Z kraju

Chabad Lubawicz, żydzi i masoneria – cz. III

Uświadomimy sobie to, gdy zapoznamy się z tekstem pt. „Definicja Żydostwa”, opublikowanym na portalu Centrum Edukacji Obywatelskiej.

W tekście tym czytamy: W momencie powstania państwa Izrael powstała potrzeba sprecyzowania kryterium narodowego. Pojawiło się więc pytanie: co łączy Żydów rozproszonych dotąd po świecie? Co jest dla nich wspólne? Oczywiście nie rasa, bo Żydami byli i są ludzie wszystkich ras. Nie kultura, bo Żydami są ludzie różnych (często znacznie różnych) kultur (np. Żydzi amerykańscy, Żydzi etiopscy, Żydzi jemeńscy, Żydzi polscy). Nie język, bo językiem Żydów był i jidysz i hebrajski i ladino, ale również polski, niemiecki, rosyjski. Tym jedynym wspólnym mianownikiem różnojęzycznych, różnokulturowych i wielorasowych Żydów była ich religia. Tylko religia była kryterium nie dającym się zastąpić przez żadne inne. Dlatego właśnie, że religia jest tym wspólnym mianownikiem, osoba wyznająca świadomie i z wyboru inną religię, a nie zamierzająca od niej odstąpić, nie spełnia – w powszechnej opinii społecznej i w opinii Sądu Najwyższego – wymogów tego wspólnego mianownika. (…) Czyli to, na czym opierał się Sąd Najwyższy w swojej decyzji można by sformułować jako następujące uzupełnienie prawa religijnego, biorące pod uwagę nowe, współczesne okoliczności: Żydem jest ten, kto ma matkę Żydówkę (i nie należy do innej religii), lub ten, kto przeszedł właściwą halachicznie konwersję”.

W podsumowaniu tego materiału czytamy: Najważniejszym bowiem z praw, których nie tracą Żydzi odchodzący do innych religii, jest to, że w każdej chwili mogą powrócić do judaizmu. Sedno problemu sprowadza się do faktu, że judaizm nie uznaje ludzi odchodzących do innych religii za pełnoprawnych Żydów jedynie w okresie, gdy są wyznawcami którejkolwiek z tych religii. Jednocześnie judaizm pozostawia tym ludziom możliwość powrotu – furtkę, która nigdy nie jest zamknięta. Oznacza to, że Żyd, którzy porzucił judaizm i stał się na przykład katolikiem, nie musi przechodzić konwersji, ani spełniać jakichkolwiek innych warunków, aby powrócić do judaizmu. I to odróżnia go od wszystkich innych ludzi, którzy musieliby przejść proces konwersji. W tym właśnie sensie pozostaje zawsze Żydem”.

Tak więc w ujęciu prawa izraelskiego za Żyda można w praktyce uznać każdego kto dopełni określonych warunków. W świetle tego prawa są tylko różne, krótsze lub dłuższe, mniej lub bardziej skomplikowane, procedury dojścia do żydostwa.

Jeżeli zajrzymy do Wikipedii pod hasło Konwersja na judaizm znajdujemy tam punkt pt. Koncepcja kabalistyczna”. Z punktu tego dowiadujemy się, że z tego względu, iż kabała przyjmuje reinkarnację „niektórzy rabini uważają, że osoby bez pewności co do posiadania żydowskich przodków, które jednak odczuwają nieracjonalną więź z judaizmem, mogą mieć żydowską duszę, czyli mogły być w poprzednich wcieleniach Żydami”. Z tego powodu pojawia się w nich „chęć” przejścia na judaizm. „Takie dusze – czytamy w Wikipedii – miałyby się najczęściej reinkarnować u dalekich potomków osób, które porzuciły judaizm, lub u sąsiadów rodzin żydowskich. Według kabalistów osoby te wcale nie stają się Żydami, lecz po prostu powracają do narodu żydowskiego”.

Stambler w jednym z wywiadów mówi: „Dla nas ten, kto dokonuje konwersji, w istocie jest już Żydem. Ktoś z jego przodków miał takie korzenie, a konwertyta jedynie do nich powraca”.

W dalszej części rozmowy z Terlikowskim Stambler stwierdza, że zetknął się już z Polakami, którzy chcą dołączyć do judaizmu”. Na pytanie – „I do Chabad Lubawicz też się przyłączają?”, odpowiedział: „My się tym nie zajmujemy. Jeśli ktoś tego chce, to pokazujemy mu życie żydowskie, umożliwiamy uczestnictwo w nabożeństwach, a gdy stwierdzamy, że jego decyzja jest poważna, to kierujemy go pod odpowiedni adres w Izraelu”.

Z wyżej zgromadzonego materiału wynikałoby, że Chabad, wbrew temu co deklaruje Stambler, prowadzi w Polsce intensywną działalność „misyjną”, starając się obudzić „w żydostwie” tych, którzy mają jakiekolwiek korzenie żydowskie oraz pozyskać jak największą liczbę Polaków, zapewne szczególnie tych z elit, i spowodować, by poczuli się Żydami i nimi, po odpowiednim „szkoleniu”, się stali.

Spróbujmy sobie uświadomić co by było, gdyby w Izraelu zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu, polskie placówki misyjne, które nie tylko nawracałyby obywateli tego państwa na katolicyzm, ale również i na polskość.

Kanofsky pisze: „Nacisk, jaki Chabad kładzie na kwestię mesjańską, wywodzi się z nauk ostatniego Rebego, Menachema Mendla Schneersona. Starał się on skłonić chasydów, by dokonywali wszelkiej naprawy świata, która jest niezbędna do tego, by w należyty sposób przygotować się do Odkupienia”.

Jaki to jest ten Mesjasz kabały? Na czym ma polegać kabalistyczne odkupienie?

Kanofsky niewiele tu wyjaśnia. To jednak co mówi, daje do myślenia: „Cel stworzenia. Jedno z najważniejszych pytań, jakie ludzie sobie zadają, brzmi: Po co tutaj jesteśmy? Styl życia, jakiego domaga się od Żydów judaizm, w znacznym stopniu komplikuje to pytanie: Po co to wszystko – koszer, tefilin, szabat, wychowywanie dzieci po żydowsku? Odpowiedź, jaką Chabad podsuwa, jest tyleż prosta, co wszechstronna: Człowiek został stworzony i żyje po to – tak jak i stworzone zostały górne i dolne światy – by Bóg odnalazł sobie miejsce w najniższym świecie, w fizycznej realności (Tanja). Myśl Chabadu wywodzi się tutaj z koncepcji Kabały, która głosi, iż Bóg stworzył cały świat i cały świat jest Nim przepełniony, ale ukrywa się On w najniższej sferze.(…) Tylko zatem wówczas, kiedy staramy się jak najmocniej ujawnić Boskość na ziemi, wypełniamy zadanie, jakie przed nami postawiono: prowadzimy świat ku jego pełni i ku odkupieniu”.

Na czym polega ta „Boskość na ziemi” i gdzie, i w jaki sposób się ona ujawnia?

Na to pytanie Kanofsky daje wyraźniejszą odpowiedź: „Chabad naucza: istnieje całkowita jedność wszechświata, Boga, Tory, Żydów. Wszystkie, na pozór rozproszone, elementy naszego świata prowadzą do tego samego Źródła, tak jak kolory tęczy pochodzą faktycznie z rozszczepienia jednego białego światła. Wszystko jest jednością, nie wolno przeto sprawić, by jeden aspekt życia zaczął przeważać nad innymi i rozwijać się inaczej, niż powinien. Jeśli jednak – zgodnie z naukami Chabadu – spojrzymy na rzeczywistość jako na jedność wyrażającą się w maksymie ejn od milwado (nie ma niczego poza Nim samym), zaczniemy dostrzegać, że pozostaje nam jedynie wzmóc działania, zintegrować pozornie wykluczające się skłonności, pokonać sprzeczności i w ten sposób osiągnąć neszamę, iskrę, istotę tego, kim jesteśmy jako Żydzi”.

Dodajmy do tego, jako uzupełnienie, kilka wypowiedzi: jednego z najbardziej znanych kabalistów – Z’ev ben Shimona Halevi, Heleny Bławatskiej (medium spirytystycznego, okultysty, twórczyni teozofii, wydawcy czasopisma „Lucyfer”, dla której jednym z istotnych źródeł refleksji „teologicznej” była kabała) oraz Tadeusza Cegielskiego (dziś honorowego Wielkiego Mistrza Wielkiej Narodowej Loży Polski).

Ten pierwszy stwierdził, że kabała głosi, iż: „Izrael został wybrany, by reprezentować rozwój duchowy ludzkości” i napisał: „Kabała praktyczna jest (…) formą magii, niebezpiecznej sztuki władania światem psychiki (jecita) poprzez sterowanie odpowiednimi znakami i symbolami”.

Bławatska zyskała, dzięki kabale i alchemii, „mądrość jaką posiadają bogowie” i kierując się tą „mądrością”, nauczała. Mówiła, że teozofia to „wiedza i praktyka” dotyczące „działania lub wpływu ukrytych cech lub nadprzyrodzonych potęg, jak alchemia (tzw. kabała chrześcijańska – kabała, która posiłkuje się Nowym Testamentem i w nim również odkrywa „ukryty sens” – dop. S. K.), magia, astrologia i czary (wywoływanie duchów)”.

Bławatska napisała w swoim fundamentalnym dziele pt. „Klucz do teozofii”: „Użyję znów porównania: teozofia tu na ziemi, to białe światło pryzmatu, a każda religia jest zaledwie jedną z jego siedmiu barw. Ignoruje wszystkie inne, a nawet wyklina je jako fałszywe. (…) Jednak w miarę jak słońce prawdy wzniesie się coraz wyżej i wyżej na horyzoncie pojęć i rozumienia ludzkości, każdy z tych oddzielnych promieni będzie blednąć, aż zostanie z powrotem wchłonięty w jednorodne białe światło, a ludzkość stanie się wreszcie wolna od klęsk tych sztucznych, przeciwstawiających się sobie biegunów, aż poczuje się wreszcie skąpana w czystej białej światłości słońca”.

Cegielski w swojej książce o pierwszym stopniu masońskiego wtajemniczenia mówi o tym, że religia masonów – kabała to „prareligia” – jedyna prawdziwa religia, która została objawiona Adamowi, religia, z której wywodzą się wszystkie pozostałe religie.

Jej istotę ujmuje w ten sposób: „W swym praktycznym wydaniu zajmowała się przetwarzaniem hebrajskiego tekstu Starego Testamentu w formuły liczbowe (…) a za ich pośrednictwem w formuły magiczne. Właściwym celem owych operacji (…) było słowo – imię Wiekuistego, Stwórcy Świata. Za pośrednictwem słowa, (…) mag-kabalista zdobywał kreacyjną moc Najwyższego”.

Czy Chabad, w ujęciu Kanofskiego, nie głosi panteizmu? Czy nie głosi tego o czym mówią Z’ev ben Shimon Halevi, Helena Bławatska i Tadeusz Cegielski?

Czym doktryna Chabadu różni się od doktryny teozofii i doktryny masonerii? Kto według Chabadu ma rządzić światem?

Czym Chabad różni się od masonerii, bo chyba nie celami? Czy różnica nie polega tylko na tym, że Chabad jest bardziej „duchowy”, „religijny” niż masoneria i bardziej elitarny (jest tylko dla tych, którzy uznają siebie za Żydów i stosują się w życiu codziennym do wskazówek Talmudu)?

Mazurek zadaje Stamblerowi pytanie: „Jak długo będzie pan w Polsce?” Stambler odpowiada: „Dopóki nie przyjdzie Mesjasz”.

Terlikowski pyta Stamblera: „Czyli nie zamierza Pan wracać do Izraela?”. Odpowiedź Stamblera jest następująca: „Zamierzam tam wrócić, jak przyjdzie Mesjasz. Ale dopóki Go nie ma, to ja jestem w Polsce. To jest moja rola”.

Z tych wypowiedzi wynika, że według Chabadu żyjemy w „czasach mesjańskich” – Mesjasz przyjdzie lada dzień.

Z hasła „Mesjasz” w opublikowanym przez Żydowski Instytut Historyczny „Polskim Słowniku Judaistycznym” dowiadujemy się, że: „Powszechnie oczekiwano następującej sekwencji końcowych wydarzeń: 1. katastrofy, poprzedzającej nadejście zbawienia, zwanej chewlej ha-Maszijach (hebrajskie bóle porodowe Mesjasza); 2. namaszczenia M. przez Proroka Eliasza; 3. uznania Boga Izraela przez inne ludy; 4. wojny z przeciwnikami zbawienia; 5. nadejścia Królestwa Mesjańskiego; 6. Przyszłego Świata (Olam ha-Ba)”.

Zauważmy, że sposób odczytania i interpretacji tych punktów przez kabalistów spod znaku Chabadu musi być, siłą rzeczy, całkowicie odmienny od tego, który prezentuje „klasyczny”, czy jak kto woli „normalny” judaizm.

W jaki sposób bowiem kabaliści rozumieją „Boga Izraela”?

W pierwszym rzędzie, z tego względu, że wyznają panteizm, tym „Bogiem” jest wszystko.

W tej perspektywie „uznanie Boga Izraela przez inne ludy”, to byłoby przyjęcie przez te ludy panteizmu (a zatem odrzucenie Boga osobowego).

Masoni np. jako kabaliści „całą gębą” uznają za „boga” samych siebie. W ich ujęciu „uznania Boga Izraela przez inne ludy” to byłoby uwierzenie przez te ludy w ich boskość.

Chabad, jak podkreśla to Terlikowski w swoim, cytowanym tu już artykule opublikowanym w „Nowym Państwie”, nie tylko głosi, że siódmy Rebe znowu pojawi się na świecie, tym razem jako „Mesjasz”, ale również głosi, że „w ich Rebego wcielił się sam Bóg czy też że Menachem Mendel Szneerson wręcz był Bogiem” i, jak pisze o tym Terlikowski, modlą się do tego „Rebego”.

Wynikałoby z tego, że, w ujęciu Chabadu „uznanie Boga Izraela przez inne ludy” to uznanie przez nie za „Boga” siódmego „Rebe”.

Jeśli przyjściu Mesjasza mają towarzyszyć „wojny z przeciwnikami zbawienia” to kto, np. w Polsce, według Chabadu jest „przeciwnikiem zbawienia”? Czy nie przypadkiem katolicy, którzy uznają, że jedynym Zbawicielem jest Jezus Chrystus, a tym samym, niejako automatycznie, są przeciwnikami tego „zbawienia”, które ma przynieść Mesjasz Chabadu? Na czym zresztą to „zbawienie” Chabadu ma polegać?

Co Chabad Lubawicz rozumie przez „nadejście Królestwa Mesjańskiego” i „nadejście Przyszłego Świata”? Jak się ma ich „Królestwo Mesjańskie” do Królestwa Chrystusowego i do Królestwa Chrystusowego na ziemi? Jak ma się ich „Przyszły Świat” do świata po zmartwychwstaniu, o którym mówi Chrystus? Czy przypadkiem ich „Przyszły Świat” nie jest tym samym co Nowy Wspaniały Świat masonów?

Co robi Chabad, gdy wzmaga „wysiłki prowadzące do nadejścia Mesjasza”?

Na czym ma polegać „naprawa świata” dokonywana przez Chabad, szczególnie „naprawa świata” w Polsce będąca przygotowaniem do nadejścia Mesjasza i przygotowaniem do „Odkupienia”?

Dlaczego w Polsce reprezentanci Chabadu wyraźnie nabierają wody w usta i mówią bardzo „dyplomatycznym” i wieloznacznym językiem, gdy podejmuje się temat ich doktryny i celów?

Obrazek na stronie głównej: By Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=54539558

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

13 komentarzy

13 Komentarzy

  1. GG.

    26 czerwca 2018 at 13:31

    Wszystko ładnie, pięknie objaśnione, tylko w jaki sposób autor wytłumaczy nam FAKT, że Żydzi ortodoksyjni (i ich partie) w Izraelu nie odgrywają już żadnej poważnej roli i autorzy izraelscy wręcz twierdzą, że żydowska religia jest tam MARGINALIZOWANA i postępuje NIEUCHRONNA LAICYZACJA ?
    .
    .

    • Bajki i opowiastki

      26 czerwca 2018 at 13:39

      no własnie,to nawet Slavoj Zizek juz kilka lat temu stwierdzil, że Izrael jest najbardziej ateistycznym panstwem na swiecie.

      • GG.

        26 czerwca 2018 at 14:12

        Jak sami twierdzą, idą w kierunku SOCJALIZMU NARODOWEGO, a nie ortodoksji religijnej:
        .
        „W styczniu [2016] dziennikarz Nahum Barnea porównał sytuację w Izraelu do przemocy politycznej w Niemczech w latach 1918-1933, przed dojściem nazistów do władzy: “To jest jak republika weimarska. To pachnie Weimarem. Jest dotknięte nowotworem niczym Weimar. Nie żyjemy w republice weimarskiej, ale to, co teraz się dzieje, przywodzi na myśl wiele z tego, co działo się wówczas. Może to i dobrze. Może ta fala podżegania do nienawiści sprawi, że Izraelczycy zrozumieją, na jakiej równi pochyłej się znaleźli. (…) [10]”
        .
        [10] – Cotygodniowy dodatek do „Jediot Aharonot” (Tel Awiw), 29 stycznia 2016.
        .
        Źródło: Charles Enderlin, Izrael oddala się od demokracji – Na równi pochyłej ku republice weimarskiej, „Le Monde Diplomatique – edycja polska” nr 04(122)/2016, kwiecień 2016.
        .
        Za: http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2016/05/25/izrael-oddala-sie-od-demokracji/ (25.05.2016).
        .
        .

  2. Masław

    26 czerwca 2018 at 13:43

    Zgadzam się z szanownym przedmówcą GG. i przyłączam do jego pytania.
    Tel Aviv to miasto w stylu zachodnim, np. parady równości, itd. Religijność w Izraelu jest w odwrocie (czy ortodoksyjna, czy mistyczna a nawet panteistyczna).
    Podawanie wikipedii jako źródła to kompromitacja.

  3. klioes vel pislamista

    26 czerwca 2018 at 16:39

    Prezydent Dupa czy prezydent Juda?

    Na twarz tę patrząc – twarz co jest potwarzą! –
    Myślałem z dawna: czy Polacy marzą
    O dupie, jako Polski wizerunku?

    Dziś, kiedy Żydzi tysiącami włażą
    Do Polin, chociaż „w kraju tym wręcz rażą
    Antysemici”, nie mam już szacunku.

    I dupę dupą, a nie prezydentem
    Nazwałbym. Lecz hanuki świętem
    Przejęta dupa, winna zmienić miano.

    Z jerozolimskiej szlachty elementem
    Nie jest jurgieltu przecież oferentem,
    Tylko kasjerem… Judą ją nazwano.

  4. Piotrx

    26 czerwca 2018 at 18:13

    Kabała jest częścią judaizmu – vide praca M.Hoffmana „Judaizm zdemaskowany w oparciu o jego święte księgi” (4 tomy) polskie wyd. – Antyk

    albo dawna praca A.Niemojewskiego „Dusza żydowska w zwierciadle talmudu”

    chasydzi przynależą także do judaizmu, przecież kabała i talmud przenikają się w wielu miejscach wzajemnie . Chabad-Lubawicz jest po prostu chasydzkim odłamem ortodoksyjnego judaizmu.
    Jak pisze wspomniany M.Hoffman:
    …Rdzeniem judaizmu, podobnie jak rdzeniem gnostycyzmu i egipskiego hermetyzmu – jest magia, manipulowanie wszechświatem wbrew porządkowi ustanowionemu przez Boga, tj. wbrew naturze. Gershom Scholem (1897-1982) wykładowca Kabały na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie pisał:
    „(…) w praktycznej Kabale (…) istnieje spora dawka «czarnej» magii – tj. magii (…) [odwołującej się do] róż¬nych mrocznych, demonicznych sił (…) Owa czarna magia obejmowała przyzywanie demonów i różne for¬my czarnoksięstwa, których celem było zaburzenie naturalnego porządku rzeczy i tworzenie zakazanych związków między rzeczami, które powinny pozostać oddzielone (…) W Tikkunei Zohar manipulacja takimi mocami postrzegana jest jako usprawiedliwiona w pewnych okolicznościach (…)” .
    Ten diaboliczny element jest jednak rzadko dostrzegany. Judith Weill, wyznawczyni judaizmu i wykładowca żydowskiego mistycyzmu w Anglii oraz konsultant Muzeum Żydowskiego w Londynie stwierdza:
    „Biblia z jedno¬znaczny sposób zakazuje posługiwania się magią, skąd więc pojawił się ów skomplikowany system? Odpowiedź brzmi: magia jest głęboko zakorzeniona w tradycji żydowskiej – nie nazywamy jej jednak magią” .
    Jednym z najpospolitszych i najbardziej popularnych przejawów praktyk kabalistycznych jest rzucanie klątw oraz posługiwanie się przez rabinów talizmanami mającymi przynosić szczęście oraz innymi magicznymi amuletami – praktyki, które są obrzydliwością oczach Boga. W Izraelu liczni rabini specjalizują się handlu magicznymi amuletami i talizmanami, zarówno sporządzając je jak i rozpowszechniając. Należy nich urodzony w Maroku rabin „Baba Baruch” A Hatzeira oraz pochodzący z Iraku rabbi Yitzhak Kedouri, ku którego czci poczta izraelska wydała w r 2008 specjalny znaczek. Podczas odbywających się w Izraelu w roku 1996 wyborów rabbi Kedouri polecił swym zwolennikom głosować na sefardyjską partię Shas i wysyłał „kabalistyczne amulety” tym mieszkańcom Izraela, którzy obiecali głosować na to właśnie ugrupowanie. Te „zapewniające szczęście talizmany (…) zapewniły [Shas] tysiące głosów”
    „Jewish Chronicie” stwierdza, że owych praktyk okultystycznych naucza się oficjalnie w Jerozolimie na Yeshivat Hamekubalim, rabinicznej uczelni uważanej za „specjalizującą się w okultyzmie”. Kabalistyczny podręcznik, pouczający rabinów w kwestii wyrobu amuletów i talizmanów nosi tytuł Sefer Raziel:
    (…) napisany on został około roku 1230 przez Eleazera z Worms i obejmuje egipskie i babilońskie praktyki [magiczne] (…) Przed użyciem amulety i zaklęcia muszą być przetestowane i zatwierdzone. Rabin czy kabalista, który je błogosławi, może zostać postawiony w stan oskarżenia jeśli talizman nie będzie działał i na odwrót, zyskuje prestiż (oraz dobry zarobek) jeśli zaklęcia okażą się skuteczne.
    Widzimy tu wyraźne powiązania z pogaństwem egipskim …..

  5. Piotrx

    26 czerwca 2018 at 18:19

    Fenomen żydowski? – ze studiów nad etniczną aktywnością”
    Kevin MacDonald

    „…Biorąc pod uwagę, że skrajny etnocentryzm przenika nadal wszystkie cząstki zorganizowanej żydowskiej społeczności, w popieraniu deetnicyzacji Europejczyków (…) widzieć należy strategiczne posunięcie, wymierzone przeciwko ludziom uważanym za historycznych wrogów…”

    /wybrane fragmenty/
    „…. Dobrym początkiem dla rozpatrywania żydowskiego etnocentryzmu jest praca Izraela Shahaka, a zwłaszcza Jewish Fundamentalism in Israel – publikacja, której jest współautorem. Dzisiejsi fundamentaliści próbują przywrócić styl życia wspólnot żydowskich sprzed czasów Oświecenia (tzn. mniej więcej sprzed roku 1750).

    W tamtym okresie ogromna większość Żydów wyznawała Kabałę -żydowski mistycyzm. Wpływowi żydowscy uczeni, tacy jak Gershom Scholem, ignorowali niejawną, bezsprzecznie rasistowską treść Kabały, aby zasugerować, że niesie ona przekaz uniwersalny. Rzeczywisty tekst mówi, że zbawieni mogą być tylko Żydzi, nie-Żydzi natomiast mają szatańskie dusze. Etnocentryzm, oczywisty w tego rodzaju stwierdzeniach, był normą nie tylko w dawnym społeczeństwie żydowskim. Nadal pozostaje on potężnym prądem w łonie współczesnego żydowskiego fundamentalizmu i ma istotne konsekwencje dla izraelskiej polityki.

    Na przykład, Lubavitcher rebe, rabin Menachem Mendel Schneerson tak oto opisuje różnicę pomiędzy Żydami i gojami: Nie mamy tu do czynienia z przypadkiem dogłębnej przemiany, w której człowiek przechodzi po prostu na wyższy poziom. Mamy tu raczej do czynienia z przypadkiem … zupełnie odmiennego gatunku… Ciało Żyda ma absolutnie inną jakość, niż ciało [członka] jakiegokolwiek narodu na świecie… Różnica w wewnętrznej jakości [ciała] … jest tak ogromna, że ciała te mogą być poczytywane za całkowicie różne gatunki. Oto powód, dlaczego Talmud twierdzi, że jest halachiczna różnica w postawie wobec ciał nie-Zydów (w przeciwieństwie do ciał Żydów): „ich data istnieją na próżno”… Jeszcze większa różnica zachodzi w odniesieniu do duszy. Istnieją dwa jej przeciwstawne rodzaje: dusza nieżydowska pochodzi ze sfer szatańskich, podczas gdy dusza żydowska wywodzi się ze świętości.

    Owo przekonanie o żydowskiej wyjątkowości pobrzmiewa w stwierdzeniu Elie Wiesela, działacza zajmującego się Holocaustem: w nas wszystko jest inne. Żydzi są „ontologicznie” wyjątkowi. Gush Emunim i inne fundamentalistyczne żydowskie sekty, opisane przez Shahaka i Mezvinsky’ego, stanowią zatem część długiej i dominującej tradycji, która uważa, że Żydzi i nie-Zydzi stanowią dwa całkowicie odmienne gatunki, z tym że Żydzi są gatunkiem pod każdym względem lepszym od nie-Zydów i obowiązuje ich zupełnie inny kodeks moralny.

    Uniwersalizm moralny jest zatem sprzeczny z żydowską tradycją, w której przetrwanie i korzyści żydowskiego ludu stanowią najważniejszy kwalifikator etyczny: Wielu Żydów, szczególnie religijnych, zamieszkujących dziś w Izraelu, a także ich zagraniczni zwolennicy, nadal przestrzegają nakazów tradycyjnej żydowskiej etyki, którą pozostali chcieliby zignorować albo usprawiedliwić. Na przykład, rabin Itzhak Ginzburgz Grobu Józefa w Nablus / Szechem (wyższa uczelnia talmudyczna) po tym, jak kilku jego studentów zostało tymczasowo aresztowanych z powodu podejrzenia o zamordowanie arabskiej nastolatki, oświadczył:”Żydowska krew nie jest tym samym, co krew goja”. Rabin Ido Elba: „Według Tory, znajdujemy się w sytuacji pikuah nefesh (ratowania życia) w czasie wojny, a w takiej sytuacji można zabić każdego goja”.

    Rabin Israel Ariel w roku 1982 pisał, ze „Bejrut jest częścią Krainy Izraela. (Jest to odwalanie się do granic Izraela potwierdzonych w Przymierzu pomiędzy Bogiem i Abrahamem w Księdze Rodzaju; 15:18-20 i Księdze Jozuego 1:3-4)… nasi przywódcy bez wahania powinni wkroczyć do Libanu i Bejrutu i wybić wszystkich do nogi. Nie powinno po nich pozostać nawet wspomnienie. Zwykle to wiośnie studenci jesziwy śpiewają w CNN „Śmierć Arabom”. Złodziejstwo i korupcja wśród religijnych przywódców, które zostały ostatnio udokumentowane procesami sadowymi w Izraelu i poza jego granicami, nadal stawia przed nami pytanie o związek pomiędzy judaizmem a etyką.

    Moralny partykularyzm w swej najagresywniejszej postaci można zauważyć u ultranacjonalistów (np. Gush Emunim), którzy twierdzą, że: Żydzi nie są i nie mogą być zwyczajnymi ludźmi. Odwieczna wyjątkowość Żydów jest skutkiem Przymierza zawartego na Górze Synaj pomiędzy Bogiem i żydowskim ludem… Konsekwencją tego jest, że najwyższe nakazy przekazane Żydom, w istocie znoszą prawa moralne, które obowiązują w postępowaniu zwyczajne narody. Rabin Shlomo Aviner, jeden z najpłodniejszych ideologów Gush Emunim, dowodzi że boskie przykazania dla żydowskiego ludu „wykraczają poza ludzkie rozumienie praw narodowych”. Wyjaśnia, że o ile Bóg żąda od innych narodów przestrzegania abstrakcyjnych kodeksów sprawiedliwości i moralności, prawa te nie obowiązują Żydów.

    Jak uzasadniam w drugim artykule niniejszego cyklu, to właśnie najskrajniejsze elementy w łonie wspólnoty żydowskiej wyznaczają ostatecznie drogę całej społeczności. Te fundamentalistyczne i ultranacjonalistyczne grupy nie są malutkimi skrajnymi ugrupowaniami, zwykłymi reliktami tradycyjnej kultury żydowskiej. Cieszą się powszechnym poważaniem izraelskiego społeczeństwa i wielu Żydów diaspory. Mają ogromny wpływ na izraelski rząd, szczególnie na rządy partii Likud i obecny rząd jedności narodowej, kierowany przez Ariela Sharona.

    Członkowie Gush Emunim stanowią znaczący procent elitarnych jednostek izraelskiej armii. Jak można było oczekiwać w oparciu o przypuszczenie, że są oni skrajnie etnocentryczni, przejawiają o wiele większą, niż inni izraelscy żołnierze skłonność do bezlitosnego i brutalnego traktowania Palestyńczyków. Partie religijne razem reprezentują około 25% izraelskiego elektoratu – procent ten z pewnością będzie wzrastał z racji wysokiego przyrostu naturalnego wśród religijnych Żydów i narastania problemów związanych z Palestyńczykami, co zjedna sprawie ekstremistów więcej przychylności pozostałych Izraelczyków. Biorąc pod uwagę frakcyjność izraelskiej polityki i wciąż zwiększającą się liczbę ugrupowań religijnych, nieprawdopodobne jest, aby przyszły rząd mógł powstać bez ich udziału. Dlatego pokój na Bliskim Wschodzie wydaje się niemożliwy bez całkowitej kapitulacji Palestyńczyków albo ich wypędzenia.
    (…)
    Żydowska nienawiść do nie-Żydów okazuje się stałym motywem na przestrzeni wieków, poczynając od starożytności. Rzymski historyk Tacyt zanotował, że Między sobą są niezachwianie uczciwi i zawsze gotowi okazać współczucie, resztę ludzkości poczytują jednak za znienawidzonych wrogów. Osiemnastowieczny historyk angielski Edward Gibbon był zdumiony fanatyczną nienawiścią, przejawianą przez Żydów w starożytnym świecie: Od rządów Nerona do Antoninusa Piusa, Żydzi okazywali ogromne zniecierpliwienie rzymskimi rządami, które wciąż wybuchało w postaci najwścieklejszych rzezi i powstań. Jesteśmy wstrząśnięci w naszym człowieczeństwie szczegółowym wyliczaniem przerażających okrucieństw, jakie popełnili w miastach Egiptu, Cypru i Cyreny, które zamieszkiwali, żyjąc w fałszywej przyjaźni z niczego nie podejrzewającymi autochtonami; mamy zatem ochotę przyklasnąć srogiemu odwetowi, jaki został wymierzony ręką legionów rasie fanatyków, którym ich okropny i naiwny zabobon zjednał nieprzejednanych wrogów, chyba nie tylko wśród rzymskich władz, lecz pośród całego rodzaju ludzkiego. Dziewiętnastowieczny historyk hiszpański Jose Amador de los Rios tak pisał o hiszpańskich Żydach, którzy towarzyszyli muzułmańskiemu podbojowi: bez żadnej miłości do ziemi, na której żyli, bez żadnych uczuć, jakie uszlachetniają człowieka, i na koniec, bez żadnych wielkodusznych sentymentów, dążyli jedynie do zaspokojenia swojej chciwości i dokonania takiego zniszczenia, jak Goci; korzystając z okazji objawiali swoją urazę i chełpili się nienawiścią, jaką nagromadzili przez tak wiele stuleci. W roku 1913 ekonomista Werner Sombart w swoim klasycznym dziele Żydzi i nowoczesny kapitalizm scharakteryzował judaizm nazywając go od najdawniejszych czasów osamotnioną, i dlatego oddzieloną i odseparowaną grupą. Wszystkie narody były wstrząśnięte ich nienawiścią do innych.

    Niedawny artykuł pióra Meira Y. Soloveichika, trafnie zatytułowany Cnota nienawiści, rozwija temat normatywnej fanatycznej żydowskiej nienawiści. Judaizm uważa, że o ile przebaczenie często jest cnotą, nienawiść może być rzeczą cnotliwą, kiedy mamy do czynienia z kimś przerażająco podłym. Zamiast zatem wybaczać, możemy mu życzyć choroby; zamiast nadziei na jego skruchę, możemy żywić nadzieję, ze nasi wrogowie doświadczą boskiego gniewu. Soloveichik pisze, że Stary Testament jest pełen opisów okropnych i gwałtownych śmierci zadawanych wrogom Izraelitów – jest to pragnienie nie tylko samej zemsty, ale zemsty utopionej we krwi, dokonanej w najbardziej upokarzający sposób, jaki sobie możną wyobrazić: Hebrajscy prorocy nie tylko nienawidzili swoich wrogów, lecz upajali się ich cierpieniem i widzieli w tym zasłużoną sprawiedliwość.

    W Księdze Estery, kiedy Żydzi zabili dziesięciu synów Hamana, ich prześladowczym Estera prosi, aby powiesić ich na szubienicach. Ta, normatywna w judaizmie, fanatyczna nienawiść, daje się dostrzec w powszechnie używanym przez ortodoksyjnych Żydów powiedzeniu yemach shemo, co znaczy: niech imię jego będzie wymazane. Zwrot ten jest używany zawsze, kiedy wspomina się o jakimś wielkim wrogu żydowskiego narodu, czy to byłym, czy też obecnym.
    (…)
    W swojej książce Radical Son Horowitz przedstawia świat rodziców, którzy wstąpili do „shul” (synagogi), prowadzonej przez partię komunistyczną, gdzie żydowskim świętom nadawano interpretację polityczną. Jeśli chodzi o ich psychikę, ludzie ci równie dobrze mogliby przebywać w osiemnastowiecznej Polsce, przecież nie mieli żadnej świadomości żydowskiej tożsamości. Horowitz pisze: To, co uczynili moi rodzice, wstępując do Partii Komunistycznej i przeprowadzając się do Sunnyside, było powrotem do getta. Ten sam, wspólny i poufny język, ten sam hermetycznie zamknięty świat, to samo pozerstwo – pokazywanie jednej twarzy światu na zewnątrz, a innej własnemu plemieniu. Co ważniejsze, istniało tam to samo przeświadczenie, że jesteśmy naznaczeni do prześladowań i w szczególny sposób uświęceni; to samo poczucie moralnej wyższości wobec liczniejszych i silniejszych gojów. Panował ten sam lęk przed wykluczeniem za heretyckie poglądy; lęk, który przykuwał wybranych do ich wiary.

    Gdziekolwiek są, Żydzi odtwarzają swoją strukturę społeczną, nawet, kiedy zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy. Gdy owych komunistów spytano o ich żydowskie przekonania, zaprzeczyli, jakoby mieli jakiekolwiek. Nie byli także świadomi tego, że wybierali sobie żydowskich współmałżonków, a jednak wszyscy poślubili wyłącznie Żydów. Owo zaprzeczenie jest na rękę żydowskim organizacjom i intelektualnym protagonistom, którzy starają się pomniejszyć rolę Żydów jako radykalnej lewicy dwudziestego stulecia. I tak, na przykład, zwykłą taktyką ADL (Anti-Defamation League – Liga Przeciw Zniesławieniu – przyp. tłum.), poczynając od ery „czerwonego strachu” w latach dwudziestych, przez cały okres zimnej wojny, było podtrzymywanie twierdzenia, że żydowscy radykałowie nie są już Żydami, ponieważ nie podzielają żydowskich przekonań religijnych. Nie-Żydzi ryzykują, że nie pojmą w pełni, jak w istocie potężne są żydowski partykularyzm i samooszukiwanie się. (…) Powyższe twierdzenie nie bierze też pod uwagę faktu, że kultura zachodnia i jej silne przywiązanie do indywidualizmu są przeciwieństwem judaizmu, a zachodnia orientacja Izraela to tylko pozory, pod którymi kryje się głęboko zakorzeniona struktura państwa apartheidu, opartego na przynależności etnicznej.

    Trudno spierać się z ludźmi, którzy nie potrafią dostrzec albo przynajmniej pogodzić się z głębią swojego etnicznego zaangażowania i wciąż działają na wiele sposobów, które narażają na szwank etniczne interesy innych. Ludzie tacy jak Horowitz (i jego rodzice) nie dostrzegają go, mimo że dla wszystkich wokół jest ono oczywiste. Można chyba powiedzieć to samo o Charlesie Krauthammerze, Williamie Safire, Williamie Kristolu, Normanie Podhoretzu i całej rzeszy prominentnych Żydów, którzy wspólnie zdominowali sposób przedstawiania Izraela w amerykańskich mediach. Horowitz, jak można było oczekiwać, widzi USA jako pozbawiony zbiór uniwersalnych zasad. Idei tej dali początek ponad wiek temu żydowscy intelektualiści, szczególnie Horace Kallen, a działo się to w czasach, kiedy istniała silnie ugruntowana koncepcja, że Stany Zjednoczone przynależą do cywilizacji europejskiej, której cechy mają podstawy rasowo-etniczne.

    Jak wszyscy wiemy, tamten świat zniknął wraz ze swym intelektualnym zapleczem, a ja usiłuję wykazać, że główną siłą przeciwstawiającą się koncepcji o europejskich rasowych i etnicznych korzeniach USA był konglomerat żydowskich ruchów umysłowych i politycznych, które działając wspólnie, uczyniły poczucie europejskiej tożsamości etnicznej i europejskich interesów etnicznych czymś nagannym i chorobliwym. Biorąc pod uwagę, że skrajny etnocentryzm przenika nadal wszystkie cząstki zorganizowanej żydowskiej społeczności, w popieraniu deetnicyzacji Europejczyków (jest to powszechny sentyment w ruchach, jakie omawiam w Culture of Critique) widzieć należy strategiczne posunięcie, wymierzone przeciwko ludziom uważanym za historycznych wrogów. W rozdziale ósmym zwracam uwagę na długą listę podobnych, podwójnych standardów, szczególnie w odniesieniu do polityki prowadzonej przez Izrael w zestawieniu z polityką organizacji żydowskich, jaką prowadzą one w USA.

    Faworyzując dominującą grupę etniczną, obejmuje ona oddzielenie Kościoła od państwa, wielokulturowość społeczeństwa i politykę imigracyjną. Stosowanie takiej podwójnej normy jest dosyć powszechne. W Culture of Critique zwracam uwagę na fakt, że orędownicy sprawy żydowskiej, zwracając się do zachodnich odbiorców, forsują taką politykę, która odpowiada żydowskim (partykularnym) interesom, i posługują się przy tym językiem pojęć uniwersalizmu moralnego i intelektualnego dyskursu; klasycznym tego przykładem jest racjonalizacja, jakiej dokonał David Horowitz w odniesieniu do swego zaangażowania na rzecz Izraela.

    Głównym tematem Culture of Critique jest decydująca rola żydowskich organizacji w zwalczaniu idei, że Stany Zjednoczone powinny być krajem europejskim. Jednocześnie, organizacje te gorąco popierały Izrael jako państwo Żydów. Przyjrzyjmy się, na przykład, komunikatowi prasowemu, jaki wydała LPZ 28 maja 1999 r.: Liga Przeciw Zniesławieniu (ADL) pochwaliła- dziś uchwalenie radykalnych zmian w niemieckim prawie imigracyjnym, twierdząc, że złagodzenie rygorystycznych wymagań procedury naturalizacji „zapewni właściwy klimat dla dywersyfikacji i wprowadzenia jej w życie. Rzeczą bardzo podnoszącą na duchu jest widzieć, że pluralizm zapuszcza korzenie w społeczeństwie, które mimo silnego ustroju demokratycznego, przez dziesiątki lat prowadziło nieustępliwą politykę w sprawie obywatelstwa, które można było uzyskać wyłącznie z racji pochodzenia lub pokrewieństwa”, powiedział Abraham H. Foxman, przewodniczący krajowego oddziału ADL. Złagodzenie wymagań imigracyjnych ma szczególne znaczenie w świetle niemieckiej historii Holocaustu oraz prześladowań Żydów i innych mniejszości. Nowe prawo zapewni właściwy klimat dla dywersyfikacji i urzeczywistnienia jej w narodzie obarczonym uciążliwym dziedzictwem ksenofobii, gdzie kategoria „my i oni” zostanie zastąpiona zasadą obywatelstwa dla wszystkich. Ani słowa wzmianki o analogicznych przepisach w Izraelu, które ograniczają imigrację Żydów, ani o długofalowej polityce odrzucania możliwości repatriacji dla palestyńskich uchodźców pragnących powrócić do Izraela lub na terytoria okupowane.

    Przyklaskuje się potencjalnej zmianie postawy „my-oni”, która rzekomo ma być typowa dla Niemiec, natomiast nie wspomina się o analogicznej postawie, charakterystycznej dla Izraela i kultury żydowskiej na przestrzeni dziejów. Niedawno izraelskie ministerstwo spraw wewnętrznych wydało rozporządzenie, że nowi imigranci, którzy przeszli na religię judaistyczną, nie będą już dłużej mogli sprowadzać do kraju nieżydowskich członków rodziny. Oczekuje się, że decyzja ta spowoduje zmniejszenie o połowę liczby imigrantów do Izraela, którzy owe warunki spełniają. Mimo to, organizacje żydowskie nadal są gorącymi orędownikami wieloetnicznej imigracji do Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie udzielają ślepego poparcia Izraelowi.

    Owa powszechna podwójna miara została odnotowana przez pisarza, Vincenta Sheeana, kiedy obserwował syjonistów w Palestynie w roku 1930: oto idealizm idzie ręka w rękę z najokropniejszym cynizmem ,… oto są faszystami we własnych sprawach, jeżeli chodzi o Palestynę, a internacjonalistami we wszystkim innym. Nie wie prawica, co czyni lewica -jaskrawe samooszukiwanie się. Żydowski etnocentryzm ma mocne podstawy także w świetle dociekań naukowych, które potwierdzają, że społeczności żydowskie nadal są spójne genetycznie.

    Najbardziej godne uwagi są niedawne badania, przeprowadzone przez Michaela Hammera i jego współpracowników. Opierając się na danych uzyskanych z analizy chromosomu Y, Hammer i jego koledzy ustalili, że we wspólnotach żydowskich w ciągu ponad dwóch tysiącleci, tylko jedno zajście w ciążę na 200 odbywało się z udziałem nie-Żyda. Z powodu swojego głębokiego etnocentryzmu Żydzi zwykle utrzymują pomiędzy sobą doskonałe stosunki – jest to istotny czynnik w tworzeniu efektywnej grupy….”

    • lendzian

      27 czerwca 2018 at 14:32

      „że Żydzi i nie-Zydzi stanowią dwa całkowicie odmienne gatunki”
      Więc ukronaziści, stąd wzięli twierdzenia że nacje(narody) to odmienne gatunki ludzi.

      Byli więc „lepsi” od nazistów niemieckich bo ci tylko rasy za odmienne gatunki uważali.

  6. Piotrx

    26 czerwca 2018 at 18:21

    Izrael Szahak „Żydowskie dzieje i religia”
    „….Działalność tę rozpocząłem na przełomie roku 1965 i 1996 od protestu, który wywołał poważny jak na owe czasy skandal: otóż byłem w Jerozolimie świadkiem pewnego zdarzenia, gdy w czasie szabatu ultraortodoksyjny żyd nie pozwolił skorzystać ze swego telefonu w celu wezwania pomocy do nie-żyda, który akurat zasłabł w pobliżu jego domu. Zamiast zwyczajnie opisać to wszystko w prasie, poprosiłem o spotkanie z przedstawicielami jerozolimskiego Sądu Rabinackiego, składającego się z rabinów mianowanych przez Państwo Izrael. Spytałem ich, czy takie postępowanie jest zgodne z zasadami religii żydowskiej. W odpowiedzi usłyszałem, że ów żyd, odmawiając dostępu do telefonu, zachował się nie tylko pobożnie, ale i prawidłowo.Na poparcie swego werdyktu sędziowie odesłali mnie do zredagowanego współcześnie i uznawanego za miarodajne kompendium praw talmudycznych. Zrelacjonowałem ten incydent na łamach głównego dziennika ukazującego się w języku hebrajskim, „Haaretz”, wywołując swoją publikacją swoisty skandal prasowy.
    Skutki tego skandalu były dla mnie raczej przykre. Ani izraelskie, ani diasporyczne władze rabiniczne nie zmieniły stanowiska Sądu Rabinackiego, podtrzymując, że żydowi nie wolno naruszać zakazów szabatu, nawet w celu ratowania życia goja. Dodano do tego bardzo „świątobliwy” wywód, z którego wynikało, że gdyby konsekwencją odmowy było narażenie żydów na niebezpieczeństwo, wówczas profanacja szabatu (właśnie z uwagi na dobro żydów) byłaby dozwolona.
    Gdy opierając się na zdobytej w młodości wiedzy, zacząłem zgłębiać prawa Talmudu rządzące stosunkiem żydów do gojów, stało się dla mnie jasne, że ani syjonizm ze swoją pozornie świecką retoryką, ani reguły polityczne obowiązujące od zarania Państwa Izrael, ani tym bardziej postępowanie wspierających Izrael przedstawicieli diaspory nie mogą być zrozumiane bez głębokiej analizy tych praw oraz światopoglądu, który jest ich konsekwencją. Zarówno polityka uprawiana przez Izrael po wojnie sześciodniowej, w szczególności swoisty apartheid stosowany przez reżym izraelski na terytoriach okupowanych, jak i nastawienie większości żydów do kwestii praw Palestyńczyków tylko mnie w takim przekonaniu utwierdziły.”

  7. Piotrx

    26 czerwca 2018 at 18:22

    rabin Meir Kahane napisał współcześnie:

    „Arabowie z Izraela są profanacją imienia Bożego. Ich brak akceptacji żydowskiej suwerenności Ziemi Izraela, jest odrzuceniem zwierzchnictwa Boga Izraela i Jego Królestwa. Usunięcie ich z ziemi jest więc więcej niż kwestią polityczną. To jest kwestia religii, to religijny obowiązek zatrzeć profanację imienia Bożego. Zamiast martwić się o reakcje pogan, gdy będziemy działać, powinniśmy drżeć na myśl, o gniewie Bożym, jeśli działać nie będziemy. Nieszczęście spadnie na nas, jeśli nie usuniemy Arabów z ziemi, gdyż odkupienie może przyjść od razu w pełnej sławie, jeśli robimy, jak Bóg nakazuje nam […] Usuńmy Arabów z Izraela i przyspieszmy Odkupienie.”
    Tłumaczenie na angielski w: Y. Harkabi, „Israel’s Fateful Hour”(„Doniosła Godzina Izraela”), Harper & Row, New York, (1988), str. 148. Harkabi cytuje: M. Kahane, „Thorns in Your Eyes” („Kolce w Waszych Oczach”), Nowy Jork, Jerozolima (1980?), str. 244-245.

    Yehoshafat Harkabi zauważył, że Maimonides napisał dawno temu:
    „Potwierdzające przykazanie (boskie – przyp. tłum.) nakazało zniszczenie bałwochwalstwa i jego wyznawców oraz wszystkiego co zostało uczynione w tym imieniu […] W Ziemi Izraela, obowiązkiem jest aktywnie wypędzać bałwochwalstwo, dopóki nie wytępimy go z całego naszego kraju. Poza Ziemią Świętą taki nakaz nas nie obowiązuje; jednak ilekroć zdobywamy terytorium poprzez podbój, należy zniszczyć całe bałwochwalstwo tam znalezione.”

    (Hilkhot Avodah Zara, rozdz. 7:1 ).– Y. Harkabi, „Israel’s Fateful Hour”(„Doniosła Godzina Izraela”), Harper & Row, New York, (1988), str. 156….”

  8. lendzian

    27 czerwca 2018 at 15:17

    Dowód na polską antychrześcijańskość, przez „sojuszników” wydobyty.

    https://zik.ua/ru/news/2018/06/26/yhtamnet_popolsky_yly_pochemu_v_hrystyanskoy_strane_voyni_ne_mogut_bit_1354025

  9. Pingback: wuit54ynmet9c8netv85cv3ev5e5

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra