie zrekonstruować organizację, zrewi¬dował jej istniejące stopnie, prowadził w tych sprawach obszerną korespondencję; co więcej – zabrał się do pisania Biblii Rytu Szkockiego, Morals and Dogma, której – prawdziwej kopalni wiedzy – nigdy jednak nie ukończył i prawdopodobnie nie mógłby nigdy ukończyć”.

    Wedle tego samego źródła Pike, który był członkiem honorowym większości Rad Najwyższych na świecie, przyjęty został w 1889 roku do Rady Najwyższej Francji i „choć był Amerykaninem, Pikę uznawany jest za jeden z największych, o ile nie za największy, autorytet masonerii”.
    Wspomniane porozumienie między Pikeem (używającym przy tej okazji swe¬go masońskiego nazwiska – Limoude Ainchoff) a Armandem Levy’ym stwierdza:

    „My, Wielki Mistrz, Kustosz Saint Palladium, Najwyższy Patriarcha wolnomu¬larstwa całego świata przy aprobacie wielkiego i Jaśnie Oświeconego Kolegium Do¬świadczonych Wolnomularzy, w wykonaniu aktu Porozumienia zawartego między Nami a trzema najwyższymi Konsystorzami federalnymi B’nai B’rith z Ameryki, Anglii i Niemiec, podpisanego przez Nas dzisiaj, przyjęliśmy tę rezolucję, z jed¬nym zastrzeżeniem: „Konfederacja Generalna Izraelickich Tajnych Lóż opiera się od dzisiaj na tych podstawach, które wyłożone są w Akcie Porozumienia”. Zaprzy¬siężone pod świętym sklepieniem w loży Wielki Wschód w Charleston w drogiej Boskiemu Mistrzowi dolinie pierwszego dnia Księżyca Ticshru 12 czerwca 7 mie¬siąca roku 00874 Prawdziwego Światła.”

    Być może to wyjaśnia, dlaczego przez długi czas Ku-Klux-Klan był oszczędzany przez B’nai B’rith. Ku-Klux-Klan, założony właśnie przez Alberta Pikea, generała armii konfederackiej, a także przez wysokich rangą przywódców masoń¬skich z Południa, liczący w latach dwudziestych XX stulecia od trzech do pięciu milionów członków, nie był nigdy przedmiotem gwałtownej krytyki ze strony ADL i B’nai B’rith. Przy okazji rozmowy, jaka wywiązała się między przewodniczącym B’nai B’rith, Adolfem Krausem, a Cesarskim Czarnoksiężnikiem, H.V. Evansem, ten ostatni napisał w liscie otwartym, w sposób dość zdumiewający:

    „Każdy człowiek – czy to Amerykanin z urodzenia, czy naturalizowany, chrześcijanin, czy żyd wedle wyznania, białej czy czarnej rasy – każdy człowiek, który zaciąga zobowiązanie wierności temu krajowi, bez zastrzeżeń i ukrytej myśli, który w pełni oddaje się jego sztandarowi, nie jest nieprzyjacielem Rycerza Ku-Klux-Klanu (…). Gdyby było dozwolone Żydowi przyjmować zaszczytne tytuły Zakonu Rycerzy Ku-Klux-Klanu można by powiedzieć, że jest on «Klansmanem» [członkiem klanu] i że to on wsparł i przejawił praktyczny «Klanizm»”.

    Pozwala to zrozumieć, dlaczego w publikacji B’nai B’rith możemy przeczytać równie zadziwiającą, wynikającą z chęci odwzajemnienia się, deklarację:

    „Ku-Klux-Klan może stać się instrumentem postępu i dobroczynności, użytecznym zarazem dla kraju i jego obywateli, jeśli zacznie od eliminacji ze swego łona tych kilku tysięcy fanatyków, którzy zwracając go w stronę nietolerancji, łajdactwa i zbrodni”.

    Ścisłe związki judaizmu z masoneria
    Niezależnie od tego, jak rzecz wygląda od strony anegdotycznej, związki między judaizmem a masonerią są szczególnie bliskie. Wszystko w ma¬sonerii ma w gruncie rzeczy inspirację żydowską, jej historia, jej rytuał, jej hasła etc. W wewnętrznym biuletynie Wielkiej Loży Francji, „Cahiers de la Grandę Loge de France”, znaleźć można bardzo interesującą tabelę zatytułowaną „Judaisme et franc-maconnerie” (Judaizm a wolnomularstwo). Można tam prze¬czytać zwłaszcza:

    „Wszystko upoważnia do przyjęcia, że wolnomularstwo szkockie, szczególnie Wysokich Stopni, zapożyczyło ze świętych ksiąg hebrajskich część ze swych sym¬boli. Nic w tym dziwnego, jeśli się wie, że literatura sprzed ery chrześcijańskiej, czy to uświęcona, czy świecka, była dziełem rabinów, filozofów i poetów, którzy na zawsze naznaczyli tym piętnem ludzkość. Język hebrajski i aramejski były zresz¬tą jedynymi nośnymi językami dla wielkich umysłów świata bliskiego antyku (…). Religia żydowska nie zobowiązuje wcale, by modlić się w świątyni. Kult może być sprawowany równie dobrze w mieszkaniu czy na polu, pod warunkiem że zbie¬rze się co najmniej dziesięciu wiernych. Synagoga, podobnie jak Świątynia Jero¬zolimska, powinna być zwrócona ku Wschodowi; judaizm nie czyni rozróżnienia między duchownym a świeckim, każdy wierny może być sługą sprawującym ofiarę (…). Rytuałowi poświęcone są w Biblii liczne teksty modlitewne, proszące o lepszy świat, o rządy sprawiedliwości, o miłość bliźniego.

    Wyjaśnia to bez wątpienia sedno refleksji brata Magnina: „Ci z B’nai Brith są najgorsi. Wszędzie tam, gdzie masoneria mogła bez ryzyka przyznać, że jest ży¬dowska, tak z natury, jak ze względu na cel, zwykłe loże wystarczały”. Ojciec rabina Bnai B’rith, Stephena S. Wisea, który w 1873 roku założył Związek Amerykańskich Kongregacji Hebrajskich, dochodzi do tego samego wniosku:

    „Masoneria jest instytucją żydowską, której historia, stopnie wtajemniczenia, funkcje, hasła i kate¬chizm są żydowskie od początku do końca, za wyjątkiem stopnia zapośredniczenia i kilku słów w inicjacyjnym zobowiązaniu”.

    A Bernard Shillmann, w książce opublikowanej nakładem czasopisma „The Masonie News” w Londynie w roku 1929 zgadza się z tym:

    „Mam nadzieję, że w sposób wystarczający udowodniłem, że masoneria jako system symbolistyczny opiera się w całości na zasadniczo he¬brajskiej podstawie”.

  9. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 20:04

    Nie ma znaku równości między dawnymi Żydami biblijnymi a dzisiejszymi talmudycznymi (rabinicznymi) „Żydami”. Warto poczytać uważnie np. Ewangelię św. Jana. .Apostołowie byli Żydami ale nie byli „Żydami” Pan Jezus był Żydem (ale nie „Żydem”) tylko według ciała ale przede wszystkim był i jest Synem Bożym. Natura boska i ludzka w Panu Jezusie nie były ze sobą wymieszane ale w sposób cudowny zjednoczone w jednej Boskiej Osobie. Syn Boży przyjął za sprawą Ducha Świętego niepokalane ciało z Maryi Dziewicy , czyli przyjął naszą naturę ale nie stając się przez to żadną osobą ludzką.

    Synagoga Szatana
    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/synagoga.html

    …. Konflikt między tymi dwiema grupami Żydów przewija się przez całą Ewangelię według św. Jana. W istocie nie będzie przesadą twierdzenie, że Ewangelia ta, w której słowo Żyd” pojawia się 71 razy, jest długim dyskursem o tym, co to znaczy być Żydem. Kim więc są owi “Żydzi”, o których 71 razy wspomina się w Ewangelii? Cóż, to zależy, wszak słowo to w odmiennych kontekstach nieznacznie zmienia swoje znaczenie, ogólnie jednak w toku narracji kontekst ów staje się coraz wyrazistszy, nabierając przy tym coraz to bardziej nieprzyjaznego charakteru; ostatecznie wiedzie do rozbratu pomiędzy “Żydami” a Jezusem; owo zerwanie doprowadzi do jego śmierci.
    Fakt istnienia „obawy przed Żydami”, o którym wspomina św. Jan, wskazuje na to, że w tamtych czasach Żydzi obawiali się “Żydów”. Dobro Żydów, którzy zaakceptowali Chrystusa było zagrożone przez „Żydów”, którzy go odrzucili. Co więcej, tożsamość wszystkich Żydów, zarówno chrześcijan, jak i “Żydów” została określona w chwili, kiedy Chrystus rozpoczął swoją ziemską posługę. Rodzice ślepca nie kryli „obawy przed Żydami”, ponieważ “Żydzi” zagrozili wyznawcom Jezusa, którzy wszak; też byli Żydami, wypędzeniem z synagogi. T
    ożsamość obu grup byłaś stricte religijna, w żadnym razie etniczna; jedna i druga określała się poprzez stosunek do Chrystusa. Żydzi, którzy uznali Chrystusa , zostali wypędzeni z synagogi. „Żydzi”, którzy Go odrzucili, określili się właśnie poprzez ten fakt i to ich Jan nazywa “Żydami”.
    Wraz z pojawieniem się Chrystusa i zwiastowaniem Jego posłannictwa na ziemi jako “Syna Człowieczego”, słowo “Żyd” ma albo znaczenie wyłącznie etniczne albo całkowicie i jednoznacznie teologiczne. Innej możliwości nie ma. “Żydem” jest osoba, która odrzuca Chrystusa i w rezultacie umiera w grzechu. Wraz z nadejściem Chrystusa judaizm przestał być religią, a stał się ideologią. W tej samej chwili także Izrael utracił swój biologiczny fundament. Nowym Izraelem, prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama był odtąd Kościół.
    Spotkanie z Chrystusem skutkuje przemianą Żydów. Ci, którzy weń uwierzyli, staną się Nowym Izraelem, który inaczej nazywamy Kościołem. To oni są prawdziwymi “dziećmi” Abrahama i Mojżesza. Ci, którzy Chrystusa odtrącili, stali się “Żydami”, czyli wyznawcami Szatana. Konfrontacja pomiędzy Jezusem a “Żydami” doprowadziła przede wszystkim do zrewidowania znaczenia słowa “Żyd”. Niegdyś odnosiła się ona do członków narodu wybranego, ale teraz określała już tych, którzy odtrącili Chrystusa. To, co niegdyś było synonimem Izraela, stało się jego przeciwieństwem. Sposób, w jaki św. Jan stosuje słowo “oi Ioudaioi” jest świadectwem jednego z najdonioślejszych i najbardziej radykalnych w dziejach transformacji i przerwania ciągłości tradycji.
    Ci, którzy według “Żydów”, zdają się odrzucać religię Mojżesza i Abrahama, są w rzeczywistości prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama. Są Kościołem, a Kościół jest Nowym Izraelem. Jeżeli po przyjściu Chrystusa prawdziwym Izraelem jest Kościół, to czym są “Żydzi”? Św. Jan, któremu tradycja przypisuje autorstwo Ewangelii, odpowiedzi na to pytanie udziela w Objawieniu, które nazywane jest także Apokalipsą. W rozdziale 2:9, ewangelista broni kształtującej się chrześcijańskiej wspólnoty przed ówczesnymi “Żydami” i twierdzi, że za “obelgę” rzuconą na chrześcijan odpowiedzialni są „ci, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana”. Ponownie porusza to zagadnienie w rozdziale trzecim i jeszcze raz wspomina o synagodze szatana – „o tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami – a nie są nimi, lecz kłamią…..

  10. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 20:05

    Rzym odkrywa Talmud
    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/talmud.html

    …Odkrycie Talmudu zmieniło wiec status Żydów jako mniejszości religijnej. Do zarzutu, nieokazywania żadnego wstydu z powodu swojej winy, oraz szacunku dla świętej chrześcijańskiej wiary doszły bluźnierstwa zawarte w Talmudzie; świadczyły o tym, że wbrew temu, co dotąd sądzili chrześcijanie, Żydzi taką samą pogardą darzą też Prawo Mojżesza i proroków. Innymi słowy, zamiast przestrzegać boskich nakazów zapisanych w Torze, Żydzi stosują się do wskazań swojej starszyzny i przedkładają je nad słowo Pańskie. Religia talmudyczna była więc odrzuceniem Biblii. Talmud stwierdza, że rabini są wyżsi ponad biblijnych proroków i Żydzi winni im są posłuszeństwo posuwające się do absurdu, aż po uchylenie bądź anulowanie nakazów Prawa Mojżeszowego. Skutek tego był taki, że Żydzi zabraniali swoim dzieciom czytania Biblii, z Talmudu zaś uczynili podstawę programu kształcenia i nauczania.
    Przetrawienie informacji na temat Talmudu zabrało Kościołowi nieco czasu, ale papież Grzegorz IX w liście do biskupa Paryża wskazał, że zaatakowanie Talmudu zapowiada zmianę w fundamentalnym nastawieniu Kościoła do judaizmu. Trzy lata później komisja papieska pod przewodnictwem biskupa Eudes ogłosiła, że Talmud pełen jest niezliczonych błędów, nadużyć, bluźnierstw i nikczemności; tych którzy o nich opowiadają wstyd ogarnia, słuchaczy zaś przerażenie. Jego treść była na tyle wstrząsająca, że nie sposób jej tolerować w imię Boże bez szkody dla chrześcijańskiej wiary. W liście z maja 1244 roku, skierowanym do świętego Ludwika, króla Francji, następca Grzegorza IX, papież Innocenty IV zaczął wyciągać wnioski z tego, czego dowiedział się Kościół. Nikczemna perfidia Żydów nie zważa na to, że przyjęci zostali dzięki chrześcijańskiej pobożności, która z litości jeno, cierpliwie dozwala im żyć pośród chrześcijan. Zamiast tego grzechy, jakich jest źródłem, tym, którzy o nich słyszą, niewiarygodnymi się jawią, potworne zaś zdają się tym, którzy o nich opowiadają. Tak więc bluźnierstwa zawarte w Talmudzie, a także nakaz oszukiwania niczego niepodejrzewających gojów, podważyły założenia, na podstawie których Żydzi byli tolerowani w społeczeństwie. Wymagało to zrewidowania całej umowy społecznej, która ich dotyczyła…..

  11. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 20:06

    „Kościół katolicki a żydzi” – ks. dr. Denis Fahey
    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/antysemityzm/antysemityzm3.html
    ….Z jednej strony Kościół potępia nienawiść rasową w ogóle, a nienawiść do rasy Odkupiciela w szczególności. Z drugiej strony Kościół, jak to widzieliśmy, podkreśla obowiązek zwalczania naturalizmu w życiu publicznym i prywatnym, aprobuje miłość do kraju rodzinnego i pochwala prawdziwy nadprzyrodzony patriotyzm. Mamy prawo i obowiązek bronić naszego kraju i naszego narodu przed niesprawiedliwą agresją innego narodu. Ten obowiązek ciąży na nas w jeszcze większym stopniu, kiedy w grę wchodzi wierność naszego kraju Chrystusowi Królowi. Musimy zatem zwalczać naturalizm zawsze i wszędzie i szczególnie musimy być czujni wobec naturalizmu narodu żydowskiego. Niespożyta energia, z jaką własny naród Chrystusa stara się wyeliminować wpływ życia nadprzyrodzonego, rani w dwójnasób Najświętsze Serce naszego Pana. Obowiązek walki z naturalizmem w ogóle, a zatem i ze zorganizowanym naturalizmem narodu żydowskiego, nakłada na nas na przykład papież Leon XIII (Tametsi, 1900) i papież Pius XI (Quas primas, 1925 i Quadragesimo anno, 1931). Przed żydowskim naturalizmem ostrzega nas bez ogródek szereg dokumentów papieskich, cytowanych przez papieża Benedykta XV w Encyklice A quo primum (1751). „Co do nas – pisze ten uczony papież – to w tej sprawie, podobnie jak we wszystkich innych, trzymamy się linii postępowania przyjętej przez Naszych Czcigodnych Poprzedników, biskupów rzymskich. Aleksander III (1159-1181) zabronił chrześcijanom, pod surowymi sankcjami karnymi, wstępować na służbę do Żydów na dłuższy czas albo zostawać służącymi w ich gospodarstwach domowych. „Nie powinni – pisał – służyć Żydom dla zarobku w sposób ciągły”. Ten sam papież wyjaśnia powód takiego zakazu w następujący sposób: „Nasz sposób życia i sposób życia Żydów krańcowo różnią się od siebie, a Żydzi łatwo sprowadzają na manowce dusze prostego ludu i przeciągną na stronę swych przesądów i niewiary, jeśli ten lud żyć będzie w ciągłym i bliskim obcowaniu z nimi”. Ten cytat dotyczący Żydów znaleźć można w Dekrecie Ad haec. Innocenty III (1198-1216) przypominając, że Żydzi zostali wpuszczeni przez chrześcijan do ich miast, ostrzegł chrześcijan, że sposób i warunki tego wpuszczenia powinny być takie, by uniemożliwić Żydom uznawanie zła za dobro: „A kiedy tak z litości zostaną wpuszczeni do familijnego obcowania z chrześcijanami, odpłacą się swym gospodarzom – jak powiada przysłowie – tak jak szczur ukryty w worku albo jak wąż na piersi czy płonąca głownia na czyimś łonie”. Ten sam papież powiada, że czymś stosownym jest, by Żydzi służyli u chrześcijan, ale nie jest stosowne, by chrześcijanie służyli u Żydów, i dodaje: „Synowie wolnej nie powinni usługiwać synom niewolnicy. Natomiast Żydzi, jako słudzy odrzuceni przez tego Zbawiciela, którego śmierć niegodziwie spowodowali, powinni faktycznie i rzeczywiście uznać siebie za sługi tych, których śmierć Chrystusa wyzwoliła, w chwili kiedy uczyniła ich niewolnikami”. Te słowa można znaleźć w Dekrecie Etsi Judaeos. W podobny sposób w innym Dekrecie, Cum sit nimis, pod tym samym nagłówkiem De Judaeis et Saracenis (O Żydach i Saracenach; dop. autora), Innocenty III zabrania dopuszczania Żydów do stanowisk publicznych: „Zabraniamy Żydom dostępu do stanowisk publicznych, ponieważ wyzyskują stworzone sobie możliwości do pokazania zawziętej wrogości wobec chrześcijan…”. Jeśli by ktoś zapytał, co jest zabronione przez Stolicę Apostolską Żydom mieszkającym w tych samych miastach co chrześcijanie,…niech przeczyta Konstytucję rzymskich papieży, Naszych Poprzedników, Mikołaja IV (1288-1294), Pawła IV (1555-1559), świętego Piusa V (1566-1572), Grzegorza XIII (1572-1585) i Klemensa VIII (1592-1605), które są łatwo dostępne, ponieważ znajdują się w Bullarium Romanum”. Wobec żydowskiego naturalizmu musimy głosić wyższość nadprzyrodzonego życia Ciała Mistycznego, dzięki któremu jesteśmy duchowymi potomkami Abrahama, nad naturalnym życiem potomków Abrahama co do ciała, tak samo jak nad każdą postacią życia narodowego…………

    ……….. Tak więc w tej wypowiedzi papieża Piusa XI odnajdujemy dwa nurty, które przez stulecia ujawniały się w oficjalnych deklaracjach Stolicy świętej odnośnie do Żydów. Z jednej strony Najwyżsi Kapłani starali się ochronić Żydów przed fizyczną przemocą i zapewnić szacunek dla ich życia rodzinnego i ich kultu, jako życia i kultu osób ludzkich. Z drugiej strony bezustannie zmierzali do ochrony chrześcijan przed skalaniem żydowskim naturalizmem i usiłowali uniemożliwić Żydom przejęcie kontroli nad chrześcijanami. Występowanie tego drugiego nurtu trzeba mocno podkreślać, ponieważ w pewnym stopniu straciliśmy go z oczu w czasach współczesnych.

    Katolicy powinni zaznajomić się nie tylko z wielokrotnie powtarzanymi papieskimi potępieniami Talmudu, lecz także ze środkami podejmowanymi przez Najwyższych Kapłanów w celu ochrony społeczeństwa przed inwazją naturalizmu żydowskiego. W przeciwnym razie narażą się na pomówienie, że mówią na przykład o papieżu świętym Piusie V i papieżu Benedykcie XV jako o antysemitach i wykażą się ignorancją, jeśli chodzi o znaczenie życia nadprzyrodzonego i władzy Chrystusa Króla nad społeczeństwem………….

  12. Jacek

    9 czerwca 2018 at 20:06

    Religia Chrześcijańska / Nazarejczyków, była religią ludzi których znamy lepiej jako Esseńczyków / Idumejczyków / potomków Ezawa / Edomu, którzy w roku 110 p.n.e., zostali podbici przez żydowskiego króla Jana Hirkana, i zmuszeni do przyjęcia żydowskiego obyczaju obrzezania.

    Ludzie ci – Idumejczycy / Esseńczycy, po piędziesięciu latach od podbicia ich przez Żydów, przejęli władzę nad Żydami, dławiąc żydowskie rebelie i mordy, i zapewniając żydom i całej Palestynie pokojową egzystencję na kilkadziesiąt lat.

    „Pokojowa egzystencja” i to przez kilkadziesiąt lat – to ewenement który w historii Żydów pod rządami Żydów nigdy nie istniał, i nadal nie istnieje.

  13. Piotrx

    9 czerwca 2018 at 22:34

    Infiltracja żydomasońska w Kościele rzymskim

    Wstęp

    Z poprzedniego numeru [„Sodalitium”] dowiedzieliśmy się w jaki sposób religia judaistyczna występowała przeciwko Jezusowi Chrystusowi, Jego Apostołom i Kościołowi, próbując wprowadzić “piątą kolumnę” do serca Kościoła, ażeby w ten sposób móc go zniszczyć od wewnątrz (1).

    W niniejszym artykule spróbuję zwrócić uwagę czytelnika na serię obiektywnych, jednoznacznych wydarzeń, które ukazują infiltrację antykościoła w Mistycznym Ciele Chrystusa.

    W jaki sposób stało się to możliwe – odpowiedź na to pytanie jest tajemnicą niemożliwą do zgłębienia. Jest to tajemnica przyzwalającej woli Boga wobec zła moralnego, które nie jest chciane, lecz jedynie dopuszczone w celu uzyskania jeszcze większego dobra.

    Przyczyny infiltracji żydomasońskiej w Kościele przekraczają nasze ograniczone możliwości intelektualne, jednakże z pewnością nie byłoby rozsądne przymykanie oczu na fakty, które ją zapoczątkowały, a która wraz z Soborem Watykańskim II doszła aż do samego szczytu, do Stolicy Piotrowej. Zresztą już Paweł VI mówił o “samozagładzie Kościoła” i o “szatańskim dymie wnikającym do wnętrza Kościoła Bożego”, uznając tym samym implicite stan faktyczny.

    W wielu przypadkach będziemy musieli ograniczyć się do prostego stwierdzenia faktów (quia), bez próby rozeznania ich przyczyn (propter quid). Żydomasoneria zaplanowała skorumpowanie członków Kościoła, a w szczególności duchowieństwa i hierarchii, zaszczepiając im fałszywe zasady, które z chrześcijańskich zachowały jedynie pustą nazwę zupełnie pozbawioną treści (2).

    Innym jednoznacznym i oczywistym faktem (kolejnym świadczącym o spisku przeciw Kościołowi) jest ten, iż dziś niemal wszyscy, również katolicy, należą w taki czy inny sposób do ducha masonerii, nie będąc nawet członkiem jej ciała, to znaczy myślą i rozumują na sposób masoński: opowiadają się za tolerancją, pluralizmem, poszanowaniem dla błędów, liberalną i modernistyczną demokracją, przeciw ekskluzywizmowi. Dziś Benedetto Croce mógłby słuszniej zapytać niż kiedyś Dlaczego nie mielibyśmy nazwać się masonami, a Rahner mógłby ponownie zaproponować nam teorię o Anonimowym masonie (3).

    Oto smutna rzeczywistość: z jednej strony spisek Synagogi przeciwko Kościołowi, a z drugiej wszechogarniający i wszechobecny duch kabalistyczno-masoński, którym oddychamy, podobnie jak otaczającym nas powietrzem. Dużo trudniej jest zdefiniować przyczyny i sposoby jakich użyto by dopiąć celu, a które pod wieloma względami zupełnie nam się wymykają, co do których możemy jedynie snuć domysły, nie mogąc jednak nigdy nabyć pewności. Mimo to nie powinniśmy przymykać oczu na straszliwą rzeczywistość w jakiej przyszło nam żyć, kiedy to nieustannie musimy się troszczyć czy aby nie pomyliliśmy “pola walki” i sztandaru; czy przekonani, iż wojujemy pod Chrystusem, nie walczymy w rzeczywistości pod Lucyferem (4).

    W poprzednim artykule czytaliśmy o planach masońskich (ujawnionych przez Barruela i Crétineau-Joly, a przedstawionych ponownie przez msgr. Delassus w jego dziełach), mówiących o “PAPIEŻU” NA MIARĘ POTRZEB SEKTY, to znaczy przesiąkniętym ich filozofią, o “papieżu”, który, nawet nie będąc członkiem masonerii, należałby jednak do jej ducha, by doprowadzić do końca TRIUMF REWOLUCJI. Aby osiągnąć swój cel masoneria wykształciła pokolenie godne tego wydarzenia poprzez intelektualne i moralne zepsucie młodzieży, począwszy od jak najmłodszego wieku, aby następnie móc jej wpoić niepostrzeżenie masońską mentalność. Szczególnie w seminariach rozwinęła swoją działalność infiltracji i psucia poglądów, świadoma iż pewnego dnia, młodzi seminarzyści zostaną księżmi, biskupami, kardynałami, będą kierować i zarządzać Kościołem, a jako kardynałowie będą wezwani do wyboru Papieża, który jak większość mu współczesnych będzie przesiąknięty zasadami filantropijnymi i naturalistycznymi, a więc będzie odpowiadał interesom sekty.

    DUCHOWIEŃSTWO I WIERNI BĘDĄ MASZEROWAĆ POD MASOŃSKIM SZTANDAREM PRZEKONANI JESZCZE, IŻ KROCZĄ POD PAPIESKĄ FLAGĄ.

    Fakty, które za chwilę przytoczę – są jednoznacznym dowodem na to, iż plan ten znakomicie się powiódł, przynajmniej tymczasowo, lecz nie do końca, gdyż Nasz Pan w rzeczy samej obiecał nam, iż bramy piekielne nie przemogą [Kościoła], i tak też będzie. My chrześcijanie, podobnie jak nasz Pan Jezus Chrystus, nawykliśmy zwyciężać środkami klęski. Dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy Jezus został ukrzyżowany i opuszczony przez wszystkich, przez swoją śmierć nas zbawił; dokładnie tak samo będzie z Kościołem, Jego Ciałem Mistycznym: wtedy, gdy będzie wydawał się martwy, ukaże się w całym swym blasku: “Regnavit a ligno Deus!”.

    Fakty te nie powinny nas zniechęcać, przeciwnie, powinny nas mobilizować do podejmowania stosownych środków (których, z Bożą pomocą, nigdy nie brakuje) w działaniu dla dobra Kościoła, ubiczowanego i cierniem ukoronowanego, podobnie jak słodki i dobry Jezus.

    Pewna piękna modlitwa Tomasza More’a mówi: “O Panie, spraw bym nie gorszył się złem i grzechem, ale daj mi siłę, bym się mu przeciwstawiał, bym mu zapobiegał”.

    PAPIEŻE DONOSZĄ O INFILTRACJI ŻYDOMASOŃSKIEJ W KOŚCIELE

    Pius VI w liście papieskim Quid aliquantum z dnia 10 marca 1791 roku poddaje krytyce Konstytucję cywilną o duchowieństwie. W innym zaś skierowanym do kleru i ludu królestwa Francji z dnia 19 marca 1792 roku potępia duchownych składających przysięgę na wierność Rewolucji: “Heretyckie i schizmatyckie działania polegają na uciekaniu się do WYBIEGÓW i DYSYMULACJI: podobnie czynią nowi INTRUZI Kościoła we Francji, którzy perfekcyjnie opanowali sztukę zwodzenia poprzez UDAWANIE i KŁAMSTWO…” (5).

    Pius VII w Encyklice Diu Satis z dnia 15 maja 1800 roku przestrzegał wyższe duchowieństwo: “Nikogo nie dopuszczajcie w szeregi duchowieństwa zanim go dokładnie nie przeegzaminujecie, nie skontrolujecie, rozważnie i głęboko nie przebadacie, gdyż nie brakuje fałszywych apostołów, mistrzów podstępu, przebranych za apostołów Chrystusa”.

    W Encyklice Ecclesiam z dnia 13 września 1821 roku Pius VII piętnuje nową sektę Karbonariuszy, prawdziwą szkółkę fałszywych braci pisząc: “Oni to przyjdą do was, podobni do owiec, a będą krwiożerczymi wilkami”.

    Kardynał Bernetti w liście z dnia 4 sierpnia 1845 roku napisał: “nasz młody kler jest przesiąknięty liberalnymi poglądami… Zwłaszcza ta część duchowieństwa, która zajmuje się sprawami publicznymi jest tysiąc razy bardziej splamiona liberalną przywarą” (6).

    Pius IX w Encyklice Nostis et Nobiscum z dnia 8 grudnia 1849 roku ubolewa nad spiskiem przeciw Kościołowi, stwierdzając, że: “we Włoszech są duchowni, którzy wstąpili w szeregi nieprzyjaciół Kościoła”.

    Kilka lat później w liście Exortae in ista z dnia 29 kwietnia 1876 roku opisał klasyczny przypadek infiltracji masońskiej w Brazylii. “Rozruchy, które ostatnimi laty miały miejsce w tym kraju, pojawiły się na skutek tego, iż ci, którzy przynależą do masońskiej sekty opanowali stowarzyszenia pobożnych chrześcijan…” (7).

    Według Papieża Mastaia KATOLICYZM LIBERALNY jest jeszcze bardziej niebezpieczny niż komunizm; jest on w rzeczy samej “piątą kolumną” żydomasonerii w samym łonie Kościoła. Pius IX twierdzi następnie, iż znacznie łatwiej jest wykryć i pokonać jawnego nieprzyjaciela niż fartuszkowego brata, jakim w rzeczywistości jest katolik liberalny. W liście apostolskim z dnia 6 marca 1873 roku skierowanym do koła Świętego Ambrożego w Mediolanie Papież wyjaśnia dlaczego tak bardzo trzeba mieć się na baczności przed katolikami-demokratami przesiąkniętymi modernistycznymi poglądami: “Ci ludzie są bardziej niebezpieczni i bardziej zgubni niż zdeklarowani wrogowie, gdyż NIEPOSTRZEŻENIE I Z NIEZWYKŁĄ KONSEKWENCJĄ POSTĘPUJĄ W SWOICH ZAMIARACH. W rzeczywistości, trzymając się na granicy potępionych błędów, zachowują zewnętrzne pozory nieskazitelnej doktryny, a tym samym zjednują sobie nieroztropnych zwolenników pojednania i zwodzą uczciwych ludzi, którzy, gdyby nie to, niezawodnie sprzeciwiliby się jawnym błędom”.

    Leon XIII w Encyklice Inimica vis z dnia 8 grudnia 1892 roku przestrzega biskupów i arcybiskupów Włoch przeciwko masonerii, która usiłuje podbić kler dla swojej filozofii. “Sekciarze masońscy dokładają wszelkich starań, aby poprzez swoje obiecanki zwieść niższe duchowieństwo. Działając w ten sposób, mają na celu stopniowe pozyskiwanie dla swoich interesów służebników świętej sprawy, by następnie uczynić z nich buntowników przeciwko legalnej władzy”.

    Święty Pius X potępił katolików-liberałów, demokratów chrześcijańskich, modernistów uznając ich za “najbardziej niebezpieczną klikę… usiłującą przywieść Kościół do ich sposobu myślenia. Poprzez przebiegłość i zakłamanie tego perfidnego liberalnego katolicyzmu który, z trudem utrzymując się na granicy potępionego błędu, usiłuje zachowywać pozory systemu przestrzegającego najczystszej doktryny… Ksiądz ma za zadanie wykryć ich przewrotne knowania. Liberalni katolicy są wilkami odzianymi w owcze skóry. Będą was nazywali papistami, klerykałami, nieprzejednanymi wstecznikami; miejcie to sobie za honor!” (9).

    W Encyklice Pieni l’animo opublikowanej dnia 28 lipca 1906 roku św. Pius X przestrzega również przeciwko wrogiej infiltracji w Kościele i wyraźnie mówi o “duchu niekarności i nieposłuszeństwa, widocznym pośród duchowieństwa. Taki to duch – kontynuuje Papież – przenika aż do seminariów, szerząc zepsucie wśród seminarzystów i młodych księży. W celu zniszczenia doktryny stosują coś w rodzaju TAJEMNEJ propagandy, zwodząc młodych ludzi, którzy w zaciszu seminariów przygotowują się do kapłaństwa”.

    Następnie w Encyklice Pascendi, ogłoszonej dnia 8 września 1907 roku, Papież donosi, iż “…wrogowie dotarli do SAMEGO SERCA KOŚCIOŁA, a wrogowie ci tym większym napawają strachem im bardziej się ukrywają. …Mówimy tu o znacznej liczbie… księży… Oni to od środka knują zniszczenie Kościoła. Niebezpieczeństwo tkwi dziś niejako W SAMYM ŁONIE, W SAMYCH ŻYŁACH KOŚCIOŁA… oni [moderniści] nie ugodzili w gałązki…, lecz w sam korzeń, to znaczy w Wiarę”.

    Ponadto św. Pius X, w przemówieniu wystosowanym w czasie uroczystości nałożenia biretów kardynalskich nowym purpuratom w dniu 27 maja 1914 roku wypowiedział te słowa: “Och jak wielu marynarzy, sterników, jak wielu KAPITANÓW, pokładając ufność w tych świeckich nowinkach i w fałszywej nauce czasu teraźniejszego, tonie i innych zatapia zamiast wytrwale płynąć do portu!” (Św. Pius X, A.A.S. 1914, ss. 260-262).

    Zwróćmy uwagę na to, że święty Papież zmarł zaledwie trzy miesiące później, 20 sierpnia 1914 roku, a słowo “kapitani” odnosiło się do Biskupów!

    Pius XI donosi o postępach poczynionych przez “piątą kolumnę”, której już wtedy udało się wniknąć w szeregi wyższego duchowieństwa.

    “23 maja 1923 na konsystorzu Pius XI konsultował się z około trzydziestoma kardynałami Kurii Rzymskiej w kwestii dotyczącej ewentualnego zwołania Soboru Powszechnego. Kardynał Billot nie ukrywał iż istnieją głębokie rozbieżności w samym łonie Episkopatu. Kardynał Boggiani, dominikanin, stwierdził, iż znaczna część kleru i biskupów jest przesiąknięta modernistycznymi ideami. W związku z tym kardynał Billot podsumował, stwierdzając, że Sobór byłby MANEWROWANY przez najzacieklejszych wrogów Kościoła” (10).

    W Encyklice Divini Redemptoris z dnia 29 września 1937 roku Pius XI kolejny raz donosi o próbach infiltracji komunistycznej, która, bez wzmiankowania samej doktryny komunizmu, dążą by “zaszczepić jego błędy w miejsca, w które – bez tego – nigdy nie mogłyby przeniknąć. W ten sposób [komuniści] dokładają wszelkich starań, aby perfidnie INFILTROWAĆ katolickie środowiska”.

    Ojciec Cordovani, zwierzchnik Świętych Pałaców Apostolskich (Sacri Palazzi Apostolici) za pontyfikatu PIUSA XII, a tym samym teolog papieża Pacelliego, pisze 19 marca 1950 na łamach l’Osservatore Romano: “Nic nie podlega zmianie w ustawodawstwie Kościoła względem masonerii. Kanon 694 a zwłaszcza 2335, który nakłada ekskomunikę na całą masonerię BEZ WZGLĘDU NA RYT, jest stale obowiązujący. Wszyscy katolicy powinni mieć to na uwadze, aby nie wpaść w PUŁAPKĘ”.

    Jacques Ploncard d’Assac objaśnia, że ponieważ już wtedy idee masońskie przenikały do Kościoła, ojciec Cordovani, znakomity znawca tej problematyki, naciskał: “Powtarzam raz jeszcze, klątwie PODLEGAJĄ WSZYSTKIE RYTY MASOŃSKIE, nawet jeśli niektóre z nich utrzymują, iż nie są wrogie Kościołowi. …Czyż to współczesne dążenie do tego, by traktować katolicyzm na równi z fałszywymi ideologiami… nie jest przejawem herezji?” (11).

    Właśnie dlatego wielu papieży, aż do Piusa XII, nie ustawało w przestrzeganiu nas przed wrogą infiltracją w Kościele. Niestety, wraz z [pseudopapieżami] Janem XXIII, Pawłem VI i Janem Pawłem II stanowisko to uległo diametralnej zmianie; obecnie prowadzi się dialog z masonerią, otwarcie dopuszcza podwójną przynależność do Kościoła i sekty masońskiej, co zobaczymy w kolejnych rozdziałach (12).

    Dialog modernistów z masonami

    W momencie śmierci Piusa XII Sobór nie został jeszcze zwołany, tymczasem ronkaliańskie aggiornamento zaczynało już nadawać formę dawnym dążeniom ku otwarciu się wobec popleczników żydomasonerii, aby w ten sposób umożliwić wprowadzenie “konia trojańskiego” do Kościoła Chrystusowego.

    Dziś proponuje się nam dialog nie tylko z innymi wyznaniami, ale także z masonerią, aby móc obejść potępienia nałożone przez Kościół na tę właśnie sektę (ponad 590 dokumentów) począwszy od Klemensa XII (In Eminenti, 1738) aż do Piusa XII włącznie.

    “Pierwsze przejawy tych nowych dążeń sięgają 1920 roku. Jezuita niemiecki P. Gruber miał wówczas styczność z wysokimi dygnitarzami masonerii… W ten sposób rozpoczęta została, ze strony katolickiej, potajemna kampania zbliżania. We Francji to samo dzieło przedsięwziął ojciec Berteloot, także jezuita. Ten ostatni opublikował od 1945 do 1949 serię artykułów i książek zredagowanych z daleko idącą ostrożnością, których celem było przygotowanie owego zbliżenia.

    Działania zmierzające do zbliżenia masonerii i Kościoła katolickiego za pontyfikatu Piusa XII pozostawały niemniej jednak w stanie ukrytym; co prawda ogień wyraźnie wzniecał się pod popiołem, jednakże moderniści, którzy przejęli znaczny wpływ w Kościele, zdawali sobie sprawę z tego, że ich wysiłki nie mają szans powodzenia dopóki żył Pius XII. Wraz z wyborem Jana XXIII nastąpiła jak gdyby eksplozja. Wyraźnie odnosiło się wrażenie, iż chodzi o międzynarodową, metodycznie dowodzoną kampanię” (13).

    “Duch Jana XXIII – pisze ojciec Esposito (14) – a następnie wielka ekumeniczna przygoda Pawła VI, rozpętały reakcję łańcuchową, z której wtedy jeszcze nie zdawano sobie sprawy, ale która uwidoczniła się, gdy różne grupy ekspertów – między 1965 a 1968 – zostały wytropione przez prasę. Wówczas wykryto wymiany korespondencji, mniej więcej systematyczne rozmowy telefoniczne, przyjacielskie sympozja. Wszystko to miało na celu wzajemne zapoznanie i zbliżenie ludzi dwóch bloków: katolicy mieli przekonać się, że masoni nie mają oblicza Lucyfera [pozory mylą – ks. C. N.], masoni natomiast, że nie wszyscy katolicy są Wielkimi Inkwizytorami… Można powiedzieć, że spotkania między dwoma ugrupowaniami: katolickim i masońskim ZOSTAŁY PRZEPROWADZONE NA WSZYSTKICH STOPNIACH”.

    “Wielki Mistrz Masonerii Dupuy stwierdził, że . Wyjawił, iż odbył spotkanie sprawozdawcze, z Janem XXIII, i że . Krótko mówiąc, w miarę jak współczesny Kościół [Soborowy] (tzn. sekta modernistyczna – red. Ultra montes) przychyla się do pluralizmu i wolności religijnej, to nieuchronnie też zmierza do tego, by być na usługach masonerii” (15).

    Ponadto były wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch, Armando Corona, twierdzi: “Masoneria jako pierwsza w historii podtrzymywała i broniła tolerancji religijnej oraz prawa każdego człowieka do wyznawania własnej religii. Po tylu wiekach, jako masoni, jesteśmy szczęśliwi, iż także Sobór Watykański II oświadczył na piśmie: Sumienie człowieka jest święte…” (16).

    Nawet msgr. Lefebvre musiał przyznać, że Kościół został przesiąknięty masonerią w celu zniszczenia Go. A ponieważ bezpośrednio przeżył on doświadczenie Soboru napisał: “Najgorsza była reforma liturgiczna. Dokonał jej Bugnini, a opracował ją znacznie wcześniej. Już w 1955 Bugnini polecił przetłumaczyć protestanckie teksty [liturgiczne] msgr. Pintonello, który spędził dużo czasu w Niemczech… Sam msgr. Pintonello wyznał mi, iż tłumaczył protestanckie księgi liturgiczne dla Bugniniego, który w tamtych czasach był zaledwie małym pionkiem w komisji liturgicznej. Był niczym… LUDZIE PODOBNI BUGNINIEMU WNIKNĘLI DO KOŚCIOŁA, ABY GO ZNISZCZYĆ… Niektórzy utrzymują, że za wszystkim stoi masoneria. Możliwe… Stoimy w obliczu RZECZYWISTEGO SPISKU w sercu Kościoła, za którym stoją obecni kardynałowie. Klasa intelektualistów powstała przeciw Panu naszemu, w PRAWDZIWYM SPISKU SZATAŃSKIM wymierzonym w Jego Królestwo” (17).

    Pierwszym kardynałem, który dokonał zbliżenia z Wielkim Mistrzem był Innitzer, arcybiskup Wiednia. W 1948 nawiązał on – bez wiedzy Piusa XII – dialog z Wielkim Mistrzem Schechebanerem. W latach 60-tych i 70-tych krąg rozszerzył się i rozpoczął otwarte działania. Główni przedstawiciele to: kardynałowie – Cushing z Bostonu, Cooke z Nowego Jorku, Etchegaray z Marsylii, Alfrink z Utrechtu, Feltin a następnie Marty z Paryża, Krol z Filadelfii, Vilela z Bahia (Brazylia), Lorscheider z Fortaleza; biskupi – Mendez Arceo z Cuernavaca (Meksyk), który na Soborze przedłożył petycję w sprawie zmiany ustawodawstwa antymasońskiego, msgr. Dante Benigni z Albano Laziale, msgr. Ablondi z Liworno, który, według zeznań ojca Esposito (18) uczestniczył w spotkaniach z masonami kierującymi włoskim ugrupowaniem. W Paryżu msgr. Pézeril przemawiał w Loży dokładnie “jak w przeszłości robili to Joyce z Bostonu, Pursley z South Bend, czy niektórzy prałaci na Wyspach Filipin, w Kanadzie…” (19).

    W Europie dialog katolicko-masoński uzyskał błogosławieństwo “nawet NAJWYŻSZYCH INSTANCJI KOŚCIELNYCH. Stałymi pośrednikami tych rozmów, CHĘTNIE PRZYJMOWANYMI PRZEZ PAWŁA VI, byli don Miano, który utrzymywał kontakty z kardynałem Seperem i kardynałem Koningiem… Także Ojciec Riquet miał wielokrotnie okazję do SPOTKAŃ Z PAWŁEM VI” (20).

    Ostatnio Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Włoch, adwokat Gaito, wyznał: “Gdy słuchałem, jak wysoko postawieni duchowni opiewają w homiliach człowieka, uznając go za centrum wszechświata, wzruszałem się do łez” (21).

    DĄŻENIA DO ZWERYFIKOWANIA EKSKOMUNIKI MASONERII

    Bezpośrednią konsekwencją wszystkich tych plugawych spotkań stało się dążenie do zweryfikowania, a nawet, jeśli tylko byłoby to możliwe, do zniesienia ekskomuniki masońskiej sekty nałożonej na nią w 1738 roku. W okolicach Świąt Wielkanocnych 1971 roku bardzo bliskie wydawało się opublikowanie Dubium Kongregacji nauki Wiary, które “zmazałoby w pewien sposób ciężkie i krzywdzące zwroty antymasońskie zawarte w Kodeksie prawa kanonicznego z 1917, kanonu 2335 i kilku innych; publikację odłożono na święto Apostołów Piotra i Pawła, 29 czerwca tego samego roku. Po raz kolejny stwierdzono, że pośpiech nie byłby stosowny, a to dlatego, iż obawiano się, nie bez racji, iż katolicka opinia publiczna przyjęłaby ze zgorszeniem tego typu postanowienia” (22).

    KONFERENCJA EPISKOPATU SKANDYNAWSKO-BAŁTYCKIEGO (dn. 21-23 października 1966 r.)

    Począwszy od 1964 biskupi Norwegii zezwalali na to, by mason “nawrócony” na katolicyzm mógł nadal przynależeć do masonerii.

    Biskupi Danii, Szwecji, Islandii, Norwegii, Finlandii dostosowali się do soborowego dekretu Christus Dominus, który w artykule 8 mówi: “Jedynie biskupom diecezjalnym udzielona jest władza stanowienia ogólnego prawa kościelnego ilekroć stwierdzą, iż posłuży to duchowemu dobru wiernych, pod warunkiem jednak, że najwyższa władza Kościoła nie wystosowała jakiegoś szczególnego zastrzeżenia w danej kwestii”.

    W czasie zebrania plenarnego, które odbyło się w dniach od 21 do 23 października 1966 roku, biskupi tych pięciu krajów ostatecznie postanowili, iż nie będą wymagać od masonów ubiegających się o włączenie do Kościoła wyrzeczenia się, czyli definitywnego porzucenia masonerii. A WIĘC BISKUPI NIE UWAŻALI JUŻ ZA NIEMOŻLIWE DO POGODZENIA TYCH DWÓCH PRZYNALEŻNOŚCI. “W listopadzie DECYZJA ZOSTAŁA OBWIESZCZONA STOLICY APOSTOLSKIEJ. TU NIE SPOTKAŁA SIĘ Z ŻADNYMI OBIEKCJAMI, co oznaczało, iż NIE BYŁO POWODU DO SPRZECIWU, w związku z czym 24 stycznia 1968 roku decyzja została podana do publicznej wiadomości” (23).

    W wiadomościach radia watykańskiego zakomunikowano, że Stolica Apostolska nie zmieniła obowiązującej dyscypliny. “W ten sposób uznano, iż postanowienie skandynawsko-bałtyckie dotyczy jedynie sytuacji lokalnej, a w związku z tym nie ma powodu by nie wyrazić na nie zgody” (24).

    LIST KARDYNAŁA SEPERA DO KARDYNAŁA KROLA z dn. 19 lipca 1974 roku

    Tymczasem soborowy wiatr nie przestawał dąć, a żydomasoneria knuć: najbardziej spektakularny rezultat infiltracji “piątej kolumny” do wnętrza Kościoła miał miejsce 16 lipca 1974. Chodziło o skromny dokument, który początkowo miał mieć charakter prywatny, tymczasem został opublikowany przez odbiorcę, kardynała Krola, arcybiskupa Filadelfii i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ameryki Północnej.

    Ów dokument, króciutki acz niezwykłej wagi, wpisuje się w ramy dwóch konsultacji na najwyższym szczeblu, zarządzonych przez Kongregację nauki Wiary w latach 1960-1970, a napisany został w celu zapoznania się z opinią biskupów dotyczącą charakteru wszystkich masońskich zgromadzeń.

    O tym dokumencie Ojciec Esposito tak pisze: “Na życzenie kardynała Krola, prefekta rzymskiej dykasterii (od spraw doktryny Wiary), kardynał Franjo Seper udzielił listownej odpowiedzi zredagowanej w następujący sposób: 1) żądanie nowych objaśnień dotyczących kwestii masońskiej nurtującej Episkopat spowodowało, iż Stolica Apostolska postanowiła poddać problem poważnej analizie; 2) …wszelkie ewentualne zmiany muszą zostać zawarte w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego; 3) tymczasem, a) sytuacje lokalne powinny być rozstrzygane w obrębie danej miejscowości; b) ewentualne rozstrzygnięcia muszą być inspirowane zasadą SZERZENIA PRZYCHYLNOŚCI i OGRANICZANIA NIENAWIŚCI; 4) ZAKAZ PRZYNALEŻNOŚCI DO MASONERII ZOSTAJE OGRANICZONY DO SAMYCH CZŁONKÓW DUCHOWIEŃSTWA i instytutów świeckich; 5) z tego wynika, że EKSKOMUNIKA JUŻ WIĘCEJ NIE JEST ZALECANA. …List ten spotkał się z powszechną aprobatą. W Stanach Zjednoczonych zainicjował nadmiernie otwartą postawę Kościoła… Porozumienie między katolikami i masonami w Stanach Zjednoczonych przychodziło z daleka… POLEMIKI STOPNIOWO ZACZĘŁY PRZYGASAĆ. Masoni, nabywszy przekonania co do nieintegrystycznych zamiarów Kennedy’ego, zdecydowanie poparli jego kandydaturę, po czym nastąpiła seria przyjacielskich spotkań kardynała Cushinga z innymi duchownymi w sprawie wspólnego porozumienia. Wśród najostrzejszych posunięć przypomnijmy udział głównego arcybiskupa Nowego Jorku, Cooke’a, w masońskim sympozjum, w trakcie którego wygłosił mowę zachęcając serdecznie do porozumienia i współpracy” (25).

    KONFERENCJA EPISKOPATU ANGLII I WALII (dn. 11-14 listopada 1976 r.)

    Również na tej konferencji dało się słyszeć echo listu Sepera-Krola. Dokument episkopatu stwierdzał: “Katolik musi najpierw uważać się za członka Kościoła katolickiego… Ale jeśli szczerze jest przekonany, że jego przynależność do masonerii nie kłóci się z wiarą wówczas może nawiązać kontakt ze swoim biskupem… by omówić sprzeczności i ewentualne konsekwencje owej przynależności”.

    KONFERENCJA EPISKOPATU W SANTO DOMINGO (dn. 29 stycznia 1976 r.)

    W nocie do duchowieństwa wystosowanej 29 stycznia 1976 roku Konferencja Episkopatu zastosowała się do listu kardynała Sepera stwierdzając, że: “NIE ISTNIEJE ŻADNA SPRZECZNOŚĆ, GDY KTOŚ JEST KATOLIKIEM praktykującym… I JEDNOCZEŚNIE CZŁONKIEM STOWARZYSZENIA MASOŃSKIEGO bądź innego tego rodzaju…”.

    “Kandelabr przypomina masonowi siedem sztuk wyzwolonych, których znajomość jest niezbędna w pracy prawdziwie wtajemniczonego”. (L. Troisi, Dizionario massonico, Bastogi)

    MSGR. ETCHEGARAY, ARCYBISKUP MARSYLII (1975-1977)

    Msgr. Etchegaray, proszony, udzielał zezwolenia na katolicki pogrzeb masona.

    KONFERENCJA EPISKOPATU BRAZYLII (4 stycznia-12 marca 1975)

    5 stycznia 1975 w czasie sesji Konferencji Episkopatu Brazylii, której przewodził msgr. Lorsheider (późniejszy kardynał) zwrócono się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o instrukcje dotyczące zastosowania listu Sepera; odpowiedź z dnia 12 marca podpisana przez Nuncjusza Apostolskiego w Brazylii msgr. Rocco głosiła: “…Wydaje się, iż można udzielić kredytu zaufania tym, którzy od dawna należeli do masonerii, a obecnie zaczęli spontanicznie ubiegać się o dopuszczenie do sakramentów…”.

    A zatem wcale nie dziwi fakt, iż: “jeszcze tego samego roku KARDYNAŁ BRANDAO VILELA PRZYJĄŁ ZAPROSZENIE ODPRAWIENIA MSZY BOŻONARODZENIOWEJ DLA LOŻY LIBERDADE Z San SALVADOR DE BAHIA… a w tym samym miesiącu przyjął wysokie odznaczenie masońskie, podobnie jak to uczynił w 1976 roku kardynał Paulo Evaristo Arns, arcybiskup Rio de Janeiro” (26).

    FAŁSZYWA RESTAURACJA LAT 80-tych

    Św. Pius X mawiał o modernistach: “Kiedy się ich czyta lub słucha można by sądzić, że sami sobie przeczą, że są niestali i niezdecydowani. Nic bardziej mylnego! Wszystko jest u nich zamierzone, wszystko zaplanowane. Pod jedną stronicą ich dzieła mógłby się podpisać katolik; ale wystarczy, że przewrócicie kartkę, a wyda wam się, że czytacie pismo racjonalisty” (27).

    Taktyka Szatana i jego zauszników zawsze polegała na mieszaniu fałszu z prawdą, kąkolu z ziarnem; dokładnie tak samo postępuje żydomasoneria, która obecnie przeniknęła aż do szczytów Kościoła i miesza prawdę z fałszem, aby móc zwieść także i dobrych, którzy, w innym wypadku, z pewnością by zareagowali.

    Stwierdziliśmy już, że taktyka masońska polega na działaniu wewnątrz Kościoła w ramach “piątej kolumny”, aby, o ile w ogóle to możliwe, zniszczyć go od środka. Jednakże, aby nie wzbudzać rzeczywistego przeciwdziałania, które zniweczyłoby machinacje antykościoła masoni stosują metodę zalecaną przez Lenina: dwa kroki w przód, jeden w tył (Lenin docet). Wiemy też, że jeśli tylko “piąta kolumna” zostaje odkryta, natychmiast reaktywuje “trzecią siłę”, która, pod pozorem łagodzenia, równowagi, miłości pokoju i dobroci, pilnie pracuje, aby przeszkodzić w zniszczeniu “piątej kolumny”.

    Tak więc przeróżne dokumenty z lat 80-tych weryfikujące stanowisko otwarcia na dialog, typowe dla lat 60-tych i 70-tych, nie są niczym innym jak klasycznym krokiem w tył – po dwóch uprzednio wykonanych do przodu – oraz reaktywowaniem “trzeciej siły” dla ratowania zdobyczy “piątej kolumny”!

    Dokumentami fałszywej restauracji, czyli powrotu do dawnego stanu są: Deklaracja Episkopatu Niemiec z dnia 28 kwietnia 1980, Deklaracja Kongregacji nauki Wiary z dnia 17 lutego 1981, Deklaracja Kongregacji do spraw Świętych z dnia 20 września 1981 roku, Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (25 stycznia 1983), który w kanonie 1374 stwierdza: “Każdy kto jest członkiem stowarzyszenia spiskującego przeciw Kościołowi, SŁUSZNIE PODLEGA KARZE”. Należy zaznaczyć, że powyższy tekst znacznie różni się od kanonu 2335 Kodeksu z 1917 roku, ponieważ surowość kary została wyraźnie złagodzona, wraz ze ZNIESIENIEM EKSKOMUNIKI, która wcześniej była nakładana IPSO FACTO na każdego ktokolwiek zapisywał się do masońskiej sekty. Ponadto, ku wielkiej radości jezuity Michała Riqueta, słowo masoneria nie zostało nawet wspomniane! (28).

    W ten sposób łatwiej zrozumieć niedawne oświadczenie Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Włoch Virgilio Gaito: “Należy uważać, że ekskomunika masonów została już złagodzona i zarezerwowana jedynie dla tych, którzy konspirują przeciw Kościołowi Katolickiemu” (29).

    Wszystko to dowodzi, iż potępienia z lat 80-tych były CZYSTO SŁOWNE i że żadne potępienie de facto nie tylko nie miało miejsca, ale wręcz nie chciano by miało. W rezultacie niemal wszyscy “monseigneurs”, którzy w latach 60-tych i 70-tych byli zaangażowani w dialog z masonerią zostali w latach 80-tych nominowani na kardynałów, a ci z kolei, którzy już wtedy byli kardynałami dalej nimi pozostali, sprawując bez przeszkód swoje funkcje, nie podlegając żadnym postępowaniom obciążającym!

    Należy tutaj przytoczyć Oświadczenie Kongregacji nauki Wiary z dnia 26 listopada 1983 r., w myśl którego “wierni, którzy należą do masońskich stowarzyszeń pozostają W STANIE GRZECHU CIĘŻKIEGO i nie mogą przystępować do Komunii świętej”. Jednakże O EKSKOMUNICE NIE MA NAWET WSPOMNIENIA!

    W wywiadzie udzielonym ostatnio przez Ratzingera dla Avvenire, czytamy, że należy odróżnić masonerię od masonerii, nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka. Istnieje bowiem masoneria antyklerykalna, z którą nie można prowadzić rozmów, lecz jeżeli masoneria nie składa wyznania wiary antychrześcijańskiej to nic nie staje na przeszkodzie by kontynuować dialog. Tak więc w praktyce jesteśmy świadkami powrotu, cichaczem, do stanowiska z lat 60-tych i 70-tych.

    Czy jest to działanie “trzeciej siły”, która usilnie próbuje skonsolidować zdobycze “piątej kolumny” pod pozorem większej stanowczości i restauracji? Doktryna, o której mowa powyżej została potępiona przez O. Cordovani już w 1950 roku. Jednak na nowo powraca do łask również w obozie masońskim. A tymczasem profesor Di Bernardo, w swojej książce zatytułowanej Filozofia masonerii stwierdza, że masoneria jest z zasady przeciwna ekskluzywizmowi, tolerancyjna i życzy sobie dialogu z Kościołem, pod warunkiem, iż każda ze stron zachowuje swoją tożsamość, pozostając tym czym jest. Istotne jest to, że Kościół [Soborowy] (tzn. modernistyczny Neokościół – red. Ultra montes), nie tracąc swojej tożsamości, aby otworzyć się na dialog, wyrzeka się ekskomuniki, a przyjmując pluralizm, tolerancję i odrzucając ekskluzywizm, staje się w ten sposób czymś w rodzaju powszechnej masonerii. To właśnie dzieje się na naszych oczach (30).

    Stanowisko to zostało również przyjęte w obozie katolicko-konserwatywnym; dla przykładu, arcybiskup Foggi msgr. Casale 11 grudnia 1993 roku, podczas konferencji zorganizowanej przez CESNUR oświadczył, iż podwójna przynależność nie jest dozwolona, aczkolwiek Kościół katolicki [soborowy – ks. C.N.] (tzn. sekta modernistyczna – red. Ultra montes) nie wyklucza dialogu z masonerią.

    KOŚCIÓŁ SOBOROWY A ROTARY CLUB (1905)

    a) Masoneria a Rotary

    Związek pomiędzy Rotary Club a masonerią jest “strukturalny” – jak twierdzi Ojciec Esposito – “nie tylko ze względu na założenie Rotary Club (23 lutego 1905) przez masona adwokata Paula Harrisa z Chicago i trzech jego kolegów, również masonów; ale także ze względu na pozycję ideologiczną i prawną klubu, który w PRZESŁANIU INAUGURACYJNYM PRZYJĄŁ ZA CEL LAICYZACJĘ SPOŁECZEŃSTWA, CZYLI USUNIĘCIE WSZELKICH KRĘPUJĄCYCH CZY RYTUALNYCH ASPEKTÓW” (32).

    W Chile i w Hiszpanii wielu biskupów, w latach dwudziestych, kategorycznie potępiło Rotary Club, uznając jego pochodzenie za masońskie. Stolica Apostolska w obliczu tych doniesień musiała zająć zdecydowane stanowisko. Pierwszym krokiem było zdystansowanie się od Rotary, a kolejnym potępienie go. Przygotowaniem drogi do ekskomuniki została obarczona Civilta Cattolica, która opublikowała trzy artykuły ojca Pirri, jezuity, według których ROTARY NIE RÓŻNI SIĘ ZGOŁA NICZYM OD MASONERII pod panowaniem której znajduje się cały świat. Tymczasem ów jezuita nie potwierdza faktu, iż wszyscy rotarianie są masonami, dopuszcza nieświadomość, nadmierną ufność, czy wręcz naiwność niektórych z nich.

    Tolerancja religijna Rotary, konkluduje Pirri, jest de facto synkretyzmem religijnym (33).

    W Enciclopedia Cattolica msgr. Buzzetti pisze: “Mentalność, jaką [Rotary] proklamuje może łatwo uniezależnić się od nauczania Kościoła, również w kwestii wiary i obyczajów a SPRZYJAĆ INFILTRACJI ELEMENTÓW MASOŃSKICH i antyklerykalnych” (34).

    b) Pierwsze papieskie potępienie (4 lutego 1929)

    Papieski dokument potępiający Rotary ukazał się niemal jednocześnie z trzema artykułami ojca Pirri datowanymi na 2 lutego 1929 roku; było to w efekcie na dwa dni przed ukazaniem się Dubium Świętej Kongregacji konsystorialnej. Dekret papieski był bardzo jednoznaczną odpowiedzią na pytanie czy dozwolone jest zapisanie się do Rotary i uczestnictwo w spotkaniach tej organizacji. Odpowiedź ta brzmiała: NON EXPEDIRE, czyli “nie jest odpowiednim”. Zakaz nie obejmował ludzi świeckich. Treść dokumentu została opublikowana w A.A.S. (1929, rok 25, 15 stycznia 1929, 42).

    Dwadzieścia lat później, 12 października 1949 roku temat ten podjął kardynał Mediolanu Schuster, rozpalając na nowo ognistą polemikę: “Za czasów naszej młodości w Rzymie… istniały stowarzyszenia typu Rotary, które uważano za związane [z masonerią]… były to w gruncie rzeczy ezoteryczne formy jedynej i tej samej masonerii” (35).

    c) Drugie potępienie (styczeń 1951)

    Kolejne potępienie było znacznie bardziej surowe od pierwszego, bardziej uroczyste, połączone z WYRAŹNYM WSKAZANIEM, ŻE ZOSTAŁO POTWIERDZONE PRZEZ PIUSA XII (36).

    d) Wiraż Jana XXIII

    Omero Ranelletti, deus ex machina włoskiego Rotary, założyciel Klubu Rzymskiego w 1924 opowiada, że “wraz z nastaniem Jana XXIII pojawiła się szansa na łatwiejsze rozwiązanie problemu, niż to miało miejsce w przeszłości” (37). W związku z tym 22 grudnia 1958 poprosił Jana XXIII o audiencję, która została mu udzielona 20 kwietnia 1959. “W czasie audiencji przedstawił swoich kolegów z rotariańskimi tytułami, na co Jan XXIII… oświadczył, iż w Wenecji miał wielokrotnie sposobność spotykania się z miejscowymi rotarianami. Z tego wynika, iż był dobrze poinformowany co do naszej organizacji. Do każdego skierował życzliwe słowa, zachęcając nas do działania, a na koniec udzielając apostolskiego błogosławieństwa” (38).

    20 marca 1963 Roncalli przyjął Rotary na drugiej audiencji.

    e) Paweł VI

    Trzecia zaś audiencja miała miejsce 28 września 1963 roku za Pawła VI. Lecz najistotniejsza była czwarta, 20 marca 1965, podczas której Ranelletti przypomniał, iż 13 listopada 1957 (na rok przed śmiercią Piusa XII) kardynał Montini spotkał się z rotarianami i skierował do nich, między innymi, te słowa: “Dziękuję wam panowie rotarianie za okazaną mi uprzejmość. Muszę lojalnie wyznać, że w przeszłości miałem wiele zastrzeżeń odnośnie Waszego Klubu. Przyznaję, było to owocem ignorancji i błędów” (39).

    Na audiencji 20 marca 1965 Paweł VI przytoczył ponownie tę myśl; kolejne spotkanie z Rotary miało miejsce 14 listopada 1970 roku.

    f) Jan Paweł II J P II i Sigmund Sternberg żyd, rotarian i mason, bogacz z Londynu

    “WRAZ Z JANEM PAWŁEM II AKCEPTACJA ROTARY OSIĄGNĘŁA SZCZYTOWY POZIOM, w tym sensie, iż nie tylko stwierdzono ZGODNOŚĆ, ale wręcz WZAJEMNE UZUPEŁNIANIE SIĘ działalności katolików i rotarian” (40).

    Tych ostatnich Jan Paweł II gościł 14 czerwca 1979 roku i 4 lutego 1984 roku.

    STOWARZYSZENIE PAX I GRUPA I.DOC (zbrojone ramię przewrotu wewnątrz Kościoła Soborowego)

    “Po Soborze Watykańskim II – pisze Orio Nardi (41) – gnoza zainfekowała całą fermentację modernistyczną, czyli postępową, wewnątrz Kościoła, nie bez współudziału teologów, którzy, jak się okazało w historii Stowarzyszenia PAX i grupy I.DOC, często działają pod wpływem centrów władzy światowej”.

    RUCH PAX

    6 czerwca 1963 kardynał Stefan Wyszyński napisał list do biskupów francuskich, który został dostarczony do Sekretariatu Episkopatu francuskiego za pośrednictwem nuncjusza apostolskiego; przedmiotem listu było Stowarzyszenie PAX.

    Kardynał demaskował w swoim piśmie prawdziwą naturę Ruchu: “PAX nie jest organizacją z założenia kulturalną, ale jedynie zakamuflowanym środkiem propagandy, utworzonym, aby zniesławiać działalność Kościoła w Polsce poprzez szerzenie fałszywych informacji… Ruch ten przyjmuje dyrektywy od Partii Komunistycznej, SB i Biura do Spraw Wyznań. W zamian za swą uległość PAX korzysta z pewnych udogodnień i wsparcia”.

    Na początku soboru PAX nasilił propagandę w krajach Europy Zachodniej, a zwłaszcza we Francji, poprzez rozpowszechnianie fałszywych bądź dwuznacznych i zniesławiających doniesień na Kościół, w szczególności na Kurię rzymską.

    Założycielem stowarzyszenia PAX (rzeczywistego i bezpośredniego organu polskiej milicji komunistycznej, podlegającego Ministerstwu spraw wewnętrznych) był Bolesław PIASECKI, skazany na śmierć przez sowietów, a następnie ułaskawiony w zamian za formalne zobowiązanie się do służby w Partii Komunistycznej w celu infiltrowania Kościoła katolickiego.

    Tak więc z samego założenia PAX był filią Polskiej Partii Komunistycznej, która przesyłała rozporządzenia do swoich członków bezpośrednio przez Biuro Centralne. Piasecki podlegał bezpośrednio pod UB i Biuro do Spraw Wyznań, które w Polsce dysponowało pełnią władzy w kwestiach dotyczących Kościoła katolickiego.

    W 1956 wraz z odwilżą Piasecki ponownie popadł w niełaskę, lecz, dzięki usługom wyświadczonym przede wszystkim Francji, mógł znowu piąć się do szczytów; jego władza osiągnęła apogeum w okresie uwięzienia Wyszyńskiego. Była to epoka, w czasie której PAX wchłaniało wszystkie katolickie, jeszcze niezależne od Partii Komunistycznej, publikacje. Destalinizacja ponownie powaliła na ziemię Piaseckiego, jednakże znów mógł wypłynąć na powierzchnię dzięki… Soborowi Watykańskiemu II! W rzeczywistości obarczono go obowiązkiem tworzenia punktów zapalnych w środowiskach kościelnych, które współpracowały na soborze. Miał podzielić biskupów na dwa bloki (progresistów i konserwatystów), aby umożliwić pchnięcie Kościoła na tory współczesnego świata (Solve et coagula).

    We Francji, takie dzienniki jak La Croix i periodyki typu Les Informations catholiques Internationales broniąc PAX-u dopuściły się nawet zniesławiania kardynała Wyszyńskiego, otwierając w ten sposób komunizmowi drogę do triumfu w tym kraju i w świecie.

    Jean Madiran napisał odważny i ciekawy artykuł w Nation Française (1 lipca 1964) zatytułowany Szpiegostwo sowieckie w Kościele, dodając, iż Piasecki był na usługach generała Iwana Sierowa z NKWD (rosyjskiej policji politycznej). Madiran pisał również, że PAX atakował Kurię rzymską, a w 1956 roku jedna z jego delegacji udała się do Watykanu, aby bronić Piaseckiego potępionego przez Święte Oficjum, co jednak nie przyniosło pożądanych rezultatów.

    GRUPA I.DOC

    Wraz z rozpoczęciem soboru narodziło się w Rzymie Centrum informacji dla biskupów i teologów holenderskich pod nazwą DOCumentation.

    Centrum to rozpowszechniało biuletyny informacyjne we wszystkich językach i organizowało konferencje prasowe udzielane przez Ojców soborowych bądź przez postępowych teologów w celu opanowania opinii publicznej; przedstawiciele agencji międzynarodowych i największych wpływowych dzienników byli tam stale obecni.

    Na zakończenie soboru Agencja prasowa wyraziła chęć utrzymywania relacji, które udało się nawiązać w czasie soboru: w ten sposób DOC zmieniła się w I.DOC (Information-Documentation sur l’Eglise Conciliaire).

    Louis Salleron pisał: “Jesteśmy w posiadaniu rzeczywistej władzy [I.DOC] na obszarze katolicyzmu, gdyż ten kto posiada informacje trzyma w swoich rękach opinię publiczną, która z kolei może trzymać w szachu Magisterium i narzucać mu swój punkt widzenia” (42).

    Delamare z kolei utrzymywał, że “I.DOC dostarcza cennych wskazówek… Kiedy jakiś biskup ośmieli się wysunąć swoje obiekcje, …natychmiast staje się ofiarą prawdziwej moralnej zagłady w światowej prasie” (43).

    Czasopismo angielskie Approaches (44) utrzymuje: “Wyselekcjonowana grupa brytyjska I.DOC w całości złożona jest z progresistów. Od wewnątrz jest kontrolowana przez centrum marksistowskie, dowodzone z kolei przez jednego z najbardziej doświadczonych szefów komunistycznych w Wielkiej Brytanii”.

    Jack Dunman, który zajmował czołowe miejsce w angielskiej grupie I.DOC, był “wybitną osobistością Angielskiej Partii Komunistycznej. Odkąd został posłem jego wpływy stale rosły. W Anglii był specjalistą komunistycznym od dialogu z katolikami” (45). Cieszył się także wsparciem ugrupowania Slant, związanego ze Stowarzyszeniem PAX.

    Tak więc głęboko prawdziwe są słowa Nardy: “Dobrze, że do umysłów wielu ludzi napływa świadomość zdrady i przywodzi, przede wszystkim odpowiedzialnych, którzy potrafią rozpoznać rzeczywistych poszukiwaczy prawdy” (46).

    LIST OTWARTY DO KOŚCIOŁA WE FRANCJI: O TYM, CO SĄDZI ŻYD ROBERT ARON O EWOLUCJI KOŚCIOŁA SOBOROWEGO

    W książce zatytułowanej List otwarty do Kościoła we Francji (47) napisanej na podstawie dokumentu Episkopatu francuskiego o tym samym tytule a dotyczącym kwestii judaizmu Robert Aron bada Les orientations pastorales sur l’attitude des chrétiens a l’egard du Judaisme (Orientacje biskupie dotyczące postawy chrześcijan względem Judaizmu). Autor stwierdza, że dokument ten, zamiast być pouczeniem ze strony biskupów, jest w rzeczywistości “zaprzeczeniem bogobójstwa, zrehabilitowaniem Faryzeuszy, potwierdzeniem stałego posłannictwa narodu izraelskiego, który nie obala Nowego Przymierza Chrystusa. Na podstawie tych informacji można stwierdzić, że COŚ ULEGŁO GRUNTOWNEJ ZMIANIE I TO NIE TYLKO W RELACJACH MIĘDZY IZRAELEM A KOŚCIOŁEM, ALE RÓWNIEŻ W STOSUNKACH MIĘDZY KOŚCIOŁEM A BOGIEM ABRAHAMA I MOJŻESZA” (48).

    Dokument episkopatu ani jeden raz nie wspomina kwestii boskości Jezusa Chrystusa, która wszak jest fundamentalna w ustalaniu stosunków pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem.

    Naturalnie Aron docenił ten nowy styl Episkopatu francuskiego. W rzeczy samej Kościół przedsoborowy, który w argumentacjach opierał się na niezmiennych i rzeczowych dogmatach nie mógł nagle zacząć maszerować “pod rękę” z antychrześcijańską Synagogą. Lecz skoro Kościół Soborowy przestał być dogmatyczny, a zaczął cichaczem zaprzeczać dogmatom i mówić językiem potocznym, masońskim do współczesnego człowieka o filozofii oświeceniowej i idealistycznej, zbliżenie i obopólne zrozumienie stało się możliwe (jak de facto okazało się 13 kwietnia 1986 w Synagodze w Rzymie) …a zarazem zabójcze dla Mistycznego Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa.

    I to właśnie z tego powodu Arona cieszy ewolucja, jaka dokonała się w Kościele Soborowym dzięki “Theilhard’owi de Chardin, który stał się post mortem… jednym z inspiratorów Soboru Watykańskiego II”.

    I w ten sposób Aron ośmiela się nawet składać propozycje Kościołowi, pod warunkiem jednak, iż zwróci się w kierunku wiary judaistyczno-talmudycznej, a wyrzeknie się chrześcijańskiej. Węzłem gordyjskim albo “kamieniem węgielnym” jest jak się okazuje Jezus Chrystus (o jak prawdziwa jest Ewangelia…), gdyż Aron stwierdza, że “trudność w zostaniu chrześcijaninem jest… metafizyczna… [w religii chrześcijańskiej] istnieje pośrednik między Bogiem i ludźmi, a jest nim sam Syn Boga, Jezus Chrystus. Jest Barankiem Bożym, który przyjął na siebie grzechy świata i zgładził je, GDY TYMCZASEM, u żydów, KAŻDY CZŁOWIEK BIERZE NA SIEBIE JARZMO WŁASNYCH GRZECHÓW” (49). Znaczy to, że każdy człowiek jest Mesjaszem i Zbawicielem (według Kabały i Teilhard’a), jest łańcuchem ewolucji i dopełnieniem samego Boga.

    Ale “co się dzieje kiedy większa część chrześcijan zaczyna kwestionować same podstawy wyznawanej wiary? Znajdujemy się dziś w obliczu największego kryzysu Kościoła…” (50).

    Tak więc badacz żyd słusznie zauważył. Większość chrześcijan… już nie jest chrześcijańska; na tym polega kryzys wywołany przez żydomasońską “piątą kolumnę” wewnątrz Kościoła Soborowego. Z sondaży przeprowadzonych przez katolickie dzienniki w 1972 roku wynikało, że już tylko 36% katolików wierzy w boskość Chrystusa. (A dziś?). Pozostałe 64% nie było już chrześcijanami, gdyż chrześcijaństwo jest religią, która wyznaje wiarę w bóstwo Jezusa Chrystusa.

    Jak twierdzi Aron obecnie znajdujemy się w obliczu kryzysu w Kościele: w stosunkach między chrześcijaństwem a judaizmem trzeba wybrać jedną z dwóch alternatyw: albo Chrystus jest Bogiem, a więc antychrześcijański judaizm jest fałszywą religią; albo też nie jest Bogiem, a więc chrześcijaństwo jest herezją, sektą, która oderwała się od Narodu Wybranego.

    Trzydzieści lat nauczania soborowego wynaturzyło relacje między Starym a Nowym Przymierzem, między Chrześcijaństwem a Judaizmem, doprowadziło do logicznego i nieuchronnego rezultatu – dla większości chrześcijan (64% w 1972, trzydzieści cztery lata temu!) Chrystus nie jest Bogiem, a więc “zbluźnił i winien jest śmierci”.

    Aron stwierdza: “Jeśli Kościół dotknął kryzys, to nie dlatego, że używano łaciny… Nie! Nastąpił w nim pewien rodzaj proliferacji, która wzięła swój początek z niebezpiecznego zasiewu…” (51). Jeśli już w 1972 roku 64% katolików nie wierzyło w bóstwo Chrystusa, to należy, być może, sięgnąć do samych korzeni Kościoła i ustalić w którym miejscu nastąpiło początkowe rozwidlenie między rzeką (Kościołem) a jej źródłem (Synagogą). Trzeba więc ponownie postawić to samo pytanie, które Kajfasz zadał Jezusowi: “Poprzysięgam Cię na Boga żywego, czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Jednak na to pytanie należy udzielić innej odpowiedzi niż tej, której udzielił Jezus (“Sam powiedziałeś, Ja nim jestem”), aby wreszcie móc połączyć rzekę (Kościół) ze źródłem (Synagogą).

    Według Roberta Arona droga, która łączy rzekę ze źródłem jest właśnie ta, którą wyznacza Sobór Watykański II…

    OPINIA ARONA NA TEMAT SOBORU WATYKAŃSKIEGO II

    “Sobór Watykański II poczynił fenomenalne wysiłki mające na celu PRZYSTOSOWANIE KOŚCIOŁA DO WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA [bardziej judaistyczno-talmudycznego]… W tym znaczącym wydarzeniu tkwi – w najlepszym tego słowa znaczeniu – ZALĄŻEK REWOLUCJI, lecz o ile dopiero zaczął on kiełkować, to nadal daleko mu do pełnego rozkwitu. Jeśli można porównać Sobór do Rewolucji innego rodzaju, to ta rewolucja religijna jest jeszcze ciągle w powijakach; …jest dopiero w nocy 4 sierpnia 1789″ (52).

    De ore tuo te judico!

    Któż to zachwyca się tak Soborem? A któż go zorganizował? Doskonale wiemy: Jules Isaac z B’nai B’rith był redaktorem Nostra Aetate. To dlatego Aron twierdzi, że Kościół, który odłączył się od swojego źródła Synagogi z powrotem zostanie do niej przyprowadzony na drodze soborowej Rewolucji, czego rezultaty już daje się zauważyć: większość katolików już nie jest chrześcijańska!

    Już Pan Nasz Jezus Chrystus postawił pytanie: “Kiedy Syn Człowieczy powróci na ziemię, czy znajdzie jeszcze Wiarę?”. Wszystko więc zostało przepowiedziane.

    Z pewnością usiłowania antychrześcijańskiego judaizmu mające na celu narzucenie wszystkim przyjęcia postanowień [pseudosoboru] Vaticanum II powinny otworzyć nam oczy. Ha Keillah, biuletyn Izraelskiej Wspólnoty w Turynie(53) jakiś czas temu zachęcał Instytut Mater Boni Consilii do przyjęcia postanowień Soboru Watykańskiego II i zaprzestania nauczania według Kościoła przedsoborowego! Wcale nie oskarżano nas – proszę zwrócić uwagę – o antysemityzm, o nie! Ale o wierność przedsoborowej teologii. Lecz, jeśli sobór, jak twierdzi Robert Aron, jest drogą wiodącą do utraty Wiary w bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, to przyjęcie soboru nie oznaczałoby nic innego jak sprzedanie Jezusa Chrystusa za trzydzieści srebrników!

    Otóż każdy katolik, który pragnie pozostać wierny Chrystusowi i Jego Kościołowi, powinien zastanowić się nad tymi ewidentnymi i niezaprzeczalnymi faktami.

    Vaticanum II jest dzieckiem Synagogi, jest drogą prowadzącą do judaizacji chrześcijan.

    Henry Le Caron tak to komentuje: “Żyd składa wam propozycje pomocy w imieniu Synagogi… Jeżeli chcecie ratować kościół…, wasz , będziecie musieli wyrzec się Objawienia, Wcielenia i Odkupienia. Za tę cenę uzyskacie życzliwość Synagogi i będziecie mogli liczyć na jej wsparcie” (54).

    ŻYDOWSKIE WPŁYWY NA SOBORZE

    W książce Ratier’a o B’nai B’rith (55) dowiadujemy się, że Jules Isaac należał do tej potężnej masońskiej organizacji złożonej jedynie z samych Żydów, która obecnie liczy około pół miliona członków na świecie (56).

    JPII i B’nai B’rith 1984 r.

    Znamy już wkład Jules Isaaca w redagowanie Nostra Aetate(57), ale może jeszcze nie są znane łaskawe ukłony w kierunku judaizmu, które poprzedziły soborowy dokument pojednania, ani też manewry B’nai B’rith wokół niego.

    Ralph Wiltgen (58) opowiada, że 31 sierpnia 1964, na dwa tygodnie przed otwarciem trzeciej sesji soboru, złożył mu wizytę pan Lichten, dyrektor departamentu spraw międzykulturowych A. D. L. (Anti-Defamation League of B’nai B’rith): “Był bardzo zaniepokojony faktem, że zdanie uniewinniające Żydów od ukrzyżowania Chrystusa, zostało usunięte z dokumentu soborowego twierdząc, że to zdanie było dla Żydów najistotniejszym elementem dokumentu… Powiedział ponadto, że złożył wizytę kilku kardynałom europejskim. Dodał, iż kardynał Bea przygotował poprawkę dotyczącą tej przykrej decyzji i że przedstawi ją w soborowej auli”.

    ZAKOŃCZENIE

    Któż mógłby jeszcze wątpić, po przedstawionych faktach i doniesieniach Magisterium Kościoła, że Oblubienica Chrystusa stała się przedmiotem uknutego spisku i została przeniknięta przez wroga aż do najwyższych stopni?

    W obliczu tej smutnej rzeczywistości możliwe są trzy postawy:

    A) POLITYKA STRUSIA, która polega na przymykaniu oczu na rzeczywistość i łudzeniu się, że wszystko jest w porządku… [Postawa typowa dla polskiego katolicznika, tępego i głuchego na argumenty – admin]

    B) ZNIECHĘCENIE tych którzy wobec POZORNEGO zwycięstwa wroga w ważnej bitwie, sądzą, że cała wojna jest przegrana zapominając o tym, że Kościół jest boski i że Pan nasz obiecał nam, iż”bramy piekielne go nie przemogą”.

    C) POSTAWA REALISTYCZNA I NADPRZYRODZONA. Kierujący się nią biorą pod uwagę nie tylko smutną rzeczywistość, której zignorować nie sposób, lecz również kierują się Wiarą i Nadzieją chrześcijańską, które dają ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, że Najświętsza Panna, jak zwykle, zetrze głowę piekielnego węża: “IPSA CONTERET!”.

    Prośmy Najświętszą Pannę Maryję, a w szczególności Matkę Dobrej Rady, by dała nam światło i siłę, by dostrzegać pułapki “piątej kolumny” i umieć je zwalczać z wszystkich naszych sił!

    Wydaje mi się, że dobrze byłoby zakończyć tą piękną modlitwą świętego Jana Bosco: “Najsłodszy Jezu, nasz Boski Mistrzu! Ty, który zawsze potrafiłeś rozwiać NIECNE ZAKUSY, którymi FARYZEUSZE często Tobie zastawiali sidła, racz rozproszyć zgubne dla nas postanowienia bezbożników”.

    Ks. Curzio Nitoglia

    Z języków francuskiego i włoskiego tłumaczyła Iwona Olszewska

    Artykuł z czasopisma: “Sodalitium”, n. 38 (X, 1994), ss. 17-29.
    Tytuł w wersji włoskiej: Infiltrazioni giudaico-massoniche nella Chiesa romana.
    Z działu: La questione ebraica (Kwestia żydowska).

    Wersja francuska: Infiltrations judeo-maçonniques dans L’Eglise romaine, [w:] “Sodalitium”, n. 38, (II-III, 1995), ss. 29-42.
    Z działu: La question juive.

  14. Tomasz

    15 czerwca 2018 at 04:20

    osobnik Aggnus to modernista z krwi i kości .Kościół „posoborowy”nie istnieje jest jedna Święta Matka Kościół „duch soboru”VATICANUM SECUNDUM nie istnieje gdyż ten sobór był Rewolucją bolszewicką w Świętej Matce Kościele

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra