Na naszych oczach w USA monopolistą w handlu staje się jedna firma, co oznacza, że realnej likwidacji ulega wolny rynek. Tą przerażająca rzeczywistość w swojej książce (wydanej przez wydawnictwo Rebis) „Wielka czwórka. Ukryte DNA:Amazon, Apple, Facebooka i Google” opisał Scott Galloway (profesor Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim, wykładowca strategii marki i marketingu internetowego, twórca 9 firm).

 

Według Scotta Gallowaya historia handlu detalicznego w USA przebiegała kilkoma etapami. Po epoce małych sklepów niedaleko domu powstały domy towarowe, potem centra handlowe (do których dojeżdżano samochodami), aż wreszcie nadszedł czas handlu internetowego, który obecnie jest monopolizowany przez USA przez jedną firmę – tą firmą jest Amazon, który najpierw rozpoczął od handlu książkami, a potem zaczął handlować innymi towarami.

 

Zdaniem Scotta Gallowaya Amazon Marketplace to forma współpracy Amazon z drobnymi sprzedawcami, którzy nie mają własnej sieci sprzedaży. Dzięki tej formie współpracy Amazon zyskuje dane klientów i dane o popularności danego produktu, dzięki czemu bez ryzyka i wydatków sam rozpoczyna inwestycje w produkcje towarów, które cieszą się popularnością. Dzięki olbrzymiej skali sprzedaż i brakowi kapitałochłonnych sklepów Amazon oferuje niskie ceny - firmy dążą do tego, by handel przeniósł się do internetu, serwis Wardrobe (szafa, garderoba) pozwala „klientom wybierać ubrania i akcesoria do przymierzania w domu, zanim zdecydują, czy je zakupić”.

 

Scott Galloway w swej pracy stwierdził, że „internet jest najszybciej rozwijającym się kanałem sprzedaży w największej gospodarce świata [USA], a Amazon przechwytuje większą część jego rozwoju”. Amazon dysponuje 38% rynku internetowego, a kolejnych 9 firm tylko 20%. Wzrost sprzedaży w internecie pochodzi ze spadku sprzedaży detalistów w poza internetowym świecie.

 

W opinii Scotta Gallowaya monopolizacja handlu przez Amazon oznacza utratę pracy przez dotychczasowych sprzedawców, bo celem Amazon jest robotyzacja sprzedażny – nawet poza internetem. Amazon Go to poza internetowe sklepy spożywcze bez kasjerów, przy wyjściu klienci są skanowani i opłata naliczana jest automatycznie z ich kart czy telefonów. Działania Amazon wymuszą też na innych sprzedawcach zwalnianie ludzkiego personelu i automatyzacje sprzedaży. W samych Stanach Zjednoczonych w wyniku tego procesu prace utraci 3.400.000 sprzedawców, czyli 2,6% amerykańskich pracowników. W handlu ma mieć miejsce ten sam proces ograniczenia zatrudnienia jak w rolnictwie, w którym zatrudnienie spadło z 40% w skali populacji do 4% w USA.

 

Zdaniem autora książki „Wielka czwórka” klienci Amazon tak bardzo ufają firmie, „że pozwalają je, żeby przysłuchiwała się ich rozmowom i zbierała dane dotyczące ich konsumpcji” - służy temu aplikacja Amazon Echo, instalowana, by zamawiać towary na głos.

 

Według autora książki celem Amazon jest poznanie naszych zwyczajów konsumenckich, by dostarczać konsumentom towary bez zamawiania, na podstawie ich dotychczasowe decyzje – ma uwolnić to ludzi od przymusu podejmowania decyzji.

 

Scott Galloway uważa, że media tak rozreklamowały Amazon, że inwestorzy zapewnili firmie nieograniczoną ilość taniego kapitału inwestycyjnego, co pozwala jej na zdominowanie rynku. Amazon dzięki posiadaniu taniego kapitału inwestycyjnego zrezygnował z szybkich zysków, by maksymalnie rozwinąć firmę i zmonopolizować rynek. Tani kapitał inwestycyjny zyskany dzięki wizerunkowi wynika z tego, że dla inwestorów Amazon to wielka przygoda, w której brak szybkich zysków nie zniechęca do inwestowania.

 

Według Scotta Gallowaya dzięki takiej przychylności inwestorów Amazon może inwestować w pomysły, w które nikt inny by nie zainwestował, z powodu zbyt małej szansy na . We współczesnej gospodarce duże majątki robią tylko ci, którzy podejmują wielkie ryzyko. Amazon podejmując ryzyko, zmusza swoją konkurencję też do podejmowania ryzyka, tylko że Amazon ma tyle środków, by przetrwać konkurencje, w której trakcie inne firmy zbankrutują, i Amazon stanie się monopolistą.

 

Zdaniem Scotta Gallowaya dodatkowo konkurencja nie ma jak odwzorować modelu biznesowego Amazon, w którym przez 7 kolejnych lat Amazon nie przynosił zysków, a pomimo to miał bez ograniczeń tani kapitał inwestycyjny. Po ugruntowaniu swojej marki, w handlu detaliczny (nieprzynoszącym dużych zysków) Amazon wszedł też i w inne branże: reklamę, usługi przechowywania danych w chmurze, usługi premiowane (szybsze dostawy, zapewnianie bez ograniczeń dostępu do filmów i muzyki), transport morski i lotniczy. Firma buduje najlepszą globalną logistykę, przejmuje też sklepy poza internetem, łącząc je ze swoją globalną logistyka, dzięki czemu zyskuje magazyny i salony ekspozycji – klienci wolą kupować żywność w sklepach poza internetem, a nie w internecie.

 

Przez handel internetowy przestają się obecnie liczyć marki, dlatego też Amazon produkuje pod swoimi markami. „Amazon oferuje obecnie wszystko, czego można potrzebować, zanim zacznie się tego potrzebować, z dostawą w ciągu godziny do 500.000 milionów najbogatszych gospodarstw domowych na świecie […] Nikt nie dysponuje taką skalą, zaufaniem, takim kapitałem ani robotyka, żeby się zmierzyć z Amazon”.

 

W opinii Scotta Gallowaya Amazon dysponuje wiedzą o zwyczajach klientów, magazynami „w odległości trzydziestu paru kilometrów od 45% amerykańskiej populacji, milionami jednostek (towarów) magazynowych”, systemami zamawiania przez mowę, siecią 460 sklepów, najbardziej zaufaną marką wśród klientów. Firma Amazon ma też systemy sztucznej inteligencji, które uczą się przewidywać potrzeby konsumentów na podstawie historii ich zakupów.

 

Jan Bodakowski