Na tym rosyjskim obrazie Ili Repina, widzimy jak św Mikołaj zjawia się w ostatniej chwili by wstawić się za skazanymi na śmierć i finalnie ich uratować. Zjawia się cudownie bo przebywał wtedy w innym mieście. Niektóre wersje legendy twierdzą, że skazani byli za homoseksualizm, czego rosyjski malarz daje wyraz na płótnie.

Moja ulubiona historia jest o tym, jakoby rzekomo w 325 na soborze w Nicei, (mając już 55 lat) na sali obrad w obecności cesarza wyrżną w szczękę herezjarchę Ariusza. Stracił za to na pewien czas godność biskupią, a nawet był aresztowany, ale ośmielił większość biskupów do stawienia czoła herezji ariańskiej, której początkowo sprzyjał cesarz.

Jeszcze jedna rzecz. Przez całe moje dzieciństwo środowiska katolickie toczyły kampanię o wizerunek Mikołaja w kulturze, by podkreślał jego biskupią godność. Oczywiście poprzez mitrę i pastorał. Otóż w czasach Mikołaja mitr i pastorałów nie używano, a symbolem godności biskupiej był Omoforion - szal z trzema krzyżami, charakterystycznie obwiązany wokół szyi.