Kampania samorządowa to niekończący się festiwal różnorodnych obietnic: darmowe żłobki i przedszkola, piąta linia metra, podwyżki dla nauczycieli, refundacja zabiegów in vitro i trudno jest pamiętać, co jeszcze obiecywał kandydat Platformy Obywatelskiej. Na konferencji przed Szpitalem Bielańskim krytykował trudny dostęp kobiet do aborcji. Od trzech miesięcy sprawuje władzę w Warszawie i co? A no nic. Darmowe żłobki i przedszkola rozwiały się, tak samo metro, którego dalsza budowa jest obwarowana pieniędzmi. Z zapowiedzi infrastruktury pozostały jedynie ścieżki rowerowe, które powstają w najbardziej absurdalnych miejscach. Z tego powodu będzie przewężona ul. Marszałkowska, która już teraz ma na swojej trasie gigantyczne korki. Zwężona do trzech pasów ruchu ma zostać także al. Jana Pawła II i Górczewska od Leszna. Kierowców na tych trasach czekają prawdziwe wyzwania.

Łatwiej jest się skupić nad spełnieniem postulatów ideologicznych. To od czego odżegnywał się podczas swojej kampanii Patryk Jaki, Rafał Trzaskowski realizuje z największym zaangażowaniem.

Ale wróćmy do Karty LGBT. Czego żąda to środowisko? Utworzenia z podatków wszystkich warszawiaków hostelu dla osób „nieheteronormatywnych”, muszą się czuć bezpiecznie i mieć swój specjalny azyl, muszą mieć specjalne „miejskie centrum społeczno-kulturalne dla LGBT”, wyznaczonego urzędnika ds. problemów osób LGBT, infolinię i zajęcia w szkołach dotyczących edukacji seksualnej. Domagają się tworzenia dla nich getta. Chcą się wyizolować ze społeczeństwa. Tylko dlaczego za nasze pieniądze? Skoro jest to tak liczna grupa Polaków, to może chyba sama wybudować dla siebie hostel, centrum społeczno-kulturalne. Do tej pory czegoś takiego nie było i środowiska te żyły dobrze i swobodnie w dużych aglomeracjach miejskich. Teraz na sprzyjającej im fali będą chcieli więcej i więcej.

Prezydent Warszawy na swojego zastępcę wybrał Pawła Rabieja, który do tej pory nie afiszował się ze swoim homoseksualizmem. Teraz w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” przedstawił swego partnera. Mężczyźni twierdzili, że „chcieliby mieć dziecko, ale nie zdecydują się na nie, bo są zbyt starzy, a gdy byli młodzi zabrakło im możliwości adopcji dziecka przez pary jednopłciowe. – Dwie odpowiedzialne i rozsądne lesbijki chcą mieć dziecko – w czym są gorsze od patologicznej rodziny, któraw delirce zabija swoje dwuletnie dziecko? W tym, że ta druga rodzina jest hetero? Co chwila są w tabloidach takie wstrząsające historie. Heteroseksualna rodzina nie daje automatycznie gwarancji dobrego wychowania. Homo też nie. Ale nie ma powodu, żeby mówić jej „nie”.- przekonuje Rabiej i dodaje, że adopcje homoseksualne trzeba zacząć stopniowo „od związków partnerskich i równości małżeńskiej”. Rabiej zapomina, że nikt zwyrodnialcom hetero nie daje do adopcji dzieci, że z takich rodzin dzieci są zabierane, a rodzina dwóch tatusiów czy dwóch mam wykrzywia psychikę dziecka na całe życie. Prawdy proste jak drut, tylko, że środowiska gejowskie nie chcą ich przyjąć do świadomości. Ale to nie wszystko. Postępowi radni w Warszawie dążą do utworzenia „darmowego całodobowego gabinetu ginekologicznego bez klauzuli sumienia”. Po prostu, szybka darmowa aborcja pod osłoną nocy.

Ale to nie jedyne rozdawnictwo pieniędzy obecnego prezydenta. Myśli on także o wybudowaniu muzeum KOD. Oczywiście tak znakomite towarzystwo kodowców, które upamiętniło się demonstracjami przeciwko prawomocnie wybranej władzy, blokowaniem miesięcznic smoleńskich, reformy sądownictwa i niemal wszystkiego, co obecny rząd wprowadza w życie. Wszystkie kodowskie oporniki, transparenty z egzotycznymi hasłami, białe róże muszą być uhonorowane na wieki. Na to znajdą się pieniądze w budżecie Warszawy, a nie na skasowanie skutków złodziejskiej reprywatyzacji kamienic. Takiego mamy prezydenta, który dopiero pokaże, co potrafi.