Polskość

Czy należycie obchodzimy 100-lecie polskiej niepodległości?

Kiedy obserwuje się, jakie rząd podejmuje sposoby na uczczenie 100. rocznicy polskich niepodległości, powstaje pytanie: czemu to służy?

 

 

 

 

Nietrafiony rejs z Mateuszem Kusznierewiczem dookoła świata, z którego w końcu się wycofano (bardzo droga impreza, kompletnie niezrozumiała, tym bardziej, że przecież Dar Młodzieży robi to samo), różnej maści konkursy literackie, koncerty, pomysł Antoniego Macierewicza, żeby postawić 100 obelisków (czego w końcu po dymisji ministra też nie zrobiono) itp. itd.

Jasne, nie chodzi o to by zupełnie przekreślać te inicjatywy. Konkursy i koncerty mają swoją wartość, przypominają, angażują młodych, mogą dać do myślenia, ale to wszystko trochę mało.

Warto by w tak okrągłą rocznicę zrobić coś więcej, co byłoby trwalsze i wpłynęło na mentalność ogółu społeczeństwa.

Można by np. przyjąć narodowy program wychowania patriotycznego, tak bardzo zaniedbanego, i w tym roku wprowadzić go do szkół z  myślą, że będzie na dziesięciolecia.

Można by uruchomić np. w mniejszych miastach wiele regionalnych galerii sztuki, w których wystawiano by reprodukcje największych polskich dzieł sztuki i prowadzono tam szkoły na lekcje muzealne.

Można by zachęcić uniwersytety do ogólnopolskiej debaty na temat polskości, odświeżyć studia nad polskim romantyzmem, przypomnieć najważniejsze postacie naszej historii itd.

 

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

33 komentarze

33 Komentarzy

  1. klioes vel pislamista

    21 lipca 2018 at 20:50

    Gdy przyjdą multikulcić dom,
    ten, w którym mieszkasz – Polskę,
    gdy na paradzie odsłonią srom,
    lub wzniosą islamską wioskę
    i za drzwiami pięć razy dziennie
    z minaretu wyć będą dennie –
    ty, telewizor wyłącz i
    włącz myślenie, by
    Polski Francji nie spotkał los!
    Potrzebny mądry głos!

    Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
    obca dłoń ich też nie przekreśli,
    środkowy palec – dla Żydów gift.
    My wierzymy: Bóg Synem cieśli…
    Cóż, Izrael, jak złodziej podolski
    niby cwany jest, lecz jednak kiep.
    Za próbę wyszlamowania Polski –
    kula w łeb!

    Ogniomistrzu i serc, i słów,
    Janie Pawle, nie w pieśni troska.
    Dziś modlitwa – to strzelecki rów,
    okrzyk i rozkaz:
    Różaniec w dłoń!
    Różaniec w dłoń!
    A gdyby chip nosić przyszło,
    przypomnimy, co rzekł Cambronne,
    i powiemy to samo nad Wisłą.

  2. Marian

    21 lipca 2018 at 21:14

    Nie bardzo wiem, o 100-leciu niepodległości jakiego kraju p. Krajski tu opowiada.
    Co do mnie, to dwa lata temu świętowałem 1050 lecie istnienia Państwa Polskiego, a za 7 lat będzie 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego. I z tej perspektywy postrzegam polskie sprawy.
    A to, że 100 lat temu masoneria utworzyła Ten Khray, nad Wisłą, to nie za bardzo mnie to podnieca.
    – Z perspektywy 1000-letniej, a może 3000-letniej historii Lechitów, jest to epizod bez większego znaczenia. Podobnie jak ważnym, ale jednak małym epizodem będzie nadchodząca wojna domowa z Ukraińcami uzbrajanymi i wspieranymi przez… no wiadomo kogo

    • Miszcz Yoda

      22 lipca 2018 at 11:23

      Coż, dla takich, jak Ty zawsze Rodiną pozostanie matuszka Rossija…

      • Marian

        22 lipca 2018 at 12:46

        Polska jest królestwem od 1000 lat, a Ukraina królestwem nie była NIGDY.
        Wnukowie Mieszka I władali Skandynawią: Szwecją(Olaf Skötkonung), Danią(Harald II Svensson) i Anglią(Kanut Wielki).
        Zabolało,? To dobrze. Miało zaboleć.

    • Tomek

      22 lipca 2018 at 12:21

      Dopiero 100 lat temu masoneria „Ten Khray” utworzyła? To jakoś się zupełnie nie zgadza z tym, co tu kiedy indziej na forum piszecie, jakoby „Ten Khray” czy tam „Polin” (bo nazwy zmieniacie raz po raz) już 1000 lat, czy 800 (w zależności, kiedy tam Żydzi dotarli, wg was). Co, taki specjalista od masonów nawet nie wie, że królów co wolnomularzami byli mieliśmy?:) Uzgodnijcie wreszcie spójną wersję wydarzeń – ja wiem, że ona i tak się kupy nie trzyma, no ale żeby chociaż jakieś pozory były. Chociaż wy w to wierzyć musicie.

      I Wielka Lechia. Słusznie. Ja bym datował państwo polskie co najmniej od czasu, jak Popiel zdobył i spalił Rzym za Nerona, a Neron potem o to oskarżył chrześcijan. Wiadomo – Popiel, od „popiołów”, a Rzym się przecież spalił – więc to chyba oczywiste.

      Brawo, Marian, erudyto, brawo!:) A nawet, turboerudyto!:)

      • Marian

        22 lipca 2018 at 12:48

        @Tomek, nie twoja sprawa. I tak nie zrozumiesz. – Zajmij się lepiej mordowaniem palestyńskich dzieci. W tym jesteście mistrzami świata.

        • Tomek

          22 lipca 2018 at 14:01

          Tak, Marianku, tak… A te palestyńskie dzieci to pewnie mam mordować jako odwet za to, że rzekomi przodkowie Palestyńczyków, Filistyni, najeżdżali Wielką Lechię? No, ja się absolutnie nie zgrywam, tacy turboerudyci jak ty tak twierdzą, powołując się na Księgę Sędziów 15,9, gdzie napisane jest, że Filistyni, by pojmać Samson, „robili wypady aż do Lachi” – twierdząc, że owa nazwa miasta w Judei to tak naprawdę… Wielka Lechia:):):):)

          Teraz zrozumiałe jest, czemu mi sugerujesz, bym Palestyńczyków szedł mordować:)

          • Marian

            22 lipca 2018 at 18:35

            Nie traktuj Biblii jak podręcznika do historii. Całe te opowieści o podboju Kanaanu, to wielka bujda. Miasto Aj, które rzekomo podbili ludzie Jozuego było w tamtym czasie niezamieszkałe, podobnie jak Jerycho.
            Ale Biblia podaje wiele szczegółów, które pasują do tezy, że Filistyni to jedno z plemion Lechickich np. zdaje się, że wśród Filistynów nie było króla, tylko dowódcy wojskowi – tak też było i u starożytnych Lechitów.
            Sugeruję ci, żebyś zajął się problemami swojego narodu i nie wpieprzał się w nie swoje sprawy.

          • Tomek

            22 lipca 2018 at 21:32

            Do @Marian

            „Nie traktuj Biblii jak podręcznika do historii. Całe te opowieści o podboju Kanaanu, to wielka bujda. Miasto Aj, które rzekomo podbili ludzie Jozuego było w tamtym czasie niezamieszkałe, podobnie jak Jerycho.”

            Marian, jasne, że Biblia nie jest podręcznikiem do historii, ale akurat tutaj piszesz nieprawdę – Jerycho istniało od około 8-7 tys. lat p.n.e i akurat w XIII wieku istniało również, miało mury i archeologowie znaleźli ślady zniszczenia tych murów w tym czasie. Choć pewnie nie zrobiono tego trąbami:). Aj również istniało w czasach Jozuego choć pewnie jakimś dużym miastem nie było – dowiodły to badania archeologiczne Josepha Callawaya.

            Ale, nieistotne. Czy to niby oznacza, że należy wierzyć w to, że Filistyni robili sobie eskapady łupieżcze 2500-3000 km, docierając do Wielkiej Lechii?:) Serio, Marian?:) Już nawet nie spytam o tym, co po drodze, ile to państw i ludów musieliby po drodze pobić, począwszy od silnego państwa Hetytów. A jakoś cisza o tym, na złość turbosłowianom:)

            „Ale Biblia podaje wiele szczegółów, które pasują do tezy, że Filistyni to jedno z plemion Lechickich np. zdaje się, że wśród Filistynów nie było króla, tylko dowódcy wojskowi – tak też było i u starożytnych Lechitów.”

            Marian, ty żartujesz, prawda? Proszę, powiedz, że żartujesz!!!:):):) Wśród wielu plemion afrykańskich też nie było królów, tylko dowódcy wojskowi, to teraz może, Marianie, poczuwając więź z przodkami, zaczniesz w suahili mówić?:)

            Na takie bzdury nawet nie powinno się poważnie odpowiadać, ale napiszę ci jedną rzecz – nie wiesz nic, jaka była struktura władzy dawnych tzw. plemion lechickich, czyli zachodnich Słowian, bo nie masz ku temu żadnych źródeł. No, chyba że bazujesz na tak wiarygodnych, jak kronika Kadłubka piszącego o Smoku Wawelskim czy fałszywka Prokosza.

            „Sugeruję ci, żebyś zajął się problemami swojego narodu i nie wpieprzał się w nie swoje sprawy.”

            Dobrze. Ja się zajmę Polską i Polakami, ale ty się zajmiesz swoim – czyli Lechitami i Wielką Lechią. Mamy umowę?:)

          • Marian

            22 lipca 2018 at 21:51

            @Tomek, Aj (=ruina) było od stuleci niezamieszkałe w czasach Jozuego, Jerycho owszem istnieje bardzo długo, ale miało okresy, gdy nie było zamieszkałe. Ten upadek murów Jerycha, to bardzo malownicza opowieść, ale cóż, żydowskie baśnie są zawsze barwne i pełne cudów. Wybacz, jeśli zabolało. 😉
            W nowoczesnej archeologii bada się nie tylko kamienie, ale także język, nazwy miescowości i nazwiska są czasem starsze o tysiąc lat od źródeł pisanych. Nie tylko Indianie w imionach zawierali charakterystykę osoby. – Chcesz mi wmówić, że słowo „Lechia” pada w księdze Jozuego wielokrotnie przez przypadek. – Ty to masz zakuty łep.
            Co do wiedzy o Lechii, to jest wiele źródeł, oprócz źródeł pisanych i trzeba tylko kojarzyć fakty. Ale twoja wiedza jest zbyt płytka, aby to zrobić. Poza tym, żydowskie wychowanie jest bardzo analityczne, więc nie potrafisz zrobić syntezy, nawet, gdybyś chciał. Jesteście dobrzy w żonglerce słów i drobnych krętactwach, ale nie potraficie spojrzeć na sprawy szerzej. Kalectwo umysłowe… nic nie poradzę.

          • Tomek

            22 lipca 2018 at 23:11

            Do @Marian

            „@Tomek, Aj (=ruina) było od stuleci niezamieszkałe w czasach Jozuego,”

            Tak? To poczytaj sobie może o tym więcej, to się dowiesz. Aj jako osada powstała (po raz kolejny) w okolicach poł. II w. p.n.e. Przykładowo, Encyklopedia archeologiczna Ziemi Świętej pod red. A. Negev, gdzie masz opisaną dokładnie osadę z czasu Jozuego i stwierdzenie, że jak najbardziej jej mieszkańcy mogli walczyć z Jozuem.

            „Jerycho owszem istnieje bardzo długo, ale miało okresy, gdy nie było zamieszkałe. Ten upadek murów Jerycha, to bardzo malownicza opowieść, ale cóż, żydowskie baśnie są zawsze barwne i pełne cudów. Wybacz, jeśli zabolało. 😉”

            Śmieszki, śmieszkami, ale rozumiem, że przyznajesz mi rację w takim razie. A co do ubarwiania opowieści o Żydach, to akurat wy jesteście w tym specjalistami – Protokoły Mędrców Syjonu, żydowskie plany depopulacyjne i tego typu mroczne klimaciki:). Albo wiara, że wszyscy co się z wami nie zgadzają na forum, to Żydzi. To są dopiero baśnie i cuda!:)

            „W nowoczesnej archeologii bada się nie tylko kamienie, ale także język, nazwy miescowości i nazwiska są czasem starsze o tysiąc lat od źródeł pisanych. Nie tylko Indianie w imionach zawierali charakterystykę osoby. – Chcesz mi wmówić, że słowo „Lechia” pada w księdze Jozuego wielokrotnie przez przypadek. – Ty to masz zakuty łep.”

            Marian, łeb (nie „łep”) to zakuty masz ty i to wybitnie – „jak miedź brzęcząca lub cymbał brzmiący:)”. W Biblii nawet nie pada słowo Lechia. Pada słowo „Lachi”. Nawet nie wiesz, o czym chcesz dyskutować, a rzucasz się jak pchła na psiej dupie. Wszystkie, k…a, nazwy na „l” ci się niedługo będą kojarzyły z Wielką Lechią? Może jeszcze Los Angeles i Las Vegas ci się z Wielką Lechią skojarzą?.

            P.S. Lachi to Lachisz (Lakisz) akurat, miasto istniało, co zostało potwierdzone, w przeciwieństwie do twoich pierdół o wielkiej Lechii.

            „Co do wiedzy o Lechii, to jest wiele źródeł, oprócz źródeł pisanych i trzeba tylko kojarzyć fakty. Ale twoja wiedza jest zbyt płytka, aby to zrobić.”

            Podaj, o oświecony turboerudyto, pośmiejmy się razem z każdego po kolei:)

            „Poza tym, żydowskie wychowanie jest bardzo analityczne, więc nie potrafisz zrobić syntezy, nawet, gdybyś chciał.”

            Lechickie wychowanie, natomiast, to nie jest analityczne, ani syntetyczne, boś Marian gamoń zwykły po tym wychowaniu wyszedł. Żeby nawet „syntezę” zrobić, to trzeba mieć z czego. A z czego tu, Marian, chcesz syntezę robić? Z tego, że w Biblii wymienione jest miasto Lakisz? Sufit ci się, Marian, na głowę sp….ł, z całą Wielką Lechią w dodatku.

            „Jesteście dobrzy w żonglerce słów i drobnych krętactwach, ale nie potraficie spojrzeć na sprawy szerzej. Kalectwo umysłowe… nic nie poradzę.”

            No ja czekam, turboerudyto, cały czas na twój popis. Póki co wyśmiałem twoje bzdurzenie, że Filistyni mogli najeżdżać Wielką Lechię, wytłumaczyłem ci, że w Biblii nie ma słowa o Lechii, tylko o mieście Lakisz, przyznałeś mi rację, że Jerycho istniało, a teraz jeszcze podałem ci informacje o Aj. Jakby to powiedzieć, cztery twoje próby podania jakiegoś argumentu i cztery razy dupa. Zamiast próbować odwracać kota ogonem i wypisywać jakieś pierdoły o Żydach, weź się do roboty i pokaż mi wreszcie coś sensownego. Czekam na źródła o Wielkiej Lechii i rządzenia nią przez dowódców wojskowych, na początek.

          • Marian

            22 lipca 2018 at 23:16

            Co do dowodów na istnienie Lechii, to bardzo mi przykro, ale nie rzucamy pereł przed wieprze. Dobrze wiem, co robicie z pamiątkami po chrześcijanach z I-II w. w Jerozolimie.

          • Marian

            22 lipca 2018 at 23:18

            Lakisz i Lechia – no nie bądź śmieszny 🙂

          • Tomek

            23 lipca 2018 at 00:34

            Do @Marian

            „Co do dowodów na istnienie Lechii, to bardzo mi przykro, ale nie rzucamy pereł przed wieprze. Dobrze wiem, co robicie z pamiątkami po chrześcijanach z I-II w. w Jerozolimie.”

            Aha… Są tak strasznie tajne, ukryte przed światem, że tylko Marian je zna:))). Czytaj – „nie mam żadnych dowodów, ciemniałem jak zawsze, myśląc, że nie zapyta, kurde, co tu robić, znów wyszedłem na idiotę, to może napiszę mu, że nie jest ich godny poznać. Wyjdę tak czy siak na idiotę, ale może mniejszego”.

            Przestań mnie już Marian, turboerudyto rozśmieszać, bo nie usnę z tego rozbawienia.

            „Lakisz i Lechia – no nie bądź śmieszny 🙂”

            Lachi, ćwoku jeden, a nie Lechia! Nie ma nigdzie w Biblii słowa „Lechia”. Czytać nawet Lechitów nie uczą?

          • Marian

            23 lipca 2018 at 05:26

            No i co wyspałeś się? Bo ja bardzo dobrze. Ale nie chce mi sie dalej dyskutować, mam ciekawse zajęcia.
            Polecam: http://szukacboga.blogspot.com/2017/11/lechia-lechici-w-biblii-czy.html – Białczyński nie jest moim guru 😉
            Myslę nawet, że ideowo szkodzi Lechii, ale dociera do wielu faktów, które są mało znane.
            Nawet jeśli w jego tekstach jest dużo bełkotu ideologicznego, to fakty, które podaj dziwnie pasują do innych, niezależnych świadectw historycznych.
            Nie mam zamiaru Cię obrażać, po prostu irytuje mnie czasem arogancja „rasy panów” po szkółce szabasowej u lichwiarzy.
            A propos „rasy Panów” – okoliczne narody „panami” nazywali właśnie Lechitów, Lachów, co mogło się wiązać z tym, że wśród Lechitów nie praktykowano niewolnictwa, panowały rządy kolegialne, a przywódców powoływano wyłącznie na czas wojny. – Ale żeby to zrozumieć, to musisz otworzyć swój umysł na myślenie uwolnione z wyklepanych w szkółce frazesów. – Świat jest inny, niż ci babcia mówiła…
            Filistyni byli w Palestynie przed Żydami. Nie zastanawiałeś się, dlaczego Mojżesz prowadził Żydów przez pustynię, a nie krótszą drogą nad M. Śródziemnym? To proste, tam już mieszkali Filistyni… Nie przeszli by… kombinowali z drugiej strony, od południowego-wschodu.

          • Tomek

            23 lipca 2018 at 12:59

            Do @Marian

            Marianie,

            „No i co wyspałeś się? Bo ja bardzo dobrze.”

            Ja owszem i, na szczęście, nawet mi się żadne Smoki Wawelskie, ani inne historyczne wydarzenia z Wielkiej Lechii nie śniły:). Ty chyba jednak coś nie bardzo, patrząc na wczesną godzinę komentarza. Oj, chyba po nocy uporczywie tych zaginionych dowodów szukałeś, nie:)?

            „Polecam: http://szukacboga.blogspot.com/2017/11/lechia-lechici-w-biblii-czy.html – Białczyński nie jest moim guru ”

            Najzabawniejsze, Marianie, jest to, że ja przykładu Lachi i Filistynów użyłem jako możliwie największego dowcipu na temat tzw. Wielkiej Lechii, bo większy absurd trudno znaleźć, a ty to podłapałeś i zacząłeś tego bronić:). Ale dobrze, podejdę do tego poważnie i ustosunkuję się do tego linka.

            1. Po pierwsze – nie ma żadnych badań genetycznych wskazujących, że Filistyni to Prasłowianie, na blogu jest zwyczajne kłamstwo. Pomijam, że nikt w ogóle genetycznie nie badał Filistynów, a i o nas niewiele genetycznie jeszcze wiemy. Jak w to wierzysz, to poszukaj tych badań i uprzejmie proszę o link.

            2. Po drugie – kłamstwem jest, że po grecku nazwa naszego kraju nazywała się Lechia. Żeby to stwierdzić, wystarczy mi wiedzieć, że grecki nie zawiera litery „ch”. Wskaż mi, który konkretnie starożytny kronikarz takiej nazwy użył. Może jest taka nazwa na mapie Ptolemeusza (który dokładnie nawet nazwy osad leżących na naszej ziemi wskazał), co? Już same te dwie rzeczy wystarczą mi, by stwiedzić, że na tym blogu jest bełkot zupełny, dla ludzi bez jakiejś głębszej wiedzy i nawyku weryfikacji. Ale idźmy dalej.

            3. Księga Sędziów – jak to autor bloga pisze: „Tym razem trochę cytatów z Biblii gdzie często występuje nazwa Lechia – Lechici”. Po pierwsze, to czym się tak ekscytujecie występuje TYLKO w jednym miejscu (ten fragment Księgi Sędziów) i w zakresie nazwy miejsca, a nie żadnego ludu. Kolejne kłamstwo. Po drugie, nie wiem, czy zauważyłeś, ale tam jest napisane, że zapuszczali się „do Lechi” (w innych przekładach „Lachi”, jak wiesz lub nie, języki semickie typu starohebrajski czy arabski nie zawierają samogłosek, więc można i tak, i tak czytać) i nazwa miejsca „Ramat-Lechi” – a nie, że udawali się do „Lechii” i nazwa miejsca „Ramat-Lechia”. Swoją drogą, nie wiem, czy wiesz, ale nazwa „Lechi” wywodzi się od osła, a konkretnie jego szczęki, co może być dobrym podsumowaniem i żartem z osób wierzących w tego typu fantazje:)

            4. Rozumiem, że żadnego zastanowienia nie budzi w tobie fakt, że na trasie najazdów Filistynów w kierunku Hebronu leży akurat miasto Lechisz (które możesz pisać też Lachisz, czy Lekisz albo Lakisz, ze względu na starohebrajski alfabet) i o nie chodzi? Rozumiem, że wierzysz że chodzi o jakąś rzekomą krainę oddaloną 3000 km dalej i nie razi cię absurdalność takiego stwierdzenia? Rozumiem, że nie budzi twojego zastanowienia fakt, jak małe plemię Filistynów mogłoby wykonać taki 3000 km najazd, podbijając po drodze silne państwo Hetytów i wiele innych ludów. Rozumiem, że nie budzi twojego zastanowienia fakt, że nikt tak dużego najazdu nie odnotował. OK:)

            5. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie brniesz dalej i nie podłapiesz też tej mojej sugestii, że Los Angeles jest dowodem na to, że Wielka Lechia sięgała Kalifornii. No popatrz:
            – Los Angeles to „Miasto Aniołów”
            – po węgiersku Polska to Lengyelorszag, co dosłownie znaczy „kraj panów
            Aniołów”
            – tacy, jak ty, uparcie piszą, że m.in. węgierska nazwa Polaków to
            pozostałość po „Lechitach”
            – chyba więc jest ewidenty związak, otwórz swój umysł:). A że trochę data
            założenia Los Angeles się nie zgadza… Przecież Węgrzy też się pojawili
            w tym rejonie dużo później niż rzekoma „Wielka Lechia” i wam to nie
            przeszkadza:). Najważniejsze, że na „L”:)

            6. Na marginesie jeszcze, do tych bzdur z linka – to, że jakiś kraj w odniesieniu do Polaków używa sformułowań typu „Lach”, co ma oznaczać „pana” nie jest żadnym dowodem na istnienie państwa. Równie dobrze, skoro używamy określenia „pan”, mogła istnieć jakaś „Wielka Panonia”:). Nie mówiąc już o tym, że określeń ludów w tym czasie mieszkających na naszym terenie jest mnóstwo i, bynajmniej, nie wszystkie na L. Bardziej prawdopodobne jest, że Czesi czy Rusini wzięli te nazwy od Lędzian, z którymi właśnie się stykali przede wszystkim.

            I na koniec jeszcze, co do twoich paru stwierdzeń:

            „Nie mam zamiaru Cię obrażać, po prostu irytuje mnie czasem arogancja „rasy panów” po szkółce szabasowej u lichwiarzy.”

            Jak nie masz zamiaru mnie obrażać, to po co piszesz o szkółkach szabasowych o lichwiarzach. Albo masz zamiar, a wtedy ja przyjmuję adekwatny styl, albo nie masz, a wtedy ja z szacunkiem się do ciebie odnoszę, nawet jak piszesz bzdury o Wielkiej Lechii. Tak to działa.

            „Ale żeby to zrozumieć, to musisz otworzyć swój umysł na myślenie uwolnione z wyklepanych w szkółce frazesów. – Świat jest inny, niż ci babcia mówiła…”

            Marian, jak za bardzo swój „umysł otworzysz” to i w Wielkiego Potwora Speghetti uwierzysz… Obok otwartego umysłu musisz sobie wyrobić też umiejętność krytycznego oceniania informacji, którymi jesteś na codzień bombardowany. Współczesny człowiek, w porównaniu do np. tego sprzed 100 lat, otrzymuje tysiące razy więcej informacji. Wiele z nich to zupełne bzdury, bo każdy może bloga prowadzić. Musisz wyrobić sobie nawyk krytycznego podchodzenia do treści w Internecie i ich weryfikacji. A co do „świata, o jakim babcia mówiła”, to akurat jest on bliższy znacznie Wielkiej Lechii, bo to legendy opowiadane przez pra pra pra… prababcie. Współcześnie, od wielu lat, już zweryfikowane jako bzdury.

            „Filistyni byli w Palestynie przed Żydami. Nie zastanawiałeś się, dlaczego Mojżesz prowadził Żydów przez pustynię, a nie krótszą drogą nad M. Śródziemnym?”

            A co to ma do rzeczy? To, że byli w tym miejscu przed Żydami to jakiś dowód na to, że to Lechici:)? Albo to, że ich Mojżesz omijał (notabene, omijał nie tylko Filistynów, ale raczej bardziej inne plemiona, które mieszkały wówczas na terenach późniejszej Judei).

          • Marian

            23 lipca 2018 at 20:59

            To, że Filistyni byli w Palestynie (nazwa od: kraina Filistynów) oznacza, ze jesteście Młodszymi Braćmi Lechitów. Fajnie? 😉
            Możesz do mnie mówić: Wujku. 😉

          • Tomek

            23 lipca 2018 at 21:51

            Do @Marian:

            „To, że Filistyni byli w Palestynie (nazwa od: kraina Filistynów) oznacza, ze jesteście Młodszymi Braćmi Lechitów. Fajnie? 😉
            Możesz do mnie mówić: Wujku. 😉”

            Z tego, że Filistyni byli w Palestynie w 1200 p.n.e., 3000 km od granic twojej rzekomej Wielkiej Lechii, wynika, że byli Lechitami?:) Genialnie, Marian!:) Umysł masz bardziej błyskotliwy od Einsteina (mam nadzieję, że wiesz już kto to był, bo wczoraj się jeszcze mnie o to pytałeś?). Ale „wujku” ci nie powiem – u mnie w rodzinie wszyscy zdrowi, niemożliwe, byśmy byli spokrewnieni.

            P.S. Rozumiem, że odpowiedzi na moje pytania i stwierdzenia odnośnie tego zabawnego linku, co mi wysłałeś, się nie doczekam? Za trudne, co? Tylko nocki znowu nie zarwij, głowiąc się, jakby tu z tego wszystkiego w co wlazłeś się wyplątać:)

          • Marian

            24 lipca 2018 at 06:34

            No dobra, żeby Ci popsuć samopoczucie to zagram po bandzie. Słyszałeś o cywilizacji Mykeńskiej na Krecie? Wyobraź sobie, że bardzo dobrze żeglowali. Handlowali też nad Morzem Czarnym. Znajomość żeglarstwa nie była wiedzą tajemną w dalekiej starożytności nad M. Czarnym. Przepłynąć 2000 tys. km (Od Odessy do Kairu) po spokojnych płytkich morzach, to nie był wyczyn. Wikingowie pływali z Norwegii do Egiptu przez Atlantyk…
            Moim zdaniem początki cywilizacji Lechitów sięgają gdzieś cywilizaji Mykeńskiej, po upadku której kontakty się urwały. Potem Lechici mieli jakieś kontakty z Grekami, ale słabe. Grecy znali Lechitów pod nazwą Hiporborea. 😉
            Jedno, co uderzyło mnie w Kronice Kadłubka, to poufałość, z jaką Lechici traktowali Greków, jak starych kumpli, z którymi chodziło się na piwo. Znali się jak łyse konie… Jak czytasz Kronikę Czeską, to ani śladu o innych kulturach.
            Jeszcze jedno, w „Iliadzie” Homera mowa jest o tym, że Troi bronili także sprzymierzeńcy Trojan. A manewr pozornego odpłynięcia Greków mógł mieć na celu odesłanie sprzymierzeńców przez Trojan. Kim byli ci sprzymierzeńcy? Hmmmm ?
            Jest bardzo możliwe, że po upadku Troi, ich byli sprzymierzeńcy postanowili poszukać swojej szansy na południu Europy, potrafili pływać, mieli doświadczonych żołnierzy, nudzili się na stepach czarnomorskich, bo po upadku Troi skończył się handel..
            A o „wałach żmijowych” też pewnie nie słyszałeś? Wpisz sobie w google…
            Odejście części plemion lechickich znad M. Czarnego do Palestyny spowodowało, że w to miejsce weszli Scytowie. Niedawno odkryto fortecę scytyjską pod Rzeszowem https://archeologia.com.pl/2017/06/08/grodzisko-scytow-na-podkarpaciu/ – po co Scytowie wybudowali olbrzymią na tamte czasy fortyfikację na swojej zachodniej granicy – przed kim się bronili? Ta prowincjonalna forteca miała wielkość połowy Jerozolimy z tego czasu, czyli ok. 40 hektarów. To tak, jakby dziś 5 milionowe miasto. Pomyśl…
            Na razi wystarczy, jak będę miał dobry humor, to coś dopiszę 😉

          • Tomek

            24 lipca 2018 at 15:01

            Do @Marian

            „No dobra, żeby Ci popsuć samopoczucie to zagram po bandzie.”

            Nie popsułeś, Marianie, bynajmniej! Rozweseliłeś mnie jeszcze bardziej, jak przeczytałem cały ten tekst, co i zaraz zrozumiesz, jak przeczytasz dalszy ciąg komentarza:)

            „Słyszałeś o cywilizacji Mykeńskiej na Krecie? Wyobraź sobie, że bardzo dobrze żeglowali.”

            Absolutnie nie słyszałem!:) Tak się składa, że cywilizacja mykeńska mieściła się w Grecji kontynentalnej, głównie na Peloponezie (Mykeny, Pylos, ale też poza półwyspem – Ateny, czy Teby). Na Krecie mieściła się cywilizacja minojska, zupełnie inna rzecz. Mykeńczycy raczej mało żeglowali i nie dotarli dalej, niż greckie wyspy lub Azja Mniejsza najwyżej.

            Marian, aaaaaaale wtopa!:))))

            „Znajomość żeglarstwa nie była wiedzą tajemną w dalekiej starożytności nad M. Czarnym. Przepłynąć 2000 tys. km (Od Odessy do Kairu) po spokojnych płytkich morzach, to nie był wyczyn. Wikingowie pływali z Norwegii do Egiptu przez Atlantyk…”

            2000 tys. kilometrów to raczej wyczyn był, ale rozumiem że o 2000 km Ci chodzi (dobra, tym razem już się czepiam:). Nad Morzem Czarnym to też, akurat, za bardzo nie było żeglujących cywilizacji, jak już to nad Morzem Egejskim czy Śródziemnym owszem, niektórzy tak robili, jeśli mieli rozwiniętą flotę. Minojczycy (nie Mykeńczycy:) owszem, ale w celach handlowych, to raz, a nie dokonując inwazji czy najazdów. Wikingowie żyli 3000 ponad lat później i mieli inną technikę, więc przykład nieadekwatny zupełnie. A wiesz cokolwiek o flocie Filistynów może:)? Oj, chyba jej nie mieli. Zresztą, jak możesz zakładać poważnie, że bardziej prawdopodobne jest, że przepłynęli flotą (której nie mieli) 2000 kilometrów, cholera wie po co, żeby najechać jakąś „Wielką Lechię”, która w Bibli wymieniona nie jest (bo wymienione jest „Lachi”), niż że przeszli 50 km by najechać Lachisz, który leży dokładnie na trasie do Hebronu? Przecież to jest absurd, jakaś aberracja logiczna, Marianie.

            „Moim zdaniem początki cywilizacji Lechitów sięgają gdzieś cywilizaji Mykeńskiej, po upadku której kontakty się urwały. Potem Lechici mieli jakieś kontakty z Grekami, ale słabe. Grecy znali Lechitów pod nazwą Hiporborea. ”

            Marian, Twoim zdaniem to ona może sięgać nawet cywilizacji pozaziemskich, bo z taką swobodą podchodzisz do stawiania wniosków i takie bzdury wypisujesz. Nie masz żadnych śladów kontaktów „Lechitów” z Grekami. Hiperborea (nie Hiporborea) to nazwa mitycznej krainy na północy, o której Grecy nic nie wiedzieli, bo pisali o niej bajki, z których nawet w starożytności się śmiano. Wiesz, ludzie tak mają, że jak nie wiedzą co gdzieś leży za jakimiś górami czy morzem, to wymyślają jakieś mitologiczne ziemie albo słonie podtrzymujące płaską Ziemię i stojące na wielkim żółwiu.

            Co konkretnie o owej Hiperborei pisał Herodot: „O hiperborejskich zaś ludziach ani Scytowie nie umieją nic powiedzieć, ani inne mieszkające tam ludy oprócz chyba Issedonów. A, jak ja sądzę, i ci nic nie wiedzą : bo w takim razie opowiadaliby o nich także Scytowie, jak opowiadają o jednookich Arimaspach. Jeżeli jednak faktycznie istnieją hiperborejscy jacyś ludzie, to istnieją też hipernotyccy. Śmiech mnie zbiera, gdy widzę, jak wielu już nakreśliło obwód ziemi, a nikt rozumnie go nie objaśnił. Bo kreślą oni Ocean, jakoby on dokoła opływał ziemię, która jest zaokrąglona niby pod dłutem tokarskim, a Azję czynią równą co do wielkości Europie.”

            A więc, Herodot 2500 lat temu śmiał się z bajek o Hiberborei, a ty, Marian, w XXI wieku takie kity łykasz. Oj, rozbawiłeś mnie, rozbawiłeś!:) Ale, przynajmniej, nie kłamiesz, jak ten gość w linku, że Grecy używali nazwy „Lechia”.

            „Jedno, co uderzyło mnie w Kronice Kadłubka, to poufałość, z jaką Lechici traktowali Greków, jak starych kumpli, z którymi chodziło się na piwo. Znali się jak łyse konie… Jak czytasz Kronikę Czeską, to ani śladu o innych kulturach.”

            W Kronice Kadłubka to uderzyło mnie, przede wszystkim, bajkopisarstwo – smoki wawelskie, jakiś książę Leszek czy tam Przemysł rzekomo walczący z Cezarem, inny tam z Aleksandrem Wielkim, oj czego tam nie ma… A że w Kronice Czeskiej tych bzdur nie ma? Bo wiesz, Marian, każdy naród w średniowieczu wymyślał, odnosząc się do czasów zamierzchłych, sprzed powstania państwa, własne bajki na swój temat, nie kopiował bajek cudzych. Gdyby jakakolwiek „Lechia” istniała, to byłyby jej ślady w wielu kronikach.

            „Jeszcze jedno, w „Iliadzie” Homera mowa jest o tym, że Troi bronili także sprzymierzeńcy Trojan. A manewr pozornego odpłynięcia Greków mógł mieć na celu odesłanie sprzymierzeńców przez Trojan. Kim byli ci sprzymierzeńcy? Hmmmm ? Jest bardzo możliwe, że po upadku Troi, ich byli sprzymierzeńcy postanowili poszukać swojej szansy na południu Europy, potrafili pływać, mieli doświadczonych żołnierzy, nudzili się na stepach czarnomorskich, bo po upadku Troi skończył się handel..”

            Marian, zakładając, że wojna trojańska miała miejsce (bo opis Homera się nie zgadza do końca, choć ślady zniszczenia miasta są), to sprzymierzeńcy Trojan mogli być akurat różnymi ludami, a najpewniej jakimiś z nimi sąsiadującymi, z Azji Mniejszej, bo wówczas nie było w pobliżu żadnych rozwiniętych cywilizacji większych (Hetyci to to nie byli). A Tobie się znowu wydaje, że to musieli być leżący 1000 km dalej jacyś rzekomi Lechici, o których cała historia milczy. To równie dobrze, Marian, mogli to być Olmekowie z Meksyku, albo Trojanie mogli dać początek tej meksykańskiej cywilizacji, nie zastanawia Cię to:)? Nie mówiąc o tym, że mitologia akurat Trojan wiąże z późniejszymi założycielami Rzymu (poprzez Eneasza). Marian, to co ty uprawiasz to jest jakaś totalna fantastyka – tak możesz książki pisać, a nie o historii deliberować.

            „A o „wałach żmijowych” też pewnie nie słyszałeś? Wpisz sobie w google…
            Odejście części plemion lechickich znad M. Czarnego do Palestyny spowodowało, że w to miejsce weszli Scytowie. Niedawno odkryto fortecę scytyjską pod Rzeszowem https://archeologia.com.pl/2017/06/08/grodzisko-scytow-na-podkarpaciu/ – po co Scytowie wybudowali olbrzymią na tamte czasy fortyfikację na swojej zachodniej granicy – przed kim się bronili? Ta prowincjonalna forteca miała wielkość połowy Jerozolimy z tego czasu, czyli ok. 40 hektarów. To tak, jakby dziś 5 milionowe miasto. Pomyśl…”

            Marian, to że są na naszej ziemi ślady jakichś ludów, to bynajmniej nie znaczy, że to byli Wielcy Lechici, zlituj się, chłopie i intelektu nie obrażaj. Mamy ślady miast, grobów, fortec słowiańskich, celtyckich, germańskich, scytyjskich na naszej ziemi i takich, co do których nie wiemy, kto tam de facto mieszkał (Biskupin). To wręcz świadczy o czymś przeciwnym – że wielkiej Lechii być nie mogło, skoro mamy ślady takiego tygla różnych kultur raz po raz przez te ziemię przenikających. Przykładowo, jeśli silny gród Scytów był na Podkarpaciu, to nawet jeśliby Scytowie bronili się akurat przed przodkami Słowian, to musiałaby to być bardzo mała, malutka Lechia:)

            Wały żmijowe, o jakich piszesz, powstały w czasach schyłku Rzymu / wczesnego średniowiecza – możliwości są więc dwie – albo Sarmaci bronili się przeciw Scytom, albo Goci przeciw Hunom, bo takie ludy w tym czasie na południowej Ukrainie przebywały, a nie Wielcy Lechici przeciw krasnoludkom czy smokom. Ja wiem, Marian, że wg legendy te wały są tworem smoka, ale zlituj się…

            A co do Chotyńca (osada Scytów niedawno odkryta), Marian, to ty najzwyczajniej w świecie nawet nie potrafisz zrozumieć informacji o znaleziskach archeologicznych, bo czytasz je tak, jak posłanka Begier bilingi:) To, że dane stanowisko ogrodzone jest wałem i ma określoną powierzchnię, nie znaczy, że ta powierzchnia jest zamieszkana zwartą zabudową.

            40 ha i 5 milionów, powiadasz? Otóż, Marianie, Warszawa ma, w przeliczeniu na hektary, 51 700 hektarów i raptem 1,7 miliona mieszkańców oficjalnie, ze 3 mln może nieoficjalnie:):):):)

            Widzisz, na tym przykładzie, jakie niesamowicie śmieszne bajeczki opowiadasz?:)

            „Na razi wystarczy, jak będę miał dobry humor, to coś dopiszę ”

            No, może wystarczy już tych bzdur faktycznie – żeglujący Mykeńczycy, Lechici sprzymierzeńcy Trojan, Hiperborea, 5 milionów mieszkańców Chotyńca… Oj, pośmiałem się, Marian, pośmiałem!:):):) Ale mam nadzieję, że nie jest Ci przykro, masz do siebie dystans i sam też, jak zobaczyłeś, jakie głupoty wypisałeś, też się choć uśmiechnąłeś parę razy. W każdym razie, zachęcam, kombinuj i pisz dalej, bo humor mam po tej lekturze wybitnie dobry:).

          • Marian

            24 lipca 2018 at 19:04

            Rzuciłem parę skrótów myślowych, ale widzę, że jedyne, co potrafisz, to kurczowo trzymać się opowiadań babci i krytykować. Nie masz żadnych argumentów, a moje blotki intelektualne traktujesz zbyt poważnie. Mnie to ani grzeje, ani ziębi. – Dlaczego miałbym się wysilać i rzucać perły przed wieprze. I tak nie zrozumiesz.
            Pisze na prawy.pl dla zabawy, a jeśli nawet mam konkretne dowody, to raczej ich nie usłyszysz. – Nie jesteś partnerem do poważnej rozmowy. Szkoda Tomuś, mogło być ciekawie, ale musisz jeszcze dorosnąć. A właściwie to nie musisz, pozostań na poziomie szkółki szabasowej. Nie podgadamy sobie o królestwie „Panów Aniołów” 😉
            Trzymaj się ciepło. 🙂

          • Tomek

            25 lipca 2018 at 07:30

            Do @Marian

            „Rzuciłem parę skrótów myślowych, ale widzę, że jedyne, co potrafisz, to kurczowo trzymać się opowiadań babci i krytykować. Nie masz żadnych argumentów, a moje blotki intelektualne traktujesz zbyt poważnie.”

            Marian, podsumujmy…
            – wierzysz w bzdury, z których śmiali się już ludzie 2500 lat temu (Hiperborea)
            – usiłujesz przekonać mnie, że bardziej prawdopodobnym jest, że mały ludek bez
            floty przepłynął 2000 km nie wiadomo po co, by podbić jakąś rzekomą Wielką
            Lechię, niż przebyć 50 km, jak jest to w Biblii opisane, nie mając nic na
            poparcie tego
            – wtrącasz swoją wymyśloną Wielką Lechię w każdy możliwy kontekst (teraz Troja),
            nie mając ku temu ŻADNEJ przesłanki – ot, Homer napisał o wojnie, no to wiadomo,
            że musieli w niej brać udział Lechici, mimo że, nawet gdyby istnieli, to leżeliby
            gdzie indziej i żadne „Iliady” o nich nie wspominają ani historia
            – powołujesz się na wymyślone źródła dotyczące przeszłości, opisujące walki ze
            smokami
            – w sposób przekomiczny robisz fundamentalne błędy co do historii lub oceny
            archeologii – żeglujący Mykeńczycy, 5 milionów na 40 hektarach…

            I nazywasz to „skrótami myślowymi”:). No, stary…:). A jak na każdą (dosłownie) z tych bzdur dostałeś konkretną odpowiedź, te Twoje „skróty” rozbijając w pył, to nie jesteś w stanie żadnej obronić, tylko strzelasz focha i piszesz, że ja niby na opowieściach babci bazuję. Którakolwiek z tych rzeczy wyżej, Marian, to opowieść babci? Babcia mi o Mykeńczykach, Scytach czy cytatach z Herodota nie opowiadała, tego trzeba się po prostu nauczyć. A że krytykuję? No kolego, jak takie fantazje piszesz, robiąc tak fundamentalne błędy, to co, mam Cię chwalić i za uszkiem miziać:)? Ale w jednym racja – może „Twoje intelektualne blotki” potraktowałem i tak nazbyt poważnie, że podjąłem się ich rzeczowego rozwalenia, zamiast tylko się śmiać.

            „Mnie to ani grzeje, ani ziębi. – Dlaczego miałbym się wysilać i rzucać perły przed wieprze. I tak nie zrozumiesz. „Pisze na prawy.pl dla zabawy, a jeśli nawet mam konkretne dowody, to raczej ich nie usłyszysz. – Nie jesteś partnerem do poważnej rozmowy.”

            Tak, argument „Wielkiego Lechity”:)… Po obśmianiu jego „blotek”, rozłożeniu na łopatki, nie podejmuje żadnej polemiki, tylko pisze „nawet gdybym miał dowody, to ich nie pokażę”. Nie masz, Marian, żadnych, więc nie rozbawiaj mnie też takimi zdaniami.

            Ale zgadzam się, że piszesz dla zabawy – mojej na pewno, po pośmiałem się wybitnie, za co Ci wdzięczny jestem:)

            „Szkoda Tomuś, mogło być ciekawie, ale musisz jeszcze dorosnąć. A właściwie to nie musisz, pozostań na poziomie szkółki szabasowej.”

            Ciekawie było, oj Marian, przeciekawie, takie sensacje wymyśliłeś:). I to niby ja mam dorosnąć, bo nie wierzę w bajki dla małych dzieci… Najsłodsze, jak dzieciak wierzący w Świętego Mikołaja poucza dorosłego, że to on powinien dorosnąć. A, no i na koniec sugestia, że dyskutant jest Żydem (szkółka szabasowa) – no w ch…j argument i poziom, Marian. Bank rozbiłeś….

            „Trzymaj się ciepło. 🙂”

            I wzajemnie.

          • Marian

            25 lipca 2018 at 20:21

            No cóż, nie znajduję słów dostatecznie obelżywych, aby ci odpowiedzieć.

          • Tomek

            26 lipca 2018 at 17:52

            Do @Marian

            „No cóż, nie znajduję słów dostatecznie obelżywych, aby ci odpowiedzieć.”

            No cóż, jeśli w odpowiedzi nie jesteś w stanie podjąć żadnej merytorycznej polemiki, zakwestionować i nawet złośliwie potem z satysfakcją wyśmiać jakichś moich stwierdzeń, a jedynie ci się obelgi na usta cisną, to rzeczywiście lepiej, żebyś nic nie pisał:). Chociaż było naprawdę wesoło!:)

            Wiem, Marian, że specjalizując się w demaskowaniu bzdur wypisywanych tu na forach i robiąc to na tyle skutecznie, że dany dyskutant zwykle nie jest już w stanie za bardzo polemizować, przyjaciół sobie tutaj nie zdobędę…

    • lendzian

      22 lipca 2018 at 13:15

      Wierni swoim dogmatom i praktyce są?
      Co ta siódemka przypomina,co, ach co?

      „7. Перестати вдавано соромитись етноцентризму, пасіонарності, нетолерантності, неполіткоректності, схильності до структурованого насильства.”

      https://zik.ua/news/2018/01/16/zavdannya_ukrainskogo_natsionalizmu_na_2018_rik_1245787

  3. stan

    21 lipca 2018 at 21:15

    „Kiedy obserwuje się, jakie rząd podejmuje sposoby na uczczenie 100. rocznicy polskich niepodległości, powstaje pytanie: czemu to służy?”
    – A to okupacja właśnie!

  4. LSED

    21 lipca 2018 at 22:37

    W sytuacji gdy okupanci z Polin i Socjalizm przyjmują ustawy napisane przez wrogie Polsce bezpieki, dokonują podmiany ludności zalewając kraj Azjatami zza Buga i wypychając przez skrajny fiskalizm młodych Polaków za granicę świętowanie czegokolwiek jest obrzydliwą hucpą.

  5. Miszcz Yoda

    22 lipca 2018 at 11:23

    Kolejny bełkot grafomana, który ma znanego tatusia…

  6. Kazimierz S

    22 lipca 2018 at 11:39

    ” w mniejszych miastach wiele regionalnych galerii sztuki ” – no nie mogę :(.
    IDŹ ZARÓB SAM PIENIĄDZE NA ULICY !!!!, a wtedy możesz je sobie wydawać na swoje galerie. Jeżeli zaś utrzymywany jesteś z publicznych pieniędzy to się k…a zam.nij z takimi pomysłami.

    • Kazimierz S

      22 lipca 2018 at 11:47

      Przepraszam, ale nie mogłem :(.

  7. Marian

    22 lipca 2018 at 12:51

    Mam też swój własny pomysł. Zamiast szastać publicznymi pieniędzmi na prawo i lewo, proponuję oryginalny mój własny pomysł.
    Na 100-lecie ODZYSKANIA niepodległości kwota zwolniona z podatku za rok 2018 będzie wynosić 100 tys. zł. brutto.

    • Marian

      22 lipca 2018 at 21:55

      He,he, no oczywiście, ambasada Związku Radzie… upsss, jakiego tam ZSSR, tylko Ambasada Israela nie pozwoli na takie marnotrawstwo szekli.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra