Na swojej stronie internetowej wydawca najnowszego zbioru felietonów Stanisława Michalkiewicza stwierdza, że „w nowej, niezwykle brawurowej książce, Stanisław Michalkiewicz wchodzi na szczyty publicystycznego mistrzostwa. Pokazuje to co w polskiej polityce szokuje najbardziej. I to w swoim niepowtarzalnym i niedoścignionym stylu. Te teksty powinien znać na pamięć każdy Polak”.

 

W cytowanych na stronie wydawcy fragmentach Stanisław Michalkiewicz uznał, że „Dzień Judaizmu polega na tym, iż duchowieństwo Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce włącza się w propagowanie judaizmu, a więc zupełnie innej religii, a także żydowskiego przemysłu rozrywkowego. Trudno mówić o jakichś „dniach judaizmu”. Bardziej pasowałaby do nich nazwa „dni judaszyzmu” – choćby z tego względu, że Pan Jezus ponownie jest wtedy sprzedawany – z tą różnicą, że tym razem chyba za cenę znacznie wyższą od 30 srebrników”.

 

Dla Stanisława Michalkiewicza „program „repolonizacji”, będący w istocie programem renacjonalizacji gospodarki, nie pozostawia wątpliwości, że długofalowym celem Prawa i Sprawiedliwości jest przywrócenie w Polsce ustroju socjalistycznego, tyle że bez Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej”.

 

W swojej pracy Stanisław Michalkiewicz uznał, że „program 500+ jest sprzeczny z ideą wolności, bo w sposób trwały uzależnia obywateli od państwa, w dodatku zmuszając ich do popierania programu zwiększania dochodów budżetowych – ponieważ realizacja tego programu wymaga utrzymania wysokiego, a nawet rosnącego budżetu”.

 

Wideo. Michalkiewicz - naziści i szabesgoje:

Tytułowy satyryczny felieton „Naziści i szabasgoje” ukazał się prawie rok temu (15 grudnia 2017) na stronach tygodnika „Najwyższy Czas”. W felietonie tym Stanisław Michalkiewicz opisał rozmowę Żyda i jego żydowskiego lekarza”.

 

W felietonie tym pacjent domaga się leków na apatyt i sen. Lekarz proponuje mu z powodu otyłości dietę „auschwitzowską” albo to by „ogłosił głodówkę w przerwach między posiłkami na rzecz demokracji albo praworządności”.

 

Pacjent tłumacząc się z otyłości stwierdza, że „brzuch to jeszcze z dawnych czasów, jak ja byłem w Ministerstwie Bezpieczeństwa. (...) jestem męczennik reżymu, bo ony obcięły mi emeryturę, te paskudniki”.

 

Przyczyną kłopotów ze snem pacjenta nie jest jego córka, która wyszła faceta „z porządnej, resortowej rodziny, on jest w Abewu” ale to, że „rabin Michael Schuldrich poszedł do tego Kaczyńskiego na skargę, że tu, w naszej Warszawie, panoszą się nazisty i to aż 60 tysięcy”.

 

Lekarz uspokaja swego pacjenta, że „te nazisty to dlatego, bo Soros wyłożył 18 miliardów dolarów” i stwierdza, że nie da mu żadnych leków bo „że czekisty nigdy nie śpią”, a „te wszystkie specyfiki na sny i na apetyty, co to robią te fabryki farmaceutyczne, to jeden Scheiss. Ony tam dają talk i cukier-puder, a potem puszczają reklamy, że ta pigułka na sen, a tamta znowuż – na rozwolnienie, co to działa, jak natura chciała i w ten sposób te wszystkie telewizje, te aktory, te celebryty, jedzą im z ręki, a głupie goje kupują i kupują. To niby takie międzynarodowe koncerny, ale jakie tam ony międzynarodowe, kiedy w Jerozolimie siedzi nad liczydłami taki jeden stary Żyd i kręczy tym całym interesem?”.

 

Zdaniem lekarza Żyda w Polsce „żadnych nazistów tu nie ma. Pan nie wiesz, że wicepremier Gliński, wicepremier Morawiecki, wiceminister Dziedziczak i wicemarszałek Bielan byli na szabasowej wieczerzy u pana Jonny Danielsa, co to przy okazji tych nazistów złożył do prokuratury donos jako „dumny Żyd polskiego pochodzenia”? Jak ony chodzą do pana Danielsa na szabas, to co się pan martwisz? Już tam pan Daniels na darmo ich na ten szabas nie zaprosił; ony teraz będą mu się odwdzięczały, żeby on tylko na nich nie skarżył i ony zrobią wszystko, co on im każe, a głupim gojom będą tłumaczyły, że to jest właśnie dobra zmiana”.

 

Pacjent Żyd zadeklarował też w felietonie, że „napiszę list do „Gazety Wyborczej”, że to przeciwko nazistom, za demokracją i praworządnością. Ony teraz tam drukują takie instrukcje dla konfidentów, gdzie mają iść, co wykrzykiwać, za czym i przeciwko czemu manifestować, to myślę, że taki list starego weterana walki o wolność i demokrację redaktoru Michniku się przyda i nie będą musiały tych listów same wymyślać”.

 

Jan Bodakowski