Kultura i historia

Realia i domysły

Jednym ze stereotypów dotyczących Polaków – powtarzanym też przez samych Niemców –  jest ten, według którego nie mogą oni ścierpieć widoku Niemca. Jednak odkładając stereotypy i żarty na bok należy przyznać, że ostatnich 250 lat obfitowało w chwile, które poróżniły Polaków oraz Niemców. Zabory, obie wojny światowe, ideologia nazizmu, podsycanie wrogości i rozdrapywanie ran w okresie PRL-u – wszystko to żyje w pamięci ludzi do dziś. Wymienione tu wątki znajdziemy w  książce ,,Niemcy w Polsce” autorstwa Marka Zybura z serii ,,A to Polska właśnie…”.

W swojej pracy autor stara się pokazać, że stosunki między Polakami i Niemcami nie opierały się w przeszłości na nienawiści, wrogości, czy nawet na obcości. Obie nacje miały na siebie wpływ, przenikały się i żyły w przyjaźni. Choć warto też przypomnieć myśl wygłoszoną publicznie  w Reichstagu 6 lutego 1888 przez Otto von Bismarcka:”My, Niemcy, boimy się tylko Boga”.

Zybur prowadzi czytelnika przez stulecia, od czasów Mieszka I po współczesność. Przedstawia sylwetki Polaków i Niemców, którzy wpływali na losy obu narodów. Dobór tematów jest szeroki, choć zabrakło paru ważnych kwestii – jak na przykład odniesienia do bojów toczonych między Mieszkiem I a Wichmanem.

Książka ma na celu pokazanie nierozerwalności dziejów Niemiec i Polski i znalezienie wspólnego języka. Cieszy fakt, że autor korzystał z bibliografii, a tematyka stosunków polsko-niemieckich nie jest mu obca, tym niemniej szkoda, że pewne tematy poruszane są zbyt skrótowo, a niektórych nie ma wcale, co daje uczucie  swoistego niedosytu.

Historia, która sama z siebie jest sztuką poszukiwania prawdy w przeszłości potrafi dzielić nie gorzej niż polityka (choć obie potrafią się przeplatać). Różnego rodzaju teorie i czasem diametralnie inne podejście do pewnych wydarzeń sprawiają, że historia jest przyczynkiem do sporów, a nawet kłótni i awantur. Nie zapominajmy też, że czasami kontrowersyjność  wykorzystywana jest do epatowania sensacją. Dziś przyjrzyjmy się książce, która swego czasu wywołała burzę oraz stanowi w dalszym ciągu przedmiot sporów.

Jedni chwalili ją za przełamywanie tematu tabu i odwagę w pokonywaniu historycznych stereotypów, inni zarzucali autorowi pisanie pod tezę i dobór tylko takich argumentów, które by tą tezę wspierały. Oto ,,Pakt Ribbentrop-Beck” autorstwa Piotra Zychowicza.

Piotr Zychowicz jest jednym z najbardziej polaryzujących obecnie piszących książki historyków. Można się wręcz spotkać z zarzutami, że Zychowicz jest bardziej dziennikarzem niż historykiem, którego często ponoszą emocje i poglądy powodując, że jego książki zyskują określenie mało obiektywnych. Przyznam, że warta obejrzenia jest debata Żebrowski-Zychowicz, w której obaj panowie dyskutują o meritum w sposób fascynujący.

Przejdźmy jednak do ,,Paktu Ribbentrop-Beck”. W książce tej autor stawia tezę, że II Rzeczpospolita powinna była zawrzeć sojusz z III Rzeszą. W 1939 roku, argumentuje Zychowicz, Polska zamiast sprzymierzać się z wątpliwymi sojusznikami, którymi byli Wielka Brytania i Francja powinna była przyjąć propozycje Niemiec oraz zawiązać sojusz właśnie z nimi. Następnie oba kraje zaatakowałyby Związek Radziecki, który ponosiłby klęskę za klęską w starciu z armiami obu państw.

Jednocześnie autor rozwiewa wszelkie obawy czytelnika dotyczące sojuszu Polski z Niemcami. Hańba wynikająca z sojuszu z Hitlerem? Przecież układ Sikorski-Majski był układaniem się ze Stalinem i nikt nam dzisiaj tego nie wypomina, nikt też nie Węgrom sojuszu z nazistowskimi Niemcami. Państwo polskie jako współtwórca Holokaustu? Przecież sojusznicy III Rzeszy wciąż odmawiali niemieckich żądań wydania Żydów na śmierć.

W scenariuszu Zychowicza w decydującym momencie, już po pobiciu ZSRR Polska wbija nóż w plecy Niemcom i ostatecznie bierze udział w spotkaniu Wielkiej Trójki.

Książka jest scenariuszem alternatywnym i z pewnością można się z nim spierać – i to w wielu punktach. W książce Zychowicza na przykład jedynym przejawem niestałości uczuć Hitlera do Polski są jego napady szału, gryzienie dywanów i zrywanie z siebie ubranie.

Wystarczyłoby jednak, że Hitler zaatakowałby Polskę jako pierwszy i cały scenariusz Zychowicza rozpadł by się jak domek z kart. Tego typu przypadków jest oczywiście więcej.Jest to pozycja warta dyskusji, polemiki, analizy. Nawet, jeśli się z nią nie zgadzamy.

A skoro o wyprawach w przeszłość… .Choć w czasach PRL-u władze, zwłaszcza w okresie rządów Władysława Gomułki umyślnie rozdrapywały rany Polaków reagując złością na list biskupów polskich do biskupów niemieckich, to  wielu osobom PRL nie kojarzy się jedynie źle. Saturatory, magia sklepów ,,Pewex”, złoty wiek polskich kreskówek i dobranocek. PRL postrzegany jest w różny sposób i różni ludzie pamiętają go inaczej.  Częściowa amnezja połączona z silną idealizacją. Przyjrzyjmy się zatem książce opisującej wspomnienia pani Jolanty Wachowicz-Makowskiej.

Urodzona w 1943 roku autorka opisuje swoje życie w PRL, od powojennej rzeczywistości stalinowskiego totalitaryzmu po czasy ,,Solidarności”.

Choć ,,wielka historia” jest obecna na łamach książki, to pierwsze skrzypce gra osobista historia autorki. Choć wielu Czytelników portalu Prawy.pl ma własne wspomnienia z tego okresu, to warto je porównać z wizją literacką.
Książkę oczywiście polecam -zadziwi on i tych z Państwa, którzy pamiętają tamte czasy, i tych, którzy budują sobie ich obraz na podstawie lektur i ustnych relacji.

 

Niemcy w Polsce
Marek Zybura
Seria: A To Polska Właśnie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

***

Panienka w PRL-u
Jolanta Wachowicz-Makowska
Wydawnictwo: Czytelnik

***

Pakt Ribbentrop-Beck
Piotr Zychowicz
Wydawnictwo: REBIS
Seria wydawnicza: Historia

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

1 komentarz

1 Komentarz

  1. dgrgr

    25 września 2018 at 09:12

    cause he was a fast learner, but because he was a great front-end engineer. He knew how to apply the previous programming languages he had learned and attach them to the Sass world.

    And it was this experience where I learned that the skills didn’t matter so much as the ability to learn and adapt

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra