Odbywający się właśnie Szczyt Klimatyczny w Katowicach, stolicy polskiego węgla okaże się najprawdopodobniej jedną wielką klapą. Nie przybył na niego nikt z pierwszoplanowych decydentów, którzy są władni do stosownych zmian na poziomie regionalnym czy światowym. Przybyli za to nieco przeterminowani celebryci w rodzaju Arnolda Schwarzeneggera, który na forum publicznym natrząsa się z prezydenta własnego kraju, co budzi we mnie niesmak choć sam Donalda Trumpa nie dążę szczególną estymą. Swoją drogą to w Polsce tematu nie czuje również i ta lewa strona sceny politycznej. Całość działań związanych z troską o ochronę środowiska przejęły organizacje pozarządowe, które są albo filiami dużych zachodnich organizacji słynących z ekoszantażu albo nasze krajowe, które przejęły strategię działania od swoich barci i sióstr z Zachodu. Organizacje te zajmują się wymuszaniem haraczy pieniężnych w zamian za zgodę na kontynuowanie prac budowlanych w trakcie budowy dróg czy mostów. Bronią zielonych żabek, pstrych ptaszków czy obłych robaczków tak długo dopóki nie zostanie wpłacona kasa na rzecz organizacji z której wywodzą się „aktywiści”. Nie bez kozery słowo aktywiści umieściłem w cudzysłowie ponieważ często są to podstawione osoby, nie mające z ekologią nic wspólnego, a jedynie wynajmowane do robienia hałasu i blokowania prac budowlanych czy wycinki lasu.

Mamy też drugą stronę medalu, Polskę kraj z największymi pokładami węgla w całej Unii Europejskiej, a jednocześnie węgiel ten jest tak w tym kraju tak drogi, że Polaków, zwłaszcza przy ostrych zimach na niego nie stać. Kupują więc zanieczyszczony węgiel najgorszego sortu, który powinien być spalany tylko w specjalnych piecach. Problemem nie jest węgiel jako taki ale jego jakość i brak odpowiednich technologii w procesie przetwarzania go w energię. Kraj w którym ludzie nie widzą sensu w segregacji śmieci, bo obserwują później jak ich trud jest na nic bo w momencie załadunku posegregowanych śmieci są one zsypywane razem do jednej wspólnej przestrzeni załadunkowej. Kraj w którym jest problem z pozbyciem się szklanych butelek zwrotnych, z pozbyciem się tych plastikowych nie ma w sklepach problemu ponieważ nie są w ogóle skupowane co na Zachodzie staję się normą. Kraj w którego stolicy w przeliczeniu na jednego mieszkańca jeździ więcej samochodów niż w dużo bogatszym Berlinie, bo auto w Polsce to dalej nie tyle środek transportu co forma prestiżu społecznego. Blisko czterdziestomilionowy kraj, posiadający półtorej nitki metra, w którym główną osią kampanii wyborczej na urząd włodarza stolicy jest licytowanie się oto kto obieca mieszkańcom więcej nitek metra. W tym samym czasie awarii ulegają schody ruchome na największej stacji metra w centrum miasta a ich naprawa zajmuje ponad miesiąc czasu. Skro naprawa jednych schodów zajmuje ponad miesiąc nikogo nie dziwi, że tempo budowy metra przypomina tempo w jakim budowano pierwsze metra w świecie pod koniec XIX wieku. Nawet pociągi w tym kraju po wieloletnich remontach torowiska jeżdżą wolniej niż przed wojną. Brak metra, wysokie ceny biletów, ścisk, opóźnienia czy czas przejazdu nie zachęcają do korzystania z ekologicznych rozwiązań komunikacyjnych. I nic tu nie pomoże, że prezydent Austrii żeby w ten sposób podkreślić wagę problemu na szczyt klimatyczny z przyjechał z Wiednia do Katowic pociągiem.

Stanu środowiska nie poprawiają też globalne trendy, których celem jest masowa konsumpcja czy produkcja coraz wymyślniejszych droższych w produkcji oraz utylizacji opakowań. Zupełnie nie rozumiem czemu kupowana prze mnie tubka pasty do zębów zapakowana jest jeszcze w tekturowe opakowanie, za które jako konsument nie dość, że muszę zapłacić to jeszcze żyć ze świadomością, że to opakowanie jest w przenośni i w sensie dosłownym z lasu. Kto kreuje trendy mówiące o potrzebie wymiany komórki co półtora roku a telewizora, pralki czy laptopa co trzy lata. Zresztą nawet jeśli chciałbyś być w porządku i korzystać z tego sprzętu dłużej, to producenci Ci to uniemożliwią, bo zaprogramują sprzęt tak żebyś musiał go szybko wymienić. To ma podobno generować wzrost gospodarczy, a dopóty dopóki go mamy wszyscy będziemy szczęśliwi, bo jest mniejsze bezrobocie i wyższe wynagrodzenia. Pal licho, że w dłuższej perspektywie zarżniemy tę planetę. To nie my przecież będziemy się martwić co z tymzgniłym jajem zrobić. Na razie da się jeszcze jakoś oddychać, a i woda nie jest jeszcze zatruta przez elektro śmieci jak to ma miejsce w Chinach czy Afryce.

Potrzeba dbałości o środowisko to istotny problem i to nie z powodu wykreowanego efektu cieplarnianego czy roszczeń agresywnych ekologów ale rzeczywista potrzeba przewartościowania systemu naszego codziennego funkcjonowania. Dobrze byłoby, żeby w tym temacie coś do powiedzenia mieli również ludzie o poglądach tradycjonalistycznych, konserwatywnych i narodowych. Nie pozwólmy decydować o długofalowej polityce w tym obszarze,opcjom politycznym, których działalność i funkcjonowanie nie ma nic wspólnego z interesem narodu czy naszego państwa. To my możemy i powinniśmy nadawać tonu debacie w tym obszarze.