Kościół

Horror w parafii w Goworowie

W Goworowie kapłan odprawiający sam jeden niedzielną Mszę Św., opuścił w jej trakcie miejsce przy ołtarzu i pomiędzy pierwszym czytaniem a zakończeniem homilii spowiadał wiernych w konfesjonale.

 

 

 

W początkach lipca ukazał się na portalu prawy.pl mój materiał dotyczący wydarzeń w kościele parafialnym w Nałęczowie w pierwszy piątek lipca (http://prawy.pl/74828-kilka-refleksji-wakacyjnych-o-mszy-swietej/). Przypomnę główne wydarzenia: kapłani spóźnili się do konfesjonałów 15 minut, spowiadali w tempie ok. 40 sekund jedna spowiedź, proboszcz odprawiający Mszę św. mógłby wejść do „Księgi rekordów Guinnessa” (gdyby jakiś parafianin o to zadbał), ponieważ zajęło mu to 19 (słownie dziewiętnaście) minut.

Ten materiał przeczytał jeden z wiernych z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Goworowie (diecezja łomżyńska; drugim proboszczem tej parafii był w latach 1887-1913 wielki kapłan pisarz, naukowiec i patriota ks. Antoni Brykczyński). Poznałem go wiele lat temu. To wiarygodna osoba. Zadzwonił do mnie by z bólem i oburzeniem opowiedzieć o tym, co zdarzyło się na Mszy Św. w dniu 15 lipca br. o godz. 17.00 w kościele w Goworowie.

Oto opisany przez niego przebieg akcji.

Proboszcz rozpoczyna punktualnie odprawiać Mszę Św.

Po pierwszym czytaniu udaje się do konfesjonału.

Śpiewy, drugie czytanie, śpiewy, „Alleluja…” – przy ołtarzu nie ma żadnego kapłana.

Wpada wikary, cały mokry. Czyta Ewangelię, głosi homilię.

Proboszcz siedzi w konfesjonale.

Wikary opuszcza kościół.

Część wiernych jest w stanie przedzawałowym, część jest coraz bardziej rozbawiona.

Proboszcz nieśpiesznie opuszcza konfesjonał i kontynuuje Mszę Św.

Proszę o komentarz kapłana, który pragnie zachować anonimowość. Kapłan ten był wikarym, a potem proboszczem w wielu parafiach. Ma odpowiednia wiedzę i doświadczenie.

Po pierwsze zauważa, że ksiądz może, gdy odprawia Mszę św. opuścić miejsce przy ołtarzu tylko w wypadku zagrożenia życia i zdrowia. Przerywa wtedy Mszę Św. i wzywa pogotowie. Taka Msza Św. jaka miała miejsce w Goworowie nie jest, jak stwierdza, godna. To było delikatne ujęcie. Można ująć to inaczej: jest niegodna.

Według kapłana, z którym rozmawiałem, to co stało się w Goworowie wyglądało jak efekt ostrego konfliktu pomiędzy proboszczem i wikarym, w którym wszystko zdominowały negatywne emocje. Prawdopodobnie wikary miał spowiadać przed tą Mszą Św. i w jej trakcie, spóźnił się (być może kolejny raz) i proboszcz ogarnięty negatywnymi emocjami postanowił, że da mu nauczkę za wszelką cenę. Tą ceną była obraza Mszy Św., niegodne jej sprawowanie, obraza Chrystusa, obraza wiernych, zgorszenie i ból w serach wielu parafian.

Mam tutaj takie skojarzenie. Czytałem kiedyś wspomnienia kobiety, która w trakcie II wojny światowej została wywieziona na roboty do Niemiec. W pewnym momencie znalazła się w Dreźnie i jej pracodawca pozwolił jej i grupie innych polskich niewolników na udział we Mszy św. Mszę odprawiał oczywiście kapłan Niemiec. W trakcie Mszy Św. zawyły syreny – ogłoszono nalot. Kapłan powiedział: „Nie mogę przerwać Mszy Świętej. Wy jednak chrońcie swoje życie i udajcie się do schronu”. Wszyscy Niemcy wybiegli z kościoła. Polacy zostali. Dokoła padały bomby, a kapłan spokojnie doprowadził Mszę Św. do końca. Potem okazało się, że to był ten słynny nalot dywanowy na Drezno. Wszyscy ci Niemcy, którzy opuścili kościół zginęli.

Jedna z czytelniczek mojego materiału o horrorze w parafii w Nałęczowie napisała w swoim komentarzu: „Jest tylko jedna rada: pisać i pisać do Kurii, protestować!”. Napisała też: „A przecież to NASZ KOŚCIÓŁ i musimy zadbać o niego”.

Zgadzam się z nią w pełni. Takie rzeczy dzieją się w kościołach również dlatego, bo tacy kapłani czują się bezkarni. Gdzie jest prasa katolicka? Czy nie powinna o takich sprawach pisać? Trzeba o tym mówić, wręcz krzyczeć, pisać, nagłaśniać takie wypadki.

Pamiętajmy, że pierwszy uczynek miłosierny względem duszy to grzesznika upomnieć (również kapłana).

Pamiętajmy też, że wśród grzechów, które możemy popełnić (i które często zapewne popełniamy) są tzw. grzechy cudze. Do nich zaś należą, między innymi: Milczeć, gdy ktoś grzeszy; Zezwalać na grzech; Usprawiedliwiać czyjś grzech.

Reagujmy na takie wypadki. Ja będę reagował, gdy zostanę o takim wypadku poinformowany. Piszcie Państwo do mnie. Rozrzucajcie te informacje po internecie.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

6 komentarzy

6 Komentarzy

  1. syringa

    18 lipca 2018 at 17:55

    Tak, ten kryzys narasta.
    Episkopat (z małymi wyjątkami bo i już abpa Hosera odstawili na boczny tor ,choć inni „nasi” siedzą i siedzą do osiemdziesiątki) rozmija się z oczekiwania mi narodu. Nazbierało się tam nie wiadomoskąd różnych „polaków”, lemanskich i innych franciszkopodobnych lizusów .
    I udaje im się to, co nawet komunistom się nie udało: rozwalać Kościól polski od środka.
    Parę przykładów

    1. Adwent i Wielki Post
    Zniesiono w Polsce 5.Przykazanie Koscielne : „w czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać” motywowując to tym, że zamiast należy świetować Mękę Panska we wszystkie piątki calego roku.
    CZY KTOS TO WYPEŁNIA? CZY SŁYSZYMY O TYM PRZYPOMINAJĄCE KAZANIA?
    Alez skąd!
    Ludziska najlepiej się w piątek bawią (wystarczy zobaczyć, jak pół Wielkopolski zjeżdża się na Stary Rynek w Poznaniu. Już nawet i śłuby z weselami odbywają się w piątek, co dawniej bylo nie do pomyslenia, bo nawet „źle małżensteu wróżylo”
    I tym sposobem „oni” zlikwidowali i czas Adwentu, W. Postu i postne piątki .

    2.Boże Ciało –
    W czasach mego dzieciństwa, a było to dawno, pod rządami nieustraszonego Kardynała Wyszyńskiego -procesja w Boże Ciało: też w dzień wolny od pracy (bo nawet komunisci nie odważyli się go zlikwidować – a udalo się to obecnie: pod rzadami liberalow zamieniony na „dlugi weekend”), a więc wtedy Procesja była wielką manifestacją.
    I co najważniejsze : w samo Święto szła jedna centralna procesja, a poszczególne parafie miasta mialy swe lokalne procesje w kolejne dni oktawy. TO było wspaniale, gdy (oczywiscie nie we wszystkie dni) ale kilka razy jechalam z rodzicami do nieznanych mi dzielnic na tamte procesje: egzotyka np. „bamberek” idących z kościoła św Floriana.
    Teraz -nie wiadomo czemu -w Boże Cialo są wszystkie procesje naraz : i Centralna przed południem i po poludniu lokalne np. w mojej parafii. I muszę wybierać -albo na swoją, albo na Centralną, bo nie daję rady dwóch „zaliczyć” jednego dnia. Skutek ? Od kilku lat jest więcej pocztów sztandarowych, ministrantów i sióstr zakonnych, niż zwykłych ludzi.
    A należaloby domagać się od władz nie udzielania w piątek urlopów bo i żyć w ten „dlugi weekend” trudno -nic nie można załatwić, nie wiadomo co czynne…
    Ale kto to miałby zrobić? Czy ten Metropolita- Przewodniczący, który swe urzędowanie zaczął od zamknięcia dostępu do studzienki przy kościele Pana Jezusa w Poznaniu gdzie wg legendy Żydzi kłujący nożami wykradzione Hostie utopili je w tej studni, gdy w cudowny sposób ukazala się na niej krew? (wg legendy wypłynęly owe Hostie na nadwarcianskich łąkach i na tym miejscu postawiono kościół Bożego Ciała z fundacji Jagiełły.)

    3. Swięto Wniebowstąpienia Pańskiego
    Nawet w laickich Niemczech Wniebowstąpienie jest tak obchodzone, jak napisano w Ewangelii: 40 dni po Zmartwychwstaniu. I w wielu landach jako dzień wolny od pracy.
    Ale nie u nas. Przeniesiono -nie wiadomo po co (a właściwie wiadomo ) na najbliższą niedzielę. Skutek? Większość parafii czyta Ewangelię przypisana na tę niedzielę, a nie na Dzień Wniebowstąpienia. I komu to przeszkadzało? Nie każdy szedł wtedy do kościoła, ale czy i w niedzielę chodzą wszyscy? (obecnie srednio ok 30%).
    A przecież jak cudownie jest móc żyć rytmem Roku Kościelnego -jeszcze tylko dostępne w Polsce . JESZCZE.
    Może docenic to tylko ten, kto mieszkał za granicą i skazany był na 1 kośćiół odlegly 30-40 km od domu….

    4.W ub, r, obchodzilismy 1050lecie chrztu Polski
    Z tej okazji odbywały się też imprezy towarzyszące m.in. wielka (w założeniu) wystawa w Muzeum Narodowym „Imagines Medii Aevi. Wystawa z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski”
    Ranga takiego wydarzenia wystawy zależy od prezentowanych na niej eksponatów – i oto sensacja: Watykan chciał nam udostępnić swe zbiory z zasobów Biblioteki i to takie, które nigdy dotąd nie opuszczały Watykanu! Toż to byłaby sensacja – na którą przyjeżdżano by z zagranicy – nawet nie z powodów religijnych, a kulturowych .
    NIESTETY.
    Organizatorzy ze strony Episkopatu ocknęli się na parę miesięcy przed terminem obchodów, a wtedy okazało się to już niewykonalne: takie rzeczy zaczyna się przygotowywać minimum 3 lata wcześniej. Cóż -pracownicy Muzeum Narodowego na gwałt, ślęcząc po nocach musieli nadrabiać cudzą niefrasobliwość i zrobili ekspozycję oczywiście tylko z zasobów krajowych a te -wiadomo! -jak są przetrzebione przez wojnę i inne kradzieże. Czy ktoś poniósł konsekwencje, czy znów zamieciono pod dywan?

    Mozna by tak jeszcze sporo dalej wymieniać. Niestety!

  2. Marian

    18 lipca 2018 at 23:33

    Ze smutkiem i zażenowaniem zauważam, że felietoniki pana dr K. juniora są jakby coraz bardziej miałkie intelektualnie.

  3. syringa

    19 lipca 2018 at 08:30

    @Marian
    WOt kammienntar’
    „felietoniki”
    „miałkie” (proszę -jakiego słowa nawet nauczyli)
    A nikakih kankrietow -ot trochę smrodka

    • Marian

      22 lipca 2018 at 06:17

      Na małych parafiach, zwłaszcza wiejskich, pojawiają się nietypowe sytuacje. Sam byłem świadkiem, gdy ktoś zasłabł w drodze na niedzielną Mszę św. Ksiądz był już ubrany w ornat, gdy do zakrystii przyszedł ktoś i powiedział, że człowiek umiera pod kościołem. Ksiądz po chwili namysłu, zdjął ornat i poszedł z ostatnim namaszczeniem. Ludzie czekali 15 minut, może dłużej, modlili się, śpiewali pieśni – i nikomu żadna krzywda się nie stała.
      Dlaczego mam dostawać białej gorączki, bo komuś coś się wydawało „wyglądało jak efekt ostrego konfliktu” – a jak było naprawdę, tego autor MK nie sprawdził, nie wie, ale komentuje jakieś fatamorgana, to co „wyglądało”.
      Nie podniecają mnie ploteczki…
      Być może dla katolików-przebierańców każde dodatkowe 5 minut w kościele sam na sam z Najświętszym Sakramentem, to wielkie upokorzenie i strata czasu. – Nie róbcie nikomu łaski, zostańcie w domu i oglądajcie TVN, nie zanieczyszczajcie powietrza w świątyniach, jak pisał św. Augustyn.

    • Marian

      22 lipca 2018 at 06:25

      Teksty MK nazywam „felietonikami” bo słowo „felietony” używam do określania tekstów takich ludzi jak Michalkiewicz – są dłuższe, a mimo to mają więcej treści w przeliczeniu na akapit.

  4. Soplica

    24 lipca 2018 at 10:41

    Cały ten galimatias pochodzi stąd że obecnie kapłan jest „przewodniczącym zgromadzenia” podczas Mszy świętej i tak też postępuje. Dziś to jest uczta i tak też kapłan „moderuje’ aby każdy dobrze się czuł pod jego przewodnictwem :))) Kiedyś ksiądz składał ofiarę na Mszy świętej i wypełniał przy ołtarzu wyznaczone rubryki. Proszę dziś wspomnieć księdzu o rubrykach, reakcja graniczy z reakcją byka na czerwoną płachtę :)))) Kiedyś funkcjonowała zasada wyjątkowości tak jak pokładne chleby w świątyni które jedli żołnierze Dawida. Dziś zasada wyjątkowości to permanentna wyjątkowość wobec każdego zdarzenia. Dziś wszystko jest wyjątkowe :))) Nawet konflikt wśród księży :)Rzadko który kapłan pojmuje swe kapłaństwo jako takie. W większości chcą pomagać ludziom w ich trudnych sytuacjach, dzielić się swą wiarą – wiedza ta pochodzi ze spotu współczesnego seminarium. A kapłan jest wyświęcany po to aby sprawował Mszę świętą i udzielał sakramentów. a reszt to jego dobra wola i … no właśnie. Po zrobieniu znaku krzyża kapłan jest in persona Christi i niech się pali i wali musi wypełnić to co mu rubryki nakazują a nie to co mu sumienie podpowiada :))) A przed Mszą słusznie zrobił namaszczając chorego jak to napisał @ Marian.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra