"Dwóch ministrantów zostało zatrzymanych po tym jak stwierdzili, iż dodanie marihuany do kadzielnicy w trakcie nabożeństwa będzie świetnym pomysłem. Jak pomyśleli, tak zrobili. Później wyznali, iż są przekonani, że wierni opuścili katedrę szczęśliwsi niż kiedykolwiek wcześniej"

- relacjonuje Weednews.pl

Zdarzenie miało miejsce w hiszpańskim sanktuarium Santiago de Compostela. 

Po mszy, ministranci zostali zatrzymani przez policję po potwierdzeniu, że ten dziwny zapach to zapach marihuany. Po 24 godzinach zwolniono ich do domu. Nie będą już ministrantami i zapewne na tym sprawa się zakończy.

"To był żart, na pomysł wpadliśmy podczas mszy wigilijnej, kupiliśmy marihuanę i dodaliśmy do kadzielnicy, jesteśmy pewni, że ludzie opuścili katedrę bardziej szczęśliwi niż kiedykolwiek wcześniej"

- tłumaczyli...

Santiago de Compostela to miejsce spoczynku Św. Jakuba Większego jednego z dwunastu apostołów, uczniów Jezusa Chrystusa. Od średniowiecza jest znanym ośrodkiem kultu i celem pielgrzymek.