Według eksperta w marcu „2016 r., kiedy .Nowoczesna wciąż była jeszcze traktowana jako nadzieja na nową jakość w polskiej polityce, a Robert Biedroń walczył z finansowym bałaganem w słupskim magistracie, Maciej Gdula opublikował na łamach Krytyki Politycznej esej fundamentalny z punktu widzenia powstania partii Wiosna i jej politycznej agendy”.

 

Jak przypomina ekspert „w artykule <> Gdula stawia przed lewicą ambitne zadanie stworzenia politycznego sojuszu klasy ludowej i klasy średniej. To właśnie na tym przymierzu powinna być oparta skuteczna polityka lewicowa w Polsce. W tym celu lewica musi w pierwszej kolejności zmienić swoją polityczną wyobraźnię. Porzucić protekcjonalne i błędne myślenie liberałów o „czarnym ludzie”, klasie ludowej jako bastionie obskurantyzmu i konserwatywnego zacofania. Następnie podważyć pretensje prawicy do wyłącznego reprezentowania interesów klasy ludowej”.

 

Jak można dowiedzieć się z artykułu na portalu „Klub Jagielloński” „zdaniem Gduli ten sojusz powinien być oparty na dwóch filarach: socjalnym modelu państwa oraz agendzie tożsamościowej. Zdaniem dzisiejszego doradcy Roberta Biedronia lewica musi uświadomić i przekonać klasę ludową oraz średnią, że ich egzystencjalne ambicje może zaspokoić państwo: <>.”

 

Według eksperta „tak sformułowana polityczna agenda miałaby pozwolić na realizację kolejnego celu – mocniejsze związanie klasy ludowej i średniej ze wspólnotą polityczną i państwem jako jej instytucjonalną formą. Tak aby to polskie państwo dobrobytu, a nie indywidualna walka „każdego z każdym” stało się wehikułem do zaspokajania potrzeb i realizacji interesów. Zdaniem Gduli te indywidualne strategie radzenia sobie w życiu skutkują powszechnym społecznym resentymentem międzyklasowym: klasa ludowa, nie mogąc zrealizować swoich ambicji awansu społecznego, z pogardą spogląda na klasę średnią, a klasa średnia nie pozostaje w tej pogardzie dłużna. W ten sposób lewica może stać się rzecznikiem materialnych interesów i egzystencjalnych ambicji klasy ludowej i klasy średniej, odbierając tę funkcję prawicy”.

 

Zdaniem eksperta „dużo ciekawiej robi się jednak przy agendzie tożsamościowej. Gdula stawia sprawę jasno: <>. Stąd wynika prosty kulturowo-polityczny wniosek: rzekomy prowincjonalny ciemnogród to tylko intelektualna konstrukcja i medialny obraz nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością społeczną”.

 

W opinii eksperta „w eseju Gdula podkreśla dwie kwestie. Po pierwsze, klasa ludowa nie jest wcale bastionem tradycyjnej rodziny rozumianej jako hierarchiczna, patriarchalna instytucja oparta koniecznie o małżeństwo. Wręcz przeciwnie, to właśnie wśród przedstawicieli klasy ludowej rozpowszechniony jest model życia „na kocią łapę”, to właśnie wśród klasy ludowej rodzi się większość pozamałżeńskich dzieci. Klasa ludowa w kontekście budowania związków i seksualności jest jak najbardziej lewicowa. Tylko nie dostrzegają tego liberalno-lewicowe elity przesiadujące w szklanych biurowcach i przytulnych warszawskich kawiarniach”.

 

Ekspert uważa, że drugi temat poruszony w eseju na łamach „Krytyki Politycznej” „to akceptacja dla związków homoseksualnych. W tym miejscu Gdula przytacza pojęcie <>. Jego zdaniem klasa ludowa nie ma nic przeciwko homoseksualnym związkom i sytuacji, w której dwie kobiety lub dwójka mężczyzn mieszkają razem. Klasa ludowa ma hołdować zdroworozsądkowej zasadzie <<żyj i daj żyć innym>>”.

 

Według eksperta „kiedy przyjrzymy się postulatom programowym przedstawionym na niedzielnej konwencji, to łatwo dostrzeżemy, że agenda Wiosny jest oparta dokładnie na tezach z eseju Macieja Gduli. Z jednej strony propozycje uderzające w hegemonię Prawa i Sprawiedliwości jako <>, jedynego wyraziciela materialnych pragnień i interesów klasy ludowej. Z drugiej mocna lewicowa agenda tożsamościowa zakładająca, że hasła antyklerykalne i postulat małżeństw homoseksualnych trafią do elektoratu ludowego i klasy średniej. Robert Biedroń gra ewidentnie na sojusz klasy ludowej i średniej. Choć czyni to oczywiście w sposób przefiltrowany przez współczesną pop-politykę, proponując lewicową populistyczną alternatywę dla Zjednoczonej Prawicy. Stąd większy radykalizm haseł niż w publicystycznym eseju publikowanym na łamach internetowego czasopisma idei”.

 

Zdaniem eksperta „nie zmienia to faktu, że projekt Biedronia może interpretować jako socjologiczno-polityczny eksperyment. Próbę praktycznej weryfikacji przy wyborczych urnach założenia, że klasa ludowa nie jest bastionem obskurantyzmu, że klasa średnia będzie zainteresowana zamianą samochodu na autobus, że możliwe jest stworzenie w Polsce pierwszej prawdziwej partii socjal-liberalnej, która łączy liberalną agendę tożsamościową z socjaldemokratycznym programem państwa dobrobytu. A przy okazji próbę weryfikacji na ile możliwy jest skuteczny mariaż inteligenckiego programu i wymogów współczesnej anty-intelektualnej polityki”.

 

Jan Bodakowski