Rozprawa toczyła się przed gdańskim sądem 22 listopada i była swoistym teatrem. Miało się wrażenie, że sędzia w roli oskarżonego widzi Jarosława Kaczyńskiego, którego przepytywano przez trzy godziny. Natomiast Wałęsa pełen pychy i arogancji składał zeznania przez 30 minut. Zdążył jeszcze kolejny raz obrazić Kaczyńskiego , sugerując, że jest on chory psychicznie i że to on zlecił zbieranie na niego dowodów w sprawie agenturalnej przeszłości Bolka. Kaczyński żądał przeprosin i za te kalumnie, a oprócz tego wpłatę 30 tys. zł. na cele charytatywne.

Oglądając ten żenujący sądowy spektakl nikt nie miał nadziei na sprawiedliwy wyrok. Sędzia była zwolenniczką opozycji, biorącą udział w demonstracjach w koszulce z napisem „Konstytucja”. Można powiedzieć, że wyrok był połowicznie sprawiedliwy. Wałęsa ma przeprosić Kaczyńskiego. Przeprosiny mają mieć formę listu do Jarosława Kaczyńskiego i być podane na profilu b. prezydenta na Facebooku, także w radiu TOM FM, tygodnika „Newsweek” i portalu gazeta.pl.

Oczywiście Wałęsa oświadczył, że będzie się odwoływał, bo „wszystko co powiedział polega na prawdzie” a jeżeli to nie przyniesie skutku, sprawa trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Dowodził, że swoją wiedzę opierał na rozmowach z pilotami i wie, że jeżeli sytuacja podczas takich lotów jest skomplikowana, kapitan idzie do prezydenta z pytaniem: „Panie prezydencie, taka i taka sytuacja jest, co robimy”.

W konsekwencji wiadomo, że Wałęsa za nic nie przeprasza, ignoruje postanowienia sądu. To on narzuca tok postępowania sądowego. 22 listopada w pewnej chwili oznajmił, że dalej nie będzie odpowiadał na pytania smoleńskie. Sąd po ciężkim westchnieniu, zgodził się na to. Wałęsa pomimo tylu procesów nadal pozostaje bezkarny. Nie zamierza w swoim postępowaniu niczego zmieniać. Jest doskonały w każdym calu. Zaprzecza z całą absurdalnością swojej działalności agenturalnej, która została mu niezbicie udowodniona. Opowiada na Facebooku niestworzone historie na ten temat, niemal każdego dnia publikując inną rewelację.

Nikt już w Polsce nie traktuje go poważnie. Jedynie opozycja w swój cyniczny sposób wykorzystuje go do swoich celów. To są ci sami ludzie, którzy przed laty w okresie prosperity Wałęsy, podczas jego kampanii prezydenckiej drwili z niego i ośmieszali go na każdym kroku. Teraz na ich użytek stał się narodowym bohaterem.

W Polsce nikt już nie bierze pod uwagę niezbornych wypowiedzi Wałęsy, jego bełkotliwych wynurzeń. Gorzej jest za granicą. Noblista, który obalił komunizm, twórca „Solidarności”, ruchu, który przyczynił się do zburzenia starego porządku- w takiej niepodważalnej roli występuje mit narodowy, który dawno już „sięgnął bruku”.

Najnowszy pokaz swojego otumanienia dał Wałęsa w Stanach Zjednoczonych podczas pogrzebu George`a H W Busha. Został zaproszony na uroczystości pożegnania 41 prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeszcze przed wyjazdem fotografował się w szelkach i koszulce z napisem „Konstytucja”. Zdjęcie zamieścił na Facebooku z odpowiednim podpisem, że tak pojawi się „w Wasznktonie”. Tak postanowił i tak zrobił, mówiąc, ze koszulek z takim napisem nigdy nie zdejmuje i nawet w trumnie trzeba go w takim ubiorze pochować.

Kogo w Stanach Zjednoczonych podczas tak doniosłej uroczystości obchodzi jakiś zaproszony gość, który pęta się swetrze z golfem z jakimś napisem. Nikogo tam nie interesują wewnętrzne waśnie polskie. Jeżeli ktokolwiek patrzył na niego, to jedynie jak na przebranego pajaca.

Wałęsa wie doskonale, w jakim ubraniu przychodzi się na pogrzeby. Dał temu wyraz podczas pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego. Był godnie ubrany w ciemny garnitur, białą koszulę i krawat. Teraz udał się, jak na piknik w górach. Podobnie było podczas uroczystego pogrzebu Inki i Zagończyka. W katedrze wyglądał, jakby przed chwilą zszedł z plaży.

No cóż, mamy duże kłopoty z naszym byłym mitem narodowym.