„Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja! U twego syna, Gospodzina, matko zwolena Maryja! Zyszczy nam, spuści nam. Kirielejson” – te słowa pięknego hymnu towarzyszyły zawsze w naszej historii; rolnikom, robotnikom, inteligencji, były na ustach królów. Kiedy król Sobieski wysłany był do walki przez papieża Innocentego, który widział w nim wielkiego stratega, Ojciec Święty mówił mu: „Synu, ratuj Europę i chrześcijaństwo”, bo islam chciał zniszczyć nasz świat. Wtedy król wędrował przez Piekary Śląskie na Jasną Górę, służył do Mszy świętej, przyjął Komunię świętą i z wojskiem śpiewał „Bogurodzicę”. A kiedy już zwyciężył, napisał do papieża: „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”

- przypominał kaznodzieja.

Pallotyn wskazywał następnie na potrzebę zawierzenia Maryi, tak, jak uczynił to Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński, który w latach 60. powiedział: „Wszystko postawiłem na Maryję”.

„To dzięki zawierzeniu Maryi Prymas miał siłę przetrwać czas, kiedy był więźniem komunistów. Kardynał Wyszyński składał Śluby Jasnogórskie króla Jana Kazimierza w miejscu swojego odosobnienia w Komańczy w łączności z Jasną Górą. Prymas powierzał naród polski przez Wielką Nowennę, Śluby Jasnogórskie, Akt Oddania Narodu Bogurodzicy w macierzyńską niewolę miłości i społeczną krucjatę miłości – na nowe milenium. Chciał, by Polacy byli wiernymi synami Matki Bożej”

- mówił ks. Ryszard Halwa.

„Program maryjny prymasa był później realizowany. Nigdy nie zapomnę tego wydarzenia. Pochodzę z małej wioski z przemyskiego. W 1972 r. jako młody chłopak poszedłem przywitać obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Droga była przybrana kwiatami, ale były puste ramy. Obraz był zaaresztowany przez komunistów, ludzi bezbożnych. Polacy nabożnie witali same ramy, czując w sobie i nabożeństwo i ból… Ale przecież pomimo takich czynów nie udało się komunistom wyrzucić Maryi z serca narodu”

- wspominał założyciel miesięcznika „Moja Rodzina” i przypominał, że na Jasnej Górze do dzisiaj mają miejsca cuda, które dzieją się wówczas, gdy ludzie powierzają Maryi swoje życie, czy życie np. swoich umierających dzieci, bliskich, przeróżne sprawy beznadziejne.

„Matka Boża w Fatimie objawiła się dzieciom. W trzeciej tajemnicy fatimskiej mówiła o kataklizmach zagrażających światu. My dzisiaj jak nigdy je dostrzegamy. Trzęsienia ziemi, powodzie, pożary, także te najnowsze, dające obraz płonącej Europy zalanej przez islam. Europa ginie, bo odrzuciła Boga! Dlatego musimy się modlić, żeby zachować wiarę w naszych sercach; żebyśmy żyli przykazaniem miłości Boga i bliźniego, abyśmy przestrzegali dekalog, aby nasze rodziny były silne wiarą, aby w szkołach nie było dewiacji i różnych tęczowych piątków, abyśmy byli wierni Maryi, a nie duchowi tego świata, opętanego konsumpcjonizmem, zainfekowanego New Agem, islamem czy ideologiami, które mają nas oddalić od prawdy. Dzisiaj jak nigdy, za radą Prymasa Tysiąclecia, warto zawierzyć Niepokalanej; warto postawić na Maryję”

- puentował ks. Halwa.

Homilia wygłoszona 19 grudnia 2108 r. przez ks. Ryszarda Halwę była ostatnią z cyklu rekolekcji adwentowych w warszawskim kościele pw. św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Robert Wyrostkiewicz