Analitycy mówią, że wyniki wyborów nie polegają na prostym zsumowaniu poparcia dla poszczególnych partii. Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inne czynniki. A nawet gdyby zastosować taką metodę, to suma poszczególnych partii opozycyjnych wynosi 52 proc, natomiast w koalicji mniej tylko o dwa proc. Czy warta skórka wyprawki? Ale zostawmy wyliczankę matematyczną. Zastanówmy się, czy scenariusz zjednoczonej opozycji jest możliwy. Partie Platformy Obywatelskiej, PSL, Nowoczesnej, SLD, Razem, Teraz bardzo dużo dzieli, a łączy jedynie idea pokonania partii rządzącej. Czy wspólna nienawiść może przynieść zwycięstwo? Wszystko jest możliwe. Uczucie nienawiści jest tak silne i chęć ponownego dojścia do władzy, że różnice światopoglądowe, gospodarcze mogą pójść do kąta. Widać to dobrze na przykładzie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Różnice programowe są duże, ale w perspektywie zwycięstwa liczy się jedynie wspólny cel, a jest nim zdobycie władzy.

Tylko znowu na przykładzie wspólnego startu w wyborach samorządowych PO i Nowoczesnej widać wyraźnie, że Nowoczesna została po malutku skonsumowana przez lidera. Tak się stanie z każdą partią, która wyrzeknie się swojej tożsamości. Swoją odrębność udało się dotąd zachować PSL-owi, który zawsze w wyborach zachowywał swój szyld i szedł do walki o mandaty samodzielnie. Nowoczesna zaś została wchłonięta przez PO. Poszczególni członkowie odchodzą z szeregów swej macierzystej partii i zasilają szeregi koalicjanta. Przewodnicząca klubu parlamentarnego KamilaGasiuk-Pihowicz przekonuje wprost swoich kolegów i koleżanki do scalenia się z Platformą. Uważa, że tylko zjednoczenie się przeciwko PiS-owi przyniesie zwycięstwo. Według niej innej szansy na to nie ma. „Ta polityczna zgnilizna PiS będzie się rozchodziła coraz szerzej – przekonuje – i państwo polskie będzie się zmieniało w prywatny folwark, z którego politycy PiS czerpią swoje prywatne korzyści”. Trzeba być ślepym albo do gruntu cynicznym, aby bajać podobne rzeczy. Polska za rządów Platformy Obywatelskiej to jedna wielka korupcja, prywata, rozkradanie kraju gdzie się da, a społeczeństwu ciągłe tłumaczenie, że na nic nie ma pieniędzy. Jak może rozsądny Polak, patriota marzyć o powrocie takiej władzy? Wprawdzie szefowa partii Katarzyna Lubnauer próbuje zdyscyplinować swą partyjną koleżankę, ale to na niewiele się zda. Lubnauer twierdzi, że trzeba zachować odrębność, bo wynikającej z niej przywileje parlamentarne są dla Nowoczesnej dużo korzystniejsze. W resztkach Nowoczesnej trwa gorąca dyskusja na temat zachowania swej odrębności lub przejścia pod skrzydła PO.

Pomysły zjednoczeniowe w szeregach opozycji będą się teraz pojawiały coraz częściej, bo kampania do wyborów europarlamentarnych już niedługo. Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że partie, które wystartują samodzielne mogą liczyć na kilka mandatów, natomiast w koalicji z PO sprawa wygląda inaczej. Wyższy jest próg wyborczy, a jest mało realne, aby PO zrezygnowało na swoich listach z jedynek.

Wie o tym doskonale Ryszard Petru, lider nowej partii Teraz, który mówi „Musimy się różnić i nie ma możliwości, żeby tworzyć w ramach opozycji kolejne Koalicje Obywatelskie, bo one ewidentnie niszczą tych mniejszych partnerów, które do niej wchodzą. Powiedziałem, że nie ma sensu wchodzenia do czegoś takiego, co się nazywa Koalicja Obywatelska, co polega na tym, że wpada się do studni i słuch ginie”.

Wszystko zależy od tego, jak silna jest determinacja partii opozycyjnych w pokonaniu PiS-u i jaki jest rozsądek obywateli. Czy chcą powrotu do tego, co było: do skorumpowanej władzy, do przyjęcia waluty euro, do stagnacji, do zapyziałego państwa z którym nikt się nie liczy, czy do kontynuacji tego, co rozpoczął PiS: dalszych reform, rozwoju gospodarczego, polityki prospołecznej. PiS-owi zarzuca się bardzo dużo. W wielu wypadkach słusznie. Jest atakowany za bierność w zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Ale trzeba spojrzeć realnie. W dzisiejszej sytuacji walka o prawo do życia skazuje partię rządzącą do oddania władzy. Przypomnijmy sobie protesty czarnych parasolek. Gdy opozycja wróci do władzy, z walką o zaostrzenie praw aborcyjnych możemy się pożegnać, tak jak z wieloma reformami autorstwa PiS-u.

Musimy zdać sobie sprawę, że powrót starej ekipy do władzy to dla większości Polaków, tych nie należących do celebrytów i kręgów bogatej finansjery będzie Armagedonem.