Kultura i historia

New Age – masoneria dla ludu

Określenie „masoneria dla ludu” ukuł Vittorio Messori odnosząc je do pewnych, inspirowanych przez masonerię, faktów religijnych, kulturowych i obyczajowych. Ktoś powie – to określenie jest wewnętrznie sprzeczne, przecież masoneria jest z samej swojej natury czymś co nie jest dla ludu, czymś wysoce elitarnym. Oczywiście masoni to swoista arystokracja. Może nie są arystokracją ducha ani arystokracją krwi, ale, z pewnością za arystokrację się uważają. Reszta świata to dla nich profani, jakiś motłoch. Nie oznacza to jednak, że z tym motłochem nie chcą mieć nic wspólnego. Motłoch jest im potrzebny. Muszą kimś rządzić. Ktoś musi im oddawać, wręcz boską, cześć. Masoneria dla ludu to doktryna, a raczej zespół doktryn, których przyjęcie przez pozostałych ludzi ma zagwarantować masonerii „należne jej miejsce w świecie”.

Mówiąc krótko aby masoneria naprawdę się w świecie liczyła, by nie musiała się kryć w jakiś katakumbach i udawać kogoś innego, by nie musiała schlebiać „tłuszczy”, podlizywać się jej, wreszcie się z nią liczyć świat musi stać się światem w pełni i do końca masońskim, a zatem, po pierwsze, światem bez Chrystusa, a po drugie, światem bez rozumu i moralności, bez mądrości i bez cnót, jednym słowem, światem pogańskim.

Ten cel realizuje masoneria w wielu porządkach tworząc różnorakie „masonerie dla ludu”, wciskając się we wszystkie, praktycznie, sfery ludzkiego życia, tak jak kąkol wciska się na pola obsiane wszystkimi gatunkami zbóż. Naszą uwagę skupimy tu tylko, na zasadzie pewnego przykładu, na trzech sprawach.

Wychodzący w okresie międzywojennym organ masońskiej Rady Najwyższej rytu szkockiego południowej jurysdykcji USA nosił nazwę „The New Age”.1 Ruch New Age powstał w USA kilkadziesiąt lat później. Jak wskazują na to wszystkie fakty zbieżność nazw nie jest tu przypadkowa. „Ruch New Age – stwierdza Jan Maria Jackowski – jest nowym elementem liczącej ponad dwa tysiące lat tradycji gnostyckiej, wzbogaconej o filozofię Dalekiego Wschodu. Jest to rodzaj nadreligii osadzonej w myśleniu teozoficznym, a więc panteistycznej koncepcji Boga bezosobowego, reinkarnacji i relatywizmu religijnego – każda świadomość i wyznanie są sobie równe – można należeć do kilku religii, nie ma w tym żadnej sprzeczności.”

Łatwo zauważyć, że już taka charakterystyka New Age może być w równym stopniu odniesiona do masonerii. Jackowski ujmuje w swojej charakterystyce istotę New Age. Myli się tylko w jednym miejscu. Ani sam ruch, ani jego nazwa nie są czymś nowym. Jeden z podstawowych elementów doktryny masońskiej reprezentowany jest w terminologii lożowej przez słowo „światło”. Masoni, jak to zresztą jest w ich zwyczaju, nie wyjaśniają do końca znaczenia tego pojęcia w swoich wierzeniach. New Age jest tutaj bardziej „gadatliwy”.

Pojęcie światła, stwierdzają reprezentanci tego ruchu, jest jednym z podstawowych pojęć w New Age bo ruch ten uznaje, iż światło jest podstawowym tworzywem rzeczywistości. Bóg – głosi New Age – jest światłem. Jeżeli jesteśmy chorzy odwołajmy się do Boga. To zaś znaczy – najskuteczniejsze jest leczenie kolorami. Jednym z głównych ośrodków, w których zrodził się ruch jest Lucis Trust (Trust Światła), który, nota bene, wcześniej nosił nazwę Lucifer Trust (Trust Nosiciela Światła czy, jak kto woli, Trust Lucyfera).

Jak wiemy z Pisma Świętego Lucyfer proponuje człowiekowi taką koncepcję rzeczywistości, w świetle której człowiek jest bądź równy Bogu, bądź nawet jest kimś od Boga wyższym, „właściwym” Bogiem. Ta koncepcja rzeczywistości jest koncepcją głoszoną zarówno przez New Age jak i przez masonerię. Jeśli istnieje byt najwyższy – mówią reprezentanci New Age – to ty sam jesteś Bogiem. Masoni szukają w żydowskiej kabale słowa, które da im „kreacyjną moc Najwyższego”.

Wskazując na swoje korzenie New Age mówi o różokrzyżowcach, ezoterycznej wiedzy tajemnej, astrologii, okultyzmie, szamanizmie, pierwotnych kultach i wierzeniach gnostyckich. Różokrzyżowcy wyznaczają religijne podstawy wierzeń masońskich i wchodzą dziś w skład masonerii. Wiedza tajemna, astrologia, okultyzm, pierwotne kulty gnostyckie stanowią integralną część masońskiej doktryny.

Masoneria uznaje swoją doktrynę i towarzyszące jej obrzędy za prareligię, którą fałszują religie historyczne. New Age głosi, że z każdej religii bierze „to, co najlepsze”. W ramach obu doktryn twierdzi się,że „prawda” zawarta jest w starożytnych tekstach gnostyckich. Obie „religie” głoszą te same „dogmaty”. Masoneria nazywa swoim ojcem duchowym Pitagorasa. New Age realizuje doktrynę Pitagorasa uznając za podstawową tezę o reinkarnacji i przyjmując, że duszę można wyzwolić z ciała stosując określone magiczne i okultystyczne praktyki. New Age wskazuje na hinduizm jako podstawowe źródło swojej teologii. Na jednym z ostatnich etapów masońskiego wtajemniczenia wskazuje się, jak twierdzi Jim Shaw, na hinduizm jako najkrótszą „drogę w górę”.

New Age w sferze doktrynalnej i sferze praktyki religijnej przybiera taką postać, dla której najtrafniejszym określeniem byłoby określenie „masoneria dla ludu” czy, bardziej złośliwie, „masoneria dla ubogich”. Można by postawić hipotezę, że powstanie i działanie tego ruchu jest, z jednej strony, masońskim eksperymentem, którego celem byłoby sprawdzenie, czy ludzie dorośli już do wolnomularskiej „prawdy”, czy nie zareagują agresją, jak dużo zniosą, co „kupią” a co odrzucą, z drugiej zaś strony, iż jest to pewna masońska forma działania w porządku duchowym zmierzająca do pacyfikacji chrześcijaństwa, a zarazem wszczepienia każdemu komu się tylko da przekonania, że człowiek może być Bogiem.

Ruch New Age ewidentnie pracuje „na masonerię” choć może nie do końca i do czasu. Masoni aspirują bowiem do tego, by zostać bogami tego świata i nie zamierzają dzielić się z nikim, a tym bardziej z jakimś „motłochem” swoją boskością. Ruch New Age wpaja swoim członkom, że mogą zostać bogami. Boskość nie jest tu prezentowana tak jak w masonerii w swoim pełnym wymiarze. Jest to przecież boskość uzyskiwana bez wysiłku, niejako na zawołanie, swego rodzaju boskość dla mas. Do takiej boskości adepci New Age, mają, zapewne, według masonów prawo.

New Age może jednak zagrozić masonerii w taki sam sposób jak swego czasu pogaństwo ludowe zagrażało orfizmowi – pogaństwu starożytnych greckich i rzymskich elit. Takie zagrożenie pojawi się gdy reprezentanci New Age zażądaja równości w boskości. W takiej sytuacji masoneria wystąpi aktywnie przeciwko New Age i będzie zmierzać do jego wyeliminowania w jeszcze większym stopniu niż robiła to w odniesieniu do chrześcijaństwa. Chrześcijanie przecież nie byli nigdy, i nie są, konkurentami dla masonów,(chrześcijaństwo nie kreuje człowieka na Boga) a jedynie czynnikiem uniemożliwiającym, czy choćby utrudniającym, manifestację i realizację boskości. Jeśli jednak New Age poprzestanie na boskości II kategorii wszystko będzie w porządku i w przyszłym świecie, budowanym gorliwie przez adeptów New Age będą oni drugą po masonerii kastą. New Age to zatem taka masoneria dla ludu, która, w istocie, ma doprowadzić do tego, by masoneria mogła szybciej przejąć ten „rządu dusz”, o którym tak bardzo marzą masoni.

Istnienie ruchu New Age jest jakimś zwycięstwem masonerii. Wierzenia masońskie, które jeszcze 50 czy 20 lat temu powszechnie by negowano jako prymitywne pogaństwo, wulgarny satanizm stają się dziś, dzięki New Age, czymś pod czym podpisują się miliony ludzi, w tym także liczni reprezentanci tzw. elit.

New Age krzyczy głośno o tym, co masoneria zawsze skrywała i dotąd skrywa. New Age może to robić bo jest ruchem nie posiadającym takiej struktury i organizacji, która pozwoliłaby wskazać osoby odpowiedzialne. Zbiorowa odpowiedzialność New Age jest odpowiedzialnością wszystkich i nikogo, tym bardziej, że nikt nie potrafi wskazać co jeszcze jest New Age, a co nim już nie jest. Wielu zresztą reprezentantów tego ruchu odcina się już werbalnie od niego zakładając nowe stowarzyszenia czy wspólnoty gdzie realizuje się idee New Age czy, jak kto woli, masonerii, ale gdzie nie używa się skompromitowanych już etykiet.

Niezależnie od tego jednak z jakimi nazwami mamy do czynienia fakty, programy, cele są te same i po nich możemy rozpoznać „co jest grane”. New Age to zawsze propozycja „Nowego, Wspaniałego Świata”, tzw. Nowego Porządku, w którym człowiek będzie się czuć dobrze, bo będzie czuć się bogiem. Oczywiście, siłą rzeczy, propozycja ta nie jest, i nie może być propozycją dla wszystkich, a tylko dla tych, którzy „staną na wysokości zadania”.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

5 komentarzy

5 Komentarzy

  1. Piotrx

    11 czerwca 2018 at 09:48

    ks.prof. ANDRZEJ ZWOLIŃSKI

    Fragment książki „Tajemne niemoce”

    …..Wraz z nastaniem roku 1994 wiele czasopism, zajmujących się dotychczas sprawami „nie z tej ziemi”, „ezoterią”, „nową gnozą” lub po prostu — „nowymi” uroczyście przywitało Erę Wodnika. W jednym z takich pism czytamy: „Witajcie w Erze Wodnika! Przed dwoma tysiącami lat Ziemia weszła w astrologiczną Erę Ryb, która zaowocowała pojawieniem się i dynamicznym rozwojem nowej religii -chrześcijaństwa. Obecnie, czy tego chcemy, czy nie, przechodzi w Erę Wodnika, przynosząc ogólny zwrot w stronę duchowości. Rośnie zainteresowanie religiami i kierunkami duchowego rozwoju praktykującymi miłość i życzliwość dla wszystkich istot. Tak kochani, wychodzimy z materializmu!”

    W wielu polskich miastach na początku roku organizowane byty dyskoteki na powitanie Wodnika! Przekonanie o nastaniu Nowej Ery, która zwycięży chrześcijaństwo z końcem XX w., było już obecne w pismach Towarzystwa Teozoficznego założonego w 1875 r. przez Helenę Pietrowną Bławatską, której następcami byli: Annie Besant (1847-1933) i Alice Bailey (1880-1949) oraz Rudolf Steiner (1861-1925) – „prorok” antropozofów. Zgodnie z ich nauczaniem Wodnik (nosiciel wody) wyleje na świat nowego ducha, który za pomocą jogi, medytacji i tym podobnych psychotechnik będzie prowadził lud Nowej Ery do ekspansji świadomości i oświecenia, co umożliwi człowiekowi życie bez problemów. Według pewnych tajemniczych wskazówek ruch ten miał pozostawać w ukryciu do 1975 r. Już jednak w 1966 r., w słynnym musicalu rockowym Hair, który po raz pierwszy wprowadził na scenę pełną nagość, znalazły się m.in. następujące słowa: „Mistycyzm da nam zrozumienie, człowiek znowu nauczy się myśleć dzięki Wodnikowi, dzięki Wodnikowi!” Termin „New Age” (ang. nowy wiek, nowa era), użyty na określenie nowego ruchu, wszedł na stałe do współczesnego języka dopiero w latach siedemdziesiątych. Byt już jednak wcześniej używany np. przez R. Steinera w jego wystąpieniach z 1915 r, opublikowanych w 1957 r. przez antropozofów w książce pt. Preparing for Sixth Epoch (Przygotowanie do Szóstej Epoki). Tytuł „New Age” nosi także oficjalne pismo amerykańskiej masonerii ukazujące się już od XIX w. W symbolice i nazewnictwie masońskim bardzo często pojawiają się wyrażenia: „Nowa Era”, „Nowy Porządek Świata”, „oczyszczenie przez Wodnika”. Energiczny i dobrze zorganizowany ruch New Age za główny cel swego działania uznaje ukształtowanie nowego porządku świata, który będzie nacechowany grupową świadomością oraz synergią (połączonym działaniem wielkich grup ludzi). Grupy New Age w południe 31 grudnia 1986 r. przeprowadziły na całym świecie wspólną akcję, którą była światowa chwila współpracy, traktowana jako część światowego dnia uzdrowienia. Jego celem było wzmocnienie „pola mocy”, które ma prowadzić wszystkich do pokoju, miłości i jedności. Propagowana wówczas medytacja uzdrawiająca świat zawierała m.in. następujące słowa: „Teraz jest czas początku…, ludzkość powróci do boskiej natury…, uzdrowienie nastąpiło, światu zostało przywrócone zdrowie. .. Jestem współstworzycielem z Bogiem i nadchodzi nowe niebo, ponieważ dobra wola Boga wyraża się na ziemi przeze mnie. Naprawdę ja jestem Chrystusem Boga…, ponieważ Bóg jest wszystkim, a wszystko jest Bogiem. Ja jestem światłością świata… A teraz światłości świata odpowiada jedna Jaźń i moc wszechświata… Widzę teraz przed moimi oczami zbawienie planety, ponieważ wszelkie fałszywe wierzenia i błędne wzorce się rozpłynęły”. W słowach tych pojawiają się niektóre podstawowe tezy New Age: nadeszła Nowa Era, która zwycięża to, co stare; człowiek jest zanurzony w bóstwie, a świat i bóstwo to jedno (panteizm); człowiek w sobie samym mieści moc zbawienia, nie potrzebuje więc Jezusa Chrystusa.

    U źródeł nauczania New Age leży przekonanie, że istnieje wewnętrzny lad naszej planety, zaprowadzany przez istoty duchowe, czyli „mistrzów mądrości”, którzy w rzeczywistości okazują się demonami. Wiąże się z tym próba wskrzeszenia wielu pogańskich bogów i bożków, a także próba ubóstwienia Lucyfera, którego Alice Bailey nazywała „władcą ludzkości”. David Spangler, jeden z liderów New Age i dyrektorów jego centrali, którą jest fundacja Findhorn w Szkocji, ogłosił: „Lucyfer działa w każdym z nas, by doprowadzić nas do pełni i kiedy zmierzamy do Nowej Ery, która jest erą pełni człowieka, każdy z nas w jakiś sposób jest doprowadzony do punktu, który ja określam jako inicjacja lucyferowa (akt poświęcenia się Lucyferowi). To szczególna brama, przez którą każda osoba musi przejść, jeśli całkowicie ma wejść w obecność jego światła i pełni”. Pośród symboli, którymi posługuje się New Age, znajdują się m.in. swastyka, okultystyczny indogermański znak szczęścia oraz liczba „666″, która jest w Biblii symbolem Bestii (por. Ap 13, 18). Według Alice Bailey liczba ta posiada święte cechy i należy się nią posługiwać możliwie jak najczęściej, aby przyspieszyć nadejście Nowej Ery. Innym symbolem, również często używanym, jest tęcza, która ma oznaczać most między człowiekiem a nadduszą, czyli duchem wszechświata. New Age stanowi specyficzną syntezę religii wschodnich, dawnego nauczania tajemnego, gnozy i spi-rytyzmu. Obejmuje więc w konsekwencji wszelkie odmiany okultyzmu, takie jak: jasnowidzenie, astrologię, hipnozę, efologię, praktyki jogi oraz itologię, panteizm, wiarę w reinkarnację i odrodzenie magii. Ponieważ New Age zmierza do pogodzenia wszystkich przeciwieństw w harmonii wszechświata, uznaje okultyzm i naukę za równe sobie. Znosi także przeciwieństwo między dobrem a złem, tłumacząc odrzucenie wartości etycznych tolerancją zmierzającą do pogodzenia wszystkich religii.

    New Age ma również swoją polityczną wizję Nowego Świata. Jak twierdzi C. Constance w książce wydanej w 1986 r., ostatecznym jego celem jest całkowita kontrola nad światem poprzez postulowanie „rozwiązania lub zniszczenia indywidualnych państw i poszczególnych narodów w imię pokoju i bezpieczeństwa”. Elementami, które zbliżają świat do realizacji tego celu, mają być m.in.: ogólnoświatowy system kart kredytowych, światowa władza kontrolująca zaopatrzenie w żywność, ogólnoświatowy system podatkowy, kontrola biologicznej populacji i chorób oraz obowiązek poddania osobistego życia ogólnoświatowemu zarządowi. Stąd też bierze się ścisłe powiązanie New Age z wpływowymi organizacjami międzynarodowymi, takimi jak: ONZ, UNESCO, Światowa Rada Kościołów, Klub Rzymski, Fundacja Rockefellera, Fundacja Forda czy masoneria. Swoje hasła New Agę propaguje na różne sposoby. Wiąże się m.in. ze światem biznesu, którego przedstawiciele stają się gorącymi zwolennikami ruchu podkreślającego, że w Nowym Świecie główny akcent będzie położony na samozadowolenie i osobisty sukces, a nie na ciągłe przypominanie o pracy i obowiązkach społecznych jednostki. Za fasadą obojętnych lub nieszkodliwych tematów, takich jak: zdrowa żywność, propagowanie diety, ekologia, ochrona środowiska i praw zwierząt, medytacja i psychotreningi, kampanie rozbrojeniowe czy programy feministyczne, kryją się praktyki okultystyczne. Przewodnik New Age, opublikowany w Stanach Zjednoczonych w 1979 r., podaje dziesięć tysięcy adresów współdziałających z nim organizacji. Okazuje się, że w sferze oddziaływania Wodnika znajdują się prawie wszystkie organizacje feministyczne, ekologiczne, niekonwencjonalne grupy naukowe i wyznaniowe. Przykładowo można wymienić: partie zielonych, grupy typu Greenpeace czy Animals Liberation Front, Ruch Transcendentalnej Medytacji, Ruch Świadomości Kriszny, Ruch Rozbudzenia Ludzkiego Potencjału i inne.

    New Agę bardzo szybko zyskuje popularność. W ankiecie przeprowadzonej w USA w połowie lat osiemdziesiątych, dotyczącej przekonań religijnych Amerykanów, dwadzieścia tysięcy określiło swoją religijność jako – zwolennik New Age. Obecnie w samych Niemczech oblicza się liczbę uczestników i zwolenników ruchu na pięćset tysięcy. Księgarnie całego świata zalewane są wydawnictwami z kręgu Wodnika. Arnold de Lassus ocenia, że we Francji sprzedaje się rocznie około sześciuset tysięcy książek o tej tematyce. Belgijski kard. Godfried Danneels, próbując określić New Age, napisał: „New Age nie jest religią, a jednak jest religijny, nie jest filozofią, a jednak jest wizją człowieka i świata, a także kluczem do interpretacji rzeczywistości; nie jest nauką, a jednak opiera się na prawach naukowych, nawet szuka tych praw w gwiazdach. New Age jest mgławicą, która zawiera ezoteryzm i okultyzm, coś z myśli mitycznej i magicznej na temat tajemnic życia oraz szczyptę chrześcijaństwa, a to wszystko zmieszane jest z ideami wywodzącymi się z astrofizyki”. Wydaje się, że jesteśmy świadkami spełniania się zapowiedzi św. Pawła: „Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów” (l Tm 4, l). Na innym miejscu zapytuje: „Jakaż jest wspólnota Chrystusa z Belialem lub wierzącego z niewiernymi?” I radzi: „Przeto wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich” (2 Kor 6, 15. 17). Spotykając się z New Age, wszyscy stajemy wobec konieczności wyboru. Jest to rodzaj egzaminu z naszej wiary i powołania chrześcijańskiego. Jezus powiedział przecież: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki” (J 10, 27-28)…..

  2. Piotrx

    11 czerwca 2018 at 09:51

    „Iluminizm w ONZ”
    Fragment książki Pierre Viriona – „Rząd Światowy”.

    …..Oto artykuł z gazety, który mimo jego rozmiarów warto przedstawić niemal w całości, skoro naszym celem jest udokumentowanie tego, co mówimy. Uważny czytelnik odnajdzie w tym wyjątkowo aktualnym tekście wszystko to, co już opisaliśmy: ezoteryczny synkretyzm pod symbolami transcendentalnego, panteistycznego i kabalistycznego judaizmu, to jest pod symbolem złota, sześcioramiennej gwiazdy i węża. Zobaczymy, jak w ONZ w mroku komnaty przeznaczonej do medytacji rodzi się z tego rozwichrzonego mistycyzmu niemądra, przewrotna polityka, która prowadzi od rzezi afrykańskich do polityki Rządu Światowego. Czytajmy tedy: „obywatele świata poszukują funduszy na rzecz światowej unii duchowej”. Projektowany symbolizm dla Świątyni powrotu do czarnej magii, pióra Edith Kermit Roosevelt (Nowy Jork):

    „W Waszyngtonie buduje się świątynię dla „obywateli świata”, a jej celem jest propagowanie rozwoju Rozumu Powszechnego w miejsce jego racjonalistycznych ograniczeń. Autorzy projektu budowli, która ma kosztować 5 min dolarów, informują, że wśród ofiarodawców znajdują się Swani Prabhavananda z Vedente Society w Hollywood; sekretarz obrony Mac Namara; socjalistyczny przywódca Norman Thomas; Hester Bowles, specjalny doradca prezydenta; Swami Bhaskaranand Paramhanga (Unizm), New-Delhi, Indie; Thomas Watson, prezes International Business Machines; Eleanor Roosevelt ze Zjednoczonej Loży Teozofów, Nowy Jork i inni. Przyszły budynek będzie miał charakterystyczne cechy Duchowej Unii Narodów; będzie on „symbolem braterstwa ogólnoludzkiego”, wedle zapewnień broszury wydanej przez kwaterę główną świątyni (Greenvich, Conn). Jedno skrzydło tej nowoczesnej Wieży Babel będzie przeznaczone dla sześciu międzynarodowych religii: Hinduizmu, Buddyzmu, Konfucjonizmu, Judaizmu, Chrześcijaństwa i Islamu. Wśród innych ofiarodawców można wymienić Jacka Benny; Dougiasa Mac Artura II, ambasadora w Japonii; Maxa Lernera z New York Post; profesora J. B. Rhinke z Duke University; Rolanda Gammona z „Ugrupowania Prawników w Parlamencie Światowym”; Miguela Ydagorasa Fuentes, prezydenta Gwatemali; Sir Roya Melinsky’ego, premiera Federacji Rodezji i Nyasalandu; przewielebnego Freda Jordana, prezesa „Spirytystów Międzynarodowych”, Norfolk. Va; Philipa S. Linnika, dyrektora „Centrum Światowego Braterstwa”; Giena Cove, Long Island, N.Y.; Jamesa A. Linena, prezesa „Time Life” i Spółki; Mohameda, attache kulturalnego ZRA, Waszyngton. Została podjęta kampania światowej reklamy przedsięwzięcia. Nazwiska fundatorów zostaną wyryte na kamiennych murach świątyni. Symbole przewidziane dla monumentalnej świątyni będą oznaczały nawrót do Czarnej Magii praktykowanej przez arcykapłanów starożytnego Egiptu. Świątynia pomieści olbrzymie oko, okrągły basen, którego woda będzie odbijała światło padające przez okna kopuły, przypominające mieniący się kolorami diament. W broszurze o świątyni czytamy:

    „Kopuła oświetlona będzie przez całą noc, aby symbolicznie pokazać, że nawet wtedy, kiedy świat śpi, światło rozumu nadal błyszczy”(…).

    Okultystka pani Annie Besant zebrała fundusze na zbudowanie podobnej świątyni w Londynie. Pani A. Besant, będąca Eleanor Roosevelt swej epoki, współpracowała czynnie z Nehru i Krischną Menonem. To ona założyła Fabiańską Ligę Parlamentarną, angielskie stowarzyszenie socjalistyczne, w którego obrębie działali Sydney Webbs, Hubert Land, H.E.Hampion i George Bernard Shaw. Świątynię pani Besant charakteryzowało sześć symbolicznych obrazów sześciu wielkich międzynarodowych religii umieszczonych w sali konferencyjnej. Odwiedzający ją adepci mogli w niej oglądać na murze sześcioramienną gwiazdę teozoficzną złożoną z dwóch trójkątów, oplecionych przez węża. Ten motyw jest powtórzony w „Świątyni Rozumu”. Broszura informuje nas, że sześć murów świątyni będzie zawierać szereg „odblasków diamentu prawdy”. W Nowym Jorku „Przyjaciele Komnaty Medytacji” zbierają się regularnie na długich spotkaniach w Komnacie Medytacji ONZ. W centrum tej świątyni promień światła igra na wypolerowanym złocie. 24 kwietnia 1957 roku, gdy „Komnata Medytacji” została ponownie otwarta, Dag Hammarskjold, sekretarz generalny ONZ, określił ten pogański kamień jako ołtarz Uniwersalnej Religii. „Ołtarz jest symbolem Boga wszechrzeczy” – powiedział.

    Świątynia Rozumu będzie również posiadała komnatę medytacji, tak zwany „Hall Iluminacji”. W tym miejscu iluminaci, „Mistrzowie Mądrości”, nasi przewodnicy w Świątyni Rozumu, zamierzają zapoznawać publiczność z nowym kultem humanistycznym. „Hall Iluminacji” będzie miejscem zebrań, wyświetlania filmów l urządzania kursów na temat wielkich religii świata. Jest rzeczą interesującą, że od pewnego czasu grupa, określająca siebie jako „Nową Grupę Sług Świata”, zbiera się podczas pełni księżyca na spotkania poświęcone medytacji, mianowicie w Narodowym Centrum Fundacji Carnegiego w Nowym Jorku. 21 grudnia 1961 roku autorka tego artykułu uczestniczyła w takim zebraniu, podczas którego rozdano ulotki opisujące „Nową Religię Światową”. Broszura pod tytułem „Światowa Dobra Wola” przedstawia to, co zapewne mają na myśli twórcy Świątyni Rozumu:

    „Zaczyna się cieszyć uznaniem nowy rodzaj mistyki: jego znamieniem jest potrzeba zajęcia się swym rozwojem i skłonność do uznania obecności Boga we wszystkich religiach, a nie jedynie w swoim ognisku wiary religijnej”.

    Tam, gdzie ta przypuszczalna elita międzynarodowa zbiera się, aby w atmosferze spisku organizować Rząd Światowy, usłyszałam pewną grupę „sług świata”, jak pod przewodnictwem Fostera Baileya śpiewała chórem swą dziwną Wielką Inwokację;

    „Niech cel kieruje umysłami ludzi, Cel, który Mistrzowie znają i któremu służą”.

    Czy nie jest to prawdziwy cel tych umysłów ogarniających cały świat, tych Mistrzów Jedności, prowadzić nas i rządzić nami przez pogańskie obrzędy? ”

    (Schreveport Journal, 31 marca 1962 r.).

    Kiedy ci „Mistrzowie” mówią o rozumie, absurdem byłoby myśleć, że pragną śpiewać przed ludźmi hymn na cześć rozumu ludzkiego, dla którego żywią władczą pogardę, mając o nim zresztą całkiem fałszywe pojęcie. Czymże jest ów „Rozum”? Emanacją sefirotyczną kabalistycznej Binah ? Artystą różokrzyżowców ? Wielkim Budowniczym Wszechświata? Czy to jest właśnie osławiony „Pan Świata”?……

  3. klioes vel pislamista

    11 czerwca 2018 at 09:59

    Przed peletonem głupoty

    Zdało się, z głupoty Brytanię wyzwoli
    Z brukselskiego kołchozu wyjście. Lecz nic z tego!
    Znać europeleton jechał… zbyt powoli!
    I szybszy zawodnik oderwał się z niego…

    Już Alfiego zabił sędzia z lekarzami;
    Robinsona zabić też można w więzieniu…
    Śmierć dziecku! bo chore… (Zdarza się czasami.)
    I dziennikarz winien! (Prawdę czci w sumieniu.)

    Lecz dla przodownika głupoty to mało!
    Wszak peleton mógłby dogonić lidera…
    A więc Marii Bousted właśnie się wydało,
    Że dla dzieł Sheakspira kończy się kariera:

    „Są już przestarzałe, jak cała klasyka.
    Dzieł więc z imigrantów krajów uczmy w szkole.”
    Nie wiem, co szefowa edukacji łyka,
    Ale ja spirytus z Ruskimi pić wolę.

  4. Piotrx

    11 czerwca 2018 at 21:02

    „Synkretyzm – śmiertelne zagrożenie dla naszej wiary rzymsko-katolickiej”
    John Cotter

    /fragmnety/

    REWOLUCYJNE ZASTOSOWANIE ZŁOTEJ REGUŁY W ERZE ANTYCHRYSTA

    Co będzie duchową podstawą Jednej Światowej Religii Synkretycznej? Istnieją oznaki, że będzie nią Złota Reguła – Postępuj wobec innych tak jak chciałbyś, aby oni postępowali wobec ciebie i Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Magazyny synkretyczne i New Age zawsze przywiązywały nieproporcjonalnie wielką wagę do Złotej Reguły, nie rozumiejąc jej tak jak czterokrotnie wyraził ją nasz Pan Jezus Chrystus. Czytamy na przykład w artykule redakcyjnym w The Voice (złowrogi magazyn synkretyczny, okultystyczny i New Age, wydawany wówczas z adresem w Sussex w Anglii), datowanym wrzesień – październik -listopad 1955 r., następujące słowa pod nagłówkiem „Krucjata Złotej Reguły pisma The Voice”…

    „…Wielki Budowniczy Świata… na przestrzeni wieków wzywał ludzkość do podążenia drogą Złotej Reguły… W tym stuleciu Złota Reguła musi zostać uznana albo ludzkość bez wątpienia zginie…”

    Zwróćcie uwagę na zawartą w ostatnim zdaniu groźbę – adresowaną co najmniej do podświadomości. „Wielki Budowniczy Świata” to Diabeł, jak pokazał to Paul A. Fisher w swojej niedawnej (1991 r.) książce na temat wolnomularstwa Their God is the Devil [Szatan jest ich Bogiem].

    Mamy wrażenie, że Narody Zjednoczone ogłoszą wkrótce Złotą Regułę fundamentem planowanej synkretycznej jednej religii światowej, którą nazwie się Braterstwem Światowym lub Powszechnym. W takim wypadku Międzynarodowa Rewolucja, podbiwszy świat zdradą, podstępem, zwłaszcza podstępem legalistycznym, i siłą, mogłaby przytaczać Złotą Regułę dla ochrony swoich bezprawnych zdobyczy. Dokładnie tak jak nawrócony religijnie rabuś przytaczający siódme przykazanie (Nie kradnij) dla ochrony ukradzionego już przez siebie łupu!

    OBECNA AGITACJA SYNKRETYCZNA NA RZECZ ZŁOTEJ REGUŁY

    Czołowy magazyn synkretyczny na świecie, World Faiths Insight, (luty 1986, wydawany razem przez Świątynię Zrozumienia z siedzibą w Ameryce i przez Światowy Kongres Wyznań z siedzibą w Wielkiej Brytanii) ma na całej czołowej stronie swojej okładki słynne przedstawienie malarskie Złotej Reguły, wykonane przez Normana Rockwella dla Narodów Zjednoczonych. Wewnątrz znajduje się krótki artykuł Normana Rockwella (zmarłego w 1978 r.), zatytułowany „Maluję Złotą Regułę”, w którym opisuje on swój słynny obraz, należący obecnie do Narodów Zjednoczonych. Pod krótkim artykułem Rockwella ów synkretyczny magazyn wyliczył wówczas kolejno – z nagłówkiem „Złota Reguła jest wspólna dla wszystkich religii-sformułowania Złotej Reguły według następujących religii: buddyzmu, chrześcijaństwa, konfucjonizmu, hebraizmu [sic !], hinduizmu, islamu, jainizmu, sikhizmu, taoizmu i zoroastryzmu.

    Zwróćcie uwagę: chrześcijaństwo umieszczono na drugiej pozycji z racji porządku alfabetycznego. Papież Jan Paweł II potwierdził w październiku 1986 r. w Asyżu, że Złota Reguła jest we wszystkich religiach fundamentem pokoju. Traktowana w oderwaniu Złota Reguła to indyferentyzm religijny par excellence. Czy my chrześcijanie naprawdę chcemy religijnego indyferentyzmu jako kościelnego ramienia przy narodzinach jednego państwa światowego? Pamiętajcie, że wraz ze Złotą Regułą moglibyście dostać Krysznę, Zoroastrę, Konfucjusza, Buddę, Hillela i Gorbaczowa (!),jak to później zobaczymy. Niekoniecznie wcale dostaniemy naszego Pana Jezusa Chrystusa. Taki jest bez wątpienia prawdziwy cel międzynarodowych rewolucjonistów.

    ….
    ZŁOTA REGUŁA GORBACZOWA

    Tak, Gorbaczow! Na odbywającym się w 1990 r. w Centrum Armanda Hammera w Moskwie Światowym Forum Przywódców Duchowych i Parlamentarnych Gorbaczow zasugerował potrzebę powołania odpowiednika Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w dziedzinie ochrony środowiska, by „ratować Ziemię”, nazywając tę organizację „Międzynarodowym Zielonym Krzyżem”. Na pierwszym posiedzeniu owej organizacji w Kyoto (japońskie centrum buddyzmu) w kwietniu 1993 r. Gorbaczow, jej pierwszy przewodniczący, zaproponował następującą Złotą Regułę Ekologiczną: Ludzkość i przyroda są organiczną całością… Ludzkość nie może pragnąć dla przyrody tego czego nie pragnie dla samej siebie. Gorbaczow został obecnie podniesiony do rangi honorowego członka ultraelitarnego Klubu Rzymskiego, zgodnie z wykazem za rok 1993. Jest on wojującym ateistą i zdeklarowanym komunistą.

    ….

    Przed wnioskami końcowymi chcielibyśmy zakwestionować szczerość większości synkretystów. We wstępie do książki Wielkie Religie Świata [The World’s Great Religions, Time Inc. Nowy Jork, 1957], nie żyjący już dr Paul Hutchinson, wybitny duchowny metodystyczny, ostrzegł wypowiadając najwyższej wagi stwierdzenie, że:

    „…człowiek apelujący o synkretyzm ma zawsze na względzie, aczkolwiek nieświadomie, synkretyzm osnuty wokół rdzenia, którym jest już jego własna wiara.”

    Co jednak, jeśli działa on świadomie, z rozmysłem? Świadomie i z rozmysłem budując synkretyzm wokół rdzenia, którym jest już jego własna wiara? Jest to nie tylko synkretyzm, lecz także religijny imperializm. Podbój naszego umiłowanego chrześcijaństwa przez antychrześcijaństwo.

    Oto nieco przykładów:

    SIR VICTOR GOLLANCZ

    Bardzo wpływowy brytyjskich socjalistyczny wydawca milioner, nie żyjący już Sir Victor Gollancz, wyrzucony w 1939 r. z (socjalistycznej) Partii Pracy za sprzyjanie komunizmowi, lecz później ponownie przyjęty, tak stawiał sprawę w lipcu 1948 r.:

    „Ostatecznym celem powinno być to, by judaizm, chrześcijaństwo i wszystkie inne religie znikły, ustępując miejsca jednej wielkiej etycznej religii światowej, braterstwu człowieka.” (Doniesienie w Londyńskiej Jewish Chronicle, 16 lipca 1948 r.)

    Większość łudzi, którzy żyli w Wielkiej Brytanii w latach 30., 40., 50. i 58 60., będzie pamiętać Sir Victora Gollancza. W 1944 r. odmówił on wydania folwarku zwierzęcego [Animal Farm] Orwella, żeby nie urazić Stalina, w którego książka ta była wymierzona w odczuciu Sir Victora. W 1937 r. Gollancz wyjechał do stalinowskiego Związku Sowieckiego i powrócił pełen pochwał, opisując go jak kraj „będący na pierwszych etapach nowej cywilizacji.” Później w tym samym roku, zaproszony przez magazyn Cavalcade (Anglia) do wyboru człowieka roku, wybrał on Stalina, który, jak powiedział, „bezpiecznie wiedzie Rosję drogą ku społeczeństwu, w którym nie będzie wyzysku.” Gollancz był bardzo wojowniczym nacjonalistą żydowskim czy innymi słowy – syjonistą. „Internacjonalizm” Victora Gollancza jest tylko wynikiem czysto geograficznego rozproszenia jego narodu. Nawet Narody Zjednoczone podjęły w swoim czasie rezolucję stwierdzającą, że syjonizm jest rasizmem, i nieszczęsny ówczesny sekretarz generalny, Austriak Kurt Waldheim, był odtąd stale prześladowany. Czy to naprawdę możliwe, by ów wojujący nacjonalista żydowski chciał, aby jego własna religia zanikła? Sto dziesięć lat temu redakcja londyńskiej gazety Jewish World czyli „Żydowski Świat” (9 lutego 1883 r., str. 5) stwierdziła:

    „Rozproszenie Żydów uczyniło ich ludem kosmopolitycznym. Są oni jedynym ludem kosmopolitycznym i na mocy tego muszą działać i działają jako czynnik roztapiający różnice narodowe i rasowe. Wielkim ideałem judaizmu jest nie to, że Żydom dane będzie pewnego dnia zgromadzić się razem w jakiś skryty sposób w jakichś, jeżeli nie plemiennych, to w każdym razie odrębnych celach; lecz to, że cały świat zostanie napełniony żydowskimi naukami i że w ramach powszechnego braterstwa narodów – szerszego judaizmu w rzeczywistości- znikną wszelkie odrębne rasy i religie. Jako lud kosmopolityczny. Żydzi wyrośli już z tego stadium życia społecznego jakie reprezentuje narodowa forma „separatyzmu”. Nigdy już nie mogą oni do niej powrócić. Uczynili cały świat swoim domem i wyciągają teraz ręce do innych narodów ziemi, by poszły za ich przykładem. Robią też więcej. Swoją aktywnością w literaturze i nauce, swoją imponującą pozycją w każdym zawodzie, modelują stopniowo myślenie nie-Żydów i systemy nieżydowskie na modłę żydowską i wszystko to co słyszymy obecnie o wpływach żydowskich oraz wszystko to co słyszeliśmy o wpływach żydowskich w przeszłości reprezentuje tylko zakończone etapy praktycznej realizacji żydowskiej Misji.”

    Oto doskonały opis synkretyzmu, z pewnością pasujący do tego co miał na myśli Victor Gollancz, apelując o „jedną wielką etyczną religię światową, braterstwo człowieka.” Czyż nie powinniśmy oceniać „ostatecznego celu” sir Victora w świetle przestrogi dr Paula Hutchinsona? Czytamy dalej w Globe and Mail (20 kwietnia 1987 r.) na temat żydowskiej Paschy:

    „Trzeci Seder w Toronto (pomyślany i zrealizowany pierwotnie przez członków Świątyni Świętego Kwiecia) był wydarzeniem dla każdej z 1500 osób, które uczestniczyły w tym doświadczeniu: czarnych i białych, mieszkańców Ameryki Południowej i Północnej, Azjatów i Afrykanów, chrześcijan i Żydów, muzułmanów i buddystów, hinduistów i Sikhów, ludzi religijnych i świeckich. Dało to wyraz formule otwierającej tradycyjne obchody Paschy…”

    Czyż wyłaniający się z tych obchodów Paschy synkretyzm nie ma na sobie również w przeważającej mierze żydowskiego piętna?

    Krótko mówiąc, czyż prawdziwym zamiarem synkretystów nie jest to, abyśmy my stracili naszą chwalebną chrześcijańskość, lecz oni zachowali ich własną wiarę? A nawet podnieśli ją ku „wyższej” czy „szerszej” postaci?

    REASUMUJĄC

    Nasz umiłowany Kościół Rzymsko-Katolicki stoi dziś w obliczu zupełnie bezprzykładnego kryzysu. Mamy oś Rzym-Moskwa z 1962 r.; Moskwa stanowiła wtedy centrum Rewolucji Światowej w jej ówczesnej komunistycznej fazie. Pamiętajmy, że sam Lenin powiedział: „Nie dbam o to co stanie się z Rosją. Do diabła z nią. Wszystko to stanowi tylko drogę do rewolucji światowej.” Synkretyzm zaś jest kościelnym rozumieniem owej gwałtownie antychrześcijańskiej Rewolucji Światowej i jej „religii”. Nie wolno nam jednak zapominać o przestrodze Paula Fishera, że synkretyzm to tylko wolnomularstwo w działaniu. Po drugie mamy tajne porozumienie Rzymu z przywódcami żydowskimi, zawarte zimą 1962-1963 r. Po trzecie mamy niemieckiego jezuitę Karla Rahnera z jego teorią „anonimowych chrześcijan”, utrzymującą, że każdy kto posiada jakieś dobre cechy jest automatycznie chrześcijaninem, nawet gdyby ludzie tacy nienawidzili Kościoła katolickiego, i zakłada się, że zostaje on automatycznie zbawiony. Choć usunięty przez papieża Piusa XII, Karl Rahner wywarł ogromny wpływ na Sobór Watykański II (1962-1965) i na zrodzony zeń Kościół soborowy.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra