Polityk ocenił, że publikacja nie narusza jego wizerunku, ale wymaga prostowania "wszystkich kłamstw i sugestii". Podkreślił jednak, że w opublikowanych taśmach nie ma przekleństw, nielegalnych działań ani korupcji. 

"Jestem głęboko przekonany, że na tych nagraniach, przynajmniej z moim udziałem, nie ma niczego zdrożnego, nie ma żadnych sensacji, co najwyżej mogłem sobie z kogoś zażartować

– mówił prezes Jarosław Kaczyński.

Jak mówił lider PiS, opublikowana przez "Gazetę Wyborczą" faktura nie wpłynęła w czerwcu do spółki, a powinna. Podkreślił również, że wiele wskazuje na to, że nie zapłacono od niej podatku VAT, co "potwierdza, że jest to dokument specjalnego rodzaju". Zaznaczył, że publikacja jest wyrazem "szczególnego połączenia zaciekłości, złej woli i ignorancji prowadzących tę akcję".