Co więcej, znaczna część więźniów to radykalni islamiści. Niektórzy z nich zostali skazani za terroryzm.

Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy jeden z osadzonych wystraszył się radykalizacji islamskich współwięźniów, którzy mieli często korzystać z więziennej biblioteki. To on przekazał listę dostępnych tam lektur.

Holenderscy politycy zwrócili się do Ministerstwa Sprawiedliwości, żądając by wyjaśniono tę sprawę. Rzecznik resortu odpowiedział, że „większość książek, które dostępne są w Vught, została zamówiona przez samych osadzonych”. Ponadto wnioski o zakup książek do biblioteki przeanalizowali eksperci, którzy konsultowali się w tej sprawie… z lokalnym imamem.