Bez kategorii

Wymowa objawień z 1920 r.

Nie natrafiłem, pomimo usilnych poszukiwań, na żadne teksty (poza tekstem ks. Józefa Marii Bartnika i Ewy Storożyńskiej, którzy starają się odpowiedzieć tutaj na niektóre pytania), w których próbowano by zrozumieć objawienia 1920 r., odczytać ich wymowę, dokonać jakiejś, choćby pobieżnej ich interpretacji.

Tak jakby milcząco przyjęto założenie, że wszystko jest jasne, że jedynym celem objawień było doprowadzenie do wygrania przez Polaków Bitwy Warszawskiej. Jeśli mamy do czynienia z objawieniem Matki Bożej powinniśmy głęboko zastanowić się nad jego wymową i szczegółowo przeanalizować wszystkie jego składowe, tak by nie uronić niczego z przekazu Matki Bożej.

Nie zastanawiano się w odniesieniu do objawień z 1920 r. nad tym: dlaczego w 1920 r. objawiła się właśnie Matka Boża Łaskawa?; dlaczego Matka Boża ukazała się tylko rosyjskim żołnierzom? (dlaczego nie ukazała się Polakom?); dlaczego pierwszego dnia miała w rękach wyeksponowane (bo jaśniały) pęki strzał Bożego gniewu, a drugiego już nie?; dlaczego drugiego dnia miała tarczę?; dlaczego za Matką Bożą były „oddziały przerażających skrzydlatych, konnych rycerzy, zakutych w pobłyskujące mimo ciemności stalowe zbroje, pokryte lamparcimi skórami”?.

I wreszcie pytanie, które należy chyba do najważniejszych: dlaczego Matka Boża ukazała się bez korony? Gdy odpowiemy na te pytania odpowiemy w sposób pełny, na ile to możliwe, na pytanie: jaka była wymowa objawień z 1920 r.?

Dlaczego Matka Boża ukazała się tylko rosyjskim żołnierzom? Matka Boża w trakcie bitwy nie zagrzewała Polaków do walki, nie sygnalizowała im, że jest z nimi, że ich wspiera. Nie dawała im nadziei. Polacy o objawieniu dowiedzieli się dopiero po bitwie. To zaskakujące i dające do myślenia. Wniosek może tu być chyba tylko jeden. Mastka Boża zasygnalizowała w ten sposób Polakom, że nie są godni ujrzenia Jej objawienia, że na to nie zasłużyli. Matka Boża nie zamierzała tu spowodować, aby Polacy walczyli skutecznie (wiedząc, że Matka Boża ich wspiera w tak cudowny i nadprzyrodzony sposób). Ona sama „załatwiała sprawę”.

Dlaczego Matka Boża wysłała taki negatywny sygnał do Polaków?

Ktoś powie: przecież Polacy się modlili. Przecież w dniu 19 czerwca 1920 r. nastąpiło publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy. Przecież nastąpiło powtórzenie tego zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca 1920 r. Przecież w dniach 26-27 lipca 1920 r. nastąpiło też ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze. Przecież w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie w dniach 6-15 sierpnia 1920 r. miały miejsce liczne nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem. Przecież w dniach 7-15 sierpnia miała miejsce na Jasnej Górze nowenna błagalno-pokutna w intencji ocalenia Ojczyzny. Przecież przed Bitwą Warszawską w każdym polskim kościele miała miejsce nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski. Przecież biskupi polscy wystosowali apel do Papieża o modlitwę za Polskę i identyczny apel do wszystkich episkopatów świata. Nie będziemy tutaj dokonywać szczegółowej analizy historycznej stanu duchowego i moralnego Polaków tamtego okresu.

Podajmy tylko kilka przykładów.

W swoim wspomnieniach Wincenty Witos dał wyraz stanowi świadomości polskich elit politycznych. Wyrażał tam irytację z tego powodu, że tłumy ludzi modliły się i „chodziły procesją z chorągwiami” zamiast pracować dla obrony. Witos nie rozumiejąc tego zwrócił się do jednego z robotników, który uczestniczył w takiej procesji: „Na moją uwagę, że modlić się należy i prosić Boga, ale nie można się nim wyręczać wszędzie, gdyż Bóg zostawił ludziom także wolną wiolę, oburzył się i odrzekł, że to takie bezbożne gadanie, bo bez woli Bożej nic się na świecie stać nie może. Gdy nie zbity z tropu zapytałem go, czy także zgodnie z wolą Bożą bolszewicy bezczeszczą i niszczą wszystko co święte, powiedział, że to moje wykręty, a jego zdaniem najazd bolszewicki jest karą za grzechy i próbą zesłaną przez Boga na naród, gdyż On się często i takimi narzędziami posługuje. A w samej Warszawie zawarła się od dawna Sodoma i Gomora”.

Dlaczego podczas pierwszego objawienia Matka Boża miała w rękach pęki strzał Bożego gniewu, a w trakcie drugiego już nie?Jest taka prawda naszej wiary, o której dziś mało kto mówi i prawie nikt nie pamięta, prawda, którą przybliża nam np. ks. Piotr Skarga w swojej pracy pt. „Jak się dobrze spowiadać?”. Przypomina nam tam o tym, że pomimo spowiedzi, żalu za grzechu, zadośćuczynienia i rozgrzeszenia czekają nas nie tylko kary wieczne, ale i kary doczesne. Tych kar doczesnych możemy często uniknąć podejmując odpowiednie, specjalne działania. Często ich jednak nie podejmujemy i te kary nas dotykają.

Do tego zjawiska odwołuje się obraz Matki Bożej Łaskawej z Warszawy. Matka Boża trzyma na nim w obu dłoniach skruszone (połamane) strzały Bożego gniewu. W tej perspektywie wymowa obrazu jest bardzo czytelna i jednoznaczna. Matka Boża będąca Patronką Warszawy i Strażniczką Polski neutralizuje Boży gniew wymierzony w Warszawiaków i Polaków jako pojedyncze osoby oraz w Warszawę i Polskę.

Fakt, że w objawieniu z 15 sierpnia 1920 r. Matka Boża nie trzyma już w dłoniach tych strzał byłby dla nas, jak się wydaje, jednoznaczną sugestią, że nie będzie już tych strzał kruszyć – neutralizować Bożego gniewu zwróconego ku Warszawie i Polsce, że ten gniew odtąd zacznie nas dotykać.

I czy nas nie dotknął?

W dniu 15 sierpnia 1920 r. Matka Boża trzymała jednak w ręku tarczę, którą osłaniała Polaków. Jednak ci nadal ginęli, choć część pocisków bolszewickich odbijała się od tej tarczy i powracała do bolszewików.

Wynikałoby stąd, że Matka Boża będzie nadal starała się nas bronić i eliminować niektóre skutki Bożego gniewu, że jednak nie pozwoli nam zginąć.

Dlaczego za Matką Bożą, w trakcie drugiego objawienia, byli zbrojni rycerze?

Bolszewiccy świadkowie objawienia z 14 sierpnia 1920 r. zeznawali, przypomnijmy, że za Matką Bożą stały „oddziały przerażających skrzydlatych, konnych rycerzy, zakutych w pobłyskujące mimo ciemności stalowe zbroje, pokryte lamparcimi skórami”. Oddziały te, według zeznań świadków, przygotowywały się do ataku.

Matka Boża wyraźnie sygnalizowała, że jeśli Polacy nie dadzą sobie rady Ona sama, poprzez swoje wojsko, rozstrzygnie bitwę.

Te oddziały zbrojnych rycerzy, ich wygląd, gotowość do ataku, jeszcze bardziej przeraziły bolszewików.

Zauważmy, że nie ma wątpliwości co do tego, że były to oddziały husarii. Rycerze ci wyglądali, z opisu bolszewików, jak husarze. Jednym z istotnych elementów charakterystycznych, były te lamparcie skóry.

Oddziały husarskie były to najbardziej skuteczne i niezwyciężone oddziały w historii Polski (jeżeli nie świata). Rozbijały one i druzgotały oddziały wroga, zarówno oddziały konnicy jak i piechoty, i nikt nie był w stanie ich powstrzymać.

Ich skuteczność i sława wywarła w swoim czasie tak wielkie wrażenie na Rosjanach, że wielokrotnie ponawiali próby, zresztą nieudane, utworzenie swoich oddziałów husarii.

Gdy Jan Kazimierz udawał się do Lwowa – do miejsca, w którym złożył swoje śluby Matce Bożej towarzyszyło mu w drodze i chroniło go 200 husarzy (dwie chorągwie).

Dlaczego Matka Boża ukazała się bez korony?

Jeśli wiedzielibyśmy tylko tyle, że w dniach 14 i 15 sierpniach 1920 r. pojawiła nad polami Bitwy Warszawskiej Matka Boża w postaci takiej w jakiej jest na obrazie Matki Bożej Łaskawej doszlibyśmy sami do jedynego, wydawałoby się, wniosku: nad tą Matką Bożą musiało unosić się dwóch aniołów trzymających w rękach koronę. Tę scenę odczytalibyśmy jednoznacznie: Matka Boża oczekuje, że wreszcie nastąpi Jej koronacja, że zostanie w pełni i realnie Królową Polski.

Gdyby jednak poinformowano nas, że bolszewicy żadnych aniołów z koroną nie widzieli doszlibyśmy do wniosku, że Matka Boża pojawiła się w koronie na głowie.

Obraz Matki Bożej Łaskawej z Warszawy ukazuje Matkę Bożą bezpośrednio przed koronacją. Aniołowie spływają z góry, aby nałożyć jej koronę. Pojawia się tu wyraźne wezwanie: Matkę Boża należy koronować na Królową Polski.

Ktoś mógłby założyć, że Matka Boża w dniach 14 i 15 sierpnia 1920 r. pojawiła się w koronie uznając, że może się już po Ślubach Lwowskich i innych obietnicach i ślubowaniach Polaków pokazywać w koronie. A jednak Matka Boża pojawiała się w 1920 r. bez korony (czy to nad głową czy na głowie).

I oto mamy również dopowiedzenie do odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego Matka Boża w 1920 r. ukazała sie tylko bolszewikom?”.

Występując bez korony Matka Boża tak jakby powiedziała Polakom: „Ciągle powtarzacie, że obieracie mnie na Królowa Polski, ale to są tylko słowa. Nic z tego w praktyce nie wynika”.

Matka Boża Łaskawa ukazująca się w 1920 r. bez korony i tylko Rosjanom łaje Polaków, przesyła nam ostrzeżenie, uświadamia, że się Jej Polacy sprzeniewierzyli.

To powinno nami wstrząsnąć, to powinno nas obudzić.

Być może w okresie międzywojennym uświadomiono sobie taką wymowę objawienia z 1920 r. i również z tego powodu je wyciszono.

Od autora: w osttanim czasie ukazały się na prawy pl jeszcze cztery moje materiały na temat Cudu nad Wisłą. Odsy łam do nich czytelnika:

Od redakcji: Jest to fragment książki Stanisława Krajskiego pt. „Spisek przeciwko Matce Bożej (i Polsce). Czy Matka Boża wzywa nas do walki. (stron 168).

Stanisław Krajski proponuję dla czytelników prawy.pl specjalną promocję. Do końca sierpnia będą mogli nabyć tę książkę w Wydawnictwie św. Tomasza z Akwinu, w cenie 15,00 zł wraz z kosztami wysyłki (w księgarniach kosztuje 25,00 zł). Trzeba tylko zadzwonić pod numer 601-519-847 lub napisać pod adres savoir@savoir-vivre.com.pl i podać hasło: „prawy.pl”.

Poprzednie teksty z tej serii:

Objawienia 1920 r. i Matka Boża Łaskawa z Warszawy

Cud nad Wisłą: zaniechania ze strony polskiego Kościoła

Cud nad Wisłą – przebieg wydarzeń nadprzyrodzonych

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

13 komentarzy

13 Komentarzy

  1. Bajki i opowiastki

    15 sierpnia 2018 at 14:13

    a co to Maryja to jakaś bogini, ze może się objawiać kiedy chce, gdzie chce? Oczywiscie, ze nie. To KK, rzekomo monoteistyczny, zrobił z niej boginię. Wszystkie te rzekome objawienia nie przynoszą żadnych konkretnych informacji, tylko jakies mambo-jumbo które można sobie dowolnie interpretować post-factum. A Krajski ma teraz okazję jakieś fantasmagorie zmyslać.

    • GG.

      15 sierpnia 2018 at 15:32

      .
      Trudno zgodzić się z rozpowszechnianiem wśród katolików poglądów zupełnie nonsensownych, a tych w temacie bitwy warszawskiej nie brakuje. Jeden z autorów-fantastów pisał na przykład: „Na podstawie wielkich modlitw ogólnonarodowych oraz pokuty zdarzył się wtedy [w 1920 r.] „Cud nad Wisłą”, w czasie którego mniejsza armia katolicka pokonała wielokrotnie większą armię bolszewicką. Dzięki niebieskiej interwencji Najświętszej Panny Marii, która ukazała się w obłokach w towarzystwie husarii, wojsko radzieckie rzuciło się panicznie do ucieczki.” (W. Margo, Jak ignorancja objawień w Siekierkach w 1943 roku przyczyniła się do klęski Powstania Warszawskiego w 1944 roku?, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 6). – Po co dziś pisać (i publikować) takie ahistoryczne bzdury?
      .
      Tak naprawdę, w pierwszej połowie sierpnia 1920 r. pod Warszawą pokonała bolszewików nie husaria Matki Boskiej, lecz rozbudowywane w pośpiechu Wojsko Polskie, które w tym czasie, przy swej liczebności ogólnej ponad 900 tys. żołnierzy, na odcinku 1 armii gen. Latinika – a więc tej, która pobiła przeciwnika pod Radzyminem i obroniła tym samym stolicę – miało prawie dwukrotną przewagę nad bolszewikami, a w skali frontów – polskiego Frontu Północnego i bolszewickiego Frontu Zachodniego – dorównywało w linii siłom przeciwnika, ocenianym później przez Tuchaczewskiego na zaledwie 52 tys. żołnierzy, przy oficjalnym stanie ewidencyjnym 136 tys. żołnierzy ACz w linii. Przy takim stosunku sił trudno było w Bitwie Warszawskiej nie zwyciężyć, tym bardziej, że na skutek złamania szyfrów „nieprzyjaciel sam informował dokładnie nasze dowództwo o swym stanie moralnym i materialnym, o swych stanach liczebnych i stratach, o swych ruchach, o osiągniętych zwycięstwach i poniesionych klęskach, o swych zamiarach i rozkazach, o miejscu postoju swych dowództw i rejonach dyslokacyjnych swych dywizji, brygad i pułków”, w tym także o swoich planach operacyjnych dotyczących już bezpośrednio ataku na Warszawę. – Zob.: M. Ścieżyński, Radiotelegrafista jako źródło wiadomości o nieprzyjacielu, Przemyśl 1928, [za:] A. Pepłoński, Wywiad w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920, Warszawa 1999, s. 227.
      .
      Tak więc te wszystkie „cudowne” opowiastki należy włożyć tam, gdzie i opinie brytyjskiego historyka-propagandysty Daviesa – MIĘDZY BAJKI.
      .
      „Cud nad Wisłą” polegał na tym, że Polacy nie pozwolili Piłsudskiemu przegrać.
      .
      .

      • Marian

        15 sierpnia 2018 at 19:37

        W pewnym sensie „Cud nad Wisłą” rzeczywiście miał miejsce – to, że udało się Polakom zebrać prawie milionową armie ochotniczą, że dowództwo nie zdradziło żołnierzy (jak we wrześniu 1939 r.), że kraje sąsiednie nie wbiły bagnetu w plecy (Czesi wprawdzie wzięli Cieszyn, ale to było bez znaczenia), że w Polsce nie wybuchła rewolucja żydowska, że Piłsudski tak był pewien klęski pod Warszawą, że nie chciał brać tego na siebie i uciekł, itd. itd. – to był cud.
        A czy rzeczywiście Królowa Polski objawiła się Rosjanom? Patrząc czysto racjonalnie, mogło być tak, że pokonani Rosjanie świadomie dorobili sobie legendę, żeby uniknąć odpowiedzialności przed KGB. Zawsze to lepiej zrzucić winę za klęskę na siły nadprzyrodzone (i przy okazji wbić szpilę bolszewickiej ateistycznej ideologii), niż przyznać się, że stracili radiostację, że Polacy przechwytywali ich rozkazy wojskowe, że… – Lenin by się nie cackał, tylko kulka albo Sybir.
        Obiektywnie biorąc Rosjanom to objawienie było bardzo na rękę…
        A może faktycznie Matka Boża objawiła się Rosjanom, że uratować dusze wielu z nich, aby okazać moc Bożą nad „bezbożnym komunizmem” – kto nie jest doświadczonym teologiem, niech lepiej nie próbuje rozstrzygać tych spraw… Pan Bóg ma swoje tajemnice i nie zaglądajmy mu zbyt ostentacyjnie do garnka

    • McG

      15 sierpnia 2018 at 17:06

      NMP nie jest wprawdzie „jakąś boginią”, ale w istocie może się objawiać tam, gdzie chce. nie chcesz, nie czytaj dr Krajskiego, ale też i nie wszczynaj tu jakichś dysput pseudoreligijnych
      „To KK, rzekomo monoteistyczny, zrobił z niej boginię” – nie czas tu ani nie miejsce, szkoda natomiast wielka, że żyjąc w Polsce nie znasz tego, co naucza KK, bynajmniej nie rzekomo, ale do głębi monoteistyczny ( choć trynitarny) – prymitywny monoteizm jest w mozaizmie i jego szatańskiej kopii, w islamie

      • Bajki i opowiastki

        15 sierpnia 2018 at 17:18

        a co to twój niby portal, ze bedzisz wydawał pozwolenia, kto może a kto nie ,pisać i na jaki temat? będę pisał co będę chciał, a ty nie musisz tego czytać ani komentować. i KK jest politeistyczny i tylko udaje monoteistyczy z Maryją jako boginią i armią świętych.

    • karol

      15 sierpnia 2018 at 18:33

      Czemu nie było cudu 1 września 1939 roku 17 września 1939 roku i 1 sierpnia 1944 roku. Jakoś Matka Boska zapomniała o nazistach i bolszewikach.

  2. Senator

    15 sierpnia 2018 at 14:17

    Dziękuje, nie wiedziałem o takiej wymowie Objawienia Matki Bożej.

  3. Wojciech

    15 sierpnia 2018 at 14:47

    Pan dr Stanisław Krajski to wspaniały Polak,patriota,człowiek wierzący.Dziękuję.Nigdy nie spotkałem się z tak pełnym,wyczerpującym wytłumaczeniem Cudu nad Wisłą.
    Tylko człowiek małej wiary, lub nie wierzący może podważać zbawienne działanie Matki Bożej Łaskawej w uratowaniu Polski,Polaków i Europy.
    Bóg,Honor i Ojczyzna.

  4. Bogdan

    15 sierpnia 2018 at 14:50

    bajki i opowiastki to pewnie lewak, lub komuch.

    • Lubimy etykietki, cymbale?

      15 sierpnia 2018 at 15:10

      a ty Boguś to pewnie frajer i imbecyl.

  5. Iwona

    15 sierpnia 2018 at 16:53

    Nie przejmuj się głupolami.

  6. Soroka

    15 sierpnia 2018 at 19:33

    Panie Krajski! Pańskie dywagacje na temat Objawień Matki Boskiej są żałosne.
    Matka Boska objawiając się ruskim najeźdźcom, uzyskała to co chciała i na tym kropka.
    Religia chrześcijańska, tak jak inne religie, oparta jest na wierze, a nie na nauce i tak ma pozostać. Matka Boska objawiając się, nie naruszała tej zasady, a osiągnęła to czego chciała. Obroniła w określonej sytuacji swoje królestwo.

  7. Jurek

    19 sierpnia 2018 at 10:52

    Polskie elity (przede wszystkim kościelne) po tym cudownym ocaleniu Polski i Europy przez bolszewicką zarazą niczego nie zrozumiały i nie wykonały żadnej pracy duchowej i intelektualnej, o czym pisze w cyklu artykułów pan S. Krajski. W wyniku tego Polska nie wykonała następnego zadania. W II połowie lat 30-tych były objawienia dla Rozalii Celak, w których Episkopat Polski był proszony o zorganizowanie oddania najwyższej czci i hołdu królewskiego Najświętszemu Sercu Bożemu. Prymas Polski miał dokonać wraz ze świeckimi władzami Polski Intronizacji Serca Chrystusa Króla (wcześniej Matka, teraz Syn miał zostać ogłoszony Królem, teraz przez demokratyczne władze Polski). Polska miała w ten sposób zostać wywyższona i broniona potęgą samego Chrystusa Króla. Polska tego nie wykonała i ponosimy odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej (i eksterminację polskich elit). +++ Przeczytaj (pomódl się i myśl): http://www.intronizacja.pl/

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra