„Dobrze, że polskie firmy wiercą, szukają nowych źródeł, ale także ekspandują za granicę, rozwijają się. Proszę sobie wyobrazić, że gdzieś ok. 2013 roku 90 proc. ropy naftowej sprowadzaliśmy do naszych rafinerii w Płocku i Gdańsku z kierunku rosyjskiego, a dzisiaj sprowadzamy znacznie więcej z Arabii Saudyjskiej, sprowadzimy do końca stycznia 120 tys. ton ropy z Nigerii, rafinerie Orlenu w Czechach i na Litwie sprowadzą – bo już mają zakontraktowane – po 80 tys. ton ropy ze Stanów Zjednoczonych. To są bardzo dobre wiadomości, które skutkują tym, że już o 20 punktów proc. nasze uzależnienie w odniesieniu do importu ropy naftowej do Polski spadło. Im więcej mamy źródeł dostaw, tym lepiej, ponieważ jesteśmy bezpieczniejsi”


- mówił w rozmowie w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ekonomista dr Marian Szołucha z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.


Przy postulatach dekarbonizacyjnych nagłaśnianej medialnie partii Wiosna Roberta Biedronia (akurat teraz, kiedy takie spółki jak Jastrzębska Spółka Węglowa podbijają międzynarodowe rynki!) ekolodzy mamią tzw. zdrową energią. Fikcja? Nie do końca. Ten kierunek też jest realizowany, ale nie powinno nikogo dziwić, że Biedroń poza walkę z węglem zapomina, że Orlen poczuł wiatr w żaglach i to dosłownie…


„Inwestycje, także te wiatrowe, są potrzebne. PKN Orlen bada możliwość ich realizacji w Polsce na Bałtyku. Wiatraki na morzu to pomysł znacznie lepszych od tych na lądzie”


- dodał dr Szołucha.

Czasami blogerzy opisujący rzeczywistość "posplatformerską" opisują obecne sukcesy hasłem "Wystarczyło nie kraść". W tym przypadku, wystarczyło chcieć i traktować kraj jako podmiot międzynarodowej gry, a nie pretekst do własnej kariery politycznej (casusy poprzedników decyzyjnych przy dywersyfikacji ropy z PO-PSL...).

Robert Wyrostkiewicz