Janusz Szewczak o KNF, banksterach i kryptowalutach:

Jak informuje wydawnictwo Biły Kryk „Janusz Właściwie Jan Szewczak, urodził się w 1953 roku w Pile. Jest prawnikiem, posłem, analitykiem gospodarczym i publicystą ekonomicznym, specjalizuje się finansach, prawie finansowym i makroekonomii. W latach 1977-99 był pracownikiem naukowym i wykładowcą Zakładu Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, wykładał także w Wyższej Szkole Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie. Był m.in. współpracownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, doradcą prezesa zarządu Ursusa i zarządu Telewizji Polskiej, prezesem Polskiego Centrum Badań Społeczno-Ekonomicznych oraz członkiem zarządu jednej ze spółek zależnych od PZU. Związał się z systemem spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, zostając w 2009 r. głównym ekonomistą Kasy Krajowej SKOK. Funkcję tę pełnił do czasu otrzymania w wyborach parlamentarnych w 2015 r. mandatu posła VIII kadencji w okręgu chełmskim z listy Prawa i Sprawiedliwości. Jest obecnie przewodniczącym Sejmowej Podkomisji ds. Instytucji Finansowych, a także członkiem trzech zespołów parlamentarnych: ds. praw pacjentów, ds. rozwiązywania problemów mieszkańców tzw. Polski powiatowo-gminnej oraz tradycji i pamięci Żołnierzy Wyklętych. Prywatnie Janusz Szewczak jest zapalonym wędkarzem, ma w swym bogatym dorobku wiele cennych trofeów wyłowionych w licznych morzach i oceanach. Były świetny sportowiec, dżudoka, wicemistrz kraju, posiadacz czarnego pasa. Publikuje felietony i artykuły prasowe m.in. w „Naszym Dzienniku”, „wSieci”, „Gazecie Polskiej”, „Niedzieli” i „Tygodniku Solidarność”. Rozmowy z Januszem Szewczakiem nt. ekonomii i finansów zamieszczane są regularnie w miesięczniku opinii „Wpis”. Ponadto jest autorem książki wydawnictwa Biały Kruk „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy” oraz współautorem „Wygaszania Polski” i „Repolonizacji Polski”.”

 

Według wydawnictwa Biały Kruk „niezłomny wojownik o polski Skarb Narodowy, o dynamiczny rozwój gospodarczy Polski oraz uczciwe zasady funkcjonowania banków, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z ramienia PiS, a zarazem wybitny publicysta ekonomiczny - Janusz Szewczak - napisał książkę, która wstrząśnie wieloma Czytelnikami. Nie zdajemy sobie bowiem sprawy, jak niewielu ludzi trzyma świat w garści, jak niewyobrażalnych spekulacji dopuszczają się międzynarodowe korporacje. Odważna to książka, otwierająca oczy i budząca wielki niepokój, pierwsza taka polska publikacja na ten temat”.

 

Według wydawcy książki Janusza Szewczaka „gdyby wszyscy na raz udali się teraz do banków po swoje oszczędności, otrzymaliby nie więcej niż kilka procent z tego, co mają na kontach. Oznacza to, że instytucje finansowe posiadają w rzeczywistości zaledwie parę procent pieniędzy, którymi niby obracają. Z czego zatem powstają ich wielomiliardowe zyski? Ze spekulacji. Z handlowania czymś, czego nie ma, czyli pieniądzem bezgotówkowym, wirtualnym, fikcyjnym. Skala spekulacji rośnie w gwałtownym tempie. Należą do nich również tak oprotestowane kredyty walutowe (głównie frankowe) i polisolokaty, które zrujnowały blisko milion polskich rodzin. Banki handlują naszymi kredytami na całego i bynajmniej nie są zainteresowane ich szybką spłatą. Wprost przeciwnie - im dłużej my spłacamy, tym więcej bank zarabia”.

 

Według informacji Białego Kruka „banki nie funkcjonują jak normalne przedsiębiorstwa; nie obowiązują ich te same reguły, co wszystkich innych uczestników rynku. Mogą nawet swobodnie żonglować aktywami i pasywami - używając tych samych liczb mogą wykazać dowolnie raz plus, a raz minus. Zyski bezwzględnie grabią dla siebie, jednak ich straty musi pokrywać państwo, czyli każdy obywatel. Bo jak nie, to światowa struktura spekulacyjna zawali się niczym domino. Tak było np. w 2008 r. po upadku amerykańskiego giganta Lehman Br., kiedy państwo musiało dodrukować grubo ponad bilion dolarów. Europejski Bank Centralny drukuje teraz 1 bilion 115 miliardów euro. Kontrolę nad emisją pieniądza przejęły banki prywatne, choć niemal w każdej konstytucji zastrzeżone jest to dla banku centralnego, państwowego. Były premier Kanady W. L. Mackenzie King już kilkadziesiąt lat temu ostrzegał: "Zanim kontrola nad emisją pieniędzy i kredytu nie zostanie przywrócona rządowi i uznana za jego nadzwyczajną i świętą odpowiedzialność, wszystkie dyskusje na tematy niezależności parlamentu i demokracji są puste i daremne. Lichwa poza kontrolą zniszczy każde państwo". Tak, lichwa i chciwość rządzą światem, a rezygnacja z tradycyjnych wartości wspomaga te rządy - oto wniosek z lektury”.

 

Zdaniem wydawcy książki „Janusz Szewczak odsłania mechanizmy, wyjaśnia, daje przykłady, także historyczne. Zastanawia się co będzie, gdy pęknie ta gigantyczna bania spekulacyjna, która wsi nad światem; może to przynieść efekt gorszy od bomb atomowych. Na szczęście Autor dostrzega też szansę wyrwania się z macek bankowej ośmiornicy”.

 

Na targach książek historycznych poseł PiS Janusz Szewczak promował nie tylko swoją książkę „Banksterzy” wydaną przez wydawnictwo Biały Kruk (kierujące swoją ofertę do sympatyków partii rządzącej) ale także prace „Koniec Świata starych elit” wydaną przez wydawnictwo Wektory (wydawce książek krytycznych wobec USA, rusofobii, globalnej finansjery, Żydów i masonów) – co może zostać zapewne źle odebrane przez establishment partii Jarosława Kaczyńskiego.

 

Książka opisuje upadek etyczny i kulturowy upadek elit, ich egoizm i chciwość. Według autora pracy dziś nie mamy liderów, którzy chcieli by bronić wspólnoty. Zdemoralizowane elity nie są wstanie wykonywać swoich obowiązków. Następuje więc proces wymiany elit. Dziś elity są wykorzeniony z realiów, odpowiadają za powszechną biedę, zagrożenie ze strony islamistów, demoralizacje. Co w konsekwencji może doprowadzić do tego, że zdemoralizowany zachód może skończyć jak Rzym, który upadł z powodu swojego zepsucia moralnego.

 

Koniec świata starych elit:

Jak informuje wydawca pracy „to pieniądze, popkultura, mass media oraz nachalna propaganda i wszechobecna reklama kreują współczesne „elity”. Z kompletnych durniów, politycznych oszustów czy wytatuowanych kopaczy piłki uczyniono dziś coś w rodzaju arystokracji. Z różnego rodzaju złotoustych idiotek po wielu operacjach plastycznych, niezbyt muzykalnych i mało uzdolnionych transseksualistów czyni się dziś całkiem na poważnie wybitnych, mocno przepłaconych przedstawicieli świata artystycznego, wielkie gwiazdy estrady i show biznesu”.

 

Według wydawcy pracy „neoliberalne elity żądają bezwzględnego szacunku dla liberalnej demokracji i ustanowionej przez nie praworządności, jednocześnie podważając ją tam, gdzie jest to im wygodne, łamiąc niemiłosiernie wszelkie zasady, nie licząc się zupełnie ani z uczciwością wyborów, ani z równością obywateli wobec prawa, ani z rzeczową debatą publiczną. Współczesny establishment coraz bardziej przypomina przypadkową zbieraninę, pełną ludzi niegodziwych, złych, nieudaczników, notorycznych kłamców, zwykłych łajdaków, dewiantów różnej maści, durniów zaklinających rzeczywistość, ludzi zdemoralizowanych, bez wizji i pomysłu na lepsze jutro własnych narodów”.

 

Jan Bodakowski