Mord nastąpił w kulminacyjnym momencie - puszczania „światełka do nieba”, gdy uczestnicy gdańskiego finału zbiórki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy trwali w euforii i smartfonami robili zdjęcia, wydając okrzyki radości. Zdarzyło się coś nieprawdopodobnego, co nikomu nawet nie przyszło na myśl, że może się wydarzyć. Zdarzyło się nieszczęście.

Zostawmy już sprawę absurdalnego sposobu reanimacji na scenie wykrwawiającego się w szybkim tempie Adamowicza, który uciskaniem klatki piersiowej i masażu rozerwanego nożem serca uratowany być nie mógł, bo powyższe zabiegi mogły mu tylko zaszkodzić. Nie można jednak osób ratujących rutynowymi sposobami człowieka posądzać o złe intencje. Nawet w szkołach uczą, że tak należy ratować życie. I o ile pamiętam, takiego sposobu reanimacji uczyła w szkołach na manekinach nawet firma Jerzego Owsiaka, którą wybrano do pokazów ratowniczej reanimacji.

Przez tydzień, który upłynął od tego strasznego morderstwa, które dla nas wszystkich było szokiem, przeżywaliśmy narodowe rekolekcje, wielki ból i towarzyszący temu... polityczny cyrk, po którym wyszliśmy mocno pokiereszowani. Morderca siedzi w areszcie, trwa dochodzenie i mamy nadzieję, że spotka go sprawiedliwa kara, albo szpital psychiatryczny, bo jak twierdzą lekarze cierpi na schizofrenię paranoidalną.

Ale to, co nam urządzili politycy totalnej opozycji w ciągu tego tygodnia w głowie się nie mieści. Na nieostygłym jeszcze trupie Adamowicza, urządzili natychmiast histeryczny początek kampanii wyborczej, bo w tym roku mamy wybory do Parlamentu Europejskiego i parlamentu polskiego. W dniu, w którym ogłoszono, że Adamowicz zmarł, pod Dworem Artusa i Neptunem zwołano wiec, na którym pojawił się przybyły Brukseli Donald Tusk i oznajmił: "Chcę ci kochany Pawle obiecać, że obronimy nasz Gdańsk, naszą Polskę i naszą Europę przed nienawiścią i pogardą". Przed czyją pogardą z ostrożności nie sprecyzował.

Dla jego ugrupowania bowiem pogardę okazuje tylko PiS, a PO z przybudówką to niewiniątka. Nie tak dawno w Łodzi, w przeddzień Święta Niepodległości, Tusk zapytał: Dlaczego wy nie mielibyście dać rady pokonać współczesnych bolszewików? I chociaż po pełnych oburzenia komentarzach - bo „bolszewicy z PiS” to częsta aluzja partii opozycyjnych wobec partii rządzącej- Tusk odpowiedział wymijająco na Twitterze, że chodziło mu wyłącznie o bolszewików i nikogo więcej, ale ta wrzutka jest dla wszystkich czytelna.

Trup Adamowicza, którego powinniśmy opłakiwać i poddać się w tym czasie głębokiej zadumie nad tym co się stało i jak można było tego nieszczęścia uniknąć, stał się okazją do lansu i brutalnych oskarżeń PiS-u, który w te trudne dla nas wszystkich dni został przez totalną opozycję zapędzony w kozi róg i nie miał jak się bronić, by nie eskalować trwającej politycznej histerii. Powiedzmy szczerze, co by nie zrobił i nie powiedział i tak byłoby źle. Usiłowano zatem łagodzić atmosferę, trzymać nerwy na wodzy. Ale nawet przecież „nienawistne milczenie” Jarosława Kaczyńskiemu, któremu lewicowy dawny guru Andrzej Cywiński kazał spier….ć a inni – jak np. prezydent Poznania Jacek Jasiński perrorował, że za doprowadzenie do tragedii doprowadził Kaczyński było znamienne. Taki przekaz do niemieckiej prasy dał Jasiński jako oczywistą oczywistość, przekonując, że winien jest PiS, co niemieckie media podchwyciły ochoczo, bo miały diagnozę podaną na tacy a w takiej diagnozie interes.

Zresztą, hasła: „winien jest PiS” i „był to mord polityczny” stanowiły przekaz całego tego tygodnia i nikt z totalnej opozycji nawet się nie zająknął inaczej. Można było odnieść wrażenie, że w szeregach „totalnych”dyscyplina obowiązywała jak w wojsku i nikt nie chciał wypaść ze zgodnego chóru.

Przypomnijmy zatem z grubsza kto, co mówił dla objaśnienia obrazu. Radosław Sikorski stwierdził w programie "Tłit", że atak na Pawła Adamowicza to "zamach".

- To była chęć mordu przestępczego z wątkami politycznymi (...) Wydano na niego akt zgonu

- skomentował.

Jego zdaniem "mamy w Polsce ultranacjonalistyczną stronę sporu politycznego, która specjalizuje się np. w szubienicach dla polityków".

- Trzeba wyciągnąć wnioski.

- wtóruje mu jego żona Anne Applebaum, która w podobnym tonie objaśniała sytuację Amerykanom na łamach „Washington Post”.

Dla wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza zamordowanie Adamowicza to "mord polityczny".

- Nie zabójstwo, ale mord, on był robiony z premedytacją, nakierowany tylko na prezydenta Adamowicza

- przekonywał Borusewicz w tefałenie.

Bartłomiej Sienkiewicz wali wprost: 

- Prawda jest taka, że w Polsce popełniono mord polityczny. Urzędujący prezydent w trakcie wykonywania czynności służbowych został po prostu zamordowany z przyczyn politycznych, co zostało wykrzyczane ze sceny. Czy ten ktoś był zaburzony, czy nie, to nie ma żadnego znaczenia 

Jarosław Kurski kierujący Gazetą Wyborczą pisze na Twitterze:

- Nazwijmy rzeczy po imieniu. Wczoraj w Gdańsku doszło do politycznej zbrodni (…)

Dla Pawła Rabieja, który – jak mówił o nim Masa - był w mafii pruszkowskiej na posyłki i nie wiem dla kogo jest autorytetem, bo nikt go w wyborach samorządowych do władz Warszawy nie wybierał:

- Atak na Adamowicza to wina PiS. Napastnik jest dzieckiem ich uprzedzeń i nienawiści

- twierdzi Rabiej.

I idzie dalej, czyniąc aluzje do morderstwa pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza, które - jakkolwiek też popełnione przez szaleńca – miało podłoże polityczne, bo Eligiusz Niewiadomski nie mógł się pogodzić z faktem, że prezydentura Narutowicza przeszła w Sejmie głosami narodowych mniejszości. Analogia motywów tych dwóch morderstw to bzdura.

Paweł Kowal przed wyborami też przy okazji zabójstwa Adamowicza chce zaistnieć.

- Jeśli ktoś ginie na posterunku, wypełniając swoje obowiązki, jeśli morderca krzyczy, że jest to forma zemsty za wyrok jaki dostał, to ja myślę, że nie można poddawać w wątpliwość tego, że to jest morderstwo polityczne

- powiedział w Polsat News .

W tym stanie histerii, opinii że był to mord na polityku, ale morderstwo nie było polityczne nie da się obronić ani słowami Krzysztofa Szczerskiego z gabinetu Prezydenta RP, ani Antoniego Macierewicza, ani prezydenta Andrzeja Dudy, bo są ludźmi z ...”sekty” PiS. Mogliby przekonywać godzinami, ale żadne argumenty nie zmienią poglądów totalnej opozycji. Dlatego w tym przypadku ważne są słowa Janusza Korwin Mikkego, który PiS-owcem nie jest i ma inne poglądy gospodarcze, twierdząc, że PiS to bolszewia. Mikke mówi wprost, że nie był to mord polityczny, tylko mord bandyty, przekonanego, że niewinnie siedział pięć lat w więzieniu i chciał się zemścić. Przy okazji oskarżania PiS, że to ta partia zaszczuła Adamowicza, Mikke pokazał medialne publikacje, udowadniając że Adamowicza zaszczuła sama PO, gdy wbrew jej woli zdecydował się kandydować w ostatnich wyborach na stanowisko prezydenta Gdańska, w sytuacji gdy PO wystawiło Jarosława Wałęsę.

- To hipokryci

- twierdzi Korwin.

W ferworze okrzyków „winien PiS”zapomniano o tym, że ktoś jest winien za brak należytej ochrony gdańskiego finału Świątecznej Orkiestry, wtargnięcia na scenę bandyty 24 centymetrowym nożem i jego występów przed mikrofonem ponad 40 sekund po dokonanym mordzie. Przecież byli jacyś organizatorzy tego finału. Pojawił się za to apel „Jurek wróć’, po tym jak Owsiak złożył rezygnację z roli dyrygenta Orkiestrą.

Z całej tej tragedii wychodzimy jako wspólnota mocno okaleczeni. Jak się czujecie niewiniątka z PO? Zazdroszczę samopoczucia. Przypisujecie PiS-owi mowę nienawiści. Zapomnieliście o „dożynaniu watahy”, „zrzucaniu z drzewa szarańczy”, morderstwie Marka Rosiaka i ranieniu jego współpracownika w łódzkim biurze PiS przez członka waszej partii? Gdy metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź mówił, że "Jeśli się bijemy w piersi, to najpierw trzeba uderzyć własne, a nie cudze", to apelował również do was.