Rodzina

Jak po Soborze Watykańskim II odrzucono naukę o podporządkowaniu żony mężowi

Po Soborze Watykańskim II uznano, że dalej nie można głosić nauki, obowiązującej w Kościele od czasów św. Pawła, o tym, że żona powinna być posłuszna mężowi.

Aby zrozumieć wagę tej zmiany należy zauważyć, że nauczanie Kościoła ma różną wagę. Nauka wyłożona w encyklice ma większą wagę niż ta, którą zawiera list apostolski. Encykliki są dokumentami papieskimi najwyższej wagi. Podobnie ważniejsza jest nauka wprost wyrażona w Piśmie Świętym niż taka, która nie posiada tego atutu. Za niezwykle istotne uważa się także nauczanie, które obowiązuje od wieków i było wielokrotnie powtarzane. Uważa się je za element Tradycji i za część nauki objawionej, której nie wolno kwestionować. Nauka o podporządkowaniu żony mężowi pochodzi z Pisma Świętego i została wyrażona w Nowym Testamencie przez św. Pawła, który o jej pozytywnym znaczeniu mówił kilkakrotnie.

Była następnie powtarzana w ciągu wieków przez ojców i doktorów Kościoła, teologów i świętych. Przypominały ją także różne oficjalne dokumenty Kościoła. Dla przykładu: była o tym mowa już w pierwszej księdze Konstytucji Apostolskich1 pochodzących z ok. 380 r. Mówił o tym także Katechizm Rzymski2 napisany przez św. Piusa V z 1566 r. Nauka ta została także wyrażona w różnych encyklikach. W XIX w. potwierdził ją Leon XIII w encyklice „Quod apostolici muneris” (O błędach socjalistów, komunistów i nihilistów) z 1878 r. i encyklice „Arcanum divine sapientiae” (o małżeństwie chrześcijańskim) z 1880 r. W XX w. zrobił to także Pius XI w encyklice „Casti connubi” (o małżeństwie chrześcijańskim). Wszystko to świadczy o tym, że jest to nauka niezwykle ważna, która była głoszona od początku istnienia Kościoła, aż do czasów Soboru Watykańskiego II.

Poradnia Zdrowego Rodzicielstwa zaprasza >>

Papież Polak w swoich wypowiedziach na temat rodziny nie wspominał o posłuszeństwie żony wobec męża. Często natomiast mówił o równej godności małżonków. Jeżeli przez godność rozumiemy godność ludzką, to twierdzenie to nie ulega żadnej wątpliwości. Nie mówimy przecież o nierówności w człowieczeństwie. Papież uważał jednak, że jakakolwiek nierówność między małżonkami jest nie do zaakceptowania, a przecież jeżeli katolicka nauka mówiła o podporządkowaniu, to tym samym akceptowała pewną nierówność. Dobrze ukazuje to następujący cytat:

Prawdziwa miłość małżeńska zakłada i wymaga, aby mężczyzna żywił głęboki szacunek dla równej godności kobiety: „Nie jesteś jej panem — pisze św. Ambroży — lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę … Odpłać życzliwością za życzliwość, miłość wynagrodź miłością”3.

Słowa te nie budzą żadnych wątpliwości. Niepokój budzi jednak fakt, że Papież dokonał pewnej zmiany w cytacie, usuwając z niego jedno zdanie, które zastąpił trzykropkiem. Zdanie to w oryginalnej wersji łacińskiej brzmiało: „Gubernatorem te Deus voluit esse sexus inferioris”4. Przetłumaczyć je można jako: „Bóg chciał żebyś kierował niższą (słabszą) płcią”. Jan Paweł II postanowił wykreślić to zdanie ze środka cytatu, chociaż pasuje do omawianego tematu i wyraża tradycyjną, katolicką naukę. Ewidentnie zabieg ten pokazuje jednoznacznie stosunek Papieża do tradycyjnego modelu stosunków małżeńskich.

Gdyby jednak kogoś nie przekonywała ta argumentacja powinien zapoznać się z fragmentem listu do kobiet pt. „Mulieris dignitatem”, który wprost o tym mówi:

Kiedy zatem w opisie biblijnym czytamy wypowiedziane do kobiety słowa: „ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą” (Rdz 3,16), wówczas odkrywamy załamanie się i stałe zagrożenie tej właśnie „jedności dwojga”, która odpowiada godności obrazu i podobieństwa Bożego w obojgu. Takie zagrożenie dotyczy jednak bardziej kobiety. Do bycia bowiem „bezinteresownym darem”, co oznacza żyć „dla” drugiego, dołącza się „panowanie”: „on będzie panował nad tobą”. Owo panowanie wskazuje na zakłócenie i zachwianie tej podstawowej równości, jaką w „jedności dwojga” posiadają mężczyzna i kobieta — i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety; tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga może nadawać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum. Jeśli naruszenie tej równości, która jest zarazem darem i prawem pochodzącym od samego Boga-Stwórcy, niesie z sobą upośledzenie kobiety, to równocześnie pomniejsza ono także prawdziwą godność mężczyzny5.

W tym fragmencie Jan Paweł II uznał za złą wszelką nierówność i panowanie męża nad żoną. Podkreślił, że niesie to z sobą upośledzenie kobiety. Stwierdził tak, odwołując się do personalizmu i uznając, że taka sytuacja godzi w godność ludzką. Przyjął, że w stanie niewinności panowała absolutna równość.

Potwierdza to zresztą wypowiedź Papieża Polaka z orędzia na XXVIII Światowy Dzień Pokoju:

Już bowiem na pierwszych stronicach Biblii wspaniale ukazany jest zamysł Boga: zechciał On, aby między mężczyzną i kobietą istniała relacja głębokiej komunii, oparta na doskonałym wzajemnym poznaniu i darze. Mężczyzna znajduje w kobiecie rozmówczynię, z którą pragnie prowadzić dialog na zasadzie całkowitej równości6.

W swojej teologii ciała Jan Paweł II także zdecydowanie przeciwstawił się panowaniu mężczyzny nad kobietą:

Czyż panowanie „nad” drugim – mężczyzny nad kobietą – nie zmienia zasadniczo komunijnej struktury międzyosobowej relacji? Czyż nie przenosi ono w wymiar tej struktury czegoś, co jest właściwe odniesieniu człowieka do przedmiotu – poniekąd do rzeczy, za czym zdaje się stać pożądliwość oczu? Są to pytania zrodzone z refleksji nad słowami Boga Jahwe z Księgi Rodzaju 3, 16.

Przeciwko interpretacji Jana Pawła II można wysunąć zarzut, że katolicka teologia naucza: Bóg zmazując grzech, celowo pozostawił skutki grzechu. Pomimo Odkupienia człowiek na świecie wciąż cierpi, choruje, umiera. Podobnie kobiety wszystkich czasów rodzą w bólach zgodnie ze słowami Stwórcy wypowiedzianymi do Ewy po grzechu pierworodnym. Jeżeli więc podporządkowanie żony mężowi jest skutkiem grzechu to należałoby uznać, że jest to sytuacja trwała. Mimo to Jan Paweł II wzywał wszystkich do przezwyciężenia „złego dziedzictwa grzechu”.

Interesujące jest także to, że Papież powołał się na fragment Pisma Świętego pochodzący z Księgi Rodzaju. Leon XIII i Pius XI przy okazji tego tematu powoływali się na nauczanie św. Pawła.

Św. Tomasz inaczej interpretował słowa z Księgi Rodzaju. Sądził, że panowanie męża nad żoną jest naturalne i było także przed grzechem pierworodnym. Skutkiem grzechu jest natomiast to, że żona nie chce podporządkować się mężowi: „Wprowadzenie podległości niewiasty mężowi jako kary na niewiastę należy rozumieć nie w znaczeniu przełożeństwa – bo nawet przed grzechem mąż był głową i przełożonym jej – lecz w tym znaczeniu, że po grzechu niewiasta musi podlegać woli męża wbrew jej woli”7.

Ks. J. Kułaczkowski, przywoływany już biblista, w swojej interpretacji bliższy jest św. Tomaszowi niż Papieżowi Polakowi. Komentując słowa „do męża będziesz lgnęła, a on rządzić będzie tobą” (Rdz 3, 16) zwrócił uwagę, że samo dążenie, pragnienie kobiety jest naturalne i jest zgodne z porządkiem ustanowionym przez Boga. W wyniku grzechu pierworodnego przybrało ono jednak niewłaściwą, nieuporządkowaną postać, która odznacza się zbyt wielką intensywnością. Przejawia się ono obecnie w nieumiarkowanym, nadmiernym kierowaniu ku mężczyźnie swoich oczekiwań, które skutkuje nadmierną zależnością od niego, poprzez co jest narażona na nadużycia władzy przez niego. Inaczej mówiąc, chociaż samo panowanie męża nad żoną jest dobre, to skutkiem grzechu staje się ono nieraz nadmierne i wynaturzone. Wydaje się, że w tej sytuacji należałoby dbać o to, by nie dochodziło do nadużyć, a nie odrzucać naturalną podległość8.

Biorąc pod uwagę przemiany kulturalne, nastawienie ludzi, możliwość wielu nieporozumień Papież mógł dążyć do pewnego „osłabienia” tej nauki, czyli wyrażenia jej w delikatniejszej formie.

Ks. J. Kułaczkowski w swojej interpretacji listów św. Pawła zdaje się właśnie ukazywać taką osłabioną wersję tradycyjnych stosunków małżeńskich. Pozwala mu na to rozpoczęcie rozważań od zdania: „Bądźcie podlegli sobie nawzajem w bojaźni Chrystusowej” (Ef 5, 21). Słowo „podlegli” czy też w innym tłumaczeniu „poddani” odpowiada greckiemu wyrazowi „hypotássō” . Został on użyty w stronie biernej więc można go przekładać jako: „być podporządkowanym, poddawać coś komuś, być posłusznym komuś, być uległym wobec kogoś, być umieszczonym, podporządkowywać się, poddawać się, ulegać”9.

Ks. J. Kułaczkowski zauważył, że termin ten pochodzi od słowa: „tássō”, które znaczy: „być wyznaczonym, być postawionym, być przydzielonym do czegoś, mieć stanowisko, być wybranym, być mianowanym, otrzymać rozkaz, być polecanym, być zobowiązanym do czegoś”. Słowo „podległość” ma więc bardzo szerokie znaczenie i jest bardziej typowe dla stosunków wojskowych, niż dla życia religijnego. Znaczenie chrześcijańskie ma jednak zakładać inną interpretację. Przy tym terminie pojawia się greckie słowo „állélon”, które znaczy tyle, co „jeden, drugiego, nawzajem, wzajemnie, naprzemian”. Zaimek ten zakłada wzajemną równość osób wobec siebie i zorientowanie na drugiego człowieka. Wezwanie to dotyczy obojga małżonków, żony i męża. Ks. J. Kołaczkowski podsumował swoje rozważanie, uznając, że termin „hypotássō” znaczy nie tyle „poddanie”, co „zajęcie swojego miejsca w porządku małżeńskim, wypełnienie powierzonego zadania, zobowiązania, wobec współmałżonka, wypełnienie swojej roli”. Św. Pawłowi nie tyle ma więc chodzić o „poddanie”, co o to, żeby każdy z małżonków zajął przeznaczone dla siebie miejsce w rodzinie, tworząc w ten sposób określony ład społeczny10.

Biblista tłumacząc zdanie: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu”, stwierdził, że należy je rozumieć jako różnicę ról w sensie podporządkowania jednej roli drugiej, która jest inna. Rola przeznaczona dla kobiety nie poniża jej. Różnorodność ról nie oznacza degradacji w godności ludzkiej i chrześcijańskiej11.

Ks. Kołaczkowski komentując słowa: „bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła; On Zbawca Ciała”, zauważył, że relacja Chrystus-Kościół stanowi tutaj wzór dla relacji mąż – żona. Stwierdzenie, że Chrystus jest głową Kościoła oznaczać ma w pierwszym rzędzie dla św. Pawła, że jest On jego przywódcą. W drugim natomiast, że jest źródłem zaopatrzenia dla Kościoła, czyli odżywia Kościół jako swoje Ciało, dostarczając mu wszystkiego, co potrzebne do wzrostu i rozwoju. W tym kontekście stwierdzenie, że mąż jest głową żony, oznacza, że sprawuje nad nią władzę i troszczy się o nią12.

Nie oceniając analiz lingwistycznych ks. J. Kołaczkowskiego można stwierdzić, że nie jest on do końca konsekwentny. Komentując słowa Księgi Rodzaju, uznał, że samo poddaństwo żony względem męża nie jest zjawiskiem negatywnym. Analizując natomiast słowa św. Pawła, próbował za wszelką cenę wykazać, że „poddaństwo”, o którym w nim mowa nie jest tak naprawdę poddaństwem. Ostatecznie doszedł do tego, że to nie żona jest podporządkowana mężowi, ale jej rola jego roli. Jest to bardziej gra słów, mająca „osłabić” wymowę nauki Apostoła Narodów, przedstawiając ją w bardziej delikatnej formie. Przykład ks. J. Kułaczkowskiego pokazuje jednak, że aby nie razić współczesnych ludzi można próbować trochę inaczej wyrazić tradycyjną naukę. Jan Paweł II nie poszedł jednak tą drogą, zaprzeczając prawdzie o pozytywnym wymiarze poddaństwa żony wobec męża.

Papież Franciszek wyraził to jeszcze bardziej dosadnie: „Ważne, aby jasno odrzucić wszelkie formy podporządkowania seksualnego. Dlatego należy unikać błędnej interpretacji tekstu z Listu do Efezjan, w którym jest wezwanie: żony niechaj będą poddane swym mężom (Ef 5, 22). Św. Paweł wyraża się tutaj w kategoriach kulturowych właściwych tej epoce, ale nie powinniśmy podejmować takiej szaty kulturowej, lecz orędzie objawione, które wypływa z całej perykopy. Podejmijmy mądre wyjaśnienie św. Jana Pawła II: Miłość wyklucza każdy rodzaj poddaństwa, przez które żona stawałaby się sługą czy niewolnicą męża […]. Wspólnota i jedność, jaką z racji małżeństwa mają stanowić, urzeczywistnia się poprzez wzajemne oddanie, które jest także wzajemnym poddaniem. Dlatego mówi się również, że mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało (Ef 5, 28). W istocie tekst biblijny zachęca do przezwyciężenia wygodnego indywidualizmu, by żyć skierowani ku innym: Bądźcie sobie wzajemnie poddani (Ef 5, 21). To wzajemne poddanie między małżonkami nabiera szczególnego znaczenia i jest rozumiane jako swobodnie wybrana wzajemna przynależność, charakteryzująca się zespołem takich cech jak wierność, szacunek i troska”13.

Franciszek pisząc w tym samym dokumencie o seksualności dodał: „Stąd św. Paweł napominał: Niech nikt w tej sprawie nie wykracza i nie oszukuje brata swego (1 Tes 4, 6). Chociaż pisał on w czasach zdominowanych przez kulturę patriarchalną, w której kobietę uważano za całkowicie podporządkowaną mężczyźnie, tym niemniej uczył, że seksualność powinna być przedmiotem dialogu między małżonkami: podniósł możliwość odroczenia relacji seksualnych na pewien okres, ale „za obopólną zgodą” (1 Kor 7, 5)”14. Uwaga o kulturze patriarchalnej mogłaby znaleźć się równie dobrze w jakimkolwiek lewicowym i feministycznym manifeście.

Dobrze jest jeszcze raz podkreślić słowa Piusa XI: „Stopień i sposób podporządkowania się żony wobec męża może być różny, zależnie od okoliczności w stosunku do osób, miejsc i czasu”. Nie należy więc w sposób sztuczny powielać jedynie szczegółowego ujęcia odniesień między kobietą i mężczyzną. Wymaga to pewnej refleksji. Ks. J. Kułaczkowski przedstawił problem „poddaństwa” niezwykle delikatnie.

Ks. Piotr Skarga w XVII w. opisywał tę kwestię znacznie bardziej dosadnie. Oparł się przy tym na słowach św. Pawła skierowanych do żon: „aby były poddane swym mężom, jak Panu” (Ef 5, 22). Uznał, że słowa te oznaczają: żony mają traktować mężów, jak Boga. To znaczy mają nie przeciwstawiać się jego nakazom, ale wypełniać je szybko, bardziej się go bać rozgniewać niż umrzeć, żadnej rzeczy nie lękać się bardziej niż jego gniewu, pragnąc mu we wszystkim usługiwać i oddawać mu wszelką cześć15.

W tradycyjnej doktrynie często mowa jest o tym, że mąż i ojciec pełni rolę Chrystusa w rodzinie. W tym wypadku jednak zachodzi już duża przesada. Ks. J. Kułaczkowski twierdzi zresztą, że słowa św. Pawła należy interpretować inaczej. „Poddane swym mężom, jak Panu” ma wskazywać na to, że ma się to realizować tak, jak wśród tych, którzy wierzą w Pana. Ostatecznie chodzi o to, że pewne poddaństwo żony względem męża jest służbą samemu Chrystusowi. Takie rozumienie tego tekstu mają potwierdzać inne słowa Apostoła Narodów: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu” (Kol 3, 18)16.

Podobną przesadę, choć już nie aż tak wielką, można znaleźć u Ks. Franciszka Spirago, który podkreślał, że mąż wyżej stoi od żony, cechując się większą siłą fizyczną i wzniosłym pięknem (w odróżnieniu od żony, która dysponuje pięknością urody). Żona jest winna cześć i posłuszeństwo mężowi, gdyż jest on w rodzinie zastępcą Boga. Mąż ma kierownictwo we wszystkich sprawach domowych i ma prawo rozkazywać żonie. Żona nie ma natomiast prawa rozkazywać mężowi, nie może panować i przewodzić, a żądania żony wobec męża powinny się wyrażać prośbą lub życzeniem. Żona powinna starać się uprzyjemniać życie mężowi. Ma czynić to witając go mile i serdecznie i rozweselając w smutku. Trzeba pamiętać, że ostatnia uwaga dotyczy konkretnej sytuacji pierwszej połowy XX w., kiedy mąż pracował na utrzymanie rodziny, a żona przebywała w domu. Ks. F. Spirago zaznaczał jednak, że mąż ma rozkazywać żonie z uprzejmością, łagodnością i pobłażliwością, biorąc pod uwagę jej słabość. Ma ją kochać, być delikatnym i nie ma prawa jej ubliżać17.

Na konieczność miłości żony przez męża zwrócił uwagę także ks. J. Kułaczkowski: „warunkiem poddania żon mężom we wszystkim jest to, co zawiera wezwanie skierowane do mężów aby miłowali żony”18. Kobieta ma prawo do wspomnianego już „principatum amoris”. Warto na koniec rozważań poświęconych poddaniu żon mężom jeszcze raz podkreślić konieczność kochania żon przez mężów: „Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi!” (Kol 3, 19); „Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. (…) W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!” (Ef 5, 25-30, 33).

1 Zob. A. Baron, H. Pietras SJ (układ i opracowanie), Constitutiones Apostolorum, tł. S. Kalinkowski, Kraków 2007, 2-11.

2 Fragment na ten temat zob. w: Źródła duchowości małżeńskiej, t. III/1, Magisterium Kościoła Katolickiego. Synod w Elwirze – Leon XIII (306-1879), red. Naukowa o. K. Lubowicki OMI, Kraków 2012, 209-210;

3Jan Paweł II, Familiaris consortio, 25.

4Św. Ambroży, Hexameron, V, 7, 19.

5Jan Paweł II, Mulieris dignitatem, 10.

6 Jan Paweł II, Kobieta wychowawczynią do życia w pokoju, Orędzie na XXVIII Światowy Dzień Pokoju, 3.

7Święty Tomaszz Akwinu, Suma teologiczna, t. 22, 299.

8Ks. K. Kułaczkowski, Jedność małżeńska w ujęciu Biblii, Lublin 2004, 211-217.

9ks. J. Kułaczkowski, Jedność…, 386-387.

10Tamże, 386-388.

11Tamże, 392-393.

12Tamże, 393-395.

13Franciszek, Amoris…, dz. cyt., 156.

14Franciszek, Amoris…, dz. cyt., 154.

15Ks. P. Skarga, Nauki o sakramentach, Kraków 1891 r., 362.

16Ks. J. Kułaczkowski, Jedność…, dz. cyt., 392-393.

17Ks. F. Spirago, Nauka o sakramencie małżeństwa, Mikołów-Warszawa 1906 r., 27-33.

18Ks. J. Kułaczkowski, Jedność…,dz. cyt., 392-393.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarzy

18 Komentarzy

  1. Lechosław

    16 lipca 2018 at 13:17

    Uznanie dla M.Krajskiego za poruszenie tego tematu, którego boi się każdy publicysta.

  2. klioes vel pislamista

    16 lipca 2018 at 23:00

    Zaczarowany ołówek

    Nie wie o tym żaden prawacki półgłówek:
    My nie tylko kredki mamy po zamachu!
    Bo zaczarowany też mamy ołówek.
    Co nim narysujesz, jest!… I nie ma strachu.

    Weź „love interracial” napisz na chodniku
    I dmuchnij napisem tym prosto w rasistki.
    Z mową nienawiści skończą. Fiku-miku
    Z uchodźcami czyniąc tak, jak feministki!

    Albo weź i serce narysuj tęczowe.
    I naklej je na pierś strasznemu faszyście.
    Zbywszy byt bitewny, w tym co odbytowe
    Frajdę niesłychaną znajdzie oczywiście!

    Pytasz, czy naprawdę ołówek istnieje?
    No i jak go zdobyć? Unijne dotacje?…
    Ciesz się postępaku! (antyfasze, geje,
    Lesby, transy, query… wszelkie konstelacje):

    Ołówek istnieje! Miniaturyzacja
    Tylko jest problemem… A więc są drukarnie,
    Co go zastępują – mennice! Dotacja
    Sprawia, że kler nawet idzie pod latarnię…

    Ołówek rysuje naprawdę czarownie.
    Trwa wydruk miliardów… No i wszystko działa.
    Politycy zdanie zmieniają gwałtownie.
    A nawet biskupi sami – dają ciała!

    Po co ksiądz Lemański był suspendowany?
    Skruchy nie okazał… Lecz bez zbędnych słówek
    Znów jest księdzem (=Kościół znowu jest jebany.)
    Tak zaczarowany sprawdza się ołówek!

  3. Chiński Górol

    18 lipca 2018 at 13:17

    Odrzucono…..zmieniono….upiększono, a sytuacja kobiet ciągle się pogarsza. Nawet 100 Franciszków nie polepszy sytuacji kobiet w odrzucając 1930-letnie ortodoksyjne nauczanie KK.

    • prawo

      19 lipca 2018 at 15:25

      Zacytuję tekst cudzy z „demotywatorów” który w sposób wulgarny, ale jednak odnosi się celnie do sedna poruszonego przez p. Krajskiego tematu:
      „Zastanawialiście się na pewno dokąd ten pokurwiały świat zmierza a szczególnie lachony. Czasy gdzie możesz wszystko, rozwijać się intelektualnie, uczyć, zdobyć zajebistą pracę, rozwinąć pasje itd. Dosłownie człowiek orkiestra kurwa. A co z babami? Mam wrażenie że nie mają pojęcia o niczym, najlepiej pierdoliłyby tylko o nakładaniu szpachli na mordę, nowych ciuchach. Nie potrafią kurwa naprawić czegokolwiek w domu, ale potrafią napierdalać 24/7 o paznokciach hybrydowych srowych, itd., itp. wiedzą jak perfekcyjnie odjebać sztuczne rzęsy, wyjebać brwi, albo pomalować ryja. A weź spytaj taką o jej plany na przyszłość, czy ma w życiu jakiś cel? Chuj. Zobacz jakie se ładne pazurki zrobiłam, tylko stówkę. Jutro Idę na rzęsy. Ja pierdole. Chodź może mi kurwa pomożesz przy samochodzie, pogadajmy o technologii, elektronice. Czy lachony lubią gotować, odkrywać nowe potrawy, czytać książki? Kurwa, wolą się najebac, zrobić tapetę i iść na zakupy.
      Bez pozdrowień”

      • margeritta

        19 lipca 2018 at 16:01

        Cóż, Krajski Junior nie jest wulgarny, ale jego tekst poziomem nie odbiega od zacytowanego.

        PS. czy autor tego czegoś podpisał się? 🙂

  4. marek

    19 lipca 2018 at 09:45

    mądry tekst. Ale powrót do prawa naturalnego nie jest już możliwy,ponieważ na palcach jednej ręki można policzyć ludzi,którzy wykazują zdrowy rozsądek w kwestii małżeństwa i rodziny; dominuje szatański feminizm,który zniszczy rodziny i samo małżeństwo,co uskuteczni się w ustanowieniu na świecie prawa zakazującego zawierania małżeństw/zob.św.Paweł/

  5. TZ.

    19 lipca 2018 at 19:35

    Dużo słów, a przecież Pismo św. ma rację. Wystarczy znać psychikę mężczyzn i kobiet, żeby zobaczyć kto jest stroną, która woli dominować, a kto chętnie się podporządkowuje. Natura nas tak stworzyła. Jeśli gdzieś następuje zamiana ról (mąż pantoflarz, żona „nosi spodnie”), to jest to patologia i przeważnie nic dobrego z tego nie wynika.

    • Soroka

      22 lipca 2018 at 14:34

      Co to jest natura?

  6. margeritta

    19 lipca 2018 at 21:00

    Tak na poważnie, czy po prostu dobrze się bawisz? 😀

    • margeritta

      19 lipca 2018 at 21:20

      to było skierowane do TZ ;

      • Alex Wolf

        20 lipca 2018 at 18:26

        Mądry komentarz pana TZ, cała prawda.

  7. Soroka

    22 lipca 2018 at 14:37

    Kobieta, która nie jest poddana mężowi nie kocha i nie jest zdolna do miłości!
    Miłość kobiety przejawia się między innymi w poddaniu się opiekuńczości męża.
    Miłość męża przejawia się w opiekuńczości dla żony i rodziny.

  8. Mąż

    31 lipca 2018 at 00:08

    Człowiek bez Miłości Miłosiernej Chrystusa przestałby istnieć w jednej chwili.
    Tak Mąż powinien miłować Żonę jak Chrystus Kościół i jej służyć, a Żona powinna być poddana Mężowi jak Kościół Chrystusowi.
    Bez tej Miłości Miłosiernej Małżenstwo Sakramentalne przestaje istnieć.
    Ale Sakrament ustanowiony przez Chrystusa jest wieczny, więc On znowu będzie za kogoś cierpiał.
    Został Z Nami.
    Jak ?
    Jesteśmy.

  9. Pingback: c3j8vb5w4dxctv36cxct5x4wd

  10. Gość

    19 sierpnia 2018 at 16:09

    Gratuluję, to najgłupszy tekst jaki czytałem w całym swoim życiu.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra