Do lektury tych przerażających wspomnień wprowadza obszerny wstęp uznanego historyka i sowietologa Nicolasa Wertha. Jest to autor między innymi takich pozycji jak: Państwo przeciw społeczeństwu. Przemoc, represje i terror w Związku Sowieckim [ w:] czarna księga komunizmu. Wyspa Kanibali 1933 - deportacja i śmierć na Syberii, Przemyśleć na nowo lata Wielkiego Terroru [w:] Wielki Terror 1937-1938. Przedstawia on istotę, cel i sens powstania Archipelagu Gułag, czyli rozsianych po całym Związku Radzieckim obozów pracy przymusowej. Pokazuje jaką rolę w sowieckim aparacie terroru, ale także i gospodarce miał ten niewolniczy system oraz opowiada, jak on ewoluował wraz z rozwojem i umacnianiem się komunizmu w Związku Radzieckim. Bardzo ważne znaczenie ma również miejsce, gdzie rozpoczęto ten nieludzki eksperyment.

Wyspach na Morzu Białych nieopodal Archangielska, znanych wcześniej z prawosławnego monastyru, gdzie przez stulecia mieszkali, żyli i pracowali mnisi. Miejscu, które przez swoje odosobnienie i odcięcie przez pogodę, zimę i lodowate morze od stuleci było miejscem zesłań, albo dobrowolnego odcięcia się od świata i ludzi.

To na Wyspach Sołowieckich rodził się i wykuwał świat Gułagu, najrozleglejszy system obozów pracy w dwudziestym wieku, przez który tylko spośród obywateli radzieckich przeszło od końca lat dwudziestych do połowy lat pięćdziesiątych dwadzieścia milionów ludzi, czyli co szósty dorosły obywatel Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Miliony z nich na zawsze zostały w gułagach jako gnijące zwłoki, albo podkłady pod tory w krainie wiecznej zmarzliny w tundrze. Od 1923 roku na wyspach funkcjonował największy obóz pracy OGPU, (czyli Objedinionnoje gosudarstwiennoje politiczeskoje uprawlenije) – innymi słowy - Zjednoczony Państwowy Zarząd Polityczny.

Książka składa się ze wspomnień dwóch ludzi: zeka i czekisty. Mamy więc spojrzenie z obu stron barykady, choć niejeden NKWD-zista sam drżał ze strachu, żeby za jakieś przewinienie nie stać się więźniem. Pierwsze ze wspomnień zredagował w roku 1925 były więzień Sozerko Malsagow. Jeden z wyjątkowo nielicznych więźniów, którzy przeżyli, ponieważ uciekli z „piekielnej wyspy”. Początkowo trafił na Wyspy Sołowieckie z trzyletnim wyrokiem. Tam był nieludzko dręczony przez głód, mróz i ciężką, katorżniczą pracę. W swoich wspomnieniach ukazuje obóz na Wyspach Sołowieckich, jako urągające wszelkim prawom i człowieczeństwu, nieludzkie miejsce odosobnienia. Tym bardziej przerażające, że surowa zima trwa tam ponad 260 dni w roku, a krótkie, lecz gorące lato to dla niego wspomnienie cuchnącego odoru rozkładających się zwłok zmarłych zeków.

Drugie ze świadectw jest zupełnie niepowtarzalne, ponieważ pochodzi od kata. Czekisty, który nadzorował niewolników komunizmu. To spisane świadectwo jedynego z wyznaczonych do nadzorowania obozu sołowieckiego Nikołaja Kisieliowa-Gromowa. Ogrom odbywającego się tam w ramach idei nowego, szczęśliwego świata komunizmu. Opowieść czekisty, który później stamtąd uciekł za granicę jest przerażająca. To w jaki sposób opisuje warunki bytowania, nieludzki wyzysk i „wychowawczą rolę” pracy w łagrze może przerazić nawet najodporniejszych czytelników, którzy wiele słyszeli i czytali o Archipelagu Gułag. Czekista relacjonuje bezskuteczne przypadki samookaleczeń, które miały zekom pomóc w unikaniu pracy, a tak się nie stało. Ogrom zbrodni dokonywanej w obozie mającym „przekształcać obywateli” wedle nowej władzy, co oznaczało w rzeczywistości pracę do śmieci, przeraził go.

Michał Miłosz

Sozerko Malsagow i Nikołaj Kisieliow-Gromow, Początki Gułagu. Opowieści z wysp sołowieckich, Wydawnictwo Replika, Poznań marzec 2019.