Kultura i historia

Dziś w TVP „Wołyń” – antypolski film, czego nie chcą dostrzec polscy patrioci

Film "Wołyń" - plakat z filmuIrracjonalna jest satysfakcja polskich patriotów z filmu „Wołyń”, którzy dostrzegają tylko ukazane w nim zbrodnie Ukraińców, a zdają się nie dostrzegać antypolskiego przesłania tego filmu.

Jedną z cech naszych środowisk patriotycznych jest irracjonalny entuzjazm. Cieszymy się niepomiernie gdy jakiś element zjawiska jest zgodny z naszymi oczekiwaniami, nie zważając na to, że całe zjawisko ma antypolski charakter.

Cieszymy się gdy premier Izraela w deklaracji przyznał, że Polacy ratowali Żydów, nie zważając, że w tej samej deklaracji pisze się o rzekomej kolaboracji części Polaków z nazistami i rzekomej współodpowiedzialności części Polaków za holocaust.

Cieszymy się deklaracją, niezważająca na dekady antypolskiej kampanii nienawiści środowisk żydowskich, wobec której jedna deklaracja premiera Izraela (skompromitowanego w swoim kraju, oskarżanego w Izraelu o korupcję) znaczenia nie ma.

Równie irracjonalna jest satysfakcja polskich patriotów z filmu „Wołyń” (który dziś ma być wyświetlony w TVP), którzy tylko dostrzegają ukazane w tym filmie zbrodnie Ukraińców, a zdają się nie dostrzegać antypolskiego przesłania tego filmu.

W środowiskach patriotycznych film „Wołyń” (obraz Wojtka Smarzowskiego) okrzyknięto filmem patriotycznym. Moim zdaniem jest to niezbyt trafny zbyt osąd, tym bardziej gdy znało się poprzednie, lewicowe z ducha, obrazy tego reżysera.

„Wołyń” ewidentnie bardzo szczerze i bardzo profesjonalnie ukazuje zbrodnie ukraińskich nazistów, dokonane na Wołyniu na Polakach, ale jest filmem o przesłaniu uniwersalnie anty-nacjonalistycznym i zawierającym wiele elementów kreujących negatywny wizerunek Polaków.

Akcja filmu „Wołyń” rozgrywa się we wsi, zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów, położonej w południowo-zachodniej części Wołynia. Wydarzenia ukazane w filmie obejmują okres od miesięcy poprzedzających wybuch II wojny światowej do czasu poprzedzającego ponowne zajęcie Kresów przez Rosję sowiecką.

Bohaterką filmu „Wołyń” jest Zosia Głowacka, śliczna młoda Polaka zakochana w przystojnym młodym Ukraińcu. Jej życiowe nadzieje zostają brutalnie zniszczone przez ojca Zosi, który sprzedaje swoją córkę za żonę innemu Polakowi – staremu i obleśnemu Maciejowi Skibie, za osiem morgów, dwie świnie, krowę i konia, w czasie długiego targowania się podczas konsumpcji alkoholu.

Stary Polak potrzebuje żony do pracy na roli, opieki nad dziećmi z pierwszego małżeństwa, i by móc ją gwałcić. W filmie „Wołyń” bezduszny pragmatyzm Polaków skonfrontowany jest z miłosnym romantyzmem Ukraińców.

Jedną z podstawowych metod narracji w filmach jest zasada kontrastu. I tak, relacje erotyczne Zosi ukazują taki kontrast między satysfakcjonującym dla niej seksem z ukraińskim kochankiem a cierpieniem gdy jest gwałcona przez swojego starego polskiego męża.

Ten kontrast podkreśla ukazana w pierwszych scenach historia przyjaciółki Zosi, która jest niezwykle szczęśliwa z powodu romantycznego małżeństwa z Ukraińcem. Ukraińcy w filmie „Wołyń” przedstawieni są jako młodzi, żywotni i radośni. W przeciwieństwie do smutnych, starych i obleśnych Polaków.

Przedwojenna sanacyjna II RP ukazana jest filmie „Wołyń” w niezbyt realistyczny sposób. Wieś wołyńska w filmie jawi się jako dostatnia i cywilizowana, co nie jest prawdą, bo na terenach Kresów panowała jeszcze większa bieda i zapaść cywilizacyjna (wynikająca z zaborów, I wojny światowej i rządów sanacji) niż w całej II RP.

W filmie „Wołyń” swoje zbrodnie Ukraińcy rozpoczynają już w pierwszych dniach wojny, mordując żołnierzy polskich przedzierających się po klęsce do swoich miejscowości. Wtedy też chłopstwo ukraińskie rabuje opustoszałe polskie dwory, a grekokatolicki ksiądz składa do grobu polskie tablice symbolizujące Polskę podczas gdy tłum ukraińskich wiernych skanduje „śmierć Lachom”. Taka szczerość w ukazaniu realiów II wojny światowej jest niewątpliwie cenna.

Jednak równocześnie film „Wołyń” negatywnie ukazuje polski romantyczny patriotyzm, jako rzekomo nierealistyczny i lubujący się w samobójczych gestach (jest to zgodne z narracją obecną w kinie PRL). W obliczu klęski wrześniowej Polski polski dowódca strzela sobie romantycznie w głowę, popełnia samobójstwo by uciec od konfrontacji z rzeczywistością.

Okupacja Rosji sowieckiej przez Smarzowskiego ukazana jest tylko poprzez kradzieże drobiu dokonywane przez rosyjskich żołnierzy, postać sowieckiej nauczycielki rekwirującej krzyżyki i medaliki dzieci, oraz wypytującej dzieci o poglądy ich rodziców, szerzenie przez Rosjan rasistowskiej nienawiści do Polaków.

Film Smarzowskiego tylko zaznacza deportacje Polaków, właściwie omija ten temat. Z „Wołynia” widzowie nic nie dowiedzą się jak Polacy umierali w sowieckich transportach deportacyjnych, ani jak deportowani przez sowietów Polacy umierali na zesłaniu. A bez faktu wymordowania przez sowietów polskiej elity na Wołyniu trudno zrozumieć, czemu Polacy nie potrafili zorganizować się do obrony przed ukraińskimi nazistami.

W filmie „Wołyń” w czasie sowieckiej okupacji stary polski mąż Zosi słusznie podejrzewa, że Zosia zdradza go z młodym przystojnym Ukraińcem, wściekły zaczyna katować ciężarną Zosię, kobietę przed zmasakrowaniem ratuje wtargniecie NKWD. Z transportu śmierci do ZSRR Zosię i dzieci Macieja ratuje Ukrainiec (którego w konsekwencji pomocy Polce morduje rosyjski milicjant).

W filmie „Wołyń” rosyjską okupację kończy nadejście Niemców. Niemcy rozpoczynają eksterminację, ukazanych w filmie jako pozytywne postacie, Żydów (film nie wspomina o udziale Żydów w sowieckim aparacie terroru). W jednej ze scen widać jak Niemcom Żydów pomagają mordować Polacy, którzy wskazują niemieckim okupantom domy  uciekających Żydów.

W filmie „Wołyń” kiedy Zosia bohatersko ratuje żydowską rodzinę, jej ojciec Polak każe jej wyrzucić z domów biednych prześladowanych Żydów. W filmie jest też ukazane jak polscy chłopi mordują Żydów by zdobyć ich złoto. Film pokazuje też jak Polacy byli obojętni wobec masowej eksterminacji Żydów dokonywanych przez Niemców i ukraińskich kolaborantów.

Nie da się więc ukryć, że „Wołyń” wywołujący taką ekscytację polskich patriotów, wpisuje się narrację kreślącą wizerunek Polaków jako nazistowskich kolaborantów i współodpowiedzialnych za holocaust Żydów.

Widzowie z filmu „Wołyń”, niestety zgodnie z faktami, dowiedzą się, że Polacy szli na rzeź potulnie niczym barany. Pomimo, że Ukraińcy metodycznie i długo przygotowują się do zagłady, Polacy pozostali pasywni i nie przygotowali się do odparcia ukraińskiego ataku. Polacy pozostawali bezczynni nie tylko wtedy gdy coraz częściej dochodziło do mordów popełnianych przez Ukraińców na Polakach, ale nawet wtedy gdy Ukraińcy mordowali całe polskie wioski, mordując Polaków siekierami, paląc ich żywcem, gwałcąc Polki.

Polakom nie chciało się nawet skorzystać z oferty Niemców i wziąć od nich broń (broni zakazała brać AK). Polacy pozostawali też głusi na wezwania księdza katolickiego do tego by przygotowywać się do obrony przed atakiem Ukraińców.

W filmie „Wołyń” pojawiają się też sowieccy partyzanci, którzy jednak nie okazują się groźni, bo tylko rekwirują żywność niezbędną do przeżycia – gdy w rzeczywistości sowiecka partyzantka mordowała Polaków. Widzowie dowiadują się, że Ukraińcy by skompromitować Rosjan przebierają się za sowieckich partyzantów i dokonywali zbrodni (choć to sowieckie NKWD tworzyło bandy pozorowane UPA dokonując zbrodni na Polakach).

Nie da się więc ukryć, że film „Wołyń” wywołujący ekscytacje polskich patriotów powiela sowiecką propagandę, kreując pozytywny wizerunek sowieckiej partyzantki i kreśląc nierealistycznie pozytywny obraz sowieckiej okupacji.

Taka prosowiecka narracja jest również zgodna z żydowską narracją historyczną – Izrael będąc sojusznikiem Rosji oficjalnie popiera sowiecką narrację historyczną kreującą Armię Czerwoną na wyzwolicieli.

W filmie „Wołyń” po zaginięciu męża, lokatorem Zosi został młody chłopak z Armii Krajowej. Żołnierz AK porzuca jednak Zosię i jej małe dzieci by z kumplami bawić się w partyzantkę, W jednej ze scen Zosia wypomina żołnierzom AK ich patriotyczne szaleństwo, to, że mają ochotę walczyć z Niemcami, a nie chcą bronić Polaków (kobiet i dzieci) przed ukraińską hołotą z siekierami. Romantyczny patriotyczny brak realizmu AK kończy się na tym, że Polacy z AK zostają brutalnie zarżnięci przez Ukraińców (oficer AK zostaje żywcem rozerwany).

Film Smarzowskiego trafnie ukazuje, że rasistowskie szaleństwo Ukraińców było wspierane przez ukraiński kler prawosławny, oraz to jak ukraińscy popi nawoływali do mordowania Polaków i święcili Ukraińcom siekiery by mieli oni czym mordować Polaków. Pod koniec filmu ze szczegółami ukazane są zbrodnie ludobójstwa dokonywane przez Ukraińców na Polakach – mordowanie bezbronnych Polaków w kościołach, palenie Polaków żywcem, sadystyczne tortury na kobietach i dzieciach.

Po ludobójstwie dokonanym przez Ukraińców zostają tylko stosu zmasakrowanych zwłok Polaków i spalone ruiny polskich domów, a Ukraińcy z dumą obwożą na wozach trupy zmasakrowanych Polaków (przesadą jest jednak stwierdzenie, że sceny są jakieś drastyczne, niczym właściwie się nie różnią od tego co codziennie można obejrzeć w telewizji).

Pod koniec filmu „Wołyń” Zosię przed Ukraińcami ratują niemieccy żołnierze. W jednej z ostatnich scen banda Polaków brutalnie morduje rodzinę Ukraińca, który sprzeciwił się banderowcom (nie zabił swojej żony Polki, która zresztą ratowała Polaków mordowanych przez Ukraińców). Co doskonale wpisuje się w antypolską wymowę filmu.

Film Wojtka Smarzowskiego sfinansowany został, za czasów rządów PO, między innymi z pieniędzy polskich podatników za pośrednictwem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

Scenarzysta i reżyser Wojtek Smarzowski reżyserował seriale telewizyjne „Na Wspólnej”, „Brzydula”, „Londyńczycy” i „Bez tajemnic”. Wyreżyserował takie filmy jak „Wesele”, „Dom zły”, „Róża” i „Drogówka”, „Pod Mocnym Aniołem” na podstawie powieści Jerzego Pilcha – często były to filmy o ewidentnie lewicowej wymowie.

Producent filmu „Wołyń” był producentem serialu telewizyjnego „Ekipa” w reżyserii Agnieszki Holland, Kasi Adamik (córki Agnieszki Holland), Magdaleny Łazarkiewicz (młodszej siostry Agnieszki Holland) – co pokazuje jakie mogli mieć intencje twórcy obrazu, który tak ekscytuje nierozsądnych polskich patriotów.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

39 komentarzy

39 Komentarzy

  1. Tomek

    8 lipca 2018 at 18:24

    Pan redaktor zdziebkę odleciał…W „Wołyniu” dostrzegł kontrast między atrakcyjnymi erotycznie młodymi Ukraińcami a nieatrakcyjnymi Polakami, pozytywny obraz partyzantki radzieckiej i jeszcze pochwałę rzekomo rozwiniętej wsi sanacyjnej na Wołyniu. Taaaa….

    P.S. Proszę podać jeden konkretny atak pozorowany band NKWD przebranych za UPA.

    • M

      13 lipca 2018 at 22:51

      Pan redaktor nawet nie umie obejrzć ze zrozumieniem filmu, po prostu miernota intelektualna

  2. Niklot

    8 lipca 2018 at 18:45

    Bodakowski to czubek. Wiedziałem, ze to zwykły głupek, ale wciąż mnie zadziwia ta intelektualna miernota. Akurat dobrym jest krytyka iracjonalnego romantyzmu. Bodakowski udaje narodowca a fascynuje go romantyzm. Czyli z polskiej idei narodowej nie zrozumiał niczego. Z filmu również. A małżeństwa wtedy były często ustawiane. I ten mąż wcale nie był taki stary. Tak dobierano małżonków, aby mąż posiadał już jakąś pozycję społeczną i mógł zapewnić żonie bezpieczeństwo materialne. Bodakowski zazdrości, bo sam do niczego się nie nadaje i nigdy nie będzie pewnie w stanie zapewnić jakijekolwiek kobiecie bezpieczeństwa materialnego.
    Poprzednie filmy Smarzowskiego nie mają nic do ‚Wołynia”, który jest wg mnie arcydziełem. A Bodakowski tym swoim wpisikiem pokazał, że do reżysera jest uprzedzony. Tacy pseudonarodowcy” jak Bodakowski powodują, że odbiór narodowca w obecnym społeczeństwie najlepszy nie jest. Że to niedouczony prostak, nie potrafiący poprawnie pisać w języku polskim.
    Nie wiem skąd Bodakowski wziął tę domniemaną atrakcyjność Ukraińców a nieatrakcyjność Polaków?
    I przyłączam się do P.S. przedmówcy Tomka. Poza tym, gdyby Bodakowski znał historię, to by wiedział, że Polacy czasem otrzymywali wsparcie od partyzantki sowieckiej. ALe ten odporny na wiedzę i w ogóle na logiczne argumenty dysgraf, takich rzeczy nie wie.

  3. Miszcz Yoda

    8 lipca 2018 at 19:41

    Wreszcie coś sensownego! Smarzowski wręcz specjalizuje się w antypolskich ,,dziełach”! W jego filmach Polacy to alkoholicy, kombinatorzy i złodzieje, a polski to kurwy. Wołyń wpisuję się w tę narracje, ale zaczadzone superpolactwo nie chce tego widzieć…

    • Tomek

      8 lipca 2018 at 20:27

      Smarzowski ma taką konwencję, że wszystkich ludzi w swoich filmach przedstawia z mocno uwypuklonymi negatywnymi rysami. Taki klimat dilmów. Nie traktowałbym tego jako „antypolskie” – wystarczy porównać, jak przedstawieni są Ukraińcy czy Rosjanie w „Wołyniu”.

      • Miszcz Yoda

        9 lipca 2018 at 15:06

        Ta konwencja każe mu pokazywać samych degeneratów. Tam trudno znaleźć pozytywnych bohaterów…Wsiowe cwaniaki, bzykające na weselu córki jej koleżanki, sama córka jako kurwa wydawana za mąż w zamian za autu, wiecznie zachlany jakubik, który zawsze gra degeneratów, Dziędziel-w każdym filmie typowy umoczony w przekręty, stary oszust…Pasikowski też nie ma pozytywnego przesłania, ale przynajmniej część jego bohaterów ma jakieś sympatyczne cechy…U Smarzowskiego patologia gonie degenerację…

        • Tomek

          12 lipca 2018 at 15:23

          Naprawdę tak to odebrałeś? Ludzie zawsze są różni, jeden się czasem napije, inna czasem zdradzi, małżeństwa z przymusu były bardzo częste – naiwnością byłoby tworzyć filmy płytkie, gdzie każdy jest cukierkowy jak aniołek. Smarzowski wcale tu nie przegina, nie przerysowywuje. Jakubiak wcale nie chodzi nachlany (to nie „Wesele” czy „Dom zły”), pozytywne postacie jak w filmie znalazłem, natomiast miejmy świadomość o czym ten film jest – film o czymś tak okropnym ciężko nakręcić w pozytywnych barwach.

          A co do Pasikowskiego, to w takim „Pokłosiu” w pozytywnych barwach może jedynie przedstawiono tego gościa, co macewy zbierał, pokazując potem, jak go sąsiedzi krzyżują na drzwiach stodoły… Dla mnie wiec to porównanie wypada odwrotnie, niż Ty napisałeś.

  4. stan

    8 lipca 2018 at 19:57

    A wystarczyło podać tylko sponsorów – i wszystko jasne.

  5. Piotrx

    8 lipca 2018 at 20:02

    Moim zdaniem rzeczowy krytyczny komentarz (fragmenty) jednego z internautów z forum „Filmweb” dotyczący przekłamań historycznych w filmie „Wołyń”

    ***

    „….Ukazanie procesu rozprzestrzeniania się ukraińskiego nacjonalizmu na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej, prowadzącego w konsekwencji do szczegółowo zaplanowanej antypolskiej akcji ludobójczej, jest nie do pogodzenia z zastosowaną przez Smarzowskiego koncepcją subiektywnej narracji prowadzonej z perspektywy prostej dziewczyny. I w tym właśnie miejscu pojawia się mój zasadniczy zarzut dotyczący „Wołynia”. Decydując się na subiektywizację narracji, polski reżyser nadał swej opowieści bardzo emocjonalny charakter, ale odbyło się to niestety kosztem przekazu merytorycznego.

    Zamiast opowieści o przebiegu jednej z najbardziej bezwzględnych europejskich czystek etnicznych, otrzymujemy horror wojenny o polskich chłopach drżących ze strachu przed chłopami ukraińskimi, którzy, uzbrojeni w siekiery, napadają na nich pod osłoną nocy.

    W filmie zdecydowanie zabrakło scen ukazujących, że mordowanie Polaków na Wołyniu było akcją zaplanowaną dużo wcześniej na szczeblu politycznym ( już w dniach 17-23 lutego 1943 roku odbyła się pierwsza konferencja kierownictwa OUN, na której ją zaplanowano), szczegółowo opracowaną od strony militarnej i logistycznej, w którą aktywnie zaangażowało się też chłopstwo ukraińskie.

    Wystarczyło pokazać krótką scenę z zebrania przywódców OUN, na którym zapadła decyzja o likwidacji polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat, a następnie scenę przedstawiającą spotkanie Dmytro Klaczkiwskiego („Kłyma Sawura”) ze swym podwładnym Jurijem Stelmaszczukiem, na którym „Kłym” samowolnie zmienia postanowienia naczelnego dowództwa i wydaje rozkaz o „bezwzględnej, powszechnej, fizycznej likwidacji elementu polskiego” na wybranym terenie. Można było pokazać, że przywódcy ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego wcale nie byli zwykłymi pastuchami pasącymi krowy na polach. Wielu z nich miało średnie lub wyższe wykształcenie.

    Dmytro Klaczkiwski studiował prawo na Uniwersytecie Lwowskim a Roman Szuchewycz ukończył Politechnikę Lwowską. Obaj odbyli służbę wojskową w Wojsku Polskim.

    W filmie Smarzowskiego widzimy tylko 20-30 osobową grupę wiejskich krzykaczy, którzy spotykają się nocami na leśnej polanie, by przy świetle ogniska podsycać w sobie rodzącą się świadomość narodową. ….. W „Wołyniu” zdecydowanie zabrakło mi scen przedstawiających zagładę jednej z polskich kolonii, jaka miała miejsce w dniu 11 lipca 1943 (tzw. krwawa niedziela). Wyraźne pokazanie w filmie tego kulminacyjnego momentu rzezi było niezmiernie ważne. Gdyby przebieg tego ataku przedstawić zgodnie z obecną wiedzą historyczną, widzowie nie mieliby żadnych wątpliwości, że doszło tam do planowej akcji o charakterze ludobójczym.

    Każda z 99 osad polskich, które zostały w dniu 11 lipca objęte skoordynowanym atakiem oddziałów UPA, została spacyfikowana w bardzo podobny i dokładnie przemyślany sposób. Najpierw każdą wieś otaczano ze wszystkich stron, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, następnie dochodziło do ataku bojowników UPA uzbrojonych w broń palną, którzy likwidowali broniących się mężczyzn, później nadchodzili cywilni OUN-owcy z siekierami i nożami dokonujący rzezi wszystkich pozostałych przy życiu, a jeszcze później wkraczali do akcji zwykli chłopi ukraińscy, dokonując rabunku pozostawionego mienia. Mordowanie i kradzieże trwały od godziny trzeciej nad ranem do późnego popołudnia. Na koniec podpalano splądrowane domostwa.

    Wiem, że zrealizowanie takich scen z niezbędnym rozmachem byłoby bardzo kosztowne, ale tylko w taki sposób można by ukazać rzeczywisty układ sił pomiędzy stronami konfliktu i właściwe proporcje. Za każdym razem oprawcy mieli zdecydowaną przewagę liczebną. Mieszkańcy polskich osad nie mieli żadnych szans na ocalenie.

    Zamiast tego Smarzowski pokazuje nam nocne napady dokonywane przez niewielkie grupki ukraińskich zbirów, które następnie kontruje analogicznymi atakami odwetowymi polskich band, dokonujących równie okrutnych czynów. Taki sposób ukazania przebiegu wydarzeń niebezpiecznie zbliża przekaz merytoryczny filmu do narracji typowej dla historyków ukraińskich, pragnących wykazać, że wydarzenia na Wołyniu w roku 1943 miały charakter wojny domowej, w której obie strony ponosiły równie dotkliwe straty…..

    Smarzowski nie wykorzystał możliwości, jakie daje magia kina, by w pełni ukazać bestialstwo i zdziczenie, które w 1943 roku królowało zdecydowanie na Wołyniu, spychając na margines szlachetne odruchy, miłosierdzie i zdrowy rozsądek.

    Po obejrzeniu „Wołynia” młody widz będzie sądził, że rzeź wołyńska polegała głównie na nocnych napadach, dokonywanych przez grupki uzbrojonych w siekiery ukraińskich bandziorów. To bardzo uproszczona wizja ……. W filmie absolutnie nie została oddana atmosfera nacjonalistycznego szaleństwa, jakie opanowało wtedy większość ludności ukraińskiej Wołynia i Galicji Wschodniej. To szaleństwo zrodziła z jednej strony bardzo skutecznie prowadzona przez OUN antypolska akcja propagandowa, a z drugiej strony wyraźne przyzwolenie i wręcz agitacja ze strony agresywnego duchowieństwa grekokatolickiego. Do tego dochodziła oczywiście chęć zemsty na zamożniejszych polskich sąsiadach, a także zwykła żądza bezkarnego mordu i rabunku……

    …..Twórcy filmu „Wołyń” kierowali się niewątpliwie ideą pojednania. …… Uważam jednak, że zarówno ukazanie z całą mocą prawdy na temat bestialstwa nacjonalistów, jak i faktu, że mordowanie Polaków miało tam formę zorganizowanej akcji ludobójczej, wcale nie kłóciłoby się z ideą pojednania, stanowiącą dla Smarzowskiego naczelny drogowskaz podczas pracy. Twórcy filmu uznali jednak niesłusznie, że takie posunięcie byłoby zbyt ryzykowne, gdyż groziłoby posądzeniami o ich wrogie nastawienie wobec Ukraińców.

    …..”Wołyń” jest więc filmem ….. pozbawionym „jądra” w postaci jednoznacznego ukazania obrazu ukraińskiej akcji ludobójczej. Najgorsze, że tej „kastracji” nie dokonała zewnętrzna cenzura, lecz sami twórcy, którzy zdecydowanie zbyt daleko posunęli się w kompromisach, wynikłych z przesadnego kierowania się w swej pracy ideą polsko-ukraińskiego pojednania. Nie sposób wyobrazić sobie uczciwej opowieści o rzezi wołyńskiej, która w jeszcze większym stopniu niż „Wołyń” byłaby przepełniona przyjazną i pojednawczą intencją twórców wobec strony ukraińskiej. Posunięcie się o krok dalej groziłoby już wkroczeniem na teren historycznych przekłamań, świadomego naginania faktów i manipulacji….”

    „… nie można było dopuścić do tego żeby z kina stricte wojennego (w dodatku pierwszego który porusza tematykę rzezi wołyńskiej) powstał jedynie dramat społeczny – i to w dodatku przekłamany. Już od początku filmu reżyser na siłę próbuje przedstawić nam motywy które będą swojego rodzaju usprawiedliwieniem dla czynów jakich później dopuszczą się Ukraińcy. „Polak pan, Ukrainiec cham” – ta idea przyświeca chyba każdemu z głównym bohaterów.

    I nawet osobiste dramaty Ukraińców (niespełniona miłość Petra, jego „szlachetna” postawa w wyniku której ponosi śmierć, cierpienie jego rodziny) dzieją się przez błędne decyzje polskiej części społeczeństwa. Zastanawia mnie jeszcze dlaczego w filmie został przekłamany wątek żydowski. A przecież to była pierwsza nacja za którą wzięli się Ukraińcy. A zabijali ich w równie drastyczny sposób. Polacy jeszcze wtedy głęboko wierzyli że ich taki los nie spotka. Być może mi to w filmie umknęło – ale pamiętam strzelających do Żydów niemieckich nazistów, pamiętam Polaka który całą zimę ukrywał Żyda, a potem go zabił dla zakopanego w ziemi majątku. I nawet ojca Zosi wiozącego dzieci do szkoły i wykrzykującego „Żydkom nie wolno” – jakbyśmy to my byli prowodyrem tej nienawiści i antysemityzmu….”

  6. Marian

    8 lipca 2018 at 20:08

    Nie oglądałem, nie wybieram się. Obejrzałem fragmenty innych filmów Smarzowski w internecie… i wystarczy wrażeń. wykorzystał koniunkturę, wstrzelił się w obiecujący temat (jak kiedyś Wajda w Katyń), żeby siebie wylansować jako wielkiego artystę-reżysera. Są sprawy, o których trzeba mówić „na kolanach”, a tymczasem g***o przyczepiło się do okrętu i krzyczy: płyniemy!.
    Może pojawią się inne filmy…

  7. Piotrx

    8 lipca 2018 at 20:18

    Przebieg eksterminacji ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach czterdziestych
    XX wieku – dr .Lucyna Kulińska

    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/referat.pdf

  8. Kazimierz S

    8 lipca 2018 at 20:20

    Wikipedia:
    „Ewa Siemaszko stwierdziła, że „film prawdziwie i wiernie przedstawia to, co w zbrodni wołyńskiej było istotne”. Zacytowała też opinię świadków ludobójstwa na Wołyniu, którzy twierdzili, że film jest „dokładną rejestracją tego, co działo się na Wołyniu””
    Po obejrzeniu filmu i przeczytaniu kilku książek Sz.P.Siemiaszko, zgadzam się z autorką, a tekstu pana Bodakowskiego nie ma co czytać.

    • Piotrx

      8 lipca 2018 at 21:38

      A ja się nie zgadzam – owszem w niektórych miejscach przedstawia wiernie ale niestety w wielu innych zakłamuje historię.

      „Ukazanie procesu rozprzestrzeniania się ukraińskiego nacjonalizmu na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej, prowadzącego w konsekwencji do szczegółowo zaplanowanej antypolskiej akcji ludobójczej, jest nie do pogodzenia z zastosowaną przez Smarzowskiego koncepcją subiektywnej narracji prowadzonej z perspektywy prostej dziewczyny”

      Jeśli chciał robić to subiektywnie to jego sprawa, wtedy film nie powinien mieć tytułu „Wołyń”, gdyż taki tytuł sugeruje całościowe i obiektywne ukazanie przyczyn i przebiegu ukraińskiego ludobójstwa na ludności polskiej . Do tego dochodzą jak najbardziej uzasadnione zarzuty o negatywnym wizerunku ogółu Polaków w tym filmie a także o zakłamaniu wątku żydowskiego.

      • Kazimierz S

        8 lipca 2018 at 21:44

        Film, który w pełni by Pana usatysfakcjonował mógłby stworzyć tylko Pan sam. A po latach jeszcze by Pan pewnie stwierdził, że to i owo należałoby zmienić.

        • Piotrx

          9 lipca 2018 at 17:42

          Nikt nie twierdzi że można pokazać w dwie godziny wszystko ale można w dwie godziny pokazać lepiej i pełniej wybierając rzeczy najistotniejsze o ograniczając mniej istotne – np pokazywanie sceny wesela przez blisko 30 minut (?) to chyba spora przesada

          Film pomija także wiele innych spraw

          – jak choćby ukraińskie donosy na Polaków i wykorzystywanie obu okupantów (niemiecki i sowiecki) do szkodzenia Polakom czy też sporządzanie list „szczególnie niebezpiecznych” osób skutkujące np. wywózkami na Sybir

          – przez sporą część filmu wysłuchujemy litanii ukraińskich skarg na prześladowania, jakich jakoby nieustannie doświadczają ze strony polskiej, czemu nikt nie usiłuje zadać kłamu

          – brak jest jakiegokolwiek nawiązania do wcześniejszej antypolskiej działalności ukraińskich szowinistów w II RP oraz to co wspominałem wcześniej – w filmie zdecydowanie zabrakło scen ukazujących, że mordowanie Polaków na Wołyniu było akcją zaplanowaną dużo wcześniej na szczeblu politycznym, szczegółowo opracowaną od strony militarnej i logistycznej, w którą aktywnie zaangażowało się też chłopstwo ukraińskie.

          – jednostronny ponury wizerunek tym razem polskiej kresowej wsi – Smarzowski przerysowuje po raz kolejny obraz Polaków

          itd.

    • Marian

      8 lipca 2018 at 21:43

      Nie można w ciągu 2 godzin zarejestrować tego, co działo się na Wołyniu w l. 1939-44. Nie żartujmy.
      Film Smarzowskiego jest pewną wizją artystyczną, skrótem, wyborem epizodów, które rzekomo są reprezentatywne. A tymczasem wielu świadków tamtych wydarzeń twierdzi, że nie są.
      Po pierwsze film „Wołyń” Smarzowskiego zdaje się całkowicie pomija rolę Niemców w tych wydarzeniach. A przecież to Niemcy jako okupanci mieli obowiązek zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej na okupowanym terenie.
      Po drugie, zdaje się, że ten film pomija także odpowiedzialność Rosjan, gdyż wywózka na Syberię elit polskich z tego terenu uniemożliwiła skuteczną samoobronę.
      Po trzecie, film „Wołyń” Smarzowskiego pomija rolę Żydów w mordowaniu Polaków, zwłaszcza jesienią 1939 r., co też doprowadziło do tego, że Polacy na Wołyniu byli bezbronni.
      Obawiam się, że główne przesłanie tego filmu jest takie: „jak było tak było, ale Polacy sami sobie winni”. – Nie dziwię się, że taką narracją mają Ukraińcy z UPA, ale mam swoje zdanie w tym temacie.
      A jeśli pani Siemaszko też tak twierdzi, to tylko umacnia we mnie przekonanie, że Polacy z Kresów mają ograniczone widzenie świata.

      • Kazimierz S

        8 lipca 2018 at 21:55

        „jak było tak było, ale Polacy sami sobie winni” – och, gdyby dostrzegli to rządzący ;). A na poważnie: wtedy (wtenczas i dzisiaj) nie wspieraliby banderowców i nie pozwolili na rozbrojenie naszego narodu.

  9. Piotrx

    8 lipca 2018 at 20:37

    Przebieg eksterminacji ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach czterdziestych
    XX wieku – dr .Lucyna Kulińska

    /fragmenty/

    …. Osobną, jakże dramatyczną kartą, były masowe wysiedlenia
    polskiej inteligencji kresowej i polskich osadników w latach 1940–1941.
    Formalnie dzieło władz bolszewickich – faktycznie inspirowane przez te
    ukraińskie elementy nacjonalistyczne, które postanowiły wykorzystać
    nadarzającą się okazję, by rękami okupantów pozbyć się Polaków i
    przejąć ziemię z dobytkiem zesłanych w głąb Rosji…

    …..Przywołajmy artykuły z ukazujących się w omawianym czasie
    oficjalnych ukraińskich organów prasowych. W „Ukraińskim Słowie” w
    numerze 9 z 10 sierpnia 1941 można przeczytać:

    „…Międzynarodowa zgraja jaką tworzył naród polski składający się ze zdrajców innych narodów […] Duchowo ograniczone jednostki bez charakteru […] które
    odpadają przy zdrowej selekcji z poszczególnych narodów i kończą
    pożałowania godny swój żywot za kratami czy innym śmietniku […] w
    Polsce kończyli inaczej, stawali się Polakami, którym powierzano bardzo
    często ster życia publicznego […] Wszyscy Żydzi zbratali się z Polakami,
    aby zniszczyć wszystko co ukraińskie…”. W kolejnych numerach
    ukazywały się wezwania by zakazywać Polakom mówienia na ulicach po
    polsku. Oburzano się, że Polacy ośmielają się w urzędach mówić po
    polsku i rozwijano wywody o sojuszu „polsko-komunistyczno-
    żydowskim”, który chce utrzymać swój stan posiadania i tym samym
    „podważa zdolność obronną państwa niemieckiego”

    Stale podkreślano przy tym, że dla Ukraińców nie do zniesienia jest fakt powoływania przez niemiecką administrację (jak w całym Generalnym Gubernatorstwie) do pracy Polaków – fachowców .Co gorliwsi ukraińscy nacjonaliści nawoływali nawet do stworzenia gett dla Polaków. Do takich działań nawoływał też Ukraiński Centralny Komitet (UKC) w Krakowie, a sam Wołodymyr Kubijowicz kilkakrotnie zwracał się do władz niemieckich o wysiedlenie Polaków z Generalnego Gubernatorstwa i sprowadzenie w ich miejsce Ukraińców…..

    …W roku 1942 Niemcy, przy decydującej pomocy policji ukraińskiej i
    samych nacjonalistów ukraińskich, unicestwili kresowych Żydów. Ta
    zbrodnia poprzedzała bezpośrednio mordy ludności polskiej.
    Rok 1942 charakteryzuje także rosnąca stale ilość napadów na polską
    ludność Wołynia i Małopolski Wschodniej. W tym czasie zabijani byli
    przez banderowców przede wszystkim leśnicy i ich rodziny oraz ostatni,
    nie wywiezieni w głąb Rosji przedstawiciele polskich elit, ludzie, którzy
    mogliby być z racji wykształcenia, pełnionych przed wojną państwowych
    czy społecznych funkcji przywódcami polskiej ludności na prowincji…

    …Na Wołyniu masowe mordy dotknęły przede wszystkim polską
    ludność wiejską, rozproszoną wśród Ukraińców po kilka rodzin w jednej
    wsi i nieliczne wsie czysto polskie. Mordowano w sposób okrutny
    wszystkich od niemowląt do starców. Szanse na ratunek były niewielkie
    jeśli się zważy, że na wsi wołyńskiej na jednego Polaka przypadało
    pięciu Ukraińców, a inteligencja, która mogłaby pomóc i zorganizować
    ludzi do obrony została zdziesiątkowana lub wywieziona przez Rosjan.
    Ukraińcy znali każdy krok swych polskich sąsiadów. Ponadto aby
    skuteczniej wytępić Polaków, namawiano ich obłudnie do pozostania we
    wsi, kiedy jedyną szansą ratunku była ucieczka do miasta.

    Jedną z przyczyn tak wysokich strat polskich było to, że ludności polskiej nie
    mieściło się w głowie, jaki los został im przeznaczony przez Ukraińców.
    Że ktoś przyjdzie do ich domu, obrabuje i bez przyczyny wymorduje całą
    rodzinę. Po co? Dlaczego? Przecież nie czuli się niczemu winni, nic
    złego nikomu nie uczynili. Dlatego nie chcieli do końca opuszczać swych
    gospodarstw. Kiedy wreszcie do wioski wpadali mordercy, ci którzy
    ocaleli z pogromów, uciekali w lasy, na bagna, ukrywali się w zbożu,
    krańcowo wyczerpani, głodni i zmaltretowani. Częstokroć i ten ratunek
    okazywał się nieskuteczny, bo lasy i pola przeczesywali oprawcy.
    Nierzadko, po pogromie nacjonaliści ukraińscy ogłaszali, że napad
    wykonany był „przez pomyłkę” przez nieznanych sprawców i więcej nic
    takiego się nie powtórzy. A to w celu skłonienia ocalałych do powrotu.
    Tymczasem powracających najczęściej już następnej nocy zabijano. Z
    tym chyba najtrudniej pogodzić się czytając wspomnienia i raporty.
    Czasami Ukraińcy ukrywali swych sąsiadów lub krewnych – Polaków.
    Ale gdy wychodziło to na jaw, byli bez litości mordowani za okazane
    serce.

    W niektórych polskich miejscowościach próbowano ratować się
    organizując samoobrony, choć najczęściej z powodu braku broni ich
    działalność ograniczała się do wystawiania wart i ostrzegania
    mieszkańców przed napadem. Dopiero późnym latem 1943 roku, kiedy
    większość powiatów Wołynia została odpolszczona, Armia Krajowa
    przystąpiła do organizowania, głównie z młodzieży, oddziałów
    partyzanckich, które wspomóc miały ostatnie broniące się przed
    upowcami samoobrony. Cały Wołyń został spustoszony. Jeszcze przed
    wkroczeniem Armii Czerwonej Polacy zostali na tym terenie we wsiach
    większości okrutnie unicestwieni, ich dobytek spalony lub zrabowany. ….

    Główną przyczyną bezbronności wobec masowego ludobójstwa był
    czynnik psychologiczny. Ludzie żyjący od lat wśród swych sąsiadów
    Ukraińców powiązani z nimi dobrymi stosunkami sąsiedzkimi, często
    przyjaźnią i więzami rodzinnymi, musieli w krótkim czasie przełamać w
    swojej świadomości stereotyp gotowego do współpracy sąsiada,
    przyjaciela czy powinowatego, aby ujrzeć w nim wroga niosącego
    śmiertelne zagrożenie. W wielu wypadkach do takiej przemiany nie
    doszło. Ludzie oszukiwali się, że dochodzące wieści dotyczą jakichś
    innych wiosek, gdzie być może Polacy coś przewinili ukraińskim
    sąsiadom. Ginęli więc zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska
    nierzadko śmierć spotyka ich z ręki dobrego znajomego, czy krewnego.
    Liczenie na powiązania rodzinne okazywało się zawodne, bo upowcy
    mordowali nie tylko Polaków, ale i Ukraińców, szczególnie
    odmawiających wymordowania swych polskich współmałżonków i dzieci…..

    ….Wszelka obrona była bezcelowa, gdy nie tylko Ukraińcom, ale także
    dwóm pozostałym okupantom sytuacja taka ze wszech miar
    odpowiadała. Każdy z nich dążył do wyniszczenia ludności polskiej. Nie
    było więc dobrych rozwiązań. Samoobrony nie były wystarczająco silnie
    uzbrojone – o to zadbał okupant niemiecki. Tak charakteryzował to autor
    jednego z raportów opisujących sytuację w Małopolsce Wschodniej:

    „…Przewaga Ukraińców wobec żywiołu polskiego jest tak przygniatająca,
    że Polacy skutecznie bronić się nie mogą. Tylko tam, gdzie Polacy są w
    znacznej większości, organizowanie obrony może mieć widoki
    powodzenia, lecz i to nie zawsze, ponieważ w tych wypadkach Ukraińcy
    występują w znacznej sile, przy odpowiednim uzbrojeniu, którego
    Polakom brak […] Ukraińcy są dobrze zorganizowani, mają na swoje
    usługi całą policję ukraińską. Dlatego wymienione wypadki skutecznej
    obrony (Jacowce, Kołtów, Łuka, Kozaki itp) należy raczej przypisać
    indywidualnej inicjatywie. Również zamiarów odwetowych ze strony
    polskiej nie można w tych warunkach traktować poważnie…”87
    .

    Polskie władze podziemne popełniły liczne błędy, jeśli chodzi o
    ową tragedię. Kiedy Polskie Państwo Podziemne oficjalnie ogłosiło
    współpracę z sojusznikiem naszych sojuszników – Rosją sowiecką –
    wyrok na istniejące jeszcze samoobrony został wydany. Niemcy dali
    nacjonalistom ukraińskim wolną rękę w tępieniu Polaków, mało tego,
    zaczęli dostarczać im broń. Jest jednak faktem, że w swych działaniach
    Polacy byli skrępowani umowami koalicyjnymi, natomiast Ukraińcy, bez
    skrupułów manewrując między dwoma okupantami, wykonali za ich
    przyzwoleniem plan w stu procentach – usunęli fizycznie ludność polską
    z Kresów. Wobec trzech wrogów ludność polska była bezradna.

    To, że pod groźbą nieuchronnej śmierci musiała oddawać się czasem pod
    opiekę okupantów, jest dzisiaj używane jako argument o rzekomej
    „współpracy”. Jest to skrajna hipokryzja i nieuczciwość. Konieczność
    szukania ratunku u wrogów świadczy jedynie o tym, że ukraińscy
    nacjonaliści swym bestialstwem przebili wszystkich.
    Społeczność kresowa czuła się rozgoryczona obojętnością
    mieszkańców Polski centralnej, a przede wszystkim władz państwa
    podziemnego. Dotyczy to także braku reakcji na ukrywanie się w GG
    Ukraińców winnych zbrodn

  10. Moks

    8 lipca 2018 at 23:59

    Właśnie godzinę temu była debata w TVP1 na temat ludobójstwa na Wołyniu. Brała w nim udział jedna z największych ekspertek w naszym kraju w tematyce ludobójstwa na Wołyniu Pani dr Ewa Siemaszko i powiedziała w tej debacie, że film Smarzowskiego znakomicie oddaje realia i to co się tam działo. A Pan Bodakowski…no cóż, już co najmniej od ponad dekady znajduje się w hali odlotów, czego kolejnym dowodem powyższe jego wypociny…

    • Marian

      9 lipca 2018 at 06:30

      Gdyby zapytać chłopskie dziecko spod Grunwaldu w 1410 r. jak wyglądała bitwa, to na pewno miało by swoją opowieść „jedynie słuszną” bo „widziało na własne łocy” jak było.
      Ale zawodowi historycy robią wykopaliska, badają dokumenty z wielu źródeł i ustalają FAKTY, a nie dziecięce wspomnienia, w których szczekający pies ma takie same znaczenie, co dywizja wojska przejeżdżająca daleką drogą.
      W dziecięcych wspomnieniach głównymi oprawcami są Ukraińcy, a Niemcy to niby wyzwoliciele i obrońcy, tak?
      Fakty są inne – to Niemcy i Rosjanie w 1939 r. zniszczyli polskie państwo, a wcześniej szczuli Ukraińców na Polaków. itd. itd.
      – Nie ma mojej zgody na pisanie narodowej historii widzianej oczami zastraszonych małych dzieci ocalałych z pogromu. – Jesteśmy narodem z tysiącletnią historią stać nas na badania historyczne i obiektywny opis i ocenę tamtych wydarzeń.
      Pani Siemaszko stara się być gwiazdą… no cóż, każdy chce zaistnieć medialnie.

      • Marian

        9 lipca 2018 at 06:41

        Gdyby Niemcy chcieli powstrzymać ukraińskie zbrodnie na Wołyniu to wystarczyło by powiesić 10 bojowców UPA na rynku w dzień targowy i pogromy ustały by jak za dotknięciem cudownej różdżki. – Niemcy tego nie zrobili, raczej popierali ukraińskie zbrodnie.
        Gdy w listopadzie 1939 r. dwóch żołnierzy niemieckich zginęło w Warszawie z rąk kryminalistów, Niemcy potrafili rozstrzelać 100 przypadkowo wyciągniętych z domu Polaków – dla przykładu. – A więc można? Można.
        Smarzowski niech robi filmy o kur***ch i burdelach… ma do tego oko
        Do normalnych Polaków apeluję: nie upijajmy się krwią ofiar z Wołynia, jesteśmy narodem z tysiącletnią (co najmniej) kulturą i stać nas na obiektywny osąd tamtych wydarzeń.

    • MP

      10 lipca 2018 at 12:16

      Wypociny….tak, to idealne określenie

  11. Wojtek

    9 lipca 2018 at 00:33

    Smarzowski i polski patriotyzm? Bez jaj, nie ma takiej opcji.

  12. Tg

    9 lipca 2018 at 08:53

    Film pokazuje też jak Polacy
    byli obojętni wobec masowej eksterminacji Żydów dokonywanych przez
    Niemców i ukraińskich kolaborantów. ???????????WTF?????????? Czy autor ma za grosz pojęcia co myśleli wtedy ludzie???jak byli bezbronni ????czy autor rzuci się z nożem na grupę SS by ratować żydów???

  13. Aga

    9 lipca 2018 at 09:06

    Ale brednie. Wątpię żeby autor tego bełkotu w ogóle oglądał film. Szczęśliwa żona Ukraińca to nie koleżanka Zosi tylko siostra. Skiba nie gwałcił żony (a piszę to jako kobieta), ona niechętnie wypełniała małżeński obowiązek (przypomnę- to był 39 rok). Którzy ukraincy są ukazania pozytywnie – może ten który faktycznie chciał zgwałcić Zosię?Pokazano Żydów cieszących się na wejście Sowietów, pokazano chwiejność Ukraińców i chęć służenia każdemu kto da im własne państwo. Scena odwetu Polaków była przerysowana pewnie po to by ukazać jak zło może się rozprzestrzenić i obrócić się przeciwko każdemu. Pokazano wywózki „kułaków” i inteligencji, pokazano, że nawet Niemcy bali się dzikich rezunów. Historia przebrania się bandy ukraińskiej za Sowietów to nie żadna bajka , a fakt (tak wymordowano wieś Parośla, a partyzantka sowiecka często pomagała Polakom (choćby w samoobronie w Przebrażu).Człowiek, który pomógł Żydom się ukryć, a później zabił był przecież ukraincem- Hawryluk. Nieścisłości w „artykule” jest więcej, naprawdę aż żal czytać coś takiego. A że pokazano polski antysemityzm, poczucie wyższości nad Ukraińcami, bierność, pewien romantyzm , często zły charakterów u Polaków pokazuje tylko , że film nie jest czarno biały i przedstawia prawdę.

  14. 27WDPAK

    9 lipca 2018 at 10:18

    Autor tego tekstu powinien zostać zatrudniony w roli propagandysty przez ambasadę Ukraińską.

    Na Wołyniu działała 27 Wołyńska Dywizja Piechoty Armii Krajowej wspierana przez sowiecką partyzantkę.

    Pomoc radziecka dla polskiej samoobrony

    Rozwój sytuacji na Wołyniu wymusił na stronie radzieckiej jeszcze bardziej przychylne stanowisko wobec tamtejszych Polaków niż pierwotnie zakładano. Okazało się bowiem, że oparciem dla partyzantki radzieckiej jest tylko część ludności ukraińskiej, a reszta sprzyja banderowcom i UPA. Dlatego w kwietniu 1943 roku KC WKP(b) i Centralny Sztab Ruchu Partyzanckiego wydały dyrektywę, która nakazywała dowódcom radzieckich zgrupowań partyzanckich na Wołyniu okazywanie Polakom wszelkiej pomocy przy organizacji oddziałów oraz wyposażaniu ich w broń i amunicję. W ten sposób rozpoczęto formowanie proradzieckiego polskiego ruchu partyzanckiego.

    • Marian

      11 lipca 2018 at 19:39

      Wołyńska Dywizja Piechoty… – dowództwo AK zabrało z wiosek Wołynia najlepszych obrońców, a potem Rosjanie wysłali ich na Sybir.
      Krótka prosta opowieść o naiwności i kolejnej zdradzie…

  15. ziemianka

    9 lipca 2018 at 12:13

    Gdyby „antypolskość” filmu orzedstawiona przez pana Bodakowskiego była faktem, na Ukrainie wyświetlano by
    go w pierwszej kolejności, a tam jest absolutny zakaz…Chylę czoła przed wiedzą przedstawioną przez komentujących powyżej internautów, dziękuję Bogu za gigantyczne dzieło Siemaszków, pisarza Srokowskiego i wielu innych polskich patriotow.

  16. obserwator

    9 lipca 2018 at 17:54

    „Polakom nie chciało się nawet skorzystać z oferty Niemców i wziąć od nich
    broń (broni brać zakazała AK).”
    Gdyby to zrobili, to dzisiaj byli by nazwywani: kolaborantami, antysemitami, zdrajcami i folksdojczami, oczywiście przez jedynych słusznych „patriotów”.

  17. Tomasz

    9 lipca 2018 at 20:01

    Na banderowskiej Ukrainie jest zakaz dystrybucji filmu Wołyń .Bo jest przedstawiona prawda o szowinistach Ukraińskich którzy wydawali Polaków NKWD ,Mordowali Polaków Żydów ,Ormian ,Ukraińców którzy pomagali Polakom .Kolaboranci III Rzeszy U P A O U N Waffen SS GALIZEN pułk SS „CHŁACZYNA”I Odział chmptsztumfirera Kamińskiego szowinisty ukraińskiego pacyfikującego Wolę w Warszawie w czasie Powstania Warszawskiego.Obóz dzierżawców patriotyzmu wchodzi w tyłek banderowskiej Ukrainie .

    • Tomek

      14 lipca 2018 at 18:03

      Tomaszu, Kamiński był ze strony ojca Polakiem, a ze strony matki Niemcem. Sam uważał się za Rosjanina. Z Ukrainą nic wspólnego nie miał.

  18. klioes vel pislamista

    9 lipca 2018 at 20:29

    Dentysta-faszysta

    Bernt Herlitz (ze Stirlitzem jawne podobieństwo!)
    Popełnił przeokropną anty-RODO zbrodnię:
    Ujawnił ile średnio syryjskie maleństwo
    Ma lat… (Przecież odmładzać się jest w świecie modnie!)

    Sąd szwedzki z wyprzedzeniem, na jakie przystało
    Szpicy postępu, skazał rasistowską mendę
    Na czterysta tysięcy koron grzywny… Mało!
    Dentysta stracił pracę. Ja tracić nie będę:

    Opiszę całą podłość czynu szpiegowskiego!
    To rasista! A skoro rasista, to razem
    Ksenofob i faszysta! I wróg wybranego
    Narodu!… (Posługiwał się w swej pracy gazem!!!)

    A skoro, jak dowiodłem zupełnie niezbicie,
    Jest antysemitnikiem (więc i homofobem),
    To jest …POLONOFILEM!!!… Już jasno widzicie
    Wskroś zbrodnię! (Co dowiodłem dedukcji sposobem.)

    https://ndie.pl/dentysta-ujawnil-prawdziwy-wiek-przebadanych-imigrantow-stracil-prace-dostal-olbrzymia-kare/

  19. Norbi

    10 lipca 2018 at 05:28

    O to chodzi w prawdziwie skutecznej propagandzie. O przekaz do PODŚWIADOMOŚCI.

  20. Piotrx

    11 lipca 2018 at 17:33

    Szkoda że reżyser nie uwzględnił tzw. tła stosunków polsko-ukraińskich w II RP które bardzo dobrze pokazuje dr Lucyna Kulińska w swojej pracy:

    „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939″

    Uniknął by wielu uproszczeń i przekłamań w swoim filmie

    …W wieku XIX pod zaborem austriackim „Zoria Hałyćkaja” zachęcała do wytępienia „polskich panów”, pouczała chłopów, jakich narzędzi mają używać do walki – pali, drągów, toporów i siekier. Dnia 31 lipca 1848 r. na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie użyto po raz pierwszy jakże popularnego później hasła: Lachy za San. Z takim bagażem Ukraińcy weszli w przełomowy dla dziejów tej części Europy Środkowej okres wojen światowych.
    Krzysztof Łada po dokładnym przeanalizowaniu piśmiennictwa głównych działaczy OUN dowiódł, że idea eksterminacji Polaków oraz wyrzucenia pozostałej przy życiu ludności z reszty ziem „Wielkiej Ukrainy” była bardzo popularna wśród ukraińskich elit politycznych już w pierwszej połowie XX w. Po raz pierwszy pojawiła się w publicystyce politycznej działacza nacjonalistycznego Mykoły Michnowśkiego. Poniżej zostanie zaprezentowana w skrócie istota wywodu Krzysztofa Łady dotyczącego kształtowania się myśli eksterminacyjnej wśród nacjonalistów ukraińskich. Na wstępie autor omawia treść broszury Samostijna Ukrajina zawierającej przemówienie Mykoły Michnowśkiego, w którym ten zapowiedział już na początku, że rozpoczyna się aktualnie piąty akt wielkiej historycznej tragedii zwanej „walką narodów”. Jest to walka „narodów zniewolonych” przeciw „narodom gnębicielom”. Jego zdaniem tylko „jednoplemienne państwo” jest w stanie zagwarantować rozwój duchowy i materialny dobrobyt.
    Autor podkreślał: „jako ostatni wchodzimy na historyczną arenę i albo zwyciężymy, albo zginiemy”. Tę deklarację naśladowali później działacze OUN. Ostatnie słowa przenikniętego ksenofobią manifestu przytoczonego przez Krzysztofa Ładę zawierają groźby, które stały się politycznym credo dla przyszłych pokoleń nacjonalistów: „Niechaj tchórze i odstępcy idą, jak dotąd szli do obozu naszych wrogów, nie ma dla nich miejsca wśród nas i my ogłaszamy ich zdrajcami ojczyzny. Ten, kto na Ukrainie nie z nami, ten przeciwko nam. Ukraina dla Ukraińców i dopóki choć jeden wróg cudzoziemiec zostanie na naszym terytorium, nie mamy prawa złożyć broni”.
    Program ten został przedstawiony w tak zwanych 10 Przykazaniach i niewątpliwie posłużył jako wzór dla Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty:
    1. Jedna, jedyna, niepodzielna, niepodległa, wolna, demokratyczna Ukraina – republika ludzi pracujących. Oto narodowy ogólnoukraiński ideał. Niech każde ukraińskie dziecko pamięta, że narodziło się ono na ten świat, by spełnić ten ideał.
    2. Wszyscy ludzie są twoimi braćmi, ale Moskale, Lachy, Węgrzy, Rumuni i Żydzi – to wrogowie naszego narodu, dopóki oni panują nad nami i wyzyskują nas.
    3. Ukraina dla Ukraińców! Wygoń więc zewsząd z Ukrainy obcych – gnębicieli.
    4. Zawsze i wszędzie używaj ukraińskiego języka. Niech ani twoja żona, ani twoje dzieci nie kalają twojego domu mową obcych – gnębicieli.
    5. Szanuj działaczy rodzinnego kraju, nienawidź jego wrogów, znieważaj przechrztów – odstępców, a będzie dobrze całemu twojemu narodowi i tobie.
    6. Nie zabijaj Ukrainy swoją obojętnością dla ogólnonarodowych interesów.
    7. Nie stań się renegatem – odstępcą.
    8. Nie okradaj własnego narodu pracując dla wrogów Ukrainy.
    9. Pomagaj swojemu rodakowi przed innymi. Trzymaj się kupy.
    10. Nie bierz sobie żony z obcych, gdyż twoje dzieci będą twoimi wrogami; nie przyjaźń się z wrogami naszego narodu, bo tym dodajesz im siły i odwagi; nie zadawaj się z gnębicielami naszymi, bo zostaniesz zdrajcą.
    To porażające credo miało za zadanie wzniecanie nienawiści jako narzędzia w walce o niepodległość. Potwierdzenie takiej interpretacji znajdziemy także w innych dokumentach. Ubolewano w nich, że w wielu „ukraińskich” miastach element ukraiński jest w mniejszości i, jak to podkreślano, zdany na łaskę zajd – przybłędów. Kolejne punkty programu nie pozostawiają wątpliwości, że walka miała być totalna i wymierzona przeciwko wszystkim nie-Ukraińcom, niezależnie od pozycji społecznej.
    Analiza piśmiennictwa Michnowśkiego wskazuje, że postulował on „gonić zewsząd z Ukrainy” całą ludność nieukraińską, w myśl zasady. „Ukraina i jej dobra tylko dla Ukraińców, a nie dla obcych”. W broszurze Sprawa robotnicza w programie UNP stanowczo stwierdził, że naród, który nie czuje nienawiści do swoich gnębicieli, stracił poczucie moralności i jest już niezdatny do obrony swoich praw wobec innych narodów, a taki naród powinien umrzeć. Kończy ten wątek dobitnym: „Kto nie broni się, tego atakują i pożerają”.
    Idea skrajnego nacjonalizmu opartego na solidarności plemiennej i nienawiści do obcych została więc zasiana. Swoich wyznawców znalazła w Galicji Wschodniej w początkach XX w, tam zagnieździła się i bujnie rozkwitła. Agitacja miała nakłaniać Ukraińców do nieposłuszeństwa władzom i ustawom oraz krzewić nienawiść do Polski i Polaków. W jednym z artykułów czytamy: „Nie uznajemy obcego państwa na naszych ziemiach. Jeżeli nie uznajemy państwa okupanta, to jasnem jest, że nie uznajemy żadnych jego ustaw. […] Prowadzimy walkę nie z systemem rządzenia w państwie polskiem, a z całem Państwem Polskiem i polskim narodem”.
    Te same treści niosła inna broszura OUN Nasza walka, jej cel, droga i metoda. Czytamy w niej: „Naszym narodowym wrogiem, który nas niszczy i nie dopuszcza do stworzenia samodzielnego państwa, są nie tylko urzędy stojące na czele państw, które okupują nasze ziemie i ujarzmiają nas, Ukraińców. Naszymi wrogami są i ci, z woli których te urzędy panują, konkretnie mówiąc w Polsce – Polacy”, dalej zaś: „Nie ma różnicy w stosunku rządu polskiego i narodu polskiego, do Ukraińców — dlatego też nie może być różnicy w traktowaniu ich przez Ukraińców”.
    Tak więc celem działań nacjonalistów ukraińskich było usunięcie Polaków (podobnie jak i innych „czużeńców”) z terytorium, jakie określali mianem „Wielkiej Ukrainy”, liczącego według nich ok. 1200 tys. km2 i rozciągającego się gdzieś pomiędzy Czeczenią a Krakowem.
    Najbardziej znaczącą rolę w propagowaniu nienawiści odegrał czołowy ideolog nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncow. Zamieszczał on swoje artykuły zarówno w pismach legalnych, jak i nielegalnych pod własnym nazwiskiem lub pseudonimami. Dwa lata po zakończeniu II wojny światowej były nacjonalista Mychajło Demkowicz-Dobrianśkyj określił Doncowa jako „człowieka, który wyzwolił zwierzę w Ukraińcu” i „uświęcił amoralność w walce politycznej”. Ogłoszona w roku 1926 przez Doncowa w pracy Nacjonalizm doktryna nacjonalizmu ukraińskiego wywarła potężny wpływ na kształtowanie się postaw młodych Ukraińców zamieszkujących Małopolskę Wschodnią. Doncow był przez nich uznawany niemal za proroka. Jego stosunek do religii, do świata wartości absolutnych był wrogi. W to miejsce wprowadził tezę o amoralności w nacjonalizmie jako głównej zasadzie swej ideologii. Warto tutaj wspomnieć o rozważaniach Józefa Łobodowskiego na temat ideologii Doncowa zamieszczonych na łamach „Zeszytów Historycznych”. Jest faktem, że najbardziej bezwzględni przywódcy nacjonalizmu ukraińskiego Bandera i Szuchewycz wychowali się na pracach Doncowa, ba, traktowali je jak biblię. Główne znaczenie Doncowa polegało na tym, że jego tezy propagandowe pozwoliły wychować nowy typ bojownika – żądnego odwetu, nienawidzącego wszystkiego, co obce.

  21. Piotrx

    11 lipca 2018 at 18:08

    „Efekt Lucyfera, czyli rzecz o wyjątkowo okrutnym mordowaniu Polaków przez banderowców”

    prof. Czesław Partacz

    Motto do wystąpienia na Konferencji:
    „Nikt nie wejdzie do Nowego Porządku Świata, kto nie złoży przysięgi oddawania czci Lucyferowi.
    Nikt zatem nie wejdzie do Nowej Ery, jeśli nie przejdzie Lucyferycznej inicjacji.”
    David Spangler, Dyrektor Inicjatywy Planetarnej Organizacji Narodów Zjednoczonych

    Po 72 latach od zakończenia II wojny światowej, temat popełnionych w jej czasie zbrodni ludobójstwa i „wypędzenia” rodzimej, autochtonicznej ludności polskiej na Kresach Wschodnich i Zachodnich, cały czas „drzemie” w polityce i świadomości dużej części Polaków i wielu państw Europy. Jest to wynik mizerii politycznej elit III RP oraz celowej polityki historycznej dwóch europejskich państw, znów wkraczających na starą drogę imperializmu: Niemiec i Rosji oraz coraz bardziej gloryfikującej działania OUN-UPA Ukrainy. Elity rządzące Polską do tej pory nie zechciały wypracować polityki historycznej, ponieważ losy kresowian złożyli na ołtarzu polityki giedroyciowsko-antyrosyjskiej. Musimy pamiętać, że pamięć o faktach uległa po latach pewnemu wykrzywieniu i przekłamaniu.

    Dlatego przypominanie istoty tej prawdy o genocidum atrox jest powinnością najwyższej wagi narodowej i państwowej oraz wypełnieniem powinności zachowania pamięci wobec pokoleń które już odeszły z tego świata. Relatywizowanie przeszłości może bowiem sprowadzić młode pokolenia na manowce, a nawet do strasznego nieszczęścia ze strony agresywnego, neonazistowskiego neobanderyzmu, mającego w swoim programie roszczenia terytorialne wobec państw sąsiadujących z Ukrainą, w tym i Polski. Moralno – prawną ocenę sprawy przynależności do Polski Ziem Odzyskanych, które niby dostaliśmy za utracone Kresy Wschodnie na rzecz Związku Sowieckiego dobrze scharakteryzował niemiecki pisarz, były żołnierz Waffen-SS Günter Grass. Powiedział on : „Rozpoczęliśmy wojnę, prowadziliśmy ją w sposób zbrodniczy i przegraliśmy ją. Ceną za to jest utrata prowincji oraz ból ludzi, którzy stracili swoją ojczyznę”. Cóż możemy powiedzieć na to my – Polacy, o naszych Kresach Wschodnich? My nie rozpoczęliśmy wojny, nie prowadziliśmy jej w sposób zbrodniczy, oficjalnie wygraliśmy ją. W uznaniu zasług i męstwa na frontach Wschodu, Zachodu i Północy Europy zapłaciliśmy „utratą prowincji wschodnich, ludobójstwem Polaków dokonanego przez OUN-UPA oraz specjalne służby Związku Sowieckiego i III Rzeszy Niemieckiej jak i bólem ludzi, którzy stracili swoją małą ojczyznę”.[1]

    Obecnie, mimo braku klimatu politycznego w Polsce, jesteśmy świadkami powolnego ale nieuchronnego wyjaśniania przemilczanych przez lata zbrodni banderowskich, a nowo powstające w Polsce prace naukowe, czy nawet film fabularny Wojciecha Smarzewskiego pod roboczym tytułem „Nienawiść” mimo braku wsparcia finansowego państwa, przywracają społeczeństwu celowo zagubioną prawdę o przeszłości. Musimy jednak cały czas pamiętać, że pojednanie oparte na niepamięci i ukraińskiej gloryfikacji integralnego nacjonalizmu, prowadzi do recydywy. Stało się to szczególnie widoczne za rządów Petra Poroszenki, kiedy to m.in. zabójstwa dziennikarzy, demaskatorów zbrodni nacjonalistów stały się w państwie ukraińskim prawie normą. Zafałszowana historia jest matką opartej na glinianych nogach polityki. Powoli tak się staje w relacjach Polski z Ukrainą, mimo niewiele znaczących gestów, takich jak na przykład nadanie tytułu honorowego doktora honoris causa prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu przez władze Uniwersytetu im. Iwana Franko we Lwowie.

    Mimo wielu publikacji naukowych i publicystycznych, cały czas aktualne są wieloaspektowe pytania: dlaczego ukraińscy nacjonaliści i czerń wiejska mordowali Polaków i dlaczego były to mordy tak wyjątkowo okrutne, wręcz niespotykane w kulturze europejskiej. Dlaczego mordowano księży katolickich, leśników czy zwykłych chłopów. Dlaczego wśród ofiar ludobójstwa szalejącego na ziemiach kresowych województw było aż tak wielu księży katolickich, których zabijano w sposób szczególnie okrutny i wyrafinowany [2].Do dzisiaj znamy odpowiedź tylko na niektóre pytania, ponieważ brak było współpracy ze stroną ukraińsko-halicką. Polacy małopolscy nie mieli nadziei na jakąkolwiek pomoc i zrozumienie ze strony duchowego przewodnika Ukraińców halickich, metropolity i arcybiskupa greckokatolickiego Andrija Szeptyćkiego.W jednym z dokumentów proweniencji kościelnej tych tragicznych czasów, dotyczących metropolity unickiego czytamy: „Do arcybiskupa Szepytć kiego nie ma co pisać, bo stoi na stanowisku, że tego nie robią Ukraińcy, tylko bolszewickie bandy. Jest to oczywiście chowanie głowy w piasek, żeby nie widzieć prawdy”[3].Wielu przedstawicieli kleru greckokatolickiego nie tylko nie powstrzymywało morderców, ale wręcz zachęcało do przestępstw[4]. W dokumentach tego czasu i relacjach światków są na to rozliczne dowody, jak wezwania: „Braty za orużja i ty byty Lachiw, a Boh wam hriwdu wydpustyt”[5], czy śpiewany w czasie procesji Bożego Ciała roku 1943 refren do pieśni i modłów: „rezaj Lachiw, rezaj”. Relacje naocznych świadków mówią o trudnym do wyobrażenia i zrozumienia błogosławieniu przez księży greckokatolickich narzędzi zbrodni, czyli noży, siekier czy wideł. Czyżby to był fanatyzm narodowo-wyznaniowy. Czy współcześni Ukraińcy o tym wiedzą. Na pewno nie. W tych okrutnych miesiącach II wojny światowej tryumfował nie etos humanizmu chrześcijańskiego, ale raczej etos ukraińskiego didka, czyli pospolitego diabła i wspomnienia legendarnych rzezi kozacko-hajdamackich z przed wieków. Pewną rolę odgrywała pamięć o hulaniu z Lachami podczas wojny 1918-1919 o Lwów i Galicję Wschodnią.

    Zbrodnie żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej (UHA) nie zostały w pełni ukarane. A bezkarność rodzi następne, jeszcze potworniejsze zbrodnie. Dlatego zapewne dochodziło w latach II wojny światowej do bezpośredniego udziału kapłanów greckokatolickich (często byłych oficerów UHA), ich dzieci i najbliższych krewnych w mordach[6]. Były to przypadki na tyle częste, że po wojnie organizacje podziemne próbowały przeprowadzić ankietę wśród ocalałych z rzezi kresowian na ten temat[7].Jak podaje Aleksander Korman, niektórzy historycy ukraińscy nazywają księży unickich cementem lub spoiwem bohaterskiej UPA.[8]Jeżeli przeanalizujemy tylko jedną z wielu monografii Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu pt: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946 autorstwa Szczepana Siekierki, Henryka Komańskiego i Eugeniusza Rózanskiego, to możemy na konkretnych przykładach zobaczyć skrajny stosunek niektórych parochów greckokatolickich diecezji stanisławowskiej do Polaków, ich stosunku do podstawowych kanonów wiary i miłości do Boga i Człowieka, czyli sensu chrześcijaństwa. W monografii tej świadkowie opisują aż 14 księży greckokatolickich i dwóch alumnów z ziem województwa stanisławowskiego.

    Trzech z nich święciło noże, służące do mordowania Polaków[9]. Byli to: ks. Bodak z Doliny, ks. Wołodymyr Sterniuk (mamy nadzieję, że to ktoś inny o tym samym imieniu i nazwisku, niż przyszły biskup greckokatolicki), ks. Zakrzewski z Kut (późniejszy działacz z Kanady i pracownik Radia Swoboda)[10]. Aż trzech księży z tej grupy podczas kazań wzywało do wyplenienia polskiego kąkolu z ukraińskiej pszenicy, czyli, po prostu nawoływało do mordowania bliźnich. Inni skrajni nacjonaliści, jednocześnie księża czy alumni w tej diecezji to: Stepan Kisiełewśkyj z Dobrowłan, pow. Kałusz, proboszcz z Dołhej Wojniłowskiej, pow. Kałusz, ks. Potoćkyj z Zalipia, pow. Rohatyn, ks. Wasyl Dubanowycz ze Stratyna, pow.Rohatyn, ks. Podłysyćkyj z Podmichala, pow. Kałusz, Wołodymyr Kalnyj ze Swaryszowa, pow. Dolina, ks. Sołonynka z Żupania, pow. Stryj, paroch z Trójcy pow. Śniatyń, paroch z Niżniowa pow. Tłumacz i księża z Rozdołu pow. Żydaczów.[11] Byli to księża greckokatoliccy z diecezji stanisławowskiej, kierowanej przecież przez obecnie błogosławionego biskupa Hryhorija Chomyszyna. Wśród hierarchów unickich był to jedyny renesansowy, zachodnioeuropejski humanista, przepojony nie nacjonalizmem ukraińsko-halickim, ale głęboko przemyślaną wiarą katolicką.

    Z perspektywy minionych siedemdziesięciu dwóch lat widzimy, że tylko on jeden spośród biskupów greckokatolickich,po chrześcijańsku, prawidłowo odczytywał znaki czasu. Ukraiński integralny nacjonalizm halicki, czyli po prostu Nazizm oraz Komunizm uważał za powrót do pogaństwa z elementami satanizmu. Uważał też, że przyjęcie chrztu przez Ruś z Bizancjum a nie z Rzymu, było wielkim nieszczęściem dla Słowian Wschodnich, bo doprowadziło to do sytuacji, że podstawowe zasady wiary nie stały się zasadami postępowania wiernych w życiu codziennym.[12]Obrządek przeważył nad sensem i prawidłami ,czyli prawami wiary chrześcijańskiej. Ale byli też tacy księża uniccy jak paroch z Podlisek, pow. Zborów. On widząc mordy UPA, na kazaniu w cerkwi powiedział o UPA: „to żadne wojsko, to plugawa banda, która nie zbuduje żadnej Ukrainy”.[13] Za słowa prawdy został zamordowany przez „bohaterów” z UPA.

    Wszyscy trzej okupanci ziem polskich: komunistyczni Sowieci, socjalistyczno-szowinistyczni hitlerowcy niemieccy i integralni nacjonaliści ukraińscy, starali się, niestety skutecznie, wymordować jak największą liczbę inteligencji polskiej. Do tej polskiej warstwy przywódczej należeli też księża. Banderowcy i czerń wiejska na Kresach południowo-wschodnich zamordowali, często w barbarzyński sposób 148 księży katolickich, 15 zakonników, 4 kleryków, 29 zakonnic, czyli 196 duchownych i zakonnic narodowości polskiej oraz 26 księży greckokatolickich, czyli często swoich rodaków[14] o innych poglądach. Jak napisał w 2009 roku biskup ordynariusz diecezji łuckiej na Wołyniu: Nie chcemy rozdrapywać ran ,które i tak krwawią, nie chcemy też powstania nowych, ale jednocześnie zapominać też nie można. To jest niedopuszczalne, to jest nie do pomyślenia. Chcemy się modlić za tych ,którzy zginęli. Będę zawsze to powtarzał: chcemy dokończyć sprawowanie tych mszy świętych, które niegdyś zostały przerwane i pozostają niedokończone. Ginęli ludzie w kościołach i ginęli księża przy ołtarzach.

    Czy mamy prawo o tym zapomnieć? Mówiąc słowami psalmu: Czy mogę zapomnieć o tobie Jeruzalem? Gdybym zapomniał o tobie, to niech uschnie moja prawica i język przyschnie mi do podniebienia.[15]Słowa te pochodzą z broszury, będącej cząstką wystawy noszącej znamienny tytuł: Niedokończone msze wołyńskie. Martyrologia duchowieństwa wołyńskiego, ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej. Wystawa ta zorganizowana przez Centrum Ucrainicum KUL ,IPN w Lublinie i Katolickie Stowarzyszenie” Civitas Christiana” wędrowała po polskich miastach w latach 2010 -2011. Ukazywała ona min., że podczas sprawowania mszy świętej w Zabłoćcach, pow. Włodzimierz Wołyński, został zamordowany 11 lipca 1943 roku wraz ze 76 parafianami ks. Józef Aleksandrowicz, podobnie ks. Jan Kotwicki w Chrynowie, powiat Włodzimierz Wołyński ze 150 parafianami. Również ks. Konstanty Turzański z Wyszogródka, pow. Krzemieniec został zamordowany podczas odprawiania mszy świętej wraz ze 150 wiernymi w lipcu 1943 roku. Szczególnie okrutną śmierć zgotowali banderowcy księdzu neounickiemu Serafinowi Jarosiewiczowi z Żabcza pow. Łuck. Został on spalony wraz z 4 wiernymi w cerkwi greckokatolickiej, za odmowę przejścia na prawosławie. Taką śmierć przez spalenie wraz ze 150-200 wiernymi neounitami, za odmowę powrotu na prawosławie spotkał siostrę Marię Ossakowską i siostrę Jadwigę Gano w Lubieszowie, diecezji pińskiej, miejscu nauki szkolnej Tadeusza Kościuszki. Natomiast ks. Karol Baran ze Stężarzyc, pow. Włodzimierz został 12 lipca 1943 roku uprowadzony przez banderowców do lasu, związany pomiędzy deskami i przerżnięty piłą. W ostatnim czasie trwa proces beatyfikacyjny męczennika, ks. Ludwika Wrodarczyka, lekarza, zielarza, niezwykle pomagającego ludziom. Został on nocą z 6/7 grudnia 1943 roku porwany z kościoła w Okopach, pow. Sarny i przewieziony do ukraińskiej wsi Karpiłówka. Po brutalnym biciu (krew męczennika była widoczna na ścianach po wielu latach i nie można było jej zamalować), męczennik został wywleczony na dwór. Tam Ukrainki trzymały go za ręce i nogi a banderowiec rozciął ciało i wyrwał drgające serce. Oto serce Lacha, krzyczałbohaterski banderowiec.! Tego typu okrutnych zbrodni, popełnionych na polskich kapłanach, inteligencji, chłopach oraz inaczej myślących i czujących Ukraińcach, czyli po prostu chrześcijanach było wiele, bardzo wiele.

    Tak więc przez strach, przerażenie i wręcz niedowierzanie spowodowane tymi nieludzkimi zbrodniami nasuwają się pytania. Kto i jak, dlaczego, z jakiego powodu mógł dopuścić się tak potwornych zbrodni z piekła rodem? Człowiek, prawosławny, grekokatolik, chrześcijanin ? Na pewno żaden z nich. Na to pytanie zapewne nie byłoby w stanie odpowiedzieć nawet konsylium złożone z lekarzy psychiatrów. Odpowiedź może znać tylko didko, czyli ukraiński diabeł! Aby móc dokonywać tak strasznych, okrutnych zbrodni, człowiek niezależnie od narodowości i religii musiał przezwyciężyć wewnętrzny opór sumienia przed zabijaniem, o ile to sumienie miał.

    Musimy pamiętać, że przed II wojną światową Ukraińcy wołyńscy byli bardzo skomunizowani, czyli już częściowo co najmniej zateizowani. Jeżeli do tego dodamy satanistyczną ideologię ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, przywiezioną z ziem byłej austriackiej Galicji, czyli polskiej Małopolski Wschodniej, to powoli zaczynamy dochodzić do setna sprawy. Tę negatywną przemianę charakteru człowieka psycholodzy nazywają efektem Lucyfera.[16]Zastanówmy się więc nad fundamentalnym pytaniem: „Co sprawia, że niektórzy ludzie czynią zło?”. Lecz zamiast odwoływać się do zakorzenionego w religii dualizmu dobra i zła, czy dobroczynnego lub sprowadzającego na złą drogę wychowania, przyjrzymy się rzeczywistym ludziom wykonującym codzienne czynności, realizujących swoje zadania, próbującym przetrwać w burzliwym tyglu wojennego ludzkiego losu. Postarajmy się zrozumieć przemianę ich charakterów, towarzyszące zetknięciu z potężnymi silami ideologicznymi, często podawanymi przez lokalne autorytety, księży czy nauczycieli. Rozpocznijmy więc od definicji zła. Jeżeli : zło polega na zamierzonym zachowaniu się w sposób, który rani, wykorzystuje, poniża, dehumanizuje lub niszczy niewinne jednostki – lub używaniu swojej władzy i siły systemowej, by nakłaniać lub dać przyzwolenie innym do działania w ten sposób w naszym imieniu. W skrócie, jest to „czynić niedobrze, wiedząc co dobre”.[17]

    Jakie więc mechanizmy wpływają na ludzkie zachowania? Co wpływa na ludzkie myśli i działania? Co sprawia, że część z nas wiedzie moralne i prawe życie, podczas gdy inni staczają się ku niemoralności , występkom i zbrodniom? Czy to, co myślimy o naturze człowieka, opiera się na założeniu, że wewnętrzne determinanty kierują nas na dobrą lub złą ścieżkę? Czy nie jest tak, że zbyt mało uwagi poświęcamy zewnętrznym czynnikom determinującym nasze myśli, uczucia i działania? Do jakiego stopnia jesteśmy wytworami sytuacji, chwili, zbiorowości? I czy istnieje taki czyn, popełniony kiedyś przez kogoś, do którego z absolutną pewnością nigdy nie bylibyśmy zdolni? Jeżeli przywódcy ruchu polityczno-terrorystycznego jakim była OUN, chce zniszczyć wrogi naród, wykorzystuje ekspertów od propagandy (politwychowanyk – czyli oficer polityczny UPA ) do stworzenia programów nienawiści. Czegóż takiego potrzebują obywatele jednego społeczeństwa, by tak bardzo znienawidzić obywateli drugiego, by chcieć ich dręczyć czy nawet zabić? Potrzebna jest do tego „wyobraźnia nienawiści”, psychologiczna konstrukcja, która za pomocą propagandy zostaje zagnieżdżona głęboko w umysłach ludzi, przemieniając tych innych”, czużyńców” we „wroga”. Taki obraz stanowi dla bojówkarza silny motyw działania, ładując jego karabin, ostrząc nóż czy siekierę amunicją nienawiści i strachu. Obraz odrażającego wroga, będącego zagrożeniem dla pozycji jednostek oraz walki narodowowyzwoleńczej. Wytworzona została specyficzna psychoza, która powodowała że matki i ojcowie wysyłali synów do mordowania ludzi innej narodowości lub przekonań.

    Do tego potrzebna była organizacja. Na przełomie stycznia i lutego 1929 r. w Wiedniu działacze ukraińskich organizacji – Ukrajinśkiej Wojskowej Orhanizacji, SUNM i Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) powołali Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), wzorując się na średniowiecznych zakonach religijno-rycerskich. Na czele tej organizacji stanął wywodzący się z UWO płk ukraińskich Strzelców Siczowych Jewhen Konowałeć. Miał on pełną władzę wodzowską jako prowidnyk [przewodniczący, wódz]. Organizacja ta działająca w podziemiu była zorganizowana hierarchicznie według stopnia wtajemniczenia. Po sześciomiesięcznym stażu i przejściu wielu prób, przy akceptacji 2/3 głosów mógł kandydat zostać członkiem OUN. Funkcyjni musieli mieć ukończone dwadzieścia pięć lat. Członkowie dzielili się na trzy kategorie:

    pionier, osiem – piętnaście lat;
    junak, piętnaście – dwadzieścia jeden lat;
    członek, po ukończeniu dwudziestu jeden lat[18].

    Aby zostać członkiem po przejściu szeregu prób, należało złożyć przysięgę na pistolet, powtarzając rotę przysięgi skierowanej do prowidnyka – wodza. Po śmierci Konowałcia rota ta brzmiała następująco:

    „Wodzu nasz …, odczuwając między nami Twego wielkiego i nieśmiertelnego Ducha …, przysięgamy na świętą dla nas na pamięć o Tobie …, my wszyscy byliśmy i będziemy wierni …, pozostawionemu i wyznaczonemu przez Ciebie, Twojemu Następcy, Twojemu Pułkownikowi a naszemu Wodzowi Andrijowi Melnykowi …, przysięgamy – z Twoim Świętym Imieniem i pod przewodem Twojego Następcy podnieść pochyloną „czerwoną kalinę”. Wyzwolić naszą Świętą Ojczyznę Ukrainę aby ona na wieki zasiadła w kole wolnych narodów … Wodzu nasz. My gotowi! … Wieczna pamięć o Tobie i sława, nieśmiertelny nasz Wodzu! Sława Ukrainie”[19].

    Na czele organu wykonawczego – Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) stanął
    płk Jewhen Konowałeć, a po jego śmierci z rąk agenta sowieckiego, jego szwagier płk Andrij Melnyk. Po rozłamie z lutego 1940 r. funkcję tę objął również Stepan Bandera tworząc OUN-(b). Poszczególnymi działami OUN kierowało ośmiu referentów a finansami główny kontroler. Pozdrowienie organizacyjne zostało przyjęte od faszystów włoskich i nazistów niemieckich – wyciągnięta prawa ręka na prawo w skos i słowa: Sława Ukrainie. Przestało ono teoretycznie obowiązywać dopiero po uchwale III Konferencji OUN(b) z lutego 1943 r.[20]

    Program gospodarczy przyszłego państwa oparty miał być o zasadę antyliberalizmu. Ustrój gospodarczy miał być zaprzeczeniem kapitalizmu i komunizmu sowieckiego. Miał opierać się na współpracy pracodawców i pracowników, jak we włoskim faszyzmie. Gospodarka miała opierać się na systemie planowania i podlegać kontroli państwa[21].

    Przyszłe państwo miało być jednonarodowe, bez obcych czyli bez mniejszości narodowych. Mieli oni być usunięci, czyli wymordowani. Dlatego też OUN propagowała nienawiść do narodów sąsiedzkich. Antyrosyjskość, antypolonizm i antysemityzm były głównymi wyznacznikami programu tej organizacji. W 1940 r. ukraińskie czasopisma nacjonalistyczne z Nowego Jorku „The Trident” – Tryzub, tak pisało o ukraińskim nacjonalizmie:

    „Ten nacjonalizm, który wskutek cierpień i agonii narodu ukraińskiego pod obcym rządem na przestrzeni całych pokoleń wyrósł do rozmiarów pochłaniających wszystko inne, o ile się go nie zaspokoi”[22].

    Powyższe siły motoryczne integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, czyli nazizm ukraiński stoją w rażącej sprzeczności, wręcz w poprzek ogólnoludzkiej etyki, moralności, humanizmu i zasad wszystkich religii (oprócz satanizmu). OUN była członkiem międzynarodówki faszystowskiej[23]. Co jest jeszcze bardziej przygnębiające, wielu księży kościoła greckokatolickiego było członkami i sympatykami OUN, czyli tegoż nazizmu. To oni wbrew wszelkim prawom ludzkim i boskim święcili noże i siekiery służące do mordowania Polaków. Wiele o tych faktach mówi literatura przedmiotu. Naziści ukraińscy odrzucili Boga, rozum ludzki, geopolitykę i starali się iść do przodu, w kierunku budowy autorytarnego państwa partii jednoplemiennego (po wymordowaniu mniejszości narodowych)[24]. To państwo miało powstać w wyniku rewolucji narodowej. Nie udało się nazistom ukraińskim przeprowadzić rewolucji w 1939 r., ani w 1941 r. Dlatego też na III konferencji OUN(b) z 17-21 lutego 1943 r. postanowiono rozpocząć rewolucję [25].

    Miała ona polegać na usunięciu (usuwaty – przenieść do niebytu, zamordować – Cz. P.)obcych, cużyńców, zajmańców (zajmujących, okupujących ziemie ukraińskie według OUN). Ale aby dokonać masowych zbrodni ludobójstwa należało wychować odpowiednie kadry. Do tego służyły odpowiednie instrukcje i m.in. sławny dekalog czyli 10 przykazań ukraińskiego nacjonalisty. Jak widzimy ukraińscy naziści nie bali się niczego, nawet Boga. Wstęp do dekalogu napisał Dmytro Doncow, przykazania zaś syn księdza greckokatolickiego Stepan Łenkawśkyj. Oto tekst tego nieludzkiego dokumentu, wielokrotnie fałszowanego przez autorów związanych z ukraińskim nazizmem:

    „Ja jestem Duch odwiecznego żywiołu, który zachował Cię od tatarskiego potopu i postawił na krawędzi dwóch światów, abyś tworzył nowe życie:
    Zdobędziesz Ukraińskie Państwo albo zginiesz za nie.
    Nie pozwolisz nikomu splamić chwały ani honoru Twojego Narodu.
    Pamiętaj o Wielkich Dniach naszych walk.
    Bądź dumny z tego, że jesteś spadkobiercą walki o chwałę Włodzimierzowego Trójzębu.
    Pomścisz śmierć Wielkich Rycerzy.
    O sprawie nie mów z kim można, ale z kim trzeba.
    Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszej zbrodni, jeśli będzie wymagać tego dobro sprawy.
    Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wrogów Twojego Narodu.
    Ani prośby, ani groźby, ani tortury, ani śmierć nie zmuszą Ciebie do zdrady tajemnicy.
    Będziesz dążyć do poszerzania siły, bogactwa i przestrzeni ukraińskiego państwa, nawet w drodze zniewolenia cudzoziemców”[26].

    Oprócz Dekalogu członkowie OUN, Służby Bezpeky OUN, czyli policji politycznej gorszej od gestapo czy NKWD oraz bojówkarze UPA codziennie przerabiali, czytali i powtarzali na pamięć 12 Cech Charakteru (nacjonalisty ukraińskiego – C.P.) i 44 Prawa Życia (nacjonalistycznego). Czytano również Ideę i Czyn Dmytro Myrona „Orłyka”, jednego z organizatorów największych zbrodni OUN, popełnionych na Polakach i Ukraińcach kijowskich. Jego zbrodnie były „niestrawialne” nawet dla okupantów niemieckich. Jako komendanta Ukraińskiej Policji Pomocniczej w Kijowie w służbie niemieckiej zastrzelili go hitlerowcy 25 lipca 1942 r.

    Jeżeli szkolenia ideologiczne ciągle szerzące nienawiść do obcych było prowadzone wśród członków UWO a później OUN i UPA, to staje się jasne, dlaczego i jak możliwa stała niespotykana w Europie aż tak potworna zbrodnia ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich II RP. Wieloletnie szkolenie i wychowanie młodych Ukraińców w duchu nienawiści wydało zatrute owoce.

    Wychowanie i szkolenie dokonuje się za pomocą słów i obrazów. Nacjonaliści ukraińscy uważali swój chłopski naród za ludzi powolnych, konserwatywnych, pobożnych, miękkich, moralnych, gościnnych i społeczne pasywnych. Aby zbudować państwo chcieli go przekształcić w drapieżniki według zwierzęcej ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Ukraińcy z ludności potulnej i moralnej mieli stać się narodem drapieżników poprzez jedzenie na współ surowego mięsa i częściową asymilację obcych (według nich bardziej drapieżnych niż Ukraińcy)[27]. Teza ta opierała się na założeniu, iż między narodami toczy się ciągła walka o byt i miejsce w hierarchii regionu, kontynentu czy rasy lub nacji[28]. Zakładano, że są narody mniej i bardziej wartościowe, a własny naród według wizji szowinistów stoi lub stać powinien na szczycie tej drabiny. Można tu nieco zmodyfikować stare porzekadło: kamienie i kije mogą połamać człowiekowi kości, ale wyzwiska nierzadko mogą człowieka zabić. Proces rozpoczyna się od stworzenia stereotypowego, jednocześnie fałszywego obrazu innego człowieka czy narodu, jego zdehumanizowania i postrzegania jako bezwartościowego, ale zarazem wszechpotężnego obcego, istoty demonicznej, abstrakcyjnego cużyńca, jako fundamentalnego zagrożenia dla czczonych ukraińskich wartości i przekonań. W obliczu rozpętanego publicznie strachu oraz zbliżającego się zagrożenia ze strony wroga, rozsądni ludzie postępują irracjonalnie. Dramatyczne obrazy Polaków, prześladujących i wyzyskujących biednych Ukraińców podawane do prymitywnego mózgu analfabety, wyposażają go w potężne emocje strachu i nienawiści. Ideologia ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, czyli wielkie otumanienie galicyjskich i wołyńskich Ukraińców, doprowadziła do ich stopniowej dehumanizacji. Ta dehumanizacja spowodowała, że dla nich Polacy, Żydzi i Rosjanie, czyliczużyńcy nie do końca byli ludźmi. Propaganda OUN zrobiła z nich przedmioty, którymi trzeba gardzić i ich nienawidzić. Kiedy tych czużyńców propaganda banderowska i zachęty kleru do wyplenienia kąkolu z ukraińskiej pszenicy przerobiła na zwykłe chwasty i robactwo, wieśniacy ukraińscy mogli ze spokojnym sumieniem już ich mordować.[29] Popatrzmy więc jak wygląda ta przerażająca statystka zbrodni na duchowych przywódcach Polaków kresowych! Silnym motywem zbrodni była też zwykła grabież ,czyli pożądanie łupów jak za czasów hajdamackich. Dlatego zaraz za zabójcami podążały kobiety i wyrostki ciągnąc wozy, które były wypełniane dobrami zrabowanymi pomordowanym. Istniało tez swoiste „wspólnictwo zbrodni”- czyli włączenie członków rodzin mordujących przez zawłaszczenie zagrabionego dobytku, nawet odzieży. Jak potępiać syna, brata, jeżeli osiągnęło się samemu zyski z jego mordów?

    Tabela nr 1. Liczba duchownych katolickich zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939 do 1947 w poszczególnych województw

    Duchowni
    rzymsko-katoliccy Księża Zakonnicy Klerycy Siostry zakonne Duchowni grecko-katoliccy Ogółem
    Lubelskie 14 1 1 1 – 17 (14+3) + 1?
    Lwowskie 36 2 1 4 6 43 (22+21) + 1?
    Poleskie 6 3 – 2 2 11 (8+3)+2
    Stanisławowskie 29 1 1 13 7 44 (31+13)+7
    Tarnopolskie 44 4 1 9 8+1? 58 (52+6) +9+ 1?
    Wołyńskie 19 4 – – 3+1? 23 (17+6) + 4 ?
    Razem 148 15 4 29 26+2? 196 (144+52) +24?

    W nawiasie pierwsza liczba: zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich w druga liczba – zamordowani przez nacjonalistów ukraińskich wspólnie z Niemcami lub bolszewikami.

    Źródło: L. S. Jankiewicz, Lista duchownych katolickich i prawosławnych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich lub przy ich współudziale, [w:] Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach południowo-wschodnich, pod red. W. Listowskiego, t. 4, Kędzierzyn-Koźle 2012, s. 140.

    Dobrą ilustracją krwawych miesięcy w Małopolsce Wschodniej mogą być sprawozdania delegata RGO na Dystrykt Galicja, Leopolda Tesznara[30]. Można w nich przeczytać, że „Mordy ukraińskie dokonywane na ludności polskiej przybrały w pewnych okolicach to samo nasilenie, jakie panowało w swoim czasie w Wołyniu…[31] i że „… w powiecie kamioneckim, złoczowskim, lwowskim, brzeżańskim, czortkowskim, stanisławowskim zostały zmiecione z powierzchni ziemi całe wsie i osiedla polskie „[…] można już liczyć ofiary na tym terenie na kilka dziesiątków tysięcy” [32].

    Znaczący spadek liczby ofiar polskich z rąk OUN- UPA nastąpił w Małopolsce Wschodniej dopiero w roku 1945. Nie dotyczyło to jednak dwóch rejonów, w których liczba mordów w tym roku dramatycznie wzrosła. Były to wschodnie powiaty województwa tarnopolskiego, powiaty: zaleszczycki: min.583ofiary, borszczowski-304, buczacki-637, tarnopolski-239, kopyczyniecki-215, oraz zachodnie powiaty województwa lwowskiego: dobromilski-421, przemyski-390, jarosławski-326, lubaczowski-315, leski-286.Jak widzimy więc, udokumentowane ofiary w 1945 roku w Małopolsce Wschodniej wyniosły w woj.tarnopolskim-2939, lwowskim-2624, stanisławowskim-304. Daje to liczbę 5870 zamordowanych Polaków w 611 miejscowościach.

    Na południowych i wschodnich ziemiach obecnej Rzeczpospolitej napady na Polaków trwały do roku 1947, a ich przebieg był równie okrutny jak na Wołyniu. Cel wytyczony przez nazistowską Organizację Ukraińskich Nacjonalistów był taki sam, jak na ziemiach Zachodniego Wołynia: wyniszczenie i wypędzenie mieszkających tam Polaków. Taki był interes ukraińskiego nacjonalizmu, ale i komunistycznego Związku Sowieckiego-depolonizacja Kresów Wschodnich II RP.

    W połowie roku 1944 położenie polskiej ludności kresowej pogorszył. jeszcze fakt poboru mężczyzn do Armii Czerwonej i armii Berlinga przez Sowietów, wkraczających ponownie na te tereny. Od tej pory ofiarami mordów OUN- UPA stawały się przede wszystkim kobiety, dzieci i starcy. W latach 1944-45 polskie kresowe wsie ginęły w milczeniu i przerażeniu.

    Nacjonaliści ukraińscy niszczyli nie tylko ludzi, ale też dobra kultury polskiej, dotrzymując kroku okupantom, a nierzadko nawet ich inspirując. Proceder ten rozpoczęli już w roku 1939. Ofiarą ich terrorystycznych akcji padły setki polskich kościołów, kaplic, dworów i innych obiektów, które rabowano, palono, burzono lub dewastowano. Banderowcy nie oszczędzali nawet cmentarzy i kaplic grobowych. Czasami napady były wspólna akcją ukraińsko-niemiecką. Przykładem współdziałania nacjonalistów z formacjami niemieckimi może być napad i zniszczenie wspaniałego i bogatego sanktuarium dominikańskiego w Podkamieniu. Był to klasztor zasobny i porównywalny jedynie z częstochowską Jasną Górą. Po wymordowaniu we wnętrzach klasztoru kilkuset Polaków miejscowych oraz licznej grupy uciekinierów z Wołynia, którzy schronili się w tym świętym miejscu, lokalni banderowcy współpracujący z 4.pułkiem policyjnym SS Galizien, przez kilka dni ograbiali zniszczony klasztor – jeden z najzasobniejszych w precjoza i skarby sztuki na całych Kresach. Według ocalałych z pogromu kapłanów wartość zrabowanych skarbów klasztornych była niewyobrażalna[33].

    Równie bolesne było totalne zniszczenie dorobku wsi polskiej. Spalono – nierzadko z mieszkańcami i inwentarzem – dziesiątki tysięcy gospodarstw, obiektów publicznych – takich jak szkoły, urzędy – niszczonych według specjalnych instrukcji po wymordowaniu lub wypędzeniu polskich mieszkańców. Wycinano i palono ogrody, sady, plantacje, nawet pojedyncze drzewa przy domach, by nie pozostał żaden, choć najmniejszy ślad po dawnych polskich mieszkańcach. Rozkradano mienie ruchome, zwierzęta hodowlane, narzędzia rolnicze, sprzęty. Pozostała na tych ziemiach do dzisiaj pustynia.

    Społeczność kresowa była bardzo rozgoryczona obojętnością mieszkańców Polski centralnej, a przede wszystkim władz Polskiego Państwa Podziemnego. Dowódca AK we Lwowie, gen Kazimierz Sawicki wielokrotnie domagał się w Warszawie skonkretyzowania polityki wobec Kresów i konkretnej pomocy. W kwietniu 1943 roku, kiedy zakomunikował we Lwowie swoim współpracownikom tezy rządowe w sprawie ukraińskiej, zupełnie oderwane od realiów, profesor Franciszek Bujak powiedział z goryczą: „Warszawa nas nie rozumie. Nie mają tam dla nas serca. Wiedziałem, że coś złego się święci, odnośnie spraw Małopolski Wschodniej”.[34] Dotyczy to także braku reakcji AK na ukrywanie się w GG Ukraińców winnych zbrodni, legitymujących się skradzionymi polskimi kenkartami.

    Straszliwe mordy dokonane przez nacjonalistów ukraińskich nie zostały do końca wyjaśnione ani potępione przez państwo ukraińskie. Ludność Ukrainy nie ma elementarnej wiedzy na ten temat, po to, aby wczorajsi mordercy mogli dzisiaj być bohaterami i sprawować rząd dusz w tym państwie. Taka sytuacja już doprowadziła do recydywy w Ukrainie pomajdanowej.

    Bibliografia

    [1] L. Kulińska, Cz. Partacz, Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na Polakach w latach 1939-1945.Ludobójstwo niepotępione. Bellona, Warszawa 2015,s.184.

    [2] Biblioteka im. Ossolińskich we Wrocławiu, sygn. 16721/II, t. 2, Odpisy listów do metropolity Adama Sapiehy zachowane w zbiorach RGO w Krakowie, dotyczące strat poniesionych w archidiecezji lwowskiej na skutek napadów Ukraińców na ludność polską obrządku rzymsko-katolickiego, s. 259-263.

    [3] Ibidem.

    [4] Patrz: opracowania pt. Sprawa Unii i Problem ukraiński a polska racja stanu, w „Tekach Zielińskiego”, Archiwum PAN-PAU Kraków.

    [5] Publiczna wypowiedź parocha Rentza w Wołczyszczowicach, parafia Sądowa Wisznia..

    [6] Dokument pt. Wieś Rozważ pow. Złoczów (rok 1944), [w:] L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 2, s. 741 zawiera przykład księdza greckokatolickiego z Rzeczycy, gmina Tortoszyn.

    [7] Szerzej na ten temat: L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 1, s. 100–104.

    [8] A.Korman, Stosunek UPA … s.92.

    [9] Dobrą ilustracją może być fragment Sprawozdania z powiatu horochowskiego [w:] L. Kulińska, Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich…, t. 2, s. 700: „…Rozsiane posterunki milicji ukraińskiej po wszystkich wsiach zużyły ten okres na szkolenie wojskowe młodzieży i odpowiednią propagandę. Zbiórki, sypanie mogił, święcenie narzędzi zbrodni w cerkwiach i na mogiłach, (popi zawsze brali czynny udział), procesje, zaklęcia, przysięgi itp. był to wstęp do zbrodniczej akcji. Niesamowicie wyglądało święcenie noży przed rzezią, podobne do tańca wojennego Indian. W nocy przy blasku pochodni, obchodzili w koło mogiłę i wkłuwali w nią noże, ślubując, w podobny sposób kłuć Polaków…”.

    [10] Sz. Siekierka, H. Komański, E. Różański, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939-1946, Wrocław 2008, SUOZUN.

    [11] Sz. Siekierka s.31,48,52,54,195,209,218,295,410,414,430,609,674,719,783.

    [12] W. Osadczy, Święta Ruś. Rozwój i oddziaływanie idei prawosławia w Galicji, UMCS Lublin 2007, s.131.

    [13] H. Komański, Sz. Siekierka, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946, Nortom Wrocław 2004, s. 481.

    [14] W okresie międzywojennym około 10% grekokatolików w Małopolsce Wschodniej było narodowości polskiej, a nie miało swoich, polskich kapłanów, w wyniku szowinistycznej działalności kleru i hierarchii unickiej.

    [15] W. Osadczy, Władyka Markijan. Wywiad rzeka z księdzem biskupem Marcjanem Trofimiakiem, ordynariuszem diecezji łuckiej na Ukrainie, Lublin-Łuck 2009, s.152.

    [16] J. Wyspiański, Ukraińscy ludobójcy-przyczynek psychologiczny (W:) Spotkania Świrzan, nr 107, s. 31.

    [17] P. Zimbardo, Efekt Lucyfera. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s.

    [18] R. Wysocki, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce w latach 1929-1939, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2003, s. 95.

    [19] AAN w Warszawie, Kształtowanie się ukraińskiej myśli politycznej. Wódz, Delegatura Rządu RP na Kraj, MSW Departament Spraw Wewnętrznych, sygn. 2002/II/70, s. 9-13.

    [20] G. Motyka, Ukraińska partyzantka 1942-1960, Warszawa 2006, s. 115-117.

    [21] R. Wysocki, op. cit., s. 193.

    [22] „The Trydent”, nr 8 z października 1940 r.

    [23] Sprawozdanie z posiedzenia „Zjazdu zagranicznych narodowych socjalistów” w Stuttgarcie z 6 czerwca 1937 r. z udziałem przedstawicieli OUN. W. Poliszczuk,Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, cz. 1. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. III, Toronto 2002, s, 73-75.

    [24] Szerzej na ten temat: Cz. Partacz, Założenia ideologiczne budowy nacjonalistycznego państwa ukraińskiego według OUN, (w:) Akcja „Wisła”: przyczyny, przebieg, konsekwencje, Przemyśl 2007, s. 9-31.

    [25] Uchwała III konferencji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Niepodległościowców Państwowców (OUN-SD) z 17-21 II 1943 r. (w:) W. Poliszczuk,Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, op. cit., s. 240-249.

    [26] K. Łada, Treść i znaczenie „Dekalogu” nacjonalistycznego OUN, (w:) Materiały i studia z dziejów stosunków polsko-ukraińskich, pod red. B. Grotta, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka, Kraków 2008, s. 65-80.

    [27] K. Łada, Ukraina dla Ukraińców, (w:) Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, CEE, Toruń 2004, s. 89.

    [28] Nacja według nacjonalizmu ukraińskiego była rozumiana jako gatunek w przyrodzie, naród jednorodny, bez obcych domieszek etnicznych. Nacja taka musiała więc być w stanie ciągłej walki z innymi nacjami o byt i przestrzeń.

    [29] D. Krzemionka, Sytuacje, które powodują zło. Charaktery, nr 7 (138 ) z 2008, s.38 i n.

    [30] AAN, sygn. 75, Sprawozdanie Delegata R.G.O. na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 z 19 marca 1944, s. 27-29, czy pismo Delegata RGO we Lwowie do RGO w Krakowie z 30 kwietnia 1944 B. Ossol. 16721/2, s. 201-204.

    [31] Ibidem.

    [32] Ibidem.

    [33]Sprawcy zrabowali precjoza i dzieła sztuki warte około 1,5 mln dolarów USA. Informacje na temat przebiegu napadu znaleźć można w licznych zachowanych źródłach, m.in. L. Kulińska, A. Roliński (opr.), op. cit., s. 346–348, 396–398; ks. J. Wołczański,Eksterminacja narodu polskiego i kościoła rzymskokatolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodnie w latach 1939–1945. Materiały źródłowe, część I, Kraków 2005, s. 76–82, część II, Kraków 2006, s. 682–685.

    [34] Cz.P,K.Łada,op.cit.,s.152.

  22. lendzian

    13 lipca 2018 at 15:42

    K24 tuba Karczewskiego, propagandowo się rozpisała ale jakoś „zapomniała” napisać obywatelami jakiego państwa są te krymskie dziatk.
    Bez paszportów one do RP, przyjechały?

    https://kresy24.pl/dzieci-tatarow-krymskich-na-wakacjach-w-polsce/

  23. Myślący

    14 lipca 2018 at 07:54

    Niestety taka jest prawda . „Wołyń” ma być uzupełnieniem filmów „Ida” i „Pokłosie” Nigdy nie było takich ohydnych akcji odwetowych. Odbywały się polowania na banderowców z bronią palną. FILM JEST ANTYPOLSKI. Jestem pewien że maczali w tym palce Żydzi aby za pomocą takich filmów i Jedwabnego ciągnąć nadal pieniądze z naszego skarbca…

  24. Leon Z.

    14 lipca 2018 at 23:27

    Litości. A Przebraże kto pomógł ocalić jak nie radziecki oddział Prokopiuka który zaatakował banderowców

  25. Pingback: „Wołyń” to antypolski film, czego nie chcą dostrzec polscy patrioci – Mandaryn

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra